Trudny 5 latek

11.03.08, 15:57
Zostałam dzisiaj zaalarmowana przez przedszkole, że z moim dzieckiem
jest coś nie tak. Tzn. intelektualnie wszystko OK, czyta, pisze,
liczy,w pracy indywidualnej też się sprawdza, z dziećmi potrafi się
bawić, ma ulubionego kolegę,ale gdy dochodzi do pracy grupowej, to
nie słucha pani, jest rozkojarzony, robi wszystko w poprzek. Jak
odbieram go z przedszkola, to przez co najmniej pół godziny musi to
odreagować (nie zawsze, ale bardzo często). Wtedy w ekstremalnych
sytuacjach nie mogę nawet z nim iść do sklepu. Czy któraś z Was
spotkała się z takim przypadkiem?
    • mamaewy Re: Trudny 5 latek 12.03.08, 09:23
      mgielka11 napisała:

      > czyta, pisze,
      > liczy,w pracy indywidualnej też się sprawdza, z dziećmi potrafi
      się
      > bawić, ma ulubionego kolegę,ale gdy dochodzi do pracy grupowej, to
      > nie słucha pani, jest rozkojarzony, robi wszystko w poprzek. Jak
      > odbieram go z przedszkola, to przez co najmniej pół godziny musi
      to
      > odreagować (nie zawsze, ale bardzo często).

      Ale co musi odreagować? Zajęcia grupowe?
      • mgielka11 Re: Trudny 5 latek 12.03.08, 11:53
        Nie wiem, czym zajmują się dzieci w przedszkolu przez cały dzień,
        więc trudno mi powiedzieć co odreagowuje: czy zajęcia grupowe, czy
        cały pobyt w przedszkolu.Przy czym zajęcia grupowe prowadzone przez
        panią przedszkolankę oddzieliłabym od zajęć, za które dodatkowo
        płacę.Na te ostatnie synek chodzi chętnie, efekty mogę oglądać np.
        na przedstawieniu - robi wtedy co trzeba, jak trzeba i kiedy trzeba.
    • mama303 Re: Trudny 5 latek 12.03.08, 19:06
      mgielka11 napisała:

      > Jak
      > odbieram go z przedszkola, to przez co najmniej pół godziny musi
      to
      > odreagować (nie zawsze, ale bardzo często). Wtedy w ekstremalnych
      > sytuacjach nie mogę nawet z nim iść do sklepu. Czy któraś z Was
      > spotkała się z takim przypadkiem?

      Moja córka tez musi odreagować, jest zmęczona, niegrzeczna,
      rozkojarzona, czasem płaczliwa i arogancka.
      Moja mała to dziecko bardzo intensywnie wszystko przeżywajace i
      impulsywne a w przedszkolu sie bardzo stara byc grzeczna i potem
      adreagowuje.

      Bardziej martwiłoby mnie ta haotycznośc i rozkojarzenie na
      zajeciach. Pogadaj z psychologiem.
    • dorota.konowrocka Re: Trudny 5 latek 13.03.08, 13:37
      Ja mam czterolatka, podobnego. Inteligentny, wesoły, bardzo żywy, bardzo
      emocjonalny (ale pozytywnie), indywidualnie działa świetnie, bardzo wówczas
      skoncentrowany, uwielbia książki, fajnie bawi się z dziećmi, ale robi generalnie
      to, co sam chce oraz to, do czego został przyzwyczajony, "zrytualizowany" (mycie
      zębów, ubieranie się, pozytywne zachowanie przy stole i takie różne codzienne
      sprawy, żeby nie utrudniać za bardzo życia całej rodzinie). Jak wyczuje, że ktoś
      chce mu narzucić jakąś zabawę, ma na niego jakiś "pomysł", chciałby go
      "poedukować", to staje dokładnie w poprzek i uniemożliwia smile

      Doprowadza mnie to czasem do szału, ale myślę, że nie ma się co doszukiwać tutaj
      jakichś zaburzeń. Ot, typ niepokornego indywidualisty, do tego inteligentnego i
      sprawnego fizycznie - efekt taki, że nieszczęsna pani czy rodzic musi chyba
      pracować z tym, co ma: proponować delikatnie, ale tak, żeby myślał, że sam na to
      wpadł, porzucić myśli o "zabawie kierowanej", uzbroić się w cierpliwość i
      docenić uroki.

      Ja nie mam problemu przedszkola, bo mały nie chodzi do przedszkola, ale sama też
      czasem staję w obliczu "nie słuchania" i późniejszego odreagowywania (Jasiek
      szaleje, skacze, pokrzykuje, zaśmiewa się, rozwala, macha łapami na oślep,
      ogólna głupawka). U mnie pomaga zabranie go gdzieś indziej, posiedzenie z nim
      samym (ma jeszcze brata) nad jakimś bardzo spokojnym zajęciem typu rysowanie
      drogi w labiryncie czy przyklejanie naklejek (to go uspokaja ostatnio bardzo,
      bardzo szybko), pójście z nim do jego pokoju i poczytanie mu u niego na łóżku.
      Na mieście działa zajęcie go jakąś rozmową na serio ("wiesz, jutro pojedziemy do
      dziadka sadzić jabłonie". "Jabłonie???? DO którego dziadka????"). Zawsze działa
      wyjęcie z plecaka jakiegoś "odwracacza uwagi" ("Wiesz, byłam właśnie u
      zegarmistrza, wymienił mi baterie w zegarku. Chcesz zobaczyć, jak wygląda
      bateria w zegarku?". "Noooooo!")

      Jasne, że czasem nie starcza mi cierpliwości... Wtedy komenderuję, pokrzykuję,
      jest jak w wojsku - i to też działa. ("Jasiek, natychmiast spokój. Myk do
      samochodu - RAZ! Patyk na podłogę, bo wyrzucę na ulicę. Pas. Jedziemy") W
      samochodzie głupawa jakoś magicznie mija.

      Nie przejmuj się. Chyba po prostu masz inteligentne, niepokorne dziecko i tyle.
      Nie każdy chce śpiewać "Stary niedźwiedź mocno śpi" na żądanie. Może spróbuj
      ustalić z nim i z Panią (nie wiem do końca, czy tak można, jakie są zwyczaje w
      przedszkolu), że jak nie chce brać udziału w zabawie, to ma nie przeszkadzać i
      pójść sobie gdzieś usiąść z książką czy czymś tam.

      Dorota
Pełna wersja