Dodaj do ulubionych

skarżenie przez rodziców na inne dzieci

15.05.08, 12:30
jakos nie wiedziałam jaki dać tytuł, ale zaraz opisze o co mi chodzi.
Młodziak ma niespełna 4 latka, bardzo żywy i wiem że aniołkiem nie jest, ale:
dzis pani przedszkolanka powiedziała, że mama powiedzmy Kuby żaliła się, że nasz młodziak przezywa jego synka. Mówi do niego głupek i inne takie.
Niewykluczam, że tak jest faktycznie, ale z kolei ja codziennie słucham jak Karol mu powiedział że jest durny, że Kuba mu powiedział głupek a inny Jaś/Staś/Franuś że jest śmierdziel.
Wysłuchuje jak najbardziej (oczywiście dzielę przez 2), udzielam rad w stylu: jak ktos tak Ci powie to odpowiedz ze to nieładnie i nie wolno sie tak odzywac/nie bede sie z Toba bawic/nie mow tak do mnie itp....
Nie przyszło mi do głowy (a może to błąd) żeby się pożalić wychowawczyni. Swoją drogą wcześniej wspomniany Kubuś miał jakiś czas temu przykry incydent (ugryzł mojego synka w plecy, na tyle mocno że miał spory ślad, który goił się długo) - afery nie robiłam, bo wiem że dziś się okładają, a jutro będą najlepszymi przyjaciółmi (a mój młodziak nauczkę dostał, że nie należy na siłe zabierać zabawek-bo o to im poszło).
Jako, że doświadczenia przedszkolego zbyt dużego nie mam powiedzcie czy to normalne, ogólnie przyjęte, że zgłasza sie takie incydenty wychowawczyni? jestem zdania ze dopóki sie "krew nie leje" to w kłótnie dzieci nie należy ingerować, tym bardziej, że gdyby było coś nie tak, to wychowawczyni (a jest mądrą kobieta) by zareagowała.
A może się mylę......?
Obserwuj wątek
    • krwawakornelia nie, nie jest to ogolnie przyjete 15.05.08, 15:11
      dopoki krew nie tryska...
      U nas tak jest.
      Dorosli sie nie wtracaja.
      Przedszkolanki tez nie kabluja na podopiecznych rodzicom, chyba ze
      przy powaznych incydentach potrzeba jakis wyjasnien. Albo rodzic sie
      zapyta.

      • reni_78 nie, nie jest to ogolnie przyjete 16.05.08, 09:01
        wszystko zależy od Rodziców - jedni robią aferą, inni się żalą, inni
        się skarżą, jeszcze inni zabierają bez słowa dziecko do innej
        placówki…

        a mnie się wydaje, że młode sobie poradzi, póki stare się nie wtrąca…
        młode najczęściej się pokłóci, za pięć minut pogodzi i zapomni…
        stare często niepotrzebnie podgrzewa atmosferę i ciągnie sprawę
        przez kilka dni wciągając pół przedszkola w kwestię, kto rozpoczął
        wymianę zdań 'jesteś głupi', 'nie, to ty jesteś głupi'...



        jak poprzedniczka, uważam, że 'nie, nie jest to ogólnie przyjęte'!

        osobiście jestem zwolenniczką informacji /bez podtekstów/ – wolę
        wiedzieć, że takie zdarzenia jak pogryzienie, bójka, popchnięcia,
        awantura czy przezywanie miały miejsce – wtedy łatwiej z dzieckiem
        porozmawiać wokół konkretnego problemu, który już zaistniał, niż
        hipotetycznego, który potencjalnie może się zdarzyć… w końcu moje
        dziecko spędza w przedszkolu te 9,5 godz dziennie...


        i niech mi żadna oburzona mamuśka przezwanego dziecka nie mówi, że
        jej dziecko nigdy, ale to nigdy nie przezwało innego, że nie
        uderzyło, że się nie zezłościło, że nie chciało odebrać zabawki… no,
        chyba, że ta mamuśka jest wychowawcą przedszkolnym w grupie swojego
        dziecka i to dziecko chodzi nie oderwane od jej spódnicy…
    • woda-niegazowana Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 16.05.08, 09:02
      Moim zdaniem można powiedzieć pani o jakimś "fakcie" pod warunkiem, ze jest się gotowym wysłuchać takiego "faktu" na temat swojego dziecka.
      Bardzo często rodzice żyją w nieświadomości. Są przekonani, ze mają prawie idealne dziecko, nawet im na myśl nie przyjdzie, że dziecko używa brzydkich wyrazów, że przezywa dzieci. Mnie nie przeszkadza jak pani mówi, ze syn np. popchnął mniejszego kolegę, ponieważ potem "przerabiamy" temat i jak dotąd żaden incydent nie powtórzył się.
      Myślę, że ODPOWIEDNIA ( nie robić afery, tylko zasygnalizować ) interwencja rodziców może mieć korzystny wpływ. Co do tej krwi to pani na 100% zareaguje, ale agresja i przemoc słowna może być gorsza niż fizyczna sad((((
      • leli1 Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 16.05.08, 10:39
        dzieki za odp.
        Odkład młodziak poszedł do przedszkola zaczęły się problemy ze słownictwem. Przedtem wiekszosc aktywnego czasu spędzał z nianią (o typie ciepłej babuni) wiec nie miał do czynienia z takim słownictwem. Teraz przyżywa chyba jakąś fascynację słowami głupi, durny, smierdziel itp..... Oczywiscie staram sie tłumaczyć ze nie wolno itp....., ale póki co z małym skutkiem......tzn w domu tak nie mówi, ale ejstem przekonana ze w przedszkolu tak.
        Mam swiadomosc ze dzieci w przedszkolu tak mówią, nie jest to chyba zaden patologiczny wyjątek (zreszta wychowawczyni nas uspakaja), martwi mnie jednak ze np. taka mamuśka Kubusia (i moze jej podobne) ma pewnie wyrobione zdanie o moim dziecku jako skrajnej patologii.
        Kiedyś mój młodziak zwierza mi się że nie powiedział na próbie do przedstwienia wierszyka, który miał opanowany perfekcyjnie, na pytanie dlaczego, stwierdził ze Bartek mu powiedział ze jest głupi i sie niczego nie nauczy sad. Synuś wtedy bardzo to przeżył, tym bardziej, że opowiadał jak pani chwaliła inne dzieci a jego nie.
        Kusiło mnie wtedy, że iść skonfrontować, czy faktycznie tak było, ale odpuściłam, bo nie chciałam robić "afery".
        Czekam tylko ąz pójdę na przedstawienie na dzien Matki i pewnie zostane przez Kubusiową mamę zaatakowana smile.

        • krwawakornelia wyluzuj... 16.05.08, 18:53
          co ty sie przejmujesz.
          To jej problem co ona sobie mysli, nie twoj.
          A jezeli chcesz zeby twoj synek przestal sie martwic tym co inni o nim
          lub do niego mowia, to sama sie przestan tym przejmowac smile.
          To ty jestes dla malucha najwazniejszym wzorcem. Czy tego chcesz, czy
          nie.
    • madami Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 16.05.08, 20:35
      Sensowni rodzice drobne sprzeczki ( tzn. do pierwszej krwi) zostawiają dzieciom
      i się nie wtrącają. Można jedynie rozmawiać jak reagować w sytuacjach
      konfliktowych z rówieśnikami. Zwykle dzieci się wspólnie kotłują a chwilę potem
      świetnie bawią. Myślę, że warto zainteresować się czy określone sytuacje się
      natrętnie nie powtarzają bo możliwe jest, że nasze dziecko staje się ofiarą
      innego, silniejszego, patologicznego, złośliwego itp.
      • 123redomino Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 16.05.08, 21:17
        Rozumiem problem leli1 - sama ostatnio jestem skonsternowa
        postępowaniem pewnej mamy i jej córeczki. Bardzo elokwentna mama
        (notabene przedszkolanka z długoletnim stażem) jest miła i słodka
        tak jak i jej córeczka jednak podczas wspólnej zabawy z moim synkiem
        córeczka co chwila biega do mamy i narzeka i skarży się na
        zachowanie mojego synka (nie chodzi tu bynajmniej o popychanie czy
        przezywanie ale o sprawy typu " a ja mu dałam kwiatka a on go
        wyrzucił"). Mama jej tłumaczy zachowanie mojego synka (bardzo
        grzecznie) i jemu też tłumaczy dlaczego Zosia jest zła (wszystko w
        mojej obecności) a mój chyba tego w ogóle nie rozumie bo nie jest
        przyzwyczajony do skarżenia i w ogóle wychodzi na takiego gorszego
        co to mu ciągle muszą coś tłumaczyć. Staje się to coraz bardziej
        męczące ale synek nadal bardzo lubi tę Zosię i trudno mi ich
        unikać.. W tej sytuacji powinnam jakoś mądrze zareagować ale dzieci
        mają 5 lat i uważam, że same by się dogadały gdyby nie ta
        nadopiekuńcza mama..
      • woda-niegazowana Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 18.05.08, 08:58
        Oczywiście, że trzeba niektóre sprawy rozgraniczyć. Jeżeli córka skarży się do mnie, że jej ulubiony kolega cały dzień bawił się z kimś innym to jej tłumaczę, że on ma do tego prawo i czasem tak bywa. Ale jeśli powiedziałaby mi, że jakieś dziecko np. brzydko ją przezywa i wg. mnie było by to poniżanie dziecka NIE POZWOLIŁABYM sad((
        Jakim prawem, z jakiej okazji ktoś ma obrażać, czy poniżać moje dziecko ???.
        Była jakiś czas temu reklama o tolerancji...dzieci wyzywały się od głupków, Dawnów, wieśniaków....To dorośli uczą dzieci tych obraźliwych zwrotów, to oni nie mają świadomości, że pewne słowa bolą. Dopóki nie będziemy zwracać na to uwagi im będzie się wydawało, że to normalne wyzywać się. Chciałabym wiedzieć jeśli moje dzieci będą kogoś przezywać i uważam, że mam prawo zwrócić uwagę ( oczywiście tak jak pisałam wcześniej trzeba pewne sprawy rozgraniczyć) innym rodzicom, ze ich dziecko rani kogoś, słownie bo słownie, ale to jednak przemoc sad((((
    • kkokos Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 16.05.08, 21:30
      ja bym fakt pogryzienia mojego dziecka przez inne zgłosiła z pewnością.
      zwłaszcza w sytuacji, gdy sama muszę wysłuchiwać, że moje dziecko przezywa
      innych - bo inaczej utwierdzałabym dziecko w przekonaniu, że nie ma prawa do
      obrony, że on sam popełnia błędy i jest zły, a inni są ok mimo iż robią gorsze
      rzeczy.
      oczywiście rozmawiałabym bez złości itp., w tonie informacyjnym

      a że mama kubusia ma twoje dziecko za potwora - spoko, nie ona ostatnia. ty
      również będziesz jeszcze nie raz uważała jakieś dzieci za potwory smile) co gorsza,
      problem "czy jak o tym czy tamtym powiem wychowawczyni albo matce delikwenta, to
      już będzie skarżenie czy tylko ochrona mojego dziecka" będzie znacznie
      trudniejszy do rozstrzygnięcia np. pod koniec podstawówki, gdy dzieci już duże i
      teoretycznie zdrowe zasady współżycia mają już wpojone...
    • e_r_i_n Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 18.05.08, 10:11
      Incydent pozostaje bez echa - co chwila slysze, ze ten mnie
      popchnal, a tamtem przezwał.
      Jesli problem trwa dluzej, to zdarza mi sie rozmawiac z
      wychowawczynia - bylo niedawno tak, ze jeden chlopiec regularnie
      zaczepiał młodego, wiec zapytalam przedszkolanke, w czym problem (i
      czy mlody winny tez nie jest). Dostalam info, ze sprawa w toku, mama
      chlopca powiadomiona o problemie.
      Nie mam w nawyku skarzenia, mam pelne zaufanie do przedszkolanek w
      temacie zalatwiania spraw 'miedzydzieciowych'. One mnie informuja o
      duzych problemach, ja sie do nich tez tylko z takimi zwracam.
    • wolanka79 Re: skarżenie przez rodziców na inne dzieci 19.05.08, 18:58
      u nas było tak, że przez 3 lata przedszkola konflikty dzieci rozwiązywały same.
      Grupa był fajna, zgrana i nawet jak dzieciaki się pokłóciły to szybko dochodziły
      do porozumienia (z pomocą pań lub bez). Przyzwyczaiłam się do tej sytuacji i...
      stało się.
      Córka poszła do szkolnej zerówki, wspominała kilka razy, że X ją dusił, kopnął,
      powiedział tak a nie inaczej. Przyzwyczajona do przedszkola nie reagowałam
      ostro, aż tu pani pewnego dnia mnie poinformowała, że wystosowano pismo o
      usunięcie chłopca ze szkoły. Nauczycielki nie były w stanie poradzić sobie z
      jego atakami agresji, a problem narastał, gdyż rodzice chłopca nie chcieli ze
      szkołą współpracować. Chłopiec zaczął zagrażać zdrowiu innych dzieci, nawet nie
      chcę wspominać, jak ja się poczułam, gdy pani spytała "a to córka się nie
      skarżyła?". Poczułam się tak, jakbym olała własne dziecko.
      Od tej pory, jeżeli skarga na jakiegoś kolegę powtarza się, rozmawiam o tym z
      nauczycielką.
      Poza tym, sama nauczycielka prosiła rodziców, aby porozmawiali z rodzicami tego
      chłopca - liczyła, że być może bardziej wezmą sobie do serca rozmowę z rodzicami
      pokrzywdzonych dzieci, aniżeli pedagogiem, który zapewne się uwziął (mnie np.
      postawiła przed faktem, pewnego dnia powiedziała rodzicom chłopca, że to ja się
      uskarżałam, że mały dokucza mojej córce i prosiłam o interwencję).
      Choć nie pochwaliłam takiego rozwiązania, prawda jest taka, że podziałało.
      Chłopiec chodzi z rodzicami do poradni i z tego co wiem zachowuje się coraz
      lepiej, a co najważniejsze stara się. Nie ma już mowy o usunięciu ze szkoły,
      będzie chodził z córą do pierwszej klasy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka