leży sobie karimata. Nie tak na płask, tylko zwinieta nie związana, czyli
luźny rulon. Szkodnik pcha się do środka, wczołguje się z niemałym trudem, po
to, aby w połowie drogi zacząć się awanturować i wycofywać z trudem jeszcze
większym. I tak ciągle.
A poza tym dziś zaczął wołać mama, Wprawdzie zaocznie, czyli jak wyszłam z
domu, ale zawsze to coś