Dodaj do ulubionych

Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza...

22.04.08, 14:17
Witam!

Corka mojej przyjaciolki w tym roku idzie do podstawowki. Wszyscy
sie martwimy jak to bedzie, bo mala ma luszczyce. Choroba
nieprzewidywalna, raz spokoj, raz plamy na skorze. Najgorzej, ze
choroba jest widoczna i czasami naprawde zle to wyglada.

Jak przyjma ja obce dzieci? Jak jest z akceptacja w tym wieku?
Czy pedagog szkolny moze tu jakos pomoc?
Czy ja jakos specjalnie przygotowywac? Jak??
A moze prywatna szkola bylaby lepsza?

Moze znacie jakas podobna sytuacje?

Poradzcie, bo dziecko wspaniale i nie chcemy zeby przezyla jakas
tragedie.

Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
Wakacje 2008
Obserwuj wątek
    • prologica Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 22.04.08, 14:33
      a do przedszkola chodzi? to pewnie bedzie mialao duze znaczenie
      • foretka Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 22.04.08, 14:37
        Chodzi. Tylko tutaj dzieci poznaly sie jak byly male i od poczatku
        byly przyzwyczajone do jej odmiennosci. Czasami zdarzaja sie jakies
        przykre uwagi ale wychowawczynie zawsze super reagowaly. Ale to
        przedszkole...

        Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
        Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
        Wakacje 2008
    • harrypotter Tu nie chodzi o dzieci tylko o ich rodzicow 22.04.08, 14:45
      Kiedy dzieci w klasie pierwszy raz zobacza objawy nie zareaguja zle, dopiero jak
      wroca do domu i powiedza o tym rodzcom od ktorych uslysza "nie zblizaj sie bo
      sie zarazisz, ale syfiasta dziewczynka, to napewno niewiadomo co bla, bla bla"
      dopiero wtedy moga zaczac sie nieprzyjamnosci
      Zawsze mozesz liczyc na to ze trafia sie dosc cyliwizowani rodzice
      • deela Re: Tu nie chodzi o dzieci tylko o ich rodzicow 05.05.08, 16:00
        dokladni tak jak piszesz - ze mna do podstawowki chodzila dziewczyna z łuszczycą
        - i na WFie zawsze był problem bo nikt nie chciał w czasie różnych zabaw i gier
        trzymać jej za rękę - chyba tylko ja nie miałam tego problemu ale ja miałam
        normalnych rodziców ktorzy mi wytlumaczyli co i jak... a reakcje moga byc rozne indifferent
    • kotek15 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 23.04.08, 14:00
      a moze właśnie zgłosić się do rodziców żeby przygotowali swoje
      dzieci tzn powiedzieli ze w klasie jest chora dziewczynka ale nie
      zaraża itp Napewno też bedą sie lepiej czuli jak będa wiedzieli co
      to za choroba niż jak dziecko przybiegnie ze szkoły i opowie
      niestworzoną historię .
      pzdr M
      • babcia47 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 23.04.08, 14:20
        porozmawiać o tym z wychowawczynią i poprosic by poruszyła temat lub
        pozwoliła mamie porozmawiać z rodzicami innych dzieci na pierwszym
        zebraniu w szkole..Kiedy wyjaśni na czym polega choroba i że liczy
        na ich pomoc w ustaleniu dobrych kontaktów córki z ich dziecmi
        powinni pomóc, odpowiednio zareagowac i wytłumaczyc swoim dzieciom w
        razie gdyby źle reagowały na dziewczynkę.
        • arwena_11 kasia odezwij się do mnie na gg 23.04.08, 14:31

        • magda454 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 04.05.08, 14:07
          Sama kiedys mialam łuszczyce bedąc dzieckiem ok 6 letnim. mama mi
          kupila jugoslowinską (wtedy byla jeszcze jugosławia) masc Vipsogal.
          I pomoglo, łuszczyca zaczela powoli ustepowac i nie mam jej do dzis-
          mam 26 lat.
          • kurczak1 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 08.05.08, 14:13
            Vipsogal Ci pomógł? No patrz a mi nie i mecze sie z tym juz 30 lat.
    • marty_chce_do_dzungli Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 04.05.08, 20:58
      Nie przesadzasz?
      Choroba brzydka upierdliwa ale niezaraźliwa i się żyć da.
      Nigdy nie usłyszałam złego słowa od dzieci. Czasami były pytania " co to i
      dlaczego" podszyte bardziej ciekawością niż złośliwością.
      Nie ma co się martwić na zapas.
    • lila1974 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 05.05.08, 10:34
      Też skłaniam się ku uprzedzeniu faktów, czyli rodziców owych dzieci.

      Kiedy byłam wychowawczynią na kolonii, przeczytaląm w karcie jednej
      z dziewczynek, że ma problemy z nocnym moczeniem się. Ponieważ
      dziewczynka jako jedyna przyjechała z Krakowa, więc nie znała swoich
      współlokatorek z pokoju, a było ich 4. Balam się, że dziewczyny będą
      ją wyśmiewały, jeśli zdarzy się nocny wypadek.

      Postanowiłam właśnie uprzedzić fakty. Zawołałam do siebie jedną z
      tych 4, która wydawała mi się dość przebojowa i miała posłuch u
      koleżanek. Poprosiłam ją o pomoc. Wyjaśniłam, że ich nowa koleżanka
      ma kłopoty ze zdrowiem, więc jeśli zdarzy się, że nie będzie chciała
      wstać z łóżka, to bardzo proszę ją, by do mnie przyszła i
      powiedziala o tym, wóczas ja się zajmę tamtą dziewczynką.
      Powiedziałąm jeszcze, że choroba tamtej dziewczynki nasila się,
      kiedy dziewczynka jest zdenerwowana, bo boi się nowych ludzi, gdy
      ktoś jest dla niej nie miły i wyraziłam nadzieję, że "Gosia" postara
      się, by kontakty między nową a nimi 4 ułożyły się miło. Pochwaliłam,
      że widzę, iż Gosia jest dziewczynką sympatyczną i życzliwą dlatego
      do niej zwróciłam się z tą prośbą, bo wierzę, że się dogadają.

      Okazję do sprawdzenia, czy to była słuszna decyzja miałam już
      następnego dnia. Gosia przyszła rano do mnie i powiedziała,
      że "nowa" płacze i nie chce powiedzieć dlaczego.

      Na szczęście dla "nowej" dziewczyny otoczyły ją taką opieką i
      sympatią, że dziewczynka poczuła się zaakceptowana i wypadek nocny
      zdarzył się nam już potem tylko raz - po wycieczce rowerowej (chyba
      ją to zestresowało).
      • srebrnarybka Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 05.05.08, 15:07
        Jak ja byłam wychowawczynią na koloniach, to miałam polecenie, by
        dziewczynkę moczącą się w nocy budzić w środku nocy i prowadzić do
        ubikacja. Ona szła śpiąc i rano tego nie pamiętała, ale dzięki temu
        przyrych wypadków prawie nie było. To tak nie na temat, ale pry
        okazji: należy takich rzeczy żądać od wychowawców kolonijnych.
        • lila1974 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 05.05.08, 19:51
          Moczenie nie było efektem chorych nerek, dziewczynka moczyła się z
          powodu stresu. Na szczęście dla niej i dla nas sytuacje stresowe
          trafiły się jej dwie na 21 nocy przespanych na kolonii.
          • srebrnarybka Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 05.05.08, 19:56
            być może, chociaż myślę, że nie zaszkodziłoby przebadać przez
            urologa. Moja podopiecna z pewnością miała chory przewód moczowy i
            nie mogłą "sucho" przespać całej nocy. Gdybym nie prowadziła jej do
            ubikacji, siusiałabym każdej nocy.
    • kurczak1 Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 08.05.08, 14:26
      Uprzedzic rodziców chyba warto, ale z drugiej strony nie należy
      robic dymu przy małej. Ja nigdy nie wyleczyłam łuszczycy choćby na
      poziomie noszenia krótkiej spodnicy, prawdopodobnie jest w tym sporo
      wstydu otrzymanego od mamy (tez chorej). Natomiast na wszelkie
      pytania nalezy odpowiadac szczerze, zadnych wymysłow z poparzeniem
      itp. Takie krętactwo rodzi wstyd: Cos jest ze mna nie tak...
      • guderianka Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 08.05.08, 15:14
        Uświadomić dorosłych i wprowadzić ich w problem. Zrobiłam tak na
        pierwszym zebraniu w szkole pomna nauki jaką dała nam przedszkolna
        zerówka. Rodzice na pierwszym zebraniu usłyszeli co jest mojemu
        dziecku, czego raczej nie powinny robić ich dzieci a co jest
        potrzebne. Mówiłam to lekko żartobliwie, ciągle utrzymując kontakt
        wzrokowy, prosiłam by wytłumaczyli swoim dzieciom.Inne mamy dzieci
        niepełnosprawnych nie zrobiły tego. Nie wiem czy to mogłaby być
        przyczyna ale moja córka jest zapraszana na imprezy do zdrowych
        dzieci, a te inne dzieci nie. Rodzice czasem szepcza po kątach i
        dopytują sie o "tamte" dzieci.
        Ludzie są ciekawi-i czasem ta ciekawość bywa na tyle niezdrowa,że
        stwarza masę problemów, spojrzeń, pytań. Należy wszystkie ewentualne
        komentarze uciąć nim się pojawią
        • verdana Re: Dziewczynka z luszczyca a grupa rowiesnicza.. 08.05.08, 18:35
          Do podstawówki mojego syna chodzi dziewczynka z bardzo wyraźnie
          zniekształcona twarzą. Obserwowałam ją parę lat, przyprowadzała ja
          matka.
          Dziś zobaczylam dziewczynkę w grupie innych dziewczynek. Wszystkie
          plotkowaly, smiały sie i nieco nawet chuliganiły. Przy czym nie bylo
          to na terenie szkoły, co swiadczy o tym, ze kolezanki nie miały
          żadnych oporow, aby iść ulicami z dziewczyną, ktora
          wyglada "inaczej" Wyraźnie były bardzo zaprzyjaźnione. czyli
          naprawde - nie martwić się na zapas.
          • guderianka verdano 08.05.08, 19:31
            To,że " ze kolezanki nie miały
            > żadnych oporow, aby iść ulicami z dziewczyną, ktora
            > wyglada "inaczej" Wyraźnie były bardzo zaprzyjaźnione" nie
            znaczy,że nie ma się co martwić na zapas. Odpowiedzialny rodzic
            znający realia panujący w szkole, wiedzący o tym jak okrutne
            potrafią być dzieci wobec każdej inności będzie się martwił. Będzie
            się martwił i będzie się starał robić wszystko, by ułatwić
            maksymalnie dziecku zaadoptowanie się w grupie. Będzie rozmawiał z
            dzieckiem, wzmacniał jego pewnośc siebie, będzie rozmawiał z innymi,
            będzie pytał na forach.
            Takie wątki i takie pytania nie są ważne tylko dla autora ale-mam
            nadzieję-również dla innych rodziców, którzy przystaną na chwilę i
            zastanowią się nad problemem, który ich wprawdzie bezpośrednio nie
            dotyczy, ale pośrednio jak najbardziej.
            • verdana Re: verdano 08.05.08, 22:32
              Ja jestem absolutną specjalistka od martwienia się na zapas. Ale sa
              tacy, co potrafia - mimo wszystko - tego nie robić.
              Czasem takie rozmowy rzeczywiscie służą dziecku, czasem jednak - jak
              widze po dzieciach z problamami kilku znajomych - wrecz przeciwnie.
              Dzieci zamiast nabierac pewnosci siebie i umiejętnosci stawienia
              czola trudnym sytuacjom zarazają się lekiem rodzicowi sa z gory
              nastawione na odrzucenie. Znam taki przypadek - z tej samej szkoły.
              • guderianka Re: verdano 09.05.08, 07:20
                Więc o czym innym piszemy. Ja też martwię się na zapas, zakładam
                rożne warianty sytuacji i czarne scenariusze (mimo że jestem
                optymistką ) a jednak nie idzie to w parze z zarażaniem dziecka
                lękiem. Dziecko ma świadomość swej inności od zawsze.A o takim
                przypadku (przypadkach) jest tu mowa. Inne są relacje i zachowania
                rodzica wobec dziecka, które staje się "odmieńcem" w wyniku wypadku
                a inne gdy dziecko odkąd sięga pamięcią zmaga się z pytaniami (one
                ZAWSZE sa w początkach nowych znajomości), spojrzeniami ludzi,
                szturchnięciami itp.
                Myślę-jestem pewna- że dziecko, u którego jest budowana pewność
                siebie, wzmacniania wartość, z którym się ROZMAWIA a nie o nim mówi,
                i które uczestniczy w zyciu rodziny- nawet gdy zobaczy martwienie
                się rodzica nie przejmie lęku. Uzna te obawy za naturalne i do
                pokonania
                • lila1974 guderianko 09.05.08, 09:10
                  Jak najbardziej zgadzam się z tym, co piszesz.
                  Mnie również dotyczyła ODMIENNOŚĆ w czasach wczesnej podstawówki,
                  choć nie dotyczyła kwestii fizycznych tylko duchowych.

                  Mama przygotowywała mnie w domu na to, że dzieci mogą mnie nie
                  akceptować, a jednocześnie tłumaczyła, że to nie będzie wynikało z
                  faktu, że jestem od nich gorsza, że mnie nie lubią itp. a raczej z
                  tego, że będę nieco inaczej się zachowywać, myśleć, mówić a dzieci
                  nie są do tego przyzwyczajone. Wzmacniała we mnie przekonanie, że to
                  ani ich wina ani moja, że trzeba w miarę spokojnie przetrwać a w
                  końcu dzieci się przyzwyczają.

                  I tak było.
                  Czasami co prawda czułam wściekłość, że są tacy wredni ale
                  ignorowałam zaczepki i tylko czasami szukałąm u mamy potwierdzenia,
                  że dobrze robię. Teraz jako dorosłą wiem, że mama dość skutecznie
                  nauczyła mnie oddzielania czynu od osoby, dzięki czemu nie
                  znienawidziliśmy się z dzieciakami w szkole a po pierwszym szoku
                  wywołanym moją odmiennością zdołaliśmy zaprzyjaźnić. I tak zostało
                  po dziś dzień - jeśli kiedykolwiek klasa poruszała temat mojej
                  odmienności to już tylko w celach informacyjnych.

                  Myślę, że mądry rodzic tego właśnie powinien nauczyć swoje dziecko -
                  życia ze swoją odmiennością, akceptowania faktu, że nie każdy na tę
                  inność zareaguje dobrze, ale to nie znaczy, ze z czasem nie mieni
                  swojego podejścia i nieagresywnego odpowiadania na najbardziej
                  wścibskie pytania a w ostateczności ignorowania tych najbardziej
                  wrednych zaczepek.
                  • guderianka Re: guderianko 09.05.08, 09:46
                    Myślę, że mądry rodzic tego właśnie powinien nauczyć swoje dziecko -
                    > życia ze swoją odmiennością, akceptowania faktu, że nie każdy na

                    > inność zareaguje dobrze, ale to nie znaczy, ze z czasem nie mieni
                    > swojego podejścia i nieagresywnego odpowiadania na najbardziej
                    > wścibskie pytania a w ostateczności ignorowania tych najbardziej
                    > wrednych zaczepek.


                    amen smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka