Dodaj do ulubionych

Agresywne maluchy.

21.08.07, 11:27
Tak mi się nasunęło po kilku obserwacjach dzieci (kilkulatków) z
otoczenia.
Wszystkie agresywne dzieci które znam, to dzieci bardzo łagodnych
rodziców. Zazwyczaj agresywne jeszcze przed pójściem do przedszkola,
będące w domu z mamą albo babcią.
I tak się zastanawiam - czy fakt, że rodzice reagują na złe
zachowania dziecka w sposób bardzo łagodny nie powoduje eskalacji
agresji u dziecka? Czy łagodne i spokojne powiedzenie do
trzyletniego dziecka, które wylało zupę na podłogę (celowo, bo nie
chciało jej jeść) "kochanie, nie wolno tak robić, zobacz teraz
trzeba sprzątać, a ty będziesz głodny" zamiast krzyknąć i zareagować
ostro, nie powoduje tego, że dziecko nie otrzymuje tak konkretnego
określenia granic, jakiego w tym wieku potrzebuje?
Nie wiem, tak się zastanawiam...

Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • matijas77 agresywni dorośli 21.08.07, 11:48
      Witam, to już któryś klejny wątek o agresywnyc dzieciach...
      A ja mam problem z agresywnymi dorosłymi... Co z nimi???
      • nisar Re: agresywni dorośli 21.08.07, 11:58
        Pewnie kolejny wątek, bo kazdy z rodziców chciałby uniknąć
        wychowania aresywnego dziecka, po prostu. I próbujemy dotrzeć do
        przyczyn takiego a nie innego zachowania dziecka.
        Agresywni dorośli nie są wychowywani przeze mnie, nie czuję się
        winna temu, że tacy są, a ze względu na fakt, że też jestem dorosła
        potrafię sobie z tym poradzić. Po prostu.
        • matijas77 Re: agresywni dorośli 21.08.07, 22:42
          Przepraszam, to nie był przytyk, tylko przejaw depresji po świeżym
          kontakcie z agresywnym (werbalnie) dorosłym...
          Agresywne dzieci, mój bratanek taki był, strasznie, kopanie, bicie
          itd. Wyrasta z tego.
          Aż się boję, jaka będzie córcia.
    • a.nancy Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 11:57
      > Czy łagodne i spokojne powiedzenie do
      > trzyletniego dziecka, które wylało zupę na podłogę (celowo, bo nie
      > chciało jej jeść) "kochanie, nie wolno tak robić, zobacz teraz
      > trzeba sprzątać, a ty będziesz głodny" zamiast krzyknąć i zareagować
      > ostro, nie powoduje tego, że dziecko nie otrzymuje tak konkretnego
      > określenia granic, jakiego w tym wieku potrzebuje?

      granice da sie okreslic rowniez lagodnie. to nie jest kwestia "lagodnie vs.
      ostro", tylko kwestia konsekwencji i jasnosci przekazu.
      jest to rowniez kwestia uwagi poswiecanej dziecku. lagodne wychowanie NIE MOZE
      oznaczac ignorowania niepozadanych zachowan, a mam wrazenie, ze czesto oznacza;
      pamietam tu kilka postow w stylu "gryzienie to objaw buntu dwulatka, ignoruj, z
      wiekiem mu to przejdzie". nie chodzi o to, zeby mu PRZESZLO, tylko zeby
      zrozumial, ze nie nalezy tego robic.
      z jakiegos powodu dziecku agresja sie OPLACA. cos moze na niej zyskac: zwrocenie
      na siebie uwagi? okreslona rzecz, jakiej chce (kiedy rodzic nie ma juz sily
      protestowac)? albo po prostu ujscie dla emocji? wydaje mi sie, ze wazne jest
      zrozumienie, co dziecko chce osiagnac/co osiagnelo poprzez agresje - i pokazanie
      mu, ze bardziej oplacalny jest brak agresji.
    • scher Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:17
      nisar napisała:

      > trzyletniego dziecka, które wylało zupę na podłogę (celowo, bo nie
      > chciało jej jeść) "kochanie, nie wolno tak robić, zobacz teraz
      > trzeba sprzątać, a ty będziesz głodny" zamiast krzyknąć i
      > zareagować ostro

      Właśnie uważam, że w takich sytuacjach trzeba reagować dość ostro.
      Może nie za pierwszym razem, ale za recydywę już na pewno.
      • leli1 Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:24
        ja reaguje ostro, tyle ze bez skutku (Czasem dodatkowo usłysze tylko od małego "nie krzycz mamuniu" i dopiero mi wtedy głupio).
        Wydaje mi sie wręcz ze te jego złe zachowania są jakby poza nim, jakby nie miał na nie wpływu. Bywa ze zrobi cos niewłaściwego a potem pyta "mamuniu dlaczego ja tak zrobiłem".
      • kropkacom Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:38
        Agresja tylko potęguje agresje. Znam takie małżeństwo które jest bardzo spokojne
        a wręcz ciche (przynajmniej tak się mi wydawało). Mają kłopot z synem i jego
        agresywnymi zachowaniami. Odwiedziłam kiedyś ich w domu. I wiecie co usłyszałam?
        Tylko krzyk. Oni nie odzywali się do małego inaczej niż wrzeszcząc.

        Wiem że to sytuacja prawie ekstremalna ale mi dała do myślenia.
    • lula777 Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:35
      czesc
      ja reaguje prosząc dziecko aby poszło do pokoju na 5 minut, a na
      dworze nakazuję usiąść na ławce na tyle samo minut.
      a ponieważ kilka razy byłam konsekwentna do bólu (bo mały wył,
      płakał i tarzał się po ziemi) to teraz wie, że słowo to słowo i kara
      ma być. żadnego bicia, krzyków- to nie daje rezulataów, a tylko
      pokazuje naszą bezsilność.

      wiem ze łatwo się mówi. tez myslałam,ze bedzie trudno, ale naprawde
      byłam konsekwentna (aż się sama popłakałam) i udało się.

      poza tym mój synek oprócz kilku spinek z rówiesnikami nie miewa
      raczej popędów agresji wobec innych dzieci. oczywiście nie nadstawi
      drugiego policzka jak go biją- i dobrze bo uważam, że powinien
      reagowac i zachować się adekwatnie.

      L.

      • kropkacom Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:40
        > wiem ze łatwo się mówi. tez myslałam,ze bedzie trudno, ale naprawde
        > byłam konsekwentna (aż się sama popłakałam) i udało się.

        Tylko jak to trudno być konsekwentnym.
    • ik_ecc Re: Agresywne maluchy. 21.08.07, 13:50
      My jestesmy lagodni, nasze dziecko tez.
      Z moich obserwacji agresywne dzieci to te, ktore maja rodzenstwo w
      zblizonym wieku.
      • ejka.pe Re: Agresywne maluchy. 22.08.07, 12:55
        Ja natomiast zauważyłam, ze agresywne lub nawet złośliwe bywają te
        dzieci, których rodzice pozostają gdzieś z dala, poza placem zabaw
        na ławeczce, i nie interesują się kompletnie poczynaniami swoich
        dzieci.
        • olamazur Re: Agresywne maluchy. 22.08.07, 13:18
          Myśmy z mężem doszli do wniosku, że agresja jest wrodzona. Nasz syn
          w domu agresji nie uświadczy - wszyscy są mili, kochający,
          przytulańscy, nikt nikogo nie bije. No właśnie - nikt poza malcem,
          który jak się wkurzy, to przywali. Nie jest to zachowanie
          podpatrzone, więc musi być atawistyczne.

          Reakcja rodzica wcale nie musi być mocna, może być łagodna,
          najważniejsze, by synka tego oduczała. Jednym słowem, reakcja musi
          po prostu _rozwiązywać problem_. Żadne takie "och syneczku, co ty
          zrobiłeś, teraz mamusię boli", bo to bezcelowe.

          Najpierw trzeba dziecku powiedzieć, co czuje, np. "jesteś
          zły/niezadowolony/wściekły, bo zabrałam ci zabawkę/picie/łyżkę"

          Potem co ma zrobić: "jak jesteś zły, to powiedz: jest na ciebie zły,
          bo mi zabrałaś picie!!" (moje) albo "jak jesteś zły, to możesz sobie
          tą szabelką powalić ale tylko w dywan albo w fotel" (mojego męża)

          Generalnie: uczymy nazywać synka złe emocje oraz pokazujemy sposoby
          ich wyładowania. Mój mąż ponadto zawsze stara się małego wymęczyć -
          jakieś przerzuty, boksowanie, skoki, by nie chodził po mieszkaniu
          jak niewyżyty lew w klatce.
    • olejek1 Nisarku 23.08.07, 15:15
      znasz Kisia,
      jest rozrabiaka.
      ja ostro reaguje na takie jego wybryki, ale on przeprosi, posprzata,
      ale sie nawet do porzadnego ochrzanu "przyzwyczaja".
      po prostu od tak malym dzieciom trudno respektowac slowne zakazy,
      ich chec poznawania swiata jest silniejsza,
      • olejek1 cd 23.08.07, 15:17
        co oczywiscie nie zwalnia z tlumaczenia i reagowania na zle
        zachowanie.
    • soffia75 Re: Agresywne maluchy. 23.08.07, 23:46
      Ja się nie zgodzę. Mam bardzo żywiołową córkę w okresie "buntu dwulatka", którą
      czasem naprawdę trudno "ustawić do pionu". Jakiś miesiąc temu ten jej bunt
      wszedł w fazę krytyczną; był moment, że nie umiałam do niej dotrzeć, wszystko
      było na "nie", z płaczem i złoszczeniem się. Pamiętam, że wtedy puściły mi nerwy
      i często podnosiłam na nią głos - i tak nakręcałyśmy się wzajemnie: ona robiła
      na przekór, ja krzyczałam, ona histeryzowała jeszcze bardziej... Zauważyłam, że
      ta metoda donikąd nie prowadzi i postarałam maksymalnie się uspokoić, "wrzucić
      na luz" i rozmawiać z córką bez nerwów. Rezultaty były prawie od razu; dzisiaj
      córunia to nie to samo dziecko, mamy o wiele lepszy kontakt, a jej "bunt
      dwulatka" stał się jakby bardziej do zniesienia. Tak więc uważam, że złość
      napędza złość, agresja napędza agresję. A agresywne dzieci spokojnych rodziców
      podejrzewałabym raczej o nieumiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami;
      jedne dzieci są bardziej dojrzałe w tym względzie, inne mniej.
      • molla7 Re: Agresywne maluchy. 24.08.07, 08:29
        myslę ze agresywne zachowania dzieci nie muszą iść scisle z taką a
        nie inna postawą rodziców. Powyzsze przykłady mówią o tym, ze nie ma
        reguły i prostej relacji.
        Najbardziej rozsmieszył mnie argument, ze agresywne są te dzieci,
        których rodzice siedzą zdala od nich np na placu zabaw. Ja siedze z
        daleka i co? a mam, mimo ze energiczne, to jednak nieagresywne w
        stosunku do innych dziecko. Siedze i czekam az zwróci sie do mnie o
        coś, nie zawracam dupy i nie truje, pozwalam się jej bawić w sposób
        przez nią wybrany, po to idzie na plac by bawic sie z rówieśnikami,
        kolegami a nie z matką, którą ma na codzień.
        Agresywna postawa to sposób na radzenie sobie ze swiatem. Wiele
        dzieci tak reaguje na opór, stres itp. to wg mnie jest w dziecku,
        wychowanie umiejętne kanalizuje te agresje, pozwala dziecku wyrazac
        swoją frustracje w bardziej pokojowy sposób.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka