dwakilo Re: agresja trzylatka 19.08.06, 10:51 Ona ma poprostu ADHD. Ale w zadnym razie nie zabieraj jej do psychologa. Tez mialem ADHD, bylem nadpobudliwy, a teraz jestem normalny.(orawie). Odpowiedz Link Zgłoś
karla_r Re: agresja trzylatka 19.08.06, 13:57 Tak, jest sposob - anglicy wymyslili male smycze ktorymi wiaze sie jedna raczke dziecka i wychodzi na spacer lub cale 'zaprzegi' w formie pajaczka na plecach, dziecko daleko nie odejdzie.. a powazniej, tak, to normalne, i reagowanie agresja na agresje nie jest dobre. Nalezy znalzc przyczyne tego, ze coreczka tak reaguje. Moze inne dzieci traktuja ja wlasnie w ten sposob - gdy rodzice nie widza, i po prostu robi to, co inni w stosunku do niej? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kotecek7 Re: agresja trzylatka 19.08.06, 15:56 Nie mam jeszcze dziecka, ale się spodziewam. Zastanawiam się jak bym ja zareagowała, gdyby mój dzieciak walił inne w piaskownicy. Byłabym stanowcza, stukrotnie tłumaczyłabym, że nie wolno. Ukarałabym go zabraniem z piaskownicy. Nigdy, nigdy bym dziecka nie uderzyła. Nawet klapsem. Agresja rodzi agresję. A gdyby moje grzeczne dziecko obrywało od niegrzecznego? Bez skrupułów zwróciłabym uwagę mamie czy niani. Proszę się nie dziwić złym spojrzeniom mam grzecznych dzieci. No przecież nikt nie może ścierpieć jak jego dziecko niewinnie obrywa. Miałabym to znosić? W imię czego, wychowania cudzego dzieciaka? No i nauczyłabym oddawać. Chrześcijańska zasada drugiego policzka bardzo mi się nie podoba. Sama tak robiłam od dziecka. Nigdy nie zaczepiałam pierwsza, ale potrafiłam się obronić. Ciekawe jak zareagowała by mama niegrzecznego dziecka, gdyby ono samo oberwało? Szlak by ją trafił. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: agresja trzylatka 19.08.06, 18:27 > Byłabym stanowcza, stukrotnie tłumaczyłabym, że nie wolno. Ukarałabym go > zabraniem z piaskownicy. Nigdy, nigdy bym dziecka nie uderzyła. Nawet klapsem. > Agresja rodzi agresję. > A gdyby moje grzeczne dziecko obrywało od niegrzecznego? > Bez skrupułów zwróciłabym uwagę mamie czy niani. Proszę się nie dziwić złym > spojrzeniom mam grzecznych dzieci. No przecież nikt nie może ścierpieć jak jego > > dziecko niewinnie obrywa. Miałabym to znosić? W imię czego, wychowania cudzego > dzieciaka? tłumaczyłąbyś tak długo jak trzeba? a mam bitego dziecka ma czekać aż Ty swojemu wytłumaczysz że nie wolno? jeśli dziecko kogoś bije samo powinno w tyłek oberwać, wtedy zrozumie jak się czuje ten kto jest bity, dodatkowym zyskiem będzie odruch na zasadzie "psa Pawłowa" - "nie uderzę bo sama oberwę" - wyuczenie prawidłowych odruchów w tym wieku jest skuteczniejsze niż tłumaczenie gdyby wszystkie dzieci obrywały klapsy w takiej sytuacji, to jako dorosła osoba nigdy by nikogo nie uderzyły! - głęboko zakorzeniona reakcja nakazała by łapki trzymać przy sobie a tak co? bezstresowe wychowanie, tłumaczenie...a później taki dorosły bije, bo już mama przy nim nie stoi i nie tłumaczy.... Odpowiedz Link Zgłoś
kaza40 Re: agresja trzylatka 19.08.06, 16:15 postaw się na miejscu tych matek których dzieci są bite i odpychane najwyższy czas pójść z dzieckiem do psychologa i konsekwentnie wypełniać jego polecenia bo będzie jeszcze gorzej zrób to dla dobra twojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
dorothyl07 Re: agresja trzylatka 20.08.06, 03:55 Wystarczy przeczytac "Jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly i jak sluchac zeby dzieci do nas mowily" i problem staje sie jasny w minute po przeczytaniu ksiazki a rozwiazany w minute po wprowadzeniu zasad w zycie. Tak proste ze az niezwykle. Naprawde dziala! Odpowiedz Link Zgłoś
dorothyl07 Re: agresja trzylatka 20.08.06, 03:57 To prawda, przepraszam wszystkich urazonych, nie powinnam byla napisac, iz "nie ma agresywnych trzylatkow, sa tylko glupi rodzice", rodzice sa tylko niedouczeni, ale zawsze jest szansa. Odpowiedz Link Zgłoś
kiksem Re: agresja trzylatka 20.08.06, 09:23 Wczoraj na rodzinnym grillu 3 -letni synek siostry popchał naszego 1,5 - rocznego syna, a ten obsunął się z ławki pod stół. Ponieważ syn siostry dość regularnie szturcha i podszarpuje naszego syna, często w nieoczekiwanych momentach (nie wiadomo z jakiego powodu) wkońcu nie wytrzymałam i zareagowałam bardzo ostro zarówno w stosunku do siostry, jak i jej synka. Powiedziałam stanowczo co sądzę o takim postępowaniu i że więcej tego nie będę tolerować. Wszyscy obecni byli dość zdziwieni moją reakcją, i stali na stanowisku, że raczej to normalne, że starszy dzieciak jest troche zazdrosny o młodszego i że z tego wyrośnie. Ja wyszłam na znerwicowaną mamusię, a wszyscy starali się mnie uspokajać. Poczułam się, tak jakby wszyscy uważali, że mój wybuch był nieuzasadniony. Ja tymczasem miałam dość takiego traktowania mego syna, tym bardziej, że nie po raz pierwszy płakał z powodu szarpnięcia, czy popchania przez starszego kuzyna (do tej pory reagowałam dość łagodnie). Powiedzcie, czy małam rację, tak reagując i nie wyszłam na mamusie wychowującą maminsynka. Poradźcie jak postępować dalej. Nie chcę izolować mego synka od starszego kuzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
makbyt Re: agresja trzylatka 20.08.06, 11:09 Na podwórku też wyszlam na mamusię która trzyma dwulatkę pod kloszem. 3-letnia sąsiadka bije, popycha, ciągnie za wlosy, kopie moją córkę. Zabiera jej zabawki, wygania z piaskownicy itp. Wczoraj miala dzień na szczypanie i szczypala moją córkę. W końcu nie wytrzymalam i w sumie odruchowo uszczypnęlam malą. A co na to mama? Nic. Wczoraj Marysia miala znowóż "zly dzień". Dopiero po tym jak M.kopala moją córkę po glowie mama wstala i zabrala ją do domu. Na 5 minut, chyba jej tam wlala. Mala jest naprawdę bystra i nic sobie nie robi z gadań mamy. Mamusie kiedyś stwiedzily że dziewczynki muszą same między soba dojść do porozumienia a JA mam się nie wtrącać. Może poradzicie jak ma się zachować mama napastowywanego dziecka bo ja nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kiksem Re: agresja trzylatka 20.08.06, 11:44 Siostra ze szwagrem zwracają uwagę i tłumaczą swojemu dziecku, że nie wolno bić i popychać innych, że musi się opiekować młodszym kuzynem. Ich mały mówi "przepraszam", ale po jakimś czasie ni z gruszki, ni z pietruszki znowu popycha, albo przewraca naszego, a w najlepszym wypadku wyszarpuje z rąk zabawki. Nam jest niezręcznie, ale powoli nie wytrzymujemy, jak co jakiś czas nasz mały płacze... Odpowiedz Link Zgłoś
szuwary4 Re: agresja trzylatka 20.08.06, 12:22 Absolutnie, ale to absolutnie nie powinnas pozwalać na to by trzylatek popychał i atakował Twoje dziecko dwa razy młodsze a więc z definicji słabsze. Zareagowałaś jak najbardziej prawidłowo. Goście próbowali Cię uspokajać, jakby Twoje zachowanie było niewłasciwe nie z troski o Twoje dziecko, tylko po prostu przerwałaś atmosfere dobrej zabawy. Kto w koncu będzie bronił dziecko jak nie jego rodzice? Jak dziecko nie bronione przez rodziców przed agresją, z którą nie może sobie poradzić ma miec potem do nich zaufane i poczucie bezpieczeństwa? Powiedz na przyszłość ( a jak trzeba to i zrób to) tak jednocześnie do małego agresora jak i jego rodziców, że jak siostrzeniec nie przestanie dokuczać maluchowi to dostanie klapsa od Ciebie, jeśli nie zrobia tego jego rodzice. Oczywiście, może to wpłynąć nienajlepiej na Wasze wzajemne stosunki, ale widzę, że to ten moment, w którym tzw. "dobre relacje" dryfują ku sytuacji gdzie będą utrzymywane Waszym kosztem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kiksem Re: agresja trzylatka 20.08.06, 12:52 > Oczywiście, może to wpłynąć nienajlepiej na Wasze wzajemne stosunki, ale widzę, > że to ten moment, w którym tzw. "dobre relacje" dryfują ku sytuacji gdzie będą > utrzymywane Waszym kosztem. Pozdrawiam. No właśnie, bardzo byśmy nie chcieli, żeby dzieci stały się powodem złych stosunków między dorosłymi. Ale chyba wszystkim obecnym na grillu było trudno zrozumieć, że ciężko patrzy się na taką sytuację po raz któryś z kolei. Dzięki za zamieszczoną opinię, bo wydaje nam się ciągle, że może z naszej strony reakcja była zbyt gwałtowna i niewłaściwa, a poza tym zepsuliśmy dobrą rodzinną atmosferę w sobotnie popołudnie... Odpowiedz Link Zgłoś
nela42 Re: agresja trzylatka 20.08.06, 21:27 Ja sie dziwie,że nie wziełaś siostry za rękę i nie powiedziałaś jej ,aby reagowała odpowiednio na zachowanie swojego dziecka, nie spotykacie się po to , aby jej dziecko miało na twoim dziecku trenować agresję, dzieci sa zazdrosne, ale osobiście wolałabym unikać spotkań rodzinnych niż narażać własne dziecko na takie traktowanie. Poza tym możesz zawsze trzymać dziecko blisko siebie i nie dopuszczać do ataków ze strony kuzyna.Niestety rodzicielstwo wymaga pracy 24 godz. Odpowiedz Link Zgłoś
pixelpainter [...] 20.08.06, 23:25 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
symeonstylita Wiem coś o tym 20.08.06, 12:45 Jestem doktora Pediatrą i wiem, że takiego zachowania nie mozna lekceważyć. Najgorsze są dzieci szpitalne. Zobacz: mesjanista.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
czarnobrody A może należy dziecku co jakiś czas przylać ? 20.08.06, 13:05 jejku ludzie, jak mniemam, w życiu nie uderzyłas swojego dziecka? No i własnie takie "nadpobudliwe" dzieci terroryzujące nie tylko rówieśników, ale także swoich rodziców były wychowywane tzw. "bezstresowo" według mnie, to błąd (wychowywanie bezsresowe) który niestety popełnia coraz więcej rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
osa102 Re: A może należy dziecku co jakiś czas dokopac? 20.08.06, 14:48 a może zabic? to po co miec dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnobrody osa102 nie uważasz ze troche przesadzasz ? 20.08.06, 15:12 ja byłem lany jak zrobiłem coś złego. jak "uszkodziłem" rówieśnika to dostawałem manto. A jakoś nigdy nie czułem żeby mnie ktoś zabijał. Wiedziałem że jak zrobie coś złego to dostane od rodziców wpiernicz i to powstrzymywało mnie od złych zachowań. Bedac dojrzałym człowiekiem też jakoś nie łaziłem po ulicach bijąc innych, wiec te kary cielesne nie zostawiły we mnie żadnych "przykrych" wspomnień. Dostawałem słusznie. Już sobie wyobrażam przyszłe pokolenie wychowywane "bezstresowo" w wieku 20-30 lat. Miliony rozpuszczonych gó..arzy którzy myślą że wszystko im wolno w końcu dorosnie i... ech, może jednak trzeba wyemigrować Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: osa102 nie uważasz ze troche przesadzasz ? 22.08.06, 01:17 > Wiedziałem że jak zrobie coś złego to dostane od rodziców wpiernicz i to > powstrzymywało mnie od złych zachowań. To smutne, ze tylko strach przed przemoca powstrzymywal cie od zlych zachowan. Odpowiedz Link Zgłoś
mario-radyja A może sprowadzić do absurdu? 20.08.06, 19:23 osa102 napisała: > a może zabic? to po co miec dzieci? osa102, dlaczego chcesz zabijać dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
nela42 Re: A może sprowadzić do absurdu? 20.08.06, 21:30 bicie i klapsy to jakas plaga polska,wystarczy tłumaczenie i konsekwencja.Jeszcze z nikogo klaps nie uczynił dobrego porządnego człowieka tak tylko twierdzą ignoranci. Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 09:52 nela42 napisała: > Jeszcze z nikogo klaps nie uczynił dobrego porządnego człowieka > tak tylko twierdzą ignoranci. Tak twierdza zwykle ludzie, ktorzy albo 1. nie maja dzieci albo 2. maja nad- spokojne dzieci, kwalifikujace sie do leczenia psychologicznego. Zaden rodzic normalnego dziecka (oczywiscie nie pisze tu o sadystycznych patologiach) i taki, ktoremu zalezy na dobru wlasnego dziecka, nie bedzie uwazal, ze dajac zle zachowujacemu sie dziecku klapsa, robi mu tym krzywde. Dziecko 2 - 3 letnie jest po prostu za male, by zawsze dotarly do niego logiczne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 11:10 > Tak twierdza zwykle ludzie, ktorzy albo 1. nie maja dzieci albo 2. maja nad- > spokojne dzieci, kwalifikujace sie do leczenia psychologicznego. Rzadko używam tego słowa w odniesieniu do słów innych, ale tutaj muszę jednoznacznie stwierdzić, że BZDURY gadasz. Ja też twierdzę, że klaps nie jest metodą wychowawczą. I: 1. mam dziecko, 2. mam bardzo żywego, ruchliwego, ciekawskiego synka. I jak już pisałam w innych wątkach - zdaniem niektórych rodziców pewnie już z tysiąc razy zasłużył na klapsa. Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 11:26 > I jak już pisałam w innych wątkach - zdaniem niektórych rodziców pewnie już z > tysiąc razy zasłużył na klapsa I pewnie bedzie zaslugiwal przez cale zycie, bo super postepowi rodzice nie byli w stanie wpoic mu zasad wspolzycia spolecznego, ani po prostu dobrego wychowania. Jezeli uwazasz, ze dziecko 2 letnie jest w stanie przyjac do wiadomosci wszystkie logiczne argumenty, takze te dla niego abstrakcyjne, to sie gratuluje dobrego samopoczucia. Czy wolisz dac dziecku klapsa, by np. nie biegalo po restauracji, czy poczekasz az np. wpadnie na kelnera a ten wyleje na nie goraca kawe? Oczywiscie ta druga metoda, bez przemocy jest super jasnie oswiecona, szkoda tylko, jezeli dziecku zostana blizny po oparzeniach... Ja nie pisze o "praniu", czy tez maltretowaniu dzieci. Ja pisze o klapsie w przyslowiowy tylek, w momencie, gdy inne metody zupelnie nie skutkuja. Klapsie, ktory nie zrobi dziecku krzywdy, a ktorego grozba bedzie dla dziecka stanowila swego rodzaju bariere przed robieniem rzeczy niebezpiecznych dla niego czy innych. Do czasu, kiedy dorosnie na tyle, ze bedzie w stanie przyjac logiczne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 12:44 Ale GŁUPOTY piszesz. 2 letnie dziecko powinno być pod opieką rodziców 24h/dobę i masz rozwiązany problem w restauracji. Jeśli dziecko biega po restauracji to biegasz za nim i uważasz na to co robi albo bierzesz je na kolana i nie pozwalasz biegać starając się zaabsorbować jego uwagę czymś innym. Ale wg Ciebie najprościej dać klapsa, żeby mieć spokój i pogadać o d... Maryny. Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 12:51 prorok_abraham napisał: > Ale GŁUPOTY piszesz. 2 letnie dziecko powinno być pod opieką rodziców 24h/dobę > i masz rozwiązany problem w restauracji. Jeśli dziecko biega po restauracji to > biegasz za nim i uważasz na to co robi albo bierzesz je na kolana i nie > pozwalasz biegać starając się zaabsorbować jego uwagę czymś innym. Ale wg > Ciebie najprościej dać klapsa, żeby mieć spokój i pogadać o d... Maryny. Oczywiscie ze dziecko powinno byc pod opieka 24 h/dobe. Nie ma co do tego dyskusji. Jezeli jednak jestes w stanie skupic uwage na dziecku przez caly czas, to serdecznie gratuluje! Bo nie znam nikogo takiego, kto jest. Wystarczy odwrocic sie na 10 sekund, by dziecko zrobilo sobie krzywde - wiem z wlasnego doswiadczenia. Dziecko musi tez miec wlasne, wewnetrzne hamulce, a nie tylko goniaca za nim krok w krok mamusie. Oczywsice do resaturacji chodzi sie po to, zeby pogadac o d Marynie a nie po to, by biegac za dzieckiem. Jest to tylko 1 z tysiecy mozliwych przykladow, kiedy dziecko powinno przynajmniej starac sie samo kontrolowac. Co zrobisz, gdy idac z dzieckiem chodnikiem, puscisz na chwile jego raczke, by np. pozbierac zakupy, ktore wysypaly sie z siatki, a dziecko uwolonione od mamusi-straznika wbiegnie wtedy na ulice? Dziecko MUSI miec wewnetrzne hamulce. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 13:06 silenhill napisała: > prorok_abraham napisał: > > > Ale GŁUPOTY piszesz. 2 letnie dziecko powinno być pod opieką rodziców > 24h/dobę > > i masz rozwiązany problem w restauracji. Jeśli dziecko biega po restaurac > ji > to > > biegasz za nim i uważasz na to co robi albo bierzesz je na kolana i nie > > pozwalasz biegać starając się zaabsorbować jego uwagę czymś innym. Ale wg > > > Ciebie najprościej dać klapsa, żeby mieć spokój i pogadać o d... Maryny. > > Oczywiscie ze dziecko powinno byc pod opieka 24 h/dobe. Nie ma co do tego > dyskusji. Jezeli jednak jestes w stanie skupic uwage na dziecku przez caly > czas, to serdecznie gratuluje! Bo nie znam nikogo takiego, kto jest. Nie trzeba być skupionym na swoim dziecku 100% czasu, w domu na ogół można zluzować, szczególnie gdy nie jest się samotnym rodzicem. Są jednak sytuacje gdzie powinno się skupić na 200%, np. miejsca pełne ludzi (restauracja) czy niebezpieczne (ulica). > Wystarczy > odwrocic sie na 10 sekund, by dziecko zrobilo sobie krzywde - wiem z wlasnego > doswiadczenia. Dziecko musi tez miec wlasne, wewnetrzne hamulce, a nie tylko > goniaca za nim krok w krok mamusie. Oczywsice do resaturacji chodzi sie po to, > zeby pogadac o d Marynie a nie po to, by biegac za dzieckiem. I tu się mylisz. Jeśli idziesz z dwulatkiem do restauracji to on jest najważniejszy a nie d. Maryny. Na 10 sekund to się można odwracać w miejscu bezpiecznym. >Jest to tylko 1 z > > tysiecy mozliwych przykladow, kiedy dziecko powinno przynajmniej starac sie > samo kontrolowac. Co zrobisz, gdy idac z dzieckiem chodnikiem, puscisz na > chwile jego raczke, by np. pozbierac zakupy, ktore wysypaly sie z siatki, a > dziecko uwolonione od mamusi-straznika wbiegnie wtedy na ulice? Dziecko MUSI > miec wewnetrzne hamulce. Naprawdę nie umiesz pozbierać zakupów jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo dziecku? Lepiej wlać i niech się boi? Wlej też kiedy będzie odkręcało gaz, kiedy będzie próbowało zejść ze schodów, wlej kiedy wejdzie na wysoki stołek, wlej kiedy zrzuci drogocenny dzbanek, wlej kiedy wyrwie kwiatek z doniczki itd. Niech takie wystraszone rośnie. Jeszcze raz powtarzam - piszesz bzdury chcąc usprawiedliwić swoje zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 13:17 To ja - poprzednio silenhill - blad w loginie... Ale do rzeczy - nikt nie pisze, ze rodzice C E L O W O maja odwracac swoja uwage od dziecka. Sa jednak zdarzenia przypadkowe, kiedy uwaga rodzica zostaje odwrocona i na pewien czas bezpieczenstwo dziecka polega jedynie na jego SAMOKONTROLI. Rozumiesz? Sytuacja losowa - znaczy NIEZALEZNA od rodzica. Tak ciezko to pojac? Nikt tez nie mowi o biciu dziecka za zniszczenie czegokolwiek. Moj syn nigdy nie dostal klapsa za zniszczenie jakiejs rzeczy, a uwierz mi - poniszczyl wiele, w tym niektore dosc wartosciowe. Nikt nie ma do niego o to pretensji, bo wychodzimy z zalozenia, ze kazda rzecz, poza zdrowiem mozna odkupic, a szczesliwego dziecinstwa nigdy. Pisze jedynie, ze przyslowiowy klaps ma zastosowanie jako narzedzie wytyczania malemu dziecku granic w przypadku, kiedy jego zachowanie moze prowadzic to narazenia jego zdrowia / zycia. Dziecko powinno tez dostac klapsa, kiedy np. bije inne dzieci, badz tez swoich rodzicow. Bo samo nie odczuwszy bolu, nie bedzie wiedziec, ze swoim zachowaniem sprawia bol innym. I tu ma tez zastosowanie kurek z gazem, czy schodzenie ze schodow. Nie ma natomiast zastowowania bicie za zniszczenie czegokolwiek. Nie przekrecaj wiec kota ogonem. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 13:42 silent_hill napisała: > To ja - poprzednio silenhill - blad w loginie... > > Ale do rzeczy - nikt nie pisze, ze rodzice C E L O W O maja odwracac swoja > uwage od dziecka. Sa jednak zdarzenia przypadkowe, kiedy uwaga rodzica zostaje > odwrocona i na pewien czas bezpieczenstwo dziecka polega jedynie na jego > SAMOKONTROLI. Rozumiesz? Sytuacja losowa - znaczy NIEZALEZNA od rodzica. Tak > ciezko to pojac? Pisałem już wcześniej. Powtórzę: W pewnych sytuacjach zapewniasz dziecku 100% bezpieczeństwa i nie ma tu mowy o liczeniu na samokontrolę dziecka dwuletniego. Jeśli mu wlejesz, bo wchodzi na krzesło, to nie wejdzie na krzesło, bo będzie się bało. To nie oznacza jednak, że nie zwali sobie na głowę garnka z gorącą zupą (zostawionego przypadkowo) - przecież nigdy tego nie robiło, więc nie dostało za to w d..., więc samokontrola nie działa. Argumenty o tego typu samokontroli raczej sobie daruj. Na Twoim miejscu pomyślałbym raczej czy Ty nie masz problemów z agresją w momencie, kiedy coś wymyka się spod kontroli. > Nikt tez nie mowi o biciu dziecka za zniszczenie czegokolwiek. Moj syn nigdy > nie dostal klapsa za zniszczenie jakiejs rzeczy, a uwierz mi - poniszczyl > wiele, w tym niektore dosc wartosciowe. Nikt nie ma do niego o to pretensji, bo > > wychodzimy z zalozenia, ze kazda rzecz, poza zdrowiem mozna odkupic, a > szczesliwego dziecinstwa nigdy. > Pisze jedynie, ze przyslowiowy klaps ma zastosowanie jako narzedzie wytyczania > malemu dziecku granic w przypadku, kiedy jego zachowanie moze prowadzic to > narazenia jego zdrowia / zycia. JW. > > Dziecko powinno tez dostac klapsa, kiedy np. bije inne dzieci, badz tez swoich > rodzicow. Bo samo nie odczuwszy bolu, nie bedzie wiedziec, ze swoim zachowaniem > > sprawia bol innym. I tu się nie zgodzę. Skoro dziecko dwuletnie, jak pisałaś wcześniej, nie potrafi jeszcze logicznie przyjąć argumentów, to skąd pewność, że Twój klaps zrozumie logicznie - "Nie wolno tego robić, bo to boli innych"?. A nie np. tak: "Nie uderzę mamy, bo się boję, że mi też przyłoży... ale jak będzie ktoś, kto mi nie będzie mógł oddać, to przywalić mogę". > > I tu ma tez zastosowanie kurek z gazem, czy schodzenie ze schodow. > Nie ma natomiast zastowowania bicie za zniszczenie czegokolwiek. Nie przekrecaj > > wiec kota ogonem. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:00 prorok_abraham napisał: > silent_hill napisała: > Jeśli mu wlejesz, bo wchodzi na krzesło, to nie wejdzie na krzesło, bo będzie > się bało. To nie oznacza jednak, że nie zwali sobie na głowę garnka z gorącą > zupą (zostawionego przypadkowo) - przecież nigdy tego nie robiło, więc nie > dostało za to w d..., więc samokontrola nie działa. Owszem nie dziala - jezeli dziecko mimo tlumaczenia siega po garnek z zupa i nie dostanie klapsa (a klaps okazal sie skuteczny w przypadku krzesla), to sobie w koncu ten garnek na glowe zwali. Jezeli nie klaps w przypadku zupy, to prosze o podanie alternatywnego, skutecznego sposobu na unikniecie wypadku, innego niz oczywista uwaga rodzicow i zabezpieczenie kuchenki. > I tu się nie zgodzę. Skoro dziecko dwuletnie, jak pisałaś wcześniej, nie > potrafi jeszcze logicznie przyjąć argumentów, to skąd pewność, że Twój klaps > zrozumie logicznie - "Nie wolno tego robić, bo to boli innych"?. A nie np. > tak: "Nie uderzę mamy, bo się boję, że mi też przyłoży... ale jak będzie ktoś, > kto mi nie będzie mógł oddać, to przywalić mogę". Ja sie tutaj czuje, jak podczas rozmowy z dzieckiem, wiec sama widzisz, ja trudna jest rozmowa z rzeczywistym dwulatkiem. Pisalam nie o wszystkich argumentach, lecz o argumentach dla dziecka abstrakcyjnych! Bol jest argumentem abstrakcyjnym, do momentu az sie go samemu nie poczuje, prawda? Dziecko moze oczywiscie zinterpretowac klaps na 2 sposoby: "nie bede bic, bo to sprawia bol", albo "nie bede bic, bo sama dostane". To zalezy juz od charakteru dziecka i na to nie ma wplywu. W kazdym razie, jezeli dziecko bije inne dzieci, to do momentu, az samo nie dostanie, nie dowie sie co robi, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:28 Nie, to ja się czuję jakbym rozmawiał z dwulatką. To jest jak rozmowa z dewotką, do której nie mogą trafić żadne rzeczowe argumenty, bo jest na nie uodporniona. 1. Zrozum, bo to nie trudne, że ten Twój klaps zadziała tylko w określonych, bardzo określonych sytuacjach, bo nie przewidzisz wszystkich niebezpieczeństw i nie będziesz dawać klapsa wirtualnego. Jeśli wlejesz dziecku za wchodzenie na stołek, to nie uchronisz tym dziecka od garnka gorącej zupy (jeśli pierwszy raz garnek widzi). 2. Argumenty abstrakcyjne to Ty wymyślasz tylko po to, by bronić zdania, które z definicji nie jest do obrony. Ból nie jest żadnym argumentem, to tylko odczucie, mówimy o interpretacji bólu - a ta może być różna. Jeśli dziecko bije inne dzieci, powinno się uważać, by tego nie robiło, nie dopuszczać do tego typu sytuacji i jeśli już dużo rozumie wyjaśniać mu problem, a nie dawać nic nie powodującego (oprócz lęku) klapsa. Kończę temat, bo nie chodzi tu o jakiekolwiek argumenty broniące tej lub innej racji, ale o argumenty rzeczowe, które czegoś mogą nauczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:45 Wiesz co, wole dziecko z traumą po klapsie, niż... z oparzeniami, bo chciało sprawdzić, czy ogień parzy..., niż rozjechane na ulicy..., niż porażone prądemz rozkopanego gniazkda Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:57 A ja wolę dziecko i bez traumy i zdrowe fizycznie. PS. Najpierw przeczytaj dyskusję a potem się wtrącaj. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:01 prorok_abraham napisał: > A ja wolę dziecko i bez traumy i zdrowe fizycznie. > > PS. Najpierw przeczytaj dyskusję a potem się wtrącaj. Trauma po klapsie w tylek )) Jezeli dziecko ma traume po klapsie, to nadaje sie tylko na wizyte u psychologa, bo znaczy ze ma jakies zaburzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:03 Włączyłam sie, bo dyskusja zaczeła w pewnym momencie przypominac przeklepywanie podręcznika bezstresowego wychowania. ) Nikt nie akceptuje bicia dla samego bicia, tylko klaps jest traktowany jako ostateczność... Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:21 Nie czytałem żadnego podręcznika bezstresowego wychowania (Ty pewnie też), więc trudno byłoby mi coś przeklepywać. Z tego co mi jednak wiadomo - bezstresowe wychowanie (termin tak chętnie przez Ciebie używany) nie jest synonimem zwrotu "róbta co chceta", jak starasz się przekazać, a po prostu innym wyrażeniem "wychowania dobrego", w którym to brak klapsów nie oznacza pozwalaniu dziecku na wszystko. Ty uważasz, że klaps może być OK, ja swojego dziecka nie uderzę, bo uważam, że nic dobrego tym nie osiągnę, to wszystko. Nie chcę by dziecko się mnie bało, a po prostu szanowało i mi ufało. Co nie oznacza, że dziecku pozwalam na wszystko. Jestem przeciwnikiem zarówno klapsów jak i wchodzenia sobie na głowę, a ponieważ jak na razie moje metody się sprawdzają w życiu (moje dziecko wydaje się być szczęśliwe i jest grzeczne), roszczę sobie prawo do zabrania głosu w dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
critic A może trochę konkretów? 21.08.06, 16:53 prorok_abraham napisał: > Jeśli dziecko bije > inne dzieci, powinno się uważać, by tego nie robiło, nie dopuszczać do tego > typu sytuacji i jeśli już dużo rozumie wyjaśniać mu problem, a nie dawać nic > nie powodującego (oprócz lęku) klapsa. Konkrety, proroku, konkrety. W jaki sposób do tego nie dopuszczać? Jak pilnować, jeśli sytuacja ma miejsce nie przy tobie (żłobek itp.). W jaki sposób, jakimi argumentami wyjaśnisz trzylatkowi, że nie powinien bić innych dzieci, bo to jest "be"? Chętnie posłucham, tylko proszę bez frazesów w jakie obfite były twoje poprzednie posty. Odpowiedz Link Zgłoś
critic Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 16:48 prorok_abraham napisał: > I tu się nie zgodzę. Skoro dziecko dwuletnie, jak pisałaś wcześniej, nie > potrafi jeszcze logicznie przyjąć argumentów, to skąd pewność, że Twój klaps > zrozumie logicznie Nie musi zrozumieć - powstanie łuk odruchowy - skojarzanie z biciem innych dzieci nieprzyjemnego bodźca; teorie Pwałowa wykładane na biologii już w gimnazjum. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 12:58 pełne poparcie dla silenhill!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pokeo2 Re: A może sprowadzić do absurdu? 22.08.06, 12:14 " Jeśli dziecko biega po restauracji to > biegasz za nim i uważasz na to co robi" To by bylo smieszne gdyby nie bylo smutne. Klasyczne bezstresowe wychowanie ktore nie ma z wychowaniem nic wspolnego oprocz nazwy. W ten sposob tworzy sie protezy spoleczne, "wychowuje" osoby kompletnie nieprzystosowane do zycia. Niektorzy za duzo czytaja poradnikow (szczegolnie zza wielkiej wody), a za malo sluchaja instynktu. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 13:54 Wybacz, ale troszkę się uśmiałam czytając Twoją odpowiedź A teraz spróbuję się do niej odnieść > I pewnie bedzie zaslugiwal przez cale zycie, bo super postepowi rodzice nie > byli w stanie wpoic mu zasad wspolzycia spolecznego, ani po prostu dobrego > wychowania To, że nie daję mojemu dziecku klapsów nie znaczy, że nie uczę go zasad współżycia społecznego ani dobrego wychowania. Bo dobre wychowanie bierze się przede wszystkim z przykładu. A jeśli dziecko nie ma go od rodziców to i klaps nie pomoże. Bardzo upraszczasz wychowanie dziecka, skoro uważasz, że są tylko dwie drogi w wychowaniu: albo dawanie klapsów albo "nie wychowywanie". >Jezeli uwazasz, ze dziecko 2 letnie jest w stanie przyjac do > wiadomosci wszystkie logiczne argumenty, takze te dla niego abstrakcyjne, to > sie gratuluje dobrego samopoczucia Uważam, że nawet 1,5 roczne dziecko (a takie jest moje) jest w stanie zrozumieć pewien komunikat przekazywany przez rodziców. To czy się do niego zawsze będzie stosować to zupełnie inna sprawa. Ale KONSEKWENCJA daje duże szanse, że po pewnym czasie będzie. A czy dając dziecku klapsa masz pewność, że zawsze będzie grzeczne?? Chyba nie. Znam dziecko które dostaje klapsy, grożą mu nawet pasem za "niegrzeczność" a i tak broi tak, że strach. >Czy wolisz dac dziecku klapsa, by np. nie > biegalo po restauracji, czy poczekasz az np. wpadnie na kelnera a ten wyleje na > > nie goraca kawe? Ani jedno, ani drugie Będąc rodzicem mam jeszcze do dyspozycji inne metody: np. przytrzymanie biegającego dziecka, żeby na nikogo nie wpadło, posadzenie go sobie na kolanach, ograniczenie mu miejsca do biegania do bezpiecznego metra czy dwóch od naszego stolika etc. Nie muszę go od razu bić, ani czekać aż wpadnie na kelnera. >Ja pisze o klapsie w > przyslowiowy tylek, w momencie, gdy inne metody zupelnie nie skutkuja. To, ze inne metody nie skutkuja świadczy, moim zdaniem, o bezradności rodziców. Klapsie, > > ktory nie zrobi dziecku krzywdy, a ktorego grozba bedzie dla dziecka stanowila > swego rodzaju bariere przed robieniem rzeczy niebezpiecznych dla niego czy > innych. Ja wolę, żeby moje dziecko nie robiło czegoś bo wie czym to grozi (np. nie dotyka kubka z gorącym napoje, bo parę razy dotknął i przekonał sie, że jak mama mówi, że gorące to znaczy, że gorące i może boleć; nie dotyka piekarnika gorącego bo tak samo jak wyżej), a nie ze strachu przed klapsem. Rzeczy niebezpieczne przed którymi nie mogę go "namacalnie" ostrzec eliminuję z jego zasięgu. Bo moim zdaniem jak dziecku coś strzeli do główki to nawet groźba klapa go nie uchroni przed nieszczęściem. A co do robienia krzywdy innym to stanowczo i konsekwentnie reaguję na kazdą próbę np. szczypnięcia czy kopania - NIE WOLNO, a jeśli to nie pomaga to po prostu przytrzymuję nogi/ręce do momentu kiedy się nie uspokoi etc. I działa. Bez klapsów jak na razie Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:05 stypkaa napisała: > Wybacz, ale troszkę się uśmiałam czytając Twoją odpowiedź A twoje slowa to stek bzdur i nawet nie ma sie co powolywac na cytaty. JEDNA WIELKA BZDURA. Piszesz o cudowej konsekwencji, a twoje dziecko zachowuje sie jak sama napisalas okropnie, tak okropnie, ze inni rodzice radza ci dziecku przylozyc. Sama wiec widzisz, ze to zupelne nie dziala! A tym uczeniem na przykladzie - to pewnie wsadzasz dziecku raczke do garnka z goraca zupa, albo do pierkarnika, zeby pokazac czym grozi dotkniecie, prawda? To samo zapewne dotyczy gniazdka elektrycznego. Ile volt dziecku aplikujesz, zeby nie zrobic mu krzywdy ale zeby zrozumialo czym jest elektrycznosc? Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:10 Najczęściej mamuśki wychowujące "bezstresowo" mają wyjątkowo głupie pomysły )) Uczenie poprzez przykład ))) Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:43 > A twoje slowa to stek bzdur i nawet nie ma sie co powolywac na cytaty. > JEDNA WIELKA BZDURA Ale nie ma się co denerwować )) Masz prawo uważasz, że moja wypowiedź to bzdura - chociaż lepiej byłoby to uzasadnić - wtedy jakoś tak logiczniej by brzmiało >Piszesz o cudowej konsekwencji, a twoje dziecko zachowuje > sie jak sama napisalas okropnie, tak okropnie, ze inni rodzice radza ci dziecku > > przylozyc. Sama wiec widzisz, ze to zupelne nie dziala! Nie wiem - może jakiś kurs czytania ze zrozumieniem by się przydał? Gdzie ja niby napisałam, że moje dziecko się zachowauje okropnie i to tak, że inni rodzice radzą mi dziecku przyłożyć?? Doprawdy żywa nadinterpretacja Czy chodziło Ci może o to, że napisałam że zdaniem wielu rodziców za to co robi czasami 1,5 roczne dziecko zasłużyłoby już wiele razy na klapsa? Np. otwieranie drzwiczek od szafki i bawienie się nimi, skakanie po kanapie, krzyczenie jak coś mu się nie podoba, próba wypicia ze szklanki wszystkiego duszkiem aż do oblania się, wchodzenie na murek przy kościele etc. - dajesz/dawałeś za to swojemu dziecku klapsy? Jeśli tak to współczuję... dziecku. > A tym uczeniem na przykladzie - to pewnie wsadzasz dziecku raczke do garnka z > goraca zupa, albo do pierkarnika, zeby pokazac czym grozi dotkniecie, prawda? Nie Wystarczyło delikatne i kontrolowane przeze mnie dotknięcie gorącego kubka lub piekarnika (nie było nawet czerwonego śladu, nie mówiąc o żadnym oparzeniu), żeby mały załapał, że jak mama mówi, że gorące to nie kłamie i rzeczywiście jest gorące - więc nie wolno dotykać. Dziwne to dziecko co uwierzy we wszystkim na słowo rodzicowi - samo nie sprawdzając pewnych rzeczy > To samo zapewne dotyczy gniazdka elektrycznego. Ile volt dziecku aplikujesz, > zeby nie zrobic mu krzywdy ale zeby zrozumialo czym jest elektrycznosc? A to musiałbyś spytać mojego męża - on na elektryczności zna się doskonale Gniazdka mamy z blokadami - więc problemu nie ma. Do czasu do kiedy nie będzie w stanie zrozumieć czym jest elektryczność i przyjąć do wiadomości, że może być groźna. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:47 dotknięcie kubka, dotknięcie szyby piekarnika... czy ty jestes aż tak ograniczona, że nie potrafisz zrozumieć, że fantazja dziecka może być o wiele większ? moja koleżanka koniecznie chciała dotknąć ogień w piecu Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:57 wredna_jedza napisała: > dotknięcie kubka, dotknięcie szyby piekarnika... > czy ty jestes aż tak ograniczona, że nie potrafisz zrozumieć, że fantazja > dziecka może być o wiele większ? > moja koleżanka koniecznie chciała dotknąć ogień w piecu W dodatku nasza kolezanka nie zdaje sobie sprawy, ze dotykajac goracego kubka czy tez piekarnika TEZ zadaje dziecku bol! Ale paranoja prawda? Zadac bol dotykajac paluszkiem dziecka goracego piekarnika (bo musi byc goracy inaczej dziecko nie poczuje bolu i nie zrozumie zagrozenia) to mozna, przylac na pupe - nie mozna )) Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:16 > W dodatku nasza kolezanka nie zdaje sobie sprawy, ze dotykajac goracego kubka > czy tez piekarnika TEZ zadaje dziecku bol! Dziecko samo chce dotknąć, ja tylko kontroluję, żeby to był czubek paluszka a nie cała ręka. I zabiera natychmiast jak poczuje, że parzy. Nie płacze przy tym (a po klapsie się to chyba zdarza ) więc nie sądzę, żeby go to bolało. Albo ja mam wyjątkowo rozumnego półtoroczniaka albo moje metody nie są jednak takie niedorzeczne jak tu niektorzy sugerują - bo o dziwo teraz mały jak tylko powiem, że jest gorące to nie podchodzi do piekarnika tylko stoi z odleglości ok. pół metra i przygląda się ciekawie... I jakoś obyło się bez klapsa, żeby zrozumiał Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:27 stypkaa napisała: > Dziecko samo chce dotknąć, ja tylko kontroluję, żeby to był czubek paluszka a > nie cała ręka. I zabiera natychmiast jak poczuje, że parzy. Nie płacze przy tym Nie ma znaczenia, ze nie placze. Zadalas dziecku bol ty wyrodna matko )) A gdyby tak tobie ktos wlozyl reke do piekarnika? Jak bys sie czula? Nie wolalabys klepniecia w pupe? )) Odpowiedz Link Zgłoś
karokrk Wy płaczecie nad niesfornym 3latkiem, bo zdarza mu 21.08.06, 18:14 sie popchnąć inne dziecko,a w NH zatrzymali 3/4latka ktory był szefem bandy ktora szyła ludzi na Hucie(w krk). On szedł na wystawke, a poźniej wpadala ekipa i robila swoje,wiec nie macie co płakac nad swoimi dziecmi... Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:00 >czy ty jestes aż tak ograniczona, Spokojnie, ja zdaje sie Ciebie nie wyzywam, prawda? Proszę więc o to samo... Zresztą kulturalnych ludzi nie trzeba o to prosić. >że nie potrafisz zrozumieć, że fantazja > dziecka może być o wiele większ? > moja koleżanka koniecznie chciała dotknąć ogień w piecu Owszem, potrafię zrozumieć. I pewnie nigdy do końca nie przewidzę na jakie genialne pomysły wpadną moje dzieci. Ale nie bardzo rozumiem jak klaps ma uchronić dziecko kiedy będzie chciało pierwszy raz spróbować dotknąć ogień w piecu?? Dasz mu przedtem klapsa na zapas? (masz jeszcze jednego, żeby Ci przypadkiem nie przyszło do głowy to i to) Doprawdy zabawne Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:05 Jeśli mi lezie w stronę pieca, zabraniam, tłumaczę... Klaps - jest karą za recydywę, gdy już nie pomaga tłumaczenie po raz n-ty... Bo naprawde nie mam ochoty biegać z dzieckiem po lekarzach, ani też uwiązać go za łańcuszek u mojej nogi Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:55 stypkaa napisała: > A to musiałbyś spytać mojego męża - on na elektryczności zna się doskonale > Gniazdka mamy z blokadami - więc problemu nie ma. Do czasu do kiedy nie będzie > w stanie zrozumieć czym jest elektryczność i przyjąć do wiadomości, że może być > > groźna. Do momentu, gdy bedziecie w miejscu, w ktorym gniazdka nie sa zablokowane (np. w poczekalni u lekarza) i dziecko nie wsadzi tam paluchow. Wtedy chyba nawet maz-elektryk niewiele pomoze... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:59 > > Gniazdka mamy z blokadami - więc problemu nie ma. Hihihihihihi.... nici z blokady, jak dziecko wydrze gniazdko ze ściany w całości Bo o takim "kwiatuszku" piszę Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:11 nici z blokady, jak dziecko wydrze gniazdko ze ściany w całośc > i > Bo o takim "kwiatuszku" piszę To albo kiepskie gniazdka, albo nie dziecko tylko olbrzym U nas nawet ja nie jestem w stanie "wydrzeć gniazdka ze ściany w całości". A co dopiero mój 1,5 roczny syn? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:13 stypkaa napisała: > U nas nawet ja nie jestem w stanie "wydrzeć gniazdka ze ściany w całości". A co > > dopiero mój 1,5 roczny syn? Kolezanka rzeczywiscie wychowuje przez przyklad )) Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:06 > Do momentu, gdy bedziecie w miejscu, w ktorym gniazdka nie sa zablokowane (np. > w poczekalni u lekarza) i dziecko nie wsadzi tam paluchow Nie wiem jak Ty, ale ja swoje dziecko pilnuję - co robi np. w poczekalni u lekarza. Zresztą co innego miałabym tam do roboty - czekając na wizytę? Wtedy chyba nawet > maz-elektryk niewiele pomoze... I znów przydałby się kurs czytania ze zrozumieniem... Gdzie ja napisałam, że mój mąż jest elektrykiem?? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:12 stypkaa napisała: > Nie wiem jak Ty, ale ja swoje dziecko pilnuję - co robi np. w poczekalni u > lekarza. Zresztą co innego miałabym tam do roboty - czekając na wizytę? Jasne, jak jestescie u znajomych to tez - caly czas trzymasz go na kolanach. W ogole - kajdanki i przypiac do raczki mamusi, takze w nocy. Problem - jak w takiej sytuacji pojsc do toalety? Kobieto - spojrz na sytuacje z nieco innej perspektywy niz z perspektywy malo obytej gospodyni domowej - nie zawsze jestes w stanie tak zeskanowac otoczenie, by wylapac wszystkie zagrozenia. > Gdzie ja napisałam, że mój mąż jest elektrykiem?? Skoro nie jest elektrykiem to tym bardziej nie pomoze.... Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:26 > Jasne, jak jestescie u znajomych to tez - caly czas trzymasz go na kolanach Nie, ale cały czas jest ktoś z dziećmi kto kontroluje co robią. A Ty zostawiasz/zostawiałeś swoje półtoraroczne dziecko u znajomych same np. w pokoju? A jak się zdarzy, że jest tam coś czego nie macie w domu i nie będzie pamiętało klapsa za to? I np. zbije im XVIII wazę? Ale za zniszczenie klapsów podobno nie dajesz. To w takim razie musisz być niezwykle bogaty, żeby odkupić wszystko co Twoje dziecko zniszczy bo nie jest dopilnowane Mnie na to nie stać > Kobieto - spojrz na sytuacje z nieco innej perspektywy niz z perspektywy malo > obytej gospodyni domowej Nie wiem, może Twoja żona/partnerka/matka Twojego dziecka jest "mało obytą gospodynią domową" i dlatego obrażasz w ten sposób każdą kobietę która się nie zgadza z Twoim zdaniem? Wyobraź sobie, o ile to jest w granicach Twoich możliwości, że oprócz tego, że jestem żoną i matką to jeszcze także pracuję zawodowo. > Skoro nie jest elektrykiem to tym bardziej nie pomoze.... Nie jest z zawodu elektrykiem - jest inżynierem elektronikiem, co mu nie przeszkadzało skończyć odpowiedni kurs i mieć uprawnienia SEP. Ale chyba nie będziemy rozmawiać o moim mężu... Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:41 >I np. zbije im XVIII wazę? Oczywiście miało być XVIII-wieczną wazę. Przepraszam za błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
critic Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 16:58 stypkaa napisała: > Wystarczyło delikatne i kontrolowane przeze mnie dotknięcie gorącego kubka lub > piekarnika (nie było nawet czerwonego śladu, nie mówiąc o żadnym oparzeniu), > żeby mały załapał, że jak mama mówi, że gorące to nie kłamie i rzeczywiście > jest gorące - więc nie wolno dotykać. A w jaki sposób, delikatnie i kontrolowanie wdrukujesz dziecku (bo można to tak określić) że bicie innych dzieci jest niefajne? Może poprosisz inne dziecko żeby w sposób "delikatny i kontrolowany" je uderzyło? Odpowiedz Link Zgłoś
jermaczek Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:20 > A tym uczeniem na przykladzie - to pewnie wsadzasz dziecku raczke do garnka z > goraca zupa, albo do pierkarnika, zeby pokazac czym grozi dotkniecie, prawda? Nie, samo wkłada albo tylko zbliża, bo jeśli robi to powoli, to poczuje, ze gorące, zanim włoży. Pod kontrolą. Przemoc rodzi przemoc, agresja rodzi agresję. Przemoc zaczyna się tam, gdzie kończy sie wiedza. Rodzice biją swoje dzieci, bo nie mają pomysłu jak wytłumaczyć im coś inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:25 jermaczek napisała: > Przemoc rodzi przemoc, agresja rodzi agresję. > Przemoc zaczyna się tam, gdzie kończy sie wiedza. > Rodzice biją swoje dzieci, bo nie mają pomysłu jak wytłumaczyć im coś inaczej. Powtarzasz oklepane frazesy - nie stac cie na odrobinke samodzielnego myslenia? Otoz rodzice zawsze stosuja wobec dziecka przemoc - klaps jest forma przemocy, ale i przytrzymanie dziecka tez jest forma przemocy, czyz nie? Dziecko nieraz wyrywa sie tak, ze tym wyrywanie sprawia sobie bol duzo wiekszy, niz w przypadku klapsa. Poza tym, czlowiek ma przemoc zakodowana w genach! Kazdy! Jedni mniejsza, inni wieksza, ale ma ja kazdy. Moj syn nigdy nie widzial osoby bijacej inna osobe - ani w tv (bo nie ogladamy telewizji przy dziecku), ani w domu, ani na ulicy. Mimo to, w wieku roczku zaczal bic swoich rodzicow. Nauczyl sie tego od kogos? Nie - to byl odruch zakodowany w genach. Nie mysl, ze dziecko, ktore nie dostaje klapsow, nie bedzie stosowac przemocy wobec otoczenia - to wierutna bzdura! Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: A może sprowadzić do absurdu? 22.08.06, 15:44 > myslenia? Otoz rodzice zawsze stosuja wobec dziecka przemoc - klaps jest forma > > przemocy, ale i przytrzymanie dziecka tez jest forma przemocy, czyz nie? Jakby trochę coś innego. Widzisz różnicę między złapaniem kogoś za rękę a uderzeniem kogoś w rękę? > Dziecko nieraz wyrywa sie tak, ze tym wyrywanie sprawia sobie bol duzo wiekszy, > > niz w przypadku klapsa. To oferma z ciebie, że nie potrafisz poradzić sobie z dzieckiem bez sprawiania mu bólu. Zresztą należy się zastanowić dlaczego się tak wyrywa. Może nie przepada za tatusiem? > Poza tym, czlowiek ma przemoc zakodowana w genach! Kazdy! Jedni mniejsza, inni > wieksza, ale ma ja kazdy. Gdzieżeś te brednie wyczytał? Czy sam wykoncypowałeś? > Moj syn nigdy nie widzial osoby bijacej inna osobe - > ani w tv (bo nie ogladamy telewizji przy dziecku), ani w domu, ani na ulicy. > Mimo to, w wieku roczku zaczal bic swoich rodzicow. Nauczyl sie tego od kogos? Nie, stawiam na to, że po prostu sam był bity. > Nie - to byl odruch zakodowany w genach. Ktoś tu pisze na nowo behawiorystykę. > Nie mysl, ze dziecko, ktore nie dostaje klapsow, nie bedzie stosowac przemocy > wobec otoczenia - to wierutna bzdura! A ty gdzie w życiu chcesz mieć 100% gwarancje? Ale 90% to też warte zachodu. K. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:08 Wychowywanie poprzez przykład? Sorry, to patrząc na dziecko wychodzi, że ja - dorosły wsadzam łapy do wrzątku, usiłuję kotu ukręcić łeb, wychodze z balkonu przez barierke, czy wydzieram gniazdka ze ściany [przykłady pozbierane po rodzinie i znajomych]. Nie wszystko z zachowania dziecka jest prostym naśladowaniem dorosłego - często są to jego własne absurdalne pomysły! No ale nowoczesna mamusia naczyta sie o "bezstresowym wychowaniu" i potem wychowuje bydełko na zasadzie "róbta co chceta" > Ja wolę, żeby moje dziecko nie robiło czegoś bo wie czym to grozi (np. nie > dotyka kubka z gorącym napoje, bo parę razy dotknął i przekonał sie, że jak > mama mówi, że gorące to znaczy, że gorące i może boleć; nie dotyka piekarnika > gorącego bo tak samo jak wyżej), a nie ze strachu przed klapsem. Wole mieć dziecko z traumą po klapsie niż... z oparzeniami, gdy chciało sie przekonać, że jednak ogień parzy [jak moja koleżanka w dzieciństwie]... ... niż zbierać go z asfaltu na szosie Bo wychodzi że albo klapsy, albo "łańcuszek" u nogi mamy Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:12 wredna_jedza napisała: > Bo wychodzi że albo klapsy, albo "łańcuszek" u nogi mamy Ludzie po prostu swiruja - widza tylko 2 skrajnosci - nie bic w ogolu, albo katowac tak, ze dziecko trafia do szpitala. Niestety droga posrednia, czyli tlumaczyc 100 razy, a jak 101 nie pomoze, to przylozyc, okazuje sie niestety najskuteczniejsza. Sa tez rozne dzieci o roznym temperamencie - jedno da sie wychowac bez klapsow, na inne pomoze niestety tylko klaps. Ale super postepowe mamusie oczywiscie tego nie widza. Bo to przeciez takie modne - wychowanie bez przemocy )) Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:13 Te "postempowe" mamuśki zazwyczaj są tak tępe, że klaps utożsamiają z biciem [a moze lepiej - katowaniem] dzieciaka do tego, stopnia, że trafia do szpitala. A potem mamy na ulicach "bydełko" i mamuśke upominającą "bydełko" - JAsiu nie kop pana bo sie spocisz Odpowiedz Link Zgłoś
czarnobrody mam znajomą 21.08.06, 14:21 która ma 4-5 letniego dzieciaka i go wychowuje bezstresowo. Opowiada (śmiejąc się) jak to schodzą rano zawsze do przedszkola (z czwartego pietra) a mały Jasio zbiegając ze schodów dzwoni do wszystkich drzwi. I mówi (matka, nie Jaś) że to w porządku itp. Ale to chyba jednak swiadczy nie tylko o tym że dzieci nie nalezy wychowywac bezstresowo, ale też że niektórzy nie dorosli do bycia rodzicem Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: mam znajomą 21.08.06, 14:24 To co napisałeś, to nawet nie jest "bezstresowe wychowanie" tylko bezmyślny chów bydełka-rozkapryszonego bachora, któremu wolno wszystko Chyba najpierw należałoby spróbować mu wytłumaczyć, że tylko on idzie do przedszkola [w końcu 4,5 latek to niemało], a nie cała kamienica, a jak tłumaczenia nie pomogą - klaps? Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 100 % racji silent_hill 21.08.06, 14:43 ludzie widza tylko dwie skrajności... a są przecież sytuacje w których szybki sponaniczny i pojedynczy klaps potrafi wyrwa dziecko które akurat ma "zły dzień" z kręgu powtarzanych do znudzenia i obiczonych a testowanie wytrzymałości rodzica zachowań... taki powrót do rzeczywistości, którego w niekótrych sytuacjach nie spowoduje żadne nawet najcierpliwsze tłumaczenie (nie mówię tu o garnkach z gorącą wodą itp. bo to można wytłumaczyć ale np. o ulicznej histerii czy "zabawie" w bicie) dawanie klapsa ma charakter SYMBOLICZNY (bo przeciez nie chodzi o to żeby sprawić jakiś ogromny ból, wyżyć się czy poniżyć dziecko ale ma to być SYMBOL postawienia dziecku ostatecznej granicy i jasny komunikat że dalej się juz posunąć nie może) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: 100 % racji silent_hill 22.08.06, 13:16 > dawanie klapsa ma charakter SYMBOLICZNY (bo przeciez nie chodzi o to żeby > sprawić jakiś ogromny ból, wyżyć się czy poniżyć dziecko ale ma to być SYMBOL > postawienia dziecku ostatecznej granicy i jasny komunikat że dalej się juz > posunąć nie może) Chodzi o to, żeby bólem odwrócić uwagę dziecka lub podkreślić karę. To nie jest żaden symbol, tylko stosowanie bólu jako narzędzia wychowania. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:22 wredna_jedza napisała: > Wychowywanie poprzez przykład? Mamuski zapominaja, ze o ile "wychowanie przez przyklad" ma sens w przypadku rzeczy, ktore robic nalezy, o tyle w przpadky rzeczy, ktorych robic NIE nalezy, nie ma najmniejszego sensu. Nawiazujac do tego, co piszesz - trzeba by wylac na siebie goraca zupe i drzec sie z bolu, zeby dziecko zrozumialo, ze to niebezpieczne? Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 14:51 > No ale nowoczesna mamusia naczyta sie o "bezstresowym wychowaniu" i potem > wychowuje bydełko na zasadzie "róbta co chceta" Nie wiem czy to o mnie, ale skoro odpowiadasz na moją wypowiedź to wnoszę że tak. A więc przyjmij do wiadomości że "nowoczesna mamusia" nie wychowuje sobie bydełka i że moje dziecko nie robi co chce. Są granice tego co może, a co nie - i są przestrzegane - ja nie rzucam słów na wiatr Jakoś tak trudno Wam zrozumieć różnicę pomiędzy wychowaniem bezstresowym (którego nie jestem zwolenniczką) a wychowaniem bez klapsów. Może wypadałoby w takim razie trochę się "naczytać" i dopiero potem wygłaszać obraźliwe uwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:01 stypkaa napisała: > > No ale nowoczesna mamusia naczyta sie o "bezstresowym wychowaniu" i potem > > wychowuje bydełko na zasadzie "róbta co chceta" > Nie wiem czy to o mnie, ale skoro odpowiadasz na moją wypowiedź to wnoszę że > tak. A więc przyjmij do wiadomości że "nowoczesna mamusia" nie wychowuje sobie > Są granice tego co może, a co nie - > i są przestrzegane - ja nie rzucam słów na wiatr Któregoś dnia sie przekonasz, jak te "granice" zrozumiało twoje dziecko... Żebyś nie była zdziwiona, jak kilka moich znajomych... > Jakoś tak trudno Wam zrozumieć różnicę pomiędzy wychowaniem bezstresowym > (którego nie jestem zwolenniczką) a wychowaniem bez klapsów. > Może wypadałoby w takim razie trochę się "naczytać" i dopiero potem wygłaszać > obraźliwe uwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 15:47 > Któregoś dnia sie przekonasz, jak te "granice" zrozumiało twoje dziecko... > Żebyś nie była zdziwiona, jak kilka moich znajomych... > Żebyś nie była/był zdziwiona/y jak któregoś dnia Twoje dziecko da Ci klapsa i powie "Mamusiu/Tatusiu, jesteś niegrzeczna/y" Bo skoro Ty możesz bić jego/ją to on/ona Ciebie też, prawda? Inaczej byłaby to hipokryzja... Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Do Silent_hill i wredna jędza 21.08.06, 15:51 Dzięki juz za dyskusję, którą kończę, bo i tak do niczego nie prowadzi. Jedni sa za klapsami, inni nie - żadne argumenty ani tym bardziej obrażanie mającego inne zdanie tego nie zmienią. Pozdrawiam i życzę miłego popoludnia w gronie rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
sztusza Re: A może sprowadzić do absurdu? 21.08.06, 16:47 Zwykle sie w dyskusjach nie udzielam, ale nie raz slyszalem juz taka bzdure, wiec sie nie powstrzymam od komentarza. A moze bardziej pytania (kilku): Czy uwazasz, ze dziecko (kilkuletnie!) i jego rodzic powinni miec takie same prawa?! Czy powinni byc rownorzednymi partnerami? Czy przypadkiem rola opiekuna i wychowawcy nie polega na opiece i wychowywaniu? I na koniec przyklad: Czy jezeli twoje dziecko mimo prob tlumaczenia chce jesc tylko slodycze, to nie bedziesz mu tego zabraniac, poniewaz i ono nie zabrania Ci opychania sie czekolada? Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: A może sprowadzić do absurdu? 22.08.06, 01:27 > Czy jezeli twoje dziecko mimo prob tlumaczenia chce jesc tylko slodycze, to > nie bedziesz mu tego zabraniac, poniewaz i ono nie zabrania Ci opychania sie > czekolada? Oczywiscie ze nie. W takiej sytuacji dziecku nalezy wlac. To je nauczy, ze nie wolno opychac sie czekolada. Odpowiedz Link Zgłoś
sztusza Re: A może sprowadzić do absurdu? 22.08.06, 11:42 Jakby ktos nie rozumial to chodzilo o zasade wzajemnosci. Czekolady najprosciej bylo by nie kupic, ale nie wszyscy lubia proste rozwiazania... Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: A może sprowadzić do absurdu? 22.08.06, 12:50 > Jakoś tak trudno Wam zrozumieć różnicę pomiędzy wychowaniem bezstresowym > (którego nie jestem zwolenniczką) a wychowaniem bez klapsów. > Może wypadałoby w takim razie trochę się "naczytać" i dopiero potem wygłaszać > obraźliwe uwagi? Widzisz stypkaa, dla niektórych wychowywanie dzieli się na bezstresowe i takie z biciem. Ale to świadczy tylko o wiedzy wyznawców takich poglądów. K. Odpowiedz Link Zgłoś
critic silenhill, masz 100% racji 21.08.06, 16:42 Ludzie, przecież nie chodzi o to , żeby maltretować dziecko, ani bić je pasem! Delikatny klaps bywa czasem nieodzowny - tak małe dziecko nie jest jeszcze w stanie przyjąć argumentów, które nam wydają się logiczne, jego umysł bardziej przypomina umysł zwierzęcia i potrafi reagować tylko na bodźce. Dziecku możesz 100 razy powtarzać, żeby nie dotykało płomienia świeczki, ale przestanie je korcić dopiero kiedy się oparzy - teorie pana Pawłowa się kłaniają. Odpowiedz Link Zgłoś
maga01 Re: silenhill, masz 100% racji 21.08.06, 18:59 No to teraz z punktu widzenia dziecka wychowanego bezstresowo Klapsa (lekkiego) dostałam tylko raz (!) w życiu. Mogłam wtedy mieć 4-5 lat, a sytuacja miała miejsce na dworcu pks. Zupełnie nie pamiętam, czym sobie na to "zasłużyłam" (gdzie więc oddziaływanie wychowawcze typu "jak dziecko dostanie za coś klapsa, to nie zrobi tego więcej", skoro dziecko nie kojarzy, za co to było?!?), natomiast dokładnie pamiętam, jakie to było dla mnie upokorzenie. Nawiasem mówiąc, kilkanaście lat później w jakiejś rozmowie wypomniałam w żartach mojemu ojcu, że chyba dziecka nie umiał wychowywać, skoro musiał się uciec do takich środków; i mimo żartobliwej formy, w jakiej to powiedziałam, widać było, że jest mojemu ojcu wstyd. Sam o tej sytuacji szybko zapomniał, ale we mnie cały czas to tkwiło. Co więcej rodzice nigdy (!) mnie nie karali. Jeśli zrobiłam coś nie tak, zwracali mi uwagę, tłumaczyli, podkreślali, że im się to nie podoba / sprawiło przykrość. I jakoś skutkowało. Obecnie nie jestem alkoholiczką ani narkomanką, nie mam stadka "wpadkowych" dzieci, nie kradnę, a nawet, o zgrozo, nie palę papierosów. Mam dwadzieścia parę lat, rodzinę niedługo zakładam i deklaruję, że dziecka nie uderzę. Dla mnie jest to przejaw braku umiejętności radzenia sobie ze sobą i niedojrzałości do posiadania dzieci. Na zakończenie: widziałam kiedyś humorystyczny rysunek przedstawiający ojca uderzającego rozwrzeszczaną pociechę paskiem. Podpis brzmiał mniej więcej "Może to cię nauczy, że nie można bić słabszych!". I to jest dla mnie najlepszy komentarz do takich metod wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: silenhill, masz 100% racji 21.08.06, 19:49 Nie przyszlo ci do glowy dziecino, ze nie wszystkie dzieci maja twoj ulegly temperament i nie wszystkie sa takie posluszne? Nie przyszlo ci to glowy, ze wobec dzieci o roznych charakterach potrzebne sa rozne metody wychowawcze? Chyba ze siebie uwazasz za norme, a wszystkie inne dzieci za patologie? Odpowiedz Link Zgłoś
maga01 Re: silenhill, masz 100% racji 21.08.06, 23:34 Po pierwsze, nie wypowiadaj się o moim charakterze jeśli mnie nie znasz. Zawsze daleka byłam od uległości, zresztą tak mnie rodzice chcieli wychowywać. I dlatego właśnie dawali mi dużo swobody - dziecko szybciej się uczy na własnych błędach niż korzystając z rad rodziców. Zdarzało się, że rodzice mi mówili, że czegoś nie powinnam robić, a ja i tak robiłam co chciałam, tylko że potem niekiedy okazywało się, że to oni mieli rację; dzięki temu miałam do nich zaufanie i poważnie traktowałam to, co mi radzili. Tak więc raczej zdrowy rozsądek niż uległość, niezależnie od tego, co chcesz mi wmówić. A twoją dzieciną na szczęście nie jestem. Po drugie - tak, właśnie traktuję siebie jako normę. Jakoś w mojej rodzinie nie słyszałam o ani jednym przypadku bicia dzieci (podejrzane, prawda?), wśród bliskich znajomych również. Jedyna znana mi osoba, która w dzieciństwie nieraz była w ten sposób karana przez ojca, rzuciła szkołę w połowie technikum, wpadła w złe towarzystwo i się stoczyła. Ale może jedno z drugim nie ma nic wspólnego. A, i jeszcze na ulicy zdarza mi się widzieć matki uderzające dzieci w pośladki i krzyczące na nie w stylu "ty sk***lu, jak nie zaczniesz mnie k***a słuchać, to ci w d***ę przyleję!". Może to też przypadek, że takie nieodpowiedzialne i niewychowane kobiety stosują właśnie takie metody wychowawcze. Przypadki się zdarzają, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: silenhill, masz 100% racji 22.08.06, 00:03 maga01 napisała: > Zdarzało się, że rodzice mi mówili, że > czegoś nie powinnam robić, a ja i tak robiłam co chciałam, tylko że potem > niekiedy okazywało się, że to oni mieli rację; Np. mozna probowac przejsc przez ruchliwa ulice. Moze sie okazac, ze rodzice mieli racje, a dziecko reszte zycia spedzi na wozku inwalidzkim. Cudowna satysfakcja, prawda? > Po drugie - tak, właśnie traktuję siebie jako normę. Gratuluje dobrego samopoczucia. Nie gratuluje natomiast umiejetnosci szerszego spojrzenia na problem i patrzenia nieco dalej niz czubek wlasnego nosa. Moze twoj akurat temperament pozwalal na takie wychowanie, w przypadku jedak duzej czesci dzieci, ich temperament na takie wychowanie nie pozwala. >Jakoś w mojej rodzinie nie > > słyszałam o ani jednym przypadku bicia dzieci (podejrzane, prawda?), wśród > bliskich znajomych również. BICIA dzieci. Nie mowimy o BICIU dzieci, ale o klapsach jako suplemencie wychowania. Jesli nie czujesz tej subtelnej roznicy, to znaczy, ze twoi rodzice nie tylko nie wymagali od ciebie posluszenstwa, ale nie wymagali myslenia w ogole. > A, i jeszcze na ulicy zdarza mi się widzieć matki uderzające dzieci w > pośladki > i krzyczące na nie w stylu "ty sk***lu, jak nie zaczniesz mnie k***a słuchać, > to ci w d***ę przyleję!". Jasne, przeciwko kazdej tezie mozna przytoczyc jakis przyklad patologicznego zachowania. Nie slyszalem, by ktos podczas tej dyskusji popieral wyzywanie dzieci. Tak samo ja moglbym przytoczyc przyklady dzieci, nie bitych w domu, a ktore np. zabily swoich rodzicow. Tylko po co? Mowimy o zachowaniach mieszczacych sie w granicach norm, nie o patologiach. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Do maga01 22.08.06, 08:25 Powiem Ci z własnego doświadczenia, że nie ma co wdawać się w bezsensowne dyskusje z kimś kto nie potrafi uszanować tego, że ktoś może mieć inne zdanie. Próbowałam dyskutować na argumenty - w zamian za to przeczytałam, że jestem "postempowom" mamuśką, która wychowuje sobie bydełko. Widać niektórzy, jak już brakuje racji do przekonania, muszą uciekać się do epitetów. Żałosne... A nawiązując do odpowiedzi Twojego "partnera" w dyskusji - ciekawe czym dla niego jest KLAPS jeśli nie BICIEM? Głaskaniem, dotykaniem, muskaniem... no nie wiem czym jeszcze może być?? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Zabawne jest 22.08.06, 09:21 ze w tej dyskusji wypowiadasz sie przeciwko klapsom, jako formie przemocy fizycznej - a; 1. sama stosujesz przemoc wobec dziecka - np. trzymajac je mocno na kolanach - jest to forma przemocy i jezeli mamy byc calkowicie politycznie poprawni, jest niedopuszczalna 2. stosujesz wobec dziecka metody uczenia sie poprzez odczuwanie bolu (to czyli wsadzanie palca do goracego piekarnika), taka sama metoda nauki jest klaps To powyzsze oczywiscie nieco z przymruzeniem oka, ale teraz juz na powaznie. Dodatkowo - wypowiadasz sie z wielkim znastwem na ten temat majac dziecko 1,5 roczne. Otoz takie dzieci klapsow jeszcze zazwyczaj nie dostaja, bo nie musza. Poczekamy az twoj synek bedzie mial 2 - 3 latka i zacznie CELOWO ignorowac twoje zakazy, nawet wiedzac, ze mu to zagraza, badz tez CELOWO robic na ulicy sceny histerii, zazwyczaj dokladnie nastawione na wyprowadzenie cie z rownowagi. Mniej wiecej do momentu, gdy moj synek osiagnal ten wiek, klaps jako metoda wychowania byla dla mnie rowniez niezrozumiala. Ponadto jest wiele rodzajow temperamentow, jakimi przez nature moze zostac obdarzone dziecko. W zaleznosci do ktorego "koszyczka" to dziecko wpadnie, skuteczne beda rozne metody wychowawcze. Nie oceniaj wiec osob stosujacych klapsy, jako "bezradnych" i "nie radzacych sobie z wychowaniem", bo sa to jedynie modne frazesy z wychowawczych "bestsellerow". Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Zabawne jest 22.08.06, 10:00 Zanim odpowiem na Twoje wątpliwości (mimo, że wczoraj juz podziękowałam za dysusję, ale skoro odpowiadasz na mój post czuję się w obowiązku odpowiedzieć Tobie) poproszę o odpowiedź na moje wcześniej już postawione pytanie: czym jest dla Ciebie klaps skoro nie jest biciem? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Zabawne jest 22.08.06, 10:19 OK jest biciem, a teraz czekam na twoje wyjasnienia ty super doswiadczona postepowa mamusko. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:25 >OK jest biciem Cieszę się, ze chociaż w tej kwestii się zgadzamy >a teraz czekam na twoje wyjasnienia ty super doswiadczona postepowa mamusko Nie rozumiem za bardzo tego protekcjonalnego tonu i moim zdaniem jest on tutaj zupełnie zbędny. A wracając do Twojej poprzedniej wypowiedzi: >Zabawne jest ze w tej dyskusji wypowiadasz sie przeciwko klapsom, jako formie >przemocy >fizycznej - a; >1. sama stosujesz przemoc wobec dziecka - np. trzymajac je mocno na kolanach - >jest to forma przemocy i jezeli mamy byc calkowicie politycznie poprawni, jest niedopuszczalna Dla mnie może nie zabawne, ale smutne jest to, że porównujesz bicie dziecka z powstrzymywaniem go od zachowań groźnych dla niego bądź innych. Jednak wg mnie jest między tymi dwoma zagadnieniami dosyć duża różnica. Mimo, że jak się wyrażasz trzymając dziecko na kolanach stosuję wobec niego przemoc >stosujesz wobec dziecka metody uczenia sie poprzez odczuwanie bolu (to czyli >wsadzanie palca do goracego piekarnika), taka sama metoda nauki jest klaps Niestety, brak umiejętności czytania ze zrozumieniem daje znów swe znaki - nigdzie nie napisałam że wsadzam palec dziecka do gorącego piekarnika - aż taka wyrodna to ja nie jestem ;-D Napisałam za to, że kontrolowałam dotknięcie przez dziecko (nie zmuszałam go do tego) gorącego piekarnika (a raczej wyrażając się ściślej gorących drzwi od tego piekarnika, bo być może nieobyci z kuchennymi sprzętami nie wiedzą, że jak piekarnik jest gorący to znaczy, że coś się w nim piecze -a co za tym idzie drzwi są zazwyczaj zamknięte ) >Dodatkowo - wypowiadasz sie z wielkim znastwem na ten temat majac dziecko 1,5 roczne. Owszem. Ale trzeba Ci wiedzieć, że mając 17 lat zostałam obdarowana przez rodziców drugą siostrą. Taka duża różnica wieku powodowała, że raczej zawsze traktowałam ją prawie jak swoje dziecko, a nie siostrę. I jak już w jakimś poście napisałam to ja przekonałam mamę, że są inne metody wychowywania dzieci niż bicie ich. Ta moja siostra także była kiedyś w wieku 2,3 czy 5 lat i wiem jak takie dzieci potrafią się zachowywać. A ze była i zresztą do tej pory jest bardzo temperamenta - już teraz jako właściwie nastolatka i czasami trudno było się powstrzymać od dania klapsa, ale jednak się udało Dodatkowo mając 20 lat zaczęłam opiekować się dzieckiem, która wtedy miało rok i 2 m-ce. Skończyłam opiekować się nią gdy miała ponad 3 lata. Także znów wiek 2 i 3 latek przechodziłam. I NIGDY nie dałam klapsa żadnej z nich, ani mojej siostrze ani tej dziewczynce, którą opiekowałam się "zawodowo". Także chyba mam trochę większe pojęcie o wychowywaniu dzieci niż Ci się zdaje. >Otoz takie dzieci klapsow jeszcze zazwyczaj nie dostaja, bo nie musza. Otóż, wyobraź sobie, że mam kuzynkę która rocznemu dziecku potrafiła dać klapsa (nawiasem mówiąc mojej chrześnicy) bo coś tam zrobiła nie tak. A roczne dziecko, jak zapewne wiesz, też potrafi dać w kość. Zresztą co tu daleko szukać - niedawno była całkiem spora afera na tymże forum, bo jakaś mama przytoczyła przykład z innego forum o tym, że matka dała klapsa TRZYMIESIĘCZNEMU dziecku!!! Także chyba rzecz nie w tym od jakiego wieku dziecko może zasługiwać na klapsa, ale raczej w umiejętności opanowania emocji przez rodziców. A w końcu bądź co bądź tym się rożnimy (a przynajmniej powinniśmy się różnić) od dzieci, że właśnie potrafimy nad tymi emocjami panować - one dopiero się tego uczą. I to w zasadzie tyle. Mam nadzieję, że "super doświadczona postepowa mamuśka" odpowiedziała chociaż trochę na Twoje wątpliwości. Pozdrawiam i życzę miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:25 dawanie klapsa ma charakter SYMBOLICZNY (bo przeciez nie chodzi o to żeby sprawić jakiś ogromny ból, wyżyć się czy poniżyć dziecko ale ma to być SYMBOL postawienia dziecku ostatecznej granicy i jasny komunikat że dalej się juz posunąć nie może) jest to jedna z metod wychowawczych - wobec niektórych dziecki całkowicie niepotrzebna, wobec innych przydatna, a wobec części wręcz niezbędna Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:31 > dawanie klapsa ma charakter SYMBOLICZNY OK, a co zrobisz kiedy ten symboliczny klaps przestanie działać? Albo dziecko z bezczelną miną Ci się odwróci i powie: "mnie to nie boli" i dalej będzie robić to co robiło. No co wtedy zrobisz??? Znam przypadek dziecka, które na klapsy w dupę reagowało tak, że z potrójnie wzmożoną przekornością robiło to za co klapsa dostało. I wtedy okazuje się, że być może trzeba posunąć się do kolejnego kroku - czyli np. dać lanie pasem. I co wtedy z symboliką klapsa?????? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:38 Dystkusja z toba nie ma sensu, bo to jest jak rzucanie grochem o sciane. Poczekaj az TWOJE dziecko osiagnie wiek 3 lat, nie zaslaniaj sie tutaj doswiadczeniami jako niani, bo zadnej niani tak czy inaczej uderzyc dziecka nie wolno. Oszczedzila bys sobie czasu wypisujac takie bzdury i lepiej zajela sie swoim dzieckiem. Bo jezeli jestes teraz w domu, to oznacza, ze za dlugo siedzisz w sieci i nie zajmujesz sie dzieckiem w wystarczajacym stopniu. A jezeli jestes w pracy... No coz, wtedy skoro opiekujesz sie tak dzieckiem, jak pracujesz, to tylko wspolczuc... Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:48 > Dystkusja z toba nie ma sensu, bo to jest jak rzucanie grochem o sciane. No pewnie - jak brak argumentów to najlepiej walnąć taki tekst jak wyżej i po problemie >nie zaslaniaj sie tutaj > doswiadczeniami jako niani, bo zadnej niani tak czy inaczej uderzyc dziecka nie > > wolno. Ale siostrze wolno, prawda? Rodzeństwo się przecież nie raz leje jak trzeba >Oszczedzila bys sobie czasu wypisujac takie bzdury i lepiej zajela sie swoim > dzieckiem. Bo jezeli jestes teraz w domu, to oznacza, ze za dlugo siedzisz w > sieci i nie zajmujesz sie dzieckiem w wystarczajacym stopniu. A jezeli jestes w > > pracy... No coz, wtedy skoro opiekujesz sie tak dzieckiem, jak pracujesz, to > tylko wspolczuc... Jak jestem w domu z dzieckiem to nie zaglądam do sieci - szkoda mi na to czasu. A że mam taką pracę, że mogę sobie na to pozwolić - no cóż - może Twoim zdaniem to powód do współczucia - ja się cieszę Ostatnio nawet dostałam podwyżkę i premię, więc chyba pracodawca nie odczuwa boleśnie mojego klikania - bo obowiązki się wykonane tak jak trzeba, a nawet lepiej - premii za ładne oczy u mnie w firmie nie dają Ale zechciej łaskawie odpowiedzieć mi na pytanie: skąd Ty piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Zabawne jest 22.08.06, 11:55 stypkaa napisała: > Jak jestem w domu z dzieckiem to nie zaglądam do sieci - szkoda mi na to czasu. > > A że mam taką pracę, że mogę sobie na to pozwolić - no cóż - może Twoim zdaniem > > to powód do współczucia - ja się cieszę Ostatnio nawet dostałam podwyżkę i > premię, więc chyba pracodawca nie odczuwa boleśnie mojego klikania - bo > obowiązki się wykonane tak jak trzeba, a nawet lepiej - premii za ładne oczy u > mnie w firmie nie dają > Ale zechciej łaskawie odpowiedzieć mi na pytanie: skąd Ty piszesz? Ja pisze z domu. Czy twoj pracodawca wie, ze polowe czasu w pracy spedzasz na klikaniu? Wiem, ze moze nie odczuwac, ale czy wie? Bo skoro nie jestes uczciwa w pracy, to czy potrafisz byc uczciwa w domu? Np. z twoimi "argumentami z zycia wzietymi"? Czy tak mamy wierzyc w twoje argumenty, jak twoj pracodawca, ze w pracy rzeczywiscie pracujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Zabawne jest 22.08.06, 12:47 > Ja pisze z domu. Przyganiał kocioł garnkowi To w takim razie Ty, a nie ja nie zajmujesz się wystarczająco dużo dzieckiem. >Czy twoj pracodawca wie, ze polowe czasu w pracy spedzasz na > klikaniu? Mam zadaniowy czas pracy i nikogo nie obchodzi kiedy to zrobię - ma być zrobione i już. Jedni (u mnie w firmie) wykorzystują wolny czas w pracy na jeżdżenie na 1,5 godzinne lunche, ja jem kanapki przy biurku i klikam w sieci. I Tobie nic do tego. Wybacz, ale teraz zajmę się zajęciem o wiele ciekawszym niż prowadzeniem dyskusji z Tobą - dyskusji, która już zresztą zeszła z meritum - jak widać zabrakło argumentów na głowny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Zabawne jest 22.08.06, 13:49 stypkaa napisała: > Mam zadaniowy czas pracy i nikogo nie obchodzi kiedy to zrobię - ma być > zrobione i już. Pytanie nie brzmialo, jaki ma Pani czas pracy. Pytanie brzmialo - czy Pani szef wie, ze przez caly dzien surfuje Pani w sieci, piszac na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
critic maga01, czytaj ze zrozumieniem 22.08.06, 10:47 > A, i jeszcze na ulicy zdarza mi się widzieć matki uderzające dzieci w pośladki > i krzyczące na nie w stylu "ty sk***lu, jak nie zaczniesz mnie k***a słuchać, > to ci w d***ę przyleję!". To jest właśnie patologia, co do której pisałem, że należy ją wykluczyć! Przecież nie dyskutujemy o maltretowaniu dzieci - masz chyba problemy z czytaniem ze zrozumieniem. > Jedyna znana mi osoba, która w dzieciństwie nieraz > była w ten sposób karana przez ojca, rzuciła szkołę w połowie technikum, > wpadła w złe towarzystwo i się stoczyła. Ale może jedno z drugim nie ma nic > wspólnego A ja znam parę osób wychowywanych "bezstresowo", które mniej więcej pod koniec podstawówki się stoczyły, wpadły w złe towarzystwo, zaczęły pić, palić; u jednej z tych osób skończyło się to niechcianą ciążą i poronieniem. Jak to wyjaśnisz - przecież miały "kochających" rodziców i niczego im w życiu nie brakowało? Z drugiej strony znam także osoby, które nie miały w życiu tak różowo - jedna z nich pochodziła nawet z rodziny patologicznej. Te osoby skończyły szkoły, większość dostała się na studia; dziewczyna z rodziny patologicznej jest teraz szczęśliwą żoną u boku kochającego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: maga01, czytaj ze zrozumieniem 22.08.06, 10:52 To jest swego rodzaju zadufanie w sobie - ja jestem taka cudowna i wspaniala, biezcie ze mnie przyklad, jezeli u mnie takie wychowanie zadzialalo, to bedzie dzialac i u innych, a wszystko inne jest odstepstem od normy. Dokladnie to nasza kolezanka maga01 chce nam przekazac. Odpowiedz Link Zgłoś
forumasia1977 klaps... 23.08.06, 14:25 Czy jeżeli ktoś dorosły postepuje w sposób, który Ci się nie podoba, albo szef lub klient nie przyjmują twoich argumentów - też dajesz im klapsa? No wiesz, takiego zwykłego, dyscyplinującego? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: klaps... 23.08.06, 16:21 Jezeli uwazasz, ze wobec dzieci mozna stosowac zawsze te same normy postepowania, co wobec dzieci, to sie grubo mylisz. Albo znaczy, ze po prostu w rozwoju umyslowym nie wyszlas poza okres dziecinstwa (bo wszystkie dzieci uwazaja, ze skoro dorosli cos moga, to one rowniez)... Odpowiedz Link Zgłoś
forumasia1977 Re: klaps... 23.08.06, 19:14 Taaaak...widzę że prezentowana tu jest logika: "i nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe". Nie widzę różnicy w odnoszeniu się do dzieci a odnoszeniu się do dorosłych - wszyscy zasługują na szacunek. Może dlatego moje dziecko wyrasta na wspaniałego człowieka, bez kompleksów, nie zastraszonego i znającego swoją wartość. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: klaps... 23.08.06, 20:12 Taaaaak, twoje dziecko jest probka reprezentatywna dla wszystkich dzieci na tym globie... Szkoda slow... A czy na wspanialego czlowieka wyrosnie, to poczekaj az bedzie mial 25 lat, wtedy sie okaze. Czyli innymi slowy - nie chwal dnia przed zachodem slonca. Odpowiedz Link Zgłoś
magoo.pl Re: A może sprowadzić do absurdu? 23.08.06, 09:14 sa bardziej psychologiczne metody wywierania wplywu Odpowiedz Link Zgłoś
iloan Re: agresja trzylatka 20.08.06, 21:56 Mam synka 3,5 roku, jedynaka. Nie jest agresywny ani w stosunku do rodziny, ani do innych dzieci. A jednak... po 1 roku spędzonym w przedszkolu potrafi odepchnąć dziecko wyrywające mu zabawkę. Jeśli dziecko o nią poprosi - negocjuje, targuje się itp. Jeśli ktoś naniego krzyczy - mówi - nie krzycz na mnie, tylko mi powiedz. I ja się nie martwię, a nawet cieszę się, bo to zdrowe reakcje. Nie chciałabym żeby dziecko reagowało płaczem lub wycofywało. To życie. Ale trzeba pilnować granic. Asertywność i agresja to 2 różne sprawy. Rozmawiaj z dzieckiem. Pytaj, jak ono by się poczuło, gdyby silniejsze dziecko wydarło mu zabawkę. To kwestia cierpliwości i czasu, niekoniecznie psychologa. Ale jeśli czujesz, że cię to przerasta, to idżcie. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
marzenies Re: agresja trzylatka 20.08.06, 22:01 HEJ!!!To nie tragedia! My tez to przerabialismy z naszym obecnie 2,5 latkiem kilka miesiecy temu.Zaczelo sie od blizniaczek kolezanki,ktore wzielam na rece a potem lecial juz hurtowo-malych i duzych w sklepie,na targowisku ,w piaskownicy....No szok totalny,bo to kochane i mile dziecko! Az poradzilam sie znajomej psycholog i okazalo sie,ze dobrze robie-mowiac,ze nie wolno i lapiac za rece by nie bil. i tak z 5000razy i w koncu mu przeszlo)) wiec glowa do gory! to przejsciowe i normalne i niedlugo minie. Odpowiedz Link Zgłoś
blanka.g1 Re: agresja trzylatka 21.08.06, 07:46 Nie czytałam wszystkich postów więc nie wiem czy się nie powtarzam, ale 3 letnie dziecko już wie czy robi dobrze czy źle odejść nie wystarczy trzeba mówić że nie wono że drugie dziecko cierpi nakazać przeprosiny KONIECZNIE. Z drugiej strony dziecko musi umieć się bronić przed agresją innych dzieci. " Święte" mamuśki unoszące się gdy dziecko na ma rączkach trzy ziarnka piasku też nie sa ok. Najbardziej razi nas to czego u siebie nie widzimy. Ważne by umieć zauważyć różnicę między agresją a walką np o swoją łopatkę ( tu nowy temat czy dziecko umie się dzielić i proces jego socjalizacji przebiega poprawnie chodź trzylatek ma jeszcze duże poczucie czy raczej silne swojej własności) Radzę ci szukać takiego placu zabaw gdzie spotkasz mamy rozsądne podobnie myślące i wymagające od swoich dzieci Tego co ty. Możesz wtedy liczyć na wyrozumiałość ale sama też ją okaż kiedy twoja pociecha dostanie grabkami po głowie ) Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.bi Ale bzdury piszesz - inne mamy maja racje 21.08.06, 08:37 Skoro twoje dziecko bije innych to trudno zeby rodzice innych dzieci nie reagowali, ciesz sie ze Ci jeszcze nikt sprawy nie wytoczyl Proponuje zebys na placu non stop byla kolo dziecka a nie urzadzala sobie pogaduszek z kolezankami, Bo czesto jest tak ze własnie mamumusia gadu gadu a dziecko dawaj chulaj dusza a jeszce jak dziecko jest znerwicowane i cos jest nie tak bo nie powiesz mi ze bicie jest czyms normalnym Wcale sie wiec mama nie dziwie z daleka od takiego dziecka i mamy z takim podejsciem ze "pewna doza agresji jest normalna" zwroc uwage na inne dzieci i otworz oczy a tłumacz sobie ze wszystko jest okey Odpowiedz Link Zgłoś
agang Re: Ale bzdury piszesz - inne mamy maja racje 21.08.06, 09:27 a wyobraź sobie że to twoje dziecko jest bite. I co? będziesz siedzieć spokojnie??? Bo ja w takich momentach jestem dosłownie wściekła i nie pozwalam temu drugiemu na bicie, np. odsuwam je lub zasłaniam własnym ciałem, nie wspominając już o moim piorunującym wzroku w strone matki tego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.bi No dokladnie o tym pisze :) 21.08.06, 09:58 wiec dlaczego piszesz do mnie a nie do autorki watku - mysle ze to przez pomylke Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill geny, kochana, geny 21.08.06, 09:47 Widoczenie dziecko ma agresje zakodowana w genach. Moj synek nigdy nie uderzyl zadnego innego dziecka, ale i jego rodzice sa spokojni. Jest za to niezwykle inteligentny, rowniez tak, jak jego rodzice Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.bi Sprawa jest bardziej złozona 21.08.06, 10:10 Inteligentny osiołku sprawa jest bardziej skomplikowana niż Ci się wydaje Dziecko spokojnych ciapkowatych rodziców moze byc bezwglednym morderca -ale moze poczytaj sobie na ten temat za nim napisze kolejna bzdure Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: Sprawa jest bardziej złozona 21.08.06, 10:26 Droga przemkowo - sa inne sposoby na zaistnienie w sieci, niz wymyslanie innych forumowiczow od osiolkow, lub tez zakladanie bezdennie glupiego forum, na ktorym i tak nikt nie chce pisac. Ja nie pisze tu o patologiach, przyszli mordercy nie stanowia bowiem bezwzglednej wiekszosci dzieci, lecz wlasnie patologiczny margines. Pisze o pewnej sredniej - jezeli rodzice sa z natury agresywni, ich dzieci maja wieksze szanse by takimi byc, niz dzieci rodzicow z natury spokojnych. To samo dotyczy dziedziczenia inteligencji, badzi innych cech osobowych. A na super-duper-inteligentne publikacje sie nie powoluj, bo dla niemal kazdej tezy z dziedziny psychologii mozna znalezc 100 publikacji ja potwierdzajacych i drugie 100 jej zaprzeczajacych. Odpowiedz Link Zgłoś
ateista-onanista Re: Sprawa jest bardziej złozona 21.08.06, 11:19 -za pierwszym razem połamać rączki -za drugim razem połamać rączki i nóżki -za trzecim razem - ODSTRZELIC ! Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: Sprawa jest bardziej złozona 21.08.06, 11:28 ateista-onanista napisała: > -za pierwszym razem połamać rączki > -za drugim razem połamać rączki i nóżki > -za trzecim razem - ODSTRZELIC ! tylko nie bic po glowce, jak rodzie ateisty-onanisty... Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: geny, kochana, geny 21.08.06, 12:53 Jesteś pewna, że agresja, czyli cecha charakteru jest zakodowana w genach? Bo ja myślałem, że to temperament a nie charakter się dziedziczy. A to jak temperament zostanie wykorzystany to kwestia wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
silenhill Re: geny, kochana, geny 21.08.06, 13:00 prorok_abraham napisał: > Jesteś pewna, że agresja, czyli cecha charakteru jest zakodowana w genach? Bo > ja myślałem, że to temperament a nie charakter się dziedziczy. A to jak > temperament zostanie wykorzystany to kwestia wychowania. Informacje przekazywane sa w genach tak samo u ludzi jak i u zwierzat prawda? Wiesz o tym, ze sa rasy psow specjalnie do agresji hodowane, jak i rasy psow hodowane tak, by byly lagodne. Nikt nie ma watpliwosci, ze temperament tych psow przekazywany jest genetynie, z pokolenia na pokolenie. Dlatego tez mieszajac odpowiednie osobniki otrzymujemy coraz bardziej agresywne, badz coraz bardziej lagodne pokolenia. Oczywiscie zdarzy sie pitbull, ktory bedzie lagodny jak baranek, badz tez labrador agresywny wobec wszystkiego, co zyje. Beda to jednak odsepstwa od normy, swego rodzaju patologie prawda? Tak samo temperament dziedzicza ludzie. Dlaczego wg. Ciebie u ludzi ta sprawa miala by byc zupelnie od genow oddzielona, podczas gdy u wszystkich innych ssakow jest z nimi bezposrednio zwiazana? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: geny, kochana, geny 21.08.06, 13:09 Genetycznie przenosi się temperament. Charakter nie. Agresja jest cechą charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: geny, kochana, geny 21.08.06, 13:19 prorok_abraham napisał: > Genetycznie przenosi się temperament. Charakter nie. Agresja jest cechą > charakteru. Agresywny temperament jest cecha genetyczna. Agresja nie jest cecha charakteru, ale agresywnym zachowaniem. To rzeczownik opisujacy zachowanie a nie charakter, jesli juz sie o to klocimy... Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: geny, kochana, geny 21.08.06, 13:55 O to się już może nie kłóćmy, bo jak widać, ani Ty ani ja ekspertami w tej dziedzinie nie jesteśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Z moich przeżyć :) 21.08.06, 13:14 mam 5 lat młodszego brata gdy miałem 8 lat a brat 3 lata, sytacja wyglądała tak że bratu było wolno wszystko, dostaliśmy po cukierku, zjadł swojego i zabierał mojego, gdy mu odmawiałem po prostu mnie gryzł(nigdy przy rodzicach), był za słaby aby mnie pobić, gdy zdarzało mi się mu oddać, obrywałem od mamy że przecież nie mogę takiego małego lać, że to mój malutki braciszek (wiadomo, kobieta zawsze bardziej chroni to co mniejsze i bardziej bezbronne)coś mu tam mama tłumaczyła, ale on z tych tłumaczeń wyniósł tyle ile powinien - czyli że nie może mnie atakować gdy patrzą rodzice i tak żyłem szantażowany i wykorzystywany przez młodszego brata na szczęscie z pomocą przyszła babcia, wysłuchała mnie co i jak i przy pierwszej okazji gdy mój brat znów to zrobił a ja go odepchnałem (on zaczął płakać) przybiegła do nas z krzykiem "co się tu dzieje" - już widziałem ten złośliwy uśmiech satysfakcji i zwycięstwa na twarzy mojego brata, chwilę później jednak na jego twarzy odmalowało się ból, szok i przerażenie gdy oberwał z pełnego zamachu w tyłek i słyszał po nim tekst "jak babcia bije to krew z dupci leci" po tym wydarzeniu moje problemy się skończyły, mój brat nigdy mnie nie ugryzł, dziś jest bardzo spokojnym człowiekiem jakieś wnioski??? Odpowiedz Link Zgłoś
megg781 Re: agresja trzylatka 21.08.06, 13:25 Witam !! Córeczka mojej siostry ma 2 lata, już teraz rządzi calą swoją najbliższą rodziną mamą, babcią, dziadkiem i tatą. Zwyczajnie wstyd zabrac Ja gdziekolwiek, gdyz krzyczy, przewraca się , kopie a ostatnio czym bardzo mnie zaszokowała zaczeła w akcie rozpaczy wyrywac sobie włosy. Siostra nie radzi sobie z Małą, nigdy nie byłam za biciem dzieci ale wydaje mi sie ze kilka klapsów by nie zaszkodziło. Tym bardziej że narazie to siostra obrywa po twarzy za każdym razem kiedy podnosi Mała z ziemi. Sami widzicie dzieci są różne, ale napewno nie można tolerowac takiego zachowania. A co do zachowania Twojej córeczki to mysle ze jesli nic nie zrobisz zeby poprawić sytuacje to mamy innych dzieci zaczną mijac Was obie kilometrami i wcale mnie to nie zdziwi gdyż nikt nie pozwoli na bezkarne bicie swojego dziecka przez inne dziecko. Obawiam sie że w efekcie Mała nie bedzie lubiana i nie bedzie miała sie z kim bawić. Życze siły i cierpliwości, pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
warmajster Re: agresja trzylatka 21.08.06, 13:42 Poczekaj do czasu aż jakieś dziecko z podwórka (albo nerwowy rodzic) odda twojemu maluchowi. Zobaczymy jaka wtedy będziesz tolerancyjna. I przypomina mi się taka historia z tramwaju warszawskiego: Dziecko kilkuletnie kopie staruszkę. Pasażerowie zwracają uwagę, matka opiera ataki mówiąc, że wychowuje dziecko bezstresowo. Po jakimś czasie podchodzi do matki nastolatka, wyjmuje gumę z ust i przykleja ją do czoła matki mówiąc "też byłam wychowana bezstresowo". Życzę Ci takiej nauki - bezbolesna, ale skuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna_jedza Re: agresja trzylatka 21.08.06, 14:12 Akurat ta opowieść krąży od dobrych kilku lat jako dowcip ) Odpowiedz Link Zgłoś
kingarz1 Re: agresja trzylatka 21.08.06, 14:56 Mam trzyletniego synka, który również miewa napady złości, które objawiają się agresją. Prawda jest taka, że to My Rodzice uczymy dziecko co jest dobre a co złe i przyzwalanie na takie zachowanie, czy też tzw. przymykanie oka jest niedopuszczalne. Dziecko musi wiedzieć co jest dobre a co złe i na agresję dziecka zawsze należy reagować. Byc konsekwentnym jest bardzo trudne i wymaga od nas wiele zaangażowania, ale gdy czasami przyzwolimy na jakieś zachowanie to trzylatek traci orientację, bo raz mama pozwala mu "szturchnąć" kolegę a raz nie. Dziecko a zwłaszcza trzylatka należy upominać, gdy zachowuje się źle. Jeżeli chodzi o mamy innych dzieci to nie ma się co dziwić, że nie akceptują takiego zachowania. Proszę sobie wyobrazić, że Pani dziecko jest uderzane lub popchnięte przez kolegę z piaskownicy. Trzeba reaagować na takie zachowanie ZAWSZE. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: agresja trzylatka 21.08.06, 15:52 > Moja prawie trzyletnia córeczka bywa agresywna - zdarza jej się popchnąć czy > uderzyć inne dziecko. Zawsze zwracam jej uwagę, czasem odchodzimy, jednak > generalnie nie robię z tego wielkiej sprawy. To źle. A nie interesuje Cię dlaczego jest agresywna? Wyjąwszy choroby, agresja nie bierze się z powietrza. > Inne mamy patrzą jednak na mnie > potępiająco, bo uważają, że Zuzia maltretuje ich dzieci. Czy mają rację? Mają rację, bo przecież maltretuje, czyż nie? > Zawsze wydawało mi się, że pewna doza agresji jest w normie w tym wieku i nie > kwalifikuje się jeszcze do psychologa... Napiszcie co sądzicie, bo atmosfera > wśród mam na spacerach staje się ciężka. Agresja nie jest normalnym zachowaniem w normalnych warunkach. K. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: agresja trzylatka 21.08.06, 16:14 > To źle. A nie interesuje Cię dlaczego jest agresywna? Wyjąwszy choroby, agresja > nie bierze się z powietrza. agresja jest zakodowana genetycznie, dawniej była konieczna do przetrwania, do polowań, do walki z zagrożeniami, o przywództwo w grupie dopiero uspołecznienie, cywilizacja, narzucanie nakazów moralnych ma za zadanie wyplenić z człowieka agresję i tak się dzieje ale niech tylko zdarzy się jakaś katastrofa, zburzona zostanie hierarchia społeczna, wybuchnie rewolucja lub dojdzie do kataklizmu - wszystkie nakazy moralne i uspołecznienie znika (tym latwiej im mniej zakorzenione w nas były normy) i wypływa agresja w czystej postaci dlatego stało się to co się stało w rwandzie, byłej jugosławii, w czasie zamieszek w los angeles Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: agresja trzylatka 22.08.06, 11:05 > agresja jest zakodowana genetycznie, dawniej była konieczna do przetrwania, do polowań, do walki z zagrożeniami, o przywództwo w grupie Tak, _dawniej_. > dopiero uspołecznienie, cywilizacja, narzucanie nakazów moralnych ma za zadanie wyplenić z człowieka agresję i tak się dzieje Nie wyplenić, tylko uczynić ją niekonieczną na codzień. > ale niech tylko zdarzy się jakaś katastrofa, zburzona zostanie hierarchia > społeczna, wybuchnie rewolucja lub dojdzie do kataklizmu - wszystkie nakazy > moralne i uspołecznienie znika (tym latwiej im mniej zakorzenione w nas były > normy) i wypływa agresja w czystej postaci Ale tu chyba nie mamy do czynienia z takimi zjawiskami? > dlatego stało się to co się stało w rwandzie, byłej jugosławii, w czasie > zamieszek w los angeles A teraz pomyśl jaki odsetek ludzi przejawiał agresję a jaki odsetek cierpiał z tego powodu. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: agresja trzylatka 22.08.06, 11:13 Drogi Kaczorku, kolega pisal jedynie ze agresja jest zakodowana genetycznie, poniewaz dawniej byla potrzebna do przetrwania. Nie pisal, ze jest potrzebna do przetrwania dzis (choc i z tym roznie bywa). Mimo, iz nie jest potrzebna (albo nie zawsze jest potrzebna), to pozostaje ona w genach. Rozumiesz? A tak w ogole, to co chciales swoim postem przekazac? Bo nic z niego nie wynika Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: agresja trzylatka 22.08.06, 11:50 > kolega pisal jedynie ze agresja jest zakodowana genetycznie, poniewaz dawniej > byla potrzebna do przetrwania. Nie pisal, ze jest potrzebna do przetrwania dzis > (choc i z tym roznie bywa). Mimo, iz nie jest potrzebna (albo nie zawsze jest > potrzebna), to pozostaje ona w genach. Rozumiesz? > A tak w ogole, to co chciales swoim postem przekazac? Bo nic z niego nie > wynika A co wnosi fidziaczka post do dyskusji nad dzieckiem, któremu zdarza się uderzyć inne dzieci? A twój? A z mojego postu wynika- wyjaśniam specjalnie dla ciebie- 1) że fakt, że agresja jest "w genach", nie daje w warunkach opisanych uzasadnienia do jej przejawiania oraz 2) że agresja jest społecznie szkodliwa, bo przez agresję 1 człowieka cierpi wielu innych ludzi. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: agresja trzylatka 22.08.06, 12:01 kaczor551 napisał: > A z mojego postu wynika- wyjaśniam specjalnie dla ciebie- 1) że fakt, że agresj > a jest "w genach", nie daje w warunkach opisanych uzasadnienia do jej przejawia > nia A kto powiedzial, ze daje? oraz 2) że agresja jest społecznie szkodliwa, bo przez agresję 1 człowieka > cierpi wielu innych ludzi. Co do tego nie ma watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: agresja trzylatka 22.08.06, 12:11 > > A z mojego postu wynika- wyjaśniam specjalnie dla ciebie- 1) że fakt, że > agresj > > a jest "w genach", nie daje w warunkach opisanych uzasadnienia do jej > przejawia > > nia > A kto powiedzial, ze daje? A musiał ktoś powiedzieć wprost czy w ogóle? Wyrażenie opinii, że zakodowanie agresji w człowieku nie uprawnia do "wymachiwania" nią wymaga jakiejś wcześniejszej wypowiedzi? > oraz 2) że agresja jest społecznie szkodliwa, bo przez agresję 1 człowieka > > cierpi wielu innych ludzi. > > Co do tego nie ma watpliwosci. Wielu ma watpliwości, przejdź się wieczorem po jakimś mniej sympatycznym blokowisku. K. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinatg Stary sposób angielskich niań;-) 21.08.06, 16:17 Przepis: "JAK JESZCZE RAZ UDERZYSZ INNE DZIECKO PóJDZIESZ I BEDZIESZ SAM SIEDZIAł NA SCHODACH.BICIE BOLI-CHYBA NIE CHCIAłBYS, żEBY CIEBIE KTOS BIł NA SPACERZE?"i konsekwentnie jak znwou to zrobi na schody z nim i ma siedzieć SAM ze 3 minutki."SIEDFZIAłES TU BO UDERZYłES INNE DZIECKO, TERAZ MOżESZ PRZYJść DO MAMY I SIE PRZYTULIć)"NO.STARY SPOSóB ANGIELSKICH BABY-SITTERS -SPRAWDZA SIę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 11:41 karolinatg napisała: > Przepis: "JAK JESZCZE RAZ UDERZYSZ INNE DZIECKO PóJDZIESZ I BEDZIESZ SAM > SIEDZIAł NA SCHODACH.BICIE BOLI-CHYBA NIE CHCIAłBYS, żEBY CIEBIE KTOS BIł NA > SPACERZE?"i konsekwentnie jak znwou to zrobi na schody z nim i ma siedzieć SAM > ze 3 minutki."SIEDFZIAłES TU BO UDERZYłES INNE DZIECKO, TERAZ MOżESZ PRZYJść DO > MAMY I SIE PRZYTULIć)"NO.STARY SPOSóB ANGIELSKICH BABY-SITTERS -SPRAWDZA SIę > !!! te wszystkie zamykanie dzieci w pokojach zeby przemyślały, kary typu "nie wyjdziesz z domu się pobawić", "nie pobawisz się ulubioną zabawką", "posiedx na schodach jak ci przejdzie to wróć", "nie dostaniesz deseru" są dla mnie po prostu CHORE. poza tym skoro dzoecko odbyło kare to obowiązek przproszenia jest karaniem drugi raz za to samo - dla mnie koniecznośc przeproszenia jakiejś babci czy cioci była zawsze najbardziej dotkliwa, wręcz poniżająca - juz wolałem dotkliwszą i dłuższą inną karę,,, dziecko 3-letnie nie jest jeszcze w stanie aż tak analizowac swoich zachowań. jesli uderzyło inne dziecko to po 10 minutach sprawa jest dla niego tak samo odległa jak dla nas II wojna światowa a wszelkie długotrwałe kary odbiera jako akt niesprawidliwości rodziców i NIE łączy ich z wcześniejszym przewinieniem kara powinna być: a) natycmiastowa b) nieupokarzająca c)zakodowywać zachowania odruchowe a nie oparte na kalkulacji dlatego też jeśli widzę że moja córka, pomimo upomnień, napomnień i tłumaczeń po raz któryś w ciągu godziny z zadowoleniem próbuje uszczypnąć mniejsze dziecko sąsiadów to szybki krótki i niezbyt mocny klaps doskonale wyrywa ją z tej chęci i wyrabia prawidłowy ODRUCH. dziecko powino wiedzieć że się nie bije innych i już a nie dlatego że grożą za to wykalkulowane na chłodno kary po przemyśleniach na schodach dziecko może co najwyżej dojść do wniosku że trzeba bić tak, żeby inni nie widzieli i żeby kary nie było wszelkie typy aresztu domowego są dla mnie o wiele większym upokorzeniem niz pojedynczy klaps i stosowaniem wręcz gestapowskich metod wobec własnego dziecka. swoje dziecko potrafiłbym ukarać tylko spontanicznie - własnie poprzez oduchowego klapsa - wymierzanie swojemu dziecku kary NA CHŁODNO to dla mnie sadyzm Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 11:49 zbig72 napisał: > wszelkie typy aresztu domowego są dla mnie o wiele większym upokorzeniem niz > pojedynczy klaps i stosowaniem wręcz gestapowskich metod wobec własnego > dziecka. swoje dziecko potrafiłbym ukarać tylko spontanicznie - własnie poprzez > > oduchowego klapsa - wymierzanie swojemu dziecku kary NA CHŁODNO to dla mnie > sadyzm I tu sie zgadzam w 100%!!! Dziecko nie moze sie nigdy czuc upokorzone przez swoich rodzicow! Wszelkie tego typu wymierzana na chlodno kary, prowadza jedynie do obnizenia u dziecka poczucia wlasnej wartosci i przez to do rzeczywistego wzrostu agresji wobec otoczenia (choc ta agresja moze pozostawac ukryta). Zaraz sie odezwa glosy, ze klaps jest upokarzajacy. Nieprawda! Nie jest na pewno bardziej upokarzajacy, niz przytrzymanie dziecka, by nie wbieglo na ulice. Jak napisal kolega, chodzi o wyrobienie odruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 11:57 > kara powinna być: > a) natycmiastowa > b) nieupokarzająca > c)zakodowywać zachowania odruchowe a nie oparte na kalkulacji Dokładnie w ten sposób karze się zwierzęta... I nie jest on właściwy dla ludzi. Polecam lekturę tematyczną. > dlatego też jeśli widzę że moja córka, pomimo upomnień, napomnień i tłumaczeń > po raz któryś w ciągu godziny z zadowoleniem próbuje uszczypnąć mniejsze > dziecko sąsiadów to szybki krótki i niezbyt mocny klaps doskonale wyrywa ją z > tej chęci i wyrabia prawidłowy ODRUCH. To się nazywa tresura, nie wychowanie. Wychowanie polega na kształtowaniu zachowań, których podstawą jest rozumienie. Tresura polega na kształtowaniu zachowań, których podstawą jest odruch. > po przemyśleniach na schodach dziecko może co najwyżej dojść do wniosku że > trzeba bić tak, żeby inni nie widzieli i żeby kary nie było A nie może czasem dojść do wniosku, że nie powinno bić w ogóle? No tak, ale to jeszcze trzeba wytłumaczyć... > wszelkie typy aresztu domowego są dla mnie o wiele większym upokorzeniem niz > pojedynczy klaps i stosowaniem wręcz gestapowskich metod wobec własnego > dziecka. swoje dziecko potrafiłbym ukarać tylko spontanicznie - własnie poprzez > oduchowego klapsa - wymierzanie swojemu dziecku kary NA CHŁODNO to dla mnie > sadyzm To znaczy najpierw bijesz, potem myślisz? Gratulacje, nie ma co. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 12:12 kaczor551 napisał: > To się nazywa tresura, nie wychowanie. Wychowanie polega na kształtowaniu zacho > wań, których podstawą jest rozumienie. Tresura polega na kształtowaniu zachowań > , których podstawą jest odruch. A czy ty nie rozumiesz, ze wlasnie w przypadku malych dzieci problem polega dokladnie na tym, ze takie dzieci NIE ROZUMIEJA??? I tylko i wylacznie na tym. Dlatego wlasnie takie male dzieci uczy sie niektorych zachowan przez odruch. Widzisz na swoim przykladzie - wypisujesz glupoty, bo nie rozumiesz problemu. To samo z dziecmi - robia glupie rzeczy, bo nie rozumieja zagrozenia. Tylko, ze w twoim przypadku robisz innym co najwyzej krzywde moralna, zmuszajac ich do czytania twoich wypocin. A dziecko, moze zrobic krzywde znacznie wieksza i to sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 12:28 > A czy ty nie rozumiesz, ze wlasnie w przypadku malych dzieci problem polega > dokladnie na tym, ze takie dzieci NIE ROZUMIEJA??? I tylko i wylacznie na tym. Jak małych dzieci? Myślisz że 3-letnie dziecko nie rozumie? To nie chodzi o wiedzę technologiczną, tylko społeczną, związaną z uczuciami, czuciem i odczuwaniem. > Dlatego wlasnie takie male dzieci uczy sie niektorych zachowan przez odruch. Z chęcią zobaczę jakiś fachowy artykuł, napisany przez mniej lub bardziej wiarygodną osobę, w którym jest wyrażona taka opinia. > ich do czytania twoich wypocin. A dziecko, moze zrobic krzywde znacznie wieksza > > i to sobie... Toteż należy je bić, żeby się nie zabiło, bo się nie potrafi go nauczyć. To świadczy o mierności rodziców, nie o skuteczności czy słuszności metody. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 12:45 kaczor551 napisał: > To świadczy o mierności rodziców, nie o skuteczności czy słuszności metody. Oklepany frazes. Nie stac cie na nic wiecej? Mierni rodzice, bo nie chca zeby ich dziecko wpadlo pod samochod i jednoczesnie nie chca przypinac do siebie dziecka lancuchem? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 12:56 > > To świadczy o mierności rodziców, nie o skuteczności czy słuszności metod > y. > Oklepany frazes. Nie stac cie na nic wiecej? Mierni rodzice, bo nie chca zeby > ich dziecko wpadlo pod samochod i jednoczesnie nie chca przypinac do siebie > dziecka lancuchem? Mierni bo nie potrafią znaleźć innego rozwiązania jak tylko bicie lub przypinanie łańcuchem. Mierni bo nie potrafią wychować dziecka tak, by trzymało się ich zakazów ("słuchało", jak to się ładnie mówi). Dalej czekam na przykład artykułu o przydatności odruchów w wychowaniu dziecka. Znalezienie powinno być proste, mamy google itd. K. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 13:39 kaczor551 napisał: > Mierni bo nie potrafią znaleźć innego rozwiązania jak tylko bicie lub przypinan > ie łańcuchem. > Mierni bo nie potrafią wychować dziecka tak, by trzymało się ich zakazów ("słuc > hało", jak to się ładnie mówi). A znasz cos takiego jak okres buntu 2-3 latkow? Wiesz co to jest? Wiesz, ze dzieci robia wtedy wszystko na przekor rodzicom, niezaleznie od tlumaczen i nalegan? Dla samego probowania granic, do ktorych sie moga posunac? Dziecko nie wie, ze wchodzac na ulice ryzykuje zycie, nie zna pojecia smierci. Pojdziesz z 2 letnim dzieckiem do kostnicy, zeby mu pokazac na przykladzie jak wygladaja ofiary wypadkow? Czy bedzie to mialo dla psychiki dziecka mniej destrukcyjny efekt niz klaps? I czy wiesz, ze takie dziecko bedzie wchodzic na ulice, jezeli 1. nie bedzie przywiazane do rodzica lancuchem (oczywiscie w przenosni) lub 2. nie bedzie sie balo wejsc na ulice (bo dostanie klapsa) Klaps stanowi ostateczne okreslenie granicy, do ktorej moze posunac sie dziecko. > > Dalej czekam na przykład artykułu o przydatności odruchów w wychowaniu dziecka. > Znalezienie powinno być proste, mamy google itd. Na potwierdzenie kazdej tezy mozna znalezc 100 artykulow, na jej zaprzeczenie rowniez. Psychologia nie jest nauka scisla, o ile ci to wiadomo. Najczesciej wystarczy po prostu zdrowy rozsadek. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 13:56 > > Mierni bo nie potrafią wychować dziecka tak, by trzymało się ich zakazów > ("słuc > > hało", jak to się ładnie mówi). > > A znasz cos takiego jak okres buntu 2-3 latkow? Wiesz co to jest? Wiesz, ze > dzieci robia wtedy wszystko na przekor rodzicom, niezaleznie od tlumaczen i > nalegan? Dla samego probowania granic, do ktorych sie moga posunac? Dziecko nie Okres negacji o którym mówisz doskonale pokazuje jak się dziecko wychowywało- właśnie po tym co neguje. Bo jak dziecko ma 2-3 lata, to już trochę za późno na naprawienie niektórych błędów. > > 1. nie bedzie przywiazane do rodzica lancuchem (oczywiscie w przenosni) > lub > 2. nie bedzie sie balo wejsc na ulice (bo dostanie klapsa) W ten sposób osiągniesz jedynie to, że sprawdzi co się dzieje na ulicy kiedy tylko rodzic zniknie z zasięgu wzroku. I jeszcze to, że nauczy się, że jeśli rodzic nie widzi to nie ma groźby kary, a za tym i zakazu. > Klaps stanowi ostateczne okreslenie granicy, do ktorej moze posunac sie dziecko > Klaps to poddanie się rodzica, który potrafi sobie poradzić z problemem już tylko zadając dziecku ból. > > Dalej czekam na przykład artykułu o przydatności odruchów w wychowaniu > dziecka. > > Znalezienie powinno być proste, mamy google itd. > > Na potwierdzenie kazdej tezy mozna znalezc 100 artykulow, na jej zaprzeczenie > rowniez. Psychologia nie jest nauka scisla, o ile ci to wiadomo. Najczesciej Wystarczy jeden, dwa, trzy. Jeśli jest tak wiele, to najchętniej coś z renomowanych publikacji, może być po angielsku- nie powinno być chyba problemów. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 14:04 Wiesz czlowieczku, ty zyjesz w swoim malym, ciasnym swiecie, po prostu nie masz zielonego pojecia o czym piszesz. Jezeli uwazasz, ze okres negacji wynika z metody wychowawczych, to jestes kompletnie zielony w temacie. Jakos dziwnie unikasz odpowiedzi na pytanie - jak wyjasnic dziecku pojecie smierci, gdy dziecko ma 2-3 lata? Jak zobrazowac mu tego typu zagrozenia wynikajace z otoczenia? Nie sil sie na odpowiedz. Bedzie to zapewne kontynuacja bezsensownych wypocin, ktore szkoda czytac, nawet "po angielsku" )))) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 14:32 > zielonego pojecia o czym piszesz. Jezeli uwazasz, ze okres negacji wynika z > metody wychowawczych, to jestes kompletnie zielony w temacie. Jakos dziwnie Ja napisałem że to, jak się objawia, wynika z wychowania. To różnica, więc z łaski swojej nie zniekształcaj moich wypowiedzi pod swoje tezy. > unikasz odpowiedzi na pytanie - jak wyjasnic dziecku pojecie smierci, gdy > dziecko ma 2-3 lata? Jak zobrazowac mu tego typu zagrozenia wynikajace z > otoczenia? Na martwej rybce w akwarium. A konkretnie, wychowując dziecko, już przed ukończeniem 1 roku życia (bo okres buntu to już duuuużo za późno) należy wyraźnie wskazywać dziecku zagrożenia dla jego życia/zdrowia i rozróżniać je od innych nakazów/zakazów ("subiektywnych" że tak to nazwę). Taka dywersyfikacja powoduje, że w okresie buntu dziecko buntuje się przeciwko rodzicom, a nie własnemu życiu i zdrowiu. Przypadki krzywdzenia się dziecka to już patologie. > Nie sil sie na odpowiedz. Bedzie to zapewne kontynuacja bezsensownych wypocin, > ktore szkoda czytac, nawet "po angielsku" )))) Może jednek czymś podeprzesz swoje wychowawcze teorie. Bo na razie wygląda na to, że masz/miałeś problem, ale nie bardzo się potrafisz do tego przyznać. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 14:40 kaczor551 napisał: > > > unikasz odpowiedzi na pytanie - jak wyjasnic dziecku pojecie smierci, gdy > > > dziecko ma 2-3 lata? Jak zobrazowac mu tego typu zagrozenia wynikajace z > > otoczenia? > > Na martwej rybce w akwarium. A co, rybka wpadla pod ciezarowke? A moze na kotlecie w lodowce? )) No nie, teraz to sobie chyba jaja robisz. Wiesz, nie chodzi o to, ze nie kazdy ma akwarium )). Chodzi o to, ze 2 letnie dziecko nie jest zdolne do az tak abstrakcyjnego myslenia, zeby przeniesc sytuacje plywajacej go gory brzuchem rybki na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 14:54 > > > unikasz odpowiedzi na pytanie - jak wyjasnic dziecku pojecie smierc > i, gdy > > > dziecko ma 2-3 lata? Jak zobrazowac mu tego typu zagrozenia wynikaj > ace z > > > otoczenia? > > Na martwej rybce w akwarium. > > A co, rybka wpadla pod ciezarowke? A moze na kotlecie w lodowce? )) No nie, To była ironia. Niestety nie z tych które skaczą i gryzą w siedzenie, więc pewnie nie zauważyłeś. Ważniejsza treść była później i jakoś się do niej nie odniosłeś. > teraz to sobie chyba jaja robisz. Wiesz, nie chodzi o to, ze nie kazdy ma > akwarium )). Chodzi o to, ze 2 letnie dziecko nie jest zdolne do az tak > abstrakcyjnego myslenia, zeby przeniesc sytuacje plywajacej go gory brzuchem > rybki na siebie. Ale 2-letnie dziecko jest zdolne do zrozumienia stanowczego zakazu rodzica. A rodzic musi zadbać o to, żeby przez te 2 lata zbudować swój obraz w oczach dziecka w ten sposób, by respektowało tego typu zakazy i pokazać, że zakazy te mają sens nie tylko dla własnego widzimisię rodzica. Ktoś tu pisał że pozwolił dotknąć dziecku gorącej (ale bez oparzeń!) szyby piekarnika- to właśnie dobra metoda, aby bezboleśnie nauczyć dziecka wagi zakazów. Od razu piszę, bo możesz znów nie zrozumieć, że nie należy lekko potrącać dziecka samochodem, żaby zrozumiało, że nie wchodzi się samemu na ulicę. Nieszkodliwy przykład ma utrwalić w dziecku wzorzec stanowczego zakazu jako czegoś, czego chce samo przestrzegać i co umożliwia przeniesienie mocy zakazu zbliżania się do gorącej kuchenki na zbliżanie się do drogi z samochodami. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 15:14 kaczor551 napisał: > To była ironia. Niestety nie z tych które skaczą i gryzą w siedzenie, więc pewn > ie nie zauważyłeś. Ważniejsza treść była później i jakoś się do niej nie odnios > łeś. Owszem, nie zauwazylem. W morzu idiotycznego potoku slow, wylowienie "ironii" nie jest mozliwe. > Ktoś tu pisał że pozwolił dotkn > ąć dziecku gorącej (ale bez oparzeń!) szyby piekarnika- to właśnie dobra metoda > , aby bezboleśnie nauczyć dziecka wagi zakazów. Jezeli dziecko nie oparzy sie, dotykajac pierkarnika, nie odczuje bolu, nie bedzie wiec widzialo w tym zagrozenia. Ale ten argument tez do ciebie nie trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 15:20 > Jezeli dziecko nie oparzy sie, dotykajac pierkarnika, nie odczuje bolu, nie > bedzie wiec widzialo w tym zagrozenia. To ja mam w takim razie jakieś "nienormalne" albo genialne dziecko. Bo jak pisałam już wcześniej właśnie taka metoda spowodowała, że teraz na samo powiedzenie, że gorące - do piekarnika nie podchodzi. >Ale ten argument tez do ciebie nie trafi Ano właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:04 Ja mowie chyba do pni, a nie do ludzi... Piekarnik musial byc choc troche goracy prawda? Ja nie mowie, ze dziecko mialo miec oparzenia, ale musialo go zabolec, prawda? Czy masz genialne dziecko? Sadzac po tym, jaki poziom prezentuje mamusia, to raczej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:10 > Ja mowie chyba do pni, a nie do ludzi... Piekarnik musial byc choc troche > goracy prawda? Ja nie mowie, ze dziecko mialo miec oparzenia, ale musialo go > zabolec, prawda? Nie, nieprawda. Nie musi go ani trochę zaboleć. Jak wkładasz rękę do gorącej wody, która nie parzy, co cię to nie boli, prawda? Czy masz genialne dziecko? Sadzac po tym, jaki poziom > prezentuje mamusia, to raczej nie. Ty masz dziecko bite (o, przepraszam, które edukujesz klapsami), i to jest największym problemem w tej dyskusji. A takie "genialne" dzieci to w mojej rodzinie najwidoczniej norma.... K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:31 kaczor551 napisał: > Ty masz dziecko bite (o, przepraszam, które edukujesz klapsami), i to jest najw > iększym problemem w tej dyskusji. BITE dziecko. Jezeli ty uwazasz, ze dziecko, ktore dostanie od czasu do czasu klapsa, jest dzieckiem BITYM, to sam reprezentujesz chyba pewien rodzaj nadreakcji na bodzce. A jak tam twoje dziecko? Super inteligentny maluszek wychowany bez klapsow? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:38 > BITE dziecko. Jezeli ty uwazasz, ze dziecko, ktore dostanie od czasu do czasu > klapsa, jest dzieckiem BITYM, to sam reprezentujesz chyba pewien rodzaj > nadreakcji na bodzce. Tak, takie dziecko jest od czasu do czasu bite. > A jak tam twoje dziecko? Super inteligentny maluszek wychowany bez klapsow? Bardzo radosne, towarzyskie i ruchliwe. Żony też nie bijam. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:40 kaczor551 napisał: > Bardzo radosne, towarzyskie i ruchliwe. Żony też nie bijam. a ile ma lat? nie pytam o zone, bo zakladam ze ta ma przynajmniej wiecej niz 15 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:41 A co cię to obchodzi? K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:44 kaczor551 napisał: > A co cię to obchodzi? a to mnie to obchodzi, bo to w pewien sposob okresla to twoje doswiadczenie jako rodzica Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:49 > a to mnie to obchodzi, bo to w pewien sposob okresla to twoje doswiadczenie > jako rodzica Wystarczające, z dziećmi własnymi i rodziny. Ale ja nie polegam tylko na własnym doświadczeniu. Wiesz, żeby się dowiedzieć co jest po drugiej stronie Księżyca nie wsiadam do rakiety i nie lecę, tylko biorę atlas selenograficzny. Polecam taką metodę nabywania wiedzy- naprawdę skuteczna!. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:56 kaczor551 napisał: > Ale ja nie polegam tylko na własnym doświadczeniu. Wiesz, żeby się dowiedzieć c > o jest po drugiej stronie Księżyca nie wsiadam do rakiety i nie lecę, tylko bio > rę atlas selenograficzny. > Polecam taką metodę nabywania wiedzy- naprawdę skuteczna!. I dokladnie tyle samo ma wspolnego z podroza na ksiezyc, co czytanie o wychowaniu dzieci z ich wychowywaniem )) Ile lat ma twoje dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:59 > > Ale ja nie polegam tylko na własnym doświadczeniu. Wiesz, żeby się dowied > zieć > c > > o jest po drugiej stronie Księżyca nie wsiadam do rakiety i nie lecę, tyl > ko > bio > > rę atlas selenograficzny. > > Polecam taką metodę nabywania wiedzy- naprawdę skuteczna!. > I dokladnie tyle samo ma wspolnego z podroza na ksiezyc, co czytanie o > wychowaniu dzieci z ich wychowywaniem )) Są tez książki/filmy o wychowywaniu dzieci, wiedziałeś? Już nie bede używał figur stylistycznych, nawet na poziomie gimnazjum, bo widzę że masz problemy z ich interpretacją. > Ile lat ma twoje dziecko? A nie powiem ci. (Nie powiem ci także wieku którego ci nie powiem). Dalej czekam na jakieś zewnętrzne podparcie dla twoich teorii. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 17:03 Mow do wola swiete slowa, a wol ryczy - jestem krowa! W ten oto sposob mozna podsumowac dyskusje z drogim rodzicem-teoretykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:18 Skoro Twoje jedyne argumenty to obrażanie innych to odpowiem Ci cytatem "nie chce mi się z tobą gadać". Żegnam Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 15:29 > Jezeli dziecko nie oparzy sie, dotykajac pierkarnika, nie odczuje bolu, nie > bedzie wiec widzialo w tym zagrozenia. Ale ten argument tez do ciebie nie trafi > . Po prostu nie jest tak jak mówisz. I nie chodzi o argumenty, tylko o rzeczywistość- tego typu metody po prostu działają, czy ci się podoba czy nie- dzieci są inteligentniejsze niż ci się wydaje. Tylko ty tego nie sprawdziłeś, bo wcześniej wlałeś swojemu dziecku "żeby się nie zbliżało to piekarnika", i to kiedy miało już 2 czy 3 lata... A wcześniej to co, roślinka była? K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:09 kaczor551 napisał: > Tylko ty tego nie sprawdziłeś, bo wcześniej wlałeś swojemu dziecku "żeby się ni > e zbliżało to piekarnika", i to kiedy miało już 2 czy 3 lata... A wcześniej to > co, roślinka była? > > K. Nikt mojemu dziecku nie "wlal", nikt tez go w konekscie "pierkarnika" nie uderzyl. Nikt tez nie mowi, ze w ten sposob nie mozna dziecka nauczyc odruchow, w przypadku rzeczy, ktore mozna "sprobowac". Mowie jedynie, ze: 1. jest to rowniez nauka poprzez bol. 2. nie w przypadku wszystkich zagrozen mozna taka nauke prowadzic (np. nie bedziesz zrzucac dziecka na podloge, zeby mu uswiadomic, czym grozi wypadniecie z okna, prawda?) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:15 > > Tylko ty tego nie sprawdziłeś, bo wcześniej wlałeś swojemu dziecku "żeby > się > ni > > e zbliżało to piekarnika", i to kiedy miało już 2 czy 3 lata... A wcześni > ej > to > > co, roślinka była? > > > > K. > > Nikt mojemu dziecku nie "wlal", nikt tez go w konekscie "pierkarnika" nie > uderzyl. Nikt tez nie mowi, ze w ten sposob nie mozna dziecka nauczyc odruchow, > > w przypadku rzeczy, ktore mozna "sprobowac". > Mowie jedynie, ze: > 1. jest to rowniez nauka poprzez bol. Nie, nauka poprzez ból to zwykły sadyzm. Impulsywne stosowanie bólu to nieopanowanie i bezradność rodziców. > 2. nie w przypadku wszystkich zagrozen mozna taka nauke prowadzic (np. nie > bedziesz zrzucac dziecka na podloge, zeby mu uswiadomic, czym grozi wypadniecie Dzieci nie są tak głupie jak ci się wydaje. Wystarczy je uczyć przez analogie i wykorzystywać naturalne, dobre instynkty człowieka. I nie ma takich zagrożeń, które należy uzasadniać klapsem; no chyba że rodzic nic innego już nie potrafi- ale to problem rodzica. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:22 kaczor551 napisał: > Dzieci nie są tak głupie jak ci się wydaje. Wystarczy je uczyć przez analogie i > wykorzystywać naturalne, dobre instynkty człowieka. I nie ma takich zagrożeń, > które należy uzasadniać klapsem; no chyba że rodzic nic innego już nie potrafi- > ale to problem rodzica. Czlowieczku - po pierwsze nie uwazam, ze dzieci sa glupie. Po drugie, nie uwazam, ze dzieci nalezy wychowywac przez bicie. Uwazam natomiast, ze klaps jako ostateczny element (ostateczny i element - czyli jeden z wielu - datarlo do twej plytkiej mozgownicy?) wychowania jest pewnych okreslonych sytuacjach dopuszczalny. I nie truj mi tu dziecino wyswiechtanych stwierdzen o bezradnosci rodzicow, bo to jest po prostu zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:35 > uwazam, ze dzieci nalezy wychowywac przez bicie. Uwazam natomiast, ze klaps > jako ostateczny element (ostateczny i element - czyli jeden z wielu - datarlo > do twej plytkiej mozgownicy?) wychowania jest pewnych okreslonych sytuacjach > dopuszczalny. I nie truj mi tu dziecino wyswiechtanych stwierdzen o bezradnosci > > rodzicow, bo to jest po prostu zalosne. Po prostu nie masz racji i na poparcie swoich poglądów masz tylko swoje zdanie. Klaps niczego nie załatwia. Nie kształtuje dziecka tak, jak ci się wydaje. Gdyby kiedyś chciało się poświęcić takim rodzicom dla SWOJEGO WŁASNEGO DZIECKA trochę więcej czasu, przyłożyć się do jego wychowania, pewnie nawet nigdy by im klapsy nie przyszły do głowy. A mnóstwo za to mamy gierojów co wolą twierdzić że czarne jest białe, niż przyznać się że schrzanili. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:39 kaczor551 napisał: > Po prostu nie masz racji i na poparcie swoich poglądów masz tylko swoje zdanie. Dla poparcia moich pogladow przedstawilem szereg argumentow. Lopata do glowy ci ich jednak nie wloze. Jezeli twoja inteligencja na zrozumienie tych argumentow nie pozwala, to nie moj problem. Ponawiam pytanie - a jak tam twoja dziecina? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:45 > Dla poparcia moich pogladow przedstawilem szereg argumentow. Lopata do glowy ci > > ich jednak nie wloze. Jezeli twoja inteligencja na zrozumienie tych argumentow > nie pozwala, to nie moj problem. Rzecz w tym, że twoje argumenty są po prostu nieprawdziwe, rozumiesz? Nie potrafisz zacytować pojedycznego uznanego badacza, który by potwierdził co mówisz- tylko własne widzimisię. Wiarygodny jesteś tylko dla samego siebie. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:53 kaczor551 napisał: > Rzecz w tym, że twoje argumenty są po prostu nieprawdziwe, rozumiesz? > Nie potrafisz zacytować pojedycznego uznanego badacza, który by potwierdził co > mówisz- tylko własne widzimisię. Typowe paplanie rodzica-teoretyka. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:56 > > Rzecz w tym, że twoje argumenty są po prostu nieprawdziwe, rozumiesz? > > Nie potrafisz zacytować pojedycznego uznanego badacza, który by potwierdz > ił > co > > mówisz- tylko własne widzimisię. > > Typowe paplanie rodzica-teoretyka. Coż, jak nie masz argumentów... Mogłbyś chociaż jakoś honorowo odkręcić sensacje, które nawypisywałeś. K. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Stary sposób angielskich niań;-) 22.08.06, 16:58 kaczor551 napisał: > Coż, jak nie masz argumentów... Mogłbyś chociaż jakoś honorowo odkręcić sensacj > e, które nawypisywałeś. Sensjacje drogi czlowieczku-astronomie, to wypisujesz ty. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Do Kaczor 551 22.08.06, 16:33 Jeśli mogę Ci coś zaproponować to proponuję zignorować tego "żałosnego człowieczka" który nie mając żadnych rozsądnych argumentów w głowie musi podpierać się obrażaniem każdego kto ma inne zdanie. To będzie chyba dla niego najlepsza odpowiedź. Chyba, że chcesz dalej wdawać się w dyskusję z tym prostakiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Do Kaczor 551 22.08.06, 16:50 > To będzie chyba dla niego najlepsza odpowiedź. Chyba, że chcesz dalej wdawać > się w dyskusję z tym prostakiem. Bałwany trzeba demaskować. I im bardziej wyjdzie na chama i prostaka, tym bardziej ucierpią też jego niedoważone teoryjki. K. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Do Kaczor 551 23.08.06, 08:40 > Bałwany trzeba demaskować. I im bardziej wyjdzie na chama i prostaka, tym bardz > iej ucierpią też jego niedoważone teoryjki. Może i masz rację Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 tak naprawdę co złego jest w klapsie??? 23.08.06, 10:46 w zasadzie dyskusja sprowadza się do tego czy dawać klapsy, czy nie, ale nie wiem z jakich powodów dawanie klapsów zostało niemal przez wszystkich dyskutantów a priori zaklasyfikowane jako jednoznacznie negatywne lub przynajmniej wstydliwe??? a w zasadzie co złego jest w niezbyt mocnym, jednorazowym klapsie stosowanym rzadko i w wyjątkowych stuacjach? padały stwierdzenia, że to przemoc fizyczna i jako taka powinna być całkowicie wyeliminowana z procesu postępowania z dziećmi... co w takim razie z przytrzmyaniem dziecka wybiegajacego na ulicę, co z trzymaniem wyrywajacego się dziecka podczas niezbędnego mu zastrzyku? to też jest stosowanie przemocy - stowsowanie DLA DOBRA dziecka, a nie w celu jego upokorzenia czy zadania mu bólu - tak samo jak ten opisywany klaps... padały stwierdzenia że to upokarzanie dziecka - są sytuacje w których inne, alternatywne kary moga być dużo bardziej upokarzające. można dziecka nigdy nie uderzyć a latami malteretować je psychicznie i wtedy jest ok??? z własnego dzieciństwa pamiętam, że klapsa dostałem moze kilka razy, w naprawdę wyjatkowych okolicznościach - i jakoś z tego powodu strasznie nie cierpiałem, wręcz przeciwnie, kiedy mój zazwyczaj szalenie cieprliwy i tłumaczący mi wszysko po 1000 razy Tata wreszcie dał mi klapsa było to dla mnie naprawdę dajace do myślenia przeżycie, bo uświadomiłem sobie że skoro ten wspaniały, spokojny człowiek zdecydował się na coś takiego to naprawdę musiałem zrobić coś bardzo niedobrego - miało to ogromny walor wychowawczy, myślę że większy i szybszy, niż gdybyśmy wałkowali temat w rozmowach... z kolei kiedy otrzymywałem inne, proponowane na tym forum, kary typu "zakaz obejrzenia jakiegoś programu w TV" to miały one naprawdę mierny skutek. kiedyś napyskowałem cioci i za to musiałem ja przeprosić przy całej rodzinie, a potem nie mogłem obejrzeć jakiegoś strasznie ważnego dla 5-latka programu. Pomijając upokorzenie jakim były dla mnie publiczne przeprosiny, przez cały czas siedzenia w pokoju myślałem, że w drugim leci "mój" program, a ja nie mogę go zobaczyć - w rezultacie winna całej sytuacji była dla mnie "głupia ciocia", efekt wychowawczy był żaden, a sytuacja dużo bardziej traumatyczna niż w przypadku klapsów - najlepszy dowód że pamiętam ja DO DZISIAJ... naprawdę wolałbym w tej sytuacji dostać klapsa kończąc chcę zauważyć, że są różne dzieci i tak naprawdę tylko rodzice wiedzą co i w jakiej sytuacji najlepiej zadziała wychowawczo. jeśli macie złote dzieciaki, którym ani razu nie musieliście dawać klapsa - serdeczne gratulacje! ale pamiętajcie że nie każdy ma takie dzieci (a przynajmniej są sytuacje kiedy nawet najspokojniejsze z nich dostaje szału albo robi coś bardzo niedobrego) i nie odbierajcie innym rodzicom prawa do stosowania innych ALTERNATYWNYCH metod. nie zgadzam się z potepianiem klapsów i uznawaniem ich za porażkę wychowawczą, bo autorzy tych wszytskich światłych książek posługują się dużymi uproszczeniami (jak to zawsze w psychologii) - a przecież nie widzieli każdego pojedynczego dziecka, więc z natury rzeczy to co piszą to pewien przekrój statystyczny, który może być kompletnie nietrafiony w przypadku pojedynczego Stasia czy Karolinki bo KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pokeo2 Ze co?! 22.08.06, 12:21 Przeprosiny sa kara po raz drugi?! Chyba bylas wychowywana bezstresowo skoro piszesz takie rzeczy. Przeciez to wlosy staja deba jak czytam ten watek! Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 Re: Ze co?! 22.08.06, 13:11 pokeo2 napisał: > Przeprosiny sa kara po raz drugi?! dla mnie wymuszone przeprosiny, kiedy dziecko nie jest przekonane o słuszności kary wymierzonej przez rodziaców ani nie rozumie co złego zrobiło są bez sensu. dziecko owszem, przeprosi ale tylko po to żeby mieć już święty spokój i móc wrócić do własnych zajęć, a takie postępowanie na dłuższą metę spowoduje tylko całkowitą dewaluację "przepraszania" które stanie się tylko wypowiadanym mechanicznie frazesem... jeśli wytłumaczymy dziecku co zrobiło źle to samo z siebie powinno wiedziec że trzeba przeprosić ewentualnie mozna sie zapytać "no i co masz zamiar dlaej zrobić, bo przecież sprawiłeś babci/cioci/mamie przykrość", natomiast dyskusje typu "- masz przeprosić i już - nie preproszę - przeproś bo wrócisz do kąta - nie przeproszę" wprowadzają więcej szkody niż samo zajście będące powodem przeprosin, o którym już zwykle nikt nie pamięta >Chyba bylas wychowywana bezstresowo jesli juz to "byłem", ale nie byłem, natomiast mam okazje obserwowac na swoim osiedlu 4-6 letnie efekty wychowania bezstresowego i ich rownie bezstresowe mamuśki - forum osiedla az huczy, bo to nie "dzieci" a "bachory" pełną gębą ale mamuskom to nie przeszkadza i nawet uwagi nie zwroca nie mówiąc o klapsie, tylko uważają że inni się czepiają bo dzieci muszą się przecież wyszumieć... > Przeciez to wlosy staja deba jak czytam ten watek! bo co? bo ktoś w sytuacjach NADZWYCZAJNYCH da SYMBOLICZNEGO klapsa??? i kto tu popiera bezstresowe wychowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Ze co?! 22.08.06, 13:19 > > Przeciez to wlosy staja deba jak czytam ten watek! > > bo co? bo ktoś w sytuacjach NADZWYCZAJNYCH da SYMBOLICZNEGO klapsa??? i kto tu > popiera bezstresowe wychowanie... Nie, bo rodzic w sytuacjach nadzwyczajnych potrafi sobie poradzić jedynie klapsem. I, jak już pisałem, między wychowaniem bezstresowym a, nawet "symbolicznymi", klapsami, jest jeszcze dużo możliwości. K. Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: Ze co?! 22.08.06, 13:36 > I, jak już pisałem, między wychowaniem bezstresowym a, nawet "symbolicznymi", k > lapsami, jest jeszcze dużo możliwości. Ano właśnie. I to próbuję przekazać od początku dyskusji, ale jakoś do niektórych nie chce to dotrzeć. Poza tym, nasunęła mi się taka myśl, czy przypadkiem nie jest tak, że rodzice którzy tak zaciekle bronią wychowywania z użyciem klapsów nie chcą w ten sposób usprawiedliwić się sami przed sobą (a może też przed innymi), że przecież inne metody nie działają na ich dziecko więc oni muszą dawać klapsy. A skoro oni dają to czemu inne dzieci mają mieć lepiej? Kaczor, co o tym myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: Ze co?! 22.08.06, 13:48 stypkaa napisała: > Poza tym, nasunęła mi się taka myśl, czy przypadkiem nie jest tak, że rodzice > którzy tak zaciekle bronią wychowywania z użyciem klapsów nie chcą w ten sposób > > usprawiedliwić się sami przed sobą (a może też przed innymi), że przecież inne > metody nie działają na ich dziecko więc oni muszą dawać klapsy. A skoro oni > dają to czemu inne dzieci mają mieć lepiej? > Kaczor, co o tym myślisz? Droga pani Olej-Prace, jezeli Pani dziecko mialo by miec lepiej, niz moje to musialo by przede wszystkim zmienic rodzicow na nieco bardziej rozgarnietych. Oczywiscie - nikt nie neguje, ze miedzy wychowaniem bezstresowym a biciem, jest cala gama metod wychowawczych. Po prostu nie u wszyskich dzieci i nie w kazdej sytuacji te metody dzialaja i czasami, w okreslonych przypadkach trzeba posunac sie do klapsa. Np. pokazala Pani dziecku, ze kubek z kawa jest goracy przykladajac jego paluszek do kubka. Mimo to dziecko przy kazdej mozliwej okazji, wielokrotnie siega po ten kubek. Jaki jest wobec tego nastepny stopien edukacji? Co trzeba zrobic, zeby dziecko nie siegalo do kubka z goraca kawa. SAMO nie siegalo, nie powstrzymywane przez rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczor551 Re: Ze co?! 22.08.06, 14:06 > Poza tym, nasunęła mi się taka myśl, czy przypadkiem nie jest tak, że rodzice > którzy tak zaciekle bronią wychowywania z użyciem klapsów nie chcą w ten sposób > > usprawiedliwić się sami przed sobą (a może też przed innymi), że przecież inne > metody nie działają na ich dziecko więc oni muszą dawać klapsy. A skoro oni > dają to czemu inne dzieci mają mieć lepiej? > Kaczor, co o tym myślisz? No, chyba tak jest. Wychowywanie dzieci nie jest proste, a mnóstwo ludzi twierdzi że a) wraz z dzieckiem spłynęła na nich wszelka wiedza konieczna do jego najlepszego wychowania i b) skoro daję klapsy i dziecko przecież żyje to przecież wszystko jest OK, "wychowanie" działa. No i czasem trzebaby było poświęcić trochę czasu żeby poczytać czy wysiłku, żeby spróbować jeszcze raz, a szkoda marnować cennego czasu na taką betkę jak własne dziecko, no nie? Machanie ręką nie wymaga myślenia, które tak wielu wyraźnie boli. K. Odpowiedz Link Zgłoś
axamit1 wnioski 22.08.06, 20:45 Przeczytalam caly watek. Jestem przeciwna biciu dzieci-przeciez w kontaktach (np. w dyskusji...) z doroslymi raczej rzadko stosujemy rekoczyny, wiec nie powinnismy stosowac ich w stosunku do dzieci. Niemniej jednak stoje na stanowisku, ze matce/ojcu MOZE sie zdarzyc "wyjsc z siebie" i klepnac dziecko (lekko) w pupe, gdy nic innego nie dziala. Po prostu NIKT nie jest idealny, rodzice nie sa wyjatkowi, kazdy moze stracic nerwy... Moj syn ma 3 lata, jest dzieckiem o mocnym charakterze, wyjatkowo czesto probujacym przeforsowac wlasne "zdanie" na konkretny temat. Dostal w tylek pare (4 lub 5) razy, w najgorszym okresie "buntu". Co ciekawe, do ukonczenia przez niego 2 lat zdawal sie rozumiec i po namysle akceptowac wszystko, co do niego mowimy i co mu tlumaczymy. Dopiero w okresie buntu probowal "ile mama wytrzyma" I nie zgodze sie z kolega-bodajze kaczorem551 - ze w okresie buntu ujawniaja sie problemy wychowawcze. Okres buntu dwu- i trzylatkow jest w pewnym sensie dosc zblizony do buntu nastolatkow-po prostu kazdy MUSI go przejsc, a INTENSYWNOSC tegoz buntu (nie jego wystapienie lub jego brak) jest swoistym sprawdzianem dla rodzicow i ich metod wychowawczych. Wychodzac naprzeciw zadaniom pozostalych interlokutorow domagajacych sie cytatow fachowcow, oto cytat (A.Eisenberg, H.E. Murkoff. S.E. Hathaway-autorki poradnikow dla rodzicow niemowlat oraz dwu i trzylatkow): "(...) Niektorzy specjalisci (i rodzice) wierza, ze klaps w pupe w niebezpiecznej sytuacji moze przeslac dziecku wazna informacje-na przyklad kiedy male dziecko uparcie zmierza w kierunku ulicy lub goracej kuchenki mimo ostrzezenia, ze nie wolno sie tam zblizac. Celem nie jest wywolanie bolu, lecz szybkie uswiadomienie maluchowi powagi sytuacji. po takim klapsie powinno nastapic wyjasnienie: jezeli wbiegasz na ulice moze cie przejechac samochod (...)" i drugi, z ksiazki tych samych autorow: "Kazdy ma prawo kiedys wybuchnac a juz na pewno rodzice trzylatkow.kto ma do czynienia z dwu- trzylatkami moze spotkac sie z wyjatkowymi trudnosciami; ich irracjonalnosc i brak rozsadku moga popychac NAWET NAJLEPSZYCH RODZICOW (podkreslenie moje) do granic wytrzymalosci a czasami i poza te granice.Brak opanowania w szczegolnie zlym dniu jest nie tylko zrozumialy ale i wybaczalny (...) Wybacz wiec sobie (...) przepros dziecko za swoj wybuch. Upewnij sie ze dziecko rozumie, ze nie podobalo ci sie to, co zrobilo a nie ono samo." kaczor551 napisał: >No i czasem trzebaby było poświęcić trochę czasu żeby poczytać czy wysiłku, żeb > y spróbować jeszcze raz, a szkoda marnować cennego czasu na taką betkę jak włas > ne dziecko, no nie? Machanie ręką nie wymaga myślenia, które tak wielu wyraźnie > boli. + ze klaps to "porazka rodzicow" i "blad wychowawczy" Nie podoba mi sie takie uogolnienie. Mozliwe, ze w przypadku wielu rodzicow regularnie/czesto/nawet sporadycznie bijacych swoje dziecko ma ono zastosowanie. Mnie to jednak zdrowo wkurzylo, gdyz de facto odnioslam je do siebie (w zwiazku z tymi 4-5 klapsami). Odpowiem wiec rowniez na podstawie wlasnego doswiadczenia. Spedzam z moim synem wlasciwie 24 godziny na dobe, 365 dni w roku. Mieszkamy zagranica, jestesmy tu sami, z dziadkami widujemy sie przecietnie raz do roku. Moj maz duzo czasu spedza na wyjazdach sluzbowych bywa wiec, ze jestem sama z synkiem przez kilka dni z rzedu - niewazne czy czuje sie dobrze czy zle, zdrowa, chora, w euforii, "standardowo" czy przybita, pelna cierpliwosci i wyrozumiala, czy zniecierpliwiona i rozdrazniona. Rozmawiam z nim, tlumacze, ucze, bawie-a mimo tego, ze poswiecam mu CALY swoj czas zdaza sie, ze widze jak specjalnie nie chce sluchac, "staje okoniem" itp. itd. I co- ja tez mam powiedziec "jestem taka fatalna matka, za malo czasu i wysilku poswiecam swojemu dziecku"? Przeciez to bzdura. Te kilka razy gdy wyprowadzil mnie z rownowagi i dostal klapsa-bylo mi pozniej szalenie glupio, przeprosilam i wytlumaczylam dlaczego to zrobilam. Mysle ze dzieki temu udalo mi sie przekazac mojemu synowi, ze mama tez jest czlowiekiem ktory ma swoje prawa (np. prawo do "wyjscia z siebie"...), ktory umie okaze slabosc, umie przyznac sie do bledu, ze mozna sie pomylic, zrobic zle-wazne zeby przeprosic i probowac naprawic swoja wine. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: wnioski 23.08.06, 01:37 Dziekuje za spokojny glos rozsadku w tej "ognistej" dyskusji (bo wszystkim chyba puszczaly nerwy) no i za wyreczenie mnie w wyszukiwaniu cytatow Co prawda, nie "po angielsku" jak chcial kolega, ale chyba moze byc... Co prawda madry kolega kaczorek zapewne podwazy zaraz wiarygodnosc zrodel, ale coz... Czekamy na nastepna porcje madrze brzmiacych slowek od kolegi kaczorka ;- ) Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: agresja trzylatka 22.08.06, 01:32 Ja chyba mam szczescie, bo spotykaja mnie odwrotne sytuacje: jak moja coreczke ktos popchnie czy uderzy na placu zabaw, to mamusia agresora przewaznie strasznie sie kaja i najpierw jemu kaze przepraszac ofiare, a potem zaczyna dodatkowo mnie przepraszac. Nie raz zdarzylo mi sie mowic, zeby sie nie martwila, bo to przeciez normalne. A dzieci za chwile pieknie sie bawia i nie pamietaja o calej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: agresja trzylatka 23.08.06, 10:37 pisząc że agresja jest zakodowana genetycznie nie do końca zostałem zrozumiany... jeśli jest zakodowana i właśnie bierze góre (2,3 latek bije innego dzieciaka) to tłumaczenie dziecku w którym te skłonności są bardzo silne (do bicia kolegów) dziecku które nie posiada zdrowego rozsądku, umiejętności analizy nie może odnieść skutku!! to tzw. trudne dziecko i tłumaczena nie pomogą jeśli czyjeś dziecko nie jest agresywne wtedy można mówić o tłumaczeniach i rozmowach, w innych przypadkach to nie skutkuje i wtedy należy się uciec do wniosków wynikających z eksperymentów Pawłowa należy pamiętać że chłopcy (Ci o większych skłonnościach do agresji) biją się również jako 10-latki, w szkołach, na podwórkach i jest to naturalna skłonność mająca na celu wyłonienie lidera grupy którym dla dzieci kilkuletnich, a nawet klikunastoletnich jest najsilniejszy chłopak i choćby nie wiem jakich argumentów rodzice użyli zawsze będzie dochodziło do bójek mających zapewnić wyłonienie lidera w grupie - to prawo natury objawiające się i wśród zwierząt i wśród ludzi którzy jeszcze nie zostali zidoktrynowani kulturą, cywilizacją, moralnością (czyli przedwszytkim dzieci) Odpowiedz Link Zgłoś
silent_hill Re: agresja trzylatka 23.08.06, 10:43 fidziaczek napisał: > mająca na celu wyłonienie lidera grupy którym dla dzieci kilkuletnich, a nawet > klikunastoletnich jest najsilniejszy chłopak > i choćby nie wiem jakich argumentów rodzice użyli zawsze będzie dochodziło do > bójek mających zapewnić wyłonienie lidera w grupie - to prawo natury > objawiające się i wśród zwierząt i wśród ludzi którzy jeszcze nie zostali > zidoktrynowani kulturą, cywilizacją, moralnością (czyli przedwszytkim dzieci) Swiete slowa! Do niektorych nie dociera po prostu, ze roznice w zachowaniu zwierzat i ludzi, wynikaja nie z calkowitej odrebnosci genetycznej tych dwoch "form zycia", ale z norm kulturowych, ktore zostaly przez ludzi wypracowane i ktore sa (slusznie) narzucane wszystkim przedstawicielom spoleczenstwa (dla dobra ogolu). Wystarczy jednak poluzawnie istniejacych norm, by rzeczywista natura ludzka mogla sie ujawniac w calym swym kolorycie. Co ma miejsce (chyba sam to zauwazyles) czesto w przypadku zamieszek, rewolucji, itd. itp. Odpowiedz Link Zgłoś
albert31-wawa Re: agresja trzylatka 23.08.06, 10:48 przywal kilka razy w dupe i odrazu agresja dziecku przejdzie.. jeśli dziecko nie będziesz za coś takiego karac to skąd wie że robi źle..? Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Re: agresja trzylatka 24.08.06, 23:15 Twoje dziecko ma jakiś problem, który musi ukrywać albo którego sobie nie uświadamia. Wybierzcie się do psychologa, jeśli sami nie dacie rady tego rozwiązać. Odpowiedz Link Zgłoś