Hej

Ja jestem mamą 10 letniej Marty. Jest miłą fajną dziewczynką, do czasu, aż jakiś diabełek się w niej nie odewie

. Wtedy albo płacze, albo pyskuje, jak opętana, albo chodzi nadąsana od samego rana.Mam ostatnio wrażenie, że hormony zaczynają szaleć. Wiecie, zawsze zastanawiałam się, jak będzie przebiegało dojrzewanie mojej pierworodnej. Ostatnio mam wrażenie, że conajmniej burzliwie

. Nie jest to jeszcze negowanie wszelkich autorytetów, ale ostatnio coraz częściej próbuje przeforsowywać wszędzie swoje zdanie. Np. mamusiu tej bluzki, czy tych spodni nie założę, są nie modne, nie podobają mi się itd. I podobne problemy.A jak to wygląda u Waszych "maluchów"?Czy też macie wrażenie, że teraz dorastanie dzieci przebiega znacznie wcześniej i szybciej? Choćby zabawy - teraz rzadko która 10-cio latka bawi się lalkami. Na szczęście moja jeszcze do nich należy, bo na "prawdziwe" życie, ma przecież jeszcze czas.Tyska