Dwulatek w Kościele.

IP: *.* 12.03.02, 15:54
Mam pytanie jak sobie radzicie w Kościele na mszy z dwulatkami. Moja coreczka jest bardzo zywa (nie weim czy nie za bardzo). W Kościele od pierwszych chwil zaczyna krzyczecz i wyrywać się - to nie jest raczej oznaka nudy bo staram się jej opowiadać co się dzieje. Ona po prostu strasznie dużo krzyczy, wciąż biega i nie potrafi minuty isiedziec na miejscu chyba ze jest czyms zajeta (raczej video czy plastelina na mszy odpada :( ). Nie wiem już co robić - raz mnie nawet księdz z mszy wyprosił. Chcę żeby Zuzia od małego przyzwyczajała się do kościoła ale nie weim czy tym samym nie robie czegos zlego w koncu zaklocamy spokoj ?? poradzcie mi co zrobic ? W naszym kosciele niestety nie ma pomieszczenia specjalnego dla malych dzieci, mieszkam w malej miejscowosci i chyba wogole u nas w kosciolach nie ma takich pomieszczen :(.Wika (juz kompletnie zniechecona :( )
    • Gość edziecko: AniaSK Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 17:00
      Mój mały jeszcze nie ma 2 latek, ale achowuje się bardzo podobnie. Ostatnio nawet po drodze do Kościoła, jak skumał, gdzie idziemy, to w ryk. I... po prostu postanowiliśmy nie chodzić z nim do Kościoła (i tak wygląda to w ten sposób, że wychodzimy z nim przed Kościół, bo przekrzykuje organy!, jak dotrwamy do Ewangelii to cud!). I tak sobie myślę, nie będę go zmuszać, bo Kościół stanie się dla niego czymś... nudnym. Owszem, zależy mi na jego religijnym wychowaniu, ale myślę, że w pewnym momencie "załapie" sam. Takie zmuszanie, gdy dziecko kojarzy kościół=nie ma zabawy, nudno czy coś podobnego, chyba nic nie da, a może pogorszyć sytuację. No i od tej pory chodzimy z mężem na zmiany do Kościoła, mały zostaje z kimś z nas w domu.Ania :hello:
      • Gość edziecko: malanda Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 17:20
        Ja po prostu nie zabierałam takich małych dzici do kościoła. W wieku około 5 -6 lat mój starszy syn sam zaaczął chciec chodzić. Moją zasadą jest - nic na siłę :)
        • Gość edziecko: Gabula Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 18:30
          My z synkiem (1,5 roku) staramy się chodzić na msze o godzinach, w których mały jest senny (po paru chwilach zasypia w kościele), albo na msze przeznaczone dla dzieci (wtedy może się nieco gorzej zachowywać). W przypadku kiedy naprawdę okropnie zaczyna szaleć, na zmianę wychodzimy z nim przed kościół. Teraz będzie już coraz cieplej, więc może będzie Wam się udawało spędzić mszę pod kościółkiem (to rozwiązanie ma sens, jeśli na zewnątrz są głośniki lub coś słuchać). Tak to już bywa z dzieciakami, ale w końcu przecież dziecko dorośnie i do chodzenia na msze. Cierpliwości i powodzenia.
          • Gość edziecko: JolaEP Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 21:50
            Moja Emilka ma prawie 7 lat. Do kościoła chodziłam z nią prawie od początku. Wolała to, niż zostawać beze mnie w domu :) Starałam się chodzić na msze dla dzieci: jest wtedy tłoczno i taki urwis bardziej się rozmywa w tłumie ;)Latem, jak byłam u mamy na wsi(Emilka miała skończone 2 latka), zostawałyśmy przed kościołem (były głośniki, trawka, odgrodzony teren i dzieciaki do towarzystwa). Co do zachowania: starałam się dostosowywać moje wymagania do jej wieku: najpierw oduczałam ją dalekich ucieczek (około 2l) i szybkiego biegania: ale pozwalałam się szwendać po kościele w zasięgu mojego wzroku. Pozwalałam zabierać małe zabawki i bawić się np. w cieniu konfesjonału ;). W wieku 3 lat uwielbiała tańczyć (czyli obracać się w kółko) w takt śpiewanych pieśni. Ubierałam ją wtedy w "kręcące się" sukienki (była szczęśliwsza). W miarę "przyzwoicie" zaczęła się zachowywać w wieku 4 lat. Choć zdarzały jej się cichutkie szepty z przyjaciółkami (siadały gdzieś w kąciku).Różnie bywało, raz lepiej, raz gorzej. Jak Emilka była wyjątkowo nieznośna, to po mszy groziłam, że jej więcej nie zabiorę. Skutkowało :)PozdrawiamJola
          • Gość edziecko: Hipcio Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 22:00
            Dla mam mieszkających w Warszawie szczególnie polecam msze dla małych dzieci u jezuitów przy Rakowieckiej. Są o 10.45 w kaplicy akademickiej i jest rewelacyjnie. Maluchy, od niemowląt do ok. 8 lat, mogą stać przy samym ołtarzu, widziałam nawet raczkujące obok księdza w prezbiterium, nikt nikogo nie wyprasza, jest pełna wyrozumiałość, co nie oznacza pozwalania na wszystko, oczywiście. Wszystko co się da podczas mszy jest śpiewane, więc dzieci się nie nudzą, a całość trwa ok. 45 minut. Moja córcia chodzi tam z nami od 2 lat (zaczęliśmy, gdy miała 2 lata) i bardzo to lubi. A nauczyła się wielu zachowań, których nie potrafią starsze od niej dzieci. No i, co dla nas najważniejsze, kiedy czasem idziemy do innego kościoła, od razu mówi:"idźmy tam do przodu, bo ja tu nic nie widzę, nie mogę się modlić i się będę nudzić" - a to zasługa właśnie tych mszy!Pozdrawiam i zachęcam, Ida.
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 12.03.02, 22:03
      Hi, hi, ja skapitulowałam już bardzo dawno. Martusia w swoim krótkim życiu była w kościele zaledwie kilka razy, ostatnio oderwała kafelki na cokole filaru (tzn. były juz odklejone a mała łobuzica to wyczaiła i zrobiła im spektakularne "bach!"). To znaczy piszę o kościele w sensie mszy. Kiedyś nam zaspiała w wózeczku - tak miała z 14m, a potem zaczęła z wózeczka wychodzić i na rączki, wierciła się i gadała. Powiedzieliśmy Koniec! W sumie my coś z tej mszy chcemy mieć, a nie biegać za małą i uspokajać ją całą godzinę. Tymbardziej, że wózek popadł już calkiem w niełaskę. Zostawiamy ją teraz u babci albo idziemy na zmiany, w ostateczności (np. popielec) ją zabieramy. A w kwestii przyzwyczajania do kościoła, to raczej po południu do pustego kościoła, zwiedzanie zabytkowych (w sobotę byliśmy w Czernej k/Krakowa i Marta była zachwycona). Bardzo lubi słuchać bim-bam w kościólku u Bozi. I wie, że mama z tatą chodzą do Bozi co niedzielę. Modlimy się wieczorem. Ale msza jest ponad nasze siły. Aha, i dodam, że nie ma u nas pomieszczenia dla malutkich dzieci ani mszy dla dzieci.AneczkaPS. Ostatnio rówieśnik Martusi, Mateuszek, był z rodzicemi na mszy, organita grał jakąś pieśń, wielkopostną z resztą i kiedy skończył i zaległa cisza, Mateuszek całemu kościołowi ludzi oznajmił donośnym głosem "KONIEC!"
    • Gość edziecko: Wika Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 08:17
      Dziekuje wam za odpowiedzi :)troche sie pocieszylam ze nie tylko ja mam takiego lobuza co to na widok kosciola krzyczy hehehjak jest cieplo to tez czasem zostajemy przed kosciolem bo glosniki nigby sa ale sam kosciol jest przy trasie gdzie jezdzi mnostwo tirow wiec niewiele slychac a raczej nie chce chodzic na msze zeby postac i wrocic do domu. Chyba jednak bede narazie Zuzie zostawiac w domu, niestety bede musiala sie liczyc z wielka rozpacza przy moim wyjsciu :(.Ale wiecie co mnie najbardziej boli ? te oczy tych wszystkich jakby nie bylo matek ale dzieci juz starszych, patrza jakbysmy najwieksza zbrodnie popelniali ze Zuzia wogole jest w tym kosciele a my tak jej poblazamy i nic nie robimy najej krzyki :( - wiem nie powinnam sie przejmowac bo to glupie baby ale to strasznie ze chrzescijanie sa tacy dla siebie :(dziekuje za odpowiedzi :)Wika
    • Gość edziecko: Adzia Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 08:18
      Kiedyś myślałam, że z dzieckiem da się chodzić do kościoła, ale po ostatnich testach mojego dziecka na kościelne zachowania...Postanowilismy wybrać się z małą na drogę krzyżową. Nabożeństwo jeszcze się nie zaczęło, a Dominika już woła tupu tupu. No to wyjęłam ją z wózka i zaczął się niezły czad. Młoda poleciała pędem w stronę ołtarza z bojowym okrzykiem "Bozia! Chodź tu!", zwróciła na siebie uwagę wzystkich, ludzie klęczą, ja też, małej założyłam nelsona żeby nie leciała, a ona się wyrywa...To dobre dziecko, ale strasznie żywe i rozgadane, co powoduje, że skupia na sobie całą uwagę w każdym środowisku - no to pomyślałam, że nie powinnam ludzi "skazywać" ;-) na obcowanie z moim dzieckiem. Uff, baranka oświęcić pewnie pójdziemy, ale to akurat taka sytuacja, że gadający i biegający "półtoraczek" nie przeszkodzi nikomu.Wika, ja myślę, że takich żywych dzieci nie powinno się do kościoła zabierać. Dziecko się nudzi, Wy się męczycie, a i innym też to może przeszkadzać...Może już niedługo Wasza córeczka będzie w stanie na tyle się opanować, że spokojnie posiedzi - ale nic na siłę.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: iwo1 Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 16.03.02, 18:23
        Moze poprostu odpusc maluchowi ,jesli chcesz co edukowac religijnie to lepiej czytaj mu w domu Biblie dla dzieci w obrazkach przeciez dwulatek i tak nic z tego co sie dzieje w kosciele nie rozumie a jesli zakoduje ze tam jest nudno i trzeba cicho siedziec to jako starszy nie bedzie tam chcial chodzic i uzyskasz efekt odwrotny od zamierzonegoMoze poprostu odpusc maluchowi...co ty na to?
    • Gość edziecko: GrazynaP Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 08:19
      Moja Monika zabierana jest do Kosciola bardzo sporadycznie.Nie rozrabiala, zachowywala sie powaznie.Klekala razem z nami. Od czasu do czasu mowila ,,wychodzimy,, Ale wiem ile ją taki spokoj kosztuje.Po wyjsciu z Kosciola wariuje. Probuje wyrzucic z siebie te dlugo trzymane nerwy. Niestety u mnie msze trwaja dobra godzine i jest to dla niej za dlugo. Przestalam ja zabierac i zaczne z powrotem ja zaprowadzac w nowym miejscu zamieszkania, gdzie sa msze dla takich dzieci. Trwaja krotko, dzieci moga chodzic, ksiadz jest miedzy nimi. To ma sens.Ale normalna msza to raczej nie. Jak dzieci chodza po Kosciele, krzycza to ludzie sie denerwuja i cos tam bakaja pod nosem. Sadze ze macie jeszcze na to czas. Dobrym sposobem i moja Monika to lubi, jak w trakcie spaceru wstepuje sie z nia do Kosciola kiedy nie ma mszy.
    • Gość edziecko: MariaMamaOli Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 10:05
      Olki (2,2 latka)do kościoła na mszę nie zabieram wcale lub bardzo sporadycznie, wtedy gdy nie ma dużo ludzi, w Warszawie mam duży wybór kościołów....czasami wchodzimy do kościoła pustego na krótką modlitwę (moją), pokazuję jej obrazy święte, mówię o Bozi, itd. uważam ze narazie to wystarczy, jeszcze się przyzwyczai .... a takie krzyczące i biegające dziecko podczas mszy naprawdę przeszkadza, przynajmniej mnie, więc nie chcę zakłócać spokoju innym. Myślę, ze Pan Bóg wybaczy mi nieobecność na mszy za bycie z dzieckiem w tym czasie.... tyle mego zdania - pozdrawiam Maria
    • Gość edziecko: ATAX Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 10:45
      A ja mam wrecz przeciwne doswiadczenia, co prawda nie z kościoła, ale tez mamy spotkania religijne (3 razy w tygodniu po ok. 1,5 godziny), na których śpiewa się duzo mniej niz na mszach i tez na tych spotkaniach nalezy siedzieć i słuchać lub brać udział tez oczywiscie na siedząco. Zabieramy małego na te spotkania od momentu kiedy ukończył 4 tygodnie, ma teraz 2 latka bez dwóch tygodni i musze powiedzieć, że przecietnie około 50 minut jest juz w stanie spokojnie usiedzieć (zajmujac się w tym czasie np. pisaniem, czasem piciem a czasem po prostu siedzi i słucha), przy czym zdarzało się, ze zakłócał spokój swoim gaworzeniem, czasem płaczem ale nie spotykało się to z dezaprobatą pozostałych. Gdy było bardzo źle, wychodzilismy na chwilę do hallu zeby go uspokoic. Teraz Ksawerek doskonale wie po co tam jedzie, wie po co jest modlitwa i "śpiewa" z nami pieśni religijne. Co więcej, kiedy słyszy że jedzie na spotkanie, cieszy się. Nie wiem, czy to jest zasługa zabierania go na nasza salę właściwie od samego początku, ale zaobserwowałam, że inne dzieci, z którymi rodzice rzadziej przychodza na nasze spotkania z powodów podobnych jak Wy, nie potrafią spokojnie posiedzieć i ci rodzice maja problemy podobne do Waszych. Ale pewno charakter dziecka tez ma na to jakiś wpływ.PozdrawiamATA
    • Gość edziecko: malgosiksand Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 12:43
      Ja mam juz trzylatki, ale żaden nie wytrzymuje w kościele dłuzej niz 3 minuty, a Julek to przewaznie nie chce nawet wejść. Czasami chodzimy w niedzielę "koło kościoła", są głosniki, wszystko słychać, a dzieci biegają przed kościołem ( przewaznie jest tam kilkanascioro 2-3 latków). Nasz proboszcz udziela nam co roku "dyspensy"jak chodzi po koedzie, ostatnio zwłaszcza po tym jak Maks próbował podpalić obrus i przekrzykiwał księdza śpiewającego koledę spiewając "Pole, pole, łyse pole...", bo Julek na widok księdza to od razu z rykiem zamknał się w pokoju i wyszedł, gdy już upewnił się, że ksiądz poszedł. Ksiądz stwierdził, że chyba jeszcze są za mali i tylko by innym przeszkadzali....Pozdrawiam Gosia
      • Gość edziecko: ruda Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 13.03.02, 13:17
        Ale to miło czasem dowiedzieć się, że potwór nie jest potworem???Zaczęliśmy zabierać potwora do kościoła jakoś przed naszym ślubem (miał rok), na początku było noszenie, z rąk, do rąk zakręcanie butelki z mineralną przez pół godziny, rzucanie kluczami pod ławkę - na szczęście bez krzyków.Teraz chodzimy w zasadzie zawsze razem (potwór ma 20 miesięcy) i wytrzymuje mszę. Czasem jest bardzo aktywna i biega po kościele, zwykle ma zabawkę (myślę, że plastelina może być), coś do picia (woda, sok), tik-taki w pudełeczku do trzepania i jedzenia. Ostatnio zaczęła śiewac ze wszystkimi i tańczyć (to w Boże narodzenie). Wydaje mi się, że jest to efektem naszej konsekwencji - Baśka po prostu się przyzwyczaiła, że chodzimy w takie miejsce, gdzie się pewne rzeczy robi w okreśłonej kolejności i akceptuje to (zawsze się rozbiera wchodząc do kościoła, potem jak ją zaczniemy ubierać, to już trzeba wychodzić i kończyć mszę w kruchcie). Znając hiperaktywność mojego dziecka trudno mi uwierzyć, że nagle w kościele łagodnieje, trening czyni mistrza. Ale rozumiem, że jest to problem dla wielu mam i Tam na Górze też to rozumieją, że z dziećmi nie zawsze można...Jeszcze się dziewczyny nachodzicie, jakd zieci podrosną...Ale Wika z tą plasteliną spróbujkasia
    • Gość edziecko: agarad Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 15.03.02, 11:32
      a u nas jest na szczęscie taka salka dla rodziców z dziećmi - istne przedszkole- dzieciaczki się bawią, biegają a rodzice w miarę możliwości uczestniczą we Mszy.
      • Gość edziecko: Yoanka Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 04:38
        mama Marcinka napisała/ł:> a u nas jest na szczęscie taka salka dla rodziców z dziećmi - istne przedszkole- dzieciaczki się bawią, biegają a rodzice w miarę możliwości uczestniczą we Mszy.Agarad, :hello:czy mogłabyś podać adres kościoła, do którego chodzisz razem z synkiem. Ja również mam mały problem "nieujarzmionym" :bounce: dzieciaczkiem w kościele i chętnie poszłabym do takiego, w którym jest specjalnie wydzielona salka dla maluchów. Widziałam takie kościoły w Anglii, ale przyznam, że jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam w Polsce. Czy mieszkasz w Warszawie?pozdrawiam,:jap:Joanka
    • Gość edziecko: gra Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 15.03.02, 13:13
      Ja nie będę ukrywać ,ze chodze "pod kościół" prawie zawsze musze poprosic o włączenie nagłosnienia ale "pod kosciołem " dziecko jest spokojne ... i spacerek na powietrzu zaliczony potem jeszcze pobliski park i jest miło...gra
    • Gość edziecko: ewa_s Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 15.03.02, 19:01
      Mamy dwa potworki.( Cieszę się, że ktos jeszce tak nazywa swoje ukochane potomstwo). Jeden 6 lat, drugi 16 m-cy. Ja jestem z tych co biorą dzieci na przyzwyczajenie.:)Osobno do koscioła chodzimy wtedy, gdy sa chore w pozostałych przypadkach razem z dziećmi. Muszę przyznać, że z jednym dzieckiem jest o wiele łatwiej. Przy dwójce jedno kusi drugiego i mają dzikie pomysły. W naszym kościele jest duży przedsionek, który doskonale nadaje się dla dzieci - tych biegających, śpiewających, tańczących i jedzących też. Do koscioła zabieramy butelke, paluszki i niekonwencjonalne zabawki typu klucze, gumki, kinder niespodzianki. Z perspektywy czasu widzę, ze warto dzieci do koscioła zabierać. Starszy kiedy jest sam w kosciele jest grzeczny a jeżeli razem rozrabiają to rozdzielamy się i mamy 2+2.Pozdrowienia dla mamuś i pomotomków,odwagi i cierpliwosci życzy Ewa_S
    • Gość edziecko: Rena1 Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 19.03.02, 15:12
      A ja należę do tej grupy rodziców, którzy nie zabierają swoich małych pociech do kościoła na mszę. Mój 2,5 letni Mateuszek nie usiedziałby absolutnie nawet 15 minut. W kościele głośno opowiada, chodzi i zagląda we wszystkie zakamarki, wspina sie po schodach. Zabieram go natomiast w dzień powszedni, w ciągu dnia, kiedy w kościele jest mało ludzi i nikomu nie przeszkadzamy. "Pomodlimy się" i wychodzimy. Na mszę, na razie, chodzimy sami, a Mateuszek jeszcze do tego dojrzeje.
    • Gość edziecko: acha Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 20.03.02, 18:43
      czescznalazlam tutaj kilka problemow... a wlasciwie rzeczy ktorych nie rozumiem...1. Jaki jest sens zabierania tak malych dzieci na msze? Wychowanie religijne od malego? Przeciez, jak widac z powyzszych opisow dzieci przewaznie sie tylko mecza na takich imprezach i niewiele albo i nic nie rozumieja.... Jak juz ktos odczuwa taka potrzebe, to moze rzeczywiscie lepiej jest z dzieckiem chodzic do kosciola wtedy, kiedy nie ma mszy? 2. Jaki jest sens dla rodzicow chodzenia do kosciola z takim maluchem? Przeciez sfrustrowany niesfornym zachowaniem dziecka rodzic i tak nie jest w stanie skupic sie na modlitwie? Po co zatem?3. Jaki to ksiadz, ktory wyprasza z kosciola matke z dzieckiem??? W koncu przeciez to wlasnie male dzieci sa czyste i niewinne. I tak zachowuje sie czysta i niewinna istota. A stary grzesznik ksiadz chce doprowadzic do tego, zeby rodzice te niewinnosc w dziecku tepili w imie czego???? Dobrego wychowania???? wlaszcza ciekawe wskazowki mozna znalezc w Nowym Testamencie.4. Jezeli trzeba dziecku "zakladac nelsona" lub w inny sposob powstrzymywac jego naturalne zachowania w kosciele, to gdzie tu miejsce na milosc (w ujeciu chrzescijanskim)?5. Moim zdaniem, jezeli juz dziecko ma chodzic od malego do kosciola to powinno moc sie czuc w nim swobodnie. Nawet, jezeli ma to oznaczac raczkowanie pod oltarzem. I nikt nie powinien miec o to pretensji. W koncu kosciol to nie supermarket, a Bog to nie Egzaminator z kindersztuby.
      • Gość edziecko: Adzia Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 08:19
        A wiesz, ciekawy jest Twój odbiór spraw ...to ja pisałam o zakładaniu nelsona, pisałam anegdotycznie, o tak ;-) i w życiu bym nie pomyślała, że ktoś to potraktuje jako targnięcie się na chrześcijańskie uczucia. Jeśli jeszcze mało to dorzucę sprostowanie: nie, naprawdę nie stosuję wobec dziecka przemocy i chwytów z lekcji samoobrony, tylko młodą powstrzymałam przed wtargnięciem na ołtarz. Ludzieeeee! To była ironia, ironia, ironia!!! ;-) Pisałam o jednorazowej próbie dojrzałości mojego dzieciaczka do kościoła, ktora okazała się klapą. Nawet nie chodziło o raczkowanie przed ołtarzem - moje dziecko po prostu bez przerwy gada do siebie i do innych i przeszkadzałoby dokładnie wszystkim.I doprawdy, nie podoba mi się to rozliczanie ludzi z miłości do dzieci (nie chodzi tylko o ten wątek - np. także ten o usypianiu)Tyle moich wyjaśnień. Zgadzam się z Tobą, że malutkich dzieci nie powinno się zabierać do kościoła, jeśli nie potrafią się zachować. Niektóre - jak widać - potrafią, moje na przykład nie, w związku z czym pasuję.Co więcej, uważam, że inni ludzie też mają prawo do spokoju w kościele i nie należy ich narażać na konfrontację z naszym zdieciaczkiem (uwaga!!! Powtórnie ironia!!! ;-) ). I dlatego - nie dziwcie się "zgorszonym" - jak piszecie - spojrzeniom starszych pań. One mają prawo pomodlić się w spokoju.Pozdrawiam
        • Gość edziecko: Wika Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 09:29
          Ja odnosnie spojrzen tych starszych pan - oczywiscie wszyscy maja prawo w spokoju sie pomodlic ale jesli ide na msze z dzieckiem to przede wszystkim ide na msze dla dzieci - jest ona glownie dla nich przeznaczona i niestety ale dorosli powinni sie liczyc z tym ze beda tam tez male dzieci ktorych u nas jest mnostwo jedne sie zachowuja lepiej inne gorzej, a jesli komus nie pasuje taki stan rzeczy przeciez nic prostszego jak wybrac inna msze gdzie nie bedzie dzieci lub nie bedzie ich az tyle jak na mszy specjalnie dla nich.Poza tym przynajmniej w moim przypadku nie ma mowy zebym wyszla z domu do kosciola bez Zuzi - ona chce tam chodzic tyle ze najlepiej jakby msza trwala gora 15 minut i zeby caly czas spiewali :) no niestety tak nie jest ale skoro sama chce chodzic to dlaczego mam ja narazac na placz za mama kiedy ta pojdzie sama do kosciola ?Widze ze sie mala burza rozpetala przez moj watek niestety religia to drazliwy temat dla wielu :).Pozdrawiam wszystkich prowadzacych i nieprowadzacych dzieci do Kosciola bez oceniania ich i bez zadnych wnioskow :)).Wika
          • Gość edziecko: Adzia Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 10:11
            Eee, co Ty, Wika, jaka burza. :-)Masz rację co do mszy dla dzieciaków. Ja oczywiście nie chciałabym uogólniać, uważam, że każdy powinien być na tyle dojrzały, żeby samemu ocenić, czy nie jest ciężarem dla ogółu (;-) uwaga! ironia! ;-) ) Ot i co.I znowu, jak często bywało, wydaje mi się, że tutaj się poglądami raczej nie różnimy, tylko odmiennie swoje spostrzeżenia interpretujemy. No bo przecież nikt nie napisał, że dzieci trzeba brać do kościoła, albo, że dzieci nie wolno brać do kościoła. Każda z nas pisała o swoim dziecku :-) które albo jest spokojne, albo ruchliwe, albo (jak moje) zwraca na siebie uwagę wszystkich i póki co, do publicznych wystąpień się słabo nadaje ;-)Pozdrawiam
          • Gość edziecko: AneczkaG Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 21:20
            >Poza tym przynajmniej w moim przypadku nie ma mowy zebym wyszla z domu do kosciola bez Zuzi - ona chce tam chodzic tyle ze najlepiej jakby msza trwala gora 15 minut i zeby caly czas spiewali :) Wika, na nieszpory z nią! Albo na gorzkie żale. Trwa krócej i dużo śpiewają.
        • Gość edziecko: acha Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 21.03.02, 22:39
          Adzia napisała/ł:> A wiesz, ciekawy jest Twój odbiór spraw ...to ja pisałam (...) Ludzieeeee! To była ironia, ironia, ironia!!! ;-) Ja wiem, ze to byla ironia, seriowink chyba ie zrozumialysmy siewink) Cytujac Twojego "nelsona" myslam raczej o tym, ze dzieki takiemu, a nie innemu spojzeniu na dzieci i ich "mozliwosci" przez otoczenie rodzice sa zmuszeni reagowac na ich zachowanie tak, jak by nie zareagowali wtedy, gdy byliby na przyklad z dzieckiem u znajomych. Nie myslalam o targaniu sie na "wartosci chrzescijanskie" bo prawde powiedziawszy, niewiele mnie martwi kto sie na nie targa i jakwink)) Myslalam raczej o tym, jak ludzie wywieraja presje na innych ludzi i to w imie czego? Milosci do Boga? Ktora to milosc z zalozenia jest rowniez miloscia do blizniego... ech...> I doprawdy, nie podoba mi się to rozliczanie ludzi z miłości do dzieci (nie chodzi tylko o ten wątek - np. także ten o usypianiu)nooo, czyli nie zrozumialysmy sie doglebnie... Nie Ciebie rozliczalam, ba, nawet nie krytykowalam, tylko wymaganie przez ogol ludzi, zeby dziecko w kosciele "umialo sie zachowac", co powoduje, ze rodzice ida na msze z dzieckiem, bo tak im ich przekonania mowia i tego pragna - a ktos im mowi - pani/pana dziecko jest za male i nie potrafi sie zachowac. Won z domu Bozego. bueeeesad((> > Tyle moich wyjaśnień. Zgadzam się z Tobą, że malutkich dzieci nie powinno się zabierać do kościoła, jeśli nie potrafią się zachować. Niektóre - jak widać - potrafią, moje na przykład nie, w związku z czym pasuję.Wysuwajac swoje watpliwosci dot. prowadzania niemowlat do kosciola myslalam raczej o zasadnosci z punktu widzenia mozliwosci poznawczych dziecka, a nie jego zachowania. Jezeli pragniesz isc z maluchem do kosciola powinnas miec do tego nieograniczone prawo, bez wzgledu na to jak on sie zachowuje. Co to? Babcie (za przeproszeniem - nie chce nikogo urazic) falszujace na potege psalmy tez moga ranic moje wrazliwe muzycznie ucho, ale nie bede na nie krzywo patrzyla i wyganiala ich z kosciola, bo psuja mi moj uduchowiony nastroj.> > Co więcej, uważam, że inni ludzie też mają prawo do spokoju w kościele i nie należy ich narażać na konfrontację z naszym zdieciaczkiem (uwaga!!! Powtórnie ironia!!! ;-) ). I dlatego - nie dziwcie się "zgorszonym" - jak piszecie - spojrzeniom starszych pań. One mają prawo pomodlić się w spokoju.I tu sie nie zgadzam! Nabozenstwo jest spotkaniem GRUPY wierzacych wszelkiej "masci" z Bogiem w mysl zasady "Gdzie dwoch albo trzech gromadzi sie w imie moje tam ja jestem miedzy nimi". I to ma byc spotkanie w milosci i akceptacji, poswiecone WSPOLNEJ modlitwie. Dziecko nie potrafi spiewac godzinek, ani wsluchiwac sie w kazanie, ono modli sie inaczej - swoja obecnoscia i czystoscia. Miejsce na spokojna modlitwe medytacyjna i wyciszona nie jest bynajmniej na mszy tylko na przyklad na "czuwaniach" czy po prostu w domowym zaciszu, lub samotnej wizycie w kosciele. Idea zaborzenstwa jest inna. Takie jest moje zdanie;_)pozdrawiamJoanna
          • Gość edziecko: Adzia Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 22.03.02, 08:57
            Acha - kumam i przepraszam - rzeczywiście niepotrzebnie wzięłam do siebie. Zgoda? :-)Jednak co do zasad w kościele pozwolę sobie mieć swoje zdanie. Chodzi mi o to, że gdzie jest dwóch albo trzech i tak dalej...to jest między nimi nie tylko Chrystus, ale także określone normy regulujące wzajemne stosunki tak, aby w miarę możliwości nie wchodzić sobie w drogę.Nie mam nic przeciwko dzieciaczkom biegającym po kościele - ale jesli dziecko gada na okrągło, tak jak moja córa, to jakoś głupio byłoby mi ją zabierać do kościoła. Ot co.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: ulaa Re: Dwulatek w Kościele - troszkę nie na temat IP: *.* 20.03.02, 22:00
      Jeśli można to odbiegnę troszkę od tematu, choć w sumie dotyczy też dziecka i kościoła. Wczoraj sąsiadka opowiadała mojej mamie pewną scenkę z kościoła. Nie wiem czy z własnego doświadczenia czy gdzieś zasłyszała, ale mniejsza z tym.Gdy ksiądz po mszy wyczytywał (nie wiem czy we wszystkich kościołach tak wyczytują ale u nas tak): ... w poniedziałek za duszę kowalskich (to przykład oczywiście), we wtorek za duszę nowaków, w środę .... itd, aż tu jedno dziecko się odzywa: "mama choćmy już stąd bo w końcu ksiądz nas wszystkich zadusi.. "
      • Gość edziecko: ruda Re: Dwulatek w Kościele - troszkę nie na temat IP: *.* 21.03.02, 11:15
        Omal się nie zadusiłam ze śmiechu (żeby w pracy nie ryknąć).Jak będę jeszcze kiedyś chciała pochwalić moje dziecko, to mnie walnijcie. W ostatnią niedzielę wyniosłam dziecko z kościoła i nie wiem, co będzie dalej. Może to tylko drobne nieporozumienie (bo ona chciała pić, a ja zrozumiałam, że chce taty, a poza tym nie krzyczała, tylko śmiała się na całe gardło na rekolekcjach... ogólnie się zmęczyłam).Odpowiadając, jaki ma sens chodzenie z dzieckiem do Kościoła w nasyzm wypadku: ciężko znależć kogoś do dziecka, a lubimy chodzić razem, baśka w sumie też lubi, jak kiedyś jej powiedzieliśmy, że nie pójdzie, to się pobeczała. Lubi też zakupy w supermarkecie, więc ją zabieram. Chciałabym, żeby zrozumiała, że Kościół to miesce, gdzie trzeba być i znaleźć na to czas w każdym momencie swego życia. JAk po kinderki chodzi się do sklepu, tak po spokój ducha i modlitwę do kościoła. Może jest za mała, może już nie będzie grzeczna, ale gdyby była, chodzilibyśmy z nią nadal, bo się prawie nie rozstajemy, a ja bym chciała, żeby dla niej w przyszłości chodzenie do kościoła nie było czymś, co się robi od wielkiego dzwonu (święcenie jajów), tylko czymś naturalnym.
      • Gość edziecko: ulaa Re: Dwulatek w Kościele - troszkę nie na temat IP: *.* 21.03.02, 14:39
        Mała poprawka: miało być oczywiście nie "za duszę" tylko "za dusze".(Pisząc post rozumowałam chyba jak to dziecko :))) )
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Dwulatek w... - zamknięty kościół IP: *.* 21.03.02, 21:22
      A ja jeszcze z innej bajki. A co zrobić, jeżeli chcę dziecko wychować w duchu chodzenia do kościoła, a ten otwarty jest tylko w czasie mszy? W całym moim mieście tylko jeden był (nie wiem, może nadal jest) otwarty poza nabożeństwami. A drugi, w którym była wieczna adoracja, "oddaliśmy" braciom ewangelikom (nie żebym im to miała za złe, ale może dla katolików można było zrobić w zamian coś więcej niż maleńką kapliczkę, która moja dzidzia rozniesie w ciągu minuty).Było już o księżach, może ponarzekamy na kościelnych? Że trzy minuty po zakończeniu mszy znacząco dzwonią kluczami nad uchem tych maruderów, którzy jeszcze siedzą w ławkach i nie wyszli z kościoła. Ze przed mszą zjawaiają sie za 10. Niestety u nas w niedzielę pomiędzy mszami jest przerwa 15 minut. A jeśli się jakaś przedłuży, to ludzie się mijają w drzwiach. I kiedy ja mam dziecku pokazać, gdzie mieszka Bozia? Nie uśmiecha mi się wielka wyprawa do sąsiedniego miasta. Aneczka
      • Gość edziecko: acha Re: Dwulatek w... - zamknięty kościół IP: *.* 21.03.02, 22:42
        Aneczka napisała/ł:> A drugi, w którym była wieczna adoracja, "oddaliśmy" braciom ewangelikom (nie żebym im to miała za złe, ale może dla katolików można było zrobić w zamian coś więcej niż maleńką kapliczkę, która moja dzidzia rozniesie w ciągu minuty).To idz z dzidziakiem do ewangelikowwink))Bog ten samwink))A znaczace dzwonienie kluczami koscielnego po prostu zignoruj i juz. A jeszcze lepiej idz do proboszcza i powiedz mu, ze z takich i takich powodow przeszkadza ci zachowanie koscielnego. Koscielny to nie swieta krowa, tylko zwykly pracownik i ma przelozonych. Jezeli ksiadz jest madry to na pewno uda sie jakos sprawe rozwiazacwink))pozdrawiamJoanna
        • Gość edziecko: AneczkaG Re: Dwulatek w... - zamknięty kościół IP: *.* 24.03.02, 00:41
          Joanna, niestety ewangelicy też mają zamknięty (nie wiem, czy go wogóle otwierają ;)).No a probosz należy do tych średnio normalnych, więc się też nie pogada. Dla przykładu: organista nasz jest hmm z gatunku tych, co to im słoń na ucho... i wszyscy o nim plotkują, ze czasem na mszy sobie "pociąga z gwinta". Nie komentuję tego, może to tylko plotki, ale jak sobie zażyczyłam, żeby na moim ślubie grał mój własny organista, to przez miesiąc latałam za proboszczem, żeby pozwolił. W końcu się zgodził, za to zawalił z księdzem, który nam ślubu miał udzielać (mamy wujka księdza) i była WIELKA afera w zakrystii. Całe szczęście, że dowiedzieliśmy się o niej tydzien po ślubie. Zdziwieni byliśmy tylko dlaczego ślubu udziela nam ksiądz z parafii, a nie wujek. A proboszczowi dzika awanturę też zrobiłam, za co sie na mnie obraził (robiłam korektę gazetki "charytatywnie" i mi powiedział, że się mam wypchać - teraz gaetka jest z błędami, ale co mnie to obchodzi?) Ale jak to zawsze powtarzaliśmy u nas we wspólnocie - probosz to jest temat-rzeka.AneczkaA zeby było śmieszniej, musze jutro zabrać Martę na mszę. Mam teścia w szpitalu i nie mam jej z kim zostawić. Jak ja sobie dam radę??? z Martą i z palmą????
    • Gość edziecko: patsik Re: Dwulatek w Kościele. IP: *.* 01.04.02, 22:33
      no i wreszcie mam coś do powiedzenia!chodzę z moimi dzieciaczkami do kościoła prawie co niedzielę(chyba,że chore lub wybitnie niechętne) i tak jest prawie od początku - tzn. z Ismenką od początku, bo nie robiła scen a poza tym odkryliśmy mszę dla dzieci,gdzie wiele wybryków uchodzi płazem :)) , natomiast z Gilbertem musieliśmy poczekać, aż skończy się jego fascynacja "efektem pogłosu" w kościele - po prostu piszczał i się z tego cieszył :)).Teraz pięciolatek i prawie trzylatka potrafią się zachować w granicach normy nawet na "dorosłej mszy." No właśnie - i o te granice normy mi chodzi...zwykle chodzimy do najbliższego kościoła, dzisiaj wybraliśmy się do tego w pobliżu dziadków - i afera! wszystkie obecne dzieci - na zewnątrz! ja nie uznaję takiej mszy, bo albo się idzie do kościoła albo na plac zabaw(w który zamienia się po chwili teren przykoscielny, gdzie grasuje gromada dzieci).Ale ja chyba w ogóle jestem skrzywina, bo drażnią mnie również dzieci (nie niemowlaki bynajmniej)ciągnące do kościoła z ulubionymi zabawkami oraz suchym prowiantem...no więc ominęliśmy kuszące towarzystwo i weszliśmy do środka...a tam - zero dzieci! i wszyscy szacowni dorośli wlepiają wzrok we mnie, że jak ja śmiałam dwoje dzieci do kościoła przyciągnąć! oburzenie było widoczne szczególnie kiedy Gilbert ośmielił się podejść do ołtarza i usiąść na schodkach (w naszym kościele wszystkie dzieci tak robią i to wcale nie tylko na mszy dla dzieci...) a już kiedy o coś mnie zapytał głośnym szeptem, poczułam się spalona wzrokiem...święte oburzenie osiągnęło apogeum , kiedy dzieci zaczęły sobie tańczyć...jak to jest? W jednym kościele o wiele gorsze zachowania nie budzą niczyjego zdziwienia(a przeżyliśmy już sporo – mam niezwykle żywiołowe towarzystwo, szczególnie kiedy występuje w pełnej, podwójnej wersji...), w innym coś, co nie przekracza mojej normy – nie hałasowali ani nie biegali – ściąga już wzrok „publiczności” .bo to wcale nie o księży chodzi – to ludzie jakoś tak dziwnie reagują – dzieciom wstęp wzbroniony, czy co?
Pełna wersja