Dodaj do ulubionych

2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan dnia

02.09.06, 23:51
czytam o tym, jak wiele z Was zajmuje sie dziecmi samodzielnie,
superwomankismile tez zauwazylam, ze jak jestem sama, to lepiej funkcjanuje ta
maszyna zwana 'dom'. ale mimo wszytsko nie czuje sie na silach zupelnie
samodzielnie zajmowac sie wszystkim... sad boje sie glownie swoich reakcji
przy wybuchowej mieszance jaka jest zmeczenie+robienie ciagle cos+dzieci
robiace wszystko inaczej
no, ale ciagle cos szwankuje
najczesciej:
1. nie ma chleba, masla oraz z czego zrobic obiad wink
2. nie wyrabiam sie z wyjsciem na spacer przed spaniem starszego (2.5roku)
3. nie wyrabiam sie z kapiela malego
4. odkurzam tylko 1 w tygodniu (mam 3 koty...)
5. nie nadazam z praniem majtek dla starszego, ktory uwielbia wolac 'na
klopik' w ostatniej chwili
6. kwiaty zasuszam
7. zarywam noce i chodze potem trup caly dzien, a pobudka o 6.00 + 2 karmienia
nocne
probuje to jakos oganac, ale idzie powoli, a nerwy puszczaja...
help help
piszcie cos, bede sie inspirowac i mobilizowac wink
monika
Obserwuj wątek
    • malabru Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 03.09.06, 10:50
      No tak, jakbym wiedziała o czym piszesz smile
      To może zacznę od początku...
      1. Obiady - Jak nam się urodził Tomek i mieszkalismy jeszcze w Polsce (przez
      pierwsze 2,5 miesiąca jego życia) obiady przywoził mąż wracajac z pracy, a
      kupował je w pobliskim barze mlecznym. Jak przeprowadziliśmy się do Norwegii,
      to bardzo czesto było tak, że mąż kupował gotowe dania w postaci mrożonek,
      konserw lub słoików. Teraz najlepiej mi się sprawdzają potrawki z ryżem lub z
      makaronem. Wrzucam co mam na patelnię, trochę mięska, potem ryż i już. A
      dzieciom na pierwsze danie gotuję zupy hektolitrami
      2. Chleb, masło i takie tam drobiazgi w Polsce kupowałam zwykle wracając ze
      spaceru. W Norwegii zakupy załatwia maż bo do sklepu już nie mam tak blisko.
      Ale jak masz okazję to możesz od razu kupić więcej chleba, masła i tych innych
      i po prostu zamrozić. U nas świetnie się to sprawdza.
      3. Spanie starszego - no cóż tu miałam trochę inaczej niż Ty, bo Natalka odkąd
      skończyła 2 lata przestała sypiać w dzień. Ale nikt nie powiedział, że na
      spacer musisz wychodzić akurat przed drzemką Starszaka. Możesz na przykład
      położyć go spać a potem spokojnie przygotować wszystko do wyjścia tak, że jak
      się obudzi to pozostanie wam już tylko wyjście na dwór (no może wcześniej jakaś
      mała przekąska, jeśli taki macie grafik posiłków smile ). Mi się zdarzało z
      dziećmi nie wychodzić na dwór jeśli się nie wyrobiłam i też było dobrze.
      4. Kąpiel Małego - U mnie Tomaszek na początku chodził spać dużo później niż
      Natalka, dlatego kapałam go jak Starszą już położyłam spać, ale możesz mu
      ustalić inną porę kapieli jeśli tak Ci łatwiej. Nigdzie nie jest powiedziane,
      że dziecko musi być kapane wieczorem przed snem, to jest w moim odczuciu
      sugestia, ale równie dobrze możesz go kąpać np. rano. Ważne jest tylko, żeby
      dzieciątko miało ustalony rytm dnia, a kolejność czynności już nie jest tak
      ważna, w końcu w szpitalu pielęgniarki kapią noworodki w ciągu dnia. Zrób tak,
      aby było Ci łatwiej.
      5. sprzątanie.... hmm u mnie do tej pory są dni, kiedy w domu dziada z babą
      brak. No tu ci nie poradzę smile Ale przynajmniej nie jesteś w tym sama smile Co do
      prania, to może po prostu zaopatrz się w więcej par majtek. Natalka ma ich ze
      20 i był czas, kiedy wszystkie były w użyciu.
      6. Kwiaty podlewa mąż, bo ja je też zasuszałam nagminnie smile
      7. No a noce... no cóż Tomaszek dopiero od jakiś 2 tygodni przesypia całe noce.
      Ma już prawie 14 miesięcy. To trzeba przeżyć.

      Przepraszam, że się tak rozpisałam, bo w sumie prosiłaś o plan dnia, ale to
      wszystko z dobrego serca, bo doskonale wiem, z czym się borykasz. Zatem
      dziękuje za cierpliwość i życzę Ci powodzenia! Trzymam kciuki, żeby się Wam się
      poukładało.
      Marta
      • monia420 Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 03.09.06, 14:11
        ja podpisuje się pod wcześneijszym postem. Nic dodać nic ująć. Myślę, że
        wszystko w domu - jego funkcjonowanie i podejście do dzieci - zalezy od
        samopoczucia mamy. Kiedy zajmujesz się drobiazgami, denerwujesz się z powodu
        robiazgów to nie zauważasz tego co najważneijsze. Myślę, że powinnaś pewne
        rzeczy odpuścić, pozwolić sobie na bałagan, na niewychodzenie na spacer, na
        zupę ze słoika, z baru - na chwile słabości. Powinnaś znaleźć dla siebie tyle
        czasu, by nabrac równowagi. Nie ma recepty na to. Ja poprosiłam Panią do
        pomocy - to była ulga. Dwa razy w tygodniu wieczorem wychodziłam na aerobik, a
        jak wracałam miałam tyle energii, że sprzatałam, gotowałam, prasowałam. Dzieci
        już spały, więc to co zrobiłam zostawało w "stanie nienaruszonym" do rana. To
        było to. Życzę wiele optymizmu i pomysłów. Wszystko sie ułoży. Z każdym dniem
        będzie lepiejsmile
        • natalia433 Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 03.09.06, 16:05
          ja pracuje dodatkowo w domu i nie mam nikogo do pomocy, ale mam czas na wiele,
          na forum, książkę ugotowanie, posprzatanie poprostu nastawiam sobie budzik na
          6.00 ( dzieci budza sie po 7.00) i mam ponad godzine na wypicie spokojnie kawy,
          wstawienie pranie i lekkie ogarnięcie chałupy , póżniej to juz tradycyjnie
          dzieciaki wstaja jest ubieranie i przygotowywanie snaiadania itp. po 9.00 mała
          juz idzie spać i zazwyczaj spi do 11,30-12.00 więć ja wtedy przygotowuje obiad
          i biore sie do pracy...mała wstaje jemy obiad i około 15.00 wychodzimy na
          spacer a wracamy około 18.00 ,kapiel i kolacja i o równo 19.00 moje maluchy
          leza juz w łózeczka a ja mówie dobranoc i wychodzę, zasypiaja w około 5-10
          minut i cały wieczór jest dla mnie, troche czasu poswiecam pracy a potem to juz
          tylko relaks lub drobne roboty domowe typu pozmywanie naczyń i ogarnięcie
          mieszkania z grubsza po całym dniu.
          od piatku mój starszak poszedł do przedszkola więc mam więcej czasu bo
          zaprowadzam go około 8.00 a odbieram o 15.00 .Musze przyznac że po takim dniu
          jak piatek kiedy Dawid był w przedszkolu jestem innym człowiekiem, wypoczętym,
          cierpliwszym itp.
          • hanti Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 03.09.06, 17:16
            to chyba kwesta organizacji, bo ja zdąrzam nawet ciasto w ciągu dnia upiec.
            Obiady gotuję dwudaniowe, jeżdżę codziennie na rehabilitację Karolki z całą trójką.
            Dzieciaki kładą się spać o 21-szej więc gotuję i prasuję wieczorem, sprzątam
            rano, potem biegiem na rehabilitację, potem drzemka Karolki i nauka z Kubą, zupa
            i na plac zabaw, wracamy dziecieki jedzą drugie danie, potem już dobranocka i
            kąpiel całej trójki. O 21- szej dzieciaki do łóżek a ja zabieram się za pracę.
            • oliwia244 do Hanti! 03.09.06, 21:37
              no Ty Kochana to jesteś jakaś Bój Kobieta!
              ja uważam, ze też sie nie daje ale Ty to obrabiasz naprawde na medal!
              • hanti Re: do Hanti! 05.09.06, 15:54
                hehehe to kwestia pewnego przymusu smile ja nie pracuję, na całą piątkę zarabia mój
                mąż i szkoda mi kasy na kogoś do pomocy, wolę za te pieniądze iść z dzieciakami
                na basen, na konie, albo opłacić zajęcia dodatkowe smile)) Tak więc nie mam innego
                wyjścia musze radzić sobie sama, a wszystko przez moje wrodzone sknerstwo ;P
                • agamamaani Re: do Hanti! 05.09.06, 16:25
                  Hanti ja też cię podziwiam.. dopiero dwa dni w domu jestemz małym a już się
                  zastanawiam jak dam radę od przyszłego tygodnia, keidy będę sama z dzieciakami
                  cały czas big_grin
                  wogóle sobie spacerów nie wyobrażam.. ani zakupów.. brrr..
          • monia420 do natalii:) 05.09.06, 22:12
            aż trudno mi w to uwierzyćsad jesli prawdą jest to co piszesz, to jesteś Herod -
            Babasmile Próbowałam wstawać przed małymi, ale trzeciego dnia zorientowały się, że
            fajnie jest wstawać ze mną i wstawały chwilę po mnie - miałam nawet ambicje
            wstawać o piątej rano, zeby wypić tę kawę spokojnie i poczytać gazetęsmile, ale o
            tej porze maluchy także byy wyspane. Wyluzowałam i spałam do oporu, dopóty głód
            i marudzenie nie wygoniły mnie z łóżka około 9 - ej. A potem po staremu -
            śniadanie, ubieranie , ogarnianie, szybka kawa, przygotowywanie obiadu,
            wybieranie się na spacer, spacer, zakupy, obiad i czekanie na tatę... brrr
            Teraz, gdy już pracuję, największym problemem jest właśnie to wczesne
            wstawanie - rozpieściłam siętongue_out
    • deotyma11 Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 05.09.06, 22:40
      niestety wybuchowa mieszanka czasem działa wybuchowo i tylko mi jest potem
      ciężko że nakrzyczałam (nieważne czy na dzieci czy na męża). Ale napiszę jak
      sobie radzę. Mój mąż pracuje w systemie zmianowym (rano i popołudnia) więc co
      drugi tydzień wieczorem jestem z dziećmi sama (i tego nie lubię najbardziej).
      Rano śpię dokąd mi dzieci pozwolą (czasem do 6 rano, a czasem - o rozpusto - do
      7.30). Potem pobudka, chwilę przewalamy sie po łóżku i śniadanie dla mnie i dla
      starszej. Toaleta i na spacer. Początkowo na spacer udawało mi sie wyjść o
      10.00 a od dłuższego czasu o 9.00. Żeby sobie ułatwić wyjście mam przygotowane
      na stałe torby: z zabawkami do piaskownicy, moją torbę z portfelem,
      chusteczkami nawilżonymi, zapasową pieluchą dla młodszej itp. Powrót ok 12-
      12.30, a po drodze ewent. drobne zakupy: chleb, masło, wędlina. Starsza idzie
      spać, młodsza różnie. Przygotowuję obiad i trochę odpoczywam. Później obiad, i
      znowu spacer lub zabawa w domu. Młodszą kąpię ok 19.00 przy asyście starszej.
      Starszą o 20.00. Po kąpieli obie karmię i usypiam równocześnie. Większe zakupy
      robi mąż raz-dwa razy w tygodniu (tresowałam go od dłuższego czasu), większe
      sprzątanie w sobotę. W ciągu tygodnia porządki ograniczam do odkurzenia,
      wrzucenia prania i wieczornego ogarniania mieszkania z zabawek. Zmywanie i
      forum wieczorem. Czytam w trakcie posiłków. Kwiaty podlewa mąż. Generalnie bez
      pomocy męża (który też chodzi ze starszą na spacery a ja odpoczywam sobie w tym
      czasie, to byłoby ciężko. Ale mam dobrego faceta który się bardzo stara.
    • mbkow wlasnie o to mi chodzilo :-))) 05.09.06, 22:52
      od dwoch smile dni mam piekne obiady samorobne, spacery przed spaniem synka
      starszego, dzis posprzatalam tak, ze az bylo widac wink ale moj maly synek mial
      dzien laski dla matki, bo spal po spacerze 2h! do tego maluszka kapie
      codziennie. zastaly zasuszone kwiaty i zarywanie nocy, ale i tak lepiej, bo
      klade sie ok.0.00, a nie 1.00 wink
      takze bardzo Wam dziekuje
      a Hanti pytam, czy Ciebie na pewno jest jedna osoba, nie jest Was dwie?
      • agutek10 Re: wlasnie o to mi chodzilo :-))) 07.09.06, 10:09
        tak , tak - mi te z się wydaję, że z Hanti to jakaś podejrzana sprawa jest -
        albo obca albo rodzaj mutacji albo faktycznie są dwie tylko o tym nie wiedzą ;-
        ))))
        • hanti Re: wlasnie o to mi chodzilo :-))) 07.09.06, 15:46
          hehehe po przemuśleniu podejrzewam rodzaj mutacji wink)))))) Prawie co wieczór
          słysze od męża "czy Ty możesz na chwilę na d..ie usiąść", ale ja jamoś nie mogę
          dopói nie skończę sprzątać czy prasować wink Skłoniłabym się w stronę choroby
          psychicznej, ale to musiałabym leczyć, wolę więc wierzyć w mutację ;P
    • smilodona Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 07.09.06, 14:38
      U mnie był chaos przez kilka miesięcy jak byłam na macierzyńskim. Albo był
      obiad, porządek i wrzeszcząco-ryczące dzieci albo burdel na kółkach i
      zadowolone dzieci. Wróciłam do pracy i zatrudniłam opiekunkę - dzieci są
      grzeczne (podobno) a w domu jest porządek i obiad.
    • malinka255 Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 09.09.06, 14:18
      Ja mam prawie 2-latkę i 3tyg. synka, też nie jest lekko, narazie staram sie to
      jaoś wszystko uporządkowac, ale mi kiepsko idzie; obiad przewaznie mam, na
      spacer wychodze podwójnym wóziem ok.10, popoludniu dwoma wózkami z mężem;
      zakupy robię rano wózkiem;
      Córka wola ladnie siusiu, ale kupę...robi przewaznie w gacie, boi sie zawolac...
      Synek narazie często pije, w dzien i w nocy, spi max 2-3 godz....
      Jestem ogólnie niewyspana;
      malinka
      • rafera i wszystko minie!!! 05.10.06, 13:38
        Moje panny są już dużę ( 2 i 3,5 lat) Ale dobrze pamiętam niedawne czasy.
        I pamiętam bajzel, zmęczenie, brak obiadu, pomysłu na niego, a przede wszystkim
        ochoty na gotowanie.
        Ale po jakimś czasie wypracowałam sobie schemat, który pozwolił mi jakoś
        funkcjonować. Może komuśsię przyda.
        Po pierwsze, na spacery wychodziłam nie na spanie modszej tylko po. W czasie
        kiedy młoda spała- w domu w swoim łóżku- ja brałam "starą" do kuchni, na szafkę
        i prygotowywałam obiad, a przy okazji poświęcałam czas Julce. Bardzo lubiłam ten
        czas. Jula pomagała obierać jarzyny, myła ziemniaki w misce, mieszała sałatkę. A
        "młoda" w tym czasie spała i nikt jej nie przeszkadzał. Dzieki temu ona spałą
        dłużej, ja byłam spokojniejsza a i obiad czasem dwudaniowy.
        Zupy zawsze gotowałąm w duuuzym garnku i bardzo pożywne. Zawsze z kaszą, albo
        ryżem. A jak ziemniaczana to jeszcze makaron, żeby panienki najedzone tą zupką
        były. I żupę dawałam przed poł€dniowym spaniem starszej. Szybko udała mi się
        ustawić mlodą tak, że drugą drzemkę miała w trym samym czasie, co starsza
        połódniową- i godzina tylko dla mnie. A wtedy nie brałąm się do roboty, tylko do
        czytania albo forum, albo jakaśgra. Zadnego męczenia.
        Sprzątanie robiłąm po poludniu jak mąż przychodził z pracy i bawił się z
        dziewczynkami, alew i to szybko zaczęło być zabawą dla panienek. I teraz razem
        częśt myjemy podłogę albo sprzątamy zabawki.
        Ja wim, że w moim domu nie jest czyściutko idealnie. Jest tak, żeby nie zginąć i
        nie rozchorować się. Ale trzeba przyjąć jakieś priorytety. Ja wybrałam szcześćie
        moje i rodziny. A nie frustrację, że nie mAam porząku. Na to przyjdzie jeszcze
        czas, kiedy dzieci urosną.
        Po prostu trzeba trochę zluzować. Wszystko minie. I to zmęczenie, i zpieluch
        kiedyś dzieci wyrosną, i w tedy przyjdzie czas na martwienie się porządkiem. A
        kiedyś dzieci z domu pójdą na stałe. Wtedy z nudów będę sprzątała. I ędę mieć
        ład i porządek. A teraz zajmuję się dziećmi, uczę ich sprzątania ale i zabawy i
        radośći. I jest dobrze.

        pozdrawiam
        • volta2 Re: i wszystko minie!!! 13.10.06, 00:48
          O to tu mogę się podpisać!
          U mnie jest podobnie, też przyjęłam priorytety, mam ich 3:

          - spacery to jest sprawa żelazna, to mi daje oddech, bo dzieci w domu nieznośne
          na spacerze dają żyć( te wyjścia z domu to bardziej dla mnie mam wrażenie, niż
          dla nich)

          - spanie, dzień bez spania to dzień stracony(oczywiście dla mnie, bo to ja
          mogę wtedy odpocząć), jak mały miał 0,5 roku a starszy 2,5 spali po 2 godz.
          dziennie a ja wtedy gotowałam i forumowałam i do dziś tak jest, tylko dzieci
          starsze 4 i 2 lata. I ten starszy już nie śpi, ale za to jest w przedszkolu.

          - gotowanie, mogę nie gotować, ale obiad musi byćsmile(dla dzieci i męża), robię
          to zwykle podczas dzieciowego snu, nastawiam zupę na 3 dni, mięsko na 2, często
          pieczone, bo piecze kuchnia, smażę bezpośrednio przed podaniem, więc smażę z
          dziećmi.

          O resztę nie dbam, burdel w domu niesamowity, kwiaty zasuszone, pranie raczej
          na bieżąco, zakupy podczas spaceru, nie prasuję!!! I jakoś to się kręci.
          Dzieci podrosły, potrafią same już zjeść śniadanko i zupkę, same też się
          potrafią pobawić przez chwilę.

          4 priorytet o którym zapomniałam to oczywiście opiekunka, dorywczo, na godziny,
          nie codziennie, ale musi być. to wentyl mojego bezpieczeństwa psychicznego,
          możliwość wyjścia z domu bez dzieci to luksus z niczym nieporównywalny!!!
    • anna_sla Re: 2.5latek+niemowle=chaos ;-) help! Wasz plan d 04.11.06, 23:29
      Ja mam 2,4 latkę i 3 m-czne bliźniaki.. Największym problemem jak do tej pory
      jest wstawanie. Od tego jak wstanę zależy jak będę się czuć. "Chaos"? to nasze
      życie ;P

      Mąż pracuje w systemie 3-zmianowym. Na obiad mam naszykowane przez moją mamę
      (gdy byłam w szpitalu z chłopcami) gotowce: pokrojone własne mrożonki warzyw
      (nawet pokrojony koper, posiekana natka pietruszki), mrożone pierogi produkcji
      własnej, kopytka, knedle, owoce (własne działkowe) i porcje mięsa oraz
      słoikowe: leczo łagodne, ostre, z fasolką, bigos, zagotowane pomidory do zupy,
      fasolkę szparagową, koncentrat czerwonego barszczu (produkcji własnej), krojona
      botwinka, buraczki i inne mieszanki warzywne w słoikach.. Obiad to dosłownie
      chwila, ale nie boję się też BRAKU OBIADU (bo np. spacer za długi), wtedy jemy
      parówki, jajecznice, tosty, grzanki itp. Generalnie staram się gotować obiad
      lub szykować składniki wieczorem dzień wcześniej na 2-3 dni (np. obrane
      ziemniaki na II danie).

      W domu nie zawsze jest czysto.. Odkurzanko ze 2 razy w tygodniu.. Zabawki
      składam codziennie (za mały metraż by pozwolić sobie na porozrzucane zabawki
      pod nogami), pranie i jego sładanie na bieżąco. Prasować już nie prasuję, a
      drobne prasowanie czeka zwykle na fotelu kilka dni. Poza tym niecodziennie
      kąpię dzieci. Zwykle co 2 dni (poleca się podobno co 3 dni, bo dzieci tracą
      wartwę ochronną, ale po 3 dniach to jest koszmar) i nie wszystkie na raz.
      Bliźniaki kąpię różnie. Jeśli tatuś jest w domu to obu pod rząd, bo kiedy ja
      zajmuję się jednym to tatuś drugim. W innym przypadku kąpię np. jednego jednego
      dnia, drugiego drugiego, albo pierwszego ok.17-18 przed karmieniem, a drugiego
      przed następnym lub jeśli budzą się po kolei to wiadomo - łatwizna. Rzadko, ale
      bywa kąpię (sama) obu na raz a czasami i do tego córa. Wbrew pozorm jest bardzo
      przydatna, zagaduje jednego gdy zajmuję się drugim.

      Kwiatki? Przesuszone, moje piękne paprocie.. kilka całkiem zgineło, juka się
      zgarbiła itd.

      Zakupy robi tatuś, albo ja idąc z całą trójeczką, albo zostawiając bliźniaki
      tatusiowi biorę córę ze sobą..

      Panuje chaos, ale najgorsze były początki i z każdym tygodniem coraz lepiej
      znajduję się w sytuacji, ale chyba nigdy nie dojdę do perfekcji... jestem na to
      za leniwa ;P by całymi dniami tylko ciągle coś robić.. ja też muszę mieć chwilę
      dla siebie... a kawę? piję z córą na kolanach. Jeszcze gdy była mniejsza (a
      zawsze tak absorbująca) nauczyłyśmy ten dzień witać razem. Ona wtula się we
      mnie na fotelu i obserwuje jak układam puzzle lub grzebię w necie pijąc kawę..
      Bez kawy nie robię nic, oprócz karmienia bliźniaków, bo psychicznie wysiadam..
      Może to okrutne, ale najpierw kawa a potem śniadanie córki (albo wszystko na
      raz, kawa i karmienie córy któa i tak siedzi mi na kolanach)...
    • mbkow po dwoch miesiacach od postu.......... ;-) 06.11.06, 15:41
      po dwoch miesiacach od postu sie zmienilo co nieco. obiady najczesciej sa
      domowe, odstaje czasem wsparcie od mam albo robie gotowca jakiegos. na spacery
      chodze codziennie, no chyba, ze leje. kąpie prawie codziennie. mam juz 20 par
      majtek dla starszego synka wink chcialbym doprowadzic do sytuacji, w ktorej
      dzieciaki spia w domu jednoczesnie, jak np. teraz smile))))))) kwiaty zyja sila
      woli wink a balagan jest piekny smile)) ciagle nie umiem sie zmobilizowac do
      kladzenia o porze przyzwoitej i chodze trup wink
      ale ogolnie sobie radze i jakos leci wink kto by pomyslal....... wink)))))))))
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14899544&wv.x=2&a=47992491
      syneczki moje dwa razem
      • zapytajnick Re: po dwoch miesiacach od postu.......... ;-) 15.11.06, 21:31
        witam serdecznie,

        Przeczytalam wszystkie posty z tego watku i juz mi troche lepiej. Zawsze to
        lzej na duszy gdy ktos inny jest w takiej samej sytuacji co jawink.

        U nas dzien wyglada podobnie jak u reszty mam. Mamy 2 letnia Maje i 7
        miesiecznego Jasia. Wstajemy zazwyczaj razem okolo 7 rano, pierwsza butelka dla
        malego, potem sie przebieramy, myjemy i zmieniamy pieluszki, schodzimy na dol i
        robie sniadanko dla malej. Pozniej wymarzona kawa i sniadanie dla mamy. Zaraz
        jak skoncze sniadanie albo i nie, to robie sniadanie dla malego. Nastepnie jest
        mala drzemka Jasia, miedzyczasie zmiana pieluszek ponowenie. Jakies pranie,
        sprzatniecie w domu, zupka dla Jasia, przekaska dla Maji i czekam do 12 kiedy
        Maje poloze spac. Usypia sama, wiec tylko musze ja polozyc do lozeczka. Wtedy
        mam troche czasu dla siebie, jesli Jas sie zlituje i nie bedzie bardzo
        marudzil. Maly bardzo slabo sypia, w sumie moze godzine w ciagu dnia (rano 20
        min i w poludnie max 40min). Maja sie budzi okolo 14, zjada obiadek i jak jest
        ladna pogoda (hm... pisze z Irlandii) to idziemy na spacer i no wlasnie
        zazwyczaj do sklepu. O 5 Jasiek zjada kaszke, o 6 kapiel i 7-8 spanie. Ja
        zjadam swoj obiad o 5:30, niezaleznie czy maz jest czy nie. Ja po prostu nie
        mam czasu pozniej. Maja mi towarzyszy w kapieli Jasia, potem to juz zazwyczaj
        maz przychodzi do domu. Maje kapie maz i kaldzie spac. Najpozniej o 9 obydwoje
        spia. Wtedy ja prasuje, sprzatam zabawki te ktore Maja nie sprzatnela sama.
        Ostatnio zaczelam ja uczyc sprzatania po sobie, zobaczymy.

        Ostatnio jednak sa obydwoje bardzo chorzy tak juz sie ciagnie drugi tydzien,
        wiec ze spaniem jest nie najlepiej. Od poniedzialku sa na antybiotykach, wiec
        jest sznasa, ze bedzie coraz lepiej. Dzisiaj mialam kryzys i niestety
        nakrzyczalam na nich, szczegolnie na starsza. Oczywiscie potem bylam na siebie
        zla, ale powiedzialam jej, ze mama jest zmeczona i tez chora, zdenerwowala sie
        i nakrzyczala. Przeprosilam i chyba jest ok. Staram sie jej mowic o moich
        nastrojach, zeby wiedziala, ze nie kazdy musi byc non stop usmiechniety i
        szczesliwy i ze mama to tez czlowiek i ma prawo do slabosci.
        Tak czy inaczej jest mi ciezko, tym bardziej, ze na obczyzniej jestesmy bez
        mojej rodziny i co za tym idzie bez pomocy. Tesciowa mam tutaj, ale nie za duzo
        od niej mam pomocy, bo to juz i wiek nie ten i co tu duzo mowic, co tesciowa to
        nie mama.
        Troche zazdroszcze Wam dziewczyny, ze mozecie isc sobie na spacerek na plac
        zabaw, my niestety nie mozemy, bo to dosc daleko to po pierwsze a po drugie
        trzeba zmierzyc sie ze schodami, a ja sobie nie poradze z podwojnym wozkiem i
        po jednej stronie 14,5kg a po drugiej 9,5kg (plus wozek). Na plac chodzimy z
        tata, wiec jest to od wielkiego dzwona.

        Jak to czlowiek potrafi sie rozspisac o swoich dzieciachwink

        wytrwalosci zycze wszystkim pozostajacym w domu z dziecmi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka