zaczełam 31 tydzien, brzuchol jak balonik, młoda sie tam wygina zmieniajac mi
co chwila jego kształt, najwiecej kopie kiedy leże lub śpie- to gra mi małpa
na żebrach

PPPPPPP
nie mocno ale z nienacka i przewaznie podskakuje (ja podskakuje)
w nocy na siku (sic!) wstaje jak sierota ruska bo ciezko sie zwlec, dlugie
spacery i łażenie po miescie juz nie dla mnie bo plecki naparzaja i nóżki moje
odpadają.
jeszcze 2 miechy przede mną bosz... a to lzej nie bedzie heh
w zasadzie to nie jestem przygotowana prawie wcale na przyjscie młodej, czesc
ubranek po mlodym mam, zostawilam te w neutralnych kolorach ale od 3 miesiaca
bo mniejsze (te wczesniacze i noworodkowe) oddalam do szpitala. za tydzien
bede na etapie gdy utodzil sie Mati i tak sobie mysle ze H wie czy mloda nie
zechce sobie lada chwila wyskoczyc

oporzadzenie łózeczko mam. walizke
jedynie musze skompletowac. W sumie celowo zwlekam zeby nie kusic losu ale za
jakies 2 tygodnie trzeba juz bedzie kupic szmatki
Kondycje mam raczej kiepska- chodze jak kaczka, czesto odczuwam taki dziwny
dyskomfort gdy chodze, to tak jakby mi ktos za mocno przykrecil srube w kroku.
Matiego chetnie bym wiecej tarmosila ale sily nie mam i troche mam cykora ze
zylka mi peknie

PP ( choc czasem go nosze- nie moge sie powstrzymac zeby go
na rece nie wziasc na chwile)
ogolnie czuje sie dobrze, staram sie odpoczywac duzo, czasem walne sie w ciagu
dnia, uciekam od domowego zgielku, R mi bardzo pomaga i w wyrecza na maxa.
czasem jednak zapominam ze nie mam tyle energii i sie rozpedzam

czasem wiec
ciezko pogodzic sie z tym ze duzo nie moge heh
Jerzynka a ty w jakiej kondycji jestes? ktory tydzien?