A zarazem szczęściarza.....
Wątek pod natchnieniem spowodowanym wątkiem Marysiowej
Mój brat, historia jego przygód:
- 2 latka, najadł się tabletek antykoncepcyjnych mojej mamy (mam nie wiedziała że 2latek potrafi tak wysoko na segment się wspiąć?!) - płukanie żołądka
- 5 lat, dokuczał jedzącemu psu, 5 szwów pod okiem, dziąsło samo się zrosło bo nie dał sobie zaszyc, pogryzł lekarza....
- 6 lat, poszedł z kolegą do kotłowni zobaczyć jak węgiel do pieca się wsypuje, rozżarzony węgielek wpadł mu do kozaka -> wypalona dziura w nodze
- 8 - lat, przeszył sobie palca na wylot maszyną do szycia..
- 9 lat - dokuczał koleżance, ugryzł go jej pies, rana pod drugim okiem
- 11 lat - lekarz przepisał mu za dużą dawkę augmentinu, wylądował w szpitalu, okazało się że jest uczulony na penicylinę
- 14 lat, wpadł pod żuka motorynką (po co się zatrzymywac przed skrzyżowaniem?!) 13 czerwca o godz 13... Założyli mu gorset (złamany obojczyk i chyba dwa żebra) i gips na całą lewa nogę, na 5 tygodni, pół wakacji z głowy...
-ujawniła się u niego łuszczyca, ma na jej koncie kilka pobytów w szpitalu
- 17 lat - rozwalił sobie na pile tarczowej małego palca, miał duuuuuużo szczęścia że mu nie obcięło wszystkich palców...
Tak w ogóle to chyba większy z niego szczęściarz niz pechowiec.
Brat aktualnie ma się dobrze.
Tabletki anty większych szkód mu nie poczyniły, jest szczęśliwym tatą 3 tyg młodszego od Majki Mateuszka.

DD
Znacie kogoś podobnego???