A buu,a tak fajnie bylo...
Nagadalam sie za wszystkie czasy,pozartowalysmy,powspominalysmy,chopaki sie
wybawily i wyszalaly,
dom zyl wlasnym zyciem,gwar i smiech,no masakrycznie sympatycznie bylo...
No i pojechali,smutno,cicho...ale pierwsze koty za ploty i mam nadzieje ze
kolejne spotkania to juz tylko formalnosc.
Ciesze sie ze wreszcie i ja moglam poznac jedna z Was

Mam nadzieje ze to poczatek