wegetariańskie dziecko

14.08.07, 19:01
Witam,
nie znalazłem tu takiego wątku, a bardzo mnie to interesuje.
Córeczka pojawi się w październiku po tej stronie brzucha i będzie
szczęśliwie wegetarianką od urodzenia smile.
Ciekawy jestem, jakie macie - rodzice wegetarianie - doświadczenia w
wychowaniu dziecka? Jak sobie radzicie z nadopiekuńczymi (dziadkami,
ciociami, znajomymi), którzy "dla dobra dziecka" chcą je dokarmiać
trupami zwierząt? No i czy łatwo sobie poradzić w mięsożernym
świecie - przedszkola, urodziny koleżanek i kolegów...
Żona na szczęście trafiła na normalnych leakrzy i jej nie straszą
ani do niczego nie zmuszają, znak, że Polska się trochę cywilizuje.
    • kipsmajlin Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 19:10
      Jestem wegetarianką od 17 lat. Ale dziecku mięsa nie bronię. Owszem, można
      zdrowo odchować niemowlę bez jakiegokolwiek mięsa, ale przy np uczuleniu na
      jajka już pojawia się problem anemii. Nie odważyłam się na wegetariańską dietę u
      malucha i jak ktoś chce tak chować dziekco, to polecam jednak prowadzenie u
      dietetyka - specjalisty. Mam znaomych, których pięciolatek obecnie nigdy nie
      miał w ustach mięsa i zdrowo się chowa, ale oni od małego, od początków
      rozszerzania diety byli prowadzeni przez takiego dietetyka od małych dzieci.

      Poza tym to chyba wątek na inne forum.
      • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 19:14
        Dzięki za odpowiedź! Ten wątek tu na forum, bo tak naprawdę to tu
        jest duży ruch , a wegetariańskie strony są strasznie kiepskie.
        Zresztą raczej nie interesuje mnie kwestia, jak karmić, by było
        zdrowe, ale jak sobie radzić w sytuacjach społecznych i z
        otoczeniem smile.
        • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 19:28
          Sama jestem wegetarianką ale dziecko karmię mięsem. Przyznaję, że z
          jednej strony nie chciało mi się pilnować czy dieta jest dobrze
          dobrana a z drugiej - chciałam uniknąć problemów właśnie takich
          jakich Wy się obawiacie (już walczyłam z rodziną odnośnie słodyczy i
          to mi wystarczy).
          A mój synek twierdzi, że kiedyś też będzie wegetarianinem. Ale jak
          na razie wcina mięso aż mu się uszy trzęsą wink

          Zapytam z ciekawości: jak Wasze dziecko będzie chciało spróbować
          mięska, to pozwolicie?
          • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 19:42
            No właśnie w tym problem, żeby nigdy nie chciało mięska smile. Wydaje
            mi się, że dziecku może łatwiej zrozumieć, że zwierząt się nie je,
            bo to żywe istoty? W końcu cały czas przebywa wśród misiów, krówek,
            króliczków itp. Mówiąc serio, dla nas mięso nie jest produktem
            żywnościowym. Może dziecko też to załapie?
            Wydaje mi się, że to nie do uniknięcia, bo na pewno przy jakiejś
            okazji do tego dojdzie. Musi tylko wiedzieć, skad się bierze mięso -
            skądś się bierze w sklepie i na talerzu.
            Nie wiem też do końca, co na to przyszłe babcie i dziadkowie. Chyba
            jakoś to akceptują.
            • verdana Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 19:50
              Nie wiem, czy to prawdziwa informacja, ale dziewczyna (sama
              umiarkowanie mięsozerna , corka wegetarianka), obracjąca się w
              srodowisku wegetarian opowiadala, ze dziecko, ktore nie je mięsa od
              urodzenia, nie wytwarza pewnych enzymow. jest więc skazane na diete
              bezmiesna do konca zycia. Ona daa raz niechcacy zupę na rosole
              takiemu dziecku - i dziecko pochorowalo sie naprawde bardzo ciężko.
              Jezeli to prawda - no, to powaznie bym sie zastanowilo, bo jest to
              jednak bardzo drastyczne pozbawienie dziecka wyboru.
              I dieta wegetarianska "ideologiczna" chyba jednak powinna przebiegac
              pod okiem specjalisty - bo to ani mięsa, ani zup na mięsie, ani
              żółtego sera, ani ryb, ani galaretek, ani jogurtow, ani żelków (bo
              to zelatyna). Jest to bardzo ograniczona dieta, która w
              przeciwieństwie do zwyklego nie jedzenia miesa praktycznie
              uniemozliwia wyjazd na kolonie, przedszkole i wiele innych rzeczy
              (miesa nie dadza, ale zupę i jogurt, czy kanapke z serem - tak).
            • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:05
              Rozumiem. Ja mam trochę inne podejście. Wegetarianizm to mój
              świadomy wybór. Dlatego chciałabym, żeby moje dziecko, jeśli się
              kiedyś zdecyduje na dietę bezmięsną, podjęło taką decyzję z własnej
              woli, z wewnętrznej potrzeby i przekonania.
              Nie kryję skąd się bierze mięsko na talerzu ale na razie, dopóki
              dziecko nie pyta, nie wnikam w drastyczne szczegóły.
              • kropkacom Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:14
                Są rożne odmiany wegetarianizmu. Jedna na przykład dopuszcza wszystko oprócz
                wołowiny i wieprzowiny (semiwegetarianizm). Na pewno dla dziecka nie jest
                najlepszy weganizm, który wyklucza wszystko co jest pochodzenia zwierzęcego
                (nawet miód) a już na pewno nie witarianizm - spożywanie tylko surowych warzyw i
                owoców.
                • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:24
                  kropkacom napisała:

                  > Są rożne odmiany wegetarianizmu. Jedna na przykład dopuszcza
                  wszystko oprócz
                  > wołowiny i wieprzowiny (semiwegetarianizm). Na pewno dla dziecka
                  nie jest
                  > najlepszy weganizm, który wyklucza wszystko co jest pochodzenia
                  zwierzęcego
                  > (nawet miód) a już na pewno nie witarianizm - spożywanie tylko
                  surowych warzyw
                  > i
                  > owoców.
                  Hej, nie ma czegosc takiego jak SEMIWEGETARIANIZM. Albo się je
                  produkty ze zwierząt pochodzących z uboju, albo nie - tak samo jak
                  nie można być "trochę w ciąży" czy "trochę zabójcą". Ryby to też
                  zwierzęta, przypominam, i wegetarianizm je wyklucza. Co innego
                  weganizm, to faktycznie jedzenie tylko produktów roślinnych (miód
                  odpada). My jesteśmy lakto-owo, czyli nie jemy tego, co z martwych
                  zwierząt. Myślę, że tak najprosciej wyjaśnić wegetarianizm, choć dla
                  nietkórych ta definicja bywa zbyt drastyczna. Ale, kurczę, zabijanie
                  zwierząt jest drastyczne, szczególnie w przemysłowych warunkach!
                  • kropkacom Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:28
                    pl.wikipedia.org/wiki/Semiwegetarianizm
                  • owocoskala Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:31
                    Ale, kurczę, zabijanie
                    > zwierząt jest drastyczne, szczególnie w przemysłowych warunkach!
                    Jest drastycznie, ale tak nas ewolucja ukształtowała przez tysiące
                    lat, że potrzebujemy mięsa od czasu do czasu. Dzieci wegetariańskie
                    są np. mniej inteligentne, są dane naukowe na ten temat. Niektórzy
                    wegetarianie popadają w choroby o o ile odpuszą sobie ścisła
                    kontrolę dietetyka.
                    • karolx1 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:42
                      Bzdury jakieś wypisujesz. Co niby ma takiego mięso w swoim składzie czego nie da
                      się zastąpić pokarmem roślinnym, nabiałem i jajami? Czego dokładnie z tego mięsa
                      potrzebujemy, twoim zdaniem od czasu do czasu?
                      >Niektórzy
                      > wegetarianie popadają w choroby o o ile odpuszą sobie ścisła
                      > kontrolę dietetyka.

                      Mam wielu przyjaciół wegetarian i żaden z nich nie jest pod kontrolą dietetyka a
                      jakoś nie chorują, wręcz cieszą się świetnym zdrowiem i kondycją.
                      • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 22:44
                        karolx1 napisała:

                        > Bzdury jakieś wypisujesz. Co niby ma takiego mięso w swoim
                        składzie czego nie d
                        > a
                        > się zastąpić pokarmem roślinnym, nabiałem i jajami? Czego
                        dokładnie z tego mięs
                        > a
                        > potrzebujemy, twoim zdaniem od czasu do czasu?


                        wit. B12
                        • karolx1 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 09:36
                          No to dla twojej wiadomości: wit. B 12 jest najwięcej w żółtku jaja (i to lepiej
                          przyswajalnej niż w mięsie ) i w nabiale ( mleko,sery żółte).
                          pl.wikipedia.org/wiki/Witamina_B12
                          • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 12:56
                            Nie ograniczaj swojej wiedzy do Wikipedii.
                            Ilość B12 w jajku jest znikoma. I trzeba zjeść co najmniej 10 szt.
                            dziennie, żeby zaspokoić zapotrzebowanie na tę witaminę.
                    • mama303 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:45
                      owocoskala napisała:


                      ale tak nas ewolucja ukształtowała przez tysiące
                      > lat, że potrzebujemy mięsa od czasu do czasu.

                      Wcale nie, podobno nie potrzebujemy.
                    • kipsmajlin Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 22:15
                      > Dzieci wegetariańskie
                      > są np. mniej inteligentne, są dane naukowe na ten temat.

                      o rany, większej bzdury nie słyszałam

                      >Niektórzy
                      > wegetarianie popadają w choroby o o ile odpuszą sobie ścisła
                      > kontrolę dietetyka.

                      nie znam wegetarianina, który kiedykolwiek byłby u dietetyka
                      a wegetarian znam wielusmile w dodatku zdrowychsmile
                      • gaja78 Re: wegetariańskie dziecko 01.09.07, 00:45
                        kipsmajlin napisała:

                        > nie znam wegetarianina, który kiedykolwiek byłby u dietetyka
                        > a wegetarian znam wielusmile w dodatku zdrowychsmile

                        hmm regularnie sprawdzasz ich wyniki badania morfologii krwi ? ;DDD
                    • gaja78 Re: wegetariańskie dziecko 01.09.07, 00:17
                      owocoskala napisała:

                      > Ale, kurczę, zabijanie
                      > > zwierząt jest drastyczne, szczególnie w przemysłowych warunkach!

                      Czym się różni zabijanie kury w przemysłowych warunkach od zabijania siekierą na
                      drewnianym pieńku za stodołą ? Myślę że kurze nie robi to większej różnicy ;DDD
                    • marychna31 Re: wegetariańskie dziecko 29.09.07, 13:39
                      > są np. mniej inteligentne, są dane naukowe na ten temat.
                      Daj linka do tych "danych naukowych"wink
              • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:28
                rysa9 napisała:

                > Rozumiem. Ja mam trochę inne podejście. Wegetarianizm to mój
                > świadomy wybór. Dlatego chciałabym, żeby moje dziecko, jeśli się
                > kiedyś zdecyduje na dietę bezmięsną, podjęło taką decyzję z
                własnej
                > woli, z wewnętrznej potrzeby i przekonania.
                > Nie kryję skąd się bierze mięsko na talerzu ale na razie, dopóki
                > dziecko nie pyta, nie wnikam w drastyczne szczegóły.
                >
                Ja na razie myślę, że ewentualnie mięso będzie jej świadomym
                wyborem - w pewnym wieku tego nie będę w stanie zabronić. No a poza
                tym nie wyobrażam sobie mięsa w swojej kuchni, w lodówce, błe,
                obrzydlistwo!
              • karolx1 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:30
                A ja nie widzę powodu żeby nasze dziecko miało jeść mięso skoro my go nie jemy (
                ja i mąż ). To tak, jak byśmy na przykład przeprowadzili się do Chin i zaczęli
                dawać dziecku do jedzenia psy i koty ( chodź sami byśmy ich nie jedli) bo tak
                tam robią prawie wszyscy.
                • gaja78 Re: wegetariańskie dziecko 01.09.07, 00:30
                  karolx1 napisała:

                  > A ja nie widzę powodu żeby nasze dziecko miało jeść mięso skoro my go nie jemy
                  > (
                  > ja i mąż ). To tak, jak byśmy na przykład przeprowadzili się do Chin i zaczęli
                  > dawać dziecku do jedzenia psy i koty ( chodź sami byśmy ich nie jedli) bo tak
                  > tam robią prawie wszyscy.

                  To nie do końca tak.
                  Dam inny przykład: powiedzmy że ze względów religijnych ja i mąż nie jemy jajek.
                  Taką mamy sekciarską religię i już. A w naszym środowisku jajka jedzą wszyscy
                  poza nami, również dzieci w żłobku, przedszkolu, szkole.
                  Nie jestem w stanie zabronić jedzenia dziecku jajek ze względów ideologicznych.
                  Dlatego że to dziecko jest niezależnym człowiekiem, który kształtuje swoją
                  osobowość i kiedyś sam będzie za siebie odpowiedzialny. Jeśli ja zabronię mu
                  jedzenia czegoś, co je większość jego środowiska, to:
                  a) będzie się czuło idiotycznie, bo na 99% w wieku np. przedszkolnym nie będzie
                  tak naprawdę rozumiało dlaczego ma nie jeść jajek
                  b) uformuję jego przyzwyczajenia tak, że przez długie lata będzie miał
                  irracjonalną blokadę przed sięgnięciem po jajko, choć bardzo będzie go ono kusiło.
                  c) w końcu gdy przełamie swoją blokadę spróbuje jajka i stwierdzi, że rodzice
                  przez długie lata ograniczali mu z niezrozumiałych dla niego powodów dostęp do
                  czegoś, co jest najlepszym jedzeniem na świecie.

                  To optymistyczna wersja. Pesymistyczna jest taka, że wyrośnie na bardzo
                  nietolerancyjnego człowieka. Nawet w mojej przychodni dziecięcej wisi
                  plakat-reklama, na którym jak byk stoi: jeśli stawiasz dziecku niezrozumiałe
                  ograniczenia - wyrośnie na osobę nietolerancyjną.

                  Zbyt ideologicznie podchodzę do tematu ? Może. Ale skoro post zaczyna się od
                  sloganów "nie jem trupów zwierząt", to czemu nie ? smile)
                  • gaja78 To co chciałam tak naprawdę powiedzieć 01.09.07, 00:32
                    to:
                    Nasza ideologia nijak się ma do przyszłej ideologii naszych dzieci w roli osób
                    dorosłych. W połowie przypadków ideologia dziecka będzie skrajnie różna od
                    ideologii rodzica.
              • kipsmajlin Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 20:30
                Moje dziecko wie, skąd mięsko się bierze i go to nie zniechęcasmile Tzn w rzeźni
                nie był, ale wie, zwierzątka widział nie raz i celowo tego nie ukrywałam. Nie
                wiem, na ile ta wiedza dociera do niego. Jak dorośnie i będzie chciał po swojemu
                wybrać dietę, a zdecyduje się na wegetarianizm, to się pewnie ucieszę. Ale sama
                nie będę młodego "ideologizować". Jak będzie pytał odpowiem szczerze co o tym
                myślę etc.
                Choć w sumie wolałabym, by z ewentualną decyzją wstrzymał się do ukończenia
                wzrostu fizycznego.

                do verdena:
                >żółtego sera, ani ryb, ani galaretek, ani jogurtow, ani żelków (bo
                >to zelatyna).

                no wybacz, ale myliś wegetarianizm z weganizmem. Ja nigdy nie zrezygnowałam i
                nie zrezygnowałamym z nabiału. Co do żelków - mała strata, a galaretki są agarowesmile

                > Jest to bardzo ograniczona dieta, która w
                >przeciwieństwie do zwyklego nie jedzenia miesa praktycznie
                >uniemozliwia wyjazd na kolonie, przedszkole i wiele innych rzeczy

                no tu jest problem, choć są i przedszkola z dietamismile

                A jaszcze tak rozmyślając nad obawami autora wątku - odnośnie presji
                najbliższych - ta presja jest, choć z czasem słabnie. Widzę po sobie i dziecku
                znajomych (od urodzenia wegetarioańskim). Na początku duża, jak dziecko się
                rozwija i jest zdrowe, to zanika.
                Czego ja się nie nasłuchałam, jak "rzuciałam" mięso, a byłąm już pełnoletnia...
                więc obawy rozumiem. Ale te obawy nie były decydujące przy wyborze diety dla
                synka. Po prostu zdecydowałam, że tak jest bezpieczniej mimo wszystko, bo dzieci
                moim zdaniem potrzebują mięsa, i białka i żelaza. Nie jest ono niezastąpione,
                ale ułatwia znacznie żywienie. Więc może dużo po prostu lenistwa w takiej
                decyzji. I trochę lęku, bo chociaż uważam, że wegetarianizm dorosłym służy, to
                co do maluszków nie jestem w 100% przekonana.

                W każdym razie jest to trudna decyzja, bo trzeba myśleć nie tylko o sobie i
                swoich pomysłąch na życie, ale całym życiu naszego potomka. No i jednak żyjemy w
                "mięsożernym" społeczeństwie.
                Ale czasem nachodzą mnie myśli, że może trzeba było spróbować bez mięskasad

                Aha, powinnam jeszce dodać, że mój wegetarianizm nie jest podyktowany jakąś
                religią czy ideologią, mięso nie było nigdy moim ulubionym pokarmem, a większość
                produktów i wyrobów z mięsa zawsze budziła we mnie wstręt. Stąd dla mnie taka
                dieta jest w zgodzie z moją naturą i tyle. No i też może dlatego nie umiem
                odmówić dziecku, które ze smakiem zjada pieczoną cielęcinę, bo skoro lubi i mu
                służy, to...smile musiałam po prostu się nauczyć przyrządzać bez smakowaniasmile
                • verdana Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 22:37
                  Żolty ser robi sie na podpuszczce cielęcej, a wiec w tym celu tez
                  trzeba zabić zwierzę. W jogurtach jest zelatyna (w wiekszości) też
                  pochodzenia zwierzęcego. Tu wiec nie chodzi o weganizm, ale o
                  swiadome unikanie produktów, w ktorych sa przetwry ze zwierząt.
                  Kiedyś sie tym interesowałam - warto wiedziec, w jak
                  wielu "niemięsnych" produktach jest cos pochodzenia zwierzęcego.
                  • kipsmajlin Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 19:12
                    > Żolty ser robi sie na podpuszczce cielęcej, a wiec w tym celu tez
                    > trzeba zabić zwierzę.

                    Nie każdy. Jest teraz na rynku dużo poduszczek syntetycznych.
                    Poza tym podpuszczka to tylko enzym.

                    >W jogurtach jest zelatyna (w wiekszości)

                    nie ma, w większości, chyba że jakieś świnstwa, a nie jogurty kupujeszsmile

                    > Kiedyś sie tym interesowałam - warto wiedziec, w jak
                    > wielu "niemięsnych" produktach jest cos pochodzenia zwierzęcego.

                    Ja nie kiedyś, ale od kilkunastu nie jadam mięsa, ciekawe, czemu więcej wiedzą
                    na temat wegetarianiuzmu mięsożercy niż wegetarianie tongue_out
                  • jaskolka.dymowka Re: wegetariańskie dziecko 18.08.07, 03:54
                    W większości jogurtów jest pektyna z jabłek, bo po pierwsze tańsza, a po drugie
                    wściekłe krowy skutecznie przyczyniły się do wywalenia żelatyny z czego się da.
                    Żelki agarowe występują w dużych miastach powszechnie.
                    Podpuszczka syntetyczna jest o wiele tańsza od naturalnej, i w zwykłym tanim
                    serze żółtym nie ma szans trafić na na podpuszczkę z cielaka.
                    Notabene cielaki w fermach żyją w tak złych warunkach, że ich żołądki przestały
                    wytwarzać podpuszczkę, więc jest ona rarytasem.
                    Znalazłam w tym roku dla swoich dziewczyn kilkadziesiąt możliwych ofert
                    kolonijnych i obozowych uwzględniających wariant diety wegetariańskiej.
                    Jako stara wegetarianka potwierdzam, Verdano, że dziesięć albo piętnaście lat
                    temu miałabyś rację i świeże wiadomości, ale już nie maszsmileAle kraj nam się
                    cywilizuje.

                    Do autora wątku: mam dwójkę mocno podrośniętych wegetariańskich od urodzenia
                    dzieci i nie jest im źlesmile A otoczenie - no cóż, miało do wyboru ugryźć się,
                    nomen omen, w język lub zerwać kontakty. Poszukaj w archiwum - już były takie
                    wątki na tym forum i na "starszym dziecku"
                    • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 18.08.07, 23:10
                      ja ciągle sprawdzam etykiety, mam fobię żelatyny wieprzowej, bo jest
                      w zaskakujących rzeczach i czasem pojawia się znienacka; ile jest
                      jogurtu w jogurcie??? pytanie wcale nie absurdalne;
                      no a przede wszystkim dzięki za odzew! no cóż, dziecko tak czy
                      inaczej będzie wege, przynajmniej na początku; boimy się tylko, że
                      cokolwiek będzie się działo typu choroba, od razu bedzie "a nie
                      mówiłam/mówiłem? bo nie dajecie jej mięsa"; chociaz, jak napisałem
                      na początku, żona trafiła na rozsądnych lekarzy i faktycznie nawet w
                      PL idzie naprzód wink
                      • herbarium Re: wegetariańskie dziecko 19.08.07, 13:06
                        Dwa wątki znalezione na szybko:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=32475045&a=32475045
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=34255290&v=2&s=0
                        Jest też na gazeta.pl forum dla mam wegetarianek, chociaż chyba ruchu tam nie ma.
                        • herbarium Re: wegetariańskie dziecko 19.08.07, 13:19
                          A w ogóle, to osobiście dzieciata nie jestem, ale wegetarian z dziećmi znam sporo.
        • justi54 Re: matijas77 16.08.07, 10:12
          Pytasz jak sobie radzić w sytuacjach społecznych i z otoczeniem no
          to akurat jest dla mnie o wiele prostrze niż techniczna kwestia
          przygotowywania "waszych" posiłków. Zwyczajnie po prostu nie
          przejmujesz się uwagami otoczenia i już. Tak jak ja nie przejmuję
          się stwierdzeniem "trupy zwierząt" i mięso na obiad jemy 5 razy w
          tygodniu (raz ryba, a raz obiad jarski), zimą noszę futro
          (prawdziwe) i marzę o nastepnym a mój komplet z ze skóry "trupa"
          wężą buty i torebka to mój największy skarb i duma "ubraniowa". tak
          wiec rób swoje a my trupożercy będziemy robili swoje. Co do urodzin
          to u nas jest zwyczaj że rodzice jubilata zawsze pytają rodziców
          gości czego dziecko absolutnie nie może jeść i po sprawie. A
          przedszkola z dietą roślinną wyrastają jak grzyby po deszczu.
      • ppo Re: wegetariańskie dziecko 16.01.22, 08:50
        Oszołomom powinno się odbierać dzieci. Może psa sobie na wegetarianizm przestawisz? Dlatego właśnie tak was nie lubią. Jesteście sektą!
    • kowaliska Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 23:02
      Witam. Czytałam tu kilka postów rodziców-wegetarian którzy nie decydują się na
      serwowanie dzieciom bezmięsnej diety.
      U mnie jest odwrotnie: ja nigdy nie byłam wegetarianką, nawet nie próbowałam,
      natomiast moja 14-letnia córka nie je mięsa już od kilku lat. Ania od zawsze do
      mięsa podchodziła bardzo niechętnie, aż w końcu oświadczyła zdecydowanie że nie
      chce, nie będzie i już.
      Myślałam, że to chwilowa fanaberia i postanowiłam jej nie zmuszać, zwłaszcza że
      pochłaniała duże ilości sera, mleka, jajek i kocha owoce.

      Tak już zostało. Córka patrzy na mięso z autentycznym obrzydzeniem. Ja nieraz
      sobie coś pichcę, pachnie w całym domu, a ona ucieka bo mówi że jej niedobrze.

      Nasłuchałam się sporo, zwłaszcza od mam innych dzieci, że niezdrowo, że wymysły,
      że trzeba, że nie wolno itp, itd.
      A ja po prostu nie robię z tego tragedii. Włączyłam jej do diety ryby (wcześniej
      były bardzo rzadko) soję, bób, fasolę - sama też siłą rzeczy jadam mniej mięsa
      bo często nie chce mi się osobno gotować.

      Ostatnio córka bierze Hemofer, bo ma spory niedobór żelaza.
      Może to być związane z brakiem mięsa, ale ja w wieku dojrzewania miałam
      dokładnie tak samo, a wegetarianką nie byłam.

      Chętnie przeczytam porady doświadczonych wegetarian na temat: jakich błędów się
      wystrzegać, jakie zasady stosować, na co zwrócić uwagę.
      Dzięki.


      • kowaliska Acha.... 14.08.07, 23:06
        Jeszcze coś.
        Zanim ktoś mi wytknie: Wiem, że ryby to też mięso, ale córka jakoś nie
        protestuje i bardzo się cieszę.
      • ziolo1974 Re: wegetariańskie dziecko 28.08.07, 08:35
        Witam! Byłam taka sama jak Twoja córka! Od wczesnego dzieciństwa
        brzydziłam się mięsem! A wychowałam się na wsi więc zbyt
        sentymentalna na puncie "biedne zwierzątka!", nigdy nie byłam.
        I oddałbym pół królestwa za taką reakcję rodziców jak Twoja!wink Fakt
        że to się działo ponad 20 lat temu i dlugo byłam jedyną znaną mi i
        otoczeniu osobą która nie je mięsa! Robisz bardzo dobrze!
        A wracając do wątku głównego - moja córka je mięso. Mój mąż jest
        mięsożerny więc jak przyżądza mięso dla siebie to i dla córki. I ona
        je chętnie - nic na to nie poradzę. mamy układ z mężem, że żadne nie
        będzie "nawracać" dziecka. Chce to je, nie chce to nie je.
        Ale w ciąży i w czasie karmienia to się nasłuchałam. Bo oczywiście
        przez cały ten okres mięsa nie jadłam. Rzeczywiście chyba jednak
        zmienia się trochę podejście, bo teraz znów jestem w ciąży i już
        jakby mniej słyszę marudzenia na ten temat. Ale może to dlatego, że
        pierwsze dziecko jakoś przeżyło te moje fanaberie i nawet bardzo
        dobrze się rozwija.
      • atari800xl a ryby to nie sa trupy zwierzat??? 13.09.07, 17:09
        skoro jest wegetarianka to nie powinna tez ryb jest..ostatecznie tez sa to zywe
        istoty..
        • marychna31 Re: a ryby to nie sa trupy zwierzat??? 29.09.07, 13:44
          > skoro jest wegetarianka to nie powinna tez ryb jest..ostatecznie
          >tez sa to zywe
          > istoty..
          Podziel sie ta wiedza z katolikami, którzy jak poszczą i mają dni
          bezmiesne to jedzą rybęwink
    • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 14.08.07, 23:44
      KAROLX!
      Świetne stwierdzenie! Ja i żona też po iluś tam latach sobie
      pomyśleliśmy: kurczę, dlaczego to my mamy się tłumaczyć, dlaczego
      nie jemy mięsa, czym je zastępujemy, a co my jemy, i tak dalej.
      Teraz wychodzę z założenia, niech to ONI się tłumaczą, dlaczego to
      robią! Więc nie będę się tłumaczyć z tego, że dziecko jest
      wegetarianką!
      Uwaga: WSZYSTKIE diety, o jakich słyszałem, od zdrowotnych po
      odchudzające, postulują znaczne ograniczenie mięsa, a to indyk, a to
      ryby - po co więc je "zastępować"? Druga sprawa, czasem w sklepie mi
      się zdarzyło widzieć, z czego się składa mięso, no, tych chemicznych
      składników jest tam naprawdę sporo. To a propos zdrowotności.
      Jeszcze inna sprawa: wciaż się ze zdumieniem dowiaduję, w czym są
      składniki z martwych zwierząt. Mogą być na przykład w
      jogurcie "naturalnym". Z dzieckiem pewnie może być trudno, jeśli sie
      nie chce go karmić całym tym świństwem typu żelki i jogurciki, ale
      przecież jest fura innych rzeczy i to zdrowszych.
      • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:02
        Matijas, wegetarianie są mniejszością a każda mniejszość wzbudza
        ciekawość większości smile
        Dlatego nie ma się co irytować, tylko zaakceptować to.
        Ja jeszcze nikomu nie zadałam pytania czemu je mięso, natomiast sama
        byłam mnóstwo razy pytana czemu nie jem, jak długo i czy nie mam
        czasami ochoty na mięso smile
        • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:20
          Heh, to tylko wygląda wojowniczo. W gruncie rzeczy nie denerwuję
          się, dopóki mi ktoś nie wyjeżdża z tekstem typu "marchewka też
          czuje" czy coś takiego. Rodzina się przyzwyczaiła, znajomi też.
          Gorzej w przypadku jakiegoś w miarę oficjalnego obiadu, kolacji,
          gdzie - jak to na uroczystym spotkaniu - obowiązkowe jest mieso.
          Wtedy się strasznie odstaje od reszty. Początkujący często się łamią
          w takiej chwili. Dlatego zastanawia mnie sytuacja z dzieckiem, jak
          sobie można poradzić, żeby ani nie czuło się gorzej, ani nie żyło w
          zamknięciu, ani nie chciało mięsa "jak inni".
          • bi_scotti Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:30
            Wegetarianie sa mniejszoscia tam, gdzie sa mniejszoscia. W takim np.
            Gujaracie stanowia ponad 90% populacji i bez klopotu mozna znalezc
            tam ludzi, w ktorych rodzinach od ponad 400 lat ZADNE pokolenie nie
            spozywalo miesa. Maja sie dobrze fizycznie i intelektualnie smile)) To,
            ze ludzie w wielu innych miejscach swiata zyja z jakimis zabobonnymi
            wierzeniami na temat nie jedzenia miesa to juz tak jakby problem
            tych ludzi - to, co wypisuja tu Owocoskala i Verdana mogloby sluzyc
            za powod do kwestionowania Ich IQ ale zapewne wynika z prostej
            niewiedzy przy jednoczesnej nieodpartej checi zabrania glosu.
            Dziecko w jakims momencie dokona swojego wyboru niemniej jak kazde
            dziecko dlugo bedzie zalezne od tego, co mama i tata beda miec w
            lodowce. Jak to tlumaczyc reszcie swiata? Nie tlumaczyc. Tu sie nie
            ma z czego tlumaczyc. Nie jemy, dziecko nie je i kropka. Nikogo nie
            zmuszamy do nasladowania, w zamian oczekujemy takiego samego
            szacunku dla naszych wyborow. A jesli ktos nie szanuje naszych
            wyborow to zapewne tez i nie szanuje nas - prosty powod do
            ochlodzenia znajomosci.
            • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:53
              bi_scotti napisała:

              > Wegetarianie sa mniejszoscia tam, gdzie sa mniejszoscia. W takim
              np.
              > Gujaracie stanowia ponad 90% populacji(...)


              Widzisz, Matijas, przeprowadzasz się do Indii i problem z głowy wink
            • owocoskala Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 19:25
              Owocoskala i Verdana mogloby sluzyc
              > za powod do kwestionowania Ich IQ ale zapewne wynika z prostej
              > niewiedzy przy jednoczesnej nieodpartej checi zabrania glosu.
              Możesz sobie kwestionować co chcesz,zapewniam cię że nasze IQ i
              wiedza mają się całkiem, całkiem. Osobiście uważałam za za słuszne,
              ostrzec Was przed konsekwencjami. Anemia, o której wspomniała mama
              wegetarianki to właśnie jeden ze skutków ubocznych wieloletniego
              wegetarianizmu. Nie pisze że to coś strasznego u dorosłych lecz o
              kontroli. Świata się nie zmieni, od milionów lat planeta zjada się
              wzajemnie i to przeważnie żywcem. Tak jak nie nawrócicie na
              wegetarianizm psów czy kotów, ludzie tez czasami potrzebują coś
              zwierzęcego, podobnie jak szympanse z którymi mamy 97% (czy jakoś
              tak ) wspólnych genów. Nie chodzi o zabobony lecz o twarde dane
              naukowe, a Wy róbcie sobie jak chcecie mi wasz wegrianizm nie
              przeszkadza, a dzieci tez nie moje smile.
              • owocoskala dodam tylko 16.08.07, 20:40
                że uważa się że nasz mózg zaczął się rozwijać do tak niezwykłego w
                świecie zwierząt poziomu wlaśnie wtedy gdy nasi przodkowie zaczęli
                polować i jeść mięso. Jesteśmy tym kim jesteśmy dzięki
                drapieżnictwu. Rozumiem wspaniałe choć dość utopijne w skali
                społeczeństwa idee niechęci do zabijania żyjących istot, ale już
                argumenty typu "nie lubię" są dziwne, wtedy lepiej się jednak zmusić
                od czasu do czasu.
            • gaja78 Re: wegetariańskie dziecko 01.09.07, 00:42
              bi_scotti napisała:

              > Wegetarianie sa mniejszoscia tam, gdzie sa mniejszoscia. W takim np.
              > Gujaracie stanowia ponad 90% populacji i bez klopotu mozna znalezc
              > tam ludzi, w ktorych rodzinach od ponad 400 lat ZADNE pokolenie nie
              > spozywalo miesa. Maja sie dobrze fizycznie i intelektualnie smile))

              Przy takich porównaniach trzeba zawsze uwzględniać strefę klimatyczną oraz
              specyfikę flory bakteryjnej środowiska. Inaczej jest tak jakby porównywać
              piernik do wiatraka smile
              • titta Re: wegetariańskie dziecko 29.09.07, 18:48
                Pomijajac kwestje, ze nie mam pojecia gdzie jest Guarata, to
                wegetarianizm wywodzi sie z ...biedy. Mieso, badz co badz bylo
                towarem luksusowym, na ktory nie kazdy mogl sobie pozwolic.
                Wegetarjanie tak naprawde jadali rozne rzeczy aby dostarczyc sobie
                amiokwasow pochozenia zwierzecego. Najprostrzy to...duza ilosc
                sfermentowanych produktow np. soi (misu, tofu (ale nie przetwozony)
                itp. W bardzo duzej ilosci, a nie jako przystawka. Je sie wtedy
                wszystkie te grzybki, pierwotnaiki i bakterie, ktore na tym wyrosly.
          • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:40
            Taaaa, ja już też prowadziłam dyskusje na temat "czującej
            marchewki" wink
            A ilu ludzi dzięki mnie odkryło z niedowierzaniem, że ryba to...
            zwierzę wink

            Myślę, że dziecko się przystosuje i nie będzie z tym problemu.
            Dzieci wzrastają w jakiś warunkach głęboko wierząc, że to norma.
            A to że się będzie różnić od innych? Przecież ludzie różnią się od
            siebie mnóstwem cech, nie tylko dietą.

            I nie unikałabym rozmów o wegetarianiźmie z innymi ludźmi. Dziecko
            będzie się przysłuchiwało co macie na ten temat do powiedzenia, jak
            argumentujecie swoje stanowisko, zobaczy jak reagują inni na Wasze
            słowa... To będzie ważna nauka dla niego.

            • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:49
              Na pewno masz rację. Nie chciałbym (zobaczymy, jak to wyjdzie smile)
              robić nic pod hasłem "tak jest i koniec", nie jemy mięsa, bo nie.
              Dziecko powinno się dowiedzieć, dlaczego, głównie dlatego że mamy
              kulturę mięsożerną.
              A swoją drogą, czy nie jest tak, że jakakolwiek choroba czy niższa
              waga u dziecka itp., to od razu zarzut, ze nie karmi
              się "normalnie"? W jakimś wątku wyczytałem coś o nawiedzonej matce,
              która to karmiła dziecko tylko ekomarchewką, no i w końcu odebrali
              jej prawa rodzicielskie... Cóż, może gdzieś tak się postrzega
              wegetarian? Mnie też kiedyś lekarka straszyła, że mnie wezmą do
              szpitala i będą karmić przez rurę zupą na mięsie.
              • bi_scotti Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 00:54
                Oczywiscie, ze z dzieckiem trzeba rozmawiac i przy dziecku rozne
                rzeczy o diecie sie mowi ale ja mysle, ze trzeba szukac ludzi
                zyczliwych i wyrozumialych dla Waszego sposobu odzywiania sie. Sa
                mam kilkoro znajomych wegan i wegetarian - normalnym jest, ze gdy
                robie party, menu jest takie zeby wszyscy sie najedli i zeby nikt
                nie musial sie z niczego tlumaczyc ani obywac wylacznie listkami
                salaty. Jest duzo ludzi zyczliwych wegetarianom i chetnych do
                naginania wlasnych przyzwyczajen kuchennych do potrzeb takich
                krewnych lub znajomych. Z takimi warto sie "kolegowac" smile))
              • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 01:08
                W wielu ludziach są głęboko zakorzenione stereotypy, że dziecko
                powinno jeść mięso. Nie mają nawet elementarnej wiedzy o
                wegetarianiźmie ale wiedzą z całą pewnością, że mięso to zdrowie.
                Wiedzą o tym, bo... tak mówiła matka, babka, prababka...
                Łamanie stereotypów, to walka z wiatrakami.
                Wiesz, to tak samo jak ze szczepionkami. Coraz więcej się mówi, że
                nie są one dobre dla dzieci, zwłaszcza te łączone. Niektórzy wiążą
                je z powstawaniem autyzmu. Ale mimo swoich obaw, rodzic musi
                zaszczepić dziecko, bo w przeciwnym razie mogą mu odebrać prawa
                rodzicielskie.
                • cyborgus Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 07:01
                  jakos nie znam nikogo komu szczepionki by zaszkodzily, choc ponoc sa
                  tacy. natomiast slyszalam o setkach tysiecy w afryce, ktore umieraja
                  z ich braku ( na choroby, ktorych my czesto sie pozbylismy, wlasnie
                  dzieki szczepionkom)

                  och, jak ja lubie takie pseudo-naukowe madrosci, .......
                  • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 12:48
                    za mało ludzi znasz smile
                  • kowaliska Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 13:02
                    A dlaczego zaraz pseudo-naukowe? Bo inne niż Twoje?
                    Ja też spotkałam się z tezami, że szczepionki nie są takie super, jak do tej
                    pory sądziliśmy.

                    Moje dziecko ma wszystkie szczepienia, ale zawsze miałam wątpliwości.

                    "> jakos nie znam nikogo komu szczepionki by zaszkodzily"

                    Ja znam.

                    • kropkacom Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 13:20
                      > Ja też spotkałam się z tezami, że szczepionki nie są takie super, jak > do tej
                      > pory sądziliśmy.

                      Wiadomo, czepionki zatrzymały epidemie wielu ostrych i poważnych chorób na
                      świecie. Ale nie oszukujmy się że wszystko jest super. Przy niektórych
                      szczepieniach jest wiele powikłań o których większość z nas nie wie lub nie chce
                      wiedzieć. Choćby sprawa szczepionki Euvax. W ogóle okazuje się że szczepionki
                      bezpłatne (w pełni refundowane przez państwo) potrafią być bardzo kiepskiej
                      jakości i powodować masę powikłań.
                      • cyborgus Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 22:01
                        alez nikt nie twierdzi ze sa takie super, Nie robmy jednak z nich
                        diabla odpowiedzialnego za wszystkie nieszczescia swiata, bo to
                        demagogia. Statystycznie masz duzo wieksze szansze ze uchronia twoje
                        dziecko, niz mu zaszkodza. Tak jak pasy bezpieczenstwa - jest paru,
                        ktorych zabily, ale tysiace zostaly dzieki nim uratowane.

                        Dzieki szczepionkom nie musimy sie martwic o wiele chorob, i to
                        chyba jest fakt??
                        no ale nie o tym ten watek............
            • gaja78 Re: wegetariańskie dziecko 01.09.07, 00:50
              rysa9 napisała:

              > Myślę, że dziecko się przystosuje i nie będzie z tym problemu.
              > Dzieci wzrastają w jakiś warunkach głęboko wierząc, że to norma.
              > A to że się będzie różnić od innych? Przecież ludzie różnią się od
              > siebie mnóstwem cech, nie tylko dietą.

              Dziecko się przystosuje - zgadzam się. Ale kiedyś wydorośleje i będzie miało
              własny punkt widzenia. I już nie będzie się czuło przystosowane, ale ograniczone.

              Może jestem ewenementem na skalę globalną, ale mnie do dziś uwierają pewne
              przyzwyczajenia, które wg moich rodziców były normą. Według mnie nie są niestety
              i cholernie mi przeszkadzają.
    • rycerzowa Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 16:33
      1.Moi rodzice utrzymywali się z ogrodnictwa, więc wiem i powiem wam, że zboża,
      warzywa i owoce rosną na paskudztwach. No, na gnoju, bez owijania w bawełnę.
      To dla tych, którzy się mięsa "brzydzą". Marchewka jest bardziej obrzydliwa.

      2. Ja też przez dzieciństwo i wiek dojrzewania nie jadałam mięsa, bo zwyczajnie
      nie lubiłam. Skutkiem tego było opóźnienie dojrzewania i anemia. Po prostu
      niektórzy ludzie muszą jeść mięso, by być zdrowymi.
      Nie wszyscy - stąd wielu wegetarian jest zdrowych.

      3. Jeśli się nie chce mięsa jeść, to tłumaczyć się nie ma potrzeby. Wystarczy
      najprostsze "nie lubię".
      Wiele dzieci ( i dorosłych) nie lubi wielu rzeczy. I na koloniach, i na
      urodzinach, jest sporo jedzenia oprócz mięsa.


      • a.nancy Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 10:00
        > 1.Moi rodzice utrzymywali się z ogrodnictwa, więc wiem i powiem wam, że zboża,
        > warzywa i owoce rosną na paskudztwach. No, na gnoju, bez owijania w bawełnę.
        > To dla tych, którzy się mięsa "brzydzą". Marchewka jest bardziej obrzydliwa.

        zalezy, co kogo brzydzi. dla mnie martwe zwierze jest bardziej obrzydliwe niz...
        kupa (czy gnoj).
        • rycerzowa Re: wegetariańskie dziecko 17.08.07, 11:59
          a.nancy napisała:

          > > 1.Moi rodzice utrzymywali się z ogrodnictwa, więc wiem i powiem wam, że z
          > boża,
          > > warzywa i owoce rosną na paskudztwach. No, na gnoju, bez owijania w baweł
          > nę.
          > > To dla tych, którzy się mięsa "brzydzą". Marchewka jest bardziej obrzydli
          > wa.
          >
          > zalezy, co kogo brzydzi. dla mnie martwe zwierze jest bardziej obrzydliwe niz..
          > .
          > kupa (czy gnoj).

          Powiadasz, że kawałek świeżego schabu bardziej cię brzydzi, niż g.....o?
          Rzeczywiście, de gustibus est non disputandum.wink
          • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 17.08.07, 12:35
            dla mnie też mięso jest po prostu wstrętne, wejdźcie sobie kiedyś do
            mięsnego, tam to dopiero śmierdzi; a gnój? no i co z tego,
            szczególnie na tym forum, kupy niemowlaka też chyba śmierdzą, no nie?
            zresztą nie jem gnoju, tylko warzywa, które pewnie i tak teraz
            głównei rosną na sztucznym sad
            • rycerzowa Re: wegetariańskie dziecko 17.08.07, 15:21
              Tak w ogóle to samo życie jest obrzydliwe i śmierdzące - seks, poród, choroba
              (spytajcie pielęgniarek), starość.

              Poza tym, jeśli znasz rachunek prawdopodobieństwa, obliczysz sobie, jakie jest
              prawdopodobieństwo tego, że w aktualnie wdychanym przez ciebie powietrzu
              znajdują się atomy, niegdyś stanowiące ciała istot żywych.
              Podpowiem: stuprocentowe. Oddychasz "padliną". I cokolwiek jesz, jesz "padlinę".
              • bi_scotti Re: wegetariańskie dziecko 17.08.07, 15:36
                rycerzowa napisała:

                Oddychasz "padliną". I cokolwiek jesz, jesz "padlinę"
                > .

                Az ktoregos dnia sam padlina sie staniesz wink))) Amen smile
    • kura17 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 16:59
      troche z boku tematu mam pytanie... (wlasnie pojawila mi sie w rodzinie nowa
      wegetarianka, ktora przyjezdza do mnie w odwiedziny... wink
      jesli jestescie (wegetarianie) u kogos w gosciach (dluzej niz 1 dzien, mam na
      mysli wizyty ok 7-10 dniowe), to oczekujecie, ze gospodarz bedzie dla Was
      gotowal fajne posilki wege (a nie ziemniaki i surowke od zestawu
      "kotlet+ziemniaki+surowka), czy tez jakos sami
      proponujecie/wymyslacie/inspirujecie/gotujecie?
      wizyta jest u bliskiej rodziny, zalozmy wink
      • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 15.08.07, 17:44
        Ja staram się nie robić kłopotu i osobiście zadowoliłbym się na
        przykład surówką i ziemniakami, jeśli reszta je do tego kotlety,
        albo makaronem bez sosu, jeśli jest mięsny itp. Chyba że gospodarz
        (gospodyni) chce poeksperymentować lub zrobić sobie jarską przerwę.
        to super. A można też pogotować wspolnie - dla rewanżu za gościnę.
        Przyznam, że w sumie to unikam takich sytuacji, żeby nie stawiać
        ludzi w niezręcznej sytuacji (a zdarzało się) - no bo chodzi nie
        tylko o mięso, ale i smalec, żelatynę z wieprza itd. Nawet nie
        wiesz, w jak dziwnych produktach można znaleźć niewegetariańskie
        elementy! Może się zdarzyć, że się starasz, namęczysz, a ktoś ci
        powie: wiesz, fajnie, ale nie mogę tego zjeść, bo... To przykre dla
        obu stron.
        Z trzeciej strony - jeśli masz okazję, polecam tydzień bezmięsny;
        typowa polska kuchnia wbrew pozorom na mnóstwo takich potraw!
        • kura17 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 09:18
          ja bardzo lubie kuchnie jarska, czesto tak jadamy (ale lubie tez mieso). i
          generalnie rzadko robie potrawy typu kotlet+surowka+ziemniaki (nie lubie
          ziemniakow wink. ale musze przyznac, ze ok 2 tygodnie gotowania wylacznie
          jarskiego (tyle mnie czeka...) to duze wyzwanie. zwlaszcza, ze wegetarianin w
          mojej rodzinie to nowosc (ostatnie kilka tygodni), sam nie wie, czego chce (czy
          je ryby, czy nie, na przyklad) oraz sam nie umie nic zaproponowac (o danie mi
          chodzi). ja gotowac lubie, nawet bardzo, chetnie poeksperymentuje, ale musze
          miec POMYSL, a to mi sprawia najwiecej klopotu... a wegetarianin nie umie
          pomoc... "nie wiem, zjem cokolwiek"... dostaje gesiej skorki na takie slowa...
          zwlaszcza, ze mnie juz ostatnio wszystko meczy (poczatek 9 miesiaca ciazy wink
          ale mam w domu wege ksiazke kucharska (bardzo dobra), wiec dam do rak i kaze
          sobie wybrac zestawy obiadowe wink
          masz moze jakies linki do dobrych, wyprobowanych i malo skaplikowanych stron w
          sieci, gdzie sa wege przepisy? bylabym wdzieczna smile
          • rysa9 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 10:58
            Ale Ty Kura fajna jesteś smile I podziwiam Cię, że Ci się chce, że
            jesteś taka otwarta.
            Dla mnie najlepsze są kotlety z tzw. resztek smile Jak Ci zostaną
            ziemniaki albo kasza z obiadu, to wystarczy je wymieszać z
            warzywami, a dalej jak przy tradycynych kotletach.
            Bardzo dobre są też kotleciki z kaszy gryczanej i namoczonych w
            gorącej wodzie płatków owsianych (kasza i płatki w stosunku 1:2).
            Z Włoch przywiozłam przepis na potrawę z makaronu. Do ugotowanego
            makaronu (najlepiej rurki) dodajesz podsmażone lub podduszone:
            cebulkę, groszek zielony, kukurydzę, oliwki (ja daję czarne, żeby
            było więcej kolorów), paprykę pokrojoną w małe kawałki... co tam
            lubisz i do tego dobrze jest dodać kapary, żeby trochę zaostrzyć
            smak.
            • molla7 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 11:05
              mam kolezanke która gotuje wg zasad ayurwedy. Jej córka 3,5 roku to
              rosłe, swietnie rozwijające się dziecko, nie choruje. Wg mnie brak
              mięsa w diecie nie jestczymś groźnym dla zdrowia dziecka, ale
              trzeba sporo wiedzieć o bilansowaniu i łaczeniu pokarmów.
          • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 12:44
            Kura17! Wstyd się przyznać, ale najczęściej korzystam z przepisów z
            Wysokich Obcasów; na stronach gazety jest wspaniały serwis
            kulinarny, gdzie jest zawsze informacja, czy to danie
            wegetariańskie. Przepisów jest mnóstwo i to "normalnych". Ja na
            przykład nie lubię wegetariańskiej ekstremy - typu tylko soja,
            amarantus i inna egzotyka. Najbardziej to lubię pizzę, pierogi
            ruskie i naleśniki ze szpinakiem; uwaga, jest w Polsce firma, która
            produkuje żółty ser z podpuszczki niecielęcej.
            I też Cię podziwiam, dziewiąty miesiąc i przy kuchni, o rany, i bez
            ciąży trudno wytrzymać przy garach, w dodatku znowu zrobił się
            straszny upał.
            • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 12:45
              PS. I dla mnie hasło "zjem cokolwiek" to zapowiedź kłopotów. Moja
              żona najczęściej mówi: "kup cokolwiek", co na obiad? - "obojętnie".
              No i myśl, człowieku!
              • kura17 Re: wegetariańskie dziecko 16.08.07, 13:00
                matijas77 napisał:

                > PS. I dla mnie hasło "zjem cokolwiek" to zapowiedź kłopotów.

                no wiem wlasnie, wiem!!! wink
                ja nie mam watpliwosci, ze to beda klopoty... moja rodzina tak mowila zawsze,
                nawet jak mieso nie bylo "na cenzurowanym" wink ale wtedy bylo mi latwiej, bo
                robilam (ja lub maz) cos z naszych domowych, klasycznych dan... a w tej klasyce
                jednak wiecej miesnych niz wege...
                ... a teraz jeszcze musze myslec, aby miesa nie bylo

                dziekuje za rady/przepisy smile

                aha, chyba swinia jestem, ale poniewaz moja siostra jest wegetarianinem bardzo
                niedawnym (miesiac moze?), to sie jeszcze nie orientuje, co miesnego jest w
                niemiesnych produktach... wiec ja sie tym akurat przejmowac nie bede... i nie
                bede jej uswiadamiac, np o zoltym serze i podpuszce... oczywiscie na smalcu
                smazyc nie bede (i tak tego nie robie), ani nic specjalnie przemycac nie bede,
                ale nie mam zamiaru sie dowiadywac, szukac itp. sorry, ale to jej sprawa, jesli
                traktuje ten wegetarianizm powaznie, a nie jako kaprys...

                ide poszperac na strony gazety smile jakies kotlety z kalafiora mi sie marza,
                zwlaszcza, ze moj syn (2.5 roku) kalafiora i brokuly ostatnio zjada nalogowo smile
          • jehanette Co je wegetarianin? 16.09.07, 22:26
            1. Makarony, ryż, kasze (np. spaghetti napoli czyli po prostu z sosem
            pomidorowym, "chińszczyzna" czyli po prostu warzywa z ryżem - można zrobić z
            mrożonki, np. Hortex ma gotowe zestawy, kasze z sosami np pieczarkowym,
            zapiekanki z kaszy)
            2. "Kluchy" - naleśniki z różnymi farszami, pyzy, knedle z owocami, kopytka,
            "pierogi leniwe", pierogi...
            3. Jako zamienniki, gdy inni jedzą kotleta - jajko sadzone, kotlety sojowe w
            różnych "smakach" np z grzybami(coraz popularniejsze, nawet na wsi widziałam),
            ser smażony, ser tofu...
            4. Placki ziemniaczane, warzywne (np. smażona w panierce cukinia), racuchy z
            owocami...

            A tak w ogóle, to przecież "normalnie jedzący" też nie jedzą tylko mięsa, ale np
            właśnie naleśniki, różne kluski, pierogi... Tylko jak słyszą, że ktoś nie je
            mięsa, to mają zaćmienie mózgu...
            Pozdrawiam i radzę zajrzeć do działu kuchnia na Gazecie1

    • pas_ya Re: wegetariańskie dziecko 24.08.07, 15:42
      Nie obawiaj się,
      nadopiekuńczej rodzinie w końcu minie jak tylko zobaczą jak dobrze
      dziecko się rozwija. Moja mama mówiła mi(jestem wege od 15lat), że w ciązy muszę
      zjeść mięso,chociaż ryby bo dziecko urodzi sie opóźnione!!!!!!Później(kiedy już
      okazało się,że jest rozkosznym okazem zdrowia), że będzie miało anemię i się
      pochoruje.A teraz kiedy córka ma 6 lat i jest zdrową, przebojową i wbrew obawom
      niektórych wypowiadających się tu osób,bardzo inteligentną panienką, babcia sama
      przyrządza dla nie wege posiłki i nawet jej przez glowę nie przejdzie,że wnusia
      mogłaby się odżywiać inaczej.
      Czas jest ponoć najlepszym lekarstwem na wiele problemówsmile)
      W przedszkolu sobie poradziła(bez problemów) z koleżankami i kolegami też.
      Jak to mówią :ni ma problemasmile)
      Problem sie pojawia tylko wtedy, kiedy nie potrafimy sobie z czymś poradzić.
      Pozdrawiam i głowa do góry
      • lilian_ka Re: wegetariańskie dziecko 25.08.07, 17:49
        Matijas, a gdzie mieszkacie?? W W-wie, w Instytucie Matki i Dziecka na Kasprzaka
        jest lekarz prowadzący dzieci na diecie wegetariańskiej (w ramach NFZ, wizytu co
        3. miesiace). Zleca wszystkie potrzebne badania, kontroluje dietę dziecka,
        bardzo dokladnie bada i cierpliwie odpowiada na wszystkei pytania. Dla mnie to
        super sprawa jeśli chodzi o uspokojenie rodziny.

        My z mężem jesteśmy wege od wielu lat, ja ciąże przeszłam super, wyniki krwi do
        końca miałam bardzo dobre i dziecko urodziło się zdrowe. Teraz ma 2 latka i
        bardzo dobrze się chowa. NIedlugo pewnie zaczniemy jej tłumaczyć dlaczego nie
        jemy mięsa, na razie przyjmuje, że nie, bo nie, tak samo jak i słodycze (póki co
        nie dostaje zadnych, poza domowymi wypiekami).

        Zajrzyj na forum wege dzieciak, tam na pewno rozwiejesz wszystkie wątpliwości smile

        Pozdrawiam i życzę wytrwałości w odpieraniu ataków rodziny i innych
        'życzliwych'. Tak jak ktos już napisał, z czasem są coraz słabsze, gdy widać, że
        dziecko zdrowo rośnie i wspaniale się rozwija smile
        • lilian_ka Re: wegetariańskie dziecko 25.08.07, 17:51
          Aha, ten lekarz nazywa się Klemarczyk.
          • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 26.08.07, 00:17
            Lilian_ka, serdecznie dziękuję! Mam nadzieję, że nam się córeczka
            też bedzie ładnie rozwijałą i rosła, i wszsycy z czasem się
            odczepią. Aczkolwiek trzecia babcia nie moze tego przeżyć i już
            pyta, "a co, jak przyjdzie do nas"? Albo "już my ją nauczymy". Na
            razie to w konwencji dowcipu, więc może jej przejdzie.
            Kiedyś mnie bardzo bolało, kiedy przyjaciółki-wegetarianki
            przechodziły na mięso (po latach!) własnie z okazji ciąży. Nie wiem,
            jak sie nie brzydziły i co na to zdezorientowany organizm.
            Moja żona niestety kiepsko znosi ciążę i ma niezbyt dobre wyniki
            (żelazo i cukrzyca sad; lekarka sama sie dziwiła, o akurat
            wegetarianie na cukrzycę raczej nie chorują! Mam nadzieję, że to
            minie po porodzie i obie panie będą zdrowe jak ryby.
            • kiniox Re: wegetariańskie dziecko 28.08.07, 15:39
              Parę lat temu, kiedy sama praktykowałam wegetarianizm, wpadł mi w
              ręce artykuł na temat powrotu gruźlicy. I w tym artykule stało, że
              dzisiaj wśród chorych na gruźlicę 80% stanowią wegetarianie. Ciekawa
              jestem, ile w tym prawdy.
    • izazdo powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!!!!!!! 29.08.07, 11:44
      Jestem biologiem, kocham zwierzeta. Ale czlowiek to tez zwierze i to
      wszystkozerne, na co wskazuje uzebienie! jakbysmy byli roslinozerni,
      to bysmy nie mieli klow i posiadali inna flore bakteryjna,
      czterokomorowy zoladek albo zjadali wlasne gowna jak gryzonie.

      TO JEST ZNECANIE SIE NAD DZIECKIEM, dziecko ROSNIE i POTRZEBUJE
      AMINOKWASOW EGZOGENNYCH, ktorych w produktach roslinnych jest za
      malo!!!!!!

      znam pewne blizniaki karmione dieta wegetarianska od urodzenia.
      Obecnie maja 25 lat. Chlopak jeszcze nie mial mutacji (!!!) i jest
      potwornie dziecinny (w wieku 18 lat uwielbial sie bawic w berka z 8-
      latkami), dziewczyna jest wybitnie niedojrzala emocjonalnie i ma
      figure dziecka (zero piersi, zero bioder, zero popedu seksualnego).

      Wychowacie kaleke!
      • izazdo Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 29.08.07, 11:52
        a z reszta, wasze dziecko, wasza sprawa. Moje dzieci beda mialy
        mniejsza konmkurencje na rynku pracy, im wiecej niedorozwojkow, tym
        lepiej dla moich przyszlych pociech. zastanawia mnei tylko, jak
        mozn "kochac" zwierzeta, a skazywac na niedozywienie wlasne dziecko.

        I nie wyskakujcie mi z argumentami, ze moje beda jadly hamburgery i
        wymra na otylosc czy zawaly. Beda na zdrowej, dobrze zbilansowanej
        diecie z przewaga zboz, warzyw i owocow, duza iloscia nabialu i ryb
        oraz dodatkiem bialego miesa (drob).
      • wieczna-gosia Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 29.08.07, 12:53
        psy tez zjadaja odchody- w ogole zwierzeta zjadaja odchody jesli sytuacja je
        zmusza do narobienia sobie w gniazdo, albo jesli chca zlikwidowac znaczenie
        terenu innego osobnika np. A psy wege nie sa.

        Moze znajome tobie blizniaki sa po prostu chore?

        Znam mase wegetarian. Ostatnio wegetarianin wygral w Spartathlonie- bieg Ateny-
        Sparta nie pamietam ile km ale ponad 200 z pewnoscia.
        • izazdo Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 29.08.07, 13:51
          sorry, mialam w domu w sumie 5 psow, w zyciu nie slyszalam o
          zjadaniu gowna. A nawet jesli, to i tak sa to zdarzenia sporadyczne,
          a u gryzoni - norma non stop (jednokrotne trawienie nie wystarcza do
          przyswojenia pokarmu). W przyrodzie jest tak, ze albo masz w
          przewodzie pokarmowym pierwotniaki - orzeski lub wiciowce (jak krowa
          czy termity) albo zjadasz wszystko dwa razy (jak gryzonie
          produkujace 2 rodzaje kalu).

          Blizniaki sa zdrowe, tyle ze niedozywione i mozg im sie nie rozwinal
          tak jak powinien. Mowia o nich "wymoczki".

          A co do zdrowia wegetarian to czym innym jest przejscie na diete
          jarska po okresie dojrzewania, a czym innym glodzenie dziecka od
          pieluch! Poszukaj takich wegetarian od dziecinstwa, zobaczysz, jak
          wygladaja.

          Nawiasem mowiac wielbicielka miesa nie jestem i jadam go malo, a
          jesli juz, to ryby albo drob. Ale ja jestem dorosla kobieta i
          zakonczylam juz okres rozwoju fizycznego.


          Ale autorowi watku chodzi o pobudki ideologiczne a nie zdrowotne. W
          takim razie powinien przejsc na FOTOSYNTEZE, bo rosliny to tez
          istoty zywe i tez odbieraja bodzce ze swiata zewnetrznego (moga sie
          np. stresowac!!!) a nawet komunikowac miedzy soba ostrzegajac o
          zerujacych w poblizu drapieznikach (dlatego zyrafy zeruja zawsze pod
          wiatr) czy wzywajac ratunku (akacje zaatakowane przez pasozyty
          wzywaja na pomoc mrowki zywaice sie tymi pasozytami). OBSKUBYWANA
          ROSLINA KRZYCZY NIE MNIEJ NIZ ZABIJANA SWINIA, tylko ze tego nie
          slyszymy. A to juz jest skrajna obluda (albo ignorancja) ze strony
          wegetarian.
          • matijas77 otóż to 31.08.07, 23:52
            Takich głosów się właśnie boję, nawiedzonych.
            Te wegebliźniaki to jakiś horror, skąd wytrzasnęłaś tę historię???
            • gaja78 Re: otóż to 01.09.07, 00:34
              matijas77 napisał:

              > Takich głosów się właśnie boję, nawiedzonych.
              > Te wegebliźniaki to jakiś horror, skąd wytrzasnęłaś tę historię???

              Dlaczego horror ? To chyba dość powszechnie panująca opinia, iż dzieci które nie
              jedzą produktów pochodzenia zwierzęcego rosną i rozwijają się wolniej od
              rówieśników.
              Przy czym mówiąc o produktach pochodzenia zwierzęcego mam na myśli również jajka
              i przetwory mleczne.
            • izazdo Re: otóż to 12.09.07, 13:07
              Jak to skad? Z zycia! To moi koledzy ze szkoly!
            • titta Re: otóż to 29.09.07, 18:23
              Dlaczego glos przeciwnikow wegetarianizmu, dosc rozsadny,
              nazywasz "nawiedzonm". a swoje poglady, badz co badz kontrowersyjne,
              zarowno z punktu widzenia przecietnego czlowieka, jak i z
              ewolucyjnego, maja bycjedynie slusznymi?
          • gaja78 Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 01.09.07, 00:14
            izazdo napisała:

            > Ale autorowi watku chodzi o pobudki ideologiczne a nie zdrowotne. W
            > takim razie powinien przejsc na FOTOSYNTEZE, bo rosliny to tez
            > istoty zywe i tez odbieraja bodzce ze swiata zewnetrznego (moga sie
            > np. stresowac!!!) a nawet komunikowac miedzy soba ostrzegajac o
            > zerujacych w poblizu drapieznikach (dlatego zyrafy zeruja zawsze pod
            > wiatr) czy wzywajac ratunku (akacje zaatakowane przez pasozyty
            > wzywaja na pomoc mrowki zywaice sie tymi pasozytami). OBSKUBYWANA
            > ROSLINA KRZYCZY NIE MNIEJ NIZ ZABIJANA SWINIA, tylko ze tego nie
            > slyszymy. A to juz jest skrajna obluda (albo ignorancja) ze strony
            > wegetarian.

            Zgadzam się całkowicie, to samo chciałam napisać smile)
            Jesli chodzi o pobudki ideologiczne to są faktycznie zbudowane na kiepskich
            fundamentach. Definicja życia jest jedna i dość jasna a rośliny tak jakby
            świetnie się w nią wpasowują big_grin

            Nie rozumiem jak można jeść trupy roślin, które też jedzą, wydalają, reprodukują
            sie i czują ! ;PPP

            Co do problemu głównego: ja osobiście nie odważyłabym się na dietę wegetariańską
            dla dziecka. Bo to jest w jakimś sensie decydowanie o całym życiu tego
            człowieka. Jesli dziecko w wieku nastoletnim zażyczyłoby sobie niejedzenie mięsa
            - proszę bardzo, droga wolna.

            Jeśli jednak ktoś decyduje się na wychowanie dziecka "bez mięsa", to nie
            wyobrażam sobie tego inaczej jak pod ciągłym nadzorem specjalisty dietetyka.
            • matijas77 drobna różnica 01.09.07, 10:13
              do głosów ostatnich:
              przyjrzyjcie się, czy faktycznie NIE MA różnicy między zabiciem
              świni a wyrwaniem marchwi z ziemi.
              Jeśli powiecie: nie ma, OK., wtedy przyznam, że wegetarianizm jest
              fałszywy. Albo ze coś z wami nie w porządku.
              Widział ktoś z was świniobicie? Albo wie, jak wygląda rzeźnia?
              Po drugie, do hasła: jak dorośnie, zdecyduje. A mówicie: nie wolno
              zabijać? Czy może też nie należy nastawiać dziecka, bo "jak
              dorośnie, zdecyduje samo", czy wolno zabijać?
              Po trzecie, ten wątek generalnie nie ma być forum dyskusji o
              wegetarianizmie, ale o tym, jak sobie radzą wegetarianie w ogólnie
              tradycjonalistycznym świecie mięsożerców. Choć ostatnie głosy dobrze
              pokazują, w czym rzecz.
              • em-i-be Re: drobna różnica 02.09.07, 10:33
                matijas77, a znasz forum wegedzieciak.pl ?
                • matijas77 Re: drobna różnica 03.09.07, 00:06
                  Dzięki! Tego mi było potrzeba!
                  Trochę takiej grupy wsparcia smile.
              • izazdo Re: drobna różnica 12.09.07, 13:12
                matijas77 napisał:

                > do głosów ostatnich:
                > przyjrzyjcie się, czy faktycznie NIE MA różnicy między zabiciem
                > świni a wyrwaniem marchwi z ziemi.

                Oczywiscie, ze nie ma!


                > Jeśli powiecie: nie ma, OK., wtedy przyznam, że wegetarianizm jest
                > fałszywy. Albo ze coś z wami nie w porządku.


                Ooooo, a to dlaczego?

                > Widział ktoś z was świniobicie? Albo wie, jak wygląda rzeźnia?


                Chodzi ci o to, ze ze swini leje sie krew, a z roslin nie? A wiec,
                obludniku, nie chodzi o szacunek wzgledem istot zyjacych, tylko
                wlasne doznania estetyczne. Marcheweczke wyrywasz z ziemi jakbys
                ksiazke z polki zdejmowal. Opluczesz i jest elegancko. Ale to tez
                jest smierc i cierpienie zyjacej istoty, tylko ze ty tego nie
                widzisz, bo nie jestes w stanie odebrac sygnalow wysylanych przez
                rosline (co nie znaczy, ze ich nie ma


                > Po drugie, do hasła: jak dorośnie, zdecyduje. A mówicie: nie wolno
                > zabijać?


                No to wolno czy nie wolno? Sam tez zabijasz rosliny.
          • wieczna-gosia Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 05.09.07, 08:31
            > Blizniaki sa zdrowe, tyle ze niedozywione i mozg im sie nie rozwinal
            > tak jak powinien. Mowia o nich "wymoczki".

            to diagnoza lekarska rozumiem?
            • izazdo Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 12.09.07, 13:16
              Okulistyczna. Na pierwszy rzut oka widac. A diagnozy, w tym
              dokumentacje medyczna, obejmuje tajemnica lekarska, co chyba
              powinnas wiedziec. Jak widzisz kobiete, ktora w wieku lat 25 ma
              figure 12-letniej dziewczynki i mezczyzne, ktory ma teraz 25 lat i
              nie przeszedl mutacji, to nie trzeba lekarza, zeby stwierdzic, ze sa
              niedorozwinieci ficzycznie.

              • titta Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 29.09.07, 18:27
                No...moze im jeszcze X-a brakowac.
                ale bardzo prawdopodobne, ze mozg i uklad hormonalny nie mogl sie w
                pelni rozwinac.
        • titta Re: powinni wam odebrac prawa rodzicielskie!!!!!! 29.09.07, 18:19
          Gryzonie i krulikowate zjadaja odchody dlatego, ze sa w nich
          bakterie i pierwotniaki, ktore wyrosly na zjadanej przez nie
          celulozie. Ich uklad trawienny - podobnie jak zwierzat kopytnych -
          to swoista komora fermentacyjna. W roslinach sa inne proporcje
          aminokwasow, a niektorych wrecz brakuje. Dlatego dieta MUSI byc
          uzupelniana miesem. alternatywa sa wlasnie niektore bakterie, grzyby
          i glony. Ale o tym trzeba wiedziec. Dorosly, ktorego cialo jest juz
          zbudowane, poradzi sobie lepiej. Dziecko, ktore zostanie pod tym
          wzgledem zaniedbane bedzie mialo nieodwracalny niedorozwoj. Dlatego
          dzieci wegetarian powinien prowadzic dietetyk.
    • esima Re: wegetariańskie dziecko 02.09.07, 11:25
      Witam
      Ja wprawdzie nie jestem wegetarianką, ale mięsa jem jak na
      lekarstwo, głownie ryby i czasami drób. Mam roczną córeczkę i daję
      jej mięso ale rzeadko i w małych ilościach, z prostej przyczyny że
      sama też jem naprawdę niewiele. Dziecko rozwija się bardzo dobrze.
      Myślę że mimo wszystko powinnaś dawać dizecku mięso w szczególności
      ryby morskie zawierające NNKT(w szczególności kwasy omega 3),
      niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowaniu mózgu.Czasami
      możesz dawać też drób z farm ekologicznych. Mimo iż nie przepadam za
      mięsem to nie polecam całkowitego odizolowania dziecka od niego. W
      końcu jesteśmy wszystkożerni.Raczej przesztrzegam przed podawaniem
      dziecku produktów zawierających Tłuszcze trans(tłuszcze
      utwardzoene), które są m.in w wyrobach cukierniczych(pączki,
      drożdżowki), herbatnikach, biszkoptach, cukierkach, wafelkach itp.Są
      niezwykle szkodliwe dla organizmu, szczególnie rozwijającego się, na
      pewno tysiąc razy bardziej niebezpieczne dla zdrowia niż mięso.
      Poszukaj informacji na ten temat w internecie.
    • andziulindzia Re: wegetariańskie dziecko 04.09.07, 22:52
      Co prawda moje dzieci wegetarianami nie są, ale z powodu alergii
      pokarmowej są na diecie eliminacyjnej. (Jakby się zastanowić to
      dieta wegetariańska jest swego rodzaju dietą eliminacyjną, prawda?)
      Nie mogą jeść potraw przeróżnych, ale przede wszystkim muszą unikać
      wszystkiego co z krową się wiąże, czyli wołowiny, cielęciny, mleka,
      przetworów mlecznych, masła. To zadziwiające w jak wielu produktach
      dostępnych na rynku to nieszczęsne "mleko" jest. Moje dzieci nie
      jedzą większości słodyczy, nie mogą jeść wielu owoców i niektórych
      warzyw. To tak tytułem wstępu.

      Spotkałam się z różnymi reakcjami ludzi: od zrozumienia po absolutne
      potępienie. Zostałam nazwana histeryczką, przewrażliwioną mamuśką,
      zbrodniarką (to za truskawki), biedakiem (kupowałam dzieciom zwykłe
      buły a nie słodkie z budyniem). Po jakimś czasie człowiek się
      przyzwyczaja i reaguje już tylko sporadycznie.

      Często starsi ludzie i sprzedawczynie, aby okazać jakie dobre
      serduszko mają, częstuję dzieci róóóóżnymi smakołykami nie pytając
      opiekunów o zgodę. Najlepszą metodą jest grzecznie podziękować i
      wyjąć dziecku z ręki niechcianą rzecz. I uczyć, że od obcych niczego
      brać nie wolno.

      A babcie i ciocie? Tłumaczyć i kłócić się. Na moją mamę świetnie
      podziałała wizyta u pediatry, która wytłumaczyła bardzo obrazowo
      dlaczego dziecko nie może jeść niektórych rzeczy. W waszym przypadku
      taka wizyta miałaby na celu udowodnienie rodzinie, że krzywda
      dziecku się nie dzieje, a autorytet lekarza pomaga.

      Imprezy rodzinno-towarzyskie nie stanowią większego problemu: pytam
      się wcześniej o menu, a i tak zazwyczaj przynoszę ze sobą jakieś
      dozwolone słodycze, owoce, sałatki.

      Powodzenia
      • owocoskala Re: wegetariańskie dziecko 05.09.07, 09:45
        > Co prawda moje dzieci wegetarianami nie są, ale z powodu alergii
        > pokarmowej są na diecie eliminacyjnej. (Jakby się zastanowić to
        > dieta wegetariańska jest swego rodzaju dietą eliminacyjną,
        prawda?)

        Nie rozmumiesz problemu, co innego nie jeść "czegoś tam" np.
        truskawek czy mleka krowiego a co innego nie tykać pokarmów
        zwierzęcych, których zastąpić się w odpowiedniej ilości do
        prawidłowego rozwoju być może nie da, bo pewnie nie do końca
        wiadomo ile i czego należy spożywać w zastępstwie. Nawet niby
        roślinożerne goryle szamią jednak w dużych ilościach termity...
        Jesteśmy wszystkozerni jak za przeproszeniem świnie i już. Nie
        jestem w tej sytuacji ale podejrzewam że w społeczeństwie o wiele
        trudniej jest rodzcom, którzy nie mogą czy nie chcą karmic dzieci
        słodyczami, ponieważ częstuje się właśnie nimi a nie kawałem
        kiełbasy. Więc nie martwcie się społeczeństwem, presji nie będzie,
        może powinniście tylko myslec o ewentualnych skutkach i może źle że
        niektórzy nie biorą tego pod uwagę, skoro chodzi o najdroższe dla
        was na świecie istoty.
        • andziulindzia Re: wegetariańskie dziecko 12.09.07, 23:16
          Ależ rozumiem doskonale ten "problem". Ale osobiscie uważam, że
          ludzie mają prawo wyboru i decydowania o diecie swojej i swojego
          dziecka, bez względu na to czy jest to podyktowane zaleceniami
          lekarskimi czy ideologią. Wegetarianie uważają, że ich sposób
          odżywiania się jest zdrowszy niż wszystkożernej wiekszości. I któż
          to może wiedzieć czy nie mają przypadkiem racji? Naukowcy nie są
          pewni, więc skąd ta pewność u ciebie? Osobiście uważam, że bardziej
          godne potępienia jest pasienie dzieci słodyczami, przegryzkami,
          napojami czy wątpliwej jakości wędlinami nafaszerowanymi
          konserwantami i barwnikami. Konserwanty i barwniki dodawane do
          żywności są przyczyną o wiele wiekszych spustoszeń w organizmie
          dzieci niż brak mięsa:
          www.foodcomm.org.uk/press_07_additives_adhd.htm
          • owocoskala Re: wegetariańskie dziecko 13.09.07, 08:35
            Naukowcy nie są
            > pewni, więc skąd ta pewność u ciebie? Jak to naukowcy nie są
            pewni?
            Właściwie co masz na myśli? Zawsze znajdzie się jakis szarlatan ale
            badnia sa dość jednoznaczne. De fakto jestem biologiem z
            wykształcenia, pracowałam naukowo w kilku instytutach, napisałam
            trochę prac więc mozna mnie podciągnąć pod "naukowców"? Co prawda
            nie specjalizuję się w żywieniu dzieci. Specjalista jest doc z CZD
            w wywiadzie z linku poniżej. W tekście jest wszystko co należy
            wiedzieć w temacie. I co z tego? Czytałaś setki postów poniżej?
            Zawsze w necie znajdzie się mnóstwo anonimowych "specjalistów"
            którzy uznają doktora z niedouczonego który nic nie wie w temacie
            za to oni wiedza lepiej, może do czasu kiedy po kilkunastu latach
            wega przyjda do lekarza z kompletną anemia...
            Wegetarianie uważają, że ich sposób
            > odżywiania się jest zdrowszy niż wszystkożernej wiekszości. I
            któż
            > to może wiedzieć czy nie mają przypadkiem racji?
            Proponuje podejść do lustra, obnażyć swoje uzębienie i pomyśleć....
            Konserwanty i barwniki dodawane do
            > żywności są przyczyną o wiele wiekszych spustoszeń w organizmie
            > dzieci niż brak mięsa:
            O "osobiście uważasz?" Czyli następna
            internetowa "specjalistka...." Czy mam czas na jałowe
            dyskusje? " :roll:
            • izazdo Re: wegetariańskie dziecko 13.09.07, 12:00
              Ja tez jestem biologiem smile I podalam dokladnie ten sam argument: idz
              kobieto do lustra, rozdziaw paszcze i porownaj swoj wzor zebowy z
              wzorem zebowym krowy albo krolika. Zwierzeta dziela sie na
              roslinozercow, miesozercow i wszystkozercow. My nalezymy do tych
              ostatnich, tak zadecydowala natura. W razie watpliwosci mozna zrobic
              sobie USG brzucha w poszukiwaniu czterokomorowego zoladka, 10-cm
              wyrostka robaczkowego albo wiciowcow i/lub orzeskow trawiacych
              celuloze w przewodzie pokarmowym.
            • andziulindzia Re: wegetariańskie dziecko 13.09.07, 15:18
              Przeczytałaś informacje zawarte w podanym przeze mnie linku? Warto.
              Skoro jesteś biologiem powinno cię zaciekawić.
              Co do "osobistego uważania": tak dokładnie uważam, że ta chemiczna
              żywność może narobić więcej szkody niż brak mięsa. (Tak na
              marginesie jestem technologiem żywności). Ale jak już wcześniej
              napisałam, wegetarianką NIE jestem i mięso jeść lubię. Tyle, że ja
              jestem daleka od wmawiania ludziom, że są głupcami tylko dlatego, że
              mają inne od moich poglady. Wystarczy odrobina tolerancji dla
              cudzych poglądów. Nie zgadzasz się z wegetarianami? Twoja sprawa.
              Ale takimi agresywnymi wypowiedziami nikogo nie przekonasz a tylko
              zrazisz do siebie. No chyba, że to jest twoim celem
              • owocoskala Re: wegetariańskie dziecko 13.09.07, 20:11
                > Co do "osobistego uważania": tak dokładnie uważam, że ta
                chemiczna
                > żywność może narobić więcej szkody niż brak mięsa.
                Nikt nikomu nie każe jeść jedzenia naszpikowanego konserwatami np
                szynki z gwarancją na pół roku. Idąc Twoim tokiem myślenia
                uderzenie meteorytu i totalny kataklizm jest też groźniejsze od
                wegetarianizmu tyle że nie o tym piszemy.
                Tyle, że ja
                > jestem daleka od wmawiania ludziom, że są głupcami tylko dlatego,
                że
                > mają inne od moich poglady. Wystarczy odrobina tolerancji dla
                > cudzych poglądów.
                Zrozum że to nie jest kwestia poglądów tylko czysta nauka, dlatego
                odpowiednio wykształceni ludzie użyją tych samych argumentów. To
                jest jak 2 + 2 = 4 . To jakbyś upierała się że ziemia jest płaska
                podczas gdy nauka juz wie od dawna że jest inaczej. Ja np nie
                znałam wywiadu docenta z CZD i nawet nie interesuję się tematem
                wegetarianizmu, a wspomniałam i o ewentualnej anemii i o
                potencjalnie niższym rozwoju intelektualnym dzieci żywionych bez
                pokarmu zwierzęcego. Argumenty koleżanki biologa też dla mnie są
                jasne i przekonywujące bo wiem o czym pisze.
                - Nie zgadzasz się z wegetarianami?
                Zależy czym żywią konkretnie swoje dziecko ale jak to potwierdza
                docent z CZD bez odrobiny ryby ani rusz...Nie zgadzam się z Twoimi
                pogladami że człowiek może robic co chce ze swoim dzieckiem nawet
                wbrew opinii lekarza. Znaczy się może dawać dziecku alkohol, czy
                aspirynę, albo jak to się zdarza zamykać na kilka lat w komórce bo
                to przecież jego dziecko.
                - > Ale takimi agresywnymi wypowiedziami nikogo nie przekonasz a
                tylko
                > zrazisz do siebie. No chyba, że to jest twoim celem
                Jest to mi obojetne, fanów i pewnie wrogów mam tam gdzie występuję
                otwarcie smile. Żal mi po prostu dzieciaków, zwłasza gdy niektórzy
                wegetarianie w tym wątku pukają się w czoło na słowo "kontrola
                lekarska". To po prostu ingorancja.
                • izazdo Re: wegetariańskie dziecko 16.09.07, 16:13
                  No dokladnie! nikt nie kaze karmic dziecka w mcdonaldzie, juz wczesniej o tym
                  pisalam (NIE popieram fast foodow, gum do zucia, konserwantow, kolorowych
                  napojow itp. Jestem za przewaga roslin a rozsadnym dodatkiem nabialu i bialego
                  miesa). Poza tym jaka agresja? stwierdzam fakty: NIC, absolutnie NIC w anatomii
                  czlowieka nie wskazuje na to, ze moze sie zywic wylacznie roslinami, jak ma to
                  miejsce w przypadku roslinozercow. Wegetarianizm jest sprzeczny z natura. Jest
                  tez sprzeczny z logika wowczas, gdy argumentuje sie go "nieetycznoscia zabijania
                  istot zywych" (tak jakby rosliny nie byly zywymi organizmami). Jest takze
                  sprzeczny z instynktem do zapewnienia wlasnemu potomstwu jak najlepszych
                  warunkow rozwojowych. Ja tez zauwazylam, ze wegetarianie sa bardziej
                  "ciapnięci", brakuje im wigoru, energii, motywacji, odrobiny koniecznej
                  "agresji". Moze nie bez powodu w wiekszosci sekt obowiazuje dieta bezmiesna.
                  Ludzie sa niedozywieni, nie maja sily sie buntowac i myslec logicznie.

                  A to, ze jeden z lekarzy zacheca do wegetarianizmu, to mnie jakos nie dziwi.
                  Dzieci wszystkozerne nie potrzebuja platnych konsultacji u pana doktora zeby
                  ulozyl diete ani pozniej u kolegow pana doktora, ktorzy beda leczyc zaburzenia
                  rozwojowe i nieplodnosc.
    • tat1234 "Wegetarianin od małego" - przeczytaj 12.09.07, 19:09
      www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,3789602.html
      • kropkacom Re: "Wegetarianin od małego" - przeczytaj 12.09.07, 19:29
        A ktoś mi pisał w tym wątku ze to bzdura z tymi rodzajami wegetarianizmu. Pisze
        apropo linka tat1234.
    • atari800xl wegetarianie sa dziwni..... 13.09.07, 17:07
      sorry, ale mam w pracy kilka osob,ktore nei tykaja miesa-. W sumie to ich
      sprawa..ale one sa jakis dziwne, takie "elfowate". Lekko zmanierowane, jakby
      troche z innego swiata..malo ozywione... NIe wiem czy to z braku protein .... i
      jakies takie blado-niezdrowe...
      sorry, ale jak na moj gust to wegetarianizm jest nie do konca zdrowa metoda.
      Ostatecznie po cos mamy te klysmile Nie wyobrazam sobie zeby np lew byl tak silnym
      zwierzakiem gdyby tylko trawa sie odzywialsmile)
      • matijas77 Re: wegetarianie sa dziwni..... 14.09.07, 22:23
        no właśnie, zrobił się ruch w wątku, od kiedy działają tu wojujący
        mięsożercy smile
        elfowate wymoczki, w dodatku przygłupie. no cóż.
        • magfid wegetarianskie dziecko 16.09.07, 10:11
          No coz, ale z pozytywnych rzeczy - wazne, ze Ty i zona zgadzacie sie
          jak wychowywac dziecko. U nas sytuacja jest bardziej skomplikowana,
          bo choc obydwoje z mezem nie jemy miesa, ja sklaniam sie ku temu
          zeby dziecko mieso jadlo (w okresie wzrostu, a potem sam zdecyduje),
          a maz - nie.
      • jehanette Re: wegetarianie sa dziwni..... 16.09.07, 22:28
        a z koniem próbowałaś się siłować? powodzenia! a przecież słabowite zwierzątko
        tylko na owsie i trawce żyje...
        • izazdo Re: wegetarianie sa dziwni..... 17.09.07, 10:46
          A chcesz, zeby twoje dziecko pracowalo jako zwierze pociagowe?
        • titta Re: wegetarianie sa dziwni..... 29.09.07, 18:36
          Wbraw pozora kon (krowa, krolik itp.) wcale nie tylko na trawie
          zyje. Ich przewod pokarmowy to komora fermentacyjna - (choc u krowy
          najbardziej specjalistyczna, to dotyczy to kazdego rozlinozernego
          zwierzecia), w ktorej -na tej trawie - zyja rozne pierwotniaki. Tak,
          ze wiekszasc przyswajanych przez tegoz konia aminokwasow jest
          pochodzenia...zwierzecego. Problem w tym, ze my roslinozercami NIE
          jestesmy. I pomimo tego, ze w nas zyja rozne bakterie i pierwotniaki
          (ktore pomagaja nam w trawieniu) nie jest ich wystarczajaca ilosc
          aby zaspokoic nasze potrzeby na aminokwasy. Tak ze MUSIMY korzystac
          z bialka zwierzecego*. Nie wazne w jakiej formie ale musimy.
          *) Moge sie mylic ale niektore grzyby i glony maja podobny sklad
          aminokwasowy.
    • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 29.09.07, 01:06
      spadł mi ten wątek daleko, więc tylko tak dla podtrzymania jego
      istneinia; może ktoś coś jeszcze napisze ciekawego?
    • titta Re: wegetariańskie dziecko 29.09.07, 18:13
      Moze tu nie miejsce na to, ale nie rozumiem, dlaczego kury zabijac
      nie wolno a roslina mozna juz krzywde robic? Bo Ewolucyjnie blizej
      nas? Rosliny tez czuja. moze nie w taki sam sposob ale uszkodzone
      wysylaja sygnaly chemiczne, ktore sa odbierane i wyysylane dalej
      przez nastepne rosliny. W ten sposob np. ziemniaki na polu "wiedza"
      (zmienia sie ich metabolizm) ze pojawila sie gdzies stonka. Mozna
      sie nie zgadzac z tym jak zwierzeta sa traktowane w przemyslowych
      warunkach (sama np. jem jajka tylko od "wolnych" kur, kupuje
      wolowine, ktora za zycia biegala z rodzina po lace itp.) ale
      wypisywanie o tym jak straszne jest pochodzenie padliny na talezu (i
      wpajanie tego dziecku) to przesada. Jako dziecko widzialam uboj
      zwierzat na wsi. Bylo to normalne (nie normalne bylo by zadawanie im
      przy tym dodatkowego cierpienia). Takie jest zycie i juz. Dziecko
      powinno miec chyba wybor?
      • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 08.11.07, 00:55
        no więc córeczka wegetariańska urodziła się podręcznikowa, ważyła
        3260g, 56 cm (no dobra, szczupła), dostała 10 pkt; nikt nie powie,
        jak to będzie dalej, ale póki co nie jest źle, pije mamy mleczko i
        problemy są te same, co wszyscy mają, coś się uleje, jakaś kupa w
        trakcie przewijania itp. itd. oby sobie spokojnie rosła!
        pozdrawiam.
    • ania1500 Re: wegetariańskie dziecko 08.11.07, 01:05
      ja nie mam nic przeciwko temu jesli beda to kontrolowac,to nie
      glodowka tylko dieta,za to nikt nie odbiera praw do dziecka kogos tu
      chyba ponioslo,wedlug mnie super pomysl jesli rodzice tak jedza moga
      postarac sie przekazac to corce a ona i tak kiedys sama podejmie
      decyzje co do tej diety,ale ogolnie mysle ,ze nie ma w tym pomysle
      nic zlego.
      • matijas77 Re: wegetariańskie dziecko 30.01.08, 00:27
        dawno nikt nic nie dopisał do mojego wątku, w sumie co tu dodawać...
        chyba tyle że dzidzia rośnie superzdrowa na wegetariańskim mleku wink
        zanim pójdzie między ludzi mamy spokój!
        • myelegans Re: wegetariańskie dziecko 30.01.08, 05:10
          www.vegetarianbaby.com/articles/youcan.shtmlGratulacje.
          Mleczko moze i wegetarianskie, ale produkowane przez mame, wiec zawiera
          wszystkie potrzebe aminokwasy, rowniez te produkowane tylko przez zwierzeta.
          Wszystko bedzie dobrze, trzymajcie sie zalecen lekarzy i dietetykow. Internet
          jest kopalnia wiedzy. Moj 3-latek jest wegetarianinem na wlasne zyczenie
          (chociaz my miesozercy), miesa praktycznie nie je od 2 lat, serow i jajek
          zreszta tez nie, mleko, jogury i niektore sery lubi i tu jest jego glowne zrodlo
          bialka zwierzecego. Jest dobrze rozwiniety, do 3 roku praktycznie nie
          chorowal,zaczal w przedszkolu, na antybiotykach nigdy nie byl,
          intelektualnie.... zaczyna czytac i jest dwujezyczny.
    • cadama Re: wegetariańskie dziecko 07.02.08, 08:13
      Ludzie nie obraźcie się, ale jeżeli wy zdecydowaliście się na nie jedzenie
      "trupów" zwierząt to nie katujcie tym dziecka. Mięso pozwala na prawidłowy
      rozwój mózgu i mięśni. Naprawdę. Pozwólcie że dziecko samo zdecyduje jak już
      urośnie czy chce prowadzić dietę jak rodzice, czy może jednak chce jeść mięso.
      Wy też bylibyście zadowoleni, gdyby ktoś zostawił wam wybór. A jeżeli faktycznie
      już nie pozwolicie mu na jedzenie tego co dla niego dobre i zdrowe to chociaż
      zabierzcie go do Dietetyka, który ustali dietę dla maluszka tak, aby mógł
      prawidłowo się rozwijać.
      • hanna26 Re: wegetariańskie dziecko 07.02.08, 12:58
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale dopisuję się, bo sama miałam podobne doświadczenie. Moja koleżanka z liceum była wegetarianką od urodzenia. Była zdrowa, fajna, inteligentna, żadnych widocznych skutków ubocznych diety. Miała dużo młodszego brata, z nim też było wszystko ok.
        Ale ona miała ogromny żal do rodziców. Cały czas powtarzała, że im "nie wybaczy", że to "wielka krzywda" itd. Miała rzeczywiście trudno, bo właściwie była w dużej mierze odseparowana od klasy. Na imprezach urodzinowych właściwie nie istniała, robiliśmy wspólne pieczenie kiełbasek czy szaszłyków, a ona z boku. Na wspólnych wycieczkach, obozach nie miała co jeść, przeważnie na nie nie jeździła. Raz p;amiętam, że pojechała, wtedy jej mama specjalnie dowoziła jakieś jedzenie. Ale to też było trochę smutne. My wszyscy czekamy na obiad, przerzucamy sie pomysłami, co to będzie, a ona dostaje coś innego. To było ponad dwadzieścia lat temu i nie było tak łatwo o sklepy ze specjalną żywnością, więc i tak fajnie, że jednak wtedy pojechała. Jej rodzice spotykali się zresztą w swoim gronie wegetarian, razem coś organizowali, miała więc jakiś znajomych, ale w klasie była biedna.
        Wiem, że próbowała jeść wędlinę, ale nie była w stanie, wymiotowała po każdym takiej próbie. Miał straszny żal do rodziców i w sumie się nie dziwię.
        Teraz nie mam z nią kontaktu, nie wiem, co się z nia dzieje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja