Dodaj do ulubionych

Jak mam reagowac?

03.02.08, 15:27
Moj 2-latek ma ostatnio "faze testowania rodzicow".W ramach testow
psychologicznych podchodzi np. do stolu, bierze swoj kubek i wylewa jego
zawartosc z kamienna twarza na podloge. Nastepnym hitem jest stracanie
maminej pysznej i gestej grochowki razem z miseczka na podloge.
Grochowka przyozdobione sa nasze sciany w kuchni.

Ja na wszystkie testy reaguje spokojnie, nie podskakuje oburzona z krzykiem na
ustach. Ale szczerze powiedziawszy nie wiem jak mam mu uswiadomic, ze robi
zle. Tzn. moze inaczej: on wie, ze robi zle ale jak go od tego odwiesc?
Z ta zupa to dla mnie hard core. Ledwo sie powstrzymuje przed okazaniem mu
mojej wscieklosci.
Ach i jeszcze jedno. Po kazdym posilku jego czesc laduje na podlodze (z
premedytacja). Ja w tym momencie zawsze mowie normalnym tonem, ze widze, ze
nie jest glodny skoro rzuca chlebem po kuchni i koncze (czasem mimo protestow
i prosb o jeszcze) jego posilek.

Jak ja mam reagowac? Co mam mu mowic? Jestem troche beradna.
Obserwuj wątek
    • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 15:39
      takie zachowanie nie moze zostac nagrodzone, bo będzie się powtarzać. wiec albo
      zapobiegaj zabierajac, czy przytrzymujac naczynie, a po całej akcji w ciszy
      pozbieraj to ignorujac dziecko, twoja uwaga nagradza wyczyn. ja jeszcze mam
      karnego jeża, w sam raz na bunt dwulatka. jeż to takie "nienagrodzenie do
      potęgi", zamiast karania.
      • lucerka Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 15:49
        Co to jest ten jez????
        • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 16:27
          to jest takie miejsce, gdzie dziecko musi siedziec chwile, kiedy łamie
          najważniejsze zasady. to taka wyrazna konsekwencja zachowania - zachowujesz się
          zle, nie bedziesz mógl tego robic dalej ani w ogole nigdzie nie bedziesz mogl
          pojsc przez czas odsiadki. poszperaj sobie w sieci. jednoczesnie dziecko nie
          jest nagfradzane uwaga rodziców, bo jeż zwykle jest na boku.
          • verdana Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 17:16
            Kompletnie, ale to kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie okazujesz
            wscieklosci, a przynajmniej bardzo głębokiej dezaprobaty. Skąd
            dwulatek ma wiedzieć wobec tego, ze zrzucanie miseczki z zupą na
            podłoge nie jest OK, skoro mama jest wzglednie spokojna? W tym
            wypadku zruganie dziecka "Jestem bardzo zła, nie wolno absolutnie
            wylewac zupy na podłogę, nigdy wiecej tego nie rób" - i wymierzenie
            stosownej kary (sprzątniecie podlogi szmatą, pozostawienie bez
            obiadu, pozbawienie przyjemności) byloby akurat.
            Natomiast resztki obiadu ladujace na podlodze w trakcie obiadu - w
            tym momencie nie jestem przekonana. Dziecko po prostu się nudzi, nie
            wytrzymuje siedzenia bez ruchu, cos musi robic - nie wiem, czy nie
            powinno moc odejść na chwile od stołu, pobiegac i wrocić, jak
            zglodnieje. Bo automat - zrzuci cos i zostaje pozbawione reszty
            posilku może doprowadzic do totalniej niecheci do jedzenia. Awantury
            w czasie posilku to wstep do wyhodowania niejadka.
            • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 18:29
              otóz twoja wsciekłośc jest pozytywnym odzewam na zachowanie. nawet klaps jest w
              gruncie rzeczy nagroda, bo niewiele sie traci (zwykle niezbyt boli) a zyskuje
              sie 100% uwagi.

              "wymierzenie stosownej kary np w postaci sprzatniecia wylanej wody" jest w
              przytpadku dwulatka jakims nieporozumieniem. trzeba najpierw zrozumiec czym jest
              kara a czym nagroda w kategoriach uczenia sie zachowań
              • dominika0808 do shamsa... 04.02.08, 23:42
                >shamsa napisała:
                "wymierzenie stosownej kary np w postaci sprzatniecia wylanej wody"
                jest w przytpadku dwulatka jakims nieporozumieniem "


                zastanawiam sie dlaczego od razu nieporozumieniem ?? moj synek juz
                majac 20 msc gdy cos wylal dostawal do reki sciereczke i
                wycieral...czy to byla zupa czy podczas zabawy wylana woda...nie
                stosowalam tego jako kary tylko jako zasade wylales -
                sprzatasz...nie zauwazylam zeby synek robil to z niechecia czy
                ociaganiem...i nadal gdy zdaza mu sie cos wylac biegnie do szafki w
                kuchni wyciaga sciereczke i wyciera a gdy ja to chce zrobic to mowi
                ze on lubi tak wycierac...wiec ciekawi mnie dlazego to ma byc wedlug
                Ciebie nieporozumieniem...przeciez dwulatek to nie malenstwo i
                powinien potrafic po sobie sprzatac ?
                • shamsa Re: do shamsa... 05.02.08, 13:12
                  ale co to za kara? to nagroda jest wink
            • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 18:31
              co do rzucania obiadem: okej, znudzilo mu sie. to zabieram miske i tyle. zadna
              filozofia.
              • lucerka Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 18:41
                Dokladnie tego samego zdania jestem. On chce zobaczyc moja reakcje,
                dlatego staram sie nie skakac jak pajacyk na kazde pociagniecie
                nitki.
                Jesli chodzi o rzucanie jedzeniem to: nie jest to tak, ze mu sie
                znudzilo. Jest to prawie zawsze konkretna sytuacja kiedy syn dostaje
                przykladowo male kanapki, zjada z nich np. ser i domaga sie
                nastepnych plasterkow sera na te same kanapki. Kiedy mowie mu, zeby
                zjadl tez chleb to ten chleb laduje na podlodze.
                W efekcie ja przerywam posilek a syn go jeszcze tak naprawde nie
                zaczal.
                • verdana Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 19:13
                  I widzi Twoja reakcje, z ktorej wnioskuje - slusznie- ze rzucanie
                  grochówka o sciane jest akceptowane.
                  Skad ma wiedziec, ze sie wsciekasz?
                  • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 19:55
                    wprost przeciwnie. dwuletnie dziecko nie ma kategorii akceptacja, dobro, zło,
                    grzecznośc. istnieją trzy pojęcia: obojętne, korzystne i niekorzystne. kiedy
                    matka nic nie mowiąc wynosi kubek, konczy sie zabawa, wiec efekt zachowania jest
                    niekorzytny. zachowanie pojawiac sie bedzie coraz rzadziej. kiedy matka strzela
                    przemowe, wscieka sie, krzyczy, to dziecko dostaje to co chce: 100% uwagi.
                    zachowanie mamy wzmocnione, bedzie pojawiac sie czesciej.
                    • verdana Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 21:15
                      Pomylka!
                      Wylewanie miski zupy , duże "chlup" i interesujące wzorki same w
                      sobie są wzmocnieniem. Dziecko nie zwraca uwagi tylko na matke i jej
                      reakcje - wzmocnieniem i to silnym jest takze to, co sprawia mu
                      przyjemność, a nie widać, aby ktos tego zakazywał. Kubek został
                      zabrany, ale dobra zabawę można powtorzyc przy najblizszej okazji.
                      I nie jest prawdą lansowane przez wiele podręcznikow twierdzenie,
                      jakoby nawet kara dawana przez matkę byla dla dziecka nagrodą, bo
                      jest to zwrocenie na dziecko uwagi. Owszem, to prawda, ale tylko w
                      wypadku, gdy dziecko ma do wyboru totalna obojetność matki, gdy nie
                      robi nic zlego i tylko kara jest przejawem zainteresowania. Nie
                      sądzę, aby Wasze dzieci musiały akurat w ten sposób domagać sie
                      uwagi - a jesli się domagają w ten sposob - to słyszę dzwonek
                      alarmowy!
                      • shamsa Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 21:25
                        nie czytuje podręczników wychowywania, a prace behawiorystów. wiec do
                        wspomnianych (?) ksiązek sie nie ustosunkuję.

                        oczywiscie wywalanie jedzenia moze samo sie wzmacniac, ale gdy bedziemy zabierac
                        naczynie zachowanie to jest silnie wygaszane. nie jest to zachowanie bezwarunkowe.

                        reszta argumentów to czysta mitologia "tzw. wiedza zdroworozsądkowa" nie poparta
                        faktami naukowymi, komplikowanie problemu, przypisywanie dzieciom fałszywych
                        cech i zdolności.
                        • verdana Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 23:12
                          Wychowanie dzieci wg. wiedzy zdroworozsądkowej , a nie prac
                          behawiorystów (ktorzy stanowią tylko jeden z możliwych kierunków w
                          psychologii i nie reprezentują prawdy absolutnej, a jedną z
                          licznych teorii) wydaje się ze wszech miar wskazane.
                          I obawiam się, ze nie do konca rozumiesz wygaszanie. Nie wygasisz
                          czynności po prostu nie zwracając na nią uwagi - w ten sposób
                          dziecko przestałoby robic wiele rzeczy dla doroslych kompletnie
                          obojętnych - a do takich rzeczy nalezy wiekszość zabawowej
                          aktywnosci dzieci. Dziecko bawi się zabawkami nawet wtedy, gdy
                          rodzice w ogole nie zwracaja na zabawę uwagi, prawda? Zabawa nie
                          ulegnie wygaszeniu tylko dlatego, ze przechodzimy obojętnie obok
                          bawiącego się dziecka, bo nagrodą jest sama zabawa. Jesli zaś za
                          kazdym razem, gdy dziecko zacznie się bawic bez slowa zabierzemy
                          lalkę, to raczej wyrośnie dziecko, ktore będzie bawić się każda
                          lalką, ktora dorwie, niż dziecko, ktorego lalki przestaną
                          interesować.
                          Wylewanie zupy jest zabawą, nie ulegnie więc wygaszeniu.
                          Zwracam tez uwage, ze wychowując w ten sposob calkiem juz rozumnego
                          dwulatka sprowadzamy jego zachowanie do swoistej tresury. nawet
                          jesli przestanie wylewać zupę, to tylko dlatego, ze wylewanie zupy
                          sie nie oplaca. Nie nalezy bić kolegi, bo bicie sie nie oplaca.
                          natomiast nie nauczymy go ani zadnych zasad moralnych, ani co
                          gorsza - nie nauczymy go niczego o ludzkich uczuciach.
                          Wiedza, ze jak wylewam zupę, mama jest zla i smutna jest ważniejsza
                          od nauczenia dziecka, ze zupy się nie wylewa.
                          • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 08:02
                            wobec tego powodzenia
                            • verdana Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 09:08
                              Hm, powodzenia? Powodzenie już jest - troje dzieci, i zadnych
                              problemow wychowawczych, za wyjatkiem drobiazgów.
                      • lucerka Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 09:55
                        Verdana, pewnie masz racje w jakims stopniu ale maly WIE ze robi zle. Nie jest
                        to zabawa w rzucanie zupa tylko reakcja na jakas restrykcje z mojej strony. On
                        wie, ze robi zle, bo mu o tym mowie ale nie podskakuje oburzona z kazda wylana
                        miska czy rzuconym kawalkiem chleba na podloge. Choc wsciekla jestem.
                        Czy Twoim zdaniem powinnam dac za kazdym razem upust tej wscieklosci?
                        • verdana Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 12:42
                          Zalezy co to znaczy upust...
                          Jesli zamierzasz wrzeszczec i bić - to nie. Jesli pokazać, ze jestes
                          bardzo zla, podnieść głos, nawet ukarac - to tak.
                          Przeceniasz dwulatka. Dwulatek nie "wie", ze tak robic nie wolno, że
                          cos jest dobre albo złe. On dopiero się tego uczy i prawdę mowiąc
                          porusza się w otoczeniu, gdzie rafy 'wolno" "nie wolno" są co krok.
                          Nie ma sily, aby doskonale je pamiętał.
                          Nie gniewalabym się szczególnie za rzucanie chlebem, bo jest to
                          działanie celowe - dziecko w ten sposob daje do zrozumienia, ze nie
                          lubi chleba, chce ser. Mysle, ze tu znacznie lepiej byloby nauczyć
                          dziecko, ze nie musi rzucić chlebem, aby go nie zjeść - wystarczy
                          zostawic na talerzu. A ja, tak naprawdę, dawalabym dziecku po prostu
                          sam ser czy wędline - po co mu chleb, jak nie lubi?
                          Natomiast wylewanie zupy to moim zdaniem - sprawdzanie granic, albo
                          po prostu dobra zabawa. W obu przypadkach nie okazujac złości nie
                          uczysz dziecka rzeczy podstawowej - ze pewne jego działania
                          zloszczą lub martwią innych. To niebezpieczne - podstawa
                          bezpieczeństwa dziecka jest m.in. przewidywalność - powinno
                          wiedzieć, co innych ludzi cieszy, martwi , złości. Tylko tak nauczy
                          się funkcjonowac w spoleczenstwie. Nie okazując odczuwanej złości,
                          nie uczysz go prawidlowego odszyfrowywania cudzych uczuć - dzieci
                          mają intuicje, one wiedza, że mama jest zła czy smutna - kiedy tego
                          nie okazuje, czują się niepewnie. Tracą empatie - bo czuja co
                          innego, a widzą i slysza zachowanie nieadekwatne do tego, co czują.
                          A potem narzeka się na nastolatki, ze są emocjonalnie nieczule.
                          Pewnie, ze są, skoro przeszły trening, po ktorym oduczyly się
                          odgadywania uczuc innych.
                          • guderianka dwulatek 04.02.08, 16:11
                            verdano-nie zapominaj , że są dwulatki, którym dziką frajdę i radość
                            sprawia groźna mina mamy wink
                            • srebrnarybka Re: dwulatek 04.02.08, 16:25
                              To znaczy, że mama nie potrafi wyrazić swojej dezaprobaty w sposób
                              zrozumiały dla dziecka, bo np. groźna mina w rzezywistości nie jest
                              groźna i nie idzie za nią żadna dotkwliwa przykrość. W takim razie
                              mama powinna wybrać inny sposób komunikowania swojej dezaprobaty,
                              dostosowany do sposobu rozumienia dziecka. Ale nie ma powodu, by
                              zaniehać mu zakomunikowania tego.
                              • guderianka Re: dwulatek 04.02.08, 16:29
                                nie mówię o braku zaniechania

                                ale o zastosowaniu "brzytwy Okhama"-i szukania rozwiązania problemu
                                blisko, bez wymyslania cudów
                            • mama303 Re: dwulatek 05.02.08, 08:48
                              guderianka napisała:

                              > verdano-nie zapominaj , że są dwulatki, którym dziką frajdę i
                              radość
                              > sprawia groźna mina mamy wink

                              To znaczy że ta "groźna mina" nie jest wcale groźna.

                              • guderianka Re: dwulatek 05.02.08, 09:21
                                a może jest groźna?
                                tylko 2latek ma głupawkę i jest dla niego śmieszna?
                                a może mama nie potrafi innej zrobić ?
                                a może mama pierwszy raz zrobiła taką minę i dlatego pacholę ma
                                świetną zabawę...

                                jest tyle scenariuszy w życiu dwulatka wink
                                • srebrnarybka Re: dwulatek 05.02.08, 09:42
                                  Odpowiednio groźna mina lub inne sposoby wyrażenia dezaprobaty
                                  powinny być takie, by dwulatek zrozumiał komunikat. To jest dowód
                                  umiejętności rodzicielskich. Jeżeli coś, co ma być groźne, dziecko
                                  odbiera jako śmieszne, tzn., że rodzice nie potrafią przekazać mu
                                  tego, co chcą.
                                • mama303 Re: dwulatek 05.02.08, 09:50
                                  guderianka napisała:

                                  > a może jest groźna?
                                  > tylko 2latek ma głupawkę i jest dla niego śmieszna?

                                  No w moim wykonaniu groźna mina nigdy nie jest smieszna i moje
                                  stanowcze słowa dezaprobaty nigdy nie wywołuja śmiechu u mojego
                                  dziecka. Więc moze trudno mi to zrozumieć ale faktycznie jak
                                  przypomne sobie jedną mamę z "Superniani" która musiała uczyc sie
                                  przed lustrem swoich stanowczych reakcji to - wszystko mozliwe.
                                  Zreszta groźna mina to jest tylko jeden ze sposobów na wyrażenie
                                  dezaprobaty. Jakis skuteczny kazda mama musi sobie wypracować, bez
                                  tego ani rusz.

                    • maadzik3 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 10:35
                      Ten wzorzec dziala przy ukladaniu psow - nawet nawrzeszczenie bywa nagroda.
                      Sprawdza sie. Ale dziecko nie pies. Przede wszystkim, jak pisze Verdana, raczej
                      nie musi az tak zabiegac o uwage (jakakolwiek). Ponadto 2-latek dobrze kojarzy
                      nastepstwa przyczynowo-skutkowe, przynajmniej proste. Wie ze kubek znow dostanie
                      (i wyleje jesli bedzie chcial), ze nie spotka go za to nic zlego, a jak
                      konsekwentnie cos jest mu zabraniane to potrafi to zrozumiec w oderwaniu od
                      czynnosci (tzn. jak tlumaczysz mu pewne rzeczy nie w chwili kiedy zawartosc
                      kubka leci na ziemie wciaz zrozumie).
                      • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 12:52
                        czyli zabranie kubka i uwagi rodziców nie jest przykre, a nakrzyczenie i
                        tłumaczenie jest przykre. LOL

                        i mylisz sie, względnie oszukujesz sie: jestesmy z tej samej gliny co zwierzęta,
                        szczególnie na gruncie podstawowych zachowan. dziecko rozumie slowa, ale jezeli
                        nic za nimi nie idzie, to przestaja dla niego znaczyc cokolwiek.

                        na pytanie "jak reagowac" bardziej ufalabym komus, kto powie prosto: nie
                        nagradzaj, odwroc sie, niz pisze elaboraty na cztery akapity o zwyklym
                        dzieciecym brojeniu. Zasada Oszczędności Morgana sie kłania wink
                        • verdana Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 14:13
                          Bo jak wiadomo, zwierzęta trzeba uczyc moralnosci. Wychowanie to nie
                          tylko uczenie odpowiednich zachowań.
                          nie odrózniasz tresury psa, od ktorego wymaga się, by zachowywał się
                          odpowiednio i tyle od wychowania dziecka, gdzie chyba zalezy nam
                          także na nauczeniu go norm społecznych - a może nie?
                          A tłumaczenie najwyraźniej jest potrzebne - aby nie wychowywac
                          dziecka jak zwierzęcia.
                          Ciekawe też, dlaczego dzieci w ogole bezustannie dotykają rzeczy
                          nieporzadanych, skoro 100% im sie je odbiera? Powinny blyskawicznie
                          się tego nauczyć, zgodnie z teorią wygaszania...
                          • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 14:34
                            mysle, ze najpierw trzeba poznac teorie uczenia sie, a pozniej wyciagac wnioski.
                            • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 14:41
                              A może zamiast teorii lepiej poznać praktykę wychowania dziecka,
                              swojego, znajomych i rodziny i na tej podstawie wyciągać wnioski? I
                              może okaże się, że teoria nie zawsze się sprawdza?
                              • verdana Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 14:57
                                Zaczynam rozumieć, dlaczego wg. wszystkich badań najgorzej jako
                                rodzice wypadaja pedagodzy i psychologowie. Nie ma nic gorszego, niż
                                mama dostosowujaca zachowanie do jednej wybranej teorii, zamiast do
                                dziecka.
                              • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 17:57
                                to moze ja powtorze sie: powodzenia smile
                                myslenie zyczeniowe jest zawsze w modzie
                                • verdana Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 18:58
                                  Powodzenia w czym?
                                  Bo o ile czytasz ze zrozumieniem, to pare dzieci już z powodzeniem
                                  odchowalam - ukazujac uczucia. Wiecej hodowac naukowo czy tez
                                  nienaukowo nie zamierzam.
                                  • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 12:50
                                    no to niepowodzenia wink

                                    > Bo o ile czytasz ze zrozumieniem, to pare dzieci już z powodzeniem
                                    > odchowalam - ukazujac uczucia.
                                    dziewczyno, gdzie ja ci napisalam o nieokazywaniu uczuc? a odchowanie trojki
                                    dzieci nie przeszkadza widze wa
                                    • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 12:52
                                      .... nieprzeszkadza w opowiadaniu bajek na forum niezgodnych z faktami

                                      ja nie wychowuje dzieci naukowo. ja sie staram je poznac, takimi, jakimi są, a
                                      nie dopasowac je do wlasnych wyobrazen.
                                      • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:23
                                        NIe bierzesz pod uwagę faktu, że Verdana też może opisywać fakty
                                        zaobserwowane podczas wychowania własneog potomstwa? Na to właśnie
                                        się powoływała, a nie na praco behawiorystów, jak Ty.
                                        • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 18:44
                                          biore to pod uwage i nie zarzucam jej, ze wymysla wszystko od poczatku do konca.
                                          nie mam nic do jej swiatopogladu wychowawczego. jednak w swych dlugich
                                          monologach zanegowala beztrosko kilka faktow naukowych, posluguje sie
                                          slownictwem precyzyjnym i fachowym w oderwaniu od jego prawdziwych znaczen,
                                          wyciaga falszywe wnioski, bo tak naprawde nie wie o czym pisze. Stad moje uwagi
                                          o zapoznaniu sie z teoria. to nie grzech w koncu nie orientowac sie, nie kazdego
                                          musi to obchodzic, ale trzeba bład nazwac błedem i to wlasnie robie.

                                          ja wiem, ze miliardy ludzi z powodzeniem wychowywaly i wychowuja swoje dzieci
                                          bez zadnej wiedzy. jednak, jezeli ja o czyms nie wiem, albo czegos nie rozumiem,
                                          nie znaczy, ze to nie istnieje.
                                          • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 19:45
                                            Nie wziąłeś pod uwagę, że te "fakty naukowe" mogły się w wychowaniu
                                            jej dzieci nie sprawdzić?
                                            • guderianka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 21:41
                                              rybko-a skoro się nie sprawdziły w wychowaniu jej dzieci to :
                                              A) były niewłaściwie stosowane
                                              b)nie były stosowane
                                              c)nie oznacza to ze skoro nie sprawdziły się w przypadku jej dzieci
                                              to nie sprawdzą się również w przypadku innych dzieci ?
                                              • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 22:40
                                                ale jeśli c), to nie znaczy, że sprawdzą się w wypadku innych
                                                dzieci. A poza tym, jeśli Verdana ma inne doświadczenie, które się
                                                sprawdziły, dlaczego ma się nimi nie podzielić?
                                                • guderianka Re: Jak mam reagowac? 06.02.08, 09:15
                                                  srebrnarybko-nie zauważyłam by ktoś zabraniał jej dzielenia się
                                                  swoim doświadczeniem i poglądami. Zauważyłam za to polemikę i
                                                  dyskusję
                        • guderianka shamsa 04.02.08, 16:12
                          zgadzam sięwink

                          dodam jeszcze tylko, że dzieci SĄ takie jak zwierzęta. Wyróżnia je
                          jednak pewna cecha-przebiegłość i planowanie działań. Dwulatek-
                          pisałam już verdanie- będzie zwalał kubek bo to jest ZABAWNE wink
                          • srebrnarybka Re: shamsa 04.02.08, 16:27
                            Przecież Verdana o tym pisze, że to jest zabawne. Ale nie znaczy, że
                            dziecko ma sie nie dowiedzieć, że coś, co dla niego jest zabawne,
                            sprawia innym ludziom przykrość, kłopot, szkodę, krzywdę i dlatego
                            jest niedopuszczalne.
                            • shamsa Re: shamsa 05.02.08, 13:14
                              i dlatego wlasnie zabieramy naczynie, a zabawa konczy sie przykra konsekwencją -
                              wyjs,0c0iem0 m,amy i niemoznoscia kontynuowania zabawy. oczywiscie dziecko jest
                              poinformowane, ze to nam nie pasuje.
                • mika_p Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 21:36
                  lucerka napisała:

                  > Jest to prawie zawsze konkretna sytuacja kiedy syn dostaje
                  > przykladowo male kanapki, zjada z nich np. ser i domaga sie
                  > nastepnych plasterkow sera na te same kanapki. Kiedy mowie mu, zeby
                  > zjadl tez chleb to ten chleb laduje na podlodze.

                  Ale właściwie czemu nie chcesz dołozyć sera a chleb odpuścić? W tym wypadku
                  jestem w stanie zrozumieć reakcję. Dziecko nie ma ochoty na coś, kulturalne
                  negocjacje nie pomagają, więc nieakceptowane pozywienie jest usuwane we własnym
                  zakresie.
                  Ja w takiej sytuacji dokładam ser i odpuszczam chleb. Wierzę, że dziecko wie, co
                  mu jest potrzebne w organizmie smile
                  • lucerka Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 10:04
                    Nie chce odpuscic chleba bo hm...na kazdym talerzu znajdzie sie cos co czlowiek
                    lubi najbardziej a mialam nadzieje nauczyc brzdaca zeby nie wyjadal tylko
                    najsmakowitszych kaskow. Syn tez lubi chleb ale oczywiscie kielbasa, ser czy
                    marmolada zlizywana z kromek jest lepsza niz cala kromka.
                    Poza tym maly lubi czekolade i to jej sie domaga bardzo czesto zamiast
                    czegokolwiek innego na sniadanie. Jego ieudane negocjacje doprowadzaja do
                    zrzucania niechcianego chleba na podloge.
                    • mor_lena Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 14:04
                      W sprawie serawink popieram przedmówczynie. Otóż moja 7 - letnia córka
                      do tej pory lubi kolację w postaci np. plasterków sera, pasków
                      papryki i kilku oliwek, bez chleba. Parówkę zawsze je samą, bez
                      chleba, i parę innych rzeczy też. I do głowy nigdy mi nie przyszło,
                      żeby wciskać jej chleb.
                      Moim zdaniem wyjadanie przez 2 - latka najsmakowitszych dla niego
                      kąsków jest absolutnie normalne i powszechne. Po prostu - wyrośnie z
                      tego. Ja w dzieciństwie wyprawiałam ponoć cuda z jedzeniem, to
                      zjadałam, tego nie chciałam, a tamto jedynie obgryzłam itp.,
                      natomiast teraz jadam zupełnie kulturalnie, a już na pewno nic nie
                      wyżeramwink)
    • mika_p Re: Jak mam reagowac? 03.02.08, 20:44
      Na fazę wylewania z kubka serwowałam konsekwentnie po małym łyczku na dnie
      kubka, nawet kilka razy z rzędu. To metoda na zminimalizowanie strat, bo
      ostatnia porcja i tak lądowała na stoliku czy podłodze. Wtedy zabierałam kubek i
      nie dawałam się przekonać do następnej porcji.
      Dziecko wyrosło.
      • guderianka Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 10:31
        lucerko-a może jemu nie smakuje to co mu dajesz? Może zmień menu ?
        Moja przestała zjadać ser lub wędlinę z kanapki gdy kanapki zrobiłam
        z kiszonym ogórkiem, ketchupem i pokroiłam w małe kwadraciki,
        ułożyłam wszystko w gwiazdkę. Teraz jedzenie sprawia jej
        przyjemność, zjada wszystko.

        Co do "wrednych"zachowań syna-jeśli tłumaczenia nie docierają, to
        widocznie jego zachowanie jest jak najbardziej celowe, planowane a
        twoja reakcja sprawia mu jakąś satysfakcję. W związku z tym
        postawiłabym na unikanie takich sytuacji, zabierałabym przedmiotu na
        których może on manifestować swoje niezadowolenie
        • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 12:54
          to jest dobra rada
    • maadzik3 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 10:29
      Ja bym jednak ujawnila moje emocje. Nie wrzaskiem i bron Boze nie biciem, ale to
      ze mama ma emocje nie jest dla dziecka zlym komunikatem. W tym te negatywne. Moj
      syn wie kieyd jestem wsciekla, i co ewentualnie mnie do tego prowokuje.
      latajacych talerzy u nas nie bylo. Wychowanie nie polega na nieokazywaniu
      dziecku za zadne skarby ze cos nas wkurza, ze to co robi jest wstretne. Musimy
      zachowac kontrole nad wlasnymi emocjami i postepowaniem, ale to nie znaczy
      nieujawniania emocji i kamiennej twarzy. Bo komunikat "nie podoba mi sie to
      Skarbie" jest w tym wypadku, ekhm, nieadekwatny
      • agniecha114 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 12:19
        Zgadzam sie w 100%
    • shamsa Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 12:47
      on nie wie, ze robi źle, bo zwyczajnie nie wie co to dobro i zło. wie jednak co
      sie tobie podoba a co nie, i wie jakie konsekwencje bedzie mialo to dla niego.
      najdotkliwsza konsekwencja silnie wygaszająca takie "próby" jest pozbawienie
      zabawki i uwagi rodzica. jest to prosta zasada, po zmodyfikowaniu nadaje sie na
      praktycznie kazda sytuacje wychowawcza. nie nagradzac zachowan niepożadanych.
      • mama303 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 15:54
        shamsa napisała:

        > nie nagradzac zachowan niepożadanych.

        To czasem nie wystarcza - trzeba okazać swoja dezaprobatę i to w
        sposób wyraźny - wylewanie zupy któreś z kolei powinno spotkać się z
        ostrzejsza reakcją mamy, mało tego ja bym zabdała aby sie wiecej nie
        powtórzyło przypominajac juz wczesniej czym to sie może skończyć itd.
        Mama robot bez uczuć /negatywnych czy pozytywnych/ to niezbyt dobry
        sposób na porozumienie z dzieckiem.
        Ważne tez by nie tłumic sztucznie uczuć, emocji stosownie oczywiscie
        do wieku dziecka.
        • mmala6 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 17:05
          W 100% zgadzam się z Verdaną, zresztą nie po raz pierwszy i nie tylko na tym forum.
          Zupa zdobi ścianę a Twoją jedyną reakcją jest zabranie talerza?Hm, fajna zabawa, może następnym razem wyjzie inny wzorek a jak się trochę poćwiczy to jest coś się na suficie stworzy?
          Dziecko źle robi, trzeba mu o tym powiedzieć. Odpowiednim tonem i z odpowiednim wyrazem twarzy. To jakaś totalna bzdura, że reakcja jest nagrodą! dziecko sprawdza granice a skąd ma wiedzieć jake one są jeżeli od mamy nie ma żadnej reakcji zwrotnej?! A to, że czasem trzeba powiedzieć sto razy zanim dwulatek zapamięta to zupełnie inna sprawa. Ja wiem, że on wie, że robi źle. Ale będzie próbował jutro i pojutrze a nuż mama zmieni zdanie. Ale jak sto razy usłyszy srogie 'nie', przytrzymasz talerzyk i rączkę, to w końcu zrozumie.
          Uwierz mi, mam trzylatka i etap z rzucaniem jedzeniem za namiwink
          Co do serka, to dałabym mu. Niech je, za chwilę będzie miał fazę chlebawink
          • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 12:57
            chcialam zauwazyc, ze dziecko autorki wątku, ktoerego dotycza odpowiedzi wie, ze
            to nie jet dobre zachowanie. to jest oczywiste, ze trzeba dziecko poiunformowac,
            ze ma tego nie robic, ale dziecko ktore wie, ze nie powinno a robi, nalezy
            zignorowac lub uniemozliwic mu to zachowanie.
            • jola_ep Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:28
              > ale dziecko ktore wie, ze nie powinno a robi, nalezy
              > zignorowac lub uniemozliwic mu to zachowanie.

              Uniemożliwić - tak.
              Ale samo ignorowanie nie wystarczy. Nauczył mnie tego mój synek smile
              Dobra zabawa ponad wszystko big_grin
              (choć akurat talerzami nie rzucał)

              (tak wiem, pewnie przeczy to Twojej teorii, ale wiadomo, skoro praktyka przeczy teorii, tym gorzej dla praktyki)

              Pozdrawiam
              Jola
              • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 18:48
                mysle, ze po prostu pod pojeciem ignorowania rozumiemy co innego smile
                zabieramy talerz i nie dajemy dziecku swojej uwagi, bo chlapie. inaczej bedzie
                chlapało, by ja przyciagnac. oczywiscie jest to jedna z wielu motywacji
                chlapania, ale to juz nie ten temat
                • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 19:43
                  Jeżeli w ogóle nie daje się dziecku uwagi, to będzie chlapało, żeby
                  ją przyciągnąć. Ale jeżeli dziecko musi w tym celu wylać zupę, to
                  znaczy, że coś nie tak. Natomiast dziecko pragnie nie tylko uwagi,
                  ale i aprobaty dla swoich działań. Jeżeli tej aprobaty wyraźnie nie
                  będzie, to dziecko spróbuje przyciągać uwagę tak, by odczuć uwagę i
                  aprobatę rodziców.
                • jola_ep Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 20:40
                  > mysle, ze po prostu pod pojeciem ignorowania rozumiemy co innego smile

                  Myślę, że rozumiemy to samo. Dodam, że moje dziecko posuwało się do tego, że domagagło się, abym zabrała swoją uwagę, bo ono właśnie musi zrobić coś, o czym wiedziało, że nie znajdzie mojej aprobaty.

                  > zabieramy talerz i nie dajemy dziecku swojej uwagi, bo chlapie. inaczej bedzie
                  > chlapało, by ja przyciagnac. oczywiscie jest to jedna z wielu motywacji
                  > chlapania, ale to juz nie ten temat

                  Jak najbardziej na temat. Przyciąganie uwagi nie tylko może być TYLKO jedną z wielu motywacji chlapania, ale nawet nie tą najistotniejszą. Albo w ogóle nią nie być.

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 21:36
                    Masz całkowitą rację, ale zwolennikom teorii behawiorystycznej
                    trudno jest zrozumieć, że dziecko może robić coś w innym celu, niż
                    zwrócenie uwagi rodziców. To jest teoria skrajnie rodicocentryczna.
                    Spotkałam się z takim podejściem w wypowiedziach kilkorga
                    dysutantów. Ta teoria oczywiście znakomicie podbudowuje poczucie
                    ważności rodziców, ale nie jestem pewna, czy dobrze służy kontaktowi
                    rodziców i dzieci.
              • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 18:52
                teoria nie jest moja
                jest uniwersalna i dotyczy wszystkich zwierzat, z robakami włacznie.
                ale nie mam poczucia misji jej krzewienia, kazdy mial ja w szkole podstawowej i
                sredniej. ile z tego wyniosl, jego sprawa
                • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 19:44
                  robaki świadomie dążą do przyciągnięcia czyjejś uwagi?
            • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:31
              Jeżeli dziecko wie, że czegoś nie wolno, i robi to ze ŚWIADOMOŚCIĄ,
              że nie wolno, to tym gorzej świadczy o skuteczności jego
              wychowywania. Dziecko nie tylko powinno wiedzieć, że czegoś nie
              wolno, ale i stosować się do tego (a rodzice powinni ustalać
              sensowne granice). Jeśli dziecko ŚWIADOMIE przekracza znaną mu
              granicę, powinno byćn ukarane, gdyż łamie pewnien porządek panujący
              w domu. Tak samo i rodzicom nie wolno go łąmać. Dziecko powinno
              wiedzieć, że jak czegoś nie wolno, to nie wolno. Gdyby nie
              wiedziało, można byłoby wytłumaczyć mu łagodniej, ale skoro
              tłumaczenie nie skutkuje, to znaczy, że dziecko celowo robi
              szkodę/przykrość/kłopot rodzicom. I ta intencja dziecka jest gorsza
              niż sam fakt wylania zupy.
    • gaja78 Re: Jak mam reagowac? 04.02.08, 20:33
      Ja stosuję metodę "mieszaną" i póki co efekty są całkiem całkiem przyzwoite smile

      Sytuacja: dziecko próbuje wejść na biurko.
      Ja spokojnie: "Ala nie wchodź na biurko"
      <nie działa>
      Ja podniesionym głosem: "Ala nie wchodź na biurko !"
      <nie działa>
      Ja bardziej podniesionym głosem "Ala jeśli wejdziesz na biurko, mama zabierze
      kotka i ci go dziś już nie odda" (kotek to jedna z ulubionych maskotek)
      ...
      <dziecko się zastanawia>
      ..
      ..
      <powoli rezygnuje ze wspinaczki i schodzi z biurka>


      Warunek konieczny żeby akcja zakończyła się faktycznym sukcesem: osobiście dać
      dziecku do ręki kotka. Pierwszy raz nie dałam i był straszny płacz sad Teraz już
      pamiętam. Co ciekawe - nigdy nie musiałam faktycznie zabierać kotka. Póki co
      <odpukać w niemalowane> metoda za każdym razem daje pozytywny efekt.

      Zgadzam sie z Shamsą, że podstawa to system "opłaca się - nie opłaca się". Ale
      przy okazji daję do zrozumienia, że coś mi się bardzo nie podoba - podniesionym
      głosem.
      • gaja78 Aha 04.02.08, 20:43
        wchodzenie na biurko to przykład zachowania, które jest niepożądane, ale które
        jest po prostu kaprysem, zachcianką, pomysłem - niezależnym od chęci zwrócenia
        na siebie uwagi.

        Natomiast w sytuacji zwracania na siebie uwagi - rozrzucanie czegoś w kuchni ze
        złości - puszczam ignora. Wtedy zazwyczaj następuje rzut szczupakiem na podłogę
        i czarna rozpacz. A ja sobie trwam w swoim ignorze. Czasem podsunę kawałek
        jabłka czy banana, ale bez dawania do zrozumienia, że zauważyłam czarną rozpacz.
        Daję ot tak po prostu - jak robię to gdy np. Ala ogląda bajkę.

        Nie wiem czy to kwestia "dorastania" dziecka, czy tego mojego ignora, ale czarna
        podłogowa rozpacz owszem, zdarza się często, ale trwa coraz krócej. Tzn. Ala się
        szybciej męczy/nudzi i szybciej odpuszcza niż kiedyś.
    • lucerka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 08:59
      Widze, ze wiekszosc radzi by okazywac jednak zlosc w reakcji na wylana zupe. Hm...

      Chcialam tylko cos sprecyzowac czy jeszcze raz powtorzyc. Moj syn nie robi
      wzorkow z zupy na scianie dla zabawy. Nie dla zabawy.
      Z moich obserwacji wynika, ze on wie, ze robi zle. Zawsze patrzy sie jak
      zareaguje. Dostaje wiec scierke do reki i sprzata a posilek zostaje przerwany -
      bo nie ma juz zupy, wiec naturalna konsekwencja jest przerwanie posilku.
      Na poczatku kariery syna w rzucie talerzem reagowalam faktycznie podniesionym
      tonem itd. Wtedy zauwazylam, ze sytuacja sie eskaluje, ze syn zlosci sie jeszcze
      bardziej i siega po nastepne przednoty, by je zrzucic.

      Po rzucie talerzem informuje syna, ze zupy ie bedzie bo wyladawala na podlodze
      (czy scianie) i ze teraz trzeba posprzatac. Gdzies slyszalam o metodzie
      naturalnych konsekwencji. To chyba pod ta metode podpada.

      Dzieki wszystkim za rady. Jesli chodzi o chleb to chyba rzeczywiscie nie
      powinnam go zmuszac do jedzenia chleba. Chyba pomrocznosc jasna i ten niemiecki
      porzadek mi na mozg padl.
      • mama303 Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 09:12
        lucerka napisała:

        Moj syn nie robi
        > wzorkow z zupy na scianie dla zabawy. Nie dla zabawy.
        > Z moich obserwacji wynika, ze on wie, ze robi zle. Zawsze patrzy
        sie jak
        > zareaguje. Dostaje wiec scierke do reki i sprzata a posilek
        zostaje przerwany -

        No ale skad ten wniosek, że on wie? Rodzice często przeceniają swoje
        dzieci. Dzieci w tym wieku jeszcze nie maja sprecyzowanych do końca
        ocen sytuacji - to jest dobre, to jest złe.Raczej kojarzą że to
        spotkało sie z ostra reakcja mamy a to - nie.
        Moja pieciolatka np. czasem jeszcze nie rozumie dlaczego rozlewanie
        wody po całej łazience podczas kąpieli jest niewłaściwe skoro jest
        taka super zabawa. Natomiast wie, że będe sie gniewać jak tak zrobi
        i z reguły nie robi chociaz nie zawsze oczywiscie smile
        • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 09:23
          Jeżeli sądzisz, że syn czeka na Twoją reakcję i rozlewa zupę,
          chociaż reakcja jest zawsze taka sama, to znaczy, ee on wyczuwa, żę
          to nie jest dobre, skoro czeka na Twoją reakcję, ale widocznie
          sygnał, który dostaje od Ciebie, nie wyraża dezaprobaty w sposób
          dostatecznie stanowczy, więc wylewa. Gdybyś była bardziej stanowcza,
          miałby jasność w tej sprawie, a tak jest rozchwiany.
          Chyba, że on wcale nie bada Twojej reakcji, a Ty mu to przypisujesz
          zgodnie z teorią, iż najważniejszą rzeczą dla dziecka jest uwaga
          rodziców. To jest skrajnie rodzicocentryczna teoria, skupiona
          wyłaćznie na rodzicach i zakładająca, że dziecko est lektornem
          kręcącym się wokół rodziców. Ta teoria świetnie podbudowuje poczucie
          włassnej wartości rodziców i głównie chyba do tego służy. Ośmielam
          się twierdzić, że dziecko, zwłaszcza dwulatek, nie funkcjonuje
          wyłącznie po to, by zwracać na siebie wuagę rodziców, ale po to, by
          zzaspokoić włąsne potrzeby.
          • lucerka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:26
            srebrnarybka napisała:

            > Jeżeli sądzisz, że syn czeka na Twoją reakcję i rozlewa zupę,
            > chociaż reakcja jest zawsze taka sama, to znaczy, ee on wyczuwa, żę
            > to nie jest dobre, skoro czeka na Twoją reakcję, ale widocznie
            > sygnał, który dostaje od Ciebie, nie wyraża dezaprobaty w sposób
            > dostatecznie stanowczy, więc wylewa. Gdybyś była bardziej stanowcza,
            > miałby jasność w tej sprawie, a tak jest rozchwiany.

            Tu sie z toba moge zgodzic.

            > Chyba, że on wcale nie bada Twojej reakcji, a Ty mu to przypisujesz
            > zgodnie z teorią, iż najważniejszą rzeczą dla dziecka jest uwaga
            > rodziców. To jest skrajnie rodzicocentryczna teoria, skupiona
            > wyłaćznie na rodzicach i zakładająca, że dziecko est lektornem
            > kręcącym się wokół rodziców. Ta teoria świetnie podbudowuje poczucie
            > włassnej wartości rodziców i głównie chyba do tego służy.
            Bardzo daleko posunieta interpretacja sytuacji mojej i syna. Podziwiam bujna
            wyobraznie.

            Ośmielam
            > się twierdzić, że dziecko, zwłaszcza dwulatek, nie funkcjonuje
            > wyłącznie po to, by zwracać na siebie wuagę rodziców, ale po to, by
            > zzaspokoić włąsne potrzeby.

            Tu sie tez z toba calkowicie zgadzam, choc nie wiem jak to sie ma do moich postow.
            • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:36
              To, co pisałam na temat wymuszania uwagi rodziców przez dziecko,
              popierało się głównie na postach Shamsy. Ponieważ Twoje zachowanie
              było dokładnie takie, jak w jej/jego postach, przyjęłam jako jedną z
              możliwości, w trybie warunkowym, że wyznajesz podobną teorię.
              Spotkałam się z nią na forum już u kilkorga dyskutantów.
        • lucerka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:31
          > No ale skad ten wniosek, że on wie?

          Jesli robi to dla zabawy to ukrywa to za zmarwionym wyrazem twarzy.
      • mika_p Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 11:13
        Metoda naturalnych konsekwencji też miewa swoje pułapki wink
        U mnie ostatnio dzieci się pobily o prawo szorowania zmywaczkiem ścian i drzwi
        pomazanych przez Małą.
        • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:12
          no i czasem bywa niewygodna. wole zabrac zupe niz dac ja wylac na podłoge
          • jola_ep Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:21
            > no i czasem bywa niewygodna.

            Uczenie dzieci bywa niewygodne wink
            W tym wypadku uczymy, że jak się rozleje, to trzeba powycierać. I nie musi to być wcale kara.

            Pozdrawiam
            Jola
          • srebrnarybka Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 13:25
            i w ten sposób dziecko nie ma szansy dowiedzieć się, że zupy wylewać
            nie wolno.
            • shamsa Re: Jak mam reagowac? 05.02.08, 18:45
              ciekawe, bo moja wie, mimo, ze jej nie daje wylewac.
    • zwolinska.ewa Re: Jak mam reagowac? 06.02.08, 14:35
      Moim zdaniem: mówiąc stanowcze NIE. Dziecku warto powiedziec, że sie Pani na
      takie zachowanie nie zgadza.Ujawnienie bezpiecznej złości tez nie było by od
      rzeczy. Uprzedzenie o konsekwencjach na przyszłośc takiego zachowania i
      stosowanie sie do tego później...To włąsnie moment na postawienie dziecku
      granicy ( ono nawet, można powiedziec, się tego domaga)
      Mówię to jako mama dwulatka i jako psycholog z Centrum Edukacji i Terapii POLNA.
      Nieobce są mi problemy , o których Pani pisze. Wraz z moja przyjaciółką- mamą
      trzylatki, pedagogiem- otwieramy w Warszawie grupę pomocy dla rodziców małych
      dzieci ( wiek 1-3). Będzie okazja lepiej zrozumieć zachowania dziecka i jego
      potrzeby , związane z etapami rozwoju, będzie można nauczyć się , jak postępować
      z maluszkiem, a wreszcie będzie można pogadać z innymi matkami, odreagować
      trochę napięcia i frustracji i spędzić miło czas. Jeśli jest Pani z naszego
      miasta- zapraszamy. Szczegóły www.fajnirodzice.com ,www.polna.waw.pl
      Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka