alessia27
15.02.08, 22:58
Mamy prawie 6-letniego syna, z ktorym moj maz sie wogole nie dogaduje.
ciagle mu nie pasuje jego zachowanie.Przeszkadza mu ze maly w aucie spiewa, w
sklepie gada, i biega (nie ucieka) a na dworze piszczy,ostatnio go ukaral, za
to ze wlasnie spiewal w aucie i za to ze w sklepie pobiegl za mna.
Ja tlumacze mezowi ze to dziecko i ze przyjdzie czas na to aby byl
doroslym, mowie mu aby pozwolil synowi byc dzieckiem.Niedlugo sie zacznie
szkola i sie skonczy laba.Ale maz chce zrobic z syna dziecko
idealne takie na pokaz.Musze dodac ze nasz syn jest dzieckiem bardzo ruchliwym
nie potrafi usiedziec w miejscu.Chodzi juz na zajecia plywania i na
lekkoatletyke aby mogl wyladowac swoja energie.
boli mnie strasznie to ze maz nie potrafi zaakceptowac syna takiego
jakim jest z jego wadami ktore w sumie my wszyscy mamy.
Zapisalam syna dzis na zajecie z lekkoatletyki i syn prosil aby tatus
z nim tam poszedl ale tatusiowi sie nie chcialo... i ten biedny malutki
robaczek tak tego swojego tate blagal ze ja poprosilam meza aby poszedl tam z
nami i nie pozwolil na to aby syn tak musial sie o to prosic.Na zajecia z
plywania mimo proszenia maz nie poszedl wiec ja meza przed synem wytlumaczylam
ze nie wolno brac tyle ludzi ze soba na nauke plywania.
Maz sie rowniez czesto obraza na syna i z nim nie rozmawia.
Czy moj maz postepuje dobrze ???
Czy to ja jestem przewrazliwiona ???