Czy macie w zwyczaju przepraszać Wasze dzieci, jeśli emocje Was poniosą?
Nakrzyczycie na nie, lub też w inny sposób pofolgujecie sobie?
Pytam, bo kiedyś nie było to chyba takie praktykowane, pamiętam jak mój
ojciec, nawet,kiedy był dla mnie niesprawiedliwy nigdy mnie nie przeprosił.
Mam wrażenie, że nawet by mu to nie przyszło do głowy. Ode mnie wymagał i
owszem ale od siebie nie

Ja swojego syna przyzwyczaiłam do przeprosin. Kiedy nie mam racji, zarzucam
mu cos czego nie zrobił, popełnie błąd, zawsze go przepraszam. Chcę, żeby
wiedział, że mnie na to stać, że nie uciekam od odpowiedzialności za własne
błędy. Czy myślicie, że bedzie to miało na jego rozwój? To, co zauważam, to,
to, że mały tez potrafi zauwazyc kiedy przegina, przyjść i powiedzieć "
przepraszam mamusiu".