czarnika
11.02.08, 08:55
od kilku miesięcy mam kłopot z córką. ma prawie 11 lat. jest wrażliwa, ciągle
nadąsana,rzadko się śmieje, ciągle ma o coś pretensje....kładłam to na karb
rozpoczynajacego sie dojrzewania i starałam się być cierpliwa. podczas wigilii
kiedy składaliśmy sobie z mężem życzenia - córka wpadła w szał. zaczęła
histerycznie płakać i trudno ja było uspokoić. Po długich namowach przyznała
że ten atak został spowodowany pocałunkiem moim z mężem. od tego czasu nie
możemy sie w domu nawet wziąć za ręce bo historia zaczyna sie od poczatku.
dodam, że nigdy nie zachowywaliśmy sie przy niej dwuznacznie,a okazywana
bliskość zawsze była związana z czułością, serdecznością i ciepłem; nie miała
aspektu seksualnego; zauwazyłam, że córka przetrząsa nasze szfki w
poszukiwaniu środków antykoncepcyjnych, mało tego nawet je liczy i kiedy jest
ich mniej pyta mnie z pretensjami co sie z nimi stało? ostatni napad szału
przeraził mnie.krzyczała i drapała sobie twarz, nie mogłam w zaden sposób jej
uspokoić...czy ktoś ma podobny problem? umówiliśmy z mężem wizytę u
psychologa; nie wiem co robić