1,5 letni terrorysta

30.09.03, 21:31
Mam problem z moim synkiem. Ma rok i 7 miesięcy i od jakiegoś czasu zrobił
sie okropny. Jeśli coś mu nie pasuje (np. skończy się bajka, musi wracać do
domu ze spaceru)rzuca się na ziemię i płacze, potem ze złości rozrzuca buty,
zabawki, krzesełko...co mu wpadnie w rękę. Do tego jest okropnie
nieposłuchany: bawi się włącznikiem od telewizora a zabranianie, zakazy,
zabieranie go w inne miejsce traktuje jako dobrą zabawę. Nawet leciutkie
klapsy traktuje jako element zabawy. A przecież nie mogę go bić ani sprawiać
mu bólu, choć czasem mam chęć naprawdę dać mu cięższego klapsa. Telewizor
już szwankuje od zabaw synka. Co robić??? Wiola, mama Leszka
    • edytek1 Re: 1,5 letni terrorysta 01.10.03, 00:35
      Mamy to samo dziecko? Chyba nie, bo ja mam córkę a do tego 2 miesiące młodszą.
      Zachowuje się jednak tak samo jak twój mały. Telewizor wyłączam z kontaktu jak
      jej się 2 razy nie uda to już nie próbuje. A jak się ścieka to jej pozwalam an
      wyładowanie złości ona się kładzie na ziemi i kwiczy. Jak mówię, ze jdę to jej
      przechodzi. ( Uważaj tylko na jego bezpieczeństwo i głowa do góry to minie).
      MAM NADZIEJĘ smile)))))))))))))!!!!!!!!!!!!!!!
    • mama_wiktora Re: 1,5 letni terrorysta 01.10.03, 09:09
      Niewiele ci doradzę, bo Wiktor na razie większych awantur nie urządzał, ale
      jedyna recepta to morze cierpliwości, konsekwencji i upierdliwości, no i tonę
      poczucia humoru; dziecko potrafi setki razy sprawdzać, czy to aby na pewno mu
      tego nie wolno...

      gosia
    • aluc Re: 1,5 letni terrorysta 01.10.03, 14:03
      ignorować ile się da - nawet za cenę zrobienia przez malczaka totalnego
      bałaganu w domu
      dla Maksa w stanie amoku nie ma większej radochy niż powyrzucanie rzeczy z
      półki właśnie pracowicie tam poukładanych przez matkę
      a to, co trzeba, egzekwować konsekwentnie, nawet za cenę tego rzucania się na
      podłogę i wyżywania się na przedmiotach, choćbyś miała przez kwadrans własnym
      ciałem mu ten wyłącznik zasłaniać
      nie wiem, czy klapsy pomagaję, ja nie stosuję, a wspomniane wyżej metody
      przynajmniej pozwalają jako tako przetrwać smile))
      • cyferki Re: 1,5 letni terrorysta 01.10.03, 16:59
        choćbyś miała przez kwadrans własnym
        > ciałem mu ten wyłącznik zasłaniać

        Czasem ten włącznik godzinę zasłaniam, ale mój maluch jakoś pamięta, że to, co
        zabronione jest najfajniejsze. Dzięki za wszystkie rady. Na razie pochowałam
        jednak co cenniejsze zabawki (np. organki), żeby dotrwały do lepszych czasów.
        Pozdrawiam. Wiola
    • chochlik4 Re: 1,5 letni terrorysta 02.10.03, 09:11
      Hej!
      Ja mam chyba podobny problem, tylko, że moja córka ma 11 miesięcy. Np. dziś w
      nocy obudziła się o godz. 2 i urządziła taki koncert, że 10 pięter bloku chyba
      się trzęsło. Chciała być tylko na rękach i albo chodzić tam, gdzie pokazuje
      paluszkiem albo stać przy oknie balkonowym. Nie mogłam nawet usiąść- tylko
      chodzić. Próbowałam "nie dać" się i w efekcie przetrwałyśmy do godz. 4 wśród
      dzikich wrzasków, płaczów i spazmów. Nie pomogło nawet pochlapanie buzi zimną
      wodą, kąpiel, zabawy, jedzenie, picie, etc. Nic. Zasnęła dopiero jak już nie
      miałam siły, zaczęły się we mnie rodzić uczucia mordercze i wyszłam do
      łazienki. Zobaczyła, że nie ma publiczności, bo tatuś też wyszedł i zasnęła.
      Rano jadłam na śniadanie serek i dzidzia koniecznie chciała trochę, jadłyśmy
      więc do spółki. Jak skończyłam i chciałam wyjść do kuchni, to rozległ sie dziki
      protest. W tej chwili protestuje o wszystko: mama nosi, mama nie nosi, dzidzia
      ma zabawkę, nie ma zabawki, itd. Złości się, rzuca czym dorwie, a nawet zaczyna
      bić. Dziewczyny, ja już nie mogę. Boję się co będzie dalej. Ale przede
      wszystkim nie wiem co robić. Poczytałam Wasze rady, żeby ignorować, ale obawiam
      się, że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają- ile nocy można nie spać? Poradźcie
      coś....Błagam sad
      • cyferki Re: 1,5 letni terrorysta 05.10.03, 22:29
        Leszek też tak miał wcześniej. Był nie do wytrzymania. Okazało się, że złości
        się o to, że go nie rozumiemy i nie wiemy o co chodzi... Przeczekiwanie aż się
        wypłacze nic nie dawało. Starałam się w dzień duuużo z nim bawić...wszystko
        robiłam z nim. to pomagało. Starałam się też go zmęczyć, wygłupialiśmy się,
        łaskotałam go, a wieczorem był już bardzo zmęczony. No i miał już mnie dość,
        więc w nocy raczej nie ryczał tak strasznie. U mnie najgorsze było położenie
        go spać. Dopiero jak miał rok i 3 miesiące to mogłam go uśpić bez wrzasków,
        choć czasem nawet teraz się buntuje. Ale jak wstanie w nocy to nawyżej chce
        pić, albo mu się coś śni i wstaję kilka razy. Czasem powie "mama" i położy się
        spać. Najgorzej jest jak o 4 rano budziic się wyspany. Wtedy nic nie pomaga.
        Chyba musimy poczekać aż po prostu te nasze kochane szkraby urosną. Ja już też
        nie mam sił. Zwłaszcza, że teraz zaczęłam studia i mam próby chóru 3 razy w
        tygodniu, więc Leszekodczuje mój brak troszkę. Mam nadzieję, że mnie nie
        zamęczy.
        • asochac1 Re: 1,5 letni terrorysta 07.10.03, 14:23
          rany jak ja was rozumiem. Wczoraj moj synek 17 mies. wrzeszczal 30 minut bo
          najpierw nie pozwolilam mu sie bawic farba do witrazy (trucizna...) a potem
          zanioslam do jego sypialni. Spowodowalo to pol godzinna awanture. Tym razem nie
          pomoglo nawet odwracanie uwagi ani proby przekupienia. I chyba jedyna rada
          wytrzymac. Jedno wiem na pewno: nie wolno sobie odpuscic i "oddac" dziecku za
          takie zachowanie. Ostatnio zdarzylo mi sie ze dwa razy ze przy takiej awanturze
          mnie ponioslo i po prostu odepchnelam od siebie wrzeszczacego malucha. Tzn nie
          przytulal sie do mnie tylko podchodzil blisko i sie darl (zorientowal sie, ze
          jak jest blizej to lepiej go slychac...) Mialam straszna ochote dac mu klapa i
          chyba zachowalam sie tak, zeby tego nie zrobic. I wczoraj wlosy mi na glowie
          stanely deba: podczas awantury (chyba najgorszej jaka byla do tej pory)
          chcialam wziac malego na rece, myslalam ze go to troche uspokoi. A on zaczal
          odpychac mnie i meza. I wtedy sobie pomyslalam, ze przeciez pare dni wczesniej
          sama go tego nauczylam... Straszna nauczka dla mnie. Tylko ze tej cierpliwosci
          czasem juz na prawde brakuje. Ale jak piszecie, trzeba sie wziac w garsc i
          czekac az maluszki troche urosna i przejda przez ten etap.
          • agusia029 Re: 1,5 letni terrorysta 08.10.03, 09:23
            Moja córeczka ur 30.01.2002 - witam w klubie! U mnie już nie tylko telewizor
            szwankuje, ale zmywarka i kuchenka! Kiedy wraca np. ze spaceru idzie prosto do
            kuchni i kręci kurkami od kuchenki (płyta ceramiczna). Aż dziw, że jeszcze nie
            było pożaru! Kiedy dostanie za to po łapkach, troche popłacze i dalej! Jak ją
            zapytam: chcesz dostac w pupę?, to śmieje się i mówi, że tak - ją to bawi. Ze
            starszą też to przechodziłam, w końcu wyrosła. Nie mówię już o skakaniu z
            łóżka, wchodzeniu na parapet okienny czy stół. Zresztą w ten sposób szaleją
            obydwie, wiec czasami naprawdę mam chwile załamania nerwowego. Ale nie ma jak
            herbatka z melisy i wasze wsparcie na forum. Na razie tabletki odstawilam -
            próbuję radzić sobie bez wspomagania.
            Pozdrawiam. Mama Oleńki i Inusi.
      • agusia029 Re: 1,5 letni terrorysta 08.10.03, 09:26
        chochlik4 napisała:

        > Hej!
        > Ja mam chyba podobny problem, tylko, że moja córka ma 11 miesięcy. Np. dziś w
        > nocy obudziła się o godz. 2 i urządziła taki koncert, że 10 pięter bloku
        chyba
        > się trzęsło. Chciała być tylko na rękach i albo chodzić tam, gdzie pokazuje
        > paluszkiem albo stać przy oknie balkonowym. Nie mogłam nawet usiąść- tylko
        > chodzić. Próbowałam "nie dać" się i w efekcie przetrwałyśmy do godz. 4 wśród
        > dzikich wrzasków, płaczów i spazmów. Nie pomogło nawet pochlapanie buzi zimną
        > wodą, kąpiel, zabawy, jedzenie, picie, etc. Nic. Zasnęła dopiero jak już nie
        > miałam siły, zaczęły się we mnie rodzić uczucia mordercze i wyszłam do
        > łazienki. Zobaczyła, że nie ma publiczności, bo tatuś też wyszedł i zasnęła.
        > Rano jadłam na śniadanie serek i dzidzia koniecznie chciała trochę, jadłyśmy
        > więc do spółki. Jak skończyłam i chciałam wyjść do kuchni, to rozległ sie
        dziki
        >
        > protest. W tej chwili protestuje o wszystko: mama nosi, mama nie nosi,
        dzidzia
        > ma zabawkę, nie ma zabawki, itd. Złości się, rzuca czym dorwie, a nawet
        zaczyna
        >
        > bić. Dziewczyny, ja już nie mogę. Boję się co będzie dalej. Ale przede
        > wszystkim nie wiem co robić. Poczytałam Wasze rady, żeby ignorować, ale
        obawiam
        >
        > się, że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają- ile nocy można nie spać? Poradźcie
        > coś....Błagam sad


        Przede wszystkim nie przejmuj się sąsiadami!!!
        Jezeli mieli kiedyś dzieci - zrozumieją, a ty bedziesz miała o jeden kłopot
        mniejsmile
        Mama Oleńki i Inusi.
Pełna wersja