czytam o tym, jak wiele z Was zajmuje sie dziecmi samodzielnie,
superwomanki

tez zauwazylam, ze jak jestem sama, to lepiej funkcjanuje ta
maszyna zwana 'dom'. ale mimo wszytsko nie czuje sie na silach zupelnie
samodzielnie zajmowac sie wszystkim...

boje sie glownie swoich reakcji
przy wybuchowej mieszance jaka jest zmeczenie+robienie ciagle cos+dzieci
robiace wszystko inaczej
no, ale ciagle cos szwankuje
najczesciej:
1. nie ma chleba, masla oraz z czego zrobic obiad

2. nie wyrabiam sie z wyjsciem na spacer przed spaniem starszego (2.5roku)
3. nie wyrabiam sie z kapiela malego
4. odkurzam tylko 1 w tygodniu (mam 3 koty...)
5. nie nadazam z praniem majtek dla starszego, ktory uwielbia wolac 'na
klopik' w ostatniej chwili
6. kwiaty zasuszam
7. zarywam noce i chodze potem trup caly dzien, a pobudka o 6.00 + 2 karmienia
nocne
probuje to jakos oganac, ale idzie powoli, a nerwy puszczaja...
help help
piszcie cos, bede sie inspirowac i mobilizowac

monika