Dodaj do ulubionych

Apodyktyczny Jasio

IP: *.* 06.12.01, 14:44
Mój 4-letni synek jest bardzo apodyktyczy. Na kazdym temat ma wlasne zdanie. Nie widze w tym nic zlego, nawet mnie to cieszy. Ale...zupelnie jestem bezradna w sytuacjach, gdy Jasio stara sie, by wszystko przebiegalo tak jak on tego chce. Przyklady? Prosze bardzo: maslo na kanapce jest zle rozsmarowane i trzeba to poprawic (samodzielnie!), a w ogole to tego masla wcale nie czuc, szynke (na tej samej kanapce) trzeba obrocic o 90 stopni, bo ewidentnie lezy zle, z reszta na masle powinien lezec pomidor a dopiero na nim szynka. A jak bawimy sie w Tygryska i Puchatka to Jasio mowi mi co ma powiedziec i pomyslec moj Tygrysek. Wspomne jeszcze o tym, ze kazdy klocek ulozony przez tate w czasie ostatniej zabaw zostal przemieszczony przez Jasia na "lepsze" miejsce. Da sie cos z tym zrobic, czy to norma?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Apodyktyczny Jasio IP: *.* 08.12.01, 17:28
      Witaj Ewo!Wiem co przeżywasz - miałam dokładnie to samo. A że ja tez należę do, powiedzmy delikatnie, apodyktycznych osób, wylądowaliśmy z Krzysiem u pani psycholog. Poszłam tam, bo bardzo mi zależało na harmonijnym wychowywaniu mojego synka i nastoletniej córki - mówiąc krótko - za nic na świecie nie chciałam krzyczeć na Nich, ani tracić cierpliwości, chciałam natomiast zrozumieć dlaczego tak sie dzieje. Z ogromną dokładnością zastosowałam sie do rad pani psycholog i muszę Ci powiedzieć, że miała stu procentową rację, teraz jest i nam i dzieciom (zwłaszcza Krzysiowi) o niebo lepiej. O co chodzi? Ano o to, że Twój i mój synek mają całkowite prawo do własnego zdania. Takie rzeczy, jak źle posmarowana kanpka czy nie tak, jak trzeba położona szynka to naprawdę nic wielkiego, zwłaszcza, że Twój chłopczyk poprawia to sobie sam - wydaje mi się, że tym sposobem manifestuje swoją niezależność. W ogóle nie reaguj, chce poprawić, niech poprawia. Nie daj poznać nawet mimiką, że absolutnie nie w smak Ci to. Podpowiada co ma powiedzieć tygrysek? Brawo, ale ma wyobraźnię! Mój Miś cały czas instruuje nas, co i jak mamy mówić głosami zabawek, rozkłada ukochane dinozaury i nie daj Boże, żeby tata zrobił coś nie tak, jak to sobie On wyobraził! Baliśmy się, że nie da sobie w takim razie rady wśród dzieci - ale gdzie tam! On przy dzieciach zachowuje sie super!!! Nie ma duszy przywódcy, ale też (i to chyba dzieki temu zachowaniu w domu) nie da sobie w kaszę dmuchać. Na jeden tylko typ zachowania reagujemy bardzo ostro - na agresję. Ponieważ po takim zachowaniu, jakie Ty zasygnalizowałaś, nasz synek zaczął również próbować wymuszać swoje zdanie bijąc tatę (na mnie nigdy nie podniósł ręki). Na początku balismy się zranić Go (o ironio!). Ale dopiero pani psycholog powiedziała Nam, że nawet podniesiony i ostry ton nie zrobia naszemu dziecku takiej krzywdy, jak nie reagowanie na agresję. I rzeczywiście!!! Miała świętą rację. Na początku Krzyś się obrażał, boczył, nawet płakał - jak to, żeby On - Księciunio, nie mógł wszystkiego??!! A potem (oczywiście nie z dnia na dzień) nasze dziecko nagle spokorniało - potrafi podejść i ślicznie przeprosić, wie co Mu wolno a co nie. A przy tym wszystkim ma pewność, że WOLNO Mu się buntować i mieć swoje zdanie NA KAŻDY temat. Podoba mi się mój syn i oprócz tego że kocham Go nad życie to jeszcze bardzo Go lubię!!! Jest kapitalny. I jeszcze jedno sprawdziło się z tego co powiedziała pani psycholog - powinno Cię to pocieszyć. Mianowicie dzieci, które w taki sposób sygnalizują swoją odrębność to zazwyczaj baaaaardzo inteligentne dzieci. Mój Miś w wieku 3,5 roku czytał już płynnie, o dinozaurach ma takie wiadomości, że zaskoczył autentycznego paleontologa, który powiedział, że jeszcze nigdy nie spotkał sie z czymś takim. Teraz Krzyś ma 6,5 roku. Wśród dorosłych, którzy Go otaczają nie ma osoby, która wygrałaby z Nim w warcaby (wstyd sie przyznać - graliśmy we dwoje ja z mężem - kurka naprawde jesteśmy inteligentni - przeciwko Krzysiowi i przegraliśmy). Przymierzamy się posłac Go do klubu szachistów - powinno Go to zainteresować, On nie cierpi hałasu, woli "sporty" przy których można się skupić i pomyśleć. Pocieszyłam Cię? Naprawdę mam nadzieję, że tak. Nie martw się. Podejdź do tego ze stoickim spokojem. I kochaj Go najmocniej jak potrafisz, niech wie, że nawet niegrzeczny i tak jest najukochańszym chłopczykiem na świecie. Nasz Miś jak juz nabroił bardzo porządnie zawsze sie dopytywał: ale i tak mnie kochacie? I teraz już zawsze Mu to powtarzam - tym częściej im częściej jest jakis problem. Naprawdę zyskał na takiej szczęśliwej pewności - nie będę odrzucony choćby nie wiem co!!!!Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Gosia1 mama Krzysia i Ani.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka