MAłż mój wczoraj w nocy skradał się do szafy(a cholera skrzypi jak
to szafy mają w zwyczaju),żeby wyciagnąć walizkę(na czterech),nasza
Zuzilla sypia ostatnio niczym ptaszek czujenie...(zębole idą)po
nosem nucił sobie wątek z filmu o super szpiegu...Ja leżałam w dużym
i kwiczałam

To nic, że mógł ją wyciągnąć wcześniej jak sam
powiedział nie było by tej adrenaliny bo jak by ją obudził to
poczułby na sobie gniew połowicy

...a tak misja została wykonana...
tylko jak wychodził o 4 to jak przyszedł sie pożegnać to zapomniał o
swoim kocim chodzie i obudził dziecie...
fotoforum.gazeta.pl/5,2,asiamuc.html