Dodaj do ulubionych

Lot samolotem

21.06.07, 23:04
Osoby:
Mała - 2 lata i 10 miesięcy,
Mały - 10 miesięcy,
Żona - znacznie więcej, ale też bardzo piękna,
Ja - jeszcze więcej, nie tak piękny.

Lecimy do domu z długiego weekendu w Europie.
Oto kilka weselszych epizodów:
1. Odprawa.
Tłok do check in jak cholera, Mały na moich rękach radośnie kopie po gołych
nerkach jakąś samoopalaczową piękność. Ta na mnie z mordą.
Mówię "przepraszam", ta dalej z mordą, to jej w końcu mówię, żeby miała dla
Małego więcej szacunku, bo on kiedyś będzie pracował na jej emeryturę.
Skutkuje. Piękność patrzy na Małego z szacunkiem.
2. Kontrola i prześwietlanie bagażu.
Mała wszczyna awanturę, bo nie chce oddać do prześwietlenia Basi (lalki
szmacianej z żółtymi włosami). Wielki ciemnoskóry securitas nalega, ja
tłumaczę, kątem oka widzę, że securitas dostanie za chwilę w ryja od mojej
Żony. W końcu moja Córka zwycięża. Basia unika prześwietlenia, securitas
patrzy na nas z obrzydzeniem. Reszta idzie gładko. Jeszcze tylko Żona z Małym
piszczą na bramce. Okazuje się, że to wojskowy pas Żony. Zdejmuje,
przechodzi, ubiera. Mały i Mała patrzą na to wszystko z obrzydzeniem.
3. Samolot, dlaczego? po co?.
Mały robi nam tę przyjemność i zasypia. Mała domaga się ode mnie wyjaśnienia
wszystkich szczegółów technicznych Airbusa A320. Rozpoczynamy od podpórki na
kubek, kończymy na skomplikowanych zagadnieniach awioniki, aerodynamiki i
budowy współczesnych płatowców. Wreszcie start. Na Małym nie robi żadnego
wrażenia. Śpi. Mała dzielnie tkwi w swoim pasie bezpieczeństwa. Wreszcie
wygląda przez okno, stwierdza "No, lecimy" i przystępuje do dalszych badań.
Domaga się przeczytania napisu "LIFE VEST UNDER YOUR SEAT". Na swoje
nieszczęście tłumaczę zgodnie z prawdą, że pod siedzeniem jest kamizelka
ratunkowa, na wypadek itd... Mała stanowczo żąda wydobycia kamizelki i jej
nadmuchania. Protestuję stanowczo. Wybucha awantura. Mała ryczy. Budzi się
Mały. Mały ryczy. Żona proponuje, żeby nadmuchać tę cholerną kamizelkę. Ja
ryczę.
4. Twarde lądowanie.
Obniżamy lot. Mały na kolanach Żony pije wieczorne mleko. Mała nadal wściekła
o kamizelkę, chociaż już mniej, bo obiecałem jej wizytę w kabinie pilotów po
wylądowaniu. Nagle bez ostrzeżenia Mały puszcza gigantycznego pawia. Oboje z
Małą w ostatniej chwili schodzimy z linii strzału. Żona trafiona śmiertelnie.
Od szyi po buty. Starsza pani z rzędu przed nami zaczyna dyskretnie
wymiotować do torebki. Mała zaniepokojona: "Tata, ty też będziesz rzygać?".
Lądujemy.
5. Kabina pilotów.
Bardzo uprzejmy kapitan tłumaczy Małej gdzie jest gaz i hamulec. Ja robię za
tłumacza, bo kapitan jest Niemcem (na szczęście anglojęzycznym). Muszę
trzymać tempo, bo Mała co chwila wrzeszczy; "Co on powiedział? No tłumacz,
tłumacz!" Po chwili widać, że Mała i kapitan złapali kontakt. Fascynacja jest
obustronna. Mała siedzi za sterami (na szczęście silniki są wyłączone, bo nie
jestem pewny czy by nie odleciała).

No, tyle.
Zastanówcie się, zanim to zrobicie.
Obserwuj wątek
    • andziulindzia Re: Lot samolotem 21.06.07, 23:22
      Bomba! Dawno się tak nie obśmiałam big_grin

      Mnie na szczęście czeka tylko kilkugodzinna podróż samochodem z trzylatką i
      półtoraroczniakiem, który nie znosi być przypięty gdziekolwiek. Będzie się
      działo
      • jeangrey Re: Lot samolotem 26.06.07, 13:00
        Lecialam z identycznym egzemplarzem. Nie-znoszacy-sie-przypinac dwulatek wyl w
        pasach caly czas. Dodam jeszcze, ze czekalismy na odlot w samolocie jakas
        godzine, potem 2.5 godziny lotu a mlode zasnely niemal przed samym loadowaniem.
        Oczywiscie koniecznosc zapiecia dwulatka pasami rownala sie obudzeniu sie
        tejze smile
    • kar.ola123 Re: Lot samolotem 22.06.07, 18:23
      Dobre!!!
      A ja sie wybieram sama w sierpniu w poltora godzinny lot z 2 pannami, ktore
      beda mialy wtedy 3 miesiace i 2 lata i 9 miesiecy.
      Do tej pory latalam z jedna. Teraz bedzie na pewno "weselej".
    • creolka Re: Lot samolotem 22.06.07, 20:59
      dobresmilemy lecielismy z samym małym jak miał okolo 8miesiecy(było ok bo sp[ał)i
      drok i osiem miesiecy spacery po całym samolocie,scisnieci jak sardynki z małym
      na kolanach ale było wesołosmilew tym roku lecimy z dwójkasmile
    • azbestowestringi :D to ja dorzuce swoja przygode 26.06.07, 15:11
      z brzuchem i 20miesieczna wiewiora smile

      5 rano, ja w 29tc, wiewiora w 20mż, walizka prawie 30kg, wozek, fotelik, torba
      podreczna i suczka (taka basia, tyle ze psia)

      pani odprawiajaca nie moze uwierzyc, ze to dopiero 29tc i mowi, ze nie moge
      leciec w tak zaawansowanej ciazy. daje jej papier od poloznej, w ktorym
      blogoslawi moj stan blogoslawiony. pani odprawiajaca konsultuje papier z
      kolezankami z sasiednich stanowisk (klops na 3 stanowiska sie robi)
      wiewiora w tym czasie sprawdza, czy moze byc bagazem podrecznym i klinuje sie w
      stojaku do sprawdzania walizek.
      pani odprawiajaca robi mi wyklad na temat nieodpowiedzialnosci osoby w tak
      zaawansowanej ciazy, ktora samotnie z dzieckiem i tobolami zamierza podrozowac
      samolotem i to do tego z przesiadka smile
      pani odprawiajaca na tych samym wdechu co opierniczenie mnie za brak
      odpowiedzialnosci i ryzyko latania w ciazy prosi abym samodzielnie wsadzila
      walizke na wage big_grinDDDDDDDD
      za mna w kolejce same rosle chlopy ale nikt nie odwazyl mi sie pomoc w obawie
      przed oskarzeniem ich o dyskyminowanie kobiety, ktora bedac w ciazy przeciez
      nie jest chora ani inna ani tym bardziej gorsza wiec jej pomagac nie trzeba smile
      tak bylo w anglii
      w amsterdamie pan od wozka golfowego zapytal czy mnie nie podwiezc
      w polsce dwoch panow bagazowych podlecialo do mnie jak tylko wyszlam na schodki
      samochodu i pomagali mi do samych drzwi wyjsciowych.
      jednak co kraj to obyczaj ;p
      • ememka1 Re: :D to ja dorzuce swoja przygode 26.06.07, 19:13
        Przed nadaniem bagażu uzyskaliśmy cenną uwagę (tak by całe lotnisko się
        dowiedziało) jednego z podróżnych, że z bachorami to się siedzi w domu!!!!!
        W samolocie okazało się, że jest posiadaczem dwóch córek. My mam, aż trzy pannysmile))
        • azbestowestringi Re: :D to ja dorzuce swoja przygode 26.06.07, 21:15
          raz jak wsiadalam z wiewiora do samolotu to facet, ktory siedzial obok zrobil
          sie blady, nieprzytomny i sztywny. po 2 godzinach lotu powiedzial, ze nie
          wierzy, ze wiewiora nie zaplakala ani razu i ze jest pelen podziwu itd itp
          poniewaz lot wczesniej lecial 8 godzin kolo dziecka, ktore te 8 godzin
          wykorzystalo na placz i histerie. to by wyjasnialo jego gleboka anemie na
          twarzy, na nasz widok big_grinDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka