ania1500
13.11.07, 21:54
dzieki wszystkim za te mile wypowiedzi i te mniej tez.
tym razem potrzebuje zwyklej porady,jesli ktos moze to bardzo
prosze,bo nie wiem co zrobic,a raczej dlaczego tak sie dzieje.
wczoraj byla u mnie kolezanka i w obecnosci mojej corki opowiadala o
jakims swoim koledze,ktory kilka dni temu zginal w wypadku
samochodowym,rozmawialysmy dosc dlugo wiec i wiele szczegulow padlo.
po wyjsciu kolezanki nie zamienilysmy na ten temat z corka ani
jednego zdania.
koszmar zaczal sie dopiero rano,gdy maz wychodzil do pracy corka
obudzila sie a normalnie nigdy tego nie robi,zaczela strasznie
plakac,trwalo to jakas godzine lacznie z wymiotami i
niekontrolowanym oddaniem moczu,ja oczywiscie nawet slowa nie moglam
z siebie wydusic,poprostu mnie zparalizowalo,mezowi po godzinie
uspakajania udalo sie z niej wyciagnac,ze ona nie chce aby on
poszedl do pracy bo tam sie jedzie samochodem i on umrze,dopiero jak
powiedzial,ze zostanie w domu uspokoila sie.przez caly dzien nie
wspominalismy o tym,nikt z nas nawet nie probowal wyjsc z domu,z
obawy przed jej reakcja,a jakas godzine temu byla dokladnie ta sama
sytuacja co rano o jutrzejszy dzien,podzialala ta sama obietnica
tylko w innej formie,maz obiecal jej ze przez kilka dni nie bedzie
chodzil do pracy,poprostu chce zapobiec taki stanom dziecka,ale co
bedzie dalej.
zastanawiam sie co moglo sie stac mojej corce czy ta jakis
wstrzas,szok,nie wiem.dzwonilam do paru osob mowia ,ze jej
przejdzie,ale ona sie naprawde meczy,cos jest nie tak bo przez caly
dzien nie kontrolowala swoich potrzeb fizjologicznych.