oooziii
17.02.08, 00:26
... Nie mam z kim pogadać to się tu wypłaczę.
Sprzątam, gotuję (chwała Bogu na zmianę z teściową), piorę, , zbieram układam,
zajmuję sie dzieciem 24 na dobę, pracuję częściowo w domu częściowo jeżdżę do
biura (większość w domu)... i tak dalej..
i co i słyszę że jestem beznadziejną żoną, że tak jakby mnie nie było, mimo że
ani sexu ani spędzania z M czasu nigdy nie odmawiam. Przepraszam drobne
sprostowanie dzisiaj chciałam się wykąpać jak dzieć poszedł spać ale M miał
ochotę poleżeć ze mną w łużku, jak powiedziałam że dobrze ale najpierw chcę
się wykąpać to mi zrobił awanturę a potem poszedł spać. I tak jest od 3
miesięcy. nic mu nie pasuje jest porządek- to nie poświęcam mu czasu, jak jest
bałagan to sie wkurza że mogłabym posprzątać a sam palcem nie kiwnie. Kiedyś
mi pomagał i z dzieckiem i w pracach domowych. Niestety to było kiedyś...
Mam już dość. Coraz powarzniej myślę o rozwodzie, jest tylko jeden problem
sama nie utrzymam dziecka. Z resztą wróciłam do pracy bo nie miałam co jeść
starczało na dziecko, M żywił się u swojej mamusi, a ja no cóż ze wzgląd na
chorobę jadłam suchy chleb bo nic innego nie mogłam a nawet jak udało mi się
coś kupić w miare taniego co mogłam jeść to i tak mi to zerzarł.
teraz pracuje to M zaczą sobie piwkować i winkować i znowu starcza właściwie
na dziecko a jeszcze sie awantaruje że mięcha w domu nie ma. Liczy się tylko
on i nikt więcej jeszcze beszczelnie mówi że mnie kocha po czym robi wojne że
burdel w chałupie a on zmęczony i dzieckiem sie nie zajmie, po za tym żreć
chce a w lodówce ser żółty po czym otwiera piwo i siada przed komputerem
mam dość wysiadam pojechałabym do swojej mamy ale jest obecnie chora więc
odpada, z resztą mieszka prawie 80 km od mojego miejca pracy a ja prawka nie
mam więc tym bardziej odpada bo w ogóle bym w domu nie bywała.
wiem że ludzie się zmieniają ale w 1,5 roku z kochającego troskliwego
człowieka w egoistycznego skurwysyna to już lekka przesada