Zabawa pistoletem

30.03.07, 12:43
Moj 4-ro leni syn bardzo lubi bawic sie pistoletami.Namawia mnie zebym mu
kupila a ja nie wiem co robic?czy kupic czy nie?A Wy pozwalecie bawic sie
pistoletami czy nie?O o tym sadzicie?Ja wyglada taka zabawa pistoletem?Moj
mlody jak dorwie od kogos pistolet to udaje ze strzela do wszystkich.
    • gopio1 Re: Zabawa pistoletem 30.03.07, 12:51
      Ja nie kupuję. Ale bawić się nie zabraniam. Koledzy mojego dziecka mają pistolety, karabiny i różne inne
      dziwne militaria. Nie uniknę styczności ztego typu zabawkami, więc pozwalam się bawić, ale jest jedna
      zasada - nie celujemy w ludzi.
      • maja98 Re: Zabawa pistoletem 30.03.07, 13:11
        Dzieki za odpowiedz.robie dokladnie tak samo jak Ty rowiez staram mu sie
        tlumaczyc ze nie wolno strzelac do ludzi.Tylko zastanawiam sie ze jakby maial
        swoj pistolet to moze po pewnym czasie stracilby zainteresowanie pistoletami od
        kolegow i nienalegal tak bardzo zeby dali mu sie pobawic.
    • fasolka99 Re: Zabawa pistoletem 30.03.07, 13:09
      U nas pacyfistyczne wychowanie leglo w gruzach gdy synek jako trzylatek nie
      mogl sie oderwac od starszych chlopcow na podworku, ktorzy bawili sie
      pistoletem na kulki. Od tego czasu (teraz synek ma 4.5 roku) mocno
      zweryfikowalam swoj poglad na sprawe. A wiec bawic sie moze, ale bez celowania
      w ludzi i zwierzeta (jak w poscie wyzej) plus stosujemy stosowna indoktrynacje:
      tlumaczenie, ze prawdziwy pistolet moze zabic, ze wojna jest zla itd ale ze
      istnieje taki sport jak biathlon np., gdzie celuje sie do tarczy.
      Nie kupuje (i zakazuje dawac jako prezenty) wszelakich atrap
      karabinow/pistoletow bedacych tylko wlasnie atrapa, z dzwiekiem czy
      swiatelkiem. Natomiast "dopuscilam do uzytku" pistolety na kulki i kapiszony
      (synek ma 1 na kapiszony i 1 na kulki, jak sie jakis psuje, bo to straszna
      tandeta, to moze sobie kupic nowy ze swojej tygodniowki). Stosuje takie
      rozgraniczenie bo mam wrazenie, ze synka tak naprawde to fascynuje to, co sie
      wydobywa z pistoletu, znaczy kulka lub dymek i to nie na zasadzie ze to ma
      cos/kogos zranic (absolutnie!), tylko na zasadzie maszynki cos robiacej. W ten
      sam sposob jest zainteresowany np. Bioniclem (czy jakos tak) strzelajacym
      kulkami czy zamkiem z kulkami firmy Chicco a nalezacym do poltorarocznego
      brata smile
      Nie kupuje zadnych granatow i tym podobnych akcesoriow.
    • reni_78 embargo na zabawki militarne 30.03.07, 13:55
      czasem czeka się na jakiś film w tv przez dwa tygodnie,
      dzieciak nie uśnie o zwykłej dla niego porze,
      i kończy się na "tańcu z gwiazdami" czy "jak oni śpiewają"...
      bo jak mu puścić masakrę w wietnamie to w nocy na koszmary i sika w łóżko...

      i co z tego ???
      jak w żłobku jest tatuś, któremu ni w ząb nie da się wytłumaczyć,
      że pistoletów na grupę nie wnosimy, bo... "dziecko chciało"...

      a potem ni stąd ni stamtąd mały włazi mi okrakiem na kolana,
      przykłada dwa palce do czoła, krzyczy pif-paf i ucieka zadowolony...
      no, ręce opadają...
      • verdana Re: embargo na zabawki militarne 30.03.07, 14:22
        Ja byłam z matek niezłomnych, co to "nigdy zabawek militarnych". No i kiedys
        podeszłam do łóżka mojego 4,5 letniego synka, ktory przed zasnieciem leżał
        wyraźn rozmarzony. Zapytałam, o czym tak marzy, a on odpowiedział "O karabinie
        maszynowym".
        Zrozumiałam, ze udało mi się osiągnąć dokladnie odwrotny rezultat od
        zamierzonego - moje dziecko, które nigdy nie domagało się kupna niczego, nie
        przywiazywało wagi do zabawek, nagle o czyms marzyło - o rzeczy, którą uważałam
        za najbardziej szkodliwą.
        Następnego dnia dostał karabin. Lepsza głupia zabawa, niż to, by zabawki
        militarne stały się największym przedmiotem pożądania, niespełnionym
        marzeniem . Pobawił się trochę i znudzilo mu się. A marzenie pewnie
        przetrwałoby całe lata.
        • jola_ep Re: embargo na zabawki militarne 30.03.07, 15:05
          > Ja byłam z matek niezłomnych, co to "nigdy zabawek militarnych".

          Mnie wyleczył synek, gdy miał jakieś trzy latka. U niego każdy patyk na podwórku strzelał. Przełomem było, gdy zmajstrował pistolet za pomocą dwóch patyków i zgniłego jabłka wink

          Zresztą mam dużego faceta, zafascynowanego od dzieciństwa bronią, który w dzieciństwie biegał po polach i "strzelaL" z chłopakami. Wyrósł z niego spokojny, opanowany, bardzo dobry (moim zdaniem wink ) człowiek. A swoją pasję częściowo realizuje w pracy. Broń pozostała jego hobby. Zbiera bagnety, nadal fascynuje się okresem drugiej wojny światowej. Dzięki niemu wiem, gdzie przebiegały okopy (nadal są), gdzie odbywały się bitwy. Znam historie moich stron.

          Synek ma pistolety, karabin. Bawi się raczej rzadko. Fasycnacja trwała krótko. Teraz tylko czasem wynosi pistolet (drewniany, sam złożył) by pobiegać z chłopakami na podwórku. Ale na naszym podwórku często widuję 6-7 latków jak biegają z patykami i strzelają wink Naprawdę, niekupowanie zabawek militarnych nie oznacza, że dzieciaki nie strzelają.

          Z większych "zabawek" mamy w domu wiatrówkę - latem strzelaliśmy rodzinnie do tarczy.

          Wiem, że pierwszym odruchem wielu matek jest eliminacja agresji i fascynacji militariami u dzieci. Myślę, że jednak tak naprawdę nie chodzi o to, czy nasze dzieci walczą, czy nie. Ważny jest cel: to czy, dobro walczy ze złem i po której jesteśmy stronie. Walka chyba jest "wkomponowana" w męską naturę i najlepsze, co możemy zrobić, to prawidłowo ją ukierunkować.

          Pozdrawiam
          Jola

          • ratyzbona Re: embargo na zabawki militarne 30.03.07, 18:45
            Jeśli kupimy dziecku zabawkę pistolet to nie skrzywimy mu psychiki ale trzeba
            najpierw nauczyć dziecko kilku zasad jak na przykład tego że nie można celować
            w ludzi i zwierzęta. Poza tym w polsce kwestia pistoletów zabawek nie jest aż
            taka niebezpieczna - co innego w maeryce gdzie dziecko może sięgnąć po broń
            tatusia ale w polsce większość z nas miała w ręku tylko plastikowe pistolety
    • agach77 Re: Pistolet to nie zabawka 30.03.07, 19:47
      Moim zdaniem pistolet to nie zabawka. Nie kupuje pistoletów, karabinów, noży.
      Synek oczywiście by chciał, braki uzupełnia sobie budując z klocków coś
      podobnego do pistoletu. I oczywiście jeżeli już zbuduje coś na podobieństwo
      broni, ma zakaz celowania do celów żyjących.
    • hankam Re: Zabawa pistoletem 31.03.07, 22:06
      Sama mialam rewolwer i moja koleżanka też. Robilyśmy dużo huku. Calkiem
      normalne z nas kobitki dzisiaj, naprawdę.
      • aka10 Re: Zabawa pistoletem 01.04.07, 11:53
        Reszta tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=59979702
    • ilosternka Re: Zabawa pistoletem 01.04.07, 23:38
      od początku uczyłam mojego synka ( 4 latka) że pistolet to brzydka zabawka.
      Długo nawet nie wiedział jak sie to nazywa, mowił po prostu na to "strzelenie".
      Teraz jak widzi pistolet lub jakiś np. karabin to sam mówi że to brzydka zabawka
      i jej nie chce. Ciekawe tylko jak długo to sie utrzyma.
      pozdrawiam I.
      • gringo68 Re: Zabawa pistoletem 03.04.07, 14:47
        Nie zabraniałem, mój mały mial okres fascynacji świcącym/terkocącym pistoletem,
        który mu kupiliśmy bo zobaczył taki u kolegi, mial też okres strelania do nas
        pistoletami na wodę. Potem mu przeszło i pistolety leżą gdzieś w pudle z
        zabawkami...

        Trzeba postawić na zdrowy rozsądek dziecka, a nie starać się być superhiper
        ekologicznym i politycznie poprawnym. Każdy chłopak ma okres fascynacji bronią,
        zabawami w indian i kowboi czy w czterech pancernych. Nie pozbawiajmy naszych
        dzieci tego....jeśli już to groźniejsze dla dzieci są komputerowe rozpieprzanki
        niż uganianie się za gołębiami czy kurami z łukiem zrobionym z patyka...
    • kotek15 Re: Zabawa pistoletem 05.04.07, 09:45
      synek ma 2,5 roku i ma karabin maszynowy i pistolet i nie sądze abym mu tym
      wielką krzywdę robiła, albo że przez to wyrośnie na mafioze itp
      karabin już połamał i nie nalega na następny.
      mój brat w dziciństwie miał rewolwer i bawili sie w kowboi i indian a wyrósł na
      normalnego człowieka wink
      zawsze uważałam ze zakazany owoc lepiej smakuje i ciesze sie że moje dziecko ma
      pistolet a nie śni o nim po nocach wink
      pzdr M
    • mapi9 Re: Zabawa pistoletem 09.04.07, 22:32
      My nie kupujemy synkowi pistoletów (bobik ma 3 latka)udaje że ma pistolet ale
      jak celował w kogoś to grzecznie mu tłumaczyłam że jak już to strzelaj w ścianę
      i tak robi.
      • marina2 Re: Zabawa pistoletem 09.04.07, 22:45
        Powyżej zostało już opisane o konstruowaniu z klocków,patyków i z dwóch
        palców "prawdziwej broni palnej".Jeden z moich synów obecnie dziewięcioletni
        odkąd zaczął mówić jest na wojnie.Posiada wojskowy chlebak i mundur -
        bluza ,spodnie,kapelusz,czapkę z daszkiem,maskę pegaz autentyczną.Jest
        dzieckiem czułym,wrażliwym,pisze wiersze i ujmujące listy np" droga mamo kiedy
        czytasz te słowa nie ma mnie wśród żywych.zginąłem na wojnie w
        Wietnamie.zostałem ranny w pierś.smuci mnie ,że już nigdy cię nie
        zobaczę.pożegnaj tatę,Michałowi powiedz,że rycerzy może dać swoim synom o ile
        się ożeni.byłem dzielny .zginąłem za Ojczyznę".wsuwa mi takie listy pod drzwi
        sypialni.wraca ze szkoły przebiera się w taki strój wydaje dźwięki
        strzelnicze,pada udaje ,że umiera,przeczołguje się do łazienki-czy kiedykolwiek
        tam po prostu poszedł?przeżyłam okres rycerski-był Krzyżakiem.Syn nie wdaje się
        w bójki,nie jest dzieckiem komputerowym.Nie widzę żadnych negatywnych skutków
        posiadania przez niego powyższych gadżetów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja