13.11.07, 21:54
dzieki wszystkim za te mile wypowiedzi i te mniej tez.
tym razem potrzebuje zwyklej porady,jesli ktos moze to bardzo
prosze,bo nie wiem co zrobic,a raczej dlaczego tak sie dzieje.
wczoraj byla u mnie kolezanka i w obecnosci mojej corki opowiadala o
jakims swoim koledze,ktory kilka dni temu zginal w wypadku
samochodowym,rozmawialysmy dosc dlugo wiec i wiele szczegulow padlo.
po wyjsciu kolezanki nie zamienilysmy na ten temat z corka ani
jednego zdania.
koszmar zaczal sie dopiero rano,gdy maz wychodzil do pracy corka
obudzila sie a normalnie nigdy tego nie robi,zaczela strasznie
plakac,trwalo to jakas godzine lacznie z wymiotami i
niekontrolowanym oddaniem moczu,ja oczywiscie nawet slowa nie moglam
z siebie wydusic,poprostu mnie zparalizowalo,mezowi po godzinie
uspakajania udalo sie z niej wyciagnac,ze ona nie chce aby on
poszedl do pracy bo tam sie jedzie samochodem i on umrze,dopiero jak
powiedzial,ze zostanie w domu uspokoila sie.przez caly dzien nie
wspominalismy o tym,nikt z nas nawet nie probowal wyjsc z domu,z
obawy przed jej reakcja,a jakas godzine temu byla dokladnie ta sama
sytuacja co rano o jutrzejszy dzien,podzialala ta sama obietnica
tylko w innej formie,maz obiecal jej ze przez kilka dni nie bedzie
chodzil do pracy,poprostu chce zapobiec taki stanom dziecka,ale co
bedzie dalej.
zastanawiam sie co moglo sie stac mojej corce czy ta jakis
wstrzas,szok,nie wiem.dzwonilam do paru osob mowia ,ze jej
przejdzie,ale ona sie naprawde meczy,cos jest nie tak bo przez caly
dzien nie kontrolowala swoich potrzeb fizjologicznych.
Obserwuj wątek
    • aszpr Re: dzieki... 13.11.07, 22:03

      Na pewno ją to męczy, pewnie wchłonęła wszystkie szczegóły....
      Powinniście z nią porozmawiać, nie uciekać od tematu, bo to co
      najmniej pogorszy sprawę. Powinniście gadać o tym bez ustanku, bo
      wygląda na to, że do niej jednocześnie dotarło, że człowiek może
      umrzeć, że rodzic może umrzeć i jakby to było strasznie stracić
      rodzica. Ile ona ma lat? Oczywiście w tych rozmowach nie powinniście
      przerabiać tematu śmierci rodzica, lecz raczej iść w tę stronę, że
      wypadki się zdarzają, że to są wypadki właśnie, że tamten pan....
      miał pechauncertain Że tata codziennie jeździ do pracy samochodem i wraca i
      często też pewnie jeździliście razem, że ona też jeździła samochodem
      i nic się nie stało. Może zgodzi się przejechać z tatą wieczorem po
      pustych ulicach wokół domu albo chociaż pójść pooglądać jakąś
      ruchliwą ulicę - nie wiem, co radzić, bo poruszam się teraz między
      przedszkolem a gimnazjum wink Chodzi mi o spacer i spokojną
      atmosferę, o rozmowę i przede wszystkim o to, że wypadek to
      incydent, a nie norma. A skoro nie kontrolowała organizmu, to to już
      poważne i bardzo być może powinniście iść do psychologa....
      • ania1500 Re: dzieki... 13.11.07, 22:06
        moja corka ma 4 lata.
        dzwonilam do psychologa,ale powiedziala,ze za wczesnie na jaka
        kolwiek diagnoze,ztwierdzila,ze moze zapomni,ze jej przejdzie,a jak
        to potrwa z tydzien,to sie tym zajmiemy,ale mi szkoda dziecka.
        • srebrnarybka Re: dzieki... 13.11.07, 22:25
          To dzwoń do następnego psychologa. Sytuacja jest poważna, jeśli
          dziecko nie panuje nad odruchami fizjologicznymi. Niewychodzenie z
          domu też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo utwierdza córkę w
          przekonaniu, że faktycznie jest się czego bać i Wy też się boicie, a
          to zaburza poczucie jej bezpieczeństwa jeszcze bardziej. Sama
          pamiętam z dzieciństwa, gdy opowiedziano przy mnie, ale bez
          szczegółów, raczej lakonicznie, że na skrzyżowaniu x/y samochód
          przejechał dziewczynę, której oczywiście nie znałam, wiele razy
          przechodząc przez to skrzyżowanie komentowałam sprawę i byłam tym
          bardzo poruszzona, mimo, że znałam mniej szczegółów i chowałam się
          pod mniejszym kloszem, niż Twoja córka. Jak miałam 7 lat, do moich
          rodziców do domu przyszedł lekarz leczący babcię i w mojej obecności
          poinformował ich, że ma ona beznadziejnego raka. Tak skończyło się
          moje dzieciństwo. Wkrótce po śmierci babci (9 miesięcy później
          zmarła) zwiedzałam muzeum archeologiczne, gdzie pokazano mi szkielet
          i wyjaśniono, że człowiek po śmierci zamienia się w coś takiego.
          Wcześniej o tym nie wiedziałam, wyobraiłam sobie, co się dzieje
          teraz z babcią. Byłam od Twojej córki starsza, chodziłam już do
          szkoły, ale i trauma była większa. Niestety nikt nie wpadł na
          pomysł, by pójść ze mną do psychologa i lęki nocne męczyły mnie
          niemal do końca podstawówki, mimo, że przez rok np. spałam z matką w
          jednym łóżku. Pomoc psychologa jest absolutnie konieczna.
    • srebrnarybka Re: dzieki... 13.11.07, 22:05
      Reakcja Twojej córki jest zupełnie zrozumiała. O tak drastycznych
      sprawach przy dzieciach rozmawiać NIE WOLNO, a w wypadku Twojej
      córki, którą chronilaś przed najdrobniejszymi przykrościami i która
      nie ma pojęcia i doświadczenia, jak radzić sobie ze stresem
      polegającym na odmówieniu przez Ciebie wyświetlenia bajki, po
      usłyszeniu czegoś takiego szok był niewyobrażalny. Nie widzę
      możliwości, byście poradzili sobie z tym sami. Moim zdaniem
      konieczna jest pomoc psychologa, który nauczy Was, jak
      zneutralizować skurki przeżytej traumy. Może to wymagać długich
      tygodni ćwiczeń przekonujących ją, że jest bezpieczna. Psycholog
      jest absolutnie konieczny.
    • nangaparbat3 Re: dzieki... 13.11.07, 22:31
      Pamietam, ze kiedy nasza corka bała sie czegoś, mowiliśmy: Córuniu, nie boj się,
      ja cię uratuję.
      Spokojnym i pewnym glosem, ale zero emfazy. Dzialalo jak balsam.
      Ja by zrobiła podobnie w przypadku leku o ojca: utulila, wysluchała, ale
      powiedziała: nie boj się, tatuś tak dobrze prowadzi, ze na pewno nic mu sie nie
      stanie.
      I na pewno nie zostalabym w domu - uwazam, ze tu popełniliście błąd. Nawet
      spróbowalabym czegos takiego: pojedziemy wszyscy razem, zebys mogła zobaczyć,
      jak dobrze tatus prowadzi i zebyś zobaczyła na wlasne oczy, ze nic mu sie nie stało.

      Pamietam, jak nasze dziecko dostało kiedyś napadu płaczu, ze nie pojdzie z nami
      na spacer nad rzekę, nie pomagały prosby ani tłumaczenia, wreszcie wykrzyczała:
      Ja się nie chce utopić!
      Wtedy uswiadomilismy sobie, ze ponieważ rzeka przybrała, któreś z nas
      zażartowało, żebysmy poszli powódź ogladać.
      Ale kiedy juz wiedzieliśmy, czego się boi, łatwo przyszlo nam ja uspokoic i
      przekonać do spaceru.
      Pamiętaj, ze najwazniejszy jest Wsza spokoj, zebyście Wy sie nie bali - ani jej
      płaczu, ani ewentualnego wypadku, ani niczego - taka mała dziewczynka musi byc
      pewna, ze tata i mama zawsze uratują i ją, i siebie samych (czy nawzajem).
      • ania1500 Re: dzieki... 13.11.07, 22:43
        nangaparbat3 napisała:

        > Pamietam, ze kiedy nasza corka bała sie czegoś, mowiliśmy:
        Córuniu, nie boj się
        > ,
        > ja cię uratuję.
        > Spokojnym i pewnym glosem, ale zero emfazy. Dzialalo jak balsam.
        > Ja by zrobiła podobnie w przypadku leku o ojca: utulila,
        wysluchała, ale
        > powiedziała: nie boj się, tatuś tak dobrze prowadzi, ze na pewno
        nic mu sie nie
        > stanie.
        > I na pewno nie zostalabym w domu - uwazam, ze tu popełniliście
        błąd. Nawet
        > spróbowalabym czegos takiego: pojedziemy wszyscy razem, zebys
        mogła zobaczyć,
        > jak dobrze tatus prowadzi i zebyś zobaczyła na wlasne oczy, ze nic
        mu sie nie s
        > tało.
        >
        > Pamietam, jak nasze dziecko dostało kiedyś napadu płaczu, ze nie
        pojdzie z nami
        > na spacer nad rzekę, nie pomagały prosby ani tłumaczenia, wreszcie
        wykrzyczała:
        > Ja się nie chce utopić!
        > Wtedy uswiadomilismy sobie, ze ponieważ rzeka przybrała, któreś z
        nas
        > zażartowało, żebysmy poszli powódź ogladać.
        > Ale kiedy juz wiedzieliśmy, czego się boi, łatwo przyszlo nam ja
        uspokoic i
        > przekonać do spaceru.
        > Pamiętaj, ze najwazniejszy jest Wsza spokoj, zebyście Wy sie nie
        bali - ani jej
        > płaczu, ani ewentualnego wypadku, ani niczego - taka mała
        dziewczynka musi byc
        > pewna, ze tata i mama zawsze uratują i ją, i siebie samych (czy
        nawzajem).
        nie myslisz chyba,ze moj maz wiedzac ,ze jego corka boi sie o niego
        i tak placze prosi ,aby nie szedl do pracy moglby poprostu wyjsc z
        domu.
        co do uspakajania i mowienia ,ze nic takiego sie nie stanie,to
        niestety nie dziala.a uwierz mi mamy wprawe w uspakajaniu corki
        nawet wrecz bardzo wylewnym z bardzo czulymi slowami,dla nas kazda
        jej lza to tragedia.
        • verdana Re: dzieki... 13.11.07, 22:55
          I w tym trzymaniu dziecka pod kloszem cały problem. Bo Wy w niej nie
          widzieliscie człowieka, ktorego trzeba oswajac ze światem, tylko
          swoja zabawke, domowe zwierzątko do głaskania. Dziecko nie
          wiedziało, co to sa przykrosci, nie nauczyło sie znosić drobnych
          kłopotów zycia codziennego. Ono w ogóle nie wie, jak sobie radzić z
          myślą, ze cos niedobrego może sie wydarzyć, bo kazda potencjalnie
          niedobra rzecz była przez was "zagłaskiwana".
          No i dziecko nagle przekonalo sie, ze żylo w świecie, ktorego nie
          ma. Najpierw strzegliscie je przed wszystkim, a potem pozwoliliscie,
          aby słuchało rzeczy drastycznych nawet dla duzo starszego dziecka -
          bo nie nauczyliscie się traktowac córki jak rozumnego człowieka.
          To wiecej niz strach przed wypadkiem - świat waszej córki się
          zawalił. Byla 100% bezpieczna i całkowicie straciła poczucie
          bezpieczeństwa, a nie ma absolutnie żadnych mechanizmow, zeby sobie
          radzić ze strachem i zmartwieniem.
          Możliwe, ze to minie - tak jak mowi psycholog - ale sądzę, ze
          psycholog nie moze mieć pojecia o tym, jak dziwacznie było
          dotychczas dziecko wychowywane.
          A możliwe, ze dziecko z tym sobie nie poradzi, bo nauczyliscie je,
          ze z niczym radzic sobie nie musi. I ze bedzie pozbawione poczucia
          bezpieczeństwa do końca zycia. A to marne życie.
          • ania1500 Re: dzieki... 13.11.07, 23:05
            psycholog akurat wie jak wychowuje corke,i prosze bez krytykowania
            mnie slowami dziwacznie.a co do reszty to sie zgadzam masz racje
            moze to byc skutek mojego wychowania,trudno,stalo sie.a ja nie
            potrafie sie zmienic i tyle,nie potrafie stac sie matka ktora nagle
            zmienia swoje postepowanie przykro mi to ponad moje sily,a powod
            jest jeden nagle stawianie warunkow bedzie powodowalo wiadomo jaka
            reakcje dziecka,a ja z tym nie umiem sobie radzic,dzisiaj
            myslalam ,ze umre po tych atakach placzu,w rezultacie moj maz musial
            i mnie uspakajac.
            • verdana Re: dzieki... 13.11.07, 23:08
              Czyli nic nie zmienisz, wolisz, aby dziecko było nieszczęśliwe, niz
              niezadowolone?
              Jesli nie jesteś trollem, co podejrzewam coraz bardziej, to
              psycholog Twojej córce bedzie niezwykle potrzebny. Naprawde nie
              wiem, czy ona poradzi sobie w zyciu - już widdać, ze sobie nie radzi.
              • ania1500 Re: dzieki... 13.11.07, 23:15
                verdana napisała:

                > Czyli nic nie zmienisz, wolisz, aby dziecko było nieszczęśliwe,
                niz
                > niezadowolone?
                > Jesli nie jesteś trollem, co podejrzewam coraz bardziej, to
                > psycholog Twojej córce bedzie niezwykle potrzebny. Naprawde nie
                > wiem, czy ona poradzi sobie w zyciu - już widdać, ze sobie nie
                radzi.


                prosze cie daj spokoj z tym trollem,mysle ,ze my obie musimy isc do
                psychologa ,ale nie do jakiejs kolezanki tylko do kogos obcego.
                kolezanka to wiesz,nie wszystko mi powie,a ktos obcy moze cos
                poradzi bo ja naprawde nie wiem co robic.i pozostaje jeszcze moj maz
                ktory mysli ze wszystko jest ok.ja nie chce zmieniac zasad stawiac
                granic,ale musze znalezc jakies inne wyjscie z sytuacji.
                • ewa_mama_jasia Re: dzieki... 14.11.07, 06:08
                  Pierwsza poprawka: nie psycholog, a psychoterapeuta. To może, ale
                  nie musi być zbieżne. Nie powinno się chodzić do psychoterapeuty, z
                  którym ma się prywatne kontakty. Ale sam psychoterapeuta nic córce
                  nie poradzi, skoro Ty i Twój mąż nie będziecie w domu respektować
                  jego zaleceń. Bo porada to nie jest zakup chleba, jednorazowo i po
                  krzyku, tylko niesie za sobą zmiany postępowania dziecka i rodziców.
                  A często nie kończy isę na jednej poradzie tylko na całym ich cyklu.
                  I co, psychoterapeuta będzie radizł jedno a Wy będziecie w domu
                  stosować drugie? Nie będę komentowała Twojego sposobu wychowania
                  córki, bo zrobiły to już inne dziewczyny. Ale dziwię się, że Ty,
                  taka jej oddana, dbająca o jej dobre samopoczucie, NIE WIESZ, lub
                  zlekcewazyłaś, że przy dziecku trzeba uwazać, co się mówi. Ja przy
                  moim dwulatku pilnuję tego, co mówię, bo widzę, że niby nie słucha,
                  a jednak.....
                • julamimi Re: dzieki... 14.11.07, 14:30
                  obawiam sie, ze nie znajdziesz innego sposobu - bo dziecko
                  potrzebuje granic (nawet jesli sprawia wrazenie, ze ich wcale nie
                  chce). Bo stawianie granic to element wychowania. Bo to umozliwia
                  dziecku zrozumienie, ze rodzic panuje nad tym calym balaganem.
                  Bez granic, jasnych i stanowczych, Twoje dziecko nie znajdzie w
                  Tobie oparcia sad
                  pzodr

                  ps. Wyznaczania granic i asertywnosci mozna sie nauczyc. To trudne,
                  ale mozna. Wiec zbierz sily i ucz sie tego, mysle, ze nabycie tych
                  umiejetnosci jest KONIECZNE i dla Twojego dalszego funkcjonowania, i
                  dla Twojego dziecka
              • mama303 Re: dzieki... 14.11.07, 20:39
                verdana napisała:

                > Jesli nie jesteś trollem, co podejrzewam coraz bardziej

                Troll, troll
            • scher Re: dzieki... 14.11.07, 21:08
              ania1500 napisała:

              > psycholog akurat wie jak wychowuje corke

              Jeżeli psycholog to aprobuje, to zmień psychologa. Ten leci tylko na
              twoją kasę.
        • nangaparbat3 Re: dzieki... 13.11.07, 23:14
          >>>>co do uspakajania i mowienia ,ze nic takiego sie nie stanie,to
          niestety nie dziala.a uwierz mi mamy wprawe w uspakajaniu corki
          nawet wrecz bardzo wylewnym z bardzo czulymi slowami,dla nas kazda
          jej lza to tragedia.


          Aniu, przeraża mnie to, co piszesz.
          Juz pisalam wcześniej - dziecko ma prawo do płaczu.
          Dziecko powinno widzieć, że jego placz obchodzi rodzicow, że mu wspolczują,
          staraja się pomóc - ale nie moze widzieć, ze jego płacz jest dla nich czyms
          strasznym.Tacy rodzice odbieraja dziecku nadzieję.
          Pamiętam, ze kiedy dziecko jest małe i płacze, najlepiej działa, jeśli najpierw
          je zwyczajnie utulimy (mysmy mówili "ukochamy"), dajac sie wyplakać. Takie
          wziete na kolana, przytulane i głaskane dziecko, jeśli czuje płynący od
          doroslego spokoj, wyciszy się. I wtedy mozna spokojnie porozmawiac o tym, co je
          zmartwilo, próbować nazwać, wyjasnić.
          Jestem prawie pewna, ze coreczka tak długo nie mogła sie uspokoic, bo widziała,
          ze Wy nie radzicie sobie z jej rozpaczą, ze też się boicie - skoro Wy sie
          boicie, jest sie czego bać.
          Juz w poprzednim Twoim poscie chcialam napisać, ze najwyraxniej Ty i Twój mąż
          macie ten sam problem - on sie ujawnia własnie w tym leku przed jej płaczem.
          Aniu, trzeba cos z tym zrobić - ja myślę, ze w Was są takie małe, placzące
          dzieci, których nikt nie utulił. Nie robcie tego samego swojej coreczce,
          przecież tak bardzo ja kochacie.
          • blue.tomato Re: dzieki... 14.11.07, 00:14
            niestety Aniu zapedziliscie sie w kozi rog i w zasadzie to co sie teraz stalo jest dzwonkiem na pobudke ze nie mozna dziecka wychowywac w nierealnym swiecie. I dobrze ze stalo sie to teraz, bo corka jest na tyle mala ze mozna to jeszcze z pomoca specjalistow naprawic. Wiekszosc rodzicow chce zabezpieczyc dzieciom szczesliwe dziecinstwo ale nie kosztem calkowitego nieprzygotowania dziecka do funkcjonowania w rzeczywistym swiecie i mimo ze wasze zamierzone motywy byly dobre przez nadopiekunczosc ani wy ani dziecko nie jest przygotowane na zadne poslizgniecie. Trudno, pomylki sie zdarzaja, rodzice bledy robia ale madrzy rodzice bledy naprawiaja i sie na nich ucza. Ten czas przyszedl na was.

            nagaparbat3 daje Ci bardzo rady, a ja od siebie dodam ze koniecznie musicie sie skoncentrowac zeby umozliwic corce wyrazac wszystkie swe uczucia. Inaczej zacznie je tlumic w sobie co w rezultacie moze sie skulminowac albo wybuchem przeciw wam, albo calkowita dysfunkcja emocjonalna.
          • truscaveczka Re: dzieki... 14.11.07, 13:19
            Pojadę po bandzie - dla mnie nie ma różnicy między tym:

            "co do uspakajania i mowienia ,ze nic takiego sie nie stanie,to
            niestety nie dziala.a uwierz mi mamy wprawe w uspakajaniu corki
            nawet wrecz bardzo wylewnym z bardzo czulymi slowami,dla nas kazda
            jej lza to tragedia."

            a tym, że ja za płacz byłam okropnie bita. Jedno i drugie powoduje, że dziecko,
            a potem i dorosły, nie rozumie, po co jest płacz i jak sobie z nim radzić. U
            mnie skończyło się długotrwałą psychoterapią sad
            I dopiero jako dorosła osoba zrozumiałam niedojrzałość emocjonalną mojej mamy,
            zrozumiałam, że emocje są dobre, że źle się kończy ich wyciszanie.
            Aniu1500, Tobie nic konkretnego nie poradzę, ale powiem Ci, co mnie uderzyło w
            Twoich postach - określenie "niepotrzebny stres". Niepotrzebny stres to jest
            nakazywanie dziecku, by zeskoczyło ze stołu, gdy się boi, a nie stawianie
            odpowiednich dla jego wieku i poziomu rozwoju granic. Brak granic jest moim
            zdaniem o wiele groźniejszy, znika poczucie bezpieczeństwa, nadrzędnośc i pewna
            specyficzna "wszechmoc" rodziców - tak jak tekst Verdany "Nie bój się, mama cię
            uratuje".
            Pamiętaj, ze stres działa motywująco i rozwijająco i dopiero, gdy jest go bardzo
            dużo, zaczyna nas niszczyć. To, ze łykniesz przy śniadaniu za gorącej kawy, czy
            to, że zapomnisz parasolki to też stres - a naturalny, oczywisty, codzienny.
            Trzeba sobie z nim radzić na bieżąco, bo omijany wybuchnie jak wielka purchawka
            i obsypie nas zarodnikami kolejnych wybuchów (zapędziłam się trochę z tą
            metaforą, wiem wink).
            Aniu, najważniejsze, byście byli szczęśliwi - wszyscy tak po prostu. A nie
            wyobrażam sobie odczuwania szczęścia w domku Barbie, znacznie bardziej - pod
            namiotem z przemoczonymi nogami wink
            • nangaparbat3 Truskaveczko 14.11.07, 19:15
              Dokładnie tak jak piszesz: mama Cię biła, bo każda Twoja łza była dla niej
              tragedią. Ta sama przyczyna, dwa skrajnie rózne objawy, w obu przypadkach
              dziecko obrywa ponad miarę.
    • ania1500 Re: dzieki... 14.11.07, 15:02
      ja dzisiaj dowiedzialam sie od psychologa,ze metoda bez stresowego
      wychowywania dziecka jest ok,ze coraz wiecej osob ja stosuje ,ale w
      polsce jest malo stosowana i dlatego wzbudzaa takie emocje,pani ta
      przedstawila mi dobre i zle strony tej metody,wedlug mnie jest
      wiecej tych dobrych niz tych zlych.tylko,ze ja z racji swoich
      problemow emocjonalnych przegielam ja za bardzo w jedna
      strone,dowiedzialam sie,ze to ja musze pozbyc sie moich lekow,a to
      co stalo sie wczoraj mojej corce nie musi na sto procent byc
      konsekwencja mojego postepowania,podobno wiele dzieci na cos takiego
      zareagowalo by podobnie nawet te wychowywane wedlug standardowych
      metod.ale w tej sprawie potwierdzila zdanie mojej kolezanki,czyli
      powiedziala,ze jest za wczesnie na diagnoze kazala przyjsc z corka w
      przyszla srode,tyle co sie dowiedzialam od obcej pani psycholog.
      • aluc bezstresowego? 14.11.07, 16:28
        to znaczy - odcinającego od wszelkich źródeł stresu? likwidującego
        wszelki dyskomfort psychiczny? a jakie mają być korzyści wynikające
        z takiego wychowania?
        • ania1500 Re: bezstresowego? 14.11.07, 18:15
          aluc napisała:

          > to znaczy - odcinającego od wszelkich źródeł stresu? likwidującego
          > wszelki dyskomfort psychiczny? a jakie mają być korzyści
          wynikające
          > z takiego wychowania?

          to juz na szerszy wyklad,ale sa minusy i plusy,i nie powinno sie
          likwidowac wszelkich zrodel stresu,nie w tym rzecz tu akurat, ale ja
          tego nie odroznilam,a metoda jest znana i ja nie wierze ,ze nikt tu
          o niej nie slyszal zanim ja nie zaczelam o tym mowic.
          • marzeka1 Re: bezstresowego? 14.11.07, 18:22
            Musisz być trollem, nie ma innego wyjścia, bo nie mogę uwierzyć, że tak można się zachowywać jako matka, tak wychowywać dziecko (posłuchaj verdany- napisała ci sporo mądrych rzeczy!). Wy- w nienormalny sposób chroniąc dziecko, nie pozwalając na odczucie jakiejkolewiek przykrości, zetknięcia z normalnym światem - zwyczajnie krzywdzicie dziecko (i nie ma to NIC wspólnego z bezstresowym wychowaniem). Wychowacie zahukaną, zaleknioną dziewczynkę. Żal mi jej. Mam tylko nadzieję, że po prostu bawisz się w trolla i masz radochę, czytając różne porady, gorzej- jeśli piszesz i rzeczywistym, realnym dziecku.
            • nangaparbat3 Marzeka 14.11.07, 19:19
              nie krzycz tak na Anie.
              Przeczytaj post Truskaveczki - naprawdę wiele tłumaczy.
              Ania ma problem, ten problem to niezdolność do pogodzenia się z najmniejszą
              nawet frustracja coreczki - krzykiem tego problemu nie rozwiazesz.
              A co do trolli - gdyby nawet - są bardzo pozyteczne, wywoluja najciekawze
              dyskusje, a w końcu i tak wszyscy jesteśmy wirtualni.
    • peresia Re: dzieki... 14.11.07, 19:02
      Aniu, a może podasz na imię i nazwisko psychologa, z którym się
      konsultowałaś?
      • nangaparbat3 a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 19:20

        • peresia Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 19:42
          Nangaparbat3 - przeczytałam wszystkie posty Ani i niestety mam
          wrażenie, że jest troll'em. Zapytałam ją o imię i nazwisko
          psychologa, gdyż chciałam sprawdzić, czy ten psycholog/psycholożka
          jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, i czy posiada
          certyfikat.
          • nangaparbat3 Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 20:05
            Wydaje mi się, ze psycholog z definicji nie moze być członkiem Towarzystawa
            Psychiatrycznego.
            A jesli już, to takie sprawy omawia się chyba na privie, nie publicznie.
            Z trzeciej strony - co to szkodzi, czy ktoś jest trollem czy nie - Ania pisze o
            wlasnych doswiadczeniach, nikogo nie poucza, a prowokuje ciekawe dyskusje.
            • peresia Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 20:57
              Ok, masz rację, powinnam napisać do Ani priv, chociaż wątpię w to,
              czy dostałabym jakąkolwiek odpowiedź.

              Z trzeciej strony - co to szkodzi, czy ktoś jest trollem czy nie -
              Ania pisze o
              > wlasnych doswiadczeniach, nikogo nie poucza, a prowokuje ciekawe
              dyskusje.

              Własne doświadczenia Ani są absurdalne i nierealne.
              Jest rzeczą niemożliwą, aby czterolatka nigdy nie usłyszała od
              rodziców słowa "nie", gdyż każda mama, nawet ta najbardziej
              nastawiona na liberalne wychowanie prędzej czy później znajdzie się
              w sytuacji, w której słowo "nie" musi paść.
              Dyskusja z Anią jest raczej przeplatanką dwóch monologów, gdzie Ania
              odnajduję rację tylko w swoich poglądach, w tym wątku nawet popartą
              zdaniem pani psycholog.
              Może masz rację, może to jest ciekawa dyskusja, chociaż dla mnie
              trochę w niej manipulacji i podjudzania ze strony Ani, może to jest
              też jedyny sposób, aby "zabłysnąć" i być popularną na forum.


              • nangaparbat3 Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 21:35
                A ja miałam wrażenie, ze Ania niektore rzeczy przyjmuje. Nie zmieni sie
                wszystkiego ad hoc, trzeba czasu, cierpliwości, czlowiek zmienia się małymi
                kroczkami.
                Moze psycholozka, u ktorej ania byla, po prostu wie, ze nie zdarza się zmiana
                postawy radykalna, od jednej wizyty - ale kropla drąży... etc.
                • ania1500 Re: dzieki 14.11.07, 21:58
                  to co teraz napisze nie bedzie skierowane do wszystkich ktorzy
                  zechcieli sie tu wypowiedziec,ale do niektorych osob napewno.
                  nikomu chyba nie zalezy na popularnosci na czyms takim jak forum,a
                  jesli tak to napewno nie mnie.prawda jest taka,ze lepiej jest pisac
                  o zupkach itp.bo na ten temat wiekszosc z was ma jakas wiedze,ale
                  jak ktos ma jakis inny problem,ktory nie miesci sie wiekszosci w
                  glowie,to jest nazywany np.trollem.ok moge byc i trollem,lata mi to.
                  nie macie nic do powiedzenia bo nie wiecie co napisac,wiec mnie
                  oceniacie i to w taki podly sposob,jakim prawem prosilam o rade a
                  nie zmieszanie mnie z blotem.myslicie,ze jestescie takie doskonale,a
                  prawda jest taka,ze wiekszosc z was nie moze wychowac dobrze
                  dziecka,bo matka ktora jest taka h...,poprostu tego dobrze nie zrobi
                  to h...,dziecko wyssie z waszym mlekiem.jak tak mozna,wogole co to
                  jest za lincz.jesli nie umiecie nic konkretnego poradzic nie piszcie
                  bo poco.gdyby ktoras z was sie wysilila pomyslala by troche
                  wiedziala by ,ze slowo nie mozna zastapic na sto sposobow a przekaz
                  bedzie ten sam.dzieki bardzo mi pomoglyscie,ja moze popelnilam wiele
                  bledow,ale to nie jest powod do tego co wy mi robicie.dzieki.
                  • peresia Re: dzieki 14.11.07, 22:26
                    prawda jest taka,ze lepiej jest pisac
                    > o zupkach itp.bo na ten temat wiekszosc z was ma jakas wiedze

                    Zapewniam Cię, że temat zupek też wzbudza tu wiele kontrowersji.

                    nie macie nic do powiedzenia bo nie wiecie co napisac,wiec mnie
                    > oceniacie i to w taki podly sposob,jakim prawem prosilam o rade a
                    > nie zmieszanie mnie z blotem.myslicie,ze jestescie takie
                    doskonale,a
                    > prawda jest taka,ze wiekszosc z was nie moze wychowac dobrze
                    > dziecka,bo matka ktora jest taka h...,poprostu tego dobrze nie
                    zrobi
                    > to h...,dziecko wyssie z waszym mlekiem.jak tak mozna,wogole co to
                    > jest za lincz.

                    Nie mamy nic do powiedzenia, bo nie chcemy powtarzać po innych
                    bardzo mądrych wypowiedziach, które Ty na początku może i
                    przyjmujesz, ale zaraz utwierdzasz się w przekonaniu, że racja jest
                    tylko i wyłącznie po Twojej stronie.
                    To, że kilka Foremek okrzyknęło Cię trollem nazywasz linczem?
                    Dziwne, przecież Ci "to lata"

                    ,bo matka ktora jest taka h...,poprostu tego dobrze nie zrobi
                    > to h...,dziecko wyssie z waszym mlekiem.jak tak mozna,wogole

                    ???8-O

                    • ania1500 Re: dzieki 14.11.07, 22:31
                      mi juz wszystko lata, mam dosc wszystkiego,nie z powodu trolla czy
                      wypowiedzi tutaj,ale ogolnie z caloksztaltu.
                • peresia Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 22:30
                  > A ja miałam wrażenie, ze Ania niektore rzeczy przyjmuje. Nie
                  zmieni sie
                  > wszystkiego ad hoc, trzeba czasu, cierpliwości, czlowiek zmienia
                  się małymi
                  > kroczkami.
                  > Moze psycholozka, u ktorej ania byla, po prostu wie, ze nie zdarza
                  się zmiana
                  > postawy radykalna, od jednej wizyty - ale kropla drąży... etc.

                  Widzisz, ja mam odmienne wrażenie.
                  Nie, nie jestem pozbawiona empatii i może masz rację, może to nie
                  jest troll, ale na razie Ania mnie nie przekonała...
                  • ania1500 Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 22:34

                    >
                    > Widzisz, ja mam odmienne wrażenie.
                    > Nie, nie jestem pozbawiona empatii i może masz rację, może to nie
                    > jest troll, ale na razie Ania mnie nie przekonała...

                    ja nie chce tu nikogo do niczego przekonywac,przynajmniej nie po tym
                    co wczoraj przezylam.
                    • gaja78 Re: a coz to za pytanie, Peresiu? n/t 14.11.07, 23:03
                      Będę niemiła.
                      Jeśli nie jesteś trolem, to nie tylko hodujesz w domu dziecko kompletnie nieporadne życiowo, zakompleksione i nieszczęśliwe, ale również odbierasz mu prawo do odczuwania emocji.

                      Jeśli twierdzisz, że nie potrafisz dać sobie rady z faktem, iż dziecko nie potrafiło zapanować nad emocjami, to niestety wysyłasz sygnał, że taka reakcja dziecka jest czymś kompletnie nie do przyjęcia, czymś nieakceptowalnym. To na początek. Z czasem dziecko nabierze przekonania, że jego obowiązkiem jest zajmowanie się twoimi emocjami i stawianie ich powyżej swoich. Za 2 lata nie pozwoli sobie na strach, bo będzie wiedziało, że twój strach będzie jeszcze większy.

                      IMHO jest to okaleczanie dziecka.
                      Jeśli będziesz powtarzać, że nie potrafisz nic z tym zrobić, to będziesz zrzucała to na dziecko - skoro nie ty, to ono będzie coś z tym robić. Będzie dbać o to, żebyś ty nie musiała przeżywać swoich stresów. Do wieku dorosłego. Bo potem może cię znienawidzieć.

                      Wizyta u psychologa to krok w jedyną słuszną stronę.
    • srebrnarybka Re: dzieki... 16.11.07, 17:26
      A tak przy okazji - co słychać z Twoją córką i jej lękami? Czy jest
      już lepiej?
      • ania1500 Re: dzieki... 16.11.07, 17:41
        srebrnarybka napisała:

        > A tak przy okazji - co słychać z Twoją córką i jej lękami? Czy
        jest
        > już lepiej?

        troche lepiej z moczeniem sie ,a do reszty to nie wiem,to sie okaze
        jak moj maz postanowi isc do pracy a narazie boi sie to
        zrobic,zreszta nawet nikt nie rozmawia o tym ,ze mial by np.w
        poniedzialek to zrobic,nie wiem poczekamy zobaczymy co bedzie dalej.
        • verdana Re: dzieki... 16.11.07, 17:53
          Dalej? Pewnie będzie bezrobotny.
          • triss_merigold6 Re: dzieki... 16.11.07, 17:58
            No... mamunia, która rzekomo rzuciła pracę i spędza każdą chwilę z
            dziewczynką, która dawno powinna chodzić do przedszkola i tatuś,
            który na każde życzenie córki rzuca robotę i jedzie do domu. Mimo
            całej sympatii dla zaangażowania rodzicielskiego takiego pracownika
            zwolniłabym bez mrugnięcia okiem, skoro gość nie jest w stanie
            ogarnąć emocji czterolatka i żony histeryczki to na żadne
            odpowiedzialne stanowisko się nie nadaje.
            Umówmy się: dziecko jest zdrowe, normalne i jedyne co mu dolega to
            absurdalne wychowanie.

            Biedny dzieciak, w szkole dziewczynkę zglanują, jest wymarzoną
            kandydatką na kozła ofiarnego a dzieci są bezlitosne.
            • a_weasley Triss dobrze mówi! 19.11.07, 10:35
              Czarną kredą w kominie zapisać, podpisuję się obiema rękami pod większością
              tego, co Triss napisała w tym wątku.

              > który na każde życzenie córki rzuca robotę i jedzie do domu. Mimo
              > całej sympatii dla zaangażowania rodzicielskiego takiego pracownika
              > zwolniłabym bez mrugnięcia okiem, skoro gość nie jest w stanie
              > ogarnąć emocji czterolatka i żony histeryczki to na żadne
              > odpowiedzialne stanowisko się nie nadaje.

              A poza tym po choinkę mi pracownik gotów pirzgnąć wszystkim, bo sie dziecko
              rozpłakało (przy czym w domu jest niepracująca żona)?
              Tak jak dziecka się nie wychowuje dla siebie, tylko po to, żeby było w stanie
              funkcjonować wśród ludzi i dla ludzi, tak rodzice nie żyją na izolowanej wyspie
              zaopatrywanej we wszystko za darmo. Dziwić się potem, że niektórzy pracodawcy
              preferują bezdzietnych.

              > Umówmy się: dziecko jest zdrowe, normalne i jedyne
              > co mu dolega to absurdalne wychowanie.

              Tego to nie jestem pewien. Jeśli dziecko w ogóle istnieje (bo ja też co do tego
              mam wątpliwości, chore wychowanie Bogu dzięki nie występuje w postaci chemicznie
              czystej, a taką własnia Ania1500 opisuje), to w tej chwili już wymaga
              interwencji specjalisty.

              > Biedny dzieciak, w szkole dziewczynkę zglanują,

              Z tym, co Triss pisze o perspektywach funkcjonowania społecznego takiego
              dziecka, też trudno się nie zgodzić.
        • triss_merigold6 Re: dzieki... 16.11.07, 17:54
          Nikt z waszej trójki nie panuje nad emocjami. Czterolatce można
          wybaczyć chociaż reakcja niewspółmierna do problemu ale Ty i mąż? Co
          to znaczy, że facet nie idzie do pracy, bo dziecko się boi z powodu
          zasłyszanej opowieści?! A jak będzie musiała iść do dentysty i
          poryczy się ze strachu to też się z nią rozpłaczesz? Albo na
          zastrzyk? Do tego stopnia boicie się reakcji dziecka?
          Będę kolejną osobą, która napisze, że wychowujecie lękowe,
          nieszczęśliwe dziecko. Ona nie da sobie rady ani w przedszkolu ani w
          szkole, będzie idealnym kozłem ofiarnym, który wpada w spazmy z
          powodu każdego drobiazgu.
          Opowiadanie o wypadku samochodowym ze szczegółami w obecności
          czterolatka - idiotyczne.

          Podaj proszę nazwę tej "pani psycholog", jeśli rzeczywiście kobieta
          udziela Ci takich rad to powinna mieć zakaz wykonywania zawodu i
          odebraną licencję jesli w ogóle ją posiada.
          • ania1500 Re: dzieki... 16.11.07, 18:06
            o prace mojego meza to sie nie martwcie,musial by sam siebie
            wywalic,zeby zostac bezrobotnym,co do psychologa no niestety nie mam
            prawa ujawniac takich informacji,ale co psycholog to inna
            opinia,niestety tak to jest,sa tacy co lecza gejow bo twierdza ,ze
            sie da.no moze wedlug kogos sie da.pomylilam sie liczac tu na jakas
            pomoc jest to miejsce na ktorym ludzie atakuja sie nawzajem,itp.taka
            wygodna forma wyladowania sie pokazania co to nie ja.ciekawe czy
            prosto w oczy byscie komus tak dosadnie mowily to wszystko co tu
            piszecie,jestem pewna ,ze wiekszosc nie potrafila by tego zrobic,no
            ale tutaj mozna bo co tam.jasne zgadzam sie mozna wszystko,i moze ja
            jestem zla matka,ale dzieki temu,ze poczytalam to forum ,wiem
            dlaczego my mamy takie spoleczenstwo i wiecie nastepne pokolenie
            lepsze nie bedzie,juz pisalam wczesniej,ta nienawisc jest na kazdym
            kroku,nawet na takim glupim nic nie znaczacym forum.
            • triss_merigold6 Re: dzieki... 16.11.07, 18:11
              Jaka nienawiść? Dla mnie jesteś bytem wirtualnym, zbiorem
              zerojedynkowym. Źle wychowujesz dziecko, bo mimo dobrych chęci
              unieszczęśliwiasz córkę i tyle.
              Nie mam zahamowan jeśli chodzi o mówienie wprost.D
            • triss_merigold6 Re: dzieki... 16.11.07, 18:16
              Nie potrafisz przyjmować nawet bardzo uprzejmych wątpliwości
              dotyczących Twoich metod wychowawczych więc jakim cudem spodziewasz
              się, że Twoje dziecko poradzi sobie w szkole i wśród rówiesników?
              Klasówek też nie będzie musiała pisać? Przebierać sie na wf-ie? Jak
              zniesie np. brak zaproszenia na urodziny do koleżanki? Brak
              zainteresowania ze strony wybranego chłopaka? Złosliwe dogryzanie z
              powodu np. mankamentów urody?
              Wypowiedz się w wątku o koźle ofiarnym - wychowujesz dziecko na
              ofiarę nawet jeśli chcesz dobrze.
              • guderianka Re: dzieki... 16.11.07, 18:44
                najlepiej by było jakby mąż rzucił pracę bo tak chce dziecko tongue_out
    • srebrnarybka Re: dzieki... 17.11.07, 21:59
      Witaj Aniu, co nowego z Twoja córką? Czy lęki jej przechodzą?
    • ania1500 Re: dzieki... 17.11.07, 22:16
      w sumie to nie wiem,teraz jest tak,ze pol dnia jest ok,a potem
      znowusz nie, mowie tu o kontrolowaniu potrzeb.a reszta ok,maz duzo
      rozmawia z corka na temat calej tej sprawy,ale chyba jest lepiej,bo
      dzisiaj jezdzilismy razem samochodem bylo ok,maz tez urwal sie na
      chwile i nie bylo praktycznie reakcji.i teraz nie wiem czy mam sie
      udac do tego psychologa czy dac sobie spokoj,mowie tu o corce ja
      swoje leki musze wyleczyc i bede to robic jak raz juz poszlam to
      bede chodzic dalej.
      • srebrnarybka Re: dzieki... 17.11.07, 22:21
        Radziłabym Ci jednak pójść z córką do psychologa. Sprawa jest za
        poważna i zbyt duże ryzyko, że lęki jej się utrwala, żeby puszczać
        to na żywioł. Jeżeli dziecko już trzeci dzień nie zawsze kontroluje
        potrzeby fizjologiczne, a cały czas jest z rodzicami, którzy próbują
        je uspokoić, to znaczy, że trauma była bardzo głęboka.
        • verdana Re: dzieki... 17.11.07, 22:27
          Radze iść do psychologa osobiscie, a dziecko zostawic w domu. Osoba
          potrzebujacą pilnej pomcy psychologicznej jestes Ty, a nie dziecko
          (oczywiscie o ile teraz nie siedzisz i nie ryczysz ze śmiechu z
          powodu dyskusji na temat całkiem zręcznie napisanej postaci. O ile
          moge coś doradzic, to przekleństwa nie pasują do tej kreacji.)
          Jesli jednak jakimś cudem jestes bytem realnym, to bez długotrwalej
          kuracji zrobisz corce krzywdę, nie mniejsza niż patologiczni rodzice
          zaniedbujący dziecko.
          Dziecku psycholog nie pomoze, potrzebna mu zrównowazona matka.
          • ania1500 Re: dzieki... 17.11.07, 22:46
            tym razem to juz chyba troche przegielas.wiesz co to jest patologia?
            ja naprawde jestem bardzo cierpliwa osoba w domu,bo gdzie indziej
            roznie bywa,ale jak czytam wiekszosc tych tekstow to sory kazdy by
            sie zdenerwowal,ktos tu na forum porownal przekuwanie dzieciom uszu
            z pedofili i to co ty napisalas do mnie bylo tak samo trafne i
            grzeczne.
          • nangaparbat3 Re: dzieki... 18.11.07, 00:06
            Verdano, przeciez Ania przed chwila napisala dokladnie to samo - ze ONA będzie
            chodzic do psychologa, bo musi (i chce) wyleczyc SWOJE lęki.
      • srebrnarybka Re: dzieki... 19.11.07, 10:49
        Jak wygląda dzisiaj problem Twojej córki?
    • makbyt Re: dzieki... 18.11.07, 09:38
      Aniu1500 wydaje mi się że Ty za bardzo koncentrujesz się na sobie.
      Za dużo myślisz o swoich lękach i za bardzo się kontrolujesz.
      MAsz prawo do lęków, nerwów, do irytacji. Masz prawo nawet czasami
      przeklnąć i to nawet bardzo glośno. A w związku z tym musisz
      wiedzieć że do takich zachowań mają prawo wszyscy a w szczególności
      DZieci.
      Odnośnie tej sytuacji z wypadkiem samochodowym jak moglaś /jak
      mogliście nie porozmawiać z dzieckiem o tym co uslyszla? Przecież
      mialaś dobry moment aby z 4latką porozmawiać o śmierci, wypadkach,
      ostrożności na ulicy, czychających niebezpieczeństwach na ulicy -
      4lata to już wlaściwy moment aby zacząć taką rozmowę.
      Zostawilaś dziecko z calą tą niewiedzą same , samiuteńkie.
      Jeżeli chcesz dziecko wychować bezstresowa to naprawdę wspólczuję Ci
      i Dziecku- życie jest brutalne i będziecie mialy obydwie
      bardzo "twarde lądowanie". No ale cóż, dupa nie szklanka...
    • e-ftalo Re: dzieki... 19.11.07, 13:19
      >ja dzisiaj dowiedzialam sie od psychologa,ze metoda bez stresowego
      >wychowywania dziecka jest ok,ze coraz wiecej osob ja stosuje ,ale w
      >polsce jest malo stosowana i dlatego wzbudzaa takie emocje

      Naprawdę?I to jest ten nowy psycholog?A może to ty jesteś tym psychologiem(lub
      studentką psychologii) ?
      Jakoś dziwne że niemal wszyscy na tym forum potrafią uzasadnić złe skutki złego
      wychowania ,a tu nagle takie jednostkowe rewelacje?

      I mówisz Aniu że nie jesteś trollem...Może sprawdźmy to i wymieńmy się kontaktami.
      Podejrzewam że piszesz pracę na temat bezstresowego wychowania i jej kosztem
      chcesz rozwalić to forum i zamiast roziwjac jeden wątek,zakładasz wciaż nowe bo
      wiesz że w nowym wątku każdy będzie powtarzał to samo od nowa i od nowa,ale
      trzeba nazbierać jak najwięcej materiału.Powiedz ile jeszcze stron zostało i czy
      autorzy postów zgodzili się na przetwarzanie?

      nangaparbat3 napisała
      >A co do trolli - gdyby nawet - są bardzo pozyteczne, wywoluja najciekawze
      >dyskusje

      Marnują czas i energię forumowiczów,bo zamiast zajmowac się autentycznymi
      problemami rodziców,kótrych i tak niemało,piszą komuś pracę za darmo.Na
      szczęście nie jesteśmy wirtualni,tylko forma przekazu

      >Dyskusja z Anią jest raczej przeplatanką dwóch monologów, gdzie Ania
      >odnajduję rację tylko w swoich poglądach


      Tak się właśnie ukierunkowuje i podtrzymuje zmanipulowaną dyskusję.

      >wiem
      >dlaczego my mamy takie spoleczenstwo i wiecie nastepne pokolenie
      >lepsze nie bedzie,juz pisalam wczesniej,ta nienawisc jest na kazdym
      >kroku,nawet na takim glupim nic nie znaczacym forum.
      >ta nienawisc jest na kazdym
      >kroku,nawet na takim glupim nic nie znaczacym forum.

      Tutaj już jesteś spalona,jest to najbardziej popularne w internecie,na innych
      nie znajdziesz takich rzeczowych odpowiedzi.Narzekasz na nienawiść i ataki,a ja
      właśnie zauważyłem pełną kulturę w porównaniu do np takiego forum onetowego,nie
      mówiąc o o2.pl i innych.

      Czekam na kolejne fascynujące wątki z tej serii smile
      • ania1500 Re: dzieki... 20.11.07, 01:23
        wszystkie prace jakie chcialam napisac dawno napisalam i nie
        skonczylam psychologi ani pedagogiki ani nic podobnego.sa ogolne bo
        dotycza jednego problemu,ktory ja mam,przepraszam ale, innego nie
        znalazlam,oczywiscie mogla bym wymyslec sto no ale po co,ok wiecej
        sie nie odzywam,w 50% watkow tutaj ,slysze o trollach troche
        dziwne,kazdy kto ma inny jakis dziwny problem,jest zaraz
        trollem,"sprawdzone,potwierdzone" -jesli tak to troche kiepsko,ale
        ok, mi to forum juz wyjasnilo co chcialam wiem od madrych ludzi co
        powinnam zrobic,a nie chce dluzej czytac tych innych mniej madrych
        postow np.o trollach,lub jaka jestem beznadziejna matka.wiec spadam.
        przeanalizowalam to wszystko i znalazlo sie tu moze piec osob ktorym
        jestem wdzieczna za pomoc,reszta to zwykla nagonka na kogos kogo sie
        nawet nie zna.moze kiedys za pare lat odezwe sie i powiem wam czy
        moja corka wyrosla na morderczynie,czy super dziewczyne, a narazie
        zycze wszystkim milych rozmow na mniej trudne tematy najlepiej takie
        ktore nie beda odskakiwac od ogolnie przyjetych norm,i nie beda
        wszystkich tak denerwowaly.dziekuje tym ,ktorzy pomimo wszystko
        zechcieli mi pomoc.
        • e-ftalo Re: dzieki... 21.11.07, 16:47
          To co wypisujesz nie może być prawda.Wcale cię nikt nie wygania,ale trudno
          traktowac poważnie twoje posty.Mniejsza z tym co kto skończył.
          Trzymaj się cieplutko Ania,fajna z ciebie dziewczyna
    • ania1500 Re: dzieki... 22.11.07, 16:56
      malo w zyciu chyba widziales wszystko jest realne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka