pimpusia77
21.03.08, 10:13
Mój dwulatek mnie bije. Bije, kopie przy przewijaniu, bije kiedy się
zezłości. Przytrzymuję jego rączki i stanowczym głosem mówię, że to
boli, że niewolno. On się śmieje. Proszę aby mnie przeprosił- on
przeprasza, całuje, mówi że już nie będzie a za jakiś czas znów to
samo... Zaczęłam wiec stosować karę- za uderzenie mnie siedzi chwilę
w kacie. On tam siedzi, śpiewa sobie i nic sobie z tej kary nei
robi... Za chwilę przeprasza itd...
Generalnie jest dość bezproblemowym dzieckiem aczkolwiek widze, xe
jest nerwowy... Łatwo wpada w złosć, która jest gwałtowna i
krótkotrwała i za chwilę znów jest uśmeichniętym aniołkiem.
Tłumaczyłam mu, xe bicie boli, xe jest mi przykro kiedy to robi, że
rozumiem, xe jest zły i cos mus ie nei podoba ale nie wolno nikogo
bić itd. Ja go nigdy nei biję... Nikt go nie bije- ani my- rodzce,
ani dziadkowie... To trwa jux rok! Za każdym razem konsekwentnie
tłumaczę i nie widze rezultatów!
Dziś jux mairka sie przebrała- najpier ze złoscią uderzył mnie
drewnainą łyżką, którą akurat sie bawił. Położył sie na ziemi (tak
jakby schował się przede mną). NAchyliłam sie nad nim i zaczęłam mu
tłumaczyć, xe źle zrobił no i kopnął mnie w szczękę tak, że mi
swieczki stanęły w oczach...
Co robić??? Dlaczego on tak sie zachowuje?
Oprócz tego jest na prawdę grzeczny. Jak na dwulatka to nawet dosc
posłuszny i kulturalny chłopaczek. Skąd w nim taka agresja w
stosunku do mnie? Ojca też w złości kilka razy uderzył. Dzieci w
piaskownicy również...