Witam,
od jakiegos czasu borykam sie z problemem, pomyslow juz mi brakuje, no i
efektow zadnych ...
Moj syn, 34 miesiace, spi jeszcze w ciagu dnia 1 - 1,5 h. W nocy przesypia od
10 do 8 rano. Problemow ze snem nie mamy, ale za to z zasypianiem
Godziny spania sa ustalone od "wiekow", rytuały poprzedzajace rowniez. Ale od
jakiegos czasu dziecko mnie testuje. Ma wyjete szczebelki z lozeczka, no i
korzysta z tego wyjscia nad wyraz czesto. Czasem nawet i 20 razy. Staje w
drzwiach pokoju i wymysla, opowiada, kombinuje. Ja zaprowadzam go z powrotem,
kolderka, buzi itp, po 20 sekundach on znow wychodzi. Nic sobie nie robi z
tego ze pora spania, ze ze zmeczenia sie słania na nogach, ze ziewa itp. Moge
mu grozic zabraniem maskotek na przyklad, groźby spełniać, on NIC. W nosie to
ma.
Dzisiaj doszlo do awantury. Bylismy rano na bardzo dlugim spacerze, wrocilismy
mocno zmeczeni, zjedlismy, godzinka zabawy spokojnej i do lozka. Tak dlugo
wylazil, ze w koncu ze zmeczenia wpadl w histerie, oczywiscie wrzeszcząc ze
nie chce spac.
Nie mam juz sil, plakac mi sie chce.
Nie moge mu odpuscic snu popoludniu, bo okolo godziny 16 mam gwarantowana
histerie o byle co, ze zmeczenia oczywiscie. Przetestowalam juz.
No i co ja mam zrobic ? Moze ktos rzuci jakis pomysl, bo ja wysiadam.