Dodaj do ulubionych

Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych

17.06.07, 18:41
Trzeba po prostu z dzieckiem dużo rozmawiać i tłumaczyć mu jak ma się
zachowywać w stosunku do obcych.
Obserwuj wątek
    • goodwater Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 17.06.07, 18:44
      trzeba nauczyć je rzucać w obcych kamieniami jak na innym artykule o
      poturbowanej babci
      • barbaram1 Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 17.06.07, 20:47
        Własnie przed chwila odgrywalysmy scenki, ktore zaproponowano w artykule. Jedna
        ze scenek: pani obiecuje nagrode w zamian, gdy dziecko pomoze w niesieniu
        torby. Moja szescioletnia corka pieknie reaguje odmawiajac. Po czym mowi do
        mnie: mamo, ale jak dostane nagrode na poczatku to moge pojsc, prawda? Bo
        przeciez, jak ktos daje nagrode na poczatku to nie wypada mi potem odmowic.
        Zatkalo mnie....
        • raveness1 Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 18.06.07, 08:23
          Czyli sprawa rozbija sie wlasciwie nie o pomoc starszej pani, tylko o nagrode.
          Chlodna kalkulacja jak u gieldowego spekulanta.
          • croyance Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 18.06.07, 11:38
            Czytalam ostatnio artykul, w ktorym opisywano, jak to kiedys przestrzegano
            dzieci, by "nie braly slodyczy od obcych". Jednej z dziewczynek starszy pan
            oferowal cukierki, chciala sie posluchac rodzicow, wiec je wziela, ale nie
            zjadla.
            Niebezpieczenstwo widziala w SLODYCZACH, a nie w kontakcie z obcym facetem.
            Tu chyba zaszlo cos podobnego.

            IMHO Autor watku pisze "wystarczy duzo rozmawiac", no tak, ale jak rozmawiac,
            co mowic?
            • ppo Bo niebezpieczeństwo jest właśnie w słodyczach! 18.06.07, 13:08
              > Niebezpieczenstwo widziala w SLODYCZACH, a nie w kontakcie z obcym facetem.

              I słusznie! Bo to chodzi o słodycze, nafaszerowane usypiającym narkotykiem, a
              nie o zamianę dwóch zdań z obcym facetem w publicznym miejscu. Dziecko
              zachowało się prawidłowo. Gdyby zjadło i usnęło, to wtedy mogłoby zostać
              porwane. Żaden porywacz nie zdecydyje się paradować po mieście z wrzeszczącym,
              wyrywającym się "bachorem" pod pachą. Natomiast śpiące dziecko można nieść na
              rękach nie wzbudzając podejrzeń.
              • croyance Re: Bo niebezpieczeństwo jest właśnie w słodyczac 18.06.07, 17:22
                To prawda. Ale czy faktycznie tak bylo 30 lat temu?
                Slodycze byly uzywane wtedy chyba tylko jako klasyczna przyneta, lub
                manipulowanie odruchem wdziecznosci (cukierek wzielam, to musze sie zgodzic).
                • kruk07 Jak nauczyc Polaka, zeby uwazal na innych 30.10.07, 18:56
                  Az z dumieniem czytalem tytul, bo myslalem, ze w Polsce narescie
                  naucza dzieciom uwazac na innych i innych poszanowac. - Ale nie,
                  chodzi o to, zeby dzieci uwazaja na siebie - biedny narod - kazdy
                  dba i mysli o sobie.
                  • soyokaze Re: Jak nauczyc Polaka, zeby uwazal na innych 30.10.07, 23:35
                    Rozumiem, że to była ironia?
                    Jeśli nie, to współczuję.
                    Nie trzeba by ich uczyć tylko uważania na siebie, gdyby dorośli tego "szacunku",
                    o którym mówisz nie wykorzystywali przeciw nim.
                    Poza tym pomieszałeś dwie wartości, wynikające z zupełnie różnych rzeczy.
                    Uważanie na siebie nie wyklucza szacunku do innych, to chyba jasne.
              • raveness1 Re: Bo niebezpieczeństwo jest właśnie w słodyczac 18.06.07, 23:56
                I slusznie. Schowac dzieci pod inkubatorem. To jest ich jedyny rozwoj.
                A wszystkie matki, przekonane w swoim egoizmie, ze ich dziecko jest wyjatkowe,
                8-my cud swiata, nie dopouszcza zadnej krytyki.
                Gdyby tyle bylo na swiecie cudownych dzieci, ile matek wierzy , ze nimi sa, to
                zylibysmy wsrod geniuszy.
                Ale prawda jest taka, ze 90% populacji to idioci.
                • pxm jeszcze tu się wtrącę 30.10.07, 18:41
                  dla mnie moje dziecko jest ósmym cudem świata
                  i 9 też
                  moja sprawa
                  jest moim małym geniuszem, Pana/Pani nie musi podniecać to jak mój
                  niunio ogląda książeczki,jak uczy się słów itd, dla mnie to fenomen
                  i tak jest dla wielu matek małych geniuszy, prwada? smile))
                • soyokaze Re: Bo niebezpieczeństwo jest właśnie w słodyczac 30.10.07, 23:44
                  Rozumiem, że stało się to baardzo wcześnie,
                  ale teraz które z tych dwóch:
                  mama uświadomiła ci, że jesteś idiotą, czy może do dziś wierzysz, że mieścisz
                  się w tych 10%? Bo po twojej wypowiedzi za Chiny nie mogę dojść które.
        • mario-radyja Dać do oglądania kwadrologię "Aliens" 30.10.07, 16:11
          W szczególności druga część jest tutaj wartościowa dla edukacji
          dzieci jeżeli chodzi o radzenie sobie z Obcymi.
    • adegie Trzeba dużo bić dzieci, jak to robią prezes Kurtyk 17.06.07, 21:03
      a i Człowiek bez Nazwiska. Reszta się jakoś ułoży.
      • m.mos Bardziej idiotycznej wypowiedzi nie słyszałem 30.06.07, 18:39
        Człowieku, jeśli bijesz dzieci, to po pierwsze jesteś złym rodzicem, a po
        drugie, uczysz dziecko agresji, po trzecie, wyrabiasz w nim poczucie
        bezradności, a tutaj konieczna jest raczej postawa asertywna. Trzeba rozmawiać
        z nim, pokazywać mu na różnych materiałach, co może je spotkać. Bicie tutaj
        niczego dobrego nie zdziała, wręcz przeciwnie.
    • owocoskala Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 23.06.07, 08:57
      Przerobiłyśmy te scenki, myślę że to ekstra pomysł....
    • m.mos Sami świećmy przykładem!!! 30.06.07, 18:35
      Po prostu sami świećmy przykładem jak się zachować bezpiecznie. Zamykajmy auto
      zawsze choćby na krótką chwilę, dobrze zamykajmy drzwi, odmawiajmy rozmów
      telefonicznych obcym, zwłaszcza jeśli pytają nas o adres i inne potencjalnie
      niebezpieczne informacje. Rozmawiajmy też z dziećmi, a nauczyciele niech
      organizują prewencyjne spotkania np. z policyjnym psychologiem czy samym
      dzielnicowym w szkole, aby ten ich zwyczajnie nauczył bezpiecznego
      zachowania "w domu i w zagrodzie".
      • marysienka110 Re: Sami świećmy przykładem!!! 30.06.07, 23:05
        A moze na odwrot?
        Moze nie powinnismy sie tak dcinac. I nauczyc sie otwartosci?
        A za to szacunku do siebie do swojego ciala,
        Nauczyc dzieci watpic i zadawac pytania.
        I pokazac jak sie odmawia?
        A poza tym to oczywiste ze wlasnym przykladem.
        Jak to sie mowi?
        Dzieci malo slysza, ale duzo widza. wink
    • bezportek Uczyć dziecko, czy "obcych"? 25.10.07, 17:01
      Milczace zalozenie, ze w spoleczenstwie moze sie swobodnie paletac
      pedofil, a my wszyscy mamy stawac na glowie, zeby nasze dzieci
      rzadziej cierpialy napadniete przez zboka, to typowo lewackie
      odwracanie kota wylinialym ogonem. Statystyka jest nieublagana: 80%
      aktywnych pedofili to recydywisci. Idiotyczny dogmat "reedukacji"
      przez glaskanie po glowie i zabobonna wiara w mozliwosc samoistnego
      wyleczenia zboczenia (choc n.p. dla geja taka mozliwosc w.g.
      katechizmu malego lewaczka jest z gory wykluczona) - skutkuje
      narastaniem zagrozenia dla naszych pociech. Osobiscie wybieram
      wariant samopomocy sasiedzkiej. Widzialem akcje w mojej dzielnicy
      pare lat temu - po alarmie podniesionym przez zaczepione dziecko, w
      pol godziny wszyscy sasiedzi przyjechali z pracy i wyszli na ulice
      przewietrzyc dubeltowki. Policja i lokalne radio uratowaly zycie
      podejrzanemu, ktory mial dosc rozumu, zeby nie uciekac. Ale nie
      sadze, zeby inny zbok predko sprobowal...
    • sendivigius Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 25.10.07, 21:11
      A moze od razu uczyc dziecko z spoleczenstwo to wilki, pijawki,
      zmije, ropuchy, rekiny i hieny. Smialo walmy z lewacka paranoja
      podejrzliwosci. Dzis wszedzie jest zboczeniec, jutro wszedzie
      weszymy agenta, kulaka, szpiega, terroryste, brakoroba albo wroga
      klasowego. Barykadujmy sie w domu i kupujmy pistolety o wielkim
      kalibrze. Przeznaczmy wieksza czesc dochodu na urzadzenia alarmowe i
      zatrudnianie dodatkowej policji.

      Oh, jaki spoleczny raj wtedy nastapi, nie bedziemy wierzyli nikomu
      ani niczemu, nie bedziemy rozmawiali z nikim ani nigdzie wychodzili,
      bedziemy tylko patrzec w telewizor i sluchac co ma nam rzad do
      powiedzenia.

      Ja wciaz naiwnie wierze ze GW jest po prostu glupia, a artykul
      powyzszy tylko to potwierdza, bo jak to nie jest prawda i glupia nie
      jest to... no uruchomijmy nasza wyobraznie, ten artykul to niby taki
      cukierek a tak naprawde....
      • panna.sarabella nie masz dzieci, prawda? 26.10.07, 11:22
        chyba nie masz dzieci. Odkąd mam córeczkę i słysze o zbokach którzy
        potrafią wykorzystać seksualnie dzieci to drżę z obawy o to, ze
        mojemu dziecku też moze coś takiego się przydażyć.
        Twoje rozumowanie przedstawia taki sam sbosób myślenia większosci
        ludzi jak o nowotworze czy aids: innym moze się to przydażyć ale nie
        mnie! I tu tkwi błąd. Takie tragiczne zdarzenie moze dotyczyć
        każdego, bez wyjątku. I naszym obowiązkiem jest uchronic przed tym
        nasze dzieci.

        A twój post świadczy chyba też o tym że na ślepo krytykujesz GW i
        cokolwiek napisze jest wg ciebie be (a ten artykuł akurat jest
        naprawdę dobry - zrozumiesz jak będziesz miał dzieci)
        • sendivigius Re: nie masz dzieci, prawda? 26.10.07, 22:13
          Dzieci mam sztuk 2. Ten "zbok" to wlasnie twoj maz (czy ktokolwiek
          odpowiedzialny za twoja coreczke). Tak go widza inne podobne tobie
          jak idzie ulica. Twoja coreczka za pare lat dorosnie i tez bedzie
          widziala w kolegach "zbokow". Zostanie tak nieszczesliwa jak ty.

          O wiele, wiele wiecej dzieci gine i jest okaleczone w wypadkach
          samochodowych niz przez "zbokow". Jeszcze gorzej, wiecej dzieci
          zostaje inwalidami na skutek wypadkow w szkole i bitek z kolegami
          niz jest ofiarami "zbokow". To w krajach cywilizowanych, w skali
          planety wiecej dzieci umiera z glodu niz z powodu "zbokow". Co w
          tych sprawach zrobilas? Jak piszesz, to "nasz" obowiazek!
          • soyokaze Re: nie masz dzieci, prawda? 30.10.07, 23:00
            Jesteś "zbokiem", że tak ich bronisz? Wiem, że to pytanie poniżej pasa, ale
            twoja wypowiedź zakrawa o urojenia.
            Ok, żarty na bok. Ja nie mam dzieci, a mimo to wiem, że nawet Ty, jeśli nie
            jesteś wyrodnym rodzicem, w pierwszej kolejności w przypadku zaistnienia
            zagrożenia chroniłbyś własne potomstwo. Tak jesteśmy stworzeni, więc nie
            piernicz pacyfistycznych głupot o robieniu czegokolwiek dla świata kosztem
            własnych dzieci. Ty nic dla tych głodujących pewnie nie robisz, więc nie oceniaj
            inych. Kolejna sprawa: to postawa rodzica jest ważniejsza od artykułu, a nie
            widzę w jaki sposób ten lub postawa przedmówczyni mogłyby szkodzić. Gdzieś
            wyczytałeś, że uczy strachu swoje dzieci? Jesteś telepatą? Może ona woli martwić
            się zamiast nich? I słusznie zauważasz, że zbokiem może być mąż. Najczęściej
            jest to bliska osoba, a artykuł daje podstawowe narzędzia obrony BEZ popadania w
            paranoję i strachem przed nieznanymi sytuacjami. Ja dobrze pamiętam co mnie
            spotykało. A jeśli nawet artykuł Ci się nie podoba, to w ten czy inny sposób i
            tak spróbujesz zabezpieczyć swe dziecko tymi zagrożeniami, bo one istnieją, nie
            zaprzeczysz. Jeśli nie, to znaczy, że jesteś jednym z przypadków, których geny
            natura eliminuje. Pamiętaj, o wyrozumiały Samarytaninie, że przed samochodem,
            głodem i wypadkiem dziecko może nie mieć szans się obronić. Przed obcym/bliskim
            ze złymi intencjami - tak, jeśli się mu to pokaże.
            • sendivigius Re: nie masz dzieci, prawda? 31.10.07, 16:26
              W twoim przekonaniu na pewno jestem "zbokiem" bo mysle a u
              feministek to juz podejrzane.

              Doba, moje dziecko, ma 24 godziny, nigdy nie da sie zrobic
              wszystkiego co by sie chcialo dlatego trzeba ustalac hierarchie,
              wiec w pierwszej kolejnosci robic rzeczy najwazniejsze. A ten
              artykul taka hierarchie wywraca, zajmuje sie seksem patologicznym bo
              to medialnie nosne, zupelnie bez zdawania realacji jak rzadki jest
              to problem. Jesli przeznaczymy czas i energie dziecka na nauke
              przed "zbokami" to nie starczy juz jej na nauke regul ruchu
              drogowego. Samochody zbiora zniwo, ale jaki to niemedialne.

              Jest w tym wszystkim jednak wiekszy wymiar niz praktyczny, to
              kondycjonowanie spoleczne do spolecznenstwa konsumpcyjnego. Polega
              ono na wytworzeniu ogolenego leku przed innymi ludzimi aby ten lek
              usmierzac jedynie wartosciami materialnymi. Dlatego obok leku
              promuje sie tzw. indywidualizm. Za ta kampania niestety stoja
              ksiazki bilansowe miedzynarodowych korporacji a nie zadna troska o
              dzieci. Jakby sie ktos o dzieci troszczyl to "zbokow" by zamknal do
              wiezienia, a rozpetywal kampanie oblednego strachu.
        • gniewomierz Re: nie masz dzieci, prawda? 30.10.07, 16:40
          panna.sarabella napisała:

          > chyba nie masz dzieci. Odkąd mam córeczkę i słysze o zbokach którzy
          > potrafią wykorzystać seksualnie dzieci to drżę z obawy o to, ze
          > mojemu dziecku też moze coś takiego się przydażyć.

          Jesteś typowym przykładem osoby niesamodzielnej intelektualnie, która
          bezkrytycznie i bez zastanowienia przyjmuje do wiadomości informacje pojawiające
          się w mediach.

          > Twoje rozumowanie przedstawia taki sam sbosób myślenia większosci
          > ludzi jak o nowotworze czy aids: innym moze się to przydażyć ale nie
          > mnie! I tu tkwi błąd. Takie tragiczne zdarzenie moze dotyczyć
          > każdego, bez wyjątku.

          Parę linijek niżej ktoś słusznie napisał, iż większym zagrożeniem od
          pedo-maniaków są dla Twojego dziecka wariaci drogowi, których w naszym kraju nie
          brakuje. Drżysz z obawy za każdym razem gdy Twoje dziecko przechodzi przez ulicę?

          I naszym obowiązkiem jest uchronic przed tym
          > nasze dzieci.

          Twoja ochrona polega na popadaniu w coraz większą paranoję. Opamiętaj się zanim
          zamkniesz swoje dziecko pod kloszem czym uczynisz mu prawdziwą krzywdę.

          >zrozumiesz jak będziesz miał dzieci
          Takie argumenty pojawiają się zwykle wtedy gdy nie ma się już niczego sensownego
          do powiedzenia.
          • soyokaze Re: nie masz dzieci, prawda? 30.10.07, 23:16
            gniewomierz napisał:

            > Jesteś typowym przykładem osoby niesamodzielnej
            > intelektualnie, która
            > bezkrytycznie i bez zastanowienia przyjmuje do
            > wiadomości informacje pojawiające się w mediach.

            Jesteś typowym przykładem osoby krytykującej wszystko za wszystko, tak
            samodzielnej intelektualnie, że odrzuca wszelkie tezy, których sama nie
            wymyśliła, nie zastanawiając się, że mogą być słuszne. Nie jesteś pedagogiem, to
            od razu widać.
            A teraz odpowiedz mi na pytanie:
            Czy gdyby moja przedmówczyni napisałaby, że miała bezpośredni kontakt z takim
            wykorzystanym dzieckiem, zrozumiałbyś jej lęk? Ty hipokryto niedzielny, ten
            artykuł jest właśnie po to, by nie popadała w paranoję, by miała świadomość, że
            jej dziecko będzie bezpieczniejsze, bo dostało narzędzia, szansę do obrony.
            Życzę ci dystansu i wolnego czasu, żebyś zawsze mógł pomyśleć dwa razy, gdy coś
            przeczytasz i zanim coś napiszesz.
            • gniewomierz Re: nie masz dzieci, prawda? 31.10.07, 08:40
              soyokaze napisał:

              > Jesteś typowym przykładem osoby krytykującej wszystko za
              wszystko, tak
              > samodzielnej intelektualnie, że odrzuca wszelkie tezy, których
              sama nie
              > wymyśliła, nie zastanawiając się, że mogą być słuszne.

              Wygląda na to, że nieświadomie wbiłem ci szpilę. smile

              >Nie jesteś pedagogiem

              Przygotowanie pedagogiczne akurat posiadam smile

              > A teraz odpowiedz mi na pytanie:
              > Czy gdyby moja przedmówczyni napisałaby, że miała bezpośredni
              kontakt z takim
              > wykorzystanym dzieckiem, zrozumiałbyś jej lęk?

              Zależy to od tego czy byłby to lęk uzasadniony.

              >Ty hipokryto niedzielny

              Dlaczego akurat hipokryto?

              >te nartykuł jest właśnie po to, by nie popadała w paranoję, by
              miała świadomość, że
              > jej dziecko będzie bezpieczniejsze, bo dostało narzędzia, szansę
              do obrony.

              A ja mam uważam, że ten artukuł to kupa idiotyzmów przyczyniających
              się do pogłębienia panującej obecnie paranoi.

              > Życzę ci dystansu i wolnego czasu, żebyś zawsze mógł pomyśleć dwa
              razy, gdy coś
              > przeczytasz i zanim coś napiszesz.

              Czego jak czego ale dystansu nie musisz mnie życzyć. Pomyśl lepiej o
              sobie.
              • panna.sarabella Re: nie masz dzieci, prawda? 31.10.07, 11:13
                hmmm, nie uważam się za osobę która popada w paranoję i nie
                zamierzam mojej córki zamykać pod kloszem, bo zdaję sobie sprawę że
                w końcu musi żyć samodzielnie na tym świecie. A prawda o tym świecie
                jest taka, ze czyhają RÓŻNE zagrożenia, które musimy dziecku
                uświadomić!!! Dlaczego pojawia sie tyle kursów dla dorosłych,
                uczących asertywności? Bo nikt nam tego nie wpajał jak byliśmy mali.
                A to jest do życia potrzebne.

                > Zależy to od tego czy byłby to lęk uzasadniony.
                Czy musi się komuś z mojego otoczenia coś stać żeby mój lęk uznać za
                uzasadniony??? Oświeć mnie, kiedy mogę uznać mój lęk za uzasadniony.
                Osobiście uważam że lepiej zapobiegać i uświadamiac o wirtualnych
                zagrożeniach niż zmagac się potem z realnym zagrożeniem.
                Powiedz mi jeszcze taką rzecz: zamykasz swoje mieszkanie na klucz?
                Domyślam sie ze tak. A okradli cię juz kiedyś? Nie? To po co
                zamykasz dom na klucz? Przecież twój lęk o twój dobytek nie jest
                uzasadniony... No chyba że cię juz okradli. Tak samo ma się ze
                zboczeńcami. Nie będą realnym zagrożeńiem dopóki nie zaatakują
                ciebie albo twojego dziecka. Tyle że wiesz, wtedy będzie juz za
                późno na uświadamianie dziecka.

                Doskonale zdaję sobie sprawę, ze obca osoba moze uznac mojego męża a
                nawet mnie za zboka widząc mnei na ulicy. Nie ma podstaw przecież
                żeby mysleć inaczej, bo nie ma żadnych informacji na mój temat.
                Dlatego ma prawo przyjąć najgorszą z możliwych opcji.

                Dalej stoję na stanowisku: duża część społeczeństwa (m.in. ci którzy
                mnei atakujecie) myslicie o zboczeńcach w sposób, w jaki mysli sie o
                raku i aids: sytuacja taka moze dotyczyć innych, ale nie mnie.
                • gniewomierz Re: nie masz dzieci, prawda? 31.10.07, 12:28
                  panna.sarabella napisała:

                  > Dlaczego pojawia sie tyle kursów dla dorosłych,
                  > uczących asertywności? Bo nikt nam tego nie wpajał jak byliśmy
                  > mali.

                  Raczej dlatego, że panuje taka moda a co za tym idzie da się na tym
                  zarobić całkiem konkretne pieniądze. smile

                  > Oświeć mnie, kiedy mogę uznać mój lęk za uzasadniony.

                  Pisałem już, że w życiu należy kierować się rozsądkiem a do
                  medialnych doniesień odnosić z należytym dystansem. Takie podejście
                  pozwoli Ci racjonalnie podejść do kwestii własnych lęków.




                  > To po co zamykasz dom na klucz? Przecież twój lęk o twój dobytek
                  nie jest
                  > uzasadniony... No chyba że cię juz okradli. Tak samo ma się ze
                  > zboczeńcami. Nie będą realnym zagrożeńiem dopóki nie zaatakują
                  > ciebie albo twojego dziecka. Tyle że wiesz, wtedy będzie juz za
                  > późno na uświadamianie dziecka.
                  >
                  > Doskonale zdaję sobie sprawę, ze obca osoba moze uznac mojego męża
                  a
                  > nawet mnie za zboka widząc mnei na ulicy. Nie ma podstaw przecież
                  > żeby mysleć inaczej, bo nie ma żadnych informacji na mój temat.
                  > Dlatego ma prawo przyjąć najgorszą z możliwych opcji.
                  >
                  > Dalej stoję na stanowisku: duża część społeczeństwa (m.in. ci
                  którzy
                  > mnei atakujecie) myslicie o zboczeńcach w sposób, w jaki mysli sie
                  o
                  > raku i aids: sytuacja taka moze dotyczyć innych, ale nie mnie.
      • burek_polny Pajacu, widzisz tu teorie spiskowa ? 26.10.07, 15:56
        Jak bedziesz mial dzieci, to wtedy sie wypowiesz (chociaz ci tego
        nie zycze, bedzie mniej paranoikow w tym kraju).

        A do tego czasu, MILCZ BURA SUQO.
    • moherboy Powiedz dziecku że każda obca osoba może być z PiS 26.10.07, 11:15

    • osa102 naucz uważac na swoich...tak tak 26.10.07, 13:45
      z własnego doswiadczenia wiem ,że w rodzinie bywaja
      popaprancy.....patrz na ręce starym wójkom i dziadkom sliniacym
      sie ....
      • kosjanka Re: naucz uważac na swoich...tak tak 27.10.07, 08:31
        Scenka z samochodem jest dobra, zostawiasz dziecko na chwilę, przychodzi obcy i
        mówi że rodzicom stało sie coś złego - szkoła przetrwania. Wyobraziłam sobe test
        w drugą stronę. Zatrzymuję się samochodem niedaleko kiosku, dziecko wychodzi
        kupić sobie gumę np, za chwilę podchodzi obcy facet (baba) i mówi że dziecku
        stało się coś złego. Nie wiem co zrobiłabym chłopu (babie) po tym jakby
        powiedział, że to tylko test.
      • gniewomierz Re: naucz uważac na swoich...tak tak 30.10.07, 16:43
        Tylko w popapranym umyśle mogą narodzić się tego typu myśli....
    • e-ftalo Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 27.10.07, 15:15
      Po pierwsze nie używajmy słowa "obcy".
      Przecież obcy są w zasadzie wszyscy ludzie spoza rodziny.Określenie
      nielogiczne,budujące błędne stereotypy u dziecka.
      Dziecko powinno unikać kontaktu z ludźmi złymi.I teraz rozważamy różne przypadki
      ,sytuacje,miejsca.Nie tylko na ulicy,również w szkole,na podwórku,u wujka.
      Zły człowiek może zrobić dziecku krzywdę na różne sposoby,ale wcześniej musi się
      pojawić jakaś sytuacja,a więc są to takie teoretyczne rozważania o możliwych
      zdarzeniach.

      Ale niestety u nas przyjęło się określenie "obcy" z powodu statystyk i
      nagłośnienia medialnego sytuacji prosto z ulicy ,gdzie np pedofil siedział w
      krzakach i porwał dziecko,lub szaleniec siedział pod szkołą i częstował dzieci
      cukierkami.Te stereotypy są śmieszne i niedorzeczne.
    • camel_3d bylöe nie przegiac paly-.... 29.10.07, 16:06
      i ni ezrobic z kazdej osoby gwalciciela, mordercy i porywacza...
      • ma1969 a cwiczenia praktyczne? 30.10.07, 16:35
        rozmawialem juz z dzieckiem na te tematy ale to bylo dosyc dawno. a
        teraz korci mnie aby zamiast rozmowy przygotowac cwiczenie
        praktyczne czyli wyslac do szkoly mojego kolege, ktorego dziecko nie
        zna oczywiscie uprzedzajac wychowawce i woznego. czy warto dziecko
        stresowac?
        • soyokaze Re: a cwiczenia praktyczne? 30.10.07, 23:28
          Wydaje mi się, że to nie jest dobry pomysł. Jeśli dziecko pójdzie, a potem okaże
          się, że za rogiem będzie czekać Pani, może nabrać przekonania, że gdy następnym
          razem pójdzie z obcym w podobnej sytuacji, też okaże się, że to tylko żart. Może
          być nawet skłonniejsze do pójścia. Tylko, że Pani może już tam wtedy nie być.
    • alicez Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 30.10.07, 17:01
      Ale czesto ludzie na ulicy są bez wyobraźni. Nie było jeszce spaceru
      zeby jaiś człowiek nie podszedł do nas i nie rzucił do mojego
      dziecka tekstem: pójdziesz ze mną?. No szlag mnie trafia na takie
      coś. Wczesniej mały chetnie chwytał takiego osobnika za rekę i
      musiałam szukać wytlumaczeń pod tytulem, nie synku, lepiej chodź z
      mamusią itd, teraz mały ma 2 lata i już sie tak nie rwie. Ale
      tłumaczenie mu co i jak z tymi nagabującymi nas ludźmi jest
      kompletnie bez sensu.
      • pxm a ja swoje: 30.10.07, 18:31
        mnie nauczyło rozwagi oglądanie programu 997, teraz mam 28 lat, ale
        pamiętam sytuację, jaką miałam gdy miałam 9 lat, pokłóciłam się z
        koleżankami, szłam zapłakana do domu (dla jasności:byłam pod swoją
        szkołą, 3 minuty piechotą), zaczepił mnie jakiś pan starszy, zaczął
        wypytywać i pocieszać, zaproponował spacer nad rzeczkę (smródka
        warszawa służewiec smileokolica nieciekawa, jakieś działki,
        graciarnie ), ja smutna poszłam z nim, wziął mnie za rękę, przeszłam
        z nim kilkanaście metrów, nagle jakieś światełko mi się zapaliło w
        głowie (scenki z 997), wyrwałam dziadowi rękę z okrzykiem:ja się
        muszę zapytać babci czy mogę z panem iść i w nogi, zwiałam do domu.
        proszę Państwa nie należy się zamykać i gapić w tv w domu(chyba, że
        ktoś chce), ale nie jest bezpiecznie, nie da się tego ukryć, ktoś tu
        wspomniał, że wypadki drogowe itd.owszem w wypadkach drogowych ginie
        więcej dzieci, ale idąc dalej ta drogą, gdyby zboków było tyle samo
        co samochodów...odpukać uncertain
        są rzeczy na, które mamy wpływ, w mniejszym czy większym stopniu i
        takie, na które wpływu nie mamy, nie mam wpływu na to, że jakiś
        debil będzie zap... 150 przez miasto i wjedzie w przystanek pełen
        ludzi itd
        ale mogę nauczyć dziecko, żeby uważało na przejściu, żeby nie
        wbiegało na ulicę, żeby nie poszło z nikim obcym (ktoś tu wyżej
        napisał o zaczepkach typu:chłopczyku pójdziesz ze mną?moje dziecko
        też jest tak zaczepiane, na szczęście nie ciągnie mojego 2latka,
        żeby chcieć iść, ale kto wie, może mu się odmienić), żeby umiało,
        starało się ocenić sytuację, czy jest jakieś zagrożenie.
        kocham moje dziecko i bardzo się o nie boję, żeby nie stała mu się
        krzywda, żeby właśnie jakiś zbok, go nie porwał i ... (strach
        pomyśleć),żeby jakiś wariat albo pijak nie przywalił w nasz samochód
        itp. Nie chcę w nim zaszczepiać lęku do świata i ludzi, ale chcę
        żeby żył:cały, szczęśliwy i zdrowy.pytanie jak to pogodzić zadaję
        sobie prawie codziennie smile
        pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłego wieczoru smile
        • pxm p.s. 30.10.07, 18:37
          chciałam jeszcze dodać, że ten pan, któremu uciekłam mógł być jakimś
          miłym staruszkiem, który naprawdę chciał dobrze (jeśli tak to
          sorry), ale równie dobrze mógł być pedofilem, który dorwał
          ofiarę...tego się na szczęście nigdy nie dowiem.
          czyli jednak warto nie trzymać dzieci pod kloszem, starszaki niech
          oglądają 997 wink, oczywiście te które chcą...
          • gniewomierz Re: p.s. 30.10.07, 20:37
            Najważniejsze żeby zachować rozsądek, dystans i nie popadać w paranoję, która
            opanowała znaczną część społeczeństwa...
    • patman Puścić mu film pod tytułem "Alien" :p n/t 30.10.07, 22:13

    • irena104 Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 30.10.07, 23:49
      Najtrudniej jest dzieci nauczyć myśleć i właściwie oceniać sytuację.
      W ostatnią niedzielę po 18 na mokrej ulicy, niedaleko koscioła
      znalazłam legitymację szkolna, jakies kwity i 10 PLN. Jeszcze suche
      i niepodeptane. W kosciele obejrzałam legitymację należącą do 13-
      latki uczęszczajacej do pobliskiego gimnazjum i zamieszkałą
      niedaleko koscioła. Zamierzałam odnieść zgubą pod podany adres.
      Niedaleko miejsca zguby stały smętnie dwie nastolatki. Zapytałam je,
      czy chodzą być może do pobliskiego gimnazjum. Odpowiedziały zgodnie,
      że nie znają (!) szkoły pod wymienionym przeze mnie adresem.
      Jeszcze na wszelki wypadek zapytałam czy przypadkiem nie znają
      dziewczynki takiej, a takiej. Chórem odpowiedziały, że nie.
      Coż, ruszyłam w strone domu wypisanego na legitymacji. Wtedy
      dziewczynki dogoniły mnie i zapytały dlaczego pytałam. Miałam ochotę
      odpowiedziec, że co ich to obchodzi, skoro nie wiedzą gdzie szkoła i
      nie znają dziewczynki.
      Okazało się, że była to jedna z nich (w czapce, nie poznałam).
      Na pytanie dlaczego kłamały powiedziały, że w szkole ich
      poinstruowano, żeby nigdy nikomu nie przyznawały sie jak się
      nazywają i gdzie mieszkają, bo jakiś zboczeniec, czy gwałciciel może
      ich napaśc. Poczułam sie głupio i zapytałam, czy wyglądam na
      gwałciciela. Dziewczynki nie były bardzo nieśmiałe, bo o 10 PLN
      odrazu się upomniały (i słusznie).

      Niedaleko tego miejsca 30 lat temu, moją wtedy 7-letnią córke,
      zwabił do bramy mężczyzna (znała go!, bo robił u nas jakieś
      remonty)
    • harrypotter nie robcie z dzieci alienow i psycholi! 31.10.07, 13:16
      W sklepie patrzena 3 latnie dziecko z tata, ojciec patrzy na mnie
      strasznycm wrednym wzrokiem i ustawia dziecko tak zebym go nie
      widzlala, no przeciez na twarzyczke jego dziecka nie moze patrzec
      byle kto!!
      Wyladowoala mi sie koma, pytam 10 latka z plecakiem o godzine, robi
      wielkie okragle przestraszone oczy i ucieka
      No i nawet raz mi sie zdarzylo jakiemus gnojkowi 11-12 lat zwrocic
      uwage zeby na mnie nie wjazdzal rowerem to powedzial ze "pojde do
      wiezienia za zaczepianie dzieci"!!
      LUDZIE WEZCIE, JAK BEDZECIE DZIECI UCZYLI NIENAWIDZIC DOROSLYCH TO
      SAME BEDA SIE POTEM NIENAWIDZIC
    • e-ftalo Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 31.10.07, 16:19
      Na każdy atykuł szczególnie dotyczącym ochrony dziećmi przed "obcymi" trzeba
      patrzeć z przymrużeniem oka.Autorzy takich artykułów nie są bezstronni i
      prezentują czyjś pogląd.Zupełnie inny pogląd na temat ma np osoba molestowana w
      dzieciństwie a inny osoba bez takich doświadczeń.Jednak zagożenie to nie tylko
      pedofila,to także przemoc fizyczna,psychiczna,zagrożenie życia i inne.
      Warto wiedzieć o tym,warto rozmawiać z dziećmi o całym spektrum życia w
      społeczeństwie w tym również o zagrożeniach,ale nie można skupiać się wyłącznie
      na pedofilii tylko dlatego że właśnie obejrzeliśmy dramatyczną okładkę
      faktu.Ludzie są wyczuleni na to zagadnienie i stąd dramatyczne relacje
      dziennikarzy,zamiast praktycznej informacji.Jak już szukamy mądrych
      artukułów,zajrzyjmy na www.kidprotect.pl a szczególnie forum,gdzie są różne
      zdania,a nie jakiś jednostronny pogląd jakiegoś pismaka GW,który dostaje pensję
      za napisanie artykułu.Na forach ludzie za darmo piszą dużo mądrzejsze rzeczy niz
      w niejednym artykule pasowym.
    • e-ftalo Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 07.11.07, 16:41
      ma1969,jak chcesz zbadać zrób doświadczenie na ulicy.
      Ale oczywiście to głupi pomysł,no chyba że chcesz w ten sposób przeegzaminować
      dziecko,uprzednio przygotowane do takiej scenki,sprawdzić jak będzie odpowiadało
      na różne propozycje twojego znajomego.W sumie to trochę jak scenariusz filmowy.
      Ale nie może być mowy o prostackim planie wysłania kogoś tam (znajomego) bez
      pojęcia i niech się bawi dobrze.
      Rozumiem że twój post był napisany na wpół świadomiesmile

      alicez,w jakim kraju ludzie są tacy towarzyscy i rozmowni?A może jestem znana z
      telewizji i stąd to nagabywaniesmile

      Pewnie że nikt nieznany nie ma prawa dziecka wyciągnąć w nieznane miejsce,nie
      może wykorzystać jego zaufania w złym celu,są takie sytuacje.Ale nie
      uogólniajmy,nie "chrońmy dzieci przed obcymi" bo to po prostu brzmi idiotycznie.
      Chrońmy wyłącznie przed ludźmi złymi,którzy mogą sie charakteryzować pewnymi
      cechami.
      Rozmowa,zapoznanie się z kimś nie jest żadnym symptomem złego człowieka,a wręcz
      przeciwnie.Dziecko powinno poznawać różne osoby,po to aby potem móc opisać je
      rodzicowi.Nowe znajomości nigdy nie powinny być zatajone.

      Osoba lubiąca dzieci różni od pedofila bardzo wiele cech i warto je
      omówić.Pedofil działa pod wpływem popędu seksualnego i bardziej skupia się na
      swoim celu niż na samej rozmowie czy znajomości z dzieckiem.To też dziecko
      powinno umieć rozpoznać.

      Nie ochronimy dziecka przed społecznością w której żyje,przed kolegami ze
      szkoły,nauczycielami,wychowawcami,znajomymi na ulicy.
      Dziecko musi mieć zasady aby nie utrzymywać znajomości z ludźmi o pewnych
      cechach.Tą cechą nie jest wiek,nie jest wygląd,ani kolor skóry,lecz cechy złego
      człowieka.
      Bo jeśli zejdziemy na łatwiznę,to dziecko i tak z czasem będzie musiało złamać
      chory zakaz,bo tak się nie da dłuższą metę,chyba że ma spędzać życie tylko w
      szkole i w domu,nigdzie nie wychodzić,nikogo nie poznawać,nie korzystać z
      internetu,no bo przecież tam też są obcy.
      Sam czasem spotykam się na necie z jakimiś dziwacznymi blokadami
      komunikacyjnymi.Jest to dość zabawne dlatego łatwo to obrócić w żart i w efekcie
      złamać taką źle zaprogramowaną blokadę.
      Nie można pogadać o niczym,bo nie wiadomo co-taka osoba zablokowana wygląda na
      niepoczytalną,oczywiście to tylko złudzenie ,bo wiadomo że wcześniej ktoś
      błędnie zaprogramował tego dzieciaka czy nastolatka aby z nikim nie rozmawiało
      Na nic zejście na łatwiznę.TAK SIĘ NIE DA!
      • e-ftalo Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 04.12.07, 12:59
        ma1969,jak chcesz zbadać zrób doświadczenie na ulicy.
        Ale oczywiście to głupi pomysł,no chyba że chcesz w ten sposób przeegzaminować
        dziecko,uprzednio przygotowane do takiej scenki,sprawdzić jak będzie odpowiadało
        na różne propozycje twojego znajomego.W sumie to trochę jak scenariusz filmowy.
        Ale nie może być mowy o prostackim planie wysłania kogoś tam (znajomego) bez
        pojęcia i niech się bawi dobrze.
        Rozumiem że twój post był napisany na wpół świadomiesmile

        alicez,w jakim kraju ludzie są tacy towarzyscy i rozmowni?A może jestem znana z
        telewizji i stąd to nagabywaniesmile

        Pewnie że nikt nieznany nie ma prawa dziecka wyciągnąć w nieznane miejsce,nie
        może wykorzystać jego zaufania w złym celu,są takie sytuacje.Ale nie
        uogólniajmy,nie "chrońmy dzieci przed obcymi" bo to po prostu brzmi idiotycznie.
        Chrońmy wyłącznie przed ludźmi złymi,którzy mogą sie charakteryzować pewnymi
        cechami.
        Rozmowa,zapoznanie się z kimś nie jest żadnym symptomem złego człowieka,a wręcz
        przeciwnie.Dziecko powinno poznawać różne osoby,po to aby potem móc opisać je
        rodzicowi.Nowe znajomości nigdy nie powinny być zatajone.
    • epreis Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 04.12.07, 13:33
      interesujący post...sama się zastanawiam nad tym.. i bardzo irytuje mnie fakt iż ludzie (szczególnie starsi) na widok małych dzieci na ulicy koniecznie muszą je zaczepić i powiedzieć coś miłego, zagadać...a jednocześnie gdy dojdzie do tragedii to dziwią się jak dziecko mogło zaufać obcemu. mój synek ma 2 latka, jest na etapie gdy nie ufa obcym, staram sie nie wdawać w dyskusję z takimi ludźmi mimo że wiem,że mimo wszystko mają dobre intencje-dlatego nie umiem im po prostu zwrócić uwagi..ale uważam że to nie w porządku bo dziecko czy 2 letnie czy troszkę starsze będzie miała problem z odróżnieniem który starszy pan albo pani jest miły/miła i ma dobre intencje a który nie...to stanowi problem- dorośli ludzie...
    • e-ftalo Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 06.12.07, 17:18
      kolejny stereotypowy komentarz.Ludzie starsi mają prawo pogadać z dzieckiem i na
      ogół nie maja złego zamiaru,ale rodzicem tez by wypadało.
      Tragedie nie biorą się z rozmowy z "obcymi" tylko ze spotkania ze "złymi"

      >dlatego nie umiem im po prostu zwrócić uwagi
      bo nie ma na co zwracać uwagi,tylko wypada sie przywitać i pogadać i przy okazji
      sprawdzić co było celem zaczepienia.
      Jak myślisz dlaczego boisz się zwrócić uwagę obcemu?No właśnie dlatego że kiedyś
      cię nauczono nie rozmawiać z obcymi i to jest właśnie ten chory schemat
      przekazywany z pokolenia na pokolenia,przez to ludzi się od siebie izolują,są
      zamknięci w sobie.

      >dziecko czy 2 letnie czy troszkę starsze będzie miała problem z
      >odróżnieniem który starszy pan albo pani jest miły/miła i ma dobre intencje a
      który nie
      Izolując je od ludzi niczego się nie nauczy.
      Dziecko powinno wiedzieć że ludzi nie gryzą.Dziecko chętnie rozmawiające z
      ludźmi łatwiej rozpozna złego człowieka,nie da się zmanipulować.

      Spójrzmy w statystyki,jakie dzieci padają ofiarami przestępstw?Czy te które były
      uczone izolowania się od tzw "obcych" czy raczej te otwarte na ludzi?
      Ciekaw jest opinii psychologów na ten temat

      Burzmy błędne stereotypy
      • epreis Re: Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych 07.12.07, 11:37
        a kto ci powiedział, że ja izoluję dziecko od ludzi??? po prosdtu nie podoba mi się to, że idąc znim na spacer co kilka metrów jest postój bo jakiś człowiek jest spragniony rozmowy z dzieckiem albo koniecznie chce podać mu rączke i kawałek go poprowadzić..

        Ludzie starsi mają prawo pogadać z dzieckiem i n
        > a
        > ogół nie maja złego zamiaru --> NA OGÓŁ, jak będzie starszy i pójdzie sam albo mu się uda odgadnąć te zamiary albo nie...

        i jeszcze jedno- chyba się nie znamy więc nie masz pojęcia czego mnie kiedyś uczono...
        a uwagi nie boję się zwrócić, jeżeli ktoś ewidentnie nie budzi mojego zaufania to uwagę zwracam, po prostu nie będe każdej staruszcze głosić swoich przekonań...

        a propos statystyk - większość pedofilów to na pierwszy rzut oka bardzo miłe osoby nie wzbudzające żadnych podejrzeń...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka