jagoda2202
18.09.07, 16:36
W klasie mojej corki jest chlopiec, ktory ma ADHD. Wszedzie pisze
sie tylko o dzieciach z ADHD ktorym trzeba pomoc. I ja sie z tym
zgadzam - trzeba. Nasuwa sie jednak pytanie jak maja sobie radzic te
dzieci, ktore musza przebywac, uczyc sie z dziecmi z ADHD. Moja
corka, ktora do tej pory bardzo lubila chodzic do szkoly niestety
stracila zapal ze wzgledu na atmosfere jaka panuje w klasie wlasnie
przez tego chlopca. Wieksza czesc lekcji nauczycielka poswieca na
przywolywanie Go "do porzadku", czyli odprowadza na miejsce,(co nie
zdaje egzaminu, bo On i tak zaraz wstaje), prosi o cisze itd.
i sama przyznala, ze nie wie co dalej robic. I , ze "w takich
warunkach napewno nie wyrobi sie za materialem". Chlopiec chodzi po
klasie, rozmawia, "grzebie" dzieciom w piornikach, zabiera olowki,
wylewa picie na plecaki, przeszkadza i rozprasza cala klase. Sila
rzeczy nauczycielka jest poddenerwowana a to z kolei odbija sie na
calej klasie. Dodam jeszcze, ze jest to klasa I.
I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...