Dodaj do ulubionych

Czy walczyć z czułością?

25.09.03, 12:53
Drogie Mamuśki!!!
Poratujcie mnie radą, podzielcie swoimi odczuciami, proszę.
Moja Córcia skończyła 25 miesięcy. Do 19 m-ca życia karmiłam ją piersią.
Jestem mamą pracującą, więc cycusianie było tylko wieczorkami i rankiem.
Oduczanie przebiegało długo i boleśnie, ale zakończyło się sukcesem (?).
I tu mam wątpliwość. Od jakiegoś czasu Mała przytula się do cycusia,
ale ....golutkiego. Usypiając kładzie na nim główkę, obejmuje, albo po
poprostu siada na mnie okrakiem, każe wyjąć cyusia i przytula się do
serducha...
Próby przekonania do, nazwijmy to, standardowych czułości, spotykają się z
silnym protestem, a przy tym brakuje mi stanowczości. Nie mam sumienia
przepędzić mojego stęskonionego dziecka, które szuka bliskości.
Z drugiej strony bywa to krępujące, gdy Mała domaga się mojego "obnażenia"
przy ludziach :-0, poza tym ostatnio spotkałam się z krytyką własnego męża :-
(((.
Jak myślicie? Czy to minie? Czy powinnam może zastosować metodę "cięcia" jak
to było przy oduczaniu od karmienia piersią, czyli z dnia na dzień powiedzieć
STOP?!
Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi,
Pozdrawiam,
Rudi
Obserwuj wątek
    • adasari Re: Czy walczyć z czułością? 25.09.03, 13:21
      Kiedyś minie na pewno.smile)
      Ja nie mam z tym problemów,bo zaakceptowałam to i rozumiem,że dziecku jest to
      potrzebne.
      A odczucia innych?
      No cóż,zależy od priorytetów.
      Dla mnie najważniejsze są odczucia dziecka.

      Pozdrawiam
    • e.beata Re: Czy walczyć z czułością? 25.09.03, 13:28
      wink mój mężczyzna ma 5 lat i nadal cyce wielbi i tak mu do końca życia
      zostanie, boć facet przecie wink
      Na obnażonym biuście już się nie kładzie /ale nie z własnego wyboru wink/, za to
      jak jestem w podkoszulku itp. bardzo chętnie wink, czasem w trakcie zabawy gdy
      myśli że nie widzę próbuje dorwać sie do ssania, ale reaguję, nie pozwalam.

      W zachowaniu twojej córeczki osobiście nie widzę nic dziwnego - mąż przecież
      też lubi złożyć głowę na nagim biuście wink. Z tym, że on będzie to robił przez
      lata całe a córeczka wkrótce przestanie wink.
    • aniask_mama Re: Czy walczyć z czułością? 25.09.03, 13:40
      Pozwól się przytulać, to chyba dla niej strasznie ważne.
      Mojego kolesia karmiłam 1,5roku, potem poszło bezboleśnie, sam zrezygnował,
      goły cycuś rozbawiał go do rozpuku. Potem jeszcze jakieś pół roku, może dłużej
      uwielbiał się przytulać do gołego biustu. Nawet dziś - 3 lata - czasem, jak
      mnie widzi rozebraną biegnie się przytulić.
      Wiesz, skoro dla Twojej Córci odzwyczajanie było trudne, to nie zabieraj jej
      wszystkiego na maxa. Ja myślę, że jak się już oswoi ze stratą, to sama
      zrezygnuje.
      • silije.amj Re: Czy walczyć z czułością? 26.09.03, 10:01
        Rudi, u nas jest coś podobnego, choć córka ma już 3 lata i 8 miesięcy
        (karmiłam ją podobnie jak ty do 20 mies.) Od maleńkiego dzieciątka miała
        zwyczaj, pijąc z jednej piersi, trzymać sobie łapką drugą pierś. Odzwyczaiłam
        ją od ssania, a zwyczaj potrzymania sobie piersi pozostał - do teraz! Po
        prostu działa to na nią bardziej uspakajająco niż inne formy przytulania czy
        głaskania. Pozwalałam gdy była malutka, teraz kiedy jest już przedszkolakiem,
        prostestuję (zwłaszcza że nieraz złapie niedelikatnie, przy ludziach już tego
        nie robi, sama wie, że nie wypada). Jestem w ciąży, więc tłumaczę, że trzeba
        ciucie zostawić dla młodszego dzidziusia, a my za to zrobimy coś bardziej
        atrakcyjnego. Twierdzi, że już nie pamięta, jak ssała, ale gdy się przy niej
        przebieram, to wciąż widok piersi wywołuje u niej radość, jakby mgliste
        wspomnienie przyjemności. Ale jednak głęboko w podświadomość zapadają dziecku
        te błogie chwile przy piersi z pierwszego okresu życia smile.
    • judytak Re: Trauma!!! 25.09.03, 15:30
      Ja bym też nie wysłała dziecka do przedszkola, ani dziś, ani jutro, do
      poniedziałku dziecko powinno się uspokoić.
      W tym czasie rozmawiałabym z nią, albo wprost, albo przenośnie, zależy jak
      zareaguje. O tym, że jak się zostaje samemu w pokoju, to nic złego nie może się
      wydarzyć. O tym, że do tej sali na pewno przyjdzie ktoś niedługo, chociażby
      pani sprzątaczka. O tym, że zaczną jej szukać, chociażby kiedy mama przyjdzie,
      i znajdą. O tym, co można w takiej sytuacji robić (krzyczeć przez okno,
      spróbować zadzwonić, jeśli w sali jest telefon, obserwować, czy ktoś przechodzi
      przed drzwiami itp.) Nie, żebym myślała, że to jest normalne, że zamykają
      dziecko w sali, ale dlatego, że wolę, żeby dziecko się nie bało, niż żeby się
      bało. Też o tym, co trzeba robić, żeby unikać takich zdarzeń (trzymać się z
      innymi, zwracać uwagę na to, co pani mówi, jak musi wyjść do łazienki to
      powiedzieć pani itp.) Nie, żebym myślała, że to dziecko ma o to dbać, a nie
      przedszkolanka, ale dlatego, że wolę, żeby nie zdarzały się takie sytuacje.
      Zadzwoniłabym do przedszkola, rozmawiałabym z przedszkolanką, nie robiłabym
      awantury, tylko spokojnie i stanowczo, poprosiłabym, żeby w poniedziałek rano,
      jak pójdziemy do przedszkola, porozmawiała z nami, tj. ze mną i z dzieckiem, o
      tym, że jej przykro, że tak się stało, o tym, że to nie wina dziecka i o tym,
      co ona robi, żeby więcej tak nie było (np. przed wyjściem z sali zawsze policzy
      dzieci lub odczyta listę itp.)
      W międzyczasie w domu stopniowo bym przyzwyczajała dziecko do tego, że może być
      samo w pomieszczeniu. Ale bardzo ostrożnie i powoli. Spałabym w jej pokoju,
      jeśli to potrzebne, przez dzień lub dwa, ale tak, żeby nie było żadnych
      dodatkowych przyjemności z tym związanych (np. kładzenie się później, długa
      rozmowa w łóżku).
      I miałabym nadzieję, że to skutkuje. A jakby w przedszkolu było bardzo źle (po
      kilku dniach nadal boi się tam zostać, czy coś podobnego, to musiałabym dalej
      myśleć (zmiana przedszkola, wizyta u psychologa itp.)
      Ale ja dziecka ni widzę, nie znam, przedszkola też nie, tak tylko sobie gdybam.
      Pozdrawiam
      Judyta
      • mamaizyimoniki Re: Trauma!!! 26.09.03, 08:50
        judytak napisała:

        > Ja bym też nie wysłała dziecka do przedszkola, ani dziś, ani jutro, do
        > poniedziałku dziecko powinno się uspokoić.
        > W tym czasie rozmawiałabym z nią, albo wprost, albo przenośnie, zależy jak
        > zareaguje. O tym, że jak się zostaje samemu w pokoju, to nic złego nie może
        się
        >
        > wydarzyć. O tym, że do tej sali na pewno przyjdzie ktoś niedługo, chociażby
        > pani sprzątaczka. O tym, że zaczną jej szukać, chociażby kiedy mama
        przyjdzie,
        > i znajdą. O tym, co można w takiej sytuacji robić (krzyczeć przez okno,
        > spróbować zadzwonić, jeśli w sali jest telefon, obserwować, czy ktoś
        przechodzi
        >
        > przed drzwiami itp.) Nie, żebym myślała, że to jest normalne, że zamykają
        > dziecko w sali, ale dlatego, że wolę, żeby dziecko się nie bało, niż żeby się
        > bało. Też o tym, co trzeba robić, żeby unikać takich zdarzeń (trzymać się z
        > innymi, zwracać uwagę na to, co pani mówi, jak musi wyjść do łazienki to
        > powiedzieć pani itp.) Nie, żebym myślała, że to dziecko ma o to dbać, a nie
        > przedszkolanka, ale dlatego, że wolę, żeby nie zdarzały się takie sytuacje.
        > Zadzwoniłabym do przedszkola, rozmawiałabym z przedszkolanką, nie robiłabym
        > awantury, tylko spokojnie i stanowczo, poprosiłabym, żeby w poniedziałek
        rano,
        > jak pójdziemy do przedszkola, porozmawiała z nami, tj. ze mną i z dzieckiem,
        o
        > tym, że jej przykro, że tak się stało, o tym, że to nie wina dziecka i o
        tym,
        > co ona robi, żeby więcej tak nie było (np. przed wyjściem z sali zawsze
        policzy
        >
        > dzieci lub odczyta listę itp.)
        > W międzyczasie w domu stopniowo bym przyzwyczajała dziecko do tego, że może
        być
        >
        > samo w pomieszczeniu. Ale bardzo ostrożnie i powoli. Spałabym w jej pokoju,
        > jeśli to potrzebne, przez dzień lub dwa, ale tak, żeby nie było żadnych
        > dodatkowych przyjemności z tym związanych (np. kładzenie się później, długa
        > rozmowa w łóżku).
        > I miałabym nadzieję, że to skutkuje. A jakby w przedszkolu było bardzo źle
        (po
        > kilku dniach nadal boi się tam zostać, czy coś podobnego, to musiałabym dalej
        > myśleć (zmiana przedszkola, wizyta u psychologa itp.)
        > Ale ja dziecka ni widzę, nie znam, przedszkola też nie, tak tylko sobie
        gdybam.
        > Pozdrawiam
        > Judyta



        Judyto, o co ci chodzi???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka