chicałam poprosić Was o radę. Ola ma 9 m-cy i chyba próbuje nas terroryzować.
Do niedawna uwielbiała spacery. Od jakiegoś czasu przeraźliwie piszczy w
wózku i się wygina. Spacery stały się więc koszmarem. Nie pomaga inne
ustawienie oparcia, zabawecza czy zagadywanie. Przestaje piszczeć gdy się ją
wyjmie z wózka - najchetniej na rączki

Czasem trochę pochodzi (za rączki)
ale jak się zmęczy próbuje siadać i.... piszczy.
Dodam, że już od dawna sama wstaje, raczkuje i porusza się przy meblach.
W domu również zdarzają się "piszczące" sytuacje

Zwłaszcza jak wracam z
pracy i nagle zniknę np. w łazience
Nie wiem jak mam reagować na te wrzaski - czy powinam je ignorować?
Przecież to jeszcze nie bunt 2-latka więc co???????