"Zabiję cię!"

24.11.06, 22:19
Powiedział wczoraj do mojej córy (1 klasa podst.) kolega z klasy. Mała się
przejęła. Poradziłam ograniczenie zabaw z owym kolegą, ale decyzję zostawiłam
jej. Wyjaśniłam że powiedział pewnie tak sobie, nie myśląc co mówi, przyjęła
wyjaśnienie i się rozchmurzyła. No i dzisiaj... powiedział do niej to samo,
tyle że dwa razy. Moje dziecko zaczęło się baćsad W poniedziałek zamierzam
porozmawiać z wychowawczynią, tyle że nie wiem czego mam od niej oczekiwać,
nie włoi małemu, do kąta nie postawi, a jak powie że ma tak nie mówić do
koleżanki to moja mała zostanie ogłoszona skarżypytą. Córa zgodziła się żebym
porozmawiała z panią, ale może macie inne pomysły jak to rozwiązać? Nie chcę
naskakiwać na dzieciaka, a jego mama do szkoły nie przychodzi. Co zrobić?

Przekleiłam ze Starszego dziecka bo tu nas więcej, pomóżcie, nie krytykujcie,
proszę!
    • marta76 Re: "Zabiję cię!" 24.11.06, 22:21
      nie wiem co Ci doradzić,ale serio ja juz mam stres,co to będzie jak Młody
      pójdzie do szkoły.Może jakies mamy nauczycielki cos doradzą.Mam nadzieję,że ten
      dzieciak to nie psychopata.
    • alexa-75 Re: "Zabiję cię!" 24.11.06, 22:22
      nie mam dziecka w tym wieku, ale ja chyba wolałabym porozmawiać z jego
      rodzicami lub z nim samym niż z wychowawczynią, jeśli mama kolegi nie
      przychodzi do szkoły to postaraj się o adres i pojedź do niej porozmawiać, ja
    • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 24.11.06, 22:33
      Będę w tej chwili wredna i paskudna,
      ale jak tak dalej chłopiec będzie się rozwijał to będzie chyba kandydatem do
      szkoły Giertychasad Bo te teksty to nie jedyne co odstawia wobec innych dzieci.
      Qrczę, chyba faktycznie będę musiała się pofatygować do matki. Swoją drogą czy
      Wasze pierwszaki chodziły/chodzą same do szkoły i dlaczego tak/nie?
    • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 24.11.06, 22:34
      Bo gdyby mama po niego przychodziła to by może dowiedziała się jak on się
      zachowuje, czyż nie?
    • sylwia06_73 Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 09:50
      Tak tylko gada niech mala unika jego towarzystwa a bedzie ok.jak bym sie miala przejmowac tym co czasem dzieciaki do siebie chlapna to bym syna musiala posylac do szkoly z ochroniarzem.Obserwuj jednak co sie dzieje ale mnie sie wydaje ze to tylko gadanina jest.Podejrzewam ze adresu chlopaka nikt ci nie da
    • luciii rozmowa z pedagogiem szkolnym [od tego on jest] 25.11.06, 10:01
      rozmowa z wychowawczynią i z rodzicem rozbujałego mini-samca!

      dlaczego?
      dla spokoju własnego dziecka, bo się młodym gniewnym smarkom za dużo wydaje

      u córki w szkole tak zachowywała się dziewczyna
      aż pewnego razu perfidnie zrzuciła dziewuszkę ze schodów sad
      wiele pomógł wtedy pedagog


      nie czekaj, aż sprawa nabierze chory rozpęd
      w dzisiejszych czasach dzieci są coraz bardziej sobie wrogie
      smutne to, ale prawdziwe
      niestety
    • koralik12 Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 10:02
      Myślę że to takie gadanie. Ja i moja siostra też miałyśmy taki okres w
      dzieciństwie że groziłyśmy sobie śmiercią smile Dopiero jak mama przypadkiem
      usłyszała to przeprowadziła z nami poważną rozmowę i zrozumiałyśmy że takich
      słów nie wolno rzucać ot tak w złości. Temu chłopcu też pewnie taka spokojna
      rozmowa jest potrzebna, może właśnie wychowawczyni by mogła z nim porozmawiać.
      • mamaivcia Re: za dużo Cartoon Network ma w domu! n/t 25.11.06, 10:48
    • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 12:01
      Ja wiem, że on tylko tak gada, nie myśląc co mówi i jak to odbierają inni. A
      powiedział to do córki kiedy w czasie przerwy jadła. Siedziała w ławce, on
      podszedł do niej, szepnął na ucho i poszedł. Ja na jej miejscu też bym się
      wystraszyła. W poniedziałak idę do wychowawczyni.
    • znawca_ciast Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 20:39
      ło matko! Faktycznie powód, zeby iśc do nauczycielki d... zawracać. Ja bym
      poszła dalej z tym: do ministerstwa, potem do wydziału edukacji w mieście, do
      dyrekcji, do zakładu pracy rodziców tego dziecka, poinformować MOPS, policję,
      ośrodki zdrowia i drogówkę. Wznieść flagi i bić na alarm!!! Bo dziewczynka sie
      przestraszyła 7 latka, który tak powiedział strasznie. Zlać dzieciaka za takie
      słowa!
      A teraz na poważnie: naucz swojego dziecka ODPORNOŚCI, bo jeszcze nie raz
      usłyszy tysiąc razy gorsze rzeczy. Ucz odpornosci na stres, trudne czasy i ucz
      umiejętności radzenia sobie w cięzkich sytuacjach i w zyciu.
      Jestem nauczycielką własnie pierwszych klas. Gdybys do mnie przyszła z tym za
      pewne zapytałabym chłopca dlaczego tak powiedział? To wszystko. Nic wiecej bym
      nie zrobiła. A w duchu bym sobie pomyślała: "to co wyzej"
      • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:06
        I pozew cywilny też założę.
      • yenna_m Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:13
        ale dla mnie taka reakcja nauczyciela jest niedpuszczalna

        bo jesli dziecko jest zaburzone, to sorry - tragedia moze sie wydarzyc, wszak
        to tylko dzieci

        poza tym jest cala masa dzieci zdemoralizowanych - a jako matki nie wiemy, z
        jakich srodowisk pochodza dzieci, ktore chodza z nami do szkoly

        naprawde jestes pedagogiem? no nie wierze...
        naprawde ne poczulabys sie nieswojo, gdyby kolega w pracy podszedl do Ciebie
        kilka razy i za kazdym razem sepnal Tobie do ucha "zabije cie"?
        Tez nie wierze...

        Poza tym dziecko musi wiedziec, ze istnieją granice dowcipu (jesli to byl glupi
        zart)
        • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:17
          Nie wiem jaka będzie reakcja nauczycielki, czy coś zrobi czy oleje jak znawca
          ciast(chyba dobrze zapamiętałam?) Ale powinna wiedzieć także o takich dzieciach
          i ich zachowaniach, bo jak chłopak np. za parę lat zacznie młodszym kasę
          podbierać i mówić "zabiję cię"? To co? Będą hasła że nikt nic złego o nim nie
          mówił, że nie było sygnałów...
          • mamooschka Yenna 25.11.06, 21:22
            to na pewno był żart, inych opcji nie dopuszczam, nie u siedmiolatka. Żarty
            jednak mają swoje granice, jeśli kiedyś opowie o tym matce wychowawczyni, to
            może mama chłopca zwróci na to uwagę. Gdybym ją spotkała też bym powiedziała.
            Tylko kurczę jak?
            • yenna_m Re: Yenna 25.11.06, 21:25
              normalnie powiedziec
              postarac sie powiedziec to taktownie, delikatnie, zeby matka sie nie otorbila,
              bo jak sie otorbi, to mjoze byc niefajna rozmowa...
        • yenna_m Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:22
          poza tym w jakim wieku nalezy dzieciaka, ktory tak mowi ptraktowac powaznie?
          do jakiego wieku nalezy pozwalac na takie zastraszanie kolegow ze szkoly?
          czy w wieku 7 lat mozna? a 9? a 15?
          w wieku 18 lat takie zachowanie jesli budzi obawy osoby, do ktorej est
          skierowane, to juz przestepstwo grozby karalnej.

          Nie uwazasz, ze nie regujac na take zachowanie, dajemy dzieciakowi komunikat,
          ze jest bezkarny?

          Poza tym to, ze parenascie lat temu zabicie kolezanki z klasy przez 7-latka nie
          bylo prawdopodobne nie znaczy, ze w tej chwili (biorac pod uwage istniejacy
          obieg informacji na temat agresji wsrod dzieci) nie nalezaloby sie zastanowic,
          na ile powazne (niepowazne) sa te grozby i czy w zwiazku z tym (pomimo, ze w
          zamierzeniu chlopca to zachowanie bylo niepowazne) nie moglo wzbudzic u
          dziewczynki uzasadnionej obawy o wlasne zycie...

          czy taka ma byc szkola?
          i taka ma byc atmosfera w szkole? (sprzyjajaca nawiazywaniu przyjazni, nauce i
          razie pojawienia sie klopotow sprzyjajaca rowniez w razie koniecznosci - vide:
          przypadek Ani, ktora popelnila samobojstwo - poproszeniu nauczyciela o pomoc?)
      • malila Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 16:03
        znawca_ciast napisała:
        > Jestem nauczycielką własnie pierwszych klas. Gdybys do mnie przyszła z tym za
        > pewne zapytałabym chłopca dlaczego tak powiedział? To wszystko. Nic wiecej
        bym
        > nie zrobiła. A w duchu bym sobie pomyślała: "to co wyzej"

        No i nic dziwnego, że dzieciaki pozwalają sobie na coraz więcej. Jeśli
        nauczyciel przechodzi nad takimi odzywkami do porządku dziennego, to oczywistym
        efektem jest to, że dzieci mają poprzestawiane granice tego, co wolno i tego,
        czego nie wolno. Bo skąd niby mają się dowiedzieć, że mówienie
        koleżance "zabiję cię" jest niedopuszczalne? No przecież nie od nauczyciela;-/
        A skoro użycie tego wyrażenia w ramach żartu jest dopuszczalne, to dlaczego nie
        powiedzieć do koleżanki "ty szmato" czy do kolegi "ty ch..."? W ramach żartu
        oczywiście.
        Nie wiadomo - śmiać się czy płakać nad brakiem umiejętności perspektywicznego
        myślenia u takiego nauczyciela...
      • demonii Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 18:04
        Jesteś nauczycielką? Gdyby rozzłoszczony rodzić szeptał Ci do ucha " zabiję Cię"
        pewnie poleciałabyś na policję - groźba karalna tongue_out
    • g0sik Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:34
      Porozmawiaj z nauczycielką, ona powinna wiedzieć z jakiej rodziny pochodzi ten
      chłopak niewykluczone, że rozmowa z jego rodzicami nie ma sensu bo takie
      odzywki są na porządku dziennym w ich domu….
      Jesteś matką i Twoje dziecko powinno czuć, że poważnie traktujesz jego lęki i
      obawy i że ma w Tobie wsparcie. Bagatelizowanie problemów dzieci powoduje, że w
      przyszłości będą szukały wsparcia poza domem - tylko czy zawsze znajdą?

    • iljana Re: "Zabiję cię!" 25.11.06, 21:44
      mamooschka napisała:

      > W poniedziałek zamierzam
      > porozmawiać z wychowawczynią, tyle że nie wiem czego mam od niej oczekiwać,
      > nie włoi małemu, do kąta nie postawi, a jak powie że ma tak nie mówić do
      > koleżanki to moja mała zostanie ogłoszona skarżypytą.

      Nauczycielka, powinna ogólnie w klasie dać znać, iż słyszała jak jedno z dzieci
      mówi : ..., i bardzo jej się to nie podoba. Takie sformułowanie nie rozwiazuje
      problemu, jeśli ktoś go ma. Może przedstawić sposoby reakcji na
      niezadowolenie, by dzieci wiedziały jak można reagować. Po lekcji, mogłaby
      podejść do chłopca i powiedzieć wyraźnie, że liczy iż najbardziej na pogadance
      skorzysta właśnie on.

      Co ty zaś mogłabyś zrobić, jeśli bardzo się przejęłaś, a nauczycielka sprawę
      zbagatelizuje.. to po szkole podejdź do chłopca i sama mu to powiedz.

      • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 11:41
        iljana napisała:
        > Co ty zaś mogłabyś zrobić, jeśli bardzo się przejęłaś, a nauczycielka sprawę
        > zbagatelizuje.. to po szkole podejdź do chłopca i sama mu to powiedz.


        Widzisz, nie chcę na dzieciaka wsiadać, wolę żeby matka wiedziała o sprawie. Ja
        też woalłabym porozmawiać z moim sama niżby miała mi je pouczać obca w sumie
        baba.
    • pyza3d33 Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 11:59
      podejdz do gnoja i powiedz mu,zeby odwalil sie od twojej corki bo dupe mu
      skopiesz.to naprawde dziala.najgorzej jest nic nie robic,bo wtedy lobuzom sie
      wydaje ze wszyscy ich sie boja.
      • mamooschka Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 17:51
        Och, pyza, jak ja bym chciała tak zrobić... Tylko że wtedy chyba by mnie jego
        matka pozwałatongue_out
        • kawka74 Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 19:00
          Moja Mama opowiadała mi kiedyś historię swojej znajomej i jej wnuka. Otóż wnuk
          chodził do przedszkola i nosił okulary - te dwa szczegóły są dość istotne,
          ponieważ do przedszkola chodził chłopiec, który rzeczonemu wnukowi wciąż te
          okulary strącał z nosa albo usiłował zabrać, aż się raz czy dwa szkła stłukły.
          Nie pomogła interwencja u wychowawczyni, nie pomogła interwencja u matki
          chłopca. W końcu matka nieszczęsnego okularnika postanowiła zadziałać po
          swojemu: wzięła dręczyciela na stronę i zagroziła, że spuści mu taki łomot, że
          na dupie nie usiądzie, jeśli choćby raz tknie jej syna.
          Czasem dopiero środki drastyczne działają...
    • pyza3d33 Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 19:09
      mamooschka, takie rzeczy mowi sie na osobnosci i malo prawdopodobne jest, ze
      dzieciak poleci na skarge.
    • iljana Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 19:33
      Chyba cię nie rozumiem.

      iljana napisała:
      > Co ty zaś mogłabyś zrobić, jeśli bardzo się przejęłaś, a nauczycielka sprawę
      > zbagatelizuje.. to po szkole podejdź do chłopca i sama mu to powiedz.

      mamooschka napisała:
      > Widzisz, nie chcę na dzieciaka wsiadać, wolę żeby matka wiedziała o sprawie.
      > Ja też woalłabym porozmawiać z moim sama niżby miała mi je pouczać obca w
      > sumie baba.

      pyza3d33 napisała:

      > podejdz do gnoja i powiedz mu,zeby odwalil sie od twojej corki bo dupe mu
      > skopiesz.to naprawde dziala.najgorzej jest nic nie robic,bo wtedy lobuzom sie
      > wydaje ze wszyscy ich sie boja.

      mamooschka napisała:

      > Och, pyza, jak ja bym chciała tak zrobić... Tylko że wtedy chyba by mnie jego
      > matka pozwałatongue_out

      No wiesz, ja dałam ci łagodniejszą opcję załatwienia sprawy, a ty napisałaś ze
      nie chcesz wsiadać na chłopca, ale wyglada na to, że podejść do łobuza i z
      grubej rury mu dogadać byś chciała, choć ryzyko jest.

      To inaczej Ci podpowiem: powiedz dzieciakowi, patrząc mu głęboko w oczy i
      dmuchając prawie w nos: ze jak jeszcze raz odezwie się nieodpowiednio do twojej
      córki lub kogokolwiek to zapamięta Cię na całe swoje krótkie życie..
      wink

      Ogólnie, zrób w poniedziałek co uważasz, i daj znać jak się potoczyło. Potem
      będziemy kombinować smile

      • mamooschka Liljano... 26.11.06, 19:59
        chciałabym, nawet nie wiesz jak bardzo, sama porozmawiać z tym chłopcem. Ale
        chcieć a zrobić to co innego. Niezależnie od tego czy spokojnie, czy z grubej
        rury, moja rozmowa z nim będzie ostatecznością, mam nadzieję że do tego nie
        będę zmuszona. Nie uśmiecha mi się w realu wskakiwać na dzieciaka, chociaż
        ochotę mam ogromną powiedzieć mu parę słów. Jak już pogadam z nauczycielką to
        napiszę.
    • maadzik3 Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 20:20
      Nie wiem czy to powazne (chlopiec zaburzony lub z rodziny patologicznej) czy nie
      (glupi dowcip), ale najgorsze co dorosli moga zrobic w obu przypadkach to
      zignorowac to. A potem sie beda dziwic skad sie 13-letni bandyci biora.
      Ignorowanie takich sporaw to krzywda wyrzadzana i stronie skrzywdzonej i
      krzywdzacej (ktora czesto ma wlasnie problem z brakiem reakcji na przekraczanie
      granic lub ich nieustaleniem). Za pedagogow w rodzaju ciast uprzejmie dziekuje!!!
      M.
    • iljana Re: mamooschka 26.11.06, 21:17
      Bez względu na wszystko, dobrze że nie chcesz zostawić córki z kłopotem, tylko
      chcesz interweniować. Ja najpierw poprosiłabym nauczycielkę o załatwienie
      sprawy - ale to moze pociągnąć konsekwencje - typu skarżypyta.
      Potem, gdyby sytuacja się powtórzyła, sama bym super ostro zwróciła uwagę
      chłopcu... tzn nie ja, a mąż - myślę, że postawny, łysy facet bardziej się nada
      smile

      Chodzi o zrobienie wrażenia, tak by chłopcu głupot się odechciało. Natomiast im
      bardziej sprawa się rozdmucha tym gorzej, bo wielu wie i wielu nic nie robi.
      • mamooschka Re:Liljano 26.11.06, 21:33
        Mam nadzieję szybko i spokojnie sprawę załatwić, może wystarczy interwencja
        nauczycielki. Będę informować na bieżącosmile
    • anka-ska Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 22:11
      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi, powiem ci, co bym zrobiła, gdyby coś
      takiego spotkało moją córeczkę.

      Po pierwsze i najważniejsze: pochwaliłabym córkę bardzo, że do mnie z tym
      przychodzi. Powiedziałabym jej, że jest bardzo rozsądna i bardzo dobrze
      rozumiem jej odczucia w tej sytuacji, bo każdy, komu w jakikolwiek sposób
      zagrożonoby śmiercią, będzie się czuł źle. Powiedziałabym jej, że trzeba
      odważnie tę sprawę rozwiązać i szukając pomocy w szkole i że ja się tym zajmę.
      Dołożyłabym wszelkich starań, żeby Mała zobaczyła we mnie pewną swoich racji i
      zdecydowaną osobę, która będzie za nią stała murem.

      Po drugie: uważam, że jest to sprawa tej wagi, że zwykła rozmowa to już za
      mało. Napisałabym do dyrektora/dyrektorki szkoły po prostu, tak jak w tym
      poście, że raz miało miejsce takie zdarzenie, córa poczuła sie przestraszona,
      później drugi raz jej groził, córa czuje sie z tym jeszcze gorzej (relacjonując
      zdarzenia bez emocji) a na koniec poprosiłam o podjęcie stosownych działan.
      Dokładnie tak bym napisała: proszę podjąć stosowne działania w tej sprawie i
      poinformować mnie o tym na piśmie.

      I po tym czekałabym, kiedy się ze mną skontaktują. Uważam, że dyrektorka
      powinna porozumieć się z wychowawcą klasy oraz pedagogiem szkolnym. Ci powinni
      odbyć rozmowy z dziećmi i z ich rodzicami. Twoja Mała w obecności dorosłych
      powinna mieć możliwość powiedzieć w oczy łobuziakowi, że jego groźby ją
      zastraszają i że nie chce ich więcej słyszeć. Dorośli tez powinni mu
      powiedzieć, że nie pozwolą mu na takie zachowania. W rezultacie Mały powinien
      okazać skruchę, przeprosić Twoją córę (koniecznie! Mała musi mieć poczucie, że
      to ona miała rację i jej prawa są i będą szanowane) i obiecać, że nigdy więcej
      w stosunku do nikogo nie uzyje takich słów. Na koniec dorośli powinni przekazać
      twojej corze taki komunikat: gdyby jeszcze raz zagroził, od razu ma
      poinformować wychowawcę/dyrektorkę/pedagoga - kto będzie najbliżej. Mam
      nadzieję, że nie będzie tego musiała robić. Dlatego stań na wysokości zadania,
      nie wahaj się i pisz do dyrekcji. Nikomu nie robisz tym krzywdy, a jeśli
      dyrektorka też stanie na wysokości zadania, być może dzieciaki nauczą się
      czegoś bardzo ważnego.
      • sterngogo1 Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 23:12
        Zgadzam się całkowicie. Tego nie można tak zostawić.
    • niusianiusia Re: "Zabiję cię!" 26.11.06, 23:36
      .... pedagogicznie pójść do szkoły i sprać gó..arza na oczach kolegów,
      jego "ego" na tym bardzo ucierpi....taki zimny prysznic na łeb, ale działa.
    • anka-ska Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 00:36
      Do znawcy_ciast:

      Powiedz dwa słowa, które mają taki wielki pozytywny ładunek emocjonalny, że
      praktycznie wszyscy ludzie, gdy je tylko usłyszą, poczują się dobrze?
      Oczywiście „kocham cię”.

      A teraz powiedz dwa słowa, które mają taki wielki negatywny ładunek
      emocjonalny, że praktycznie wszyscy ludzie, gdy je tylko usłyszą, poczują się w
      jakiś sposób źle: nieswojo, zaniepokojeni, przestraszeni itp.
      Oczywiście „zabiję cię”. Potrafisz powiedzieć drugiemu człowiekowi coś gorszego
      niż „zabiję cię”?

      I dlatego znawco_ciast jest to powód, aby iść do nauczycielki z tą sprawą. Jako
      nauczycielka i wychowawca a przede wszystkim PEDAGOG oczekuję od każdego
      normalnego rodzica, że po takich słowach wypowiedzianych do jego dziecka
      poinformuje mnie o tym, a ja już będę wiedziała, co dalej zrobić. Każdy PEDAGOG
      to wie. Ty nie jesteś pedagogiem i jeśli rzeczywiście uczysz, to wielki błąd.
      Życzę ci z całego serca, żebyś znalazł sobie sto razy lepszą pracę niż twoja
      obecna w szkole byle nie z dziećmi.

      Tyle do znawcy_ciast.

      Dziewczyny, przeczytałam wasze wszystkie wypowiedzi i teraz wiem, jak to się
      mogło zdarzyć, że żadna z dziewczynek nie poszła zawiadomić kogokolwiek, gdy
      chłopcy symulowali gwałt na Ani.

      Mamooschko napisałaś w swoim pierwszym poście coś takiego: „W poniedziałek
      zamierzam
      porozmawiać z wychowawczynią, tyle że nie wiem czego mam od niej oczekiwać,
      nie włoi małemu, do kąta nie postawi, a jak powie że ma tak nie mówić do
      koleżanki to moja mała zostanie ogłoszona skarżypytą.”

      Po tych słowach widzę cię jako jedną z dziewczynek z klasy Ani, której być może
      zaświtała gdzieś taka myśl, że trzeba by było to, co się działo, przerwać
      czyli wyjść i zawołać kogoś dorosłego, ale zaraz pewnie przyszła następna myśl,
      że gdy to zrobi, to na pewno wszyscy ją później napiętnują jako skarżypytę,
      więc pozostała w klasie. To były gimnazjalistki i z racji ich wieku mogę
      zrozumieć ich zachowanie, ale ty Mamooschko nie jesteś gimnazjalistką – małą
      dziewczynką. Jesteś dorosłą kobietą, matką, która kocha swoją córkę i która
      musi ją wspierać zawsze i wszędzie i z całych sił – mądrze. Bo twoja córcia
      jest po prostu mała i się przestraszyła. Jej strach jest prawdziwy i nie można
      go negować. Piszesz tak: „Siedziała w ławce, on podszedł do niej, szepnął na
      ucho i poszedł. Ja na jej miejscu też bym się
      wystraszyła.” No i każdy normalny człowiek powinien po usłyszeniu czegoś
      takiego poczuć się co najmniej nieswojo. Bardziej wrażliwi odczują nawet
      strach. Bo to są słowa o takim „rażeniu”, że gorszych ja po prostu nie znam.

      Piszesz: „Wyjaśniłam że powiedział pewnie tak sobie, nie myśląc co mówi”.
      Jedyne, co wiesz na pewno jest to, że chłopak powiedział do twojej
      córki „zabiję cię”. Nie wiesz, że powiedział to tak sobie. Zgadujesz albo
      chcesz, żeby tak było, ale tak naprawdę nie wiesz. Na studiach pokazywano nam
      materiał o dzieciakach w wieku wczesnoszkolnym, które zabiły młodsze od siebie
      dziecko chyba cztero- czy pięcioletnie, bo wcześniej oglądały film o lalce,
      która zabijała dzieci i chciały zobaczyć jak to będzie zabawić się z maluchem w
      ten sam sposób. I zabiły.

      Wątpię, żeby mały łobuziak powiedział to do twojej córy „nie myśląc, co mówi”.
      Myślał i wymyślił, że te słowa na pewno wywołają u niej reakcję, dlatego to do
      niej mówi. Nie wiemy, dlaczego to wymyślił, dlaczego mówi to akurat do twojej
      córci, czego się spodziewa po wypowiedzeniu tych słów i na ile poważna, jest
      jego groźba. Ale wiemy na pewno, że twoje dziecko się boi i że rozwiązaniem nie
      jest, jak jej poradziłaś: „ograniczenie zabaw z owym kolegą”. Ona się z nim
      przecież nie bawi, ona siedzi w ławce i je, a on ją napada. Jeśli jego celem
      jest nastraszenie jej, to będzie to „woda na jego młyn”, gdy zauważy, że mała
      próbuje od niego uciec nie bawiąc się z nim. Pokazywanie mu, że się go boi nie
      jest chyba rozwiązaniem.

      Normalne asertywne zachowanie byłoby chyba lepsze. Mała po pierwsze nie chce,
      żeby tak do niej mówił. Niech więc wstanie i krzyknie mu na cały głos prosto w
      twarz: NIE MÓW TAK DO MNIE! Ja bym to z nią przećwiczyła tak jak ćwiczę z moim
      pięciolatkiem. On jest trochę misiowaty i nie potrafi zareagować, gdy jego
      kuzyni go czasami bardzo dotkliwie tarmoszą a nawet okładają pięściami. Przed
      spotkaniem z kuzynami ćwiczymy na sucho wykrzykiwanie takiego komunikatu: NIE
      BIJ MNIE, TO MNIE BOLI!!!! Nie od razu dziecko nauczy się komunikować w ten
      sposób, że dzieje mu się krzywda, ale po wielu ćwiczeniach widzę w zachowaniu
      mojego małego postępy. Nie wiem, czy twojej małej po przećwiczeniu tego „na
      sucho” z tobą w domu udałoby się powiedzieć to jej klasowemu łobuziakowi.
      Uważam, że lepiej nie zostawiać tego na jej wątłych na razie jeszcze barkach i
      wziąć sprawy w swoje ręce.

      Piszesz: „W poniedziałek zamierzam porozmawiać z wychowawczynią, tyle że nie
      wiem czego mam od niej oczekiwać, nie włoi małemu, do kąta nie postawi” Jeśli
      jest pedagogiem, to będzie wiedziała, co zrobić. Niestety piszesz też: „Nie
      wiem jaka będzie reakcja nauczycielki, czy coś zrobi czy oleje jak znawca
      ciast”. No właśnie nie wiesz, czy nie spotkasz na swojej drodze znawcy ciast,
      dlatego radzę ci napisać oficjalne pismo do dyrektora. Nie zachowuj się jak
      dziewczynka z klasy Ani! Gdy wpłynie pismo, szkoła będzie się musiała zająć
      sprawą i mam nadzieję, że zrobią to profesjonalnie. Natomiast szukanie kontaktu
      z matką łobuziaka i twoja z nią rozmowa – uważam, że nie powinnaś do tego
      dążyć. Twoją rolą jest wspieranie swojego dziecka i informowanie szkoły o
      faktach. Strach twojej córki jest faktem. W szkole są profesjonaliści, którzy
      powinni rozwiązać problem fachowo. Z całego serca radzę Ci nie załatwiać
      sprawy „na gębę”. Nic tobie ani twojemu dziecku nie grozi z tego powodu, że
      napiszesz pismo do dyrektorki. Wręcz przeciwnie – istnieje większe
      prawdopodobieństwo, że twoje dziecko wyjdzie z tego wzmocnione a przede
      wszystkim bez szwanku.

      Ktoś napisał, że musisz ją uczyć odporności. Nie tędy droga. Trzeba jej przede
      wszystkim zapewnić poszanowanie jej uczuć i sprawić, aby nie przynosiła
      negatywnych emocji ze szkoły. Równie ważne jest, aby mały łobuziak zrozumiał,
      dlaczego nigdy nie można mówić do kogokolwiek „zabiję cię”. Siedmiolatka
      naprawdę można tego nauczyć i jestem przekonana, że on jest w stanie to
      zrozumieć i się poprawić. Trzeba tylko mądrych dorosłych.

      Trzymam za ciebie kciuki Mamooschko, żebyś potrafiła rozwiązać tę sprawę a
      przede wszystkim trzymam kciuki za twoją córcię, żeby następnym razem, gdyby
      ktoś jej powiedział „zabiję cię” tak głośno krzyknęła mu do ucha NIE MÓW TAK DO
      MNIE, żeby mu bębenki popękaływink
      • yenna_m Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 11:30
        bardzo mądrze, bardzo fajnie napisany post smile
        i bardzo fajne, konkretne propozycje smile

        Pozdrawiam smile
    • gizmulini Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 02:05
      Osobiscie uwazam, ze dzieci 7-mio letnie są już na tyle kumate, że doskonale
      wiedzą i zdają sobie sprawę co znaczy kogoś zabić. Nie sądzę by były to żarty.
      Ja zareagowałabym rozmową z wychowawczynią i w zależności od sytuacji być może
      z rodzicami lub samym delikwentem (jeśli chlopak pochodzilby z rodziny
      patologicznej). Zreszta pewnie do szkoly pofatygowalabym sie razem z mezem -
      zeby bylo jasne ze zalezy nam na JAK NAJSZYBSZYM rozwiazaniu problemu.
      Sama jako dziecko w szkole podstawowej przezylam maly dramacik i nie pomogly
      rozmowy z nauczycielami itp. Dopiero moj ojciec przemoca odpowiedzial na
      przemoc: w szkole, przy nauczycielce delikatnie objal moja przesiladowczynie za
      ramie i z tylu zlapal ja za wlosy. Oczywiscie zlapal bardzo, bardzo mocno.
      Powiedzial, ze jesli jeszcze raz choc mrugnie ona lub ktokolwiek inny w moim
      kierunku panienka straci wszystkie swoje sliczne loczki.
      Podzialalo.
      Sama mam syna i ciezko mi sobie wyobrazic, zeby do kogokolwiek tak mogl
      powiedziec. Jesli jednak dowiedzialabym sie od innej matki o czyms takim,
      natychmiast bym zareagowala, a matce dziewczynki bym podziekowala, za zwrocenie
      mi uwagi o takich sygnalach.
      Wraz z mezem spokojnie porozmawialibysmy z synem dlaczego tak robi itd.

      Jesli okaze sie, ze chlopak jest z "dobrego" domu reakcja rodzicow bedzie
      odpowiednia, jesli nie nie pozostanie Ci nic innego jak wziac sprawy w swoje
      rece.
      • pyza3d33 Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 11:00
        powiem wam, ze nie wierze w pomoc szkoly.mojego syna udezyl w twarz kolega,
        bo"zdenerwowal sie". rozmawialam i z matka i z wychowawczynia.w efekcie
        przeprosil mojego syna a na osobnosci zapytal go, czy mu wpie... jeszcze
        raz.wtedy ja poszlam do niego i mu powiedzialam pare slow. pomoglo.gdy
        zaczynasz od wychowawczyni musisz liczyc sie z tym, ze twoje dziecko zostanie
        uznane za skarzypyte, a ty za wariatke. ja kiedys na zebraniu zwrocilam uwage,
        ze dzieci uzywaja w stosunku do siebie wulgarnych slow i gestow. na to
        uslyszalam, ze to przeciez u dzieci normalne. nie u moich jednak. w kazdym
        razie powodzenia mamooschka.
    • dzemma Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 13:43
      ja mam jeszcze małe dziecko ale w takiej sytuacji chciałabym porozmawiac z mama
      albo tata tego chłopca, piszesz, ze mama po niego nie przychodzi ale chyba ktos
      przychodzi po 1-klasistę? tata? babcia? Można powiedziec babci o problemie lub
      poprosic o tel do mamy. Powinnas zrobic wszystko co możliwe by ktos wpłynął na
      tego chłopca - nawet jeśli to tylko takie gadanie to przeciez Twoja córeczka
      nie może sie bac! I Ty musisz zadbac o jej sprawy tak by czuła się bezpiecznie.
      • mamooschka Po rozmowie. 27.11.06, 19:01
        Poszłam, a jakże, powiedziałam co wiem, pani powiedziała co wie. Okazało się że
        w klasi taki tekst już był, więc pani wygłosiła pogadankę na temat. Okazało
        się, że moja córa świetnie się z tym chłopcem bawi jak równy z równym. Póżniej
        (to już córka opowiadała) pani wzięła oboje na stronę, zapytała: mówiłeś tak?
        chłopiec się wyparł, córka potwierdziła że mówił. KONIEC. Jeżeli kiedyś się to
        powtórzy to sama będę z małym rozmawiać.
        Dzemmo - chłopiec chodzi do i ze szkoły sam. Nikt po niego nie przychodzi.

        Co o tym myślicie?
        • monia145 Re: Po rozmowie. 27.11.06, 19:35
          Ale o czym? O tym, że chłopiec przychodzi do szkoły sam?
          Jak ja chodziłam do pierwszej klasy, to razem z rówiesnikami autobusem
          jeździłam do szkoły, bez dorosłych....
          Może rodzice pracują, może mieszka blisko szkoły, może rodzice uważają, że
          sobie poradzi, skoro rzuca takimi tekstami to i do szkoły trafi....możliwości
          jest sporo....
          • mamooschka Monia... 27.11.06, 20:12
            nie, że chodzi sam to mi w gruncie rzeczy lata. O tym, że powiedział do mojej
            córy "zabiję cię".
    • vivyan Re: "Zabiję cię!" 27.11.06, 19:47
      Idź do wychowawczyni i porozmawiaj z nią, żeby wyjaśnić sytuację i dla własnego
      spokoju. Jeśli wychowawczyni jest na poziomie to poradzi sobie z takim
      rozwiązaniem problemu, żeby do Twojego dziecka żadna łatka nie przylgnęła.
      Jeśli nie jest na poziomie - pogadaj z mamą tego chłopaka ale tu nigdy nie
      wiadomo na jaką osobę się trafi. Do dyrekcji szkoły nie idź na razie, od takich
      rzeczy generalnie jest wychowawca. A koleżance nauczycielce, która się
      wypowiadała parę postów wyżej doradziłabym może jakiś urlop albo przemyślenie
      paru kwestii związanych z wyborem zawodu. Nie wiem w jakiej ty szkole pracujesz
      dziewczyno ale w mojej takie nastawienie jak twoje na pewno by nie przeszło. A
      przypadki mamy odpowiednio trudniejsze bo to gimnazjum. Czasy są takie, że
      zaburzeń i dziwnych historii coraz więcej i sumienie nie pozwoliłoby mi na
      olanie tego typu sytuacji. A wcale nie jestem panikarą, pracuję w szkolnictwie
      od wielu lat i ogólnie rzecz biorąc pierdołami się nie przejmuję. uch.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja