deela
17.04.08, 23:13
a co mi tam podziele sie bo od dwoch dni bawi mnie ta hist(e)oryja
a bylo tak: pracowalam se w jednej firmie, tam zona wlasciciela to se dziecko
urodzila tak trzy m-ce przede mna, po mnie jeszcze jednemu chlopu z firmy (pol
roku po mnie) tez urodzil sie dzieciak, tez chlop,
to ja mu wszystkie za male ciuszki po Julku dawalam, bo po co mi one?
a ta zona wlasciciela nazwijmy ja S (nie lubie uzywac X jest zbyt wieloznaczny
a S czasmi znaczy spryciarz a czasami skurwiel :F) kiedys tam wyjechala z
tekstem ze ona nam moze po swoim dzieciorze czesc ciucow oddac: no to my z
kolega od drugiego dzieciora ze spoko czemu nie (jeszcze sie S dopytywala czy
nas aby propozycja nie uraza, a my ze nie czujemy sie urazeni) no to
rozpalcelowalismy te ciuchy on wzial mniejsze ja wieksze, jak julek wyrastal
to koledze tez wiekszosc oddawalam (chyba komus jeszcze procz niego ale nie
pamietam)
no i chyba wczoraj S do kumpla (ja juz tam nie pracuje) ze ona chce te ciuchy
z powrotem bo to nie byly jej tylko dostala od kolezanki i kolezanka chce
zwrot i wysuwa jakas liste z ciuchami
kumpel w szoku ja w szoku, bo nie spodziewalismy sie, po prostu z gadki
wynikalo ze ona nam je daje (nawiasem rzecz biorac to ona znowu w ciazy jest a
w kolezanke jakos nie wierze)
kumpel te co dostal oddal szwagrowi ktory ma dwumiesieczniaka
a zebysmy wiedzieli ze to pozyczka to bysmy ich nie brali, bo co mam uwazac
zeby dziecko nie zniszczylo czy cos?
a ciuchy nie jakies tam wybitne, ot ciuchy jak ciuchy, jakies tam portki
jakies tam bluzy nic szokujacego
zreszta ja az tak potrzebujaca nie bylam, bo ja mam w szafce ciuchy dla julka
chyba do 3go roku zycia, ale jak ktos chce dac to spoko rzadziej bede prac :F
jeszcze S sie do mnie osobiscie nie odezwala, ale jej powiem wprost, ze
ciuchow szukac nie zamierzam, czesc oddalam kumplowi, czesc innym a czesc sie
zniszczyla to wyrzucilam i w ogole to moze mnie cmoknac w rowek
a panstwo S sa niebiedni, wiec to co ona robi to sczyste qrestwo moim zdaniem
a jak tam pracowalam to mnie przewalili na spora kase i na koniec kopneli w
dupe jak psa (znaczy ja rzucilam robote ale ich pozegnanie bylo czystym chamstwem)
i teraz nie wiem co zrobic: znaczy mam kilka chytrych wersji ale normalnie nie
wiem ktora wybrac, a moze wy JADowite panie cos podpowiecie?
1. powiem jej zeby sie bujala bo nie mam czasu na pierdoly a po ludziach o
zwrot prosic nie bede bo nie bede z siebie debila robic
2. powiem ze nic nie oddam ale moge za nie zaplacic, w cenie lumpa czyli 40
zeta za kg (i tak nic placic)
3. powiem ze traktuje to jako czesc rekompensaty za to ze mnie na kase
przewalili i jeszcze mi cos wisza
4. powiem, ze jak sa tacy biedni i w takiej potrzebie to moge im pare po julku
dorzucic bo ja chetnie pomagam biedniejszym
normalnie nie wiem wich way to go :F
PS dostalam ich korespondecje od kumpla gdzie padly slowa o mnie ze "jak bede
sie migac to on ma dac jej znac" a co my qwa kolezanki?????? grzeczniej prosze
bo ja jestem dla niej PANI a nie jakies tam migac sie, jeszcze z nia qwa wodki
nie pilam