Dodaj do ulubionych

Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem!

15.08.06, 01:01
Niektórym ludziom dziecko kojarzy sie chyba tylko z wiecznym darciem, brudem
i smrodem.
A przecież ono też może stać sie świetnym dodatkiem, oczywiście pod warunkiem
że umie się je modnie ubrać i wychować tak, żeby nie darło sie za każdym
razem gdy nie chcemy spełnić jego zachcianki.
Małe, wrzeszczące usmarkane po pas bachory, które kopia swoja matkę na ulicy
to naprawdę straszny widok, ale trzeba dać dziecku jasno do zrozumienia ze
cos takiego jest porostu niewybaczalne!!
Moja córka Oliwia ma 5 lat i mogę zabrać ja naprawdę prawie wszędzie- do
centrum handlowego, do koleżanki i do fryzjera. Jest bardzo grzeczna, a w
miejscach publicznych zachowuje sie prawie jak osoba dorosła, bo wie ze tego
od niej porostu wymagam! Nie wyobrażam sobie żeby mogła zacząć rzucać sie na
fotelu u fryzjera,( dlatego włos mi sie jeży na głowie gdy czytam artykuł jak
poradzić sobie z pierwszą wizytą u niego) albo drzeć ze chce iść do domu
kiedy jestem u kosmetyczki, albo np. w sklepie.
Oczywiście nie jest idealna i porostu jeszcze mała, wiec kiedy chodzimy razem
do cukierni (co uwielbia, ale niestety nie możemy robić tego za często, bo ja
dbam o linie i nie chce żeby Oliwia była małą grubą kluską) czasem brudzi się
ciastem z czekoladą, albo zabiera tam swoja ulubioną lalkę Barbie, która
towarzyszy nam zwykle siedząc na stole wink
Ale faktem jest, że dziecko porostu trzeba umieć sobie wychować, a nie
trzymać małego dzikusa który rzuca sie potem na ulicy jak małpa i wywrzaskuje
jakieś niezrozumiałe komunikaty pod adresem rodziców którzy nie potrafią
sobie z nim poradzić.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 09:10
      z tym 'modnym dodatkiem' to z lekka przegięcie, bo to przecież człowiek i nie
      można go tak uprzedmiotowiać...
      umie się je modnie ubrać i wychować tak, żeby nie darło sie za każdym
      > razem gdy nie chcemy spełnić jego zachcianki.
      > Małe, wrzeszczące usmarkane po pas bachory, które kopia swoja matkę na ulicy
      > to naprawdę straszny widok, ale trzeba dać dziecku jasno do zrozumienia ze
      > cos takiego jest porostu niewybaczalne!!

      > Moja córka Oliwia ma 5 lat i mogę zabrać ja naprawdę prawie wszędzie- do
      > centrum handlowego, do koleżanki i do fryzjera. Jest bardzo grzeczna, a w
      > miejscach publicznych zachowuje sie prawie jak osoba dorosła, bo wie ze tego
      > od niej porostu wymagam! Nie wyobrażam sobie żeby mogła zacząć rzucać sie na
      > fotelu u fryzjera,( dlatego włos mi sie jeży na głowie gdy czytam artykuł jak
      > poradzić sobie z pierwszą wizytą u niego) albo drzeć ze chce iść do domu
      > kiedy jestem u kosmetyczki, albo np. w sklepie.

      Moja Natalka ma 4.5 i pod tym fragmentem mogę się spokojnie podpisać, już od
      lat... właśnie dlatego, ze jest WYCHOWYWANA a nie HODOWANA.

      Ale faktem jest, że dziecko porostu trzeba umieć sobie wychować, a nie
      > trzymać małego dzikusa który rzuca sie potem na ulicy jak małpa i wywrzaskuje
      > jakieś niezrozumiałe komunikaty pod adresem rodziców którzy nie potrafią
      > sobie z nim poradzić.

      No właśnie smile

      Oczywiście nie jest idealna i porostu jeszcze mała, wiec kiedy chodzimy razem
      > do cukierni (co uwielbia, ale niestety nie możemy robić tego za często, bo ja
      > dbam o linie i nie chce żeby Oliwia była małą grubą kluską)

      Chwalebnie ani mnie ani córki nie idzie utuczyć, więc możemy szaleć gdy nas
      ochota najdzie smile

      czasem brudzi się
      > ciastem z czekoladą, albo zabiera tam swoja ulubioną lalkę Barbie, która
      > towarzyszy nam zwykle siedząc na stole wink

      A cóz w tym złego??? Nie wrzeszczy, nie sadza tej lalki innym na stole, nie
      brudzi całego lokalu tylko własną odzież, wszystko w ramach zdrowych granic....
      • gan33 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 09:25
        O rany kobieto, chyba przeginasz!! Współczuję twojemu dziecku,że musi siedzieć
        grzecznie w gabinecie kosmetycznym kiedy ty fundujesz sobie modną kurację ,
        może jeszcze kilkugodzinną. No chyba że córce też zafundowałaś jakąś maseczkę
        upiększającą. Nie zapominaj,że każdy wiek ma swoje prawa!!!
        • panda74 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 10:50
          Autorko - jakiś nieprzyjemny ten Twój post... Rzeczywiście wyłania się z niego
          obraz smiertelnie znuddzonego dziecjka, które ciągasz wszędzie ze sobą, a ono
          nawet nie śmie protestować...
          Tak jak napisała Gan - każdy wiek ma swoje prawa! Nie mówię tu o tym, by
          dziecko wrzeszczało jak opętane na ulicy, ale nie może być tak wytresowane jak
          Ty zrobiłaś to ze swoją córką!
          Pamiętam jak moja profesorka od psychologii rozwojowej powiedziała, że z punktu
          widzenia psychologów, bardziej "podejrzane" jest dziecko zbyt spokojne, niż
          energiczne. Bo to jest wbrew jego naturze!
          A większości dzieci w tym wieku - 4-5 lat zdarza się jednak niekontrolowany
          wybuch w publicznym miejscu - a to płacz, że mama nie kupiła loda, czy
          jęczenie, że chce do domu itd....
          Pozdrawiam.
          • panda74 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 10:51
            Chciałabym dodać, że zupełnie nie rozumiem tytułu Twego listu.... Nie najlepiej
            on o Tobie świadczy, niestety....
          • annajacek Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 12:31
            Moze Ci sie pomylilo.Moze masz czysta,pieknie ubrana lalke,a nie
            dziecko.Normalne dziecko musi sobie pokrzyczec,powyglupiac sie,upaprac sie w
            blocie,bo to sa uroki dziecinstwa.Zastanow sie czy czase nie odbierasz swojej
            Oliwii czegos bezcennego.Moje dziecko tez z domu wychodzi czyste i modnie
            ubrane,ale nieczesto takie wraca,bo to dziecko i ma prawo a nawet
            obowiazek "podziczec".Nie rozumiem Twojej postawy.Pozdrawiam.
            • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 13:01
              Zapewniam Cie że mam w domu dziecko, które właśnie siedzi koło mnnie i niezbyt
              ma ochotę na zjedzenie zupyu pomidorowej wink
              • de_la_hoya Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 11:19
                matka_28 napisała:

                > Zapewniam Cie że mam w domu dziecko, które właśnie siedzi koło mnnie i niezbyt
                > ma ochotę na zjedzenie zupyu pomidorowej wink


                Ojej? Naprawde? Ta wychowana dziewczynka chyba zdziczała? Pozwolisz na to zeby
                nie zjadła zupy pomidorowej? A moze najzwyczajniej w świecie ubrałaś ją
                niemodnie, moze kolor bluzeczki nie pasuje do koloru zupy?

                Masz takie wytresowane dziecko, ze nie chce mi sie wierzyc ze moze marudzic!
                No chyba ze boi sie zabrudzic swoje modne ciuszki?

                Opamietaj sie kobieto!
    • acorns To dziecko może być dodatkiem?? 15.08.06, 10:51
      Nigdy nie traktowałem Młodej jako dodatek, ani coś czym można szpanować w
      centrach handlowych albo przed znajomymi. Nie wymagałem też od niej, żeby
      zachowywała się jak dorosła, ponieważ jest dzieckiem. Właściwe dla dziecka
      zachowanie to szaleństwo, wygłupy, zabawa a nie grzeczne siedzenie u
      kosmetyczki czy fryzjera gdzie nie bardzo ma się czym zająć i się nudzi. I
      nawet pojęczeć i pomarudzić sobie nie może, bo mamusia na to nie pozwoli,
      ponieważ marudząca pięciolatka jest passe a nie trendy czy tam jazzy. Zawsze
      myślałem, że miłość rodzicielska jest bezwarunkowa, a tu okazuje się, że jednak
      nie.

      Co do reszty się zgadzam. Rodzice hodują sobie w domu małe potworki, a
      konsekwencje bezstresowego wychowania ponoszą inni ludzie. Choćby przez
      oglądanie przedstawień z rykiem, wrzaskiem, kopaniem rodziców i rzucaniem się
      na ziemię.

      A Tobie radzę zmienić podejście do własnej córki. Wydaje mi się, że traktujesz
      ją zbyt przedmiotowo. Oszczędź jej wizyt w miejscach, w których ona się nudzi.
      Zamiast do kosmetyczki, zabierz ją na plac zabaw albo do aquaparku. A do
      kosmetyczki chodź sama. W takich salonach nie ma raczej nic ciekawego dla
      pięciolatki, a to co może być dla niej ciekawe, to ona nie może ruszyć, bo
      gdyby to zrobiła byłaby niegrzeczna, a to przecież niedopuszczalne wink
    • twarz2 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 10:52

      > A przecież ono też może stać sie świetnym dodatkiem

      Do tego miejsca przeczytałam i dalej mi się nie chce.
      Mogę tylko współczuć Twojemu dziecku, które jest dla Ciebie świetnym dodatkiem.
      Nie lepiej było kupic sobie nową torebke, albo psa??

    • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 11:18
      Wiecie co teraz czytając Wasze odpowiedzi to myśle że troche przesadziłam z tym
      dodatkiem. Chodziło mi poprostu o to że o dziecko mozna zadbać tak, aby byo
      czyste ładnie ubrane itp, a nie wszyscy ludzie o tym myślą. Kiedys czytałam na
      innym forum wypowiedzi wielu kobiet które pisały ze nigdy nie chciały by miec
      dziecka, bo ono potrafi tylko marudzić, jest wiecznie poryczane i urządza cyrki
      na ulicach. A przeciez nie zawsze tak musi być!!
      A tak pozatym to ja będe decydować gdzie zabierać Małą i to że chodzimy razem
      do kosmetyczki czy fryzjera nie oznacza, ze nigdy nie oglada placu zabaw i
      zawsze musi robic to co jej każę. Jeśli woli iść z tatusiem na plac to
      oczywiście jej tego nie zabronię.
      • acorns Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 12:20
        Wielokrotnie słyszałem, zwłaszcza od ludzi ok 50 lat lub więcej, że dziecko
        najfajniej wygląda jak jest brudne, ma brudną buzię, bo czyste dziecko to tak
        jakoś sztucznie. Ale teraz inne czasy i moim zdaniem dziecko powinno być czyste
        i ładnie ubrane. Każdemu (nie tylko dziecku) zdarza się wybrudzić. Ja też
        często brudzę się strasznie robiąc przy samochodzie, motorze czy czymkolwiek
        innym. Ale jak idę do sklepu czy gdzieś to się myję i przebieram, bo brudny nie
        wyjdę. Tak samo też dziecko brudzi się podczas zabawy, ale nie musi wszędzie
        chodzić brudne i obdarte. I tu masz rację.

        Jednak chyba zapominasz o tym, że dziecko ma prawo być dzieckiem i zachowanie
        grzeczne w sytuacji, gdy ono się zwyczajnie nudzi wcale nie oznaca sukcesu
        wychowawczego. Zresztą Molla7 Ci to dość dobrze napisała. Dla mnie wymaganie od
        cztero czy pięciolatka, żeby grzecznie siedział przez 3 godziny podczas gdy
        mama z koleżanką plotkują, piją drugą kawę i wypalają dziesiątego papierosa, to
        nic innego jak psychiczne znęcanie się nad nim. Ja w takiej sytuacji absolutnie
        nie miałbym do dzieciaka pretensji, że przemeblował koleżance pół pokoju,
        pociął jej koc, prześcieradło, bo robił sobie kryjówkę na przykład, żeby zabić
        nudę. Dzieci nie są dorosłymi. A jakby ktoś od Ciebie teraz wymagał żebyś
        potaplała się w błotku czy pobawiła w piaskownicy, albo powywijała się na
        trzepaku? Czy to jest dla Ciebie naturalne zachowanie? A czym się różni to od
        wymagania od pięciolatki dorosłych zachowań? Oczywiście ja o nic Ciebie
        oskarżam i wcale nie twierdzę, że przez 3 godziny każesz Oliwii grzecznie się
        nudzić. Daję tylko z życia wzięty przykład. Pamiętaj o tym dla dobra swojej
        córki.
        • a_weasley Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 02.09.06, 22:55
          acorns napisał:

          > Wielokrotnie słyszałem, zwłaszcza od ludzi ok 50 lat lub więcej, że dziecko
          > najfajniej wygląda jak jest brudne, ma brudną buzię, bo czyste dziecko to tak
          > jakoś sztucznie.

          Lub w krótszej wersji "dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe".

          > Ale teraz inne czasy i moim zdaniem dziecko powinno być czyste
          > i ładnie ubrane.

          Wszystko ma swój czas. Kiedy czyste i ładnie ubrane, to czyste i ładnie ubrane,
          a kiedy czyste czy brudne, jak się trafi, a ubrane wygodnie, to jak się trafi i
          wygodnie.

          > Dla mnie wymaganie od cztero czy pięciolatka, żeby grzecznie siedział
          > przez 3 godziny podczas gdy mama z koleżanką plotkują, piją drugą kawę
          > i wypalają dziesiątego papierosa, to nic innego jak psychiczne znęcanie
          > się nad nim.

          Są dzieci i dzieci. Są takie, które będą przez ten czas siedzieć i się
          przysłuchiwać. Ale w większości przypadków racja.

          > Ja w takiej sytuacji absolutnie nie miałbym do dzieciaka pretensji,
          > że przemeblował koleżance pół pokoju, pociął jej koc, prześcieradło,

          Pytanie, co na to koleżanka, bo to jej pokój, a nie Twój. Ja na przykład miałbym
          za złe, gdyby dziecko znajomych wykonywało u mnie takie akcje.
      • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 12:51
        Ja wiem o co Ci chodzi.Kiedys tez dziecko kojarzylo mi sie tylko i wylacznie z
        ciezkim obowiazkiem, zasmarkanym brudasem w poplamionej bluzce, wiecznie dracym
        jape.Jako ze moja matka miala nas trojke i wiecznie narzekala ,tak wlasnie
        postrzegalam macierzynstwo- jako wieczne pasmo trosk.Az dziw, ze sie
        zdecydowalam jednak zajsc w ciaze.I okazalo sie, ze dziecko daje wiele radosci,
        milosci, ze wcale nie musi byc zasmarkane i zaplute(ciagle mnie obrzydza taki
        widok).Moje bezdzietne kolezanki maja taka sama wizje macierzynstwa jak ja
        kiedyssmile, co mnie dzis po prostu bawi.Nie maja o tym pojecia, im sie tylko
        WYDAJE, ze wiedza.W sumie nie ma sie co dziwic, to jak rozmowa ze slepym o kolorach.
        Do oburzonych Twoim postem- dziecko umiejace sie zachowac w miejscach
        publicznych nie jest zastraszonym "baranem" - po prostu wie, gdzie moze szalec,
        a gdzie ma zachowac sie w sposob cywilizowany.Ja tez nigdy nie musialam sie
        wstydzic za corke- potrafi zajac sie soba w takich miejscach jak fryzjer czy
        sklep.Sa sytuacje, gdy nie ma z kim dziecka zostawic, wiec sie ciagnie je ze
        soba.Staram sie nie nadwerezac jej cierpliwosci, jednoczesnie jednak wymagam, by
        dostosowala sie do sytuacji.Ja tez nie przepadam za chodzeniem na plac zabaw, a
        dla niej sie "poswiecam"- niech od malego wie, ze czasem "cos trzeba".
        Wspólczuc nalezy tym matkom, ktore z obledem w oczach próbuja spacyfikowac
        dziecko, ktore wrzeszczy, biega, 5 min. na tylku nie usiedzi w miejscu publicznym.

        • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 13:11
          lola211 napisała:
          > Wspólczuc nalezy tym matkom, ktore z obledem w oczach próbuja spacyfikowac
          > dziecko, ktore wrzeszczy, biega, 5 min. na tylku nie usiedzi w miejscu
          publiczn
          > ym.

          Dokładnie! Wolę zeby Oliwka siedziała przy mnie u kosmetyczki i grzecznie sie
          bawiła(choć niektórym wydaje sie to nienormalne) niz żeby rzucała sie po
          podłodze w sklepie, wrzeszczałą ze jestem głupia i beczała jak koza na cały
          regulator ze nie chcę jej kupić kolejnej lalki.
          Pozdrawiam lola211. wink
          • khaldum Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 15:40
            Wybacz, ale odnosze wrażenie, że jesteś typem mamy akrylówki, dla których wygląd
            to najważniejsza sprawa na świecie i hodujesz (tak HODUJESZ, a nie wychowujesz)
            kolejną pustą pannicę dla której nowe żelowe paznokcie i trendy pasemka są
            najważniejszą rzeczą na świecie...

            Powinnaś sobie kupic pieska , takiego małego co się do torebki chowa i sweterki
            ładne mu zakładać. To taki miły dodatek dla panienek które spędzają dzień u
            kosmetyczek, fryzjerek i w centrum handlowym.

            Zdejmij szpilki, ubierz trampki i idź z dzieckiem potarzać się w piaskownicy. To
            będzie jej najmilej wspominany dzień z okresu dzieciństwa. W tym dniu będzie
            miała mamę, a nie treserkę.
            • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:55
              Jasne, bo matka do fryzjera juz pojsc nie moze, jedynie trampki i piaskownica
              jej przystoja..Juz wiem, skad tyle zaniedbanych, tlustych , nieuczesanych matek
              lazi po ulicach i straszy..
              Moja cora tez chodzi ze mna do fryzjera, bo po pierwsze nie mam nianki, ktora by
              sie nia w tym czasie zajela, a po drugie sama z uslug fryzjera korzysta.I do
              eleganckiej cukierni tez chodzi i zachowuje sie nienagannie.

            • jacksparrow1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 15:11
              A gdzie ona napisala ze dniami wysiaduje po kosmetyczkach i fryzjerach?To co
              juz nie moze pojsc do fryzjera i kosmetyczki?Jak ma dziecko to juz ma byc
              zaniedbana?Trampeczki na nogach i tona piachu pod paznokciami bo dziecko w domu?
              To ze dziecko potrafi sie zachowac cywilizowanie w miejscu publicznym nie
              znaczy ze nie dokazuje, nie znaczy ze nie pokaze pazurkow i swojego humoru jak
              cos jej nie podpasi innego dnia, ale generalnie potrafi sie dziecko zachowac.U
              mnie jest to samo, choc moje dzieci potrafia czasami wywinac mi numer czy to w
              sklepie czy to w poczekalni do lekarza czy w szpitalu.Nie zawsze mam z kim
              zostawic starsza jak musze isc z mlodszym.Dzieci sa dziecmi, staramy sie je
              wychowac i przekazac wiedze jak sie powinno zachowywac w miejscach publicznych
              i 4-5 lat to nie jest za wczesnie.
              Ale widze ze u niektorych pokutuje obraz matki polki obladowanej siatami,
              zaniedbanej i umeczonej.
        • jacksparrow1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 14:58
          podpisuje sie pod lola211 i dodam do wspolczucia probujacych pacyfikowac swoje
          pociechy matek.tak tym to nalezy wspolczuc jak pociecha nie moze usiedziec na
          tylku i kobita stara sie zapanowac nad zywiolem.A co powiesz na mamuske co to
          dzieciak robi gruntowne przemeblowanie w sekcji z zabawkami i mamusia nawet
          paluszkiem nie kiwnie?
          pozdrawiam
      • lahesis Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 17:13
        Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi nie wiem co myśleć ... Pierwsze co mi
        przyszło do głowy to pusta (z góry przepraszam za szczerość) kobieta, która nie
        chciała tego dziecka, ale skoro juz jest to można je wykorzystac
        i "poszpanować" przed koleżankami i nie tylko).
        Nie rozumiem jakmożna drugiego człowieka traktować przedmiotowa, a juz zupełnie
        nie mieści mi się w głowie jak można to zrobić własnemu dziecku!!!

        Ale po oststniej Twojej wypowiedzi (jaką przeczytałam i pod którą odpisuję)
        zaczynam powoli rozumieć o co Ci chodzi i skzoda że nie przedstawiłaś swojego
        stanowiska od początku, bo chybanie tylko ja się do Ciebie zniechęciłam po tym
        co tu wypisujesz

        Pozdrawiam

        P.S.
        Po co dziecko zabierać ze sobą do kosmetyczki czy w inne "nudne" (dla dziecka)
        miejsca? Postaraj się poświęcić chociaż jeden dzień w tygodniu na porobienie w
        100% tego co córka zechce, a nie TY!!!
    • molla7 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 11:33
      Współczuje tym którzy uważaja ze dziecko to tylko smród, brud i wrzaski. Współczuje tym, którzy uwazają że osiągneli sukces wychowawczy, bo dziecko jest modnie ubrane i jak baranek daje prowadzac sie do wszystkich dorosłych miejsc w które zawlecze je niemądra matka, oraz jest tak zahukane ze jest grzeczne i posłuszne az mdłosci biorą. Dziecko moze być dobrze wychowane i zachowac swój wigor, temperament i radość życia. Nie wymagam od mojego dziecka by przestała istniec, było przezroczyste, niewidzialne i ciche bo mamusia uwaza ze powinna zachowywac sie jak dorosła. Ma byc sobą
    • alfama_1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 16:00
      Wymagasz od dziecka żeby zachowywało się jak prawie dorosłe, siedziało cicho w
      miejscach Twojej rozrywki, modnie ubrane bawiło się lalką Barbie posadzoną na
      stoliku, nie brudziło się, dbało o linię? Delikatnie mówiąc, niezbyt miły obraz
      się wyłania z Twojej opowieści.
      Może ktoś powinien Ci "jasno dać do zrozumienia, że coś takiego jest po prostu
      niewybaczalne"?
      • malkontentka28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 17:22
        Pamiętajmy też o różnicy w ludzkich temperamentach, ktoś może być cierpliwy i
        potulny, inny - wręcz przeciwnie. Jeżeli mnie po półgodzinie w poczekalni np. u
        lekarza szlag trafia i zaczyna nosić, to trudno żebym w takiej sytuacji
        wymagała od dziecka spokojnego zachowania.
      • leli1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 17:22
        nie wierze własnym oczom......w dodatku Twoj nick sugeruje ze masz 28 lat, a jak czytam to mam wrazenie ze pisze infantylna 14-latka.
        Na szczescie miedzy skrajnosciami jakie opisałas (czyli twoim dzieckiem a jak to nazwałas dzikusami) sa normalne dzieci, które czasem i bywają nieznośne, domagają się czegoś, nawet nie daj Boze się ubrudzą czy chcą postawić na swoim, ale przynajmniej wiadomo ze mają charakter. Nie chciałabym tak stałmsić mojego dziecka, mam nadzieje ze nigdy mi to do głowy nie strzeli....i jak tak czytam Twoje wynurzenia, to juz sobie wyobrażam wyfiokowaną mamuśkę i małą zastraszoną dziewczynkę i sorrrrrryyyyy ale jest mi jej po prostu żal.
        • onlymama Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 18:04
          Nie rozumiem okreslenia "modny dodatek". Jeden czlowiek nie moze byc dodatkiem
          do drugiego, to bardzo niedobre zalozenie. Nie ma znaczenia czy modnym czy
          niemodnym.
          Jesli chodzi o wychowanie to ja mysle ze cala sztuka polega na tym zeby dzieci
          mialy czas i miejsce na bezpieczne szalenstwa z brudzeniem sie i
          eksperymentowaniem. I zeby mialy tez wyznaczone reguly i wiedzialy kiedy i
          gdzie trzeba zachowywac sie spokojnie, cicho i kogo, kiedy sluchac. Mnie sie
          zdaje ze wiele dzieci nie jest uczonych sluchania. Sluchania gdy mama czyta
          bajke albo cos tlumaczy, gdy gra trudniejsza muzyka albo gdy ktos cos wyjasnia.
          Wielu ludzi zaklada z gory ze dzieci nie maja cierpliwosci i nie beda sluchac a
          ja mysle ze sluchania trzeba uczyc. Madrego sluchania a potem zadawania pytan i
          rozmowy. Dziecinstwo to nie tylko tarzanie sie w blocie i bitwy na kule
          sniegowe. To tez okres cwiczenia umiejetnosci manualnych i uczenia sie jak sie
          uczyc smile I od tego sa rodzice zeby dzieciom umozliwicz wszystkie takie opcje.
          To nie moze byc tylko grzeczne chodzenie z mama od sklepu do fryzjera ale tez
          nie moze byc tylko taplanie sie w blocie albo malowanie scian znaleziona w
          garazu farba. Musi byc jakisz balans. A zeby go tworzyc trzeba traktowacz
          dziecko powaznie a nie jak "dodatek".
          Pozdrawiam.
      • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 19:08
        alfama_1 napisała:
        > Wymagasz od dziecka żeby zachowywało się jak prawie dorosłe, siedziało cicho
        w
        > miejscach Twojej rozrywki, modnie ubrane bawiło się lalką Barbie posadzoną na
        > stoliku, nie brudziło się, dbało o linię?

        Bardzo Cie prosze, czytaj ze zrozumieniem... nie wymagam od dziecka zeby dbało
        o linię, napisalam że JA dbam o linię, napisałam też, ze czasem brudzi sie np.
        ciastem czekoladowym, bo jest poprostu dzieckiem, a pozatym nikt nie jest
        doskonały. A co do lalki Barbie to nie musze tego wymagać, bo Oliwia poprostu
        chce ja zabierać ze sobą i zwykle bawi sie nia przy stoliku nie dlatego że ja
        mam takie widzi mi sie!
        • alfama_1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 19:30
          matka_28 napisała:

          > Bardzo Cie prosze, czytaj ze zrozumieniem... nie wymagam od dziecka zeby
          dbało > o linię, napisalam że JA dbam o linię

          Piszesz, że nie chodzisz dosyć często do cukierni bo sama dbasz o linię i nie
          chcesz żeby Twoja córka "była kluską". Ta i inne Twoje wypowiedzi świadczą o
          tym, że widzisz przede wszystkim siebie a potem dziecko. Nie mówię, żeby być
          matką polką, nie mówię żeby tuczyć dzieci ale litości, kobieto, zapytaj może
          córkę czy chce z Tobą chodzić po tych fryzjerach i kosmetyczkach i tam
          siedzieć! Ja bym się martwiła gdyby moje dzieci siedziały cicho a jedyną ich
          aktywnością było sadzanie lalek Barbie na stoliczku. Ciekawe czy syna też byś
          tak wychowywała?

          , napisałam też, ze czasem brudzi sie np. > ciastem czekoladowym, bo jest
          poprostu dzieckiem, a pozatym nikt nie jest > doskonały.

          Dobrze, że to przynajmniej rozumiesz z dzieciństwa swojej córki.

          > A co do lalki Barbie to nie musze tego wymagać, bo Oliwia poprostu
          > chce ja zabierać ze sobą i zwykle bawi sie nia przy stoliku nie dlatego że ja
          > mam takie widzi mi sie!

          No pewnie, ma 5 lat, już wie czego od niej oczekujesz - potulności, grzeczności
          i czystości.
          • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 19:47
            alfama_1 myślę, że nasza dyskusja do niczego nie prowadzi, ponieważ mamy
            zupełnie inne zdanie na temat wychowania dzieci. Dlatego nie chcę sie z Tobą
            pokłucić, bo zazwyczaj tak to sie kończy.

    • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 19:11
      A pozatym powiedzialam juz że z tym dodatkiem przesadziłam i wyjaśniłam o co mi
      chodziło kilka odpowiedzi wcześniej, ale wy ich poprostu nie czytacie ;/.
      • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 21:39
        Witam
        Jestem normalnie oburzona.Wiem że każdy wychowuje swoje dziecko po swojemu i
        nie lubi słów krytyki pod tym adresem (sama też nie lubie), ale dziecko to nie
        przedmiot. Z Twoich słów wynika jednak takie własnie podejście. Niepotrzebnie
        się tłumaczysz w dalszych wypowiedziach, bo tylko się osmieszasz. A co zrobisz
        jak córka zacznie się buntować? Zamienisz ją na "lepszy model"?
        Ciekawa jestem kto zmieniał małej pieluchy? Przecież kupa jest taka fee i
        jeszcze można pobrudzić rączki. Chociaż takie kulturalne dziecko pewnie samo
        się przewijało.
        A jak miała katarek to też sobie musiała sama poradzić, bo mama uważa że smarki
        są ohydne.
        Wychowuj sobie swoje dziecko jak Ci się podoba,ale robisz to niestety źle.
        • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:00
          Ja nieuważam, żebym ośmieszała sie tym, ze staram się cos komus wytłumaczyć.
          • lolinka2 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:13
            1. pokłócić, nie pokłucić
            2. nie uważam, zamiast nieuważam

            Wniosek wolny troszkę nie na temat: zamiast nad fryzurą popracuj nad ortografią,
            bo błędy biją po oczach.

            A co do tematu... juz pisałam, co sądzę o 'dodatku', zresztą zreflektowałaś się.
            Myślę, że kwestią która najbardziej boli dziewczyny (mnie zresztą też to
            uderzyło), a której nie dostrzegasz (nie przypisuję ci wyfiokowania,
            egocentryzmu czy innych niewłaściwych pobudek) jest fakt, ze dziecko nie jest
            miniaturą dorosłego. Ono jest dzieckiem i wybrudzenie ciastem czekoladowym czy
            zabawa Barbie to nie są maksymalne możliwości 5-latki w zakresie tzw. wyskoków.
            Dziwne jest to że ty owe poczynania umieszczasz w tej właśnie kategorii (tak
            wynika z treści) i że dziecko w zasadzie nie ma ochoty na żadne inne szaleństwa
            (jest tłamszona czy nierozgarnięta...? - rodzi się pytanie).

            Pisałam już też o Natalce, swojej córeczce. Ona jest tzw. dobrze wychowanym
            dzieckiem - nie przeszkadza dorosłym w pociągu czy autobusie (w rozumieniu: nie
            wrzeszczy, nie robi scen, samorzutnie ustąpi miejsce), ale rozmawia i to sporo
            (ze mną czy z zabawkami) i bawi się. Święte prawo wieku. W sklepie mocno nie
            świruje, co nie znaczy że nie słyszę: Oj, mamo, kup (...), a na odpowiedź "nie'
            jest próba jęczenia albo krzyknięcia. Sprowadzam ją do pionu jednym zdaniem "to
            nie jest metoda załatwienia sprawy", ale takie akcje to też norma wiekowa.
            Generalnie, wszędzie dzień dobry, dziękuję, proszę, do widzenia, z półek nic nie
            zwleka, na ziemię się nie rzuca, miła konwersację z każdym poprowadzi. I wszyscy
            dookoła w maślanym zachwycie: Ach, jakie grzeczne dziecko. W domu jest troszkę
            mniej wystawowo (gdzieś musi być), bo są pyskówki. Też, niestety, prawo wieku.
            Pracujemy nad tym i efekt jest taki, że gdy po jakiejś odzywce powiem "Natalia"
            to słyszę "no wiem, nie tym tonem, przepraszam".

            I tak wygląda dobrze wychowane prawdziwe dziecko. Nie musisz wypowiadać sie na
            forum i odnosić do tego co napisałam, chcę tylko żebyś porównała ten opis z
            zachowaniem Twojej córki i, ewentualnie, przemyślała, co jest nie halo.
            • jacksparrow1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 15:38
              lolinka
              CZy nie uwazasz ze u niej moze byc tak samo?Nie wiemy wszystkiego do
              konca.Bardzo czesto na forum ktos ma jakis problem,rzuci jakies haslo , nie
              dokonca i jasno napisze o co mu chodzilo i wyjdzie co wyjdzie jak z tym
              dodatkiem.Autorka watku podala kilka przykladow i to skrajnych - po jednej
              stronie zasmarkane dzieciaki i umorusane jak nieboskie stworzenia( swoja droga
              kiedys bedac dzieckiem i wizytujac moja ciotke na wsi caly dzionek staralam sie
              upodobnic do mojego kuzynostwa pod wzgledem ubrudzenia sie - nie udalo mi sie
              doprowadzic moich nog do takiego stanu przez caly dzien jak oni sie
              doprowadzili w przeciagu godziny - jak oni to zrobili do tej pory nie wiem) a
              po drugiej czyste, ulozone dzieci zachowujace sie spokojnie i cywilizowanie w
              miejscach publicznych.Nie pisala nic o tym czy jej corka robi jakies sceny w
              domu czy na placu zabaw.Zestawila ze soba dwa obrazki i tutaj ludziska rzucili
              sie ze ciagnie za soba biedne dziecko po fryzjerach, kosmetyczkach zamiast
              pojsc z dzieckiem do piaskownicy.A skad oskarzajacy wiedza ze ona nie spedza
              wielu godzin w owej piaskownicy z dziekiem a do tego nieszczesnego fryzjera i
              kosmetyczki chodzi raz w miesiacu i nie ma z kim zostawic corki?
              U ciebie tez mozna powiedziec dzieciaki "wytresowane" bo nie rzucaja sie po
              podlodze ze chca to i tamto w sklepie - odbywa sie wzglednie cywilizowana
              dyskusja i ewentualne proby wymuszenia jekiem, normalne.Normalne zachowane
              dzieci.Zwraca sie wlasnie uwage na wrzaskliwe ponad miare dzieciaki na ktore
              rodzice absolutnie nie zwracaja uwagi, ktore demoluja polki z zabawkami bo one
              chca i im sie nalezy.
              Moja dzieciarnia potrafi doprowadzic mnie czasami do skrajnej rozpaczy, ale
              staram sie im wpoic ze pomimo ich wielkiego znudzenia sa miejsca gdzie musimy
              byc i oni musza sie zachowywac spokojnie, usiasc na tylku i mimo ze sie nudza
              straszliwie MUSZA to zniesc cierpliwie bo czy to ja mam sprawe do zalatwienia u
              lekarza czy po prostu wszyscy razem musimy gdzies byc i jestesmy w miejscu
              publicznym i nie wypada sie zachowywac jak dzikus bo to nie jest plac
              zabaw.CZasami sie zapominaja i trzeba ich upomniec - no coz dzieciaki.Mysle ze
              matka 28 zastosowala skrot myslowy i troche jej sie za to oberwalo.Chyba ze ja
              ja jednak zle zrozumialam.
              Pozdrawiam serdecznie
              • lolinka2 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 10:15
                no więc właśnie mam mieszane uczucia, bo jeśli to skrót myślowy spowodowany
                ogólnopolskim obrazem Matki Polki to ok, ale jeśli na jednej stronie jest syf,
                brud (przywileje dzieciństwa IMHO) i razem z nimi brak wychowania, a na drugiej
                wyfiokowanie to już nie wiem co o tym myśleć...
                Skrót myslowy czy ograniczenie ???
          • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:30
            To czemu najpierw piszesz że nie chcesz żeby Oliwia była tłustą kluską, a potem
            że to Ty dbasz o linię. Zresztą nieważne.
            Chciałam jeszcze dodać że każde dziecko jest inne. Twoje dziecko jest wyjatkowo
            grzeczne tzn. albo ma taką naturę albo boi się Ciebie.
            Istnieją jednak również dzieci nieznośne ale nie oznacza to że są bachorami.
            Znasz w ogóle znaczenie tego słowa?
            • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:48
              > To czemu najpierw piszesz że nie chcesz żeby Oliwia była tłustą kluską, a potem
              >
              > że to Ty dbasz o linię.

              A czy to sie wyklucza? Skoro maam dba o linie to znaczy, ze liczy sie dla niej
              atrakcyjny wyglad- i bardzo dobrze, bo kobieta powinna byc zadbana- i ze chce
              zaoszczedzic dziecku postury kluski- to tez bardzo dobrze, bo dziecko nie
              powinno byc utyte, zwlaszcza od niezdrowych slodyczy.
            • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:51
              Bo to prawda, to ja dbam o linię i dlatego z reguły wogóle nie jadam słodyczy i
              chociaż pozwalam na nie Oliwce (oczywiście w ograniczonych ilosciach) to nie
              chcę żeby była strasznie tłuściutka, albo jeszcze gorzej- wyglądała jak te
              dzieci pokazywane w telewizji (najczęściej ze Stanów). Są żywione fast-foodami,
              codziennie wypijają litry coli i jedzą pełno słodyczy. Są bardzo grube, a potem
              okazuje sie jeszcze, ze chore.
              • alfama_1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 15.08.06, 22:58
                A coś jeszcze możesz powiedzieć na korzyść swojej metody wychowawczej niż to,
                że inne dzieci to grube bachory, wrzeszczące, usmarkane po pas dzikusy
                rzucające się na ulicy jak małpy?
                Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale chyba to nie jest rozmowa o diecie dzieci a
                bardziej o ich wychowywaniu?
              • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 00:05
                No tak grubiutka kluseczka nie pasowałaby do wymuskanej mamusi. Dziewczyno
                zacznij myśleć o rozwoju psychicznym i emocjonalnym swojego dziecka. Nie tylko
                wygląd się w życiu liczy. Ale nie wiem czy jesteś w stanie to zrozumieć.
                • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 00:06
                  dotyczy oczywiście matka_28
                • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 08:57
                  Moze i nie tylko sie liczy, ale znacznie wpływa na nasze zycie.Osoby atrakcyjne
                  maja w zyciu latwiej i nie ma co udawac, ze tak nie jest.Od najmlodszych lat
                  trzeba o dziecko dbac, by nie wyroslo na zaniedbana utyta osobe.
                  • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 00:01
                    Nawet najbardziej atrakcyjna osoba nie mająca odpowiedniego wykształcenia nic w
                    życiu nie osiągnie. Atrakcyjny wygląd to tylko dodatek. Inteligentny " grubas"
                    (dbający o siebie) poradzi sobie w życiu.
                    • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 09:31
                      > Nawet najbardziej atrakcyjna osoba nie mająca odpowiedniego wykształcenia nic
                      w
                      >
                      > życiu nie osiągnie

                      Zycia nie znasz.Moze osiagnac, jak najbardziej i to bez niewiadomo jakiego
                      wyksztalcenia.

                      Poza tym- mozna miec i jedno i drugie- i inteligencje i urode- i wowczas ma sie
                      zdecydowanie latwiej niz ktos posiadajacy tylko ten pierwszy przymiot.
                      Ludzi atrakcyjnych postrzega sie nieswiadomie jako jednostki pozytywne- to
                      pomaga juz na starcie.Osobnik nieatrakcyjny musi sie juz natrudzic, by osiagnac
                      ten sam efekt.
                  • jola_ep Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 15:03
                    > .Od najmlodszych lat
                    > trzeba o dziecko dbac, by nie wyroslo na zaniedbana utyta osobe.

                    Uściślając, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam.
                    Dbać - aby było _zdorwym_, aktywnym dzieckiem. W tym celu oczywiście nie napychamy dziecko słodyczami itp. Efektem ubocznym będzie pewnie szczupła sylwetka smile

                    Ale IMHO nie należy dbać o to, aby nie urosła na utytą (jak to określasz) osobę. Skojarzyło mi się to z historiami o anorketyczkach, których matki powtarzały w dzieciństwie, aby dbały o linię... sad A jak dziecię zacznie gwałtownie dojrzewać i rozrastać się wszerz? Co sobie uroi w głowie, wiedząc, jak ważna dla matki jest jej szczupła sylwetka?

                    Pozdrawiam
                    Jola
    • igielka11 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 00:18
      Kiedy przeczytalam Twoj post bylam poprostu w szoku. I szczerze powiedziawszy
      zarejestrowalam sie na tym forum tylko po to by wyrazic swoja opinie na ten
      temat. Mysle ze traktujesz swoje dziecko bardziej jak przedmiot niz drugiego
      czlowieka. Czy chce czy nie chce musi chodzić z trendy mamusia do fryzjera,
      kosmetyczki i na zakupy. Mysle ze ona bedac z toba w tych wszystkich miejscach
      zwyczajnie sie nudzi ale boi sie protestowac. Jesli mala ma takze takiego ojca
      to naprawde jej wspolczuje, chociaz wspomnialas gdzies ze chodzi z nia na plac
      zabaw wiec moze z nim sytuacja wyglada inaczej. A Ty jesli nie zmienisz swojego
      zachowania wobec corki to mysle ze bardzo ja skrzywdzisz. Dobrze ze troszczysz
      sie przynajmniej o jej zdrowie i nie pozwalasz zjadac calych garsci cukierkow,
      chipsow i czekoladek...
      • molla7 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 00:41
        znowu jatkasmile a kobieta schciała sie tylko pochwalic swoim dobrze ułozonym, modnym dzeckiem.
        dobrze ze powstrzymałam sie przed załozeniem wątku np buntu mojej córki, ktorą zmuszam do chodzenia w skarpetkach z koronkową falbanką i lakierkach koloru rouge oraz ze chcialam je przebic uszy oraz ze zmuszam ja do picia coli light w trosce o jej liniesmile
      • marlen_a Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 01:38
        hmmm. Pierwszy raz wasza dyskusja sklonila mnie do odezwania sie a nie tylko
        podczytywania.
        Autorka watku chyba uzyla troche niefortunnych okreslen, ale moze starala sie
        byc dowcipna... Wy natomiast strasznie na nia naskoczyliscie a ona ma sporo
        racji, wy czesciowo tez ale zanadto ja demonizujecie.
        Dlaczego uwazacie dbanie o dziecko zebu nie bylo tlusta kluskajest naganne???
        Nie bedzie mialo kompleksow z tym zwiazanych. Po co obarczac ja takim "garbem".
        Niech ja mam uczy ze trzeba dbac o siebie( fryzjer... na kosmetyczke ma jeszcze
        czssmile). tylko w parze z tym musi dbac o jej rozwoj emocjonalny i intelektualny.
        zeby nie wyrosla z niej nie lalka Barbi, tylko swiadoma siebie i swiata
        dziewczynka , a kiedys kobietka.
        Moja coreczka wie kiedy jest czas na zabawe a kiedy na szlenstwo. Oczywiscie
        zdarzaja sie pewne " nieprzewidziane " sytuacje. Ale to prawo wieku.
        Za malo wiemy o autorce zeby tak az ja krytykowac.... troche wyrozumilosci.
        Przeciez dziewczynka 5-letnia jest juz calkiem duza osobka i nie sadze zeby
        godzina u fryzjera z kolorowanka byla dla niej tragedia zyciowa.
        Przeciez nie moze siedziec tylko w piaskownicy,ogladac bajki, bawic sie lalkami.
        chyba dzieciom nalezy sie tez wpajac ze maja jakies obowiazki.ja corce zawsze
        takie wizyty rekompensuje. Mamusia ma chwile przyjemnosci a potem onasmile). nigdy
        nie protestuje. Wie ze przy pewnych czynnosciach musi mi towarzyszyc.
        Sporo narzekan tu na forum wiec gdy watek zalozyla osoba z siebie zadowolona.
        Zrobiliscie z niej matke potwora....
        A moze szaleje z corka na placu zabaw, swietnie razem sie bawia, czytaja
        mnostwo ksiazek...itd
        A wy naskoczyliscie na nia bo stwierdziliscie ze traktuje przedmiotowo dziecko
        i ze to tresura...Trudno w kilku zdaniach opisac uklad matka-corka. ona zrobila
        to troche niefortunnie ale nie doszukujcie sie wszedzie zla.
        A ze jej dziecko nie "rzuca" sie na chodnik z placzem i wie kiedy powinno byc
        spokoje to takie dziwne???. Od 5 latki mozna tego chyba wymagac
        pozdrawiam autorke watku, Nie przejmuj sie
        • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 09:28
          Dzięki marlen_a
          Pozdrawiam wink
        • stypkaa Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 12:31
          Stanęłaś w jej obronie - Twoje prawo. Takie samo prawo mają inni do krytyki. A
          skoro pisze się na forum tekst, że dziecko też może być "modnym dodatkiem" to
          trzeba liczyć się z tym, że wywoła to kontrowersje. Nie jest to zbyt trudne do
          przewidzenia chyba wink
          Ty uważasz to za użycie trochę niefortunnych określeń, a zdaniem innych użycie
          właśnie takich a nie innych określeń już świadczy o człowieku - i ja też tak
          uważam. Można to było napisać w zupełnie inny sposób i wtedy pewnie inaczej
          zostałoby odebrane.
          Wiesz jak sobie wyobrażam matkę, która w stosunku do swojego dziecka pisze, że:
          „przecież ono też może stać sie świetnym dodatkiem, oczywiście pod warunkiem
          że umie się je modnie ubrać i wychować tak, żeby nie darło sie za każdym
          razem gdy nie chcemy spełnić jego zachcianki”
          „Jest bardzo grzeczna, a w
          miejscach publicznych zachowuje sie prawie jak osoba dorosła, bo wie ze tego
          od niej porostu wymagam”
          „Nie wyobrażam sobie żeby mogła zacząć rzucać sie na
          fotelu u fryzjera, albo drzeć ze chce iść do domu
          kiedy jestem u kosmetyczki, albo np. w sklepie”
          „Oczywiście nie jest idealna i porostu jeszcze mała,..... czasem brudzi się
          ciastem z czekoladą, albo zabiera tam swoja ulubioną lalkę Barbie, która
          towarzyszy nam zwykle siedząc na stole wink
          Wyobrażam sobie taka matkę jako śliczną, plastikową panienkę z tyrańskim
          charakterem, która swojego dziecka nie wychowuje tylko tresuje, żeby jej
          przypadkiem wstydu nie przyniosła, bo pobrudzi sobie najmodniejszą bluzeczkę
          ciastem czekoladowym albo nie daj Boże głośniej powie, że jej się nudzi i chce
          iść do domu. Tragedia...

          A wyobrażałabym sobie inaczej gdyby napisała to w inny sposób, ale może nie
          potrafi bo taka właśnie jest??

        • jacksparrow1 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 21:29
          W podobnym tonie napisalam wczesniej.Wszyscy sie rzucili na kobiete, a ona
          przytoczyla dwa skrajne przyklady i nie chce zeby jej dziecko bylo chodzacym
          potworkiem to juz zle.Zle ze chce byc zadbana.Nie nie moze pojsc do fryzjera,
          kosmetyczki - ma sie bawic z dzieckiem w piaskownicy.A czy komus z tych
          naskakujacych na nie nie przyszlo do glowy ze np ta pannica ma w wielkim
          powazaniu piaskownice i woli z lalka barbie i matka pojsc do muzeum, do
          biblioteki i cos poczytac i podowiadywac sie?Moja corka czasami wykazywala
          wieksze zainteresowanie swiatem nauki i techniki w wieku 5 lat niz lalkami,
          piaskownica i innymi tego typu sprzetami.Wolala z ojcem poukladac sobie zestawy
          klockow lego i do upierdzielenia i zmeczenia marudzila zeby tlumaczyc jak cos
          dziala - koniecznie chciala i MUSIALA to zrozumiec.I potrafila i potrafi do tej
          pory sie zachowac w miejscu publicznym co nie znaczy ze czasami jej odpali
          palma i nalezy ja przywolac do porzadku jak kazde dziecko.
          Pozdrowienia
        • jola_ep Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 15:03
          > Przeciez dziewczynka 5-letnia jest juz calkiem duza osobka i nie sadze zeby
          > godzina u fryzjera z kolorowanka byla dla niej tragedia zyciowa.

          Dla niektórych, nawet starszych dzieci, może być to bardzo trudne.
          Dużo zależy tu od temperamentu dziecka.
          Zresztą nie każdy pieciolatek lubi kolorowanki.

          > chyba dzieciom nalezy sie tez wpajac ze maja jakies obowiazki.

          ??? Wizyta mamy u fryzjera obowiązkiem dziecka????

          > A ze jej dziecko nie "rzuca" sie na chodnik z placzem i wie kiedy powinno byc
          > spokoje to takie dziwne???. Od 5 latki mozna tego chyba wymagac

          5 latki pewnie się już nie rzucają. Ale młodsze dzieci potrafią. I może zaskoczę: to nie zależy od cudownych metod wychowawczych, tylko od samego dziecka.

          Pozdrawiam
          Jola
    • tropikalna Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 11:03
      po przeczytaniu Twojego postu mam ochotę tylko dodać " i posadzić na wystawie"
      modny dodatek...co to w ogóle za określenie dziecka, żywego człowieka,
      czującego jak Ty
      a Ty jesteś dla swojego partnera modnym dodatkiem?
    • judytak Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 11:52
      nie napiszę o tym nieszczęsnym sformułowaniu o modnym dodatku, nawet nie
      dlatego, że zostało już wyjaśnione, tylko dlatego, że rozumiem, co autor miał
      na myśli: że podczas gdy źle wyglądające, źle się zachowujące dziecko "psuje
      wizerunek", ładne, miłe, grzeczne dziecko wręcz przeciwnie. "podniesie wartość
      w oczach otoczenia"
      zresztą jest to prawda, z tym zastrzeżeniem, że każda postronna osoba ma swoje
      wyobrażenie o tym, co mu się podoba, a co nie, tak samo jeśli chodzi o
      spotykanych dorosłych, jak i dzieci...

      nie napiszę też o tym, że dla mnie idealne dziecko, to nie czysta, modna,
      supergrzeczna, zawsze eśmiechnęta laleczka, bo może chodziło ci tylko o to, że
      twoja córka taka też potrafi być, kiedy chce (kiedy wie, że trzeba), a np. na
      placu zabaw wesoło pokrzykując tarza się w piachu razem z innymi...

      natomiast zareagować muszę na to, że
      > Moja córka Oliwia (...) Jest bardzo grzeczna, a w
      > miejscach publicznych zachowuje sie prawie jak osoba dorosła, bo wie ze tego
      > od niej porostu wymagam! (...)
      > włos mi sie jeży na głowie gdy czytam artykuł jak
      > poradzić sobie z pierwszą wizytą u niego (fryzjera)
      > (...)
      > Ale faktem jest, że dziecko porostu trzeba umieć sobie wychować, a nie
      > trzymać małego dzikusa który rzuca sie potem na ulicy jak małpa i wywrzaskuje
      > jakieś niezrozumiałe komunikaty pod adresem rodziców którzy nie potrafią
      > sobie z nim poradzić.

      bo to jest nie tylko ignorancja (tj. zupełnie bezpodstawne przekonanie,
      że "jeśli moje dziecko jest takie, to każde takie jest", a przecież nawet o tej
      jednej twojej córce nie możesz powiedzieć teraz, czy i jakie problemy z nią
      będziesz miała, zanim dorośnie, albo jeszcze póżniej...)
      ale też złe wychowanie
      no, szczerze, nawet jeśli ci się nie podoba, jak czyjeś dziecko się zachowuje,
      nawet jakbyś miała pewność, że to wynik błędów wychowawczych, to czyż nie da
      się tego jakoś bardziej elegancko ująć?
      bo określanie błędów wychowawczych słowami
      > trzymać małego dzikusa który rzuca sie potem na ulicy jak małpa
      znacznie bardziej psuje wizerunek, niż najbardziej niegrzeczny pięciolatek u
      boku...

      pod rozważania polecam fakt (wiem, niewygodny fakt...), że dzieci, tak samo,
      jak dorośli, są różni, mają różne charaktery, różne zdolności i różne braki,
      różne tempo rozwoju, a nawet choroby rozmaite...
      o tym już nawet nie wspominam, że statystycznie dziewczynki są
      bardziej "grzeczne" (czyli lepiej, szybciej się przystosowują do norm
      społecznych), a jedynacy i najstarsze z rodzeństwa są statystycznie
      bardziej "dorośli", czyli układni, konserwatywni, niż dzieci, będące młodszym
      rodzeństwem (bywają za to mniej kreatywni, mniej dyplomatyczni, i za przesadne
      przystosowanie płacą czasami nerwicami, ale to tak na marginesie), więc
      statystycznie masz najwięcej szansy, żeby twoje dziecko było grzeczniejsze od
      innych, nawet bez jakiegoś szczególnego twojego wkładu...

      pozdrawiam
      Judyta
      (z trójką dzieci, które czasami są aniołkami, a czasami diabełkami, proporcje
      zależą od dziecka, od wieku, sytuacji, pogody, stanu zdrowia itp. itd.)

      • azoorek Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 13:09
        Sa rozne dzieci i maja rozne temperamenty- czasami to nie jest problem
        wychowania, tylko temperamentu. Jestem pewna, ze nie napisalabys takiego postu,
        gdyby Ci sie trafil nadpobudliwy ancymon, ktory nie moze w miejscu usiedziec.
        Ciesz sie po prostu, ze trafilo Ci sie spokojne dziecko. Ja na swoje nie
        narzekam, ale z kazdego spaceru wraca umorusany, bo robi to co lubi. Moglabym
        mu zabronic dotykania samochodow i grzebania w brudzie na ulicy, gdy chce
        przyjrzec sie czemus z bliska. Ale po co? Skoro lubi samochody (nie mial
        jeszcze dwoch lat jak rozpoznawal marki), nie bede mu bronic rozwijac jego
        pasji. Loda tez wole zeby zjadla sam, chociaz wyglada po tym jak swinka, bo jak
        ma sie nauczyc radzic sobie w takich sytuacjach. Ostatnio jak jest jakis
        problem, to rzuca sie i lezy plackiem na ulicy ku uciesze przechodniow, no lae
        taki wiek (ma 3 lata)- sa sprawy, ktore da mu sie wytlumaczyc i nie awanturuje
        sie, ale sa tez rzeczy, ktore jeszcze maly rozumek nie rozumie i stad histerie.
        Dla mnie bledy wychowawcze sa wtedy, gdy dziecko cos swiadomie robi zle, a nie
        wtedy gdy wynika to z racji wieku. Zreszta kazdemu moze sie zdarzyc, dorosli
        tez sie roznie zachowuja i nie wymagajmy, zeby dziecko zachowywalo sie jak
        dorosly.
      • jola_ep Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 15:03
        > bo to jest nie tylko ignorancja (tj. zupełnie bezpodstawne przekonanie,
        > że "jeśli moje dziecko jest takie, to każde takie jest",
        [..]
        > ale też złe wychowanie
        > no, szczerze, nawet jeśli ci się nie podoba, jak czyjeś dziecko się zachowuje,
        > nawet jakbyś miała pewność, że to wynik błędów wychowawczych, to czyż nie da
        > się tego jakoś bardziej elegancko ująć?

        Judyta, bardzo mi się spodobało, to co napisałaś. Poczułam dokładnie to samo i to samo mnie uraziło. Może to kwestia wychowania i tego co, się wynosi z domu rodzinnego. Otóż ja wyniosłam fakt, że nie krytykuje się ostro zachowania i wybryków innych dzieci ("bo przecież to wina rodziców"). Potrzeba tu odrobiny pokory - może inni mają trudniej, może to jednorazowy wyskok, a przede wszystkim nie mamy żadnej gwarancji, że my sprawdzilibyśmy się w ich stytuacji lepiej...

        Pozdrawiam
        Jola
    • hankam Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 15:14
      Ciekawe, co byś zrobiła, gdyby trafiło ci się dziecko nadpobudliwe, albo, co
      gorsza, chore na jakąś nieestetyczną chorobę, takie porażenie mózgowe na
      przykład. Nie mogłabyś go zabrać do kosmetyczki, bo by spokojnie nie usiedziało
      przez trzy godziny, ani do Gemotu, bo popsułoby ci wizerunek.
      Współczuję ci, że masz takie potulne, bezmyśne dziecko, które godzinami potrafi
      się bawić laleczką Barbie przy kawiarnianym stoliczku, brudząc się nieznacznie
      ciastem czekoladowym.
      • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 20:24
        hankam, to że Oliwia potrafi zająć sie sobą przez jakis czas nie oznacza, że
        jest bezmyslna! I bardzo Cie proszę żebyś jej nie obrażała ;/
        • lobotomia_story Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 20:39
          No!
          Obrażać można tylko dzieci zachowujące się jak małpy tongue_out
          • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 13:14
            Nie napisala, ze Twoje dziecko zachowuje sie jak malpa wiec w czym problem?
            Poczulas sie dotknieta?
        • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 22:45
          Przecież sama przedstawiasz swoje dziecko w takim świetle. Poza tym sama
          kierujesz pod adresem innych dzieci obraźliwe określenia.
          • matka_28 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 23:45
            patki7000 a czy ja kiedykolwiek napisałam o Twoim konkretnie dziecku, ze jest
            bezmyślne, głupie czy nie wiem... nienormalne? (chociaż nawet go nie znam). Nie
            nie zrobiłam tego. Chyba najmocnejszym określeniem jakiego użyłam jest
            stwierdzenie, że niektóre dzieci rzucaja sie na ulicy jak małpy, na co
            otrzymałam odpowiedź, ze Oliwia jest podobna do małego zastraszonego baranka z
            czym oczywiscie sie nie zgadzam (za to Ty jeteś pewnie własnie tego zdania).
            Ale o to napewno nie będę sie z Tobą, ani nikim innym sprzeczać bo w życiu nie
            widzialaś Oliwii na oczy, a ja jestem jej matką.
            • stypkaa Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 08:31
              >Chyba najmocnejszym określeniem jakiego użyłam jest
              > stwierdzenie, że niektóre dzieci rzucaja sie na ulicy jak małpy,
              Nie, najmocniejszym określeniem jakiego użyłaś było nazwanie dziecka bachorem.
              Nie rozumiem jak ktoś kto sam ma dziecko może uzyć takiego określenia w
              stosunku do innego dziecka?? Swoją Oliwię tak też nazywasz, gdy
              jest "niegrzeczna" w Twoim rozumieniu tego słowa?
              • lobotomia_story Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 09:33
                be jest wtedy, kiedy ktoś przezywać krowy Kalego,
                a dobrze, kiedy to Kali przezywać czyjeś krowy

                ;]
            • patki7000 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 00:07
              Nie napisałaś tak konkretnie o moim dziecku, ale czy pomyślałaś jak czują się
              rodzice dzieci nadpobudliwych czytając Twoje wypowiedzi o tych dzieciach?
      • lola211 Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 17.08.06, 13:15
        Sama jestes bezmyslna- atakujesz to dziecko, bo widac brak ci rzeczowych
        argumentow w dyskusji.
    • titta Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 16.08.06, 16:57
      Pogratulowac dziecka. Dziecka, a nie wychowania. Bo nie kazde dziecko da sie
      tak wychowac, wiele zalezy od temperamentu. Jedno bedzie cicho siedzialo przez
      godzine, drugie (nawet wiedzac, ze tego wymagasz) nie usiedzi 5 minut -
      wszystkiego chce dotknac, caly czas gada, wierci sie, skacze, biega, a
      spacyfikowane bedzie po prostu nieszczesliwe. Takie jest i co, zastrzelisz?
      Jedno niemowle potrafi cicho lezec i przez godzine usmiechac sie do swojej
      piastki i "gadac" do siebie. Drugie bedzie wrzeszczec caly czas domagajac sie
      uwagi (a pozbawione jej dostanie choroby sierocej) i wychowanie NIC tu nie ma
      do rzeczy.
      Nie pisze oczywiscie o rozpuszczonych bachorkach terroryzujacych rodzicow, bo
      to inna sprawa.
      Mam w grupie taka dziewczynke - mala "ksiezniczke", zawsze czysciutka, zawsze
      siedzi cicho, sztywno i prosto gdzie jej kazali, nigdy sie nie odezwie
      niepytana, robi co karze, zawsze slucha (a przynajmniej tak wyglada). Inne
      dzieciaki roznie, kreca sie dyskutuja, kolysza ma krzeselkach, jak zrobi sie
      nudno zaczna biegac i krzyczec. Tylko ona jest "wychowana" ? Niewatpliwie jej
      mama moze ja zawsze wszedzie wziasc, u kosmetyczki tez by potrafila siedziec
      godzinami. Niestety ten "skarb" ma dwie calkiem normalne siostry i matka po
      prostu nie ma na to czasu.
    • titta A tak w ogole: to prowokacja lub zart- prawda? 16.08.06, 17:01
      • azoorek Re: A tak w ogole: to prowokacja lub zart- prawda 16.08.06, 20:40
        Nie ma co od razu szufladkowac dzieci- niewychowane czy bezmyslne, bo siedzi i
        nie rozrabia. Najgorsze sie bierze z porownywania. Nie wiesz jakie dziecko jest
        i nie mozesz odrazu pisac, ze rozpuszczony bachor, bo sie awanturuje na ulicy.
        Akurat moze zdarza mu sie to raz w miesiacu. A to, ze grzecznie siedzi w
        miejscu tez nic nie znaczy, bo akurat zamiast robic 10 rzeczy naraz, dziecko
        poswieca sie jednej, co tez dobrze swiadczy o dziecku, bo potrafi nad czyms
        dluzej skupic uwage. Chyba kazdy z nas powinien sobie uswiadomic, ze kazde
        dziecko jest inne i nie zawsze rodzice przykladem sa w stanie zmienic
        zachowanie dziecka. Znalam wielu okropnych kilkulatkow, ktorzy wyrosli na
        porzadnych ludzi. A co do takich dzieci(spokojnych i "grzecznych"), to trzeba
        chyba bardziej uwazac wychowujac, zeby za bardzo nie narzucac swojej woli, bo w
        starszym wieku dziecko moze robic wszystko, zeby wszyscy lubili je zapominajac
        o wlasnych potrzebach. Dziecko powinno byc w malym stopniu egoista, bo w ten
        sposob sie uczy jak ustalac granice swje i swojego otoczenia.
    • izabela_741 LOL n/t 17.08.06, 10:12
      • guderianka robicie problem 17.08.06, 13:31
        może autorka postu ma po prostu grzeczne i spokojne dziecko?przeciez różne sa
        charaktery i usposobienia-są dzieci potulne pokorne i grzeczne i są dzieci
        energiczne dynamiczne i niedobre.
        zgadzam sie z acornsem że dziecka nie mozna hodowac
        nie podoba mi sie stwierdzenie "modny dodatek"-ale chyba rozumiem "co autor
        miał na mysli"smile
        • mruwa9 Samochwala w kacie stala 17.08.06, 14:31
          i wciaz tak opowiadala:
          zdolna jestem nieslychanie
          najpiekniejsze mam ubranie
          moja buzia tryska zdrowiem
          jak cos powiem, to juz powiem
          jak odpowiem,to roztropnie,
          w szkole mam najlepsze stopnie..

          ..itd, itd..
          • lola211 Re: Samochwala w kacie stala 17.08.06, 14:34
            Bardzo fajnie, ze sie chwali.W koncu cos nowego na tym forum, gdzie wkolko sie
            czyta o rozwrzeszanych, histeryzujacych dzieciach...
            • lolinka2 Re: a ja pochwalę.... 17.08.06, 15:10
              mrówa9 - ślicznie znasz wierszyki smile
            • passionati Re: Oliwa 18.08.06, 11:49
              Samouwielbienie, ale choć jadna pozytywna wypowiedż na forum,
              a Oliwie zyczymy dalszych sukcesów dla mamy
    • mama_blizniaczek czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 00:25
      Matka_28 napisała, ze ma grzeczne dziecko. Czy to cos złego. Ciagle tylko
      tematy o niegrzecznych dzieciach, a to gryza a to bija mame a to wrzeszcza na
      ulicy. I nagle ktos pisze, ze ma grzeczne dziecko i jest juz zły.
      Moja starsza córka , jak miała kilka lat jezdziła ze mna na wykłady, bo nie
      miałam jej czasem z kim zostawić. I grzecznie siedziała po kilka godzin,
      zajmujac sie kolorowaniem ksiazeczek, ogladaniem obrazków, czy rysowaniem. Poza
      sala wykładowa była normalnym zywym dzieckiem ale wiedziała, ze w klasie musi
      byc cicho. I była. Wcale nie było mi wstyd z tego powodu, ze byla grzeczna.
      A moze tak nowy watek dla tych , którzy maja grzeczne dzieci?
      Pozdrawiam
      • judytak Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 07:09
        no własnie, czytanie ze zrozumieniem

        > Matka_28 napisała, ze ma grzeczne dziecko

        nie, ona napisała, że ma grzeczne dziecko, bo_tak_je_sobie_wychowała,
        i ze kazdy by takie miał, gdyby odpowiednio sobie wychował, no i jeszcze
        napisała o tych, co "trzymaja takiego dzikusa"

        > Czy to cos złego

        jak dla mnie, początek, to zwykła nieznajomość tematu, ale koniec, to już
        owszem coś złego...

        pozdrawiam
        Judyta

        P.S. tez mogę się chwalić, bo akurat w temacie dzieci mam czym :o)
        tylko że po co?
        J.
        • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 08:53
          Akurat to co napisała o małych dzikusach wrzeszczących i rzucających się jak
          małpy to prawda. Ludzie hodują sobie takie potworki jak tu opisane:

          "Mój syn Kuba ma dwa lata. Jego ataki złości są nie do wytrzymania. Denerwuje
          się, gdy mu coś nie wychodzi albo gdy czegoś mu zabraniam. Szarpie mnie za
          włosy, pluje w twarz. Jest samolubny i nie potrafi bawić się z dziećmi. Bije,
          gryzie, szczypie, niszczy zabawki. Gdy tłumaczę mu, że tak nie wolno i pytam,
          dlaczego jest niegrzeczny, zatyka uszy i krzyczy: "Nie słyszę!". Dostawał nawet
          w pupę, próbowałam zabronić mu zabawy samochodami, aby nauczył się szanować
          zabawki, ale to ma odwrotny skutek. Wiem, że dziecko ma prawo do złości, ale on
          nie szanuje nikogo ani niczego. W sklepie, gdy nie chcę mu kupić np. gumy,
          rzuca się na ziemię, wali rękami i nogami i krzyczy: "Nie chcę cię, chcę
          gumę!". Pisze Pani o wyznaczaniu dziecku granicy, ale jak to robić? Na Kubusia
          nic nie działa. " - kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,56001,2866711.html

          Jak ja bym złapał Kubusia, ściągnął mu spodnie, wlał parę porządnych klapsów na
          goły tyłek, że tarłby nim z bólu po podłodze, to Kubuś zaraz zrobiłby się
          grzeczny. A jak nie to powtórka. I zobaczymy kto kogo... A jakby rączkę
          wyciągnął żeby mnie szarpnąć za włosy, to by po niej dostał. Najpierw lekko,
          jakby spróbował jeszcze raz to dostałby mocniej, potem jeszcze mocniej i
          zobaczylibyśmy ile wytrzyma. Pluje? Ja też umiem pluć i to dużo lepiej niż
          dwulatek. I ugryźć potrafię i szczypnąć potrafię. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
          Z dwulatkiem sobie poradzę. Ale jak niektórzy mają problem żeby uderzyć
          dwulatka, do którego argumenty werbalne po prostu NIE docierają bo ich nie
          rozumie, to potem nie radzą sobie z sześcio czy ośmiolatkiem. Nie mówiąc już o
          wieku późniejszym.
          • stypkaa Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 09:03
            >Dostawał nawet
            > w pupę, próbowałam zabronić mu zabawy samochodami, aby nauczył się szanować
            > zabawki, ale to ma odwrotny skutek.
            Czyli jednak bicie też nie pomogło??

            > Jak ja bym złapał Kubusia, ściągnął mu spodnie, wlał parę porządnych klapsów
            >na
            > goły tyłek, że tarłby nim z bólu po podłodze, to Kubuś zaraz zrobiłby się
            > grzeczny. A jak nie to powtórka.
            A jeśli dalej by nie był "grzeczny" to co?? Pas?? Kabel?? Skoro ręka nie
            działa...

            > Z dwulatkiem sobie poradzę
            Nie wątpię. W końcu zapewne jesteś dużym i silnym mężczyzną. Więc z malutkim
            dwulatkiem sobie poradzisz, tak samo jak poradzisz sobie z sześcio- czy
            ośmiolatkiem. Pewnie i 15-latkowi jeszcze dałbyś radę wlać. Tyle, że kiedyś ten
            dwu-, sześcio-, ośmio-, czy piętnastolatek też będzie, być może, dużym i silnym
            mężczyzną - nie chciałabym wtedy być w Twojej skórze big_grin

            Agresja rodzi agresję. I kropka.
            • guderianka nieprawda 18.08.06, 09:09
              nie reagowanie na agresje u małolata może skonczyc sie "balladą o januszku"
              • stypkaa Re: nieprawda 18.08.06, 09:36
                A gdzie ja napisałam, żeby nie reagować na agresję?? big_grin
                Napisałam, że bicie nie jest żadnym rozwiązaniem.
                A reagować jak najbardziej trzeba, tyle, że w inny sposób.
              • lobotomia_story Re: nieprawda 18.08.06, 09:59
                oczywiście, że trzeba reagować, a nie przez urządzanie dzicku egzekucji...
                jak ktoś nie umie wychowywać dzieci inaczej niż porzy pmocy lania, to nigdy nie
                powinien mieć dzieci, pomijając już to, że odrażające są takie sadystyczne typy
            • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 09:49
              > Czyli jednak bicie też nie pomogło??

              Na 90% nie było bicia, tylko klapsik przez majtki i spodnie delikatną kobiecą
              rączką.

              > A jeśli dalej by nie był "grzeczny" to co?? Pas?? Kabel??

              On nie ma być grzeczny, tylko ma wiedzieć, że nie szarpie się za włosy, nie
              pluje w twarz, nie bije, nie gryzie, nie szczypie, nie kopie, bo kto bije, bywa
              też i bity. Jak matka pozwala traktować się jak worek treningowy, to jej
              problem. Myślę,że gdyby ten dzieciak doszedł do obcej osoby i zaczął ją kopać,
              skończyłoby się to dla niego nieprzyjemnie. Ja nie muszę używać żadnych
              artefaktów do bicia, bo ręka mi w zupełności wystarczy nawet na trzech
              dresiarzy smile

              > Agresja rodzi agresję. I kropka.

              No właśnie. Ale zauważ, że z tektu do którego się odnoszę, wynika jasno, że
              agresja jest ze strony dziecka. To dziecko jest tu agresorem. Na argumenty
              można dyskutować z ośmiolatkiem, pięciolatkiem, jeśli oczywiście się go wychowa
              tak, że będzie chciał i umiał słuchać. Ale z dwulatkiem tak nie podyskutujesz.
              On po prostu musi się nauczyć pewnych praw, a jedno z nich jest takie, że na
              wojnie prawo do strzelania mają obie strony i jak się decyduje rzucić na
              dorosłego, to po prostu zostanie spacyfikowany bez żadnego problemu. Ja Młodej
              nie biłem nigdy. Jak zaczynała świrować, to podnosiłem ją za bety lewą ręką do
              góry, podnosiłem na wysokość swojej twarzy. Jak traciła grunt pod nogami, to
              się uspokajała. Próbowała czasem kopnąć czy uderzyć, ale wówczas prostowałem
              rękę do przodu i swoimi kończynami młóciła powietrze. Była bezsilna. Zdarzyła
              się taka sytuacja kilka razy, włąśnie tak w wieku 2-4 lat.

              • stypkaa Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 10:07
                > Na 90% nie było bicia, tylko klapsik przez majtki i spodnie delikatną kobiecą
                > rączką.
                No tego akurat nie wiemy jakie były te klapsy. Niejedna kobieta ma siłę faceta
                w uderzeniu ręką wink

                > On nie ma być grzeczny, tylko ma wiedzieć, że nie szarpie się za włosy, nie
                > pluje w twarz, nie bije, nie gryzie, nie szczypie, nie kopie, bo kto bije,
                bywa
                >
                > też i bity. Jak matka pozwala traktować się jak worek treningowy, to jej
                > problem. Myślę,że gdyby ten dzieciak doszedł do obcej osoby i zaczął ją
                kopać,
                > skończyłoby się to dla niego nieprzyjemnie. Ja nie muszę używać żadnych
                > artefaktów do bicia, bo ręka mi w zupełności wystarczy nawet na trzech
                > dresiarzy smile
                Zgadzam się, że musi dostać jasny przekaz, że nie wolno nikogo bić, ciągnąć za
                włosy, gryźć, szczypać etc. I zgadzam się, że jeśli matka pozwala się bić
                dziecku to ewidentnie jest to błąd wychowawczy.
                Mój mały też nie raz próbował mnie uderzyć - ale ZAWSZE, STANOWCZO, DOBITNIE I
                KONSEKWENTNIE mu powtarzałam, że nie wolno i oczywiście uniemożliwiałam mu
                atak, drugiego razu pod rząd nie ma, bo mu po prostu na to nie pozwalam.
                I o dziwo, mnie już nie próbuje bić po twarzy, gryźć czy szczypać. Natomiast
                Babcia, która niestety, na zbyt wiele pozwoliła - zdarza się jeszcze, że
                dostanie po twarzy w ataku furii.

                >Ja nie muszę używać żadnych
                > artefaktów do bicia, bo ręka mi w zupełności wystarczy nawet na trzech
                > dresiarzy smile
                Więc słusznie domyślałam się, że jesteś dużym i silnym mężczyzną wink Ale
                zauważ, że jeśli "delikatna kobieca rączka" okaże się w pewnym momencie za
                delikatna i nie działająca to potrzebna być może będzie pomoc w postaci właśnie
                pasa czy kabla.

                > > Agresja rodzi agresję. I kropka.
                > No właśnie. Ale zauważ, że z tektu do którego się odnoszę, wynika jasno, że
                > agresja jest ze strony dziecka. To dziecko jest tu agresorem
                Tak, zauważyłam, że to dziecko jest agresorem. Ale zauważ też, że to jest
                DWULETNIE DZIECKO, które dopiero uczy się co wolno, a czego nie. I tylko od
                odpowiedniej reakcji rodziców zależy jak się tego nauczy. A jaki przekaz
                otrzymuje dziecko, któremu matka w kółko powtarza, że nie wolno bić, a sama
                jednocześnie częstuje dziecko klapsem???
                Dla mnie to jest czysty objaw hipokryzji!

                >jedno z nich jest takie, że na
                > wojnie prawo do strzelania mają obie strony i jak się decyduje rzucić na
                > dorosłego, to po prostu zostanie spacyfikowany bez żadnego problemu

                Tak, tylko że na wojnie zazwyczaj strzelają do siebie dorosłe osobniki wink
                A poza tym, dorośli chyba jednak trochę różnią się od dzieci, choćby reakcjami
                na różne sytuacje i umiejętnością cywilizowanego radzenia sobie z emocjami
                (choć tu nie zawsze niestety wink)
                A dziecko dopiero musi się tego nauczyć.

                >Ja Młodej
                > nie biłem nigdy
                To dlaczego zachęcasz innych do bicia swoich dzieci? Teraz to juz doprawdy nie
                rozumiem...

                I na koniec powtórzę raz jeszcze: nie jestem zwolenniczką bezstresowego
                wychowywania dzieci tzn. pozwalania im na wszystko i nie reagowania na to co
                robią źle. Ale jestem zdecydowaną przeciwniczką rozwiązywania jakichkolwiek
                problemów za pomocą siły. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci.

                • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 11:45
                  > A jaki przekaz
                  > otrzymuje dziecko, któremu matka w kółko powtarza, że nie wolno bić, a sama
                  > jednocześnie częstuje dziecko klapsem???

                  Sprzeczny. Albo taki, że są równi i równiejsi. Ja bym nie tłumaczył i nigdy nie
                  tłumaczyłem, że nie wolno bić, bo bić czasem trzeba. Różne sytuacje mogą się
                  zdarzyć, a ja nie chcę wychować życiowej kaleki, która będzie umiała co
                  najwyżej liczyć ile razy dostaje w dziób, bo sama nie odważy się oddać.

                  > To dlaczego zachęcasz innych do bicia swoich dzieci? Teraz to juz doprawdy
                  > nie rozumiem...

                  Ona akurat była bezproblemowa. Czasem jej coś odbiło jak była mała, ale ja nie
                  musiałem bić. Problem w tym, że nie każdy utrzyma te 17 kilo na wysokości
                  twarzy na prawie wyprostowanej ręce smile Do ja tak z Młodą robiłem - za bety i do
                  góry. Jak majtała nóżkami ponad metr nad ziemią, to traciła pewność siebie. A
                  jak próbowała jeszcze atakować, to wyprostowywałem rękę i machała sobie
                  kończynami w powietrzu. I po chwili był spokój, bo uścisk bolał ją coraz
                  bardziej. Byłem psychicznie przaygotowany na danie jej po tyłku w razie
                  potrzeby. Ale nie było potrzeby.
                  • stypkaa Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:20
                    > > A jaki przekaz
                    > > otrzymuje dziecko, któremu matka w kółko powtarza, że nie wolno bić, a sa
                    > ma
                    > > jednocześnie częstuje dziecko klapsem???
                    >
                    > Sprzeczny. Albo taki, że są równi i równiejsi. Ja bym nie tłumaczył i nigdy
                    nie
                    >
                    > tłumaczyłem, że nie wolno bić, bo bić czasem trzeba. Różne sytuacje mogą się
                    > zdarzyć, a ja nie chcę wychować życiowej kaleki, która będzie umiała co
                    > najwyżej liczyć ile razy dostaje w dziób, bo sama nie odważy się oddać.

                    Owszem, masz rację, że różne sytuacje się mogą zdarzyć. I dla mnie jest
                    zdecydowana różnica pomiędzy BICIEM a OBRONĄ. Bo ja też nie mam zamiaru
                    wychować syna na takiego co to będzie dawał się kopać ani trochę nie broniąc
                    się przy tym. Ew. nauczyć go szybko biegać big_grin
                    Ale rozmawiamy o zupełnie innej sytuacji, nieprawdaż? smile

                    > Ona akurat była bezproblemowa
                    Sorki, ale nie wierzę w bezproblemowe dzieci big_grin
                    A to, że "odbicia" jak to ująłeś, zdarzały jej się rzadko to pewnie po trochu
                    kwestia charakteru, a trochę tego że jasno stawiałeś granice na co może sobie
                    pozwolić, a na co nie. I jak się okazuje wcale nie trzeba do tego bicia smile
                    Ty akurat znalazłeś metodę podnoszenia córki, a ktoś kto nie ma siły tego
                    zrobić, może spróbować znaleźć inną, prawda? Nie koniecznie klaps...

                    Pozdrawiam smile
          • alfama_1 Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 09:55
            acorns napisał:

            > Jak ja bym złapał Kubusia, ściągnął mu spodnie, wlał parę porządnych klapsów
            na> goły tyłek, że tarłby nim z bólu po podłodze

            > A jak nie to powtórka. I zobaczymy kto kogo... A jakby rączkę
            > wyciągnął żeby mnie szarpnąć za włosy, to by po niej dostał.

            > Najpierw lekko, > jakby spróbował jeszcze raz to dostałby mocniej, potem
            jeszcze mocniej i > zobaczylibyśmy ile wytrzyma.

            Proponuję: znajdź jakieś miłe forum SM i wyraź tam swoje pragnienia. Tu takie
            opisy mogą nie znaleźć należytego zrozumienia zwłaszcza gdy dotyczą dziecka.
          • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 09:57
            do acornsa:

            Co Ty powiesz!? Dałbyś radę dwulatkowi. No to twardziel jesteś.
            • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 11:49
              Że ja dam radę dwulatkowi to ja wiem i wszyscy wiedzą. Musi to też wiedzieć ten
              dwulatek i mieć to na uwadze jak mu przyjdzie do głowy pomysł typu uderzenie
              rodzica w twarz. Bo dwulatek też ma twarz po której dostać w rewanżu może.
              • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:08
                W jakim rewanżu, Chłopie?! Co Ty walkę z dzieckiem jakąś prowadzisz? To jest
                mecz, czy wychowanie?
                Nie chodzi wcale o bezstresowe wychowanie, ale nie można sięgać do takich
                środków wobec małego człowieka,
                po pierwsze pod własną opieką,
                po drugie takiego, który pozstaje w Twojej mocy (tzn. że możesz zrobić
                (potencjalnie) wiele rzeczy z nim)
                po trzecie: przecież to też jest człowiek: ma wrażliwość, inteligencje
                po czwarte: jest malutki i głupiutki - dziecko nie rozumie mnóstwa rzeczy - to
                co dla dorosłych wydaje się oczywioste, dla dzieci jest często wielkim
                wyzwaniem, które czasami je przerasta, dorośli są po to, żeby to rozumieć i
                starać się pomagać dzieciakom, jeżeli zamiast tego je leją za to, że cieżko im
                się czegoś nauczuć to uważam, że jest to porażka i to nie pozostająca bez
                konsekwencji...
                i bardzo dobrze
                • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:25
                  > W jakim rewanżu, Chłopie?! Co Ty walkę z dzieckiem jakąś prowadzisz? To jest
                  > mecz, czy wychowanie?

                  Wychowanie. I właśnie dlatego dzieciak musi poznać pewne prawa rządzące tym
                  światem. A jedno z nich to jest takie, że NIE DA SIĘ przemocą zmusić do czegoś
                  człowieka ponad dwukrotnie wyższego i ośmiokrotnie cięższego od siebie. I że
                  rzucając się na kogoś z pięściami, trzeba liczyć się z konsekwencjami.

                  > po trzecie: przecież to też jest człowiek: ma wrażliwość, inteligencje

                  No to jak inteligentny jest, to momentalnie zajarzy, że nie ma sensu atakować
                  dorosłego bo :
                  1. Nic się tym nie zyska
                  2. To boli.

                  > jeżeli zamiast tego je leją za to, że cieżko im
                  > się czegoś nauczuć to uważam, że jest to porażka i to nie pozostająca bez
                  > konsekwencji...

                  Porażka wychowawcza to jest wtedy jak trzeba lać sześciolatka czy tam
                  dziesięciolatka. Z takim to już można podyskutować, wyjaśnić mu przyczyny dla
                  których mówimy NIE, wspólnie ustalić jakieś ogólne normy współżycia pod jednym
                  dachem itd. A jak wyjaśnisz dwulatkowi, który ma atak furii, dlaczego NIE
                  KUPISZ mu zabawki?
                  • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:04
                    Nie możesz zakładać na samym początku złych intencji dziecka – że ono chce coś
                    narzucić, że korzysta z przemocy. Pierwszą rzeczą jaką powinien robić dorosły to
                    zrozumieć co się dzieje, bo w przeciwieństwie do dziecka jest zdolny to zrobić.
                    Zapytać „dlaczego tak się dzieje?”. I jest w stanie to zrozumieć.
                    To normalne, że ludzie czasami reagują emocjonalnie, że dziecko dostaje kuksańca
                    w pierwszej reakcji na swoje zachowanie, ale nie można z tego czynić metody
                    wychowawczej.
                    To nie chodzi o to, żeby nie karać – konsekwencje są częścią życia i młody
                    człowiek też kiedyś musi tego nauczyć. Ja po prostu nie rozumiem jak można
                    poprzez sprawianie fizycznego bólu usiłować wpływać na ludzi!

                    Inteligentny w tym sensie, że przyswoi (oczywiście po pewnym czasie) fakt, że
                    jakieś reguły panują i że trzeba się im podporządkować. Wcale nie trzeba wpajać
                    tego przez kojarzenie tego z bólem fizycznym - to nie jest pies, żeby go
                    tresować i za każdą dobrze wykonaną sztuczkę nagradzać łakociem...

                    Porażka wychowawcza jest wtedy kiedy dwudziestopięcioletni syn nie potrafi, nie
                    chce, nie kwapi się do nawiązania z ojcem kontaktu bo ciągle go boli urządzona
                    20, 15 lat wcześniej egzekucja…
                    • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:20
                      > Pierwszą rzeczą jaką powinien robić dorosły to zrozumieć co się dzieje, bo w
                      > przeciwieństwie do dziecka jest zdolny to zrobić. Zapytać „dlaczego tak się
                      > dzieje?”. I jest w stanie to zrozumieć.

                      Przecież widać, kiedy dzieciak uderzy w zabawie, bo uzna to za rodzaj zabawy, a
                      kiedy uderzy po to, żeby wyładować swoją złość. Gdyby Młoda na mnie się
                      regularnie rzucała, to miałem jeszcze taki plan, żeby ją zanieść i pokazać do
                      czego służy worek treningowy. Na nim niech się wyładowuje do woli.

                      > To nie chodzi o to, żeby nie karać – konsekwencje są częścią życia i młody
                      > człowiek też kiedyś musi tego nauczyć. Ja po prostu nie rozumiem jak można
                      > poprzez sprawianie fizycznego bólu usiłować wpływać na ludzi!

                      A jakie sa konsekwencje zaatkowania przeciwnika silniejszego od siebie?
                      • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:35
                        Ustalmy taki mały protokół zbieżności:

                        - zgadzamy się niewątpliwie, że dziecko bywa agresywne,
                        - zgadzamy się, że w jakiś sposób trzeba wpłynąć na to zachowanie i je zmienić

                        Nie zgadzamy się natomiast:
                        - co do podejścia do psychiki dziecka
                        - co do roli przemocy i fizycznego bólu w wychowaniu

                        i tak a propos tego:
                        - jakiego przeciwnika? przecież rodzic nie jest żadnym przeciwnikiem dla dziecka.
                        To normalne, że rodzic nie reaguje uśmiechem na to, że dziecko rzuca w niego
                        zabawką - bo jego też to na przykład boli. Ale czy to znaczy, że ma od razu zbić
                        dziecko? Jak ono czasami po prostu nie wie, że sprawia komuś ból? Ono nie jest
                        tego świadome, to nie jest takie oczywiste, ale wyobrażenie sobie, że inni
                        ludzie też SĄ na tym świecie jest, wbrew pozorom, sztuką - i jest taki czas
                        kiedy ono po prostu tego nie wie. Ty widzisz to jako jego agresje, a dla niego
                        to jest jakaś nowa emocja, która się w nim rodzi - oczywiście, że musi w tym
                        momencie napotkać komunikat, że tak się nie robi, ale to nie musi być od razu ból!
          • judytak Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 10:00
            acorns napisał:

            > Akurat to co napisała o małych dzikusach wrzeszczących i rzucających się jak
            > małpy to prawda. Ludzie hodują sobie takie potworki jak tu opisane:

            nawet jeśli, załóżmy, to prawda, to sposób sformułowania wypowiedzi jest
            poniżej normy, i jak najbardziej psuje wizerunek :o)

            tak samo, jak psuje wizerunek wypowiedź w rodzaju
            > Jak ja bym złapał Kubusia, ściągnął mu spodnie, wlał parę porządnych klapsów
            na
            > goły tyłek, że tarłby nim z bólu po podłodze, to Kubuś zaraz zrobiłby się
            > grzeczny. A jak nie to powtórka. I zobaczymy kto kogo... A jakby rączkę
            > wyciągnął żeby mnie szarpnąć za włosy, to by po niej dostał. Najpierw lekko,
            > jakby spróbował jeszcze raz to dostałby mocniej, potem jeszcze mocniej i
            > zobaczylibyśmy ile wytrzyma. Pluje? Ja też umiem pluć i to dużo lepiej niż
            > dwulatek. I ugryźć potrafię i szczypnąć potrafię. Jak Kuba Bogu, tak Bóg
            Kubie.

            nie mówiąc o tym, że są to sposoby przeciwskuteczne
            tzn. owszem mogą skutkować tym, że dziecko się nauczy, żeby z tatą nie
            zaczynać, ale jak uzna, że ktoś jest słabszy, to sobie używać będzie...

            właściwie, to może taki jest twój cel, nie można tego wykluczyć...

            pozdrawiam
            Judyta

            P.S. ja też sobie radzę z dwulatkiem :o)
            i z nieco starszymi też
            jestem znacznie od nich silniejsza, bo potrafię nie_pluć i nie_gryźć, nawet
            kiedy by mi się chciało :o)))
            J.
            • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 10:06
              judytak napisała:


              > nie mówiąc o tym, że są to sposoby przeciwskuteczne
              > tzn. owszem mogą skutkować tym, że dziecko się nauczy, żeby z tatą nie
              > zaczynać, ale jak uzna, że ktoś jest słabszy, to sobie używać będzie...
              >
              > właściwie, to może taki jest twój cel, nie można tego wykluczyć...

              nie mówiąc już o tym, że jak już będzie dorosłe, to tato będzie ostatnią, albo
              jedną z ostatnich osób u których się będzie szukać kontaktu,
              a i na budowanie relacji z innymi to ma niebagatelny wpływ

              co tu dużo ukrywać: takie metody wychowawcze to po prostu zwykły syf i należy je
              zwalczać!
            • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:07
              > nie mówiac o tym, ze sa to sposoby przeciwskuteczne tzn. owszem moga
              skutkowac tym, ze
              > dziecko sie nauczy, zeby z tata nie zaczynac,

              No i o to właśnie chodzi. Bo zanim dziecko zacznie rozumieć polską mowę, ma do
              pokonania etap wrzasków, rzucania się na ziemię, bicia z furią rodziców, plucia
              itp. Jak ktoś mieszka gdzieś na odludziu, to niech sobie pozwala dwulatkowi na
              wrzaski. W bloku to jest niewskazane, bo sąsiedzi nie muszą wysłuchiwać non
              stop wrzasków czyjegoś bachorka (dla obcych ludzi wrzeszczący, przeszkadzający
              dzieciak jest po prostu bachorkiem i tak go najczęściej postrzegają). Ludzie
              przychodzą do sklepu na zakupy albo pooglądać. Towar pooglądać a nie scenki
              buntu w wykonaniu rozpuszczonego dwulatka. Jak ktoś lubi być opluwany i bity
              przez własne dziecko to naprawdę jego problem.

              > ale jak uzna, ze ktos jest slabszy, to sobie uzywac bedzie...

              Takie małe dzieci zawsze się ze sobą bedą biły, szarpały, przy zabawie będzie
              też i płacz. I to nie tylko ludzkie dzieci. Końskie także. Miałem okazję
              obserwować źrebaki z klaczami na pastwisku. Źrebaki bawią się ze sobą,
              podgryzają się, ale czasem któryś ucieka i chowa się za matkę. Po chwili znów
              się razem bawią. Ale jak źrebak pozwala sobie na zbyt dużo wobec matki, dostaje
              gryza w zadek i już wie, że robi źle. Dzieci poprzez zabawę ustalają sobie
              hierarchię w grupie i dopóki nie leje się krew, i nie ma w użyciu kamieni,
              kijów ani innych artefaktów, nie ma co interweniować. Jak dziecko starsze,
              wówczas można już z nim dyskutować na argumenty. Ja Młodą prosiłem, żeby nie
              biła dzieciaków, tylko jak któryś zaczyna to żeby tylko przewróciła go na
              glebę. Jak znów zaczyna, to jeszcze raz i jeszcze aż do skutku. I ona tak
              robiła. Najczęściej, bo jak któryś ją z równowagi wyprowadził, to dostawał parę
              strzałów od niej i szedł z płaczem do mamusi.

              Kiedyś popełniłem błąd i pokazałem Młodej substytut bicia - odpowiednie
              zablokowanie uderzenia przeciwnika tak, żeby odczuł własną siłę na sobie. Od
              maleńka uczyłem Młodą jak prawidłowo składać pięść, gdzie ma mieć usztywnione,
              jak wyprowadzać ciosy. No i któregoś razu kuzyn starszy o 2 lata próbował ją
              uderzyć. Ona podstawiła mu pod uderzenie swoją prawidłowo złożoną pięść. Kuzyn
              złamał sobie 2 palce i zwichnął kciuk. Pięść swoją miał złożoną bowiem bardzo
              nieprawidłowo. I teraz widać co jest groźniejsze. Gdyby normalnie zrobiła unik
              i mu przywaliła, nic by się nie stało. Przemocy nie da się wyeliminować z
              życia. To nieodłączny element tego piekiełka. Jak dzieciak będzie miał
              zakodowane, że nie wolno bić, to niech mu jeszcze ktoś zakoduje co robić jak
              jest bity. W domu może nie być przemocy, ale będzie ona w szkole, w
              przedszkolu, na podwórku i do wtedy? No to masz:
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3556501.html
              O takich działaniach z wykorzystaniem małych i większych dzieci może Ci
              opowiedzieć mój kolega. Niedawno pokazał mi w jaki sposób okrada ludzi
              dziewczyna ośmioletnia. Absolutnie bez przemocy.
              • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:20
                Być może przemoc była, jest i będzie obecna w życiu, ale to wcale jej nie
                nobitlituje w żaden sposób.
                Przemoc to syf. Przemoc nie jest niczym dobrym - jest zawsze zjawiskiem wtórnym
                wobec jakiegoś zła, jest wyrazem eskalacji tego zła. A przemoc w rodzinie, w
                relacjach między ludźmi jest zawsze wynkiem deficytów emocjonalnych.
                Bo nad własną emocjonalnością trzeba pracować. To nie jest tak, że się ma
                emocjonalność jedną daną raz na zawsze i niezmienialną.
              • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:23
                Co do jednaego masz rację:
                nie zaszkodzi nauczyć człowieka jakiejś metody samoobrony
                nigdy nie wiesz kiedy spotkasz na swojej drodze człowieka, który jest
                niezadowolny z życia, uważa, że jest gó..ane, że ludzie są do dupy i nigdy nie
                wiesz, kiedy tak frustrat uzna, że go wyjątkowo wkurzasz, choć pojęcia nie ma
                dlaczego...
              • stypkaa Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 12:27
                Generalnie to całkiem niegłupio piszesz wink, ale cały czas trochę zbaczasz z
                tematu. Nie rozmawiamy o biciu się dzieci między sobą, ani o biciu się
                dorosłych między sobą tylko o BICIU DZIECKA PRZEZ DOROSŁEGO. Bardzo nierówne
                szanse, nie uważasz???
                • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:05
                  O ile się nie mylę, dorośli nie biją dzieci pięściami, bejzbolami, kastetami,
                  łańcuchami, sprężynami, gazrurkami itp. (pomijając skrajną patologię). Ja
                  piszę, że byłbym gotów uderzyć małe dziecko ręką. Nie wyobrażam sobie, żebym
                  mógł pozwolić własnemu dziecku na stosowanie wobec mnie przemocy. Bo
                  rzeczywiście może się powtórzyć scenariusz z "Ballady o Januszku". Jestem
                  przeciwny biciu dzieci i dla mnie mój kolega bijący swoją dziewięcioletnią
                  córkę to jest facet nie potrafiący jej wychowywać. Znam tę dziewczynę od
                  urodzenia i wiem kiedy jej rodzice popełnili błędy wychowawcze. I teraz mają do
                  niej pretensje, ze wrzeszczy, trzaska drzwiami i chodzi wiecznie nadąsana.
                  Problemy zaczęły pojawiać się stopniowo. Ale ona od urodzenia była
                  rozpieszczana, wszystko jej było wolno, biła kogo chciała, a tłumaczenie, ze
                  nie wolno miała głęboko w d. I teraz są problemy, a bedą jeszcze większe. Tak
                  naprawdę tylko ja i jeszcze jeden mój kolega jesteśmy w stanie do niej dotrzeć,
                  przetłumaczyć jej. Rodziców olewa i olewać będzie jeszcze długo.

                  Ja jestem zwolennikiem zapobiegania sytuacjom, w których dwo czy czterolatek
                  może się awanturować. Np. jak brałem Młodą do sklepu, to z założeniem, że jej
                  coś kupię. Nie ma potrzeby małego dzieciaka stresować. Bo przecież wiadomo, że
                  coś będzie chciała, a że mała to jeszcze nie zrozumie, że nie kupię jej czegoś.
                  Dlatego mogła sobie coś tam wybrać. Inna sprawa, że wybierała zawsze coś
                  drogiego, więc w celu nie splajtowania rzadko brałem ją na zakupy. Ale awantur
                  w sklepie nie miałem.
                  • stypkaa Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:29
                    > O ile się nie mylę, dorośli nie biją dzieci pięściami, bejzbolami, kastetami,
                    > łańcuchami, sprężynami, gazrurkami itp. (pomijając skrajną patologię).
                    Ok, może nie biją w/w przedmiotami, ale czy nie słyszłeś o biciu dziecka:
                    - ręką w twarz,
                    - pasem czy kablem w pupę i inne przylegające części ciała?
                    Bo ja slyszłam. I to niekoniecznie tylko w rodzinach skrajnie patologicznych.
                    Zresztą całkiem niedawno był wątek o mamie, która pytała czy jej mąż bardzo źle
                    robi bo kilkulatka bije w twarz???

                    >Nie wyobrażam sobie, żebym
                    > mógł pozwolić własnemu dziecku na stosowanie wobec mnie przemocy
                    Ja także sobie tego nie wyobrażam. Dlatego temu przeciwdziałam, ale nie
                    oddawaniem smile

                    >Ja
                    > piszę, że byłbym gotów uderzyć małe dziecko ręką

                    > Jestem przeciwny biciu dzieci

                    No to w końcu jak - uderzenie małego dziecka ręką nie kwalifikuje się do
                    kategorii "bicie dzieci"? I do jakiego wieku dziecko jest małe?

                    >Ale ona od urodzenia była
                    > rozpieszczana, wszystko jej było wolno, biła kogo chciała, a tłumaczenie, ze
                    > nie wolno miała głęboko w d.
                    Ano właśnie i to jest wychowanie bezstresowe, którego teraz widać efekty. Ale
                    jak już wcześniej pisałam wychowanie bez bicia nie jest równoznaczne z
                    wychowaniem bezstresowym. I tego drugiego absolutnie nie jestem zwolenniczką.

                    > Ja jestem zwolennikiem zapobiegania sytuacjom, w których dwo czy czterolatek
                    > może się awanturować.
                    Ja też smile

                    Np. jak brałem Młodą do sklepu, to z założeniem, że jej
                    > coś kupię. Nie ma potrzeby małego dzieciaka stresować. Bo przecież wiadomo,
                    że
                    > coś będzie chciała, a że mała to jeszcze nie zrozumie, że nie kupię jej
                    czegoś.
                    >
                    > Dlatego mogła sobie coś tam wybrać. Inna sprawa, że wybierała zawsze coś
                    > drogiego, więc w celu nie splajtowania rzadko brałem ją na zakupy. Ale
                    awantur
                    > w sklepie nie miałem

                    Dlatego my naszego półtorarocznika nie bierzemy do sklepu na razie. Mamy ten
                    komfort, że mamy go z kim zostawić, a nie uważam, żeby wycieczka do
                    supermarketu była dla takiego dziecka konieczna do rozwoju wink Nam też zakupy
                    idą dużo sprawniej bez małego.
                    I zaczniemy go brać wtedy kiedy będzie w stanie zrozumieć i przyjąć to bez
                    awanturowania się, że nie zawsze kupimy mu to co chce. Bo wcale nie uważam,
                    żeby zgadzanie się na wszystkie kaprysy dziecka było dla niego dobre.
                    • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 17:09
                      > Ok, moze nie bija w/w przedmiotami, ale czy nie slyszles o biciu dziecka:
                      > - reka w twarz,
                      > - pasem czy kablem w pupe i inne przylegajace czesci ciala?

                      Moim zdaniem bicie pasem upoważnia dziecko do używania na rodzicu różnych
                      gadżetów, nie wyłączając wojskowego taboretu, o czym mój ojciec dobrze wie smile
                      Ale on bił tak naprawdę bez powodu. Przynajmniej ja tu nie widzę powodu do
                      bicia, a dostał taboretem, ponieważ bite dziecko ma prawo do obrony i ja z tego
                      prawa skorzystałem. Zresztą nie tylko taboretem dostał, ale to już inne
                      historie. Nie uderzyłbym dziecka żadnym gadżetem. Młoda dostała ode mnie tylko
                      ogryzkiem przez łeb, bo zostawiła po raz kolejny ogryzek na
                      szafce/stole/parapeciesmile

                      > No to w koncu jak - uderzenie malego dziecka reka nie kwalifikuje sie do
                      > kategorii "bicie dzieci"? I do jakiego wieku dziecko jest male?

                      Małe jest dotąd, dopóki zdarzają mu się zachowania godne dwulatka, czyli dzikie
                      awantury, wrzask, ryk, wycie, rzucanie się na ziemię. Nie ma granic wiekowych
                      ścisłych.

                      > Ano wlasnie i to jest wychowanie bezstresowe, którego teraz widac efekty. Ale
                      > jak juz wczesniej pisalam wychowanie bez bicia nie jest równoznaczne z
                      > wychowaniem bezstresowym. I tego drugiego absolutnie nie jestem zwolenniczka.

                      Wychowanie bezstresowe to jest zupełnie co innego niż pozwalanie na wszystko,
                      bo się inaczej dziecko zestresuje. To jest ograniczenie czynników wywołujących
                      stres. Czyli choćby to, że nie bierzesz półtoraroczniaka do sklepu w celu
                      awantur uniknięcia. Ja jeszcze wspieram Młodą w walce z goownianym systemem
                      edukacji, dzięki czemu nie stresuje się kiepskim świadectwem, bo nic nie jest w
                      jej życiu uzależnione od ocen. Przecież kaprysy nauczycieli nie będą decydujące
                      w kwestii naszego życia.
                  • judytak Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:47
                    acorns napisał:

                    > Ja jestem zwolennikiem zapobiegania sytuacjom, w których dwo czy czterolatek
                    > może się awanturować.

                    ja też

                    Np. jak brałem Młodą do sklepu, to z założeniem, że jej
                    > coś kupię. Nie ma potrzeby małego dzieciaka stresować. Bo przecież wiadomo,
                    że
                    > coś będzie chciała, a że mała to jeszcze nie zrozumie, że nie kupię jej
                    czegoś.
                    > Dlatego mogła sobie coś tam wybrać. Inna sprawa, że wybierała zawsze coś
                    > drogiego, więc w celu nie splajtowania rzadko brałem ją na zakupy. Ale
                    awantur
                    > w sklepie nie miałem.

                    a ja szłam z założeniem, że "kupimy to, to i to"
                    dziecko (dwulatek też) wiedziało, po co idziemy, wiedziało, co go w tym
                    interesuje, i wiedział, ile tu ma do powiedzenia (np. może powiedzieć, którą
                    chce czekoladkę, ale nie może powiedzieć, że zamiast jednej chce pięć; a
                    czterolatek już wiedziało też, że jak inteligentnie wytłumaczy, dlatego wolałby
                    zamiast jednego dwa, to ma pewne szanse...)

                    absolutnie żadnych awantur w sklepie nie miałam :o)

                    pozdrawiam
                    Judyta

                  • jola_ep Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 15:04
                    > Ja
                    > piszę, że byłbym gotów uderzyć małe dziecko ręką. Nie wyobrażam sobie, żebym
                    > mógł pozwolić własnemu dziecku na stosowanie wobec mnie przemocy.

                    Przeczytałam Twoje wypowiedzi. Po pierwszej - tej z propozycją bicia, plucia itp. w stosunku do dwulatka - chciałam zareagować.
                    Ale teraz sądzę, że bardzo fajnie potrafiłeś wybrnąć z sytuacji, w których innym proponujesz bicie. Według mnie były to dużo skuteczniejsze sposoby. Mam teraz w pobliżu czterolatka, który czasem dostaje klapsy. Efekt? Próbuje już bić każdego, kto mu się sprzeciwia. Albo przynajmniej grozi "jutro cię nabiję", ostatecznie "mój tata ci wleje". Moje dzieciaki jak na razie potrafią sobie z nim radzić - biorą za fraki i wynoszą z pokoju. Działa smile

                    > Ja jestem zwolennikiem zapobiegania sytuacjom, w których dwo czy czterolatek
                    > może się awanturować. Np. jak brałem Młodą do sklepu, to z założeniem, że jej
                    > coś kupię. Nie ma potrzeby małego dzieciaka stresować.

                    Parę razy musiałam wyjść ze sklepu (na zasadzie - jak wrzeszczysz, to nic nie kupię). Ale w sumie moje dzieciaki szybko się nauczyły, jak, kiedy i na co można mnie namówić smile

                    Pozdrawiam
                    Jola
              • judytak Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 13:37
                acorns napisał:

                > No i o to właśnie chodzi. Bo zanim dziecko zacznie rozumieć polską mowę, ma
                do
                > pokonania etap wrzasków, rzucania się na ziemię, bicia z furią rodziców,
                plucia

                ale skąd :o)
                owszem wypróbuje większość tych rzeczy, ale stanowcze zabranianie, wyraźna
                dezaprobata i fizyczne uniemożliwienie np. bicia odnoszą znacznie lepsze skutki
                u całkiem małych dzieci (bo rozumiem, że mowa tu o dwulatkach, mniej-więcej)
                i u nieco starszych (w wieku przedszkolnym) też

                > Jak ktoś mieszka gdzieś na odludziu, to niech sobie pozwala dwulatkowi na
                > wrzaski. W bloku to jest niewskazane, bo sąsiedzi nie muszą wysłuchiwać non
                > stop wrzasków czyjegoś bachorka

                pewnie, że nie muszą, ale raz na jakiś czas nic im się nie stanie
                w końcu każdy sąsiad hałasuje od czasu do czasu (wierci dziury w ścianie,
                urządza imprezę, pies mu szczeka...)

                > Ja Młodą prosiłem, żeby nie
                > biła dzieciaków, tylko jak któryś zaczyna to żeby tylko przewróciła go na
                > glebę. Jak znów zaczyna, to jeszcze raz i jeszcze aż do skutku. I ona tak
                > robiła. Najczęściej, bo jak któryś ją z równowagi wyprowadził, to dostawał
                parę
                > strzałów od niej i szedł z płaczem do mamusi.

                to dobrze pamiętałam, ty jesteś za tym, żeby słabszych bić ;o)

                > Przemocy nie da się wyeliminować z
                > życia. To nieodłączny element tego piekiełka. Jak dzieciak będzie miał
                > zakodowane, że nie wolno bić, to niech mu jeszcze ktoś zakoduje co robić jak
                > jest bity. W domu może nie być przemocy, ale będzie ona w szkole, w
                > przedszkolu, na podwórku i do wtedy?

                bo ja wiem, żyję na tym świecie już dość długo, pamięć mam dobrą, a nie
                przypominam sobie, żebym miała kiedykolwiek problem a agresją innych dzieci
                pytałam męża, a był on dzieckiem i na Muranowie, i na wsi, był raczej niskim,
                chudym dzieckiem, i tylko raz jeden przyszło mu poważnie pokazać znacznie
                większemu i cięższemu chłopakowi, kto jest silniejszy
                córkę też mam małą, drobną (wzrostem i sylwetką), wie, co ma robić kiedy (czyli
                że skarżyć się dorosłemu, to ostateczna ostateczność, a poważnie się zabierać
                za oddawanie, to przedostatnia ostateczność, do tych, jak dotąd, nie miała
                potrzeby się posunąć, sposoby mniej ostateczne spokojnie wystarczają)

                według mojego doświadczenia najlepszym lekarstwem na agresję otoczenia (taką
                zwykłą, w szkole, w pracy itp., pomijam tu przypadek prawdziwego, fachowego
                napadu bandyckiego) jest posiadanie własnego autorytetu

                a autorytet zdobywa się przez... hmmm... jakby to określić... przez zachowanie,
                przez pewność siebie, przez pewność swojej wartości, przez wyraźne stawianie
                granic - więcej tu pomoże opanowanie, niż to, jak ktoś się daje sprowokować...

                bo ludzie jednak mają znacznie więcej narzędzi do ustalania hierarchii czy
                rozwiąznia sporów, niż konie czy inne wilki...

                pozdrawiam
                Judyta


                • acorns Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 16:41
                  > pewnie, ze nie musza, ale raz na jakis czas nic im sie nie stanie
                  > w koncu kazdy sasiad halasuje od czasu do czasu (wierci dziury w scianie,
                  > urzadza impreze, pies mu szczeka...)

                  Raz na jakiś czas to na pewno nie, ale po 3 czy 5 czy 9 razy dziennie to już
                  przesada, a takiego dzieciaka też znam (czterolatek).

                  > to dobrze pamietalam, ty jestes za tym, zeby slabszych bic ;o)

                  Aż tak to nie, ale jestem za tym, żeby oddawać. Jak słabszy porywa się na
                  silniejszego, musi zdawać sobie sprawę z tego czym to grozi. A jak ja bym
                  zaatakował Stevena Seagala albo Evandera Holyfielda?

                  > wedlug mojego doswiadczenia najlepszym lekarstwem na agresje otoczenia (taka
                  > zwykla, w szkole, w pracy itp., pomijam tu przypadek prawdziwego, fachowego
                  > napadu bandyckiego) jest posiadanie wlasnego autorytetu.
                  > a autorytet zdobywa sie przez... hmmm... jakby to okreslic... przez
                  > zachowanie,
                  > przez pewnosc siebie, przez pewnosc swojej wartosci, przez wyrazne stawianie
                  > granic - wiecej tu pomoze opanowanie, niz to, jak ktos sie daje sprowokowac...

                  Zgoda. Tak się zdobywa autorytet wśród NOIRMALNYCH ludzi.

                  A wśród hołoty buduje się go inaczej. Napisałem to tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=38154810&a=38176734
                  Do Młodej startowały dwie solarystyczne lalunie w różowych ciuszkach. Były z II
                  gim. Jedna dostała od Młodej takiego strzała w dziób, że wargę górną miała
                  przebitą na wylot na górnej trójce albo czwórce, a ząb ten miała obruszany.
                  Następnie dostała kopa w brzuch tak, że naderwany miała piercing w pępku. Druga
                  siksa jak zobaczyła koleżankę zalewającą się krwią, nie odważyła się
                  zaatakować. Zaczęła za to straszyć swoimi znajomymi. No to ja się ruszyłem pod
                  tę szkołę z kumplem i my postraszyliśmy towarzystwo. Od tamtej pory spokój. Tak
                  się buduje autorytet wśród hołoty. Bo bandyta boi się tylko lepszego bandyty od
                  siebie.

                  > bo ludzie jednak maja znacznie wiecej narzedzi do ustalania hierarchii czy
                  > rozwiaznia sporów, niz konie czy inne wilki...

                  Nie wszyscy. Zapewniam Cię, że nie wszyscy smile Niektórzy koniecznie muszą się
                  bić, zwłaszcza jak myślą że mają słabszego przed sobą. A tu ZONKsmile
                  Piętnastolatka po starciu z jedenastolatką wylądowała u chirurga i u
                  ortodontysmile Młoda do tej pory nie wie o co tamtym dziewczynom tak naprawdę
                  chodziło.
                  • judytak Re: czytajcie ze zrozumieniem 19.08.06, 07:24
                    teoretycznie mogę się z tobą zgadzać - jak jesteś wśród kruków, musisz krakać,
                    jak one...

                    dziwi mnie tylko, skąd u ciebie takie nagminne towarzystwo tych wszelkich
                    kruków (kuzyn, który rusza do kuzynki z pięścią, dziewczyny na ulicy, co
                    napadają, itp. itd.)

                    a ja sobie z moją rodzinką żyję w tej samej warszawie, gdzie i ty, chodzę sobie
                    ulicami o każdej możliwej i niemożliwej porze, jeżdżę nocnymi pociągami, dzieci
                    moje przebywają tam, gdzie wszyscy, jak są w odpowiednim wieku, chodzą same,
                    szkoły, przedszkola zwyczajne, publiczne, a tu proszę, żadnych napadów, jak
                    dotąd...

                    wiktimologia, to ciekawa nauka, jak będę miała czas, to może kiedyś zgłębię ;o)

                    pozdrawiam
                    Judyta
                  • lobotomia_story Re: czytajcie ze zrozumieniem 19.08.06, 11:42
                    Tobie Acorns po prostu imponuje przemoc, prawda?
                    Podoba Ci się, w gruncie rzeczy, jak ktoś komuś da w ryja...
      • patki7000 Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 22:14
        To że Oliwia jest grzeczna jest ok. Tu chodzi o coś innego.
        Czy na prawdę uważasz że wizyta u kosmetyczki jest tak niezbędna że dziecko
        musi iść tam z mamą. Twoja sytuacja jest inna - musiałaś iść na wykłady. Może
        dziecko nawet czegoś się nauczyło... A jakie korzyści ma z wizyty u kosmetyczki?

        • kalosze2 Re: czytajcie ze zrozumieniem 18.08.06, 23:07
          Powiem Ci, jakie ja miałam korzyści.
          Jak byłam małym glutem mama zabierała mnie do salonu kosmetycznego, do pani,
          nazwijmy ją, Marysi. (juz nie pamiętam jej prawdziwego imienia) Pani Marysia
          miała fantastyczny pokoik z mnóstwem ciekawych rzeczy. Kiedy mama moczyła stopy
          i dłonie w miseczkach, ja oglądałam lakiery do paznokci. Było ich chyba z 50 i
          mogłam część z nich układać sobie na stole. cały czas słuchałam o czym gwarzą
          pani Marysia z mamą i to też był bardzo interesujące. W końcu mama miała
          malowane paznokcie, a jak je suszyła, ja podstawiałam swoje pazurki. Nie
          wyobrażacie sobie, jaka byłam zadowolona i dumna z siebiesmile Rzecz jasna
          kolorek był zawsze najbardziej zajarzysty ze wszystkich. Chodziłyśmy tam dość
          rzadko, i tym przyjemniejsze były te wizyty.
    • neomama Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 14:29
      Wybacz, ale twój nick jest w tej sytuacji zupełnie nie na miejscu. Chyba raczej
      treserka.
      • guderianka Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 15:37
        a moja córka miała 2latka i zabierałam ją ze sobą na zakupy i nigdy nie miałam
        problemu z krzykiem wymuszaniem i histerią. bo taka juz była- nie wiem jaka
        była w tym moja zasługa a jaka jej usposobienia ale jak mówiłam ze mama nie ma
        pieniązków na zabawke to wydawało sie ze rozumie. za to szłysmy na dział
        zabawkowy oglądałysmy i dotykałysmy wszystkie pluszaki, zakładałysmy czapki
        itp. i było fajnie i zabawnie mimo iż dziecko nie miało zabawki kupionej.
        NIE MA REGUŁ
        nie rozumiem przeciwników "klapowania"- smiem podejrzewac ze nie
        mają "konkretnych"dzieci które dają w kosc, przy których siadaja nerwy, łzy
        cisną sie do oczu a zadna metoda perswazji po prostu nie działa.
        zgadzam sie z acornes ze porażka jest uderzenia dziecka 6-8letniego- bo takie
        dziecko powinno juz rozumiec, mozna sie z nim dogadac. a 2 latek musi nauczyc
        sie zycia-czasem w bolesny niestety sposób, bo potem jak wyjdzie sam na
        podwórko jako 6latek nauczka od rówiesników moze byc znacznie bardziej bolesna.
        • stypkaa Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 15:53
          > nie rozumiem przeciwników "klapowania"- smiem podejrzewac ze nie
          > mają "konkretnych"dzieci które dają w kosc, przy których siadaja nerwy, łzy
          > cisną sie do oczu a zadna metoda perswazji po prostu nie działa.

          Mam dziecko, jak najbardziej konkretne smile, żywe, energiczne, wszędobylskie,
          wszystkiego musiejące dotknąć, wziąć do buzi etc.
          A to czy dziecko jest takim
          >które dają w kosc, przy których siadaja nerwy, łzy
          > cisną sie do oczu
          to chyba zależy też od wytrzymałości i temperamentu rodziców.
          Bo moje dziecko już pewnie z tysiąc razy zrobiło coś za co zdaniem niektórych
          rodziców powinno zasłużyć na klapsa smile
        • jola_ep Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 16:26
          > nie rozumiem przeciwników "klapowania"- smiem podejrzewac ze nie
          > mają "konkretnych"dzieci które dają w kosc, przy których siadaja nerwy, łzy
          > cisną sie do oczu a zadna metoda perswazji po prostu nie działa.

          Mają. W dodatku sami bywają bardzo wybuchowi. Ale starają się szukać innych rozwiązań.
          No dobra, przyznam się. Raz dałam klapsa mojemu dwulatkowi. Jak mnie walnął - a wcześniej doprowadził do białej gorączki (długo pisać).
          Ale nie zrobiłam tego dlatego, że dopuszczam klapsy jako metodę. Bo tak nie jest. To tylko wynik naszej bezradności - a my jako rodzice nie powinniśmy być bezradni wobec dwulatków.

          Mogę zrozumieć, że komuś puściły nerwy. Ale nie potrafię zrozumieć założenia z góry: klaps to dobra metoda. Na co? Od dawna czytam dyskusje na temat klapsów. Wiele razy powtarzało się: bo jak Twoje dziecko zrobi... to czy tamto. Owszem, moje dzieci robiły to, czy tamto (np. wybiegło na ulicę). I zawsze w tych sytuacjach mogłam znaleźć inne, a w dodatku skuteczne, rozwiązanie. Może dlatego, że lubię robić na przekór wink

          A jeśli chodzi o bicie mnie przez mojego - wtedy - dwulatka. Jak wrócił mój mąż (w sumie przebywanie samej przez tyle dni z dwójką małych dzieci, pracą i najbliższą rodziną w odległości 400 km też nadszarpuje nerwy wink) to po prostu porozmawiał z synkiem. Spokojnym głosem wytłumaczył mu, że kobiet, a już w żadnym wypadku mamy, się nie bije. Pomogło. Nigdy nie próbował mnie uderzyć. Synek ma już prawie 7 lat więc mogę mieć nadzieję, że już mu bicie mamy na trwale przeszło wink

          > zgadzam sie z acornes ze porażka jest uderzenia dziecka 6-8letniego- bo takie
          > dziecko powinno juz rozumiec, mozna sie z nim dogadac.

          Ha, ha - ja to bym czasem chciała, aby można było klapsem załatwić problemy z dojrzewającą, temperametną nastolatką wink Ale życie nie jest takie proste.

          Pozdrawiam
          Jola
          • acorns Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 18.08.06, 16:55
            > Ha, ha - ja to bym czasem chciała, aby można było klapsem załatwić problemy z
            > dojrzewającą, temperametną nastolatką wink Ale życie nie jest takie proste.

            Klaps może być dobry na małe dziecko a nie na nastolatkę. Ja nie mam problemów
            z prawie dwunastolatką. W październiku kończy 12 lat. W wychowaniu trzeba
            podążać za dzieckiem i za jego rozwojem, inaczej można bardzo szybko zerwać nić
            porozumienia. Z nastolatkami najczęściej nie mogą sobie poradzić ci, którzy
            cały czas byli na etapie przedszkola albo początku szkoły, a w tzw.
            międzyczasie córeczce urosły cycki i cipcia jej zaczęła piórkować, a oni dalej
            myślą, że mają małą dziewczynkę. A w domu jest już nastolatka, która nagle chce
            gdzieś wyjść wieczorem, spotyka się z chłopakiem, chciałaby wyjechać z nim na
            parę dni, a rodzice zabraniają pod pretekstem ochrony przed niebezpieczeństwami
            realnymi i urojonymi. A przez ostatnie kilka lat wyznaczali jej granice,
            zakazy, nakazy w kwestiach dotyczących przedszkolaków a nie nastolatków, a
            tematów dotyczących nastolatków nie poruszali z "malutką" córeczką. A że
            córeczka w międzyczasie podrosła no to i problem jest zgodnie ze starym
            przysłowiem "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot". Ale tak
            wcale być nie musi. Chyba, że ktoś bardzo chce.

            A jaki masz problem z córką?
            • jola_ep Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 19.08.06, 09:49
              >W wychowaniu trzeba
              > podążać za dzieckiem i za jego rozwojem,

              Właśnie to jest trudne. Na razie jak dla mnie - najtrudniejsze.
              Bo trzeba lawirować między traktowaniem takiego podlotka po staremu - jak dziecko - a jest na to już za duże, a traktowaniu jej jako dorosłej - a jeszcze taka nie jest.

              > A jaki masz problem z córką?

              Tradycyjne smile Chciałabym mieć posłuszne, dbające o porządek, pracowite dziecko - takie jak w bajkach bywa wink

              Pozdrawiam
              Jola
              • acorns Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 19.08.06, 10:43
                > Bo trzeba lawirowac miedzy traktowaniem takiego podlotka po staremu - jak
                > dziecko - a jest na to juz za duze, a traktowaniu jej jako doroslej - a
                > jeszcze taka nie jest.

                Taki jest właśnie okres dojrzewania. Ona raz jest dzieckiem, a raz dorosłą.
                Wysyła Ci pewne sygnały - tak jak napisałem tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=30680637&a=30688466
                Nie ma sztywnej granicy od której jakis etap rozwoju sie konczy a zaczyna
                drugi. To wszystko przebiega plynnie i przenika sie ze soba i Ty musisz swoje
                podejscie "dostroic" do rytmu rozwoju swojej córki wlasnie na podstawie
                sygnalów, które Ci wysyla. Ona to robi w sposób niezamierzony i nie kontroluje
                tego. To czy odbierzesz te sygnaly zalezy od Ciebie.


                > Chcialabym miec posluszne, dbajace o porzadek, pracowite dziecko - takie jak
                > w bajkach bywa wink

                Ja chciałem mieć potężny duży samochód 4x4, który nie zrobi sobie kuku na
                polskich, ukraińskich i rosyjskich dziurawych drogach, który pociągnie
                przyczepę z 2 końmi, którym nie będzie wstyd jeździć itd. Więc kupiłem Land
                Cruisera i jestem z niego zadowolony. Ale dziecko to nie samochód, gdzie
                idziesz do salonu i wybierasz co chcesz w nim miećsmile Więc musisz zaakceptować
                jej indywidualność. Od nastolatki oczekuj rozsądku a nie posłuszeństwa. A jeśli
                chodzi o bałaganiarstwo, to mogę Ci podpowiedzieć parę metod, które stosuję z
                powodzeniem. Skuteczne, bez wrzasków, marudzenia, przemocy. Masz opisane tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=32706417&a=33161051
                Mloda czesto sluchala muzyki na mojej wiezy i zapominala
                zabierac plyt. Ja wlaczam a tu jakies "Suczki" albo "Glucha noc". No to
                kupilem "Swojskie przeboje" na harmoszke, perkusje, trabke i przepity glos
                starego dziadka i tez "zapomnialem" zabrac z jej wiezy. Bardzo sie zdziwila jak
                przyszly kolezanki a ona wlaczyla hicior pod tytulem "Tesciowo" smile Jak
                próbowala ratowac sytuacje wrzeszczac zebym zabral te sieczke, tlumaczylem sie
                jak ona mi "no przeciez mam swoja wieze i na twojej nie slucham".

                i tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=32706417&a=33148081
                Mloda moich ciuchów nie podbiera bo nie te rozmiary. Kiedys wszedzie zostawiala
                brudne ciuchy a ja nie moglem sie doprosic zeby je pozbierala. Raz jak przyszla
                z kolezankami i kolega, pozbieralem te wszystkie brudy typu przepocona
                koszulka, majtki trzydniowe, koszula nocna, smierdzace skarpetki i zanioslem
                jej do pokoju jak oni wszyscy tam siedzieli. Od tamtej pory pamieta
                (najczesciej) gdzie sie rzuca brudne ciuchy. Wiem, ze to bylo chamskie ale
                skuteczne. Pretensji miec nie mogla bo przeciez mówilem, zeby posprzatala. A
                jak sie jej nie chcialo, to zrobilem to za nia.

                Stosując takie metody poradziłem sobie z syfieniem w kuchni i w łazience, z
                rozwalaniem brudnych ciuchów, z zagracaniem podwórka, ze szczaniem w
                warsztacie, z podbieraniem mi rzeczy.
        • judytak Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 19.08.06, 07:45
          guderianka napisała:

          > nie rozumiem przeciwników "klapowania"- smiem podejrzewac ze nie
          > mają "konkretnych"dzieci które dają w kosc, przy których siadaja nerwy, łzy
          > cisną sie do oczu a zadna metoda perswazji po prostu nie działa.

          mam takie właśnie dzieci, dwoje są takie w granicach normy, a jedno takie do
          kwadratu ;o)

          nigdy nie twierdziłam, że nie zdarzało mi się im klapsa dać
          owszem się zdarzało, chociaż raczej rzadko
          nawet nie miałam o to jakichś starsznych "wyrzutów sumienia"
          bo matka też człowiek, a nie cyborg, nie wytrzymuje wszystkiego ;o)
          tyle, że te klapsy były właśnie wyrazem tej bezradności, o którym piszesz
          a skutku nigdy żadnego nie odnosiły...

          jestem więc przeciwnikiem "klapowania"
          nie w sensie, że sporadyczne klapsy są straszliwym przestępstwem
          a w sensie, żeby nie traktować klapsów jako metody, tylko jako "wypadek przy
          pracy", który lepiej unikać

          pozdrawiam
          Judyta
    • sharlottka Re: Przecież dziecko też jest modnym dodatkiem! 03.09.06, 07:28
      Na początku patrzyłam zdumiona na monitor i myślałam, że to jakiś żart... Mam
      nadzieję, że poprostu źle dobierasz słowa, a nie traktujesz dziecko jak
      przedmiot- modny należy chyba dodać... Mój maly też jest grzeczny... raczej.
      Miewa też chwile buntu typowe dla 2,5latka i pozwalam mu na to. Wychowujesz lub
      hodujesz bezwolne stworzenie, które potem w życiu będzie ustawiał nauczyciel,
      silniejszy kolega/koleżanka, mąż - nie daj Boże, każdy kto w pojęciu Twojej
      córki będzie miał silniejszą pozycję od niej, w domu, w pracy czy szkole. Pozwól
      dziecku czasem wyrazić siebie i swoje potrzeby, nie skupiaj się tylko na sobie,
      ciszy, spokoju, modnych dodatkach i kosmetyczkach. Jesteś matką, masz obowiązek
      wychować mądrego, świadomego swoich praw człowieka, no chyba, że szukałaś paska
      do nowych butów i wyszło Ci, że dziecko będzie lepiej do trzewiczków pasowało.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka