Dodaj do ulubionych

lepsze bite niz zdechle

25.08.08, 16:19

To ponizej to dumny wpis-rada w dyskusji miedzy mlodymi i starszymi
matkami,babciami. Dyskusja byla na forum u rencistow i taki oto
kwiatek:

grenka1: napisala
Ja wyrażałam swój pogląd jako synowa z jednej strony i z drugiej
strony jako babcia, ponieważ byłam jedną, a jestem drugą. Może
dlatego ta moja wypowiedź się rozmyła, ale wystarczyło dokładnie
przeczytać to co napisałam.

Tak jak już pisałam, moja teściowa, z którą mieszkałam 4 lata,
chociaż opiekowała się wnukiem do trzeciego roku życia, nigdy nie
wtrącała się do mojego postępowania z dzieckiem, a wręcz nawet je
pochwalała. Jeśli zasłużył na klapsa, to nie chowała go, jak to się
mówi pod spódnicę, tylko zawsze mówiła, że "lepsze bite niż
zdechłe", a pupa nie szklanka. Nawet nie rozmawialiśmy z sobą na
temat wychowywania dziecka, wystarczyło, że wymieniłyśmy się
spojrzeniami, a już każda wiedziała o co chodzi.
Sama była matką 4 synów. Ona była dla mnie wzorem matki i babci.
Chociaż ja, patrząc teraz z perspektywy lat, byłam chyba bardziej
rygorystyczna w stosunku do swoich dzieci niż ona, ale to
zaowocowało tym, że nigdy nie miałam z nimi żadnych problemów
wychowawczych, chociaż ich sama wychowywałam.


Musze powiedziec, ze zmasakrowalo mi troche psyche, chociaz to nie
moja matka i nie babcia (na szczescie)moich wnukow. Duzo
takich "skutecznych matek" w Polsce? A moze tak trzeba?
Obserwuj wątek
    • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 19:01
      > Musze powiedziec, ze zmasakrowalo mi troche psyche, chociaz to nie
      > moja matka i nie babcia (na szczescie)moich wnukow. Duzo
      > takich "skutecznych matek" w Polsce? A moze tak trzeba?

      Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
      nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
      zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba jednak
      za malo jest takich "skutecznych matek".
      • viola01 Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 19:51
        > Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
        > nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
        > zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba jednak
        > za malo jest takich "skutecznych matek".

        popieram w 100%
      • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 12:39
        trocheprawdy napisała:
        >
        > Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
        > nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
        > zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba jednak
        > za malo jest takich "skutecznych matek".

        A może się mylisz, wszak bezstresowe wychowanie dopiero ostatnio
        jest w modzie, kiedyś dzieci bito dyscypliną w szkole, za karę
        klęczały godzinami na ziarnach grochu albo dostawały łomot skórzanym
        pasem. A ci mordercy to poprostu dzieci, które nauczone zostały
        egzekwowania biciem w wersji dojrzałej.
      • a.nancy Re: lepsze bite niz zdechle 29.08.08, 12:36
        > Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
        > nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
        > zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba jednak
        > za malo jest takich "skutecznych matek".

        kibole i gwalciciele byli dziecmi w czasach, kiedy bicie bylo powszechna metoda
        wychowawcza.
    • otojestem Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 19:59
      > Musze powiedziec, ze zmasakrowalo mi troche psyche, chociaz to nie
      > moja matka i nie babcia (na szczescie)moich wnukow. Duzo
      > takich "skutecznych matek" w Polsce? A moze tak trzeba?

      Ale co jest w tym poście takiego strasznego?? Na moje to matka i teściowa
      znalazły jakiś wspólny język jeżeli chodzi o wychowanie dzieciaka. No chyba że
      coś źle czytam uncertain
      • sabko Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 20:52
        Stwierdzenie "Lepsze bite niż zdechłe" może faktycznie mało delikatne jeśli
        chodzi o dziecko ale cóż.... popieram poprzedniczki, taka postawa mnie
        bynajmniej nie szokuje.
        Może przydałoby się aby niektórzy rodzice mniej pobłażliwie podchodzili do
        poczynań swoich pociech
        • bi_scotti Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 21:26
          Jest cos nie w porzadku z cytowaniem wypowiedzi z innego forum i
          krytykowaniem autorki "za Jej plecami" - jesli masz opinie na temat
          wypowiedzi, dyskutuj z autorka tam, gdzie oryginalny post zostal
          zamieszczony.
          • mamakruszynki Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 22:18
            wlasnie dzis pomyslałam o tym, że jednej panienki ktora z geba na
            mnie wyskoczyła, nie szczędząc kwiecistych epitetów w moja strone,
            za to, że zwróciłam jej uwagę, zeby psu ktory na wszytskich szczekał
            (rasa na moje oko raczej z niebiezpiecznych) i wyrywał jej się ze
            smyczy, załozyła kaganiec - chyba nikt jej w dziecinstwie nie bil, a
            szkoda;
            a mowiąc poważnie- nie jestem za biciem, bo ta metoda ma krotkie
            nogie, dziecko staje sie agresywne i buntuje się jeszcze bardziej-
            ale czasem w ostateczności klaps byc musi; jestem za klarownym
            sytemem nagord i kar i konsekwencją w wychowaniu; przykłady braku
            konsekwencji to chocny słynna już "Superniania",która przeciez na
            marginesie nikogo nie biła, a potrafiła wymusić posłuszenstwo, przy
            minimum znajomości psychiki dziecka; oczywiscie przyklad superniani
            moze kogos razic ale chcialam tylko wskazac przyklad ktory jest
            powszechnie znany (przy zalozeniu, że rzeczywiscie tv pokazuje
            prawde wink
            • kiniak22 Re: lepsze bite niz zdechle 25.08.08, 23:07
              sama nie jestem za dawaniem klapsow ale moja corka niejednego juz dostala kiedy
              na to zasluzyla- a raczej kiedy inne rzeczy nie skutkowwaly, ogolnie dzieci
              moich nie bije ale staram sie aby mnie sluchaly i respektowaly, za to ostatnio
              spotykam w piaskownicy pewna mamusie tez z dwojka pociech w podobnym wieku do
              moich, i powiem wam ze kiedys wleje najepierw mamusi (za bezstresowe
              wychowywanie swoich dzieci) a potem wychowam sobie jej corke! bo szlag mnie
              trafia jak po raz kolejny krzycze na jej dziecko zeby nie sypalo piaskiem w oczy
              mojej mlodszej corci a mamusia wydaje sie byc na to glucha! (zreszta jak i na
              uwagi innych rodzicow)
              podsumowujac, zwolenniczka klapsow nie jestem, ale jesli taki ma zrobic z
              dziecka porzadnego czlowieka to nie widze przeszkod
              • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 02:59
                Skoro mamuska nie reaguje to podejdz i tez sypnij jej piachem w oczy
                niech zobaczy jak to jest.
              • mgla_jedwabna Re: lepsze bite niz zdechle 05.09.08, 23:16
                Oj Kiniak22, przebilas Mamekruszynki, bo zaprzeczasz sobie samej dwa razy: raz stwierdzasz, ze nie jestes za dawaniem klapsow, ale twoja corka niejednego dostala, a drugi raz, kiedy nie jestes zwolenniczka klapsow i jenoczesnie nie widzisz przeszkod... Agresja w stosunku do dziecka w piaskownicy i jego matki wylewa ci sie uszami, wrzeszczysz, a i przylozyc bys chciala, tylko nie wypada.
            • mgla_jedwabna Re: lepsze bite niz zdechle 05.09.08, 23:12

              A ja mam wrazenie, ze takie panienki byly wlasnie wychowywane metoda "racje ma ten, kto wrzasnie i przylozy" i raczej nikt im nic nie tlumaczyl cierpliwie, i nie nauczyl sluchac uwaznie, co ludzie maja do powiedzenia i zastanawiac sie , czy nie maja czasem racji.

              Mamakruszynki zaprzecza sama sobie, bo pisze ze pyskatej panny z psem nikt nie bil zapewne, a za chwile, ze dziecko bite staje sie agresywne i buntuje sie jeszcze bardziej.
    • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 09:58
      Bicie i inne formy "egzekwowania" posłuszeństwa nie są niczym innym
      jak znęcaniem się nad dzieckiem.
      Jak tego nie nazwiecie, nie chodzi o nauczenie dziecka tego czy
      tamtego, ale o to, by dziecko było posłuszne. Wszak klaps to szybka
      forma "nauki".
      Kilka razy mnie też świeżbiła ręka, by dać małej klapsa - nie
      zrobiłam tego, bo wiem, że to ja miałam problem ze swoimi emocjami a
      bicie pomogło by mi /wyładowanie emocji/ a ją jedynie by upokorzyło.

      "lepsze bite niż zdechłe"
      Właśnie takie "frazesy" są najbardziej szkodliwe.
      Ciekawe, czy gdyby żona mówiła do męża:"ty rogaczu" on brał by to na
      żarty, ew. uważał jedynie za ot, taki sobie nieszkodliwy zwrot.

      > byłam chyba bardziej
      > rygorystyczna w stosunku do swoich dzieci niż ona, ale to
      > zaowocowało tym, że nigdy nie miałam z nimi żadnych problemów
      > wychowawczych
      Czyli bicie = brak problemów. Bardzo przepraszam, ale brak bicia ma
      się równać problemom?
      Problemy z wychowywaniem dzieci są zawsze. Zresztą - co to są owe
      problemy? Zwyczajne rzeczy, któe pojawiają sie w życiu? A może fakt,
      że dziecko włamuje się do kiosków albo wymusza na młodszych kolegach
      kasę?
      Moje dziecko nigdy nie zostało uderzone - ma 5 lat. Nie wiem, jakie
      będzie za kilka-kilkanaście lat. Ale zadaniem rodzica jest dać
      dziecku takie podstawy, by radziło sobie w życiu. I dać mu
      przyzwolenie na uczenie się na własnych błędach, tak jak i my to
      robiliśmy. A karanie dziecka za błędy, które popełnia jest zwykłym
      sadyzmem.
      Jak myślę że rodzice potrafią bić niemowlę, to nóż otwiera mi sie w
      kieszeni. Nie wierzę, że rodzice zaczynąją bić dziecko gdy ma
      dopiero np. 5 lat. I taki kilkunastolatek dalej dostaje wciry, a że
      jest już silniejszy, to jest to krok od tego, by zaczął bić inne
      dzieci.

      Moja znajoma stłukła swoje dziecko, gdy miało 8 miesięcy.
      Powiedziała "sprałam go tak, ze słychać było w całym kościele" - a
      wszystko to dlatego, ze dzieciak nie zachowywał się w kościele, jak
      ona chciała. I mówi o tym z dumą! I że od tego czasu mały już był w
      kościele grzeczny! Ona się tym chwali - to jest dla mnie
      niezrozumiałe. Chłopak ma teraz 14 lat i jest kłębnkiem nerwów, a
      matka go jeszcze sznatażuje /jak mówi, nie potrafi sobie z nim
      czasami dac rady/, że jak będzie niegrzeczny, to pójdzie mieszkać do
      ojca! No na litość Boską! To jest "wychowywanie"? Nikt mi nie wmówi,
      że ona to robi dla jego dobra! To z jej ust wychodzą słowa, że teraz
      to ona już nie ma z nim kłopotów właściwie, że dała sobie z nim
      radę! Sic!
      Najsmutniejsze jest to, że jak jej mówię, że straszenie dziecka swym
      własnym ojcem to nie jest dobra rzecz, tak jak i bicie tak małego
      dziecka, to ona patrzy na mnie jak na wariatkęuncertain I ja to rozumiem -
      bo gdyby przyznała, że robiła i robi źle, jej świat by sie zawalił.
      Ona nie zna innej formy wychowywania jak tylko bicie i wrzaski. I
      nigdy nawet nie brała innej pod uwagę.

      Czasami na mąłą wrzeszczę - wstyd mi za to, bo wyglądam wtedy jak
      wariatkauncertain Ale dobrze wiem, z czego to się bierze - z bezsilności i
      nieradzenia sobie z własnymi emocjami. Czasami zwyczajnie jestem z
      jakiegoś powodu zła, mała zaczyna szaleć i w końcu jej się obrywa,
      bo ja siedzę jak na igłach, gotuje się we mnie i nawet mała rzecz
      jest mnie w stanie wytrącić z równowagi.
      Zawsze, gdy niesłusznie jej sie oberwie - przepraszam ją i tłumaczę,
      że nakrzyczałam niesłusznie, że nie powinnam. I takie postępowanie
      owocuje - ona także potrafi przepraszać.

      Nie wiem, co będzie za jakiś czas. To moje pierwsze dziecko. Pewnie
      popełniłam masę błędów /wielu jestem świadoma/, pewnie okres
      dojrzewania będzie trudny. Ale chcę ją przygotować do zycia tak, by
      miała w sobie wystarczające pokłady siły, by móc z nich czerpać.
      • agava00 Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 11:21
        ale o czym ty w ogóle piszesz?
        rąbnięta, nadpobudliwa mamuśka bijąca niemowlaka to ma być reprezentantka
        rodziców stosujących klapsa jaką jedną z metod wychowawczych???
        wybacz, ale ograniczenie w tym temacie do schematu "bije = katuje= zneca sie =
        nie panuje nad soba etc" to jakas zenujaca pomylka

        no oczywiscie najlepiej jest wyzwac rodzicow, nazwijmy to - konsekwetnych od
        tyranow

        moje dzieci dostawaly w tylek za kare, prawie zawsze byly uprzedzane

        nie wszyscy sa debilami i leja dzieci za to, ze sa dziecmi (halasuja, placza, itp)

        mozna swoje dziecko kochac, opiekowac sie nim, bawic z nim i dawac klapsy kiedy
        sobie na to zasluzy - ono nie bedzie nieszczesliwe

        normalna sprawa

        na marginesie: to jakas paranoja.. zeby bac sie nakrzyczec na swoje dziecko
        do jasnej cholery! jak wiekszosc dzieci ma czuc respekt przed rodzicami
        ("genetycznie" grzeczne i posluszne to znaczna mniejszosc)


        ---------
        • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 13:04
          agava00 napisała:

          > ale o czym ty w ogóle piszesz?
          > rąbnięta, nadpobudliwa mamuśka bijąca niemowlaka to ma być
          reprezentantka
          > rodziców stosujących klapsa jaką jedną z metod wychowawczych???
          > wybacz, ale ograniczenie w tym temacie do schematu "bije = katuje=
          zneca sie =
          > nie panuje nad soba etc" to jakas zenujaca pomylka

          No dobrze, maluchowi dasz klapsa za karę, a gdy ten dorośnie i klaps
          go już nie ruszy jaką metodę wychowawczą zastosujesz?

          > no oczywiscie najlepiej jest wyzwac rodzicow, nazwijmy to -
          konsekwetnych od
          > tyranow

          No oczywiście, że tyranów, mój dziadek lał swoich synów, mój ojciec
          lał mojego starszego brata, bita byłam ja choć mniej, bo byłam
          raczej grzecznym dzieckiem, choć jak każde dziecko popełniałam
          błędy, jak to dziecko i za owe błędy dostawałam, ale czy dorośli nie
          popełniają błędów, kto im wtedy wymierza karę? Nie było to
          katowanie, ale bicie pasem. Dla mnie upokarzające, jakie uczucia mną
          wtedy miotały to moje, bo moja osobowość nie godziła się na takie
          poniżanie, na taki sposób pokazywania swojej wyższości, swoich
          racji, na takie wymierzanie kary. Tyraństwo nic więcej.

          > moje dzieci dostawaly w tylek za kare, prawie zawsze byly
          uprzedzane

          A potem one będą biły inne dzieci uprzedzając je o tym "nie wkurzaj
          mnie, bo Ci wleje tak, że własna matka cię nie pozna".
          Ciekawa tylko jestem jaką karę wymierzysz dziecku jak przyprowadzi
          je do domu matka pobitego przez nie dziecka. Powiesz mu, że bić nie
          wolno mimo, że sama to robisz? Dasz mu klapsa? Czy może tak go
          zlejesz żeby mu się odechciało bicia innych?

          > mozna swoje dziecko kochac, opiekowac sie nim, bawic z nim i dawac
          klapsy kiedy
          > sobie na to zasluzy - ono nie bedzie nieszczesliwe
          >
          > normalna sprawa

          Nieszczęśliwe może nie będzie, choć to też zależy od psychiki
          dziecka, ale w momęcie przyjmowania klapsów szczęśliwe raczej też
          nie będzie. Z pewnością nauczysz dziecko, że jeśli argumenty słowne
          są kiepsko wyrażone to trzeba przejść do argumentów siłowych, a może
          prościej od siły zacząć skoro jest najbardziej skuteczna...?

          jak wiekszosc dzieci ma czuc respekt przed rodzicami

          Na szacunek trzeba zasłużyć, bite dziecko nie będzie cię szanować,
          będzie się ciebie bało, bo jest słabsze i nie może się obronić, co
          innego jak dorośnie, wtedy sobie pogadacie...
          • sabko Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 13:35
            U nas tak to już jest, ze wszystko jest albo białe albo czarne.
            Jeśli ktoś nie bije dziecka stosuje wychowanie bezstresowe, jeśli ktoś przyznaje
            się do klapsów to zaraz katuje, i leje na kwaśne jabłko.

            Jakoś nikt nie zauważa, ze miedzy tymi skrajnościami jest jeszcze wiele innych "
            odcieni"

            Owszem zgadzam się ze bicie nie jest metodą wychowawczą, ale danie klapsa, które
            choć na chwilę otrzeźwi brząca gdy nic innego nie pomaga na pewno nie doprowadzi
            go do nerwicy a nam pomoże opanować sytuację o której potem możemy na spokojnie
            z dzieckiem porozmawiać i wytłumaczyć.

            Klapsów czepiają się wszyscy, natomiast mało kto zwraca uwagę mamą które nie
            robią kompletnie nic aby jakoś zapanować nad złym zachowaniem pociechy,
            tłumacząc się "bezstresowym wychowaniem dziecka.
            • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 14:06
              Przede wszystkim ludzie idąc za modą tak naprawdę nie wiedzą czym
              jest bezstresowe wychowanie. To nie jest pozwalanie na wszystko,
              tylko konsekwencja w wychowaniu przy jasno określonych zasadach.
              Dziecko nawet te wychowywane bezstresowo musi mieć postawione
              granice, musi znać zasady - a bezstresowe wychowanie czy wychowanie
              poprzez klapsy to tylko sposób na egzekwowanie tychże zasad.
            • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 14:15
              > Owszem zgadzam się ze bicie nie jest metodą wychowawczą, ale danie
              klapsa, któr
              > e
              > choć na chwilę otrzeźwi brząca gdy nic innego nie pomaga na pewno
              nie doprowadz
              > i
              > go do nerwicy a nam pomoże opanować sytuację o której potem możemy
              na spokojnie
              > z dzieckiem porozmawiać i wytłumaczyć.

              Sabko, nie twierdzę, że klapsy są współmierne z katowaniem, jednakże
              sama po sobie wiem, że z czasem są coraz boleśniejsze.
              Czym jest klaps w oczach dziecka, ktoś się nad tym zastanawiał jak
              odbiera nas dziecko, co o nas wtedy myśli?
              Poza tym, jak klaps otrzeźwi to ok, można przejść do rozmowy, a jak
              nie otrzeźwi co wtedy? Uderzysz mocniej? Zagrozisz, że zawołasz ojca
              jak się nie uspokoi?
          • agava00 Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 17:12
            no przykro mi, ze masz tak traumatyczne przezycia z dziecinstwa

            ja w dupsko dostawalam bo zaslugiwalam, moja siostra nie - byla ulozona
            nauczylam sie dzieki temu kilku rzeczy
            nieszczesliwa jakos specjalnie nie bylam (normalna sprawa, ze bylo mi zle, ze
            dostalam - nic przyjemnego, ale w efekcie zrozumialam zwiazek przyczynowo
            skutkowy i wierze, ze o to chodzilo moim rodzicom)

            innych dzieci nigdy nie bilam (ale jak trzeba bylo, umialam sie obronic)

            nie mozna porownywac klapsa do tluczenia na kwasne jablko

            poza tym, obraza mnie twoj tekst:

            > > moje dzieci dostawaly w tylek za kare, prawie zawsze byly
            > uprzedzane
            >
            > A potem one będą biły inne dzieci uprzedzając je o tym "nie wkurzaj
            > mnie, bo Ci wleje tak, że własna matka cię nie pozna".
            > Ciekawa tylko jestem jaką karę wymierzysz dziecku jak przyprowadzi
            > je do domu matka pobitego przez nie dziecka. Powiesz mu, że bić nie
            > wolno mimo, że sama to robisz? Dasz mu klapsa? Czy może tak go
            > zlejesz żeby mu się odechciało bicia innych?

            wypraszam sobie

            niestety nie rozumiesz istoty stosowania klapsa

            mam dwoje dzieci i jestem zadowolona z tego jakie sa

            wiem, ze w duzej mierze to moja zasluga
            choc czasem zalamuje rece, to wiem, ze to normalne zdrowe dzieci
            zadne wyrachowane, rozpuszczone gnojki czy zestresowane trzesidupki

            jak sytuacja tego wymaga to potrafie je postawic do pionu

            rodzic musi umiec zapanowac nad swoim dzieckiem
            w jaki sposob - juz on to wie najlepiej bo kazde dziecko jest inne
            • owocoskala Re: lepsze bite niz zdechle 09.09.08, 13:34
              > mam dwoje dzieci i jestem zadowolona z tego jakie sa
              Zobaczymy jak za 20- 30 lat będa cie oceniać dzieci. To nie są psy
              do tresury.
              Wszystkim zwolenniczkom planowej przemocy życzę żeby kiedyś wasze
              dzieci potraktowały was podobnie kiedy po raz piąty popuścicie w
              Pampersa czy wylejecie zupę. Niech was strzelą tak... na
              otrzeźwienie a potem pogadacie. Zakładając że w ogóle się wami zajmą.
        • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 15:35
          Nic dodac nic ujac.
          Jesli rodzic da klapsa z jakiegos powodu to niech bedzie
          konsektwentny do konca i nie przeprasza za to dziecka,bo wprowadza
          to wiekszy burdel w jego glowie niz sam zasluzony klaps.
          Bicie 8 miesieczniaka za to,ze zle zachowuje sie w kosciele to jakas
          paranoja i ta matka nadaje sie na odzial psychiatryczny.
          • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 16:25
            > Jesli rodzic da klapsa z jakiegos powodu to niech bedzie
            > konsektwentny do konca i nie przeprasza za to dziecka,bo wprowadza
            > to wiekszy burdel w jego glowie niz sam zasluzony klaps.
            Więc analogicznie - niech będzie konsekwentny i jak go ktoś wkurzy
            na ulicy, niech mu zasłużenie walnię w gębęsmile

            Ja nie przepraszam za klapsy /bo ich nie daję/ ale za fakt, że
            nawrzeszczę na nią, gdy może owszem, jest powód, ale nie na tyle, by
            wyżywać się na dziecku. Bo szybciej tracę cierpliwość, gdy jestem
            wkurzona, a jak mała coś zbroi to zwyczajnie - moja wściekłość
            znajduje ujścieuncertain Mało chwalebne przyznasz. Dlatego mówię
            przepraszam, ale tłumaczę też, że ona zrobiłą źle, ale jednak ja
            troche przesadziłam z krzykami. Wg mnie to jest uczciwe wobec
            dziecka.
            Staram się jasno określać reguły, ale też nie trzymam się ich
            sztywno - może "pertraktować".
        • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 16:20
          > no oczywiscie najlepiej jest wyzwac rodzicow, nazwijmy to -
          > konsekwetnych od tyranow
          KOnsekwentny - jak nie przestaniesz to ci złoję skórę?

          Zawsze zadziwia mnie właśnie brak konsekwencji rodziców. Jak
          dziecko spsoci, jak powtarza mu sie kilka razy, a ono dalej swoje
          robi, to klaps albo wręcz lanie jest usprawiedliwione, tak? A jak
          dorosły wciąż popełnia te same błędy to jemu nie walnie się w tyłek,
          bo niby dorosły? Dlaczego wolno bić dzieci, a dorosłego już nie?
          Czyżby dlatego, że dziecko nie odda, a dorosły może? Czy ci,którzy
          biją swoje dzieci z taką samą łatwością stanęli by w obronie
          słabszego, mieli by w sobie tyle tej swojej cholernej odwagi? Bo
          uderzyć dziecko to żaden wyczyn, wszak słabsze i zależne od
          rodziców. Ale postawić się w obronie słabszego? Co to, to nie.
          Czy wiesz, że dziecko kocha swoją matkę /rodziców/ bezkrytycznie i
          trzeba napradę straszliwie je skrzywdzić, by przestało ich kochać?
          Moja kuzynka pracuje w takim ośrodku. Dzieciaki czekają z
          utęsknieniem na swoich rodzicieli, a ci głeboko w doopie mają swoje
          potomstwo, w domu rodzicielskim bite, poniżane, olewane. Ale dla
          dzieci są to ICH rodzice, oni ich kochają, tęsknią, bo to jest ich
          RODZINA. Kogóż mają poza nimi? A nam wydaje się, że co, to całe
          traktowanie ich, dzieci, spływa po nich jak po kaczce?! Dopóki od
          matuli czy tatula nie dostaną porządnie w kośc zawsze będzie to dla
          nich ICH matka/ojciec, jedyna, kochana. Płakac się chce.

          Nie chcę stawiać znaku rózności pomiędzy klapsem a biciem. Pewnie
          bywają sytuacje, gdy taki klaps działa rzeczywiście orzeźwiająco.
          Ale uważać go za metodę wychowawczą - to już naprawdę gruba przesada.

          Jest też inny problem - rodzice niewykształceni, nieoczytani, tacy,
          którzy są - przepraszam - zbyt tępi, by chcieć dobrze wychować swoje
          pociechy. Tacy, którym wydaje się, ze skoro ich tak wychowywano i
          wyrośli na "porządnych" ludzi, to bicie nie jest niczym złym, a
          wręcz przeciwnie - to dobra metoda.

          > na marginesie: to jakas paranoja.. zeby bac sie nakrzyczec na
          swoje dziecko
          > do jasnej cholery! jak wiekszosc dzieci ma czuc respekt przed
          rodzicami
          Nie chodzi o to, że "boję się " nakrzyczeć na swoje dziecko, ale o
          fakt, że krzyk bierze się z faktu, ze to JA mam problem, że nie
          dziecko jest problemem, albo ty, co je stwarza, ale że to moja
          sprawa, że nie potrafię ujarzmić swoich emocji na tyle, by znaleźć
          inny sposób na przetłumaczenie dziecku, co robiło źle.
          Na swoim przykładzie widzę, że to nie wina dziecka, że się
          wkurzyłam, ale wina mojej reakcji na to, co zrobiło. Gdybym miała
          czasami więcej oleju w głowie i węcej opanowania, nie musiałabym
          przepraszać małęj, że nawrzeszczałam na nią, bo coś tam zrobiła. BO
          owszem - jeżeli powód był naprawdę ważny, np. wyrwała mi rękę i
          wybiegła na ulicę, mimo iż prosiłam, by trzymała mnie za rękę, to
          podniesiony głos może przynieść efekty. Ale wrzeszczenie co rusz
          jako czynnik wychowawczy? To nieporozumienie. Zresztą
          zaobserwowałam, że czasami, gdy z premedytacją podnoszę głos, to
          działa. Ale gdy robię to częściej niż raz na miesiąc - jej reakcja
          słabnie i chyba musiało by się skończyć na niebotycznych wrzaskach,
          by miało to przynieść jakiś efekt. A jest dzieckiem grzecznym,
          mądrym i sporo rozumie, i nie jest nadpobudliwa - wtedy wychowanie
          jest rzeczywiście koszmarem.



          • agava00 Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 18:35
            > Nie chcę stawiać znaku rózności pomiędzy klapsem a biciem. Pewnie
            > bywają sytuacje, gdy taki klaps działa rzeczywiście orzeźwiająco.
            > Ale uważać go za metodę wychowawczą - to już naprawdę gruba przesada.

            nie chcesz ale ciagle to robisz... np. ponizej

            > Jest też inny problem - rodzice niewykształceni, nieoczytani, tacy,
            > którzy są - przepraszam - zbyt tępi, by chcieć dobrze wychować swoje
            > pociechy. Tacy, którym wydaje się, ze skoro ich tak wychowywano i
            > wyrośli na "porządnych" ludzi, to bicie nie jest niczym złym, a
            > wręcz przeciwnie - to dobra metoda.

            nie jestem niewyksztalcona, tepa czy leniwa
            poprostu tak wychowuje swoje dzieci i nie ma dyskusji
            kazdy w swoim domu postepuje wg jakiegos schematu
            jedni tlumacza, tlumacza i tlumacza
            a inni tlumacza, tlumacza i daja klapsa
            to naprawde nie jest ani patologia, ani zezwierzecenie ani sadyzm

            roznic miedzy dzieckiem a doroslym jest wiele
            nie moze sobie kupic fajek w sklepie, nie wezmie kredytu, nie moze prowadzic
            samochodu...

            dziecko to dziecko, w wielu sprawach nie mozemy go traktowac na rowni z doroslym
            i czasem (rowniez dla jego dobra) musimy interweniowac, posuwajac sie do
            bardziej radykalnych srodkow niz samo tlumaczenie

            dobra...
            dziecko(lat 6)trzeci raz z rzedu wycina sobie nozyczkami na kolanie dziure (przy
            okazji jakis super truper wycinanek)
            za kazdym razem w nowych spodniach
            najwyrazniej nie wywarlo na niej wrazenia tlumaczenie, ze niszczy spodnie, ze
            musze teraz kupic nowe, ze nie mam juz kasy, nie bedzie na cos innego itp
            podnosze glos
            niech widzi, ze w koncu musi zaczas uwazac
            mam za to przepraszac?
            to nie ja nabroilam
            ja jestem rodzicem, ja mam prawo podniesc glos - dziecko zasluzylo

            wolisz tlumaczyc do usranej smierci?

            dobrze, ze przynajmniej widzisz roznice miedzy notorycznym wrzeszczeniem a
            uzasadnionym, ograniczonym do koniecznosci krzykiem

            ---------
            • guderianka Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 21:29
              > najwyrazniej nie wywarlo na niej wrazenia tlumaczenie, ze niszczy
              spodnie, ze
              > musze teraz kupic nowe, ze nie mam juz kasy, nie bedzie na cos
              innego itp
              > podnosze glos
              > niech widzi, ze w koncu musi zaczas uwazac

              zrób coś,żeby wywarło wrażenie
              Daj igłę i nitkę niech samo zeszyje i w takich portkach chodzi
              Ewentualnie niech chodzi z dziurą wink
              • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 21:34
                To naprawdę dobry pomysłsmile
            • owocoskala Re: lepsze bite niz zdechle 10.09.08, 11:47
              > niech widzi, ze w koncu musi zaczas uwazac
              > mam za to przepraszac?
              > to nie ja nabroilam
              > ja jestem rodzicem, ja mam prawo podniesc glos - dziecko zasluzylo
              >
              > wolisz tlumaczyc do usranej smierci?
              Idziesz po majmniejszej linii oporu. Jest wiele innych środków też
              niezbyt miłych, lepszych niz bicie czy nawet krzyki w tej sytuacji.
              Bicie jest poniżające a krzyki nic nie dają. Możesz dziecku
              zmniejszyć lub zabrać kieszonkowe za "szkody materialne", możesz
              zagrozic że następnym razem nie kupisz nowych spodni za 70 zł tylko
              z ciucholandu czy to co napisała przedmówczyni. U nas karą jest też
              np. zakaz grania w gry komputerowe. Sa oczywiście zasady - jedna
              kara za 1 przewinienie i adekwatna. Jakoś z wiekiem dziecka jest
              lepiej, kary stosuje się coraz rzadziej. Jeśli dziecko o coś prosi w
              sklepie, jakiś drobiazg, lody, komiks itp. Jak dostaje podkresla się
              ze to dlatego że była grzeczna albo mówi się że przy tym zachowaniu
              dziś nie ma szans. Przy tak inteligentnym i wrażliwym dziecku jak
              moja muszę się wysilić intelektualnie przy krzykach i nie daj Boże
              biciu uznałaby mnie za głupiego brutala i przestała kochać.
          • otojestem Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 19:14
            Jak
            > dziecko spsoci, jak powtarza mu sie kilka razy, a ono dalej swoje
            > robi, to klaps albo wręcz lanie jest usprawiedliwione, tak?

            Tak to już jest na świecie, że ludzie są różni, jedni cierpliwi, inni trochę
            mniej, a jeszcze inni wcale i ci wszyscy ludzie mają dzieci. Jeżeli ktoś leje
            dziecko na każdym kroku, notorycznie i bez przerwy 20 razy dziennie to wszystko
            wskazuje na to że nie należy do żadnej z tych grup, tylko po prostu jest debilem
            i ma bardzo poważny problem z sobą. Oczywiście fajnie się pisze oceniając
            innych, czy maja prawo dawać klapsy gdy ma się grzeczne, rozumiejące dziecko,
            które tak naprawdę broi raz w tygodniu albo rzadziej i które o wszystko się pyta
            czy może, a jak nie to spuszcza głowę i godzi się z tym. Ja należę do tych
            szczęśliwych rodziców, że z reguły kończy się na tłumaczeniach, ale jak mówię
            ładnie i spokojnie - uważaj na herbatkę bo zaraz ci się wyleje, a dzieciak robi
            mi złośliwą minę, patrzy się na mnie i rozlewa herbatkę na dywan, po czym kiedy
            słyszy że ma wziąć szmatę, powycierać, a potem iść do swojego pokoju, zaciska
            zęby i kopie mnie ze złości, to daruj dostanie klapsa i wierz mi nie jestem
            jakaś tępa, czy niewykształcona, po prostu dostanie klapsa i już
            • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 21:33
              Moje dziecko nie jest aniołem. Ma czasami takie zagrania, że ręce mi
              opadają. Ale jakoś nie wpadłam na pomysł, by posłuszeństwo
              egzekwować klapsem.
              Jak zaczyna wrzeszczeć i uparcie twierdzi, że tego czy tamtego nie
              zrobi, pierw jej tłumaczę, nawet i 5 razy, po czym oświadczam, ze
              jak znowu zachowa się jak przed chwilą pójdzie na dywanik, albo za
              drzwi. Najczęściej dalej reaguje wrzaskiem, więc spokojnie biorę to
              moje wrzeszczące szczęście za rekę i wyprowadzam, czasami wynosze na
              rękach. Tam każę jej przemyśleć swoje zachowanie, zastanowić
              się/dostaje jeszcze jedną szansę/ i jak już będzie wiedziała, może
              przyjść do pokoju - wszystko to spokojnym i łagodnym głosem/o ile
              jeszcze jestem w staniesmile/. Po kilku minutach, podczas których
              czasami słyszę krzyki a nawet kopanie w drzwi, mała wchodzi i
              przeprasza. A ja łagodnie tłumaczę co zrobiła źle, przytulam ją i
              zapominamy o sprawie.
              I myślę, że jej zachowanie wypływa z tego, że nie potrafi poradzić
              sobie z własnymi emocjami. Czasami, gdy zaczyna takie przedstawienie
              po prostu ją przytulam. I... pomaga.

              Ja należę do tych
              > szczęśliwych rodziców, że z reguły kończy się na tłumaczeniach,
              ale jak mówię
              > ładnie i spokojnie - uważaj na herbatkę bo zaraz ci się wyleje, a
              dzieciak robi
              > mi złośliwą minę, patrzy się na mnie i rozlewa herbatkę na dywan,
              po czym kiedy
              > słyszy że ma wziąć szmatę, powycierać, a potem iść do swojego
              pokoju, zaciska
              > zęby i kopie mnie ze złości, to daruj dostanie klapsa i wierz mi
              nie jestem
              > jakaś tępa, czy niewykształcona, po prostu dostanie klapsa i już
              A dlaczego od od razu każesz mu sprzątać? Oczywiście, że on odbiera
              to jako Twoją złośliwość. Wszak przed chwilą sam był taki.
              Wiesz, czego ja bym spróbowała? Zapytałabym czy sprawiało mu to
              frajdę. Czy lubi tak robić? A potem powtórzyłabym, ze to było złe, i
              jeżeli będzie tak robił, wyrzucę jego ukochany kubek, bo to z niego
              rozlewa herbatę /ew. coś podobnego/. A potem zapytałabym, czy lubi
              rozlewać wodę, bo jak to lubi, to z konewki będzie sobie mógł lac do
              woli.
              Co do 6-cio letniego dziecka notorycznie wycinającego dziurę w
              gaciach - wcześniej nie wykazywało podobnych skłonności?
              Sześciolatek jest już prawie ukształtowany /nie dosłownie
              oczywiście/. Charakter dziecka wszak kształtuje się najbardziej do 3
              roku życia. Potem możemy zgrubsza korygować, ale nie nadrobimy już
              strat.
              Nie wyobrażam sobie, by mojemu dziecku przyszło nagle coś takiego do
              głowy,jak wycinanie dziur. Oczywiście nie biorę pod uwagę w tej
              chwili sytuacji, gdy dziecko co rusz wpada na równie "rewelacyjny"
              pomysł. Ale Może warto wtedy rozważyć nadpobudliwość dziecka?
              Moja tylko raz w wieku prawie 5 lat pokolorowała mi jedną ze ścian.
              Przyznam, że zbaraniałam. Nie wykazywała nigdy takich skłonnoścismile I
              co, miałam nawrzeszczeć? Dać klapsa, by zapamiętała? Wystarczyło, że
              powiedziałam, ze ściana nie jest do rysowania, jak braknie jej
              kartek, to dam jej nowe. Nie podnosiłam głosu, mówiłam łagodnie i z
              lekkim smutkiem w głosie. A co ona zrobiła? rzuciła mi się na szyję
              i powiedziała: przepraszam mamusiu, nie będe już tak więcej robić.
              Nie, nie przymuszam dziecka do przeprosin za każdą duperelę. Ona to
              już po prostu wie.
              • otojestem Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 22:12
                Widzisz, to wszystko co piszesz jest fajne i fajnie się to czyta. Ja bardzo dużo
                rzeczy tłumaczę, tłumaczę i tłumaczę, znam swoje dziecko i wiem jak mogę
                egzekwować od niej pewne rzeczy i nie mówię tu o klapsach. Cały widz polega na
                tym, że ona tez zna swoją mamę i doskonale wie jak i czym wyprowadzić mnie z
                równowagi i zdarzają się takie chwile że dostanie tego klapsa. Nie mówię tu o
                laniu, biciu pasem, smyczą itp., mówię o zwykłym klapsie.
                • asia.sthm Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 22:25
                  Nawet zwykly klaps to porazka. Wystrzegaj sie na litosc boska tych
                  klapsow. Czym male dziecko tak cie wyprowadza z rownowagi, ze
                  musisz mu przylozyc ?? I co zrobisz jak jeden klaps nie pomoze, ani
                  drugi. Co zrobisz jak dziecko bedzie wieksze? wieksze od ciebie? Bo
                  te wieksze to dopiero potrafia z rownowagi wyprowadzic!!! smile))
              • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 22:57
                Przyznam, że zbaraniałam. Nie wykazywała nigdy takich skłonnoścismile I
                co, miałam nawrzeszczeć? Dać klapsa, by zapamiętała? Wystarczyło, że
                powiedziałam, ze ściana nie jest do rysowania, jak braknie jej
                kartek, to dam jej nowe. Nie podnosiłam głosu, mówiłam łagodnie i z
                lekkim smutkiem w głosie. A co ona zrobiła? rzuciła mi się na szyję
                i powiedziała: przepraszam mamusiu, nie będe już tak więcej robić.
                Nie, nie przymuszam dziecka do przeprosin za każdą duperelę. Ona to
                już po prostu wie.

                To bardzo fajnie,ze ty ladnie dziecku wytlumaczylas,ze ono zrobilo
                zle ,a jemu bylo bardzo przykro. Tylko,ze dzieci sa rozne. Ciekawe
                co bys zrobila gdyby twoja mala z wrednym usmiechem po twoim
                tlumaczeniu wziela kredki czy tam farbki i patrzac ci w oczy zaczela
                mazac druga sciane? Tez ze spokojem bys tlumaczyla,a moze wtedy
                lepiej sie juz rozplakac zeby dziecko zobaczylo jak ci jest przykro.
                Ja rozumiem,ze dzieci popelniaja bledy i robia czasem rzeczy
                nieprzemyslane w koncu sa dziecmi,ale jesli dziecko z czystej
                zlosliwosci robi to nadal to wybacz ,ale skoro slowne tlumaczenie
                nic nie pomoglo to wytlumaczylabym recznie. Zwierzeta tez karca
                swoje mlode fizycznie i jakos nikt im nie zarzuca sadyzmu. RObia to
                dla dobra mlodych.
                • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 26.08.08, 23:31
                  >Zwierzeta tez karca
                  > swoje mlode fizycznie i jakos nikt im nie zarzuca sadyzmu. RObia
                  > to dla dobra mlodych.
                  Ptaki wyrzucją z gniazd słabsze potomstwo, bo ma ono mniejsze szanse
                  na przeżycie i rodzicom "szkoda czasu i energii" by je karmić.
                  Przemyśl sobie dobrze, co napisałaś.

                  Ciekawe
                  > co bys zrobila gdyby twoja mala z wrednym usmiechem po twoim
                  > tlumaczeniu wziela kredki czy tam farbki i patrzac ci w oczy
                  zaczela
                  > mazac druga sciane? Tez ze spokojem bys tlumaczyla,a moze wtedy
                  > lepiej sie juz rozplakac zeby dziecko zobaczylo jak ci jest przykro
                  Bo może zaczęłąm kształtować jej charakter od początku, ucząc ją, że
                  tego nie wolno, bo innym będzie przykro itp frazesy. Może ma
                  charakter po mnie i nie musiałam wypleniać z niej tej dziecięcej
                  złośliwości? Może zamiast wrzeszczeć na nią wolałam tłumaczyć nawet
                  100 razy, może mam inne dziecko niż matki dające swoim dzieciom
                  klapsy?

                  Znam wiele maluchów. Wiem, którym matkom/ojcom zdarza sie dziecku
                  walnąc w tyłek. To widać po stosunku do dzieci, po ich traktowaniu.
                  Jak rodzić traktuje dziecko jak ciężar /nie dosłownie/, jak ono go
                  wkurza bo ono coś tam akurat chce, a on nie ma ochoty nim się akurat
                  zajmować - może wtedy zaczyna kiełkować w dziecku ta złośliwośc?
                  Naprawdę nie wierzę w to, że ca 50% dzieci rodzi się ze skłonnością
                  do podkładanie rodzicom świni i robienia na złość. Dzieci nie mają
                  tego w sobie. Owszem, są przypadki skrajne, ale czyżby miały one być
                  aż tak częste, jak częste jest karanie dzieci klapsem/biciem?

                  Wracając do znajomych i ich dzieci. Bicie bywa dziedziczne - ci,
                  którzy byli bici częstokroć częściej biją swoje pociechy. Mój dobry
                  znajomy także uważa, że wolno mu trzasnąć młodszego w tyłek/nie
                  pamiętam, jak było ze starszym/. Bo zbroił. Najlepsze jest to, ze ma
                  naprawdę super dzieci. A klaps młodszy dostaje za to, że np. nie w
                  porę poszedł sie umyć mimo ponagleń rodzica. Albo za to, że
                  zwyczajnie marudził i coś tam popłąkiwał/nikt nie pomyślał, że mały
                  zwyczajnie może mieć... zły dzień!/. No i dzieciak z płaczem i
                  upokorzeniem /przy kilku obcych i z rodziny/ zrobił, zego od niego
                  oczekiwano.
                  Uważam, że gdybyśmy swoim dzieciom przypisywali więcej cech...
                  ludzkich, nie było by takich problemów. Wszak dziecko zwyczajnie
                  może być niewyspane, może miało zły sen i nie potrafi odreagować,
                  może coś mu dolega, ale nie na tyle, by było tego w pełni świadome,
                  a może po prostu ma gorszy dzień, może rysunek mu ni ewyszedł a się
                  starał, albo ktoś powiedział mu coś przykrego.... Dlaczego uważamy,
                  że nam, dorosłym wolno zachowywać się debilnie, a dziecko nie ma
                  prawa postępować nieracjonalnie i głupio? Przecięz to DZIECKO! My,
                  rodzice mamy je wychować, nie wyszkolić.

                  A co ym zrobiła, gdyby dalej mazała po ścianie? Nie wiem, może
                  powidziałabym że te pieniążki, które ma w skarbonce musze
                  przeznaczyćna malowanie i że nie będę mogła nic jej kupować przez
                  jakiś czas. A moze dorzuciałbym dobranockę, jako że nie stać mnie na
                  płacenie rachunków za prąd z powodu malowania. Bo co z tego, że ją
                  walnę w tyłek i ona przestanie? Przecież i tak w końcu wymyśli coś
                  nowego, jeszcze durniejszego! Dziecko musi wiedzieć, że przyczyna
                  rodzi skutek. Jak raz i drugi zobaczy, że jej działanie nie
                  przyniesi eefektu, przesatnie. To logiczne. Tak jak przezywanie w
                  szkole - póki obiekt drwin reaguje, jest frajda. Jak przestaje -
                  koniec zabawy.
                  Nie, nie dałabym dziecku klapsa w takim przypadku. Może i bym się
                  wściekła, może podniosłabym nadmiernie głos, ale nie uderzyłabym
                  jej, bo byłoby to tylko i wyłącznie siłowe rozwiązanie i byłoby mi
                  wstyd, że ja, dorosła kobieta zachowuję się w ten sposób.
                  • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 00:26
                    > Ptaki wyrzucją z gniazd słabsze potomstwo, bo ma ono mniejsze
                    szanse
                    > na przeżycie i rodzicom "szkoda czasu i energii" by je karmić.
                    > Przemyśl sobie dobrze, co napisałaś.

                    Przemyslalam. Nie pisalam o poczynaniach dobrych dla przetrwania
                    gatunku tylko miotu.

                    W podanych przez ciebie przykladach bicia musze stwierdzic,ze bylo
                    to niepotrzebne. Sama dostawalam za takie idiotyczne "przewinienia"
                    i nie chce powielac bledow swoich rodzicow,bo doskonale pamietam jak
                    sie czulam. Nie mam pojecia czy te wyjatkowo wredne i zlosliwe
                    dzieci sa takie,bo rodzice gdzies popelnili blad czy bylyby takie
                    gdyby wychowywal je ktos inny madrzejszy i spokojniejszy. Trudno cos
                    takiego stwierdzic. Twoja corka akurat jest z tych grzecznych dzieci
                    i pewnie ciezko ci sobie wyobrazic gdyby miala byc inna. Uwazasz ,ze
                    to jaka jest to zasluga twojego wychowania. Moze masz racje,a moze
                    ona poprostu taka jest. Ja np. wiem,ze gdyby moje dziecko mnie bilo
                    i nie reagowalo na moje stanowcze prosby o to, zeby tego nie robilo
                    to wkoncu dostaloby po lapach. Dziecko musi znac swoje miejsce
                    w "stadzie" musi sie nauczyc ,ze bicie drugiego moze miec dla niego
                    nieprzyjemne konsekwencje lacznie z tym,ze ktos mu moze oddac i nie
                    musi to byc wcale rodzic. MOj brat np. juz w swoim zyciu dostal
                    nauczke ,ze ktos mniejszy on niego niekoniecznie musi byc slabszy.
                    Po tygodniu spedzonym w szpitalu juz nigdy z nikim sie nie bil.
                    Lekcje dostal i zapamietal na cale zycie,byla bolesna ale jakze
                    skuteczna smile
                  • guderianka Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 08:09
                    Ciekawe
                    > co bys zrobila gdyby twoja mala z wrednym usmiechem po twoim
                    > tlumaczeniu wziela kredki czy tam farbki i patrzac ci w oczy
                    zaczela
                    > mazac druga sciane? Tez ze spokojem bys tlumaczyla,a moze wtedy
                    > lepiej sie juz rozplakac zeby dziecko zobaczylo jak ci jest przykro

                    A dlaczego nie wolno? Tak szczerze?
                    Ponieważ..
                    Bo..
                    Bo mieszkanie musi ładnie wyglądać?
                    MOżna u dziecka w pokoju wyznaczyć miejsce na ścianie w którym może
                    tworzyć
                    Można przykleić papier na wszystkich ścianach i pójść z dzieckiem na
                    układ, ze tu może sobie mazać do woli a jak się już ściana zabrudzi
                    to naklei się nowy papier

                    Można malować razem z dzieckiem. W poprzednim miejscu zamieszkania
                    namalowałam na białej ścianie obraz za drzwiami (akurat dołek mnie
                    dopadł i powstała twarz w ogniu i w wodzie z wychodzącym wężem z
                    otworu gębowego), powstały kwiaty błękitne które w miejscu płatków
                    miały przyklejone płyty CD, w przedpokoju "radosna twórczość" i
                    machanie pędzlem umoczonym w farbie i gąbką,a w pokoju córki-na jej
                    zyczenie-powstał świat wodny-rekin, ośmiornica, nemo. Ja rysowałam
                    kontury a ona kolorowała w środku. Gdy była młodsza (2-3lata) miała
                    wyznaczony w pokoju kącik w którym mogła sobie przyklejać co chciała
                    a twórczość farbkowa powstawała u jej cioci na specjalnej ściance,
                    gdzie ja, owa ciocia i nasze dzieci narysowałyśmy bociana na łące
                    +akcesoria (żaby,muchy, ważki itp ) wink
                    Nie wolno tłumić dziecka
                    I trzeba się zastanowić nad przyczyną zachowania-trzeba eliminować
                    przyczynę a nie skutek

                    Pisze to ta, która zaliczyła kilka klapsowych wpadek uncertain mimo że
                    bardzo się starała
                  • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 10:12
                    > Ciekawe
                    > > co bys zrobila gdyby twoja mala z wrednym usmiechem po twoim
                    > > tlumaczeniu wziela kredki czy tam farbki i patrzac ci w oczy
                    > zaczela
                    > > mazac druga sciane? Tez ze spokojem bys tlumaczyla,a moze wtedy
                    > > lepiej sie juz rozplakac zeby dziecko zobaczylo jak ci jest
                    przykro

                    Dzieci są kserokopią swoich rodziców, to my pokazujemy im jak się
                    reaguje w danych sytuacjach, histeria, płacz, złość, bicie, wrzaski,
                    rzucanie zabawkami - wystarczy poobserwować samych siebie, a
                    wszystko robi się takie oczywiste.
                  • brookeforrester Re: lepsze bite niz zdechle 01.09.08, 11:23
                    green_land, piszesz bardzo madrze, ale szkoda Twojej energii na dyskusje. do
                    tych, ktorzy bija i tk nigdy nic nie dotrze, zaden argument, bo pisza, ze masz
                    "jeden". no bo to jest bardzo silny argument- stop przemocy! jakiejkolwiek.
                    niektorzy niestety sa zbyt malo wrazliwi (?),by to pojac.
                    jestem zdania,ze dziecko to skrzynia, ile w nia wlozymy, tyle potem wezmiemy.
                    jesli zaladujemy agresje..no coz. niektorzy pisza tu o tym, ze "kazde dziecko
                    jest inne, gdybys miala takie jak ja..." nie wiemy jak by bylo, ale moim zdaniem
                    wychowanie ksztaltuje dziecie w znacznym stopniu. wiec jesli komus 6 latek (!)
                    tnie ubrania to znaczy o wczesniejszym bledzie rodzicow i kochany green-Landzie,
                    tlumaczenie komus co Ty bys zrobila to dla mnie absolutne marnowanie czasu (bo
                    przeciez Twoje dziecko tak by nie zrobilo).i to zrozumiale, moje tez mam
                    nadzieje za 4 lata tak nie postapi. choc to ciezki typ i mam z nim przejscia,
                    ale metod wychowawczych z klapsowaniem nie stosuje i nie bede stosowac.
                    tak wiec moje dziecko lat niecale 2 maluje po scianach (jakos nie mam z tym
                    problemow), robi nieraz wielki bajzel, jest uparte i okropnie sie zachowuje nie
                    raz nie dwa... ale za to tlumaczeniem osiagnelam wiele rzeczy, np. zdejmuje SAM
                    buty po wejsciu do domu,sprzata po sobie (jak rozleje, bierze scierke sam) jak
                    go o cos prosze, zazwyczaj robi (chowa zabawki itd), gdy zdarza mu sie histeria,
                    to po chwili mija, gdyz mowie (podniesionym tonem,zeby go przekrzyczec) "czekaj
                    czekaj, zaraz Ci wytlumacze dlaczego tak a tak". o dziwo, "glupie" niespelna
                    2letnie dziecie sie zamyka i slucha co mowie. jego rozpacz mija.
                    wiecie co mnie najbardziej bulwersuje? dlaczego dziecko ma zawsze robic i w
                    danym momencie to co chce rodzic? green_land juz o tym wspomniala, ze dziecko
                    tez czlowiek, moze miec zly dzien itd. oczywiscie bywaja kwestie bezdyskusyjne.
                    ale czesto mama czy tata wymuszaja cos na dziecku, bo tak wlasnie im sie
                    zachcialo. no i niektore zakazy- sa bezsensowne. a gdy latorosl sie nie
                    zastosuje- dostaje w tylek. pomyslcie o tym.
                • dorianne.gray Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 00:37
                  trocheprawdy napisała:

                  Zwierzeta tez karca
                  > swoje mlode fizycznie i jakos nikt im nie zarzuca sadyzmu. RObia
                  to
                  > dla dobra mlodych.

                  Zgadzam się w stu procentach, bicie dzieci to zezwierzęcenie.

                  Znam takiego chłopaka, który był wychowywany krzykiem i klapsami. Po
                  kilkunastu latach okazało się, że wyrósł bardziej, niż rodzicom się
                  zdawało, na dokładkę jest agresywny. Zamiast zyskać szacunek,
                  rodzice zaczęli bać się własnego syna. Polecam uwadze
                  zwolenników/zwolenniczek "konsekwencji".
                  • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 02:42
                    Szkoda,ze nie znasz zadnego przykladu dziecka wychowywanego
                    bez "konsekwencji",ktore leje swoich rodzicow. Chyba mi nie
                    wmowisz,ze cos takiego nie ma miejsca. Zreszta ta dyskusja i tak
                    robi sie bezowocna. Ty wychowuj swoje dziecko bez konsekwencji takie
                    twoje prawo. Ja mam prawo dac dziecku klapsa jak sobie na to zasluzy
                    i bynajmniej nie mam tu na mysli notorycznego krzyku i bicia.
                    • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 10:55
                      >Ty wychowuj swoje dziecko bez konsekwencji takie
                      > twoje prawo.
                      Bez konsekwencji czyli bez klapsa???

                      > Szkoda,ze nie znasz zadnego przykladu dziecka wychowywanego
                      > bez "konsekwencji",ktore leje swoich rodzicow.
                      Pewnie są takie przypadki. Tylko zastanów się nad przyczyną takiego stanu rzeczy
                      - może rodzice zamiast poświęcać dziecku czas i zwyczajnie je wychowywać
                      zajmowali sie sobą i swoją karierą zamiast dzieckiem.
                      Nie ma skutku bez przyczyny.

                      >Ja mam prawo dac dziecku klapsa jak sobie na to zasluzy
                      > i bynajmniej nie mam tu na mysli notorycznego krzyku i bicia.
                      Ono jak dorośnie, także będzie miało prawo walnąć Cię w gębę, jak wg niego na to
                      zasłużysz. Pasuje Ci? W takim razie ok.
                      • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 13:58
                        > Ono jak dorośnie, także będzie miało prawo walnąć Cię w gębę, jak
                        wg niego na t
                        > o
                        > zasłużysz. Pasuje Ci? W takim razie ok.

                        Boze kobieto czy ty masz tylko jeden argument??? Ja dostalam w swoim
                        zyciu troche nie zawsze zasluzenie,ale na rodzicow nigdy reki nie
                        ponioslam i nie podniose ,bo tak bylam wychowana. Jak ktos inny
                        pozwala sobie zeby dzieciak dawal mu po gebie workiem z klockami to
                        nastepnym razem bedzie to klucz francuski i takie jest moje zdanie w
                        tym temacie.
                        • mmaupa Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 14:05
                          Ale patrz, co wynioslas z tego wychowania: przekonanie, ze mozna bic osobe
                          slabsza i zalezna od ciebie.
                        • mamciulka-nikulka Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 14:07
                          trocheprawdy napisała:

                          > > Ono jak dorośnie, także będzie miało prawo walnąć Cię w gębę,
                          jak
                          > wg niego na t
                          > > o
                          > > zasłużysz. Pasuje Ci? W takim razie ok.
                          >
                          > Boze kobieto czy ty masz tylko jeden argument??? Ja dostalam w
                          swoim
                          > zyciu troche nie zawsze zasluzenie,ale na rodzicow nigdy reki nie
                          > ponioslam i nie podniose ,bo tak bylam wychowana.

                          Sama potwierdzasz jedną rzecz, że ty dostawałaś od rodziców nawet
                          nie zawsze zasłużenie, jednak wychowali cię tak, że ty na nich ręki
                          nie podniesiesz. Czyli rodzic ma prawo bić dziecko, dziecko rodzica
                          nie. To trochę tak, jak dać karę dziecku, bo sąsiadka się
                          poskarżyła, bez wysłuchania co dziecko ma do powiedzenia - argument
                          w użyciu tylko jednej strony. Twoje dziecko na ciebie ręki nigdy nie
                          podniesie przez respekt, za to wyrzuci z siebie to uczucie gdy samo
                          będzie miało pod sobą słabszego podporządkowanego człowieka, którego
                          klapsem nauczy respektu. Tak samo jest z młodymi wykładowcami,
                          którzy odreagowują na studentach, bo poczuli władzę, wczęsniej
                          przecież nie mieli takiego przywileju.
                    • dorianne.gray Odsyłam do Konstytucji 27.08.08, 22:36
                      trocheprawdy napisała:

                      >Ja mam prawo dac dziecku klapsa jak sobie na to zasluzy


                      Nie masz prawa.

                      KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
                      Rozdział II
                      WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA
                      Art. 40.
                      Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub
                      poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar
                      cielesnych.
                      Art. 48.
                      1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi
                      przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości
                      dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego
                      przekonania.

                      Bijąc dziecko, łamiesz prawo. Traktując dziecko jak swoją własność,
                      nie szanujesz go jako człowieka.
                      • otojestem Re: Odsyłam do Konstytucji 27.08.08, 23:04
                        Rany julek, kobiety o czym wy w ogóle piszecie, bicie, katowanie i poniżanie nie
                        równa się klapsowi w tyłek. Poza tym dlaczego dziecko ma prawo gryźć, bić lub
                        kopać swoją mamę (jest wiele takich dzieci i nie jest to kwestia dziedziczenia,
                        bądź obserwacji rodziców) a mama ma stać i pokornie tłumaczyć że robi źle poraz
                        tysięczny??? Ogólnie to ta rozmowa zmierza donikąd, ktoś ją nakręcił i teraz
                        czyta i się śmieje z naszych emocji, bo jakoś nie zauważyłam, żeby się
                        wypowiedziała choć raz na temat, który ją tak strasznie poruszył.
                        • dorianne.gray Re: Odsyłam do Konstytucji 27.08.08, 23:09
                          Nie porównuję klapsa do tortur, zwracam uwagę na konstytucyjny zakaz
                          stosowania kar cielesnych, który jest zawarty w tym samym artykule.
                          A klaps, niestety, poniża. Daje prosty komunikat: jesteś smarkiem, a
                          ja jestem silniejszy/a i mam nad tobą władzę, masz robić, co ci
                          każę, bo ci wleję.

                          Rzeczywiście, bardzo dobry argument.
                        • mariken oczywiście, że nie musi tłumaczyć! 27.08.08, 23:45
                          można przylać, dlaczego nie?
                          a najlepiej od razu zamknąć w piwnicy, bo toto takie głupie i nic
                          nie rozumie przecież!
                          po co się męczyć (tłumaczyć po raz setny i wychowywać) jak można
                          przecież pójść na skróty i po prostu UDERZYĆ?

                          dziecko NIE MA PRAWA bić swojej mamy, ale mama MA PRAWO bić dziecko?
                          bo jest mniejsze... smutne.

                          kochane mamusie, które tak fantastycznie radzicie sobie ze swoimi
                          dziećmi za pomocą cudownych klapsów - mam nadzieję, że kiedyś
                          zrozumiecie, gdzie popełniłyście błąd.
                          • otojestem Re: oczywiście, że nie musi tłumaczyć! 27.08.08, 23:56
                            Ten temat jest jak temat o przyprowadzaniu dzieci z katarem do przedszkola czyli
                            niekończąca się opowieść. Wybaczcie wszystkie cudowne i świecące przykładem
                            mamusie, ale nie sadzę żeby moje dziecko było skrzywione psychicznie do końca
                            życia tylko dlatego że dostało klapsa trzy razy w życiu
                            • dorianne.gray Re: oczywiście, że nie musi tłumaczyć! 28.08.08, 00:10
                              No popatrz, a jednak wstydzisz się tego, bo już zaczynasz się
                              wycofywać asekurując się zaledwie trzema razami w życiu. Oczywiście,
                              więcej na dziecko ręki nie podniesiesz, prawda? To dobrze.
                              • otojestem Re: oczywiście, że nie musi tłumaczyć! 28.08.08, 21:26
                                > No popatrz, a jednak wstydzisz się tego, bo już zaczynasz się
                                > wycofywać asekurując się zaledwie trzema razami w życiu. Oczywiście,
                                > więcej na dziecko ręki nie podniesiesz, prawda? To dobrze.

                                Nie wstydzę się, aczkolwiek nie uważam że jest to jakiś szczególny powód do
                                dumy. I niczym się nie asekuruję. Podnoszenie ręki to wielce powiedziane jeżeli
                                chodzi o klapsy
                                • green_land Re: oczywiście, że nie musi tłumaczyć! 28.08.08, 21:56
                                  >Podnoszenie ręki to wielce powiedziane jeżeli chodzi o klapsy
                                  I to jest właśnie problem. Bo dopóki uważasz klaps za
                                  usprawiedliwioną metodę wychowawczą, dopóty nie zrozumiesz, że nie
                                  ma ona z wychowaniem nic wspólnego. To raczej tresowanie i dawanie
                                  upustu swoim negatywnym emocjom pod przykrywką wychowywania.

                                  > nie uważam że jest to jakiś szczególny powód do dumy.
                                  Zgodzę się. Nawet jeśli komuś "się zdarzyło", ale wie, że to była
                                  jego, rodzica porażka, jest nadzieja, że był to jedynie "wypadek
                                  przy pracy", który więcej się nie powtórzy.

                                  Mnie ciekawi jedna sprawa - klapsy/bicie dzieci są usprawiedliwiane
                                  przez rodziców w różne sposoby: bo mogą bo to działa, bo dzieci są
                                  ich własnością, bo wyjdzie to dziecku na dobre, bo ich bito i
                                  wyrośli na porzadnych ludzi, bo tyłek nie szklanka. A który z tych
                                  rodziców wie, że bicie wynika z jego bezsilności i jest tak naprawdę
                                  siłowym rozwiązaniem wobec młodszego /własnego dziecka!/? To
                                  niewygodna prawda, więc lepiej ją negować i nie dyskutować o tym.
                                  Próbowałam o tym rozmawiać z moim szwagrem. Facet kulturalny,
                                  inteligentny, wykształcony. Ale nie przyjmuje takich argumentówuncertain
                                  dla niego niewygodne. Nie, nie bije dzieci, one tylko czasami
                                  dostawały klapsy, a wiadomo jak potrafi przylać facet. Żeby było
                                  weselej usłyszałam niedawno, że jakby mojej przyłożyć w tyłek, to
                                  nie była by czasami taka niegrzeczna! Sic!
                        • green_land Re: Odsyłam do Konstytucji 27.08.08, 23:52
                          Gdybyś dźwigając rękę na dziecko wiedziała, jakie emocje Tobą
                          kierują, gdybyś była ich świadoma, pewnie Twoje spojrzenie na
                          problem zmieniłoby się.

                          > Rany julek, kobiety o czym wy w ogóle piszecie, bicie, katowanie i
                          > poniżanie nie równa się klapsowi w tyłek
                          Czym jest klaps - sama napisłaś, rodzic sobie nie radzi, bo jego
                          tłumaczenia nie trafiają do dziecka. Wina dziecka, że nie potrafi
                          zrozumieć czy rodzica, że używa nie tych argumentów?

                          Niestety, by mieć psa trzeba mieć chociaż podstawową wiedzę, by mieć
                          dziecko tej wiedzy trzeba już całkiem sporo. Jeżeli posiadamy
                          dzieci, to nie zwalnia nas z mądrego ich wychowywania ani młody
                          wiek, ani fakt, że ciąża była przypadkiem. Tak więc dziecko nie jest
                          naszą własnością, jak i my nie jesteśmy własnością naszych rodziców.
                          Wracając jeszcze do tłumaczeń - gdy widzę, że sposób dotarcia do
                          dziecka zawodzi, zmieniam taktykę. Traktuję małą jak człowieka,
                          jedynie trochę mniejszego i o mniejszej wiedzy, ale bynajmniej nie
                          głupka.
                          Jego zachowanie z czegoś wynika, nie bierze się z sufitu. Jest
                          złośliwy? A może warto poszukać w sobie trochę winy? Mojej zdarza
                          sie np. krzyczeć, gdy spokojnie o cos ją zapytam. Reakcja absolutnie
                          nieadekwatna do sytuacji. Przepraszam, mam na nią także wydrzeć
                          gębę? Bo zwraca się do szanownego rodzica w zły sposób? Dobrze wiem,
                          ze reaguje tak, bo mi tak się zdarza reagować. Mam ją karać za to,
                          czego się ode mnie nauczyła? Myślicie, że dzieci uczą się tego, co
                          je chcemy nauczyć? Nie, one podpatrują nas i uczą się naszych
                          zachować, reakcji, słownictwa.
              • agava00 Re: lepsze bite niz zdechle 28.08.08, 20:50
                > Co do 6-cio letniego dziecka notorycznie wycinającego dziurę w
                > gaciach - wcześniej nie wykazywało podobnych skłonności?
                > Sześciolatek jest już prawie ukształtowany /nie dosłownie
                > oczywiście/. Charakter dziecka wszak kształtuje się najbardziej do 3
                > roku życia. Potem możemy zgrubsza korygować, ale nie nadrobimy już
                > strat.
                > Nie wyobrażam sobie, by mojemu dziecku przyszło nagle coś takiego do
                > głowy,jak wycinanie dziur. Oczywiście nie biorę pod uwagę w tej
                > chwili sytuacji, gdy dziecko co rusz wpada na równie "rewelacyjny"
                > pomysł. Ale Może warto wtedy rozważyć nadpobudliwość dziecka?
                > Moja tylko raz w wieku prawie 5 lat pokolorowała mi jedną ze ścian.
                > Przyznam, że zbaraniałam. Nie wykazywała nigdy takich skłonnoścismile I
                > co, miałam nawrzeszczeć? Dać klapsa, by zapamiętała? Wystarczyło, że
                > powiedziałam, ze ściana nie jest do rysowania, jak braknie jej
                > kartek, to dam jej nowe. Nie podnosiłam głosu, mówiłam łagodnie i z
                > lekkim smutkiem w głosie. A co ona zrobiła? rzuciła mi się na szyję
                > i powiedziała: przepraszam mamusiu, nie będe już tak więcej robić.
                > Nie, nie przymuszam dziecka do przeprosin za każdą duperelę. Ona to
                > już po prostu wie.

                Nic nie rozumiesz. Ona jest poprostu uzdolniona plastycznie i lubi takie rozne
                wycinanki. Sama sobie je wymysla i tnie bez opamietania. A ze najwygoniej sie to
                robi w niedziele rano w dodatku na kolanie - efektem sa wyzej wspomniane dziury.

                Po drugie - sytuacja sie musiala powtorzyc kilka razy,zanim dostala ostrzejszy
                opiernicz. Jak widac wczesniejsze tlumaczenie i prosba o uwage nie przyniosly
                skutku. Musialabym byc debilem roku, zeby nie zmienic podejscia do sprawy. Co do
                samodzielnego zaszywania - uwazam, ze wtedy jeszcze byla na to za mala.

                Jak twoje dziecko pomalowalo ci sciane ten jeden, jedyny raz, to ty musialabys
                byc idiotka stulecia, zeby na nie nakrzyczec czy dac w tylek)

                Naprawde nie rob z siebie matki idealnej i niesamowicie wyrozumialej, bo
                tlumaczac dziecku, ze zle zrobilo, nie przelamalas zadnych steerotypow i zaden
                medal ci sie nie nalezy ;P

                Moje dzecko nie jest nadpobudliwe, bo przez nieuwage wycina sobbie dziury w
                portkach. Ma glowe w chmurach, ja tez taka bylam wiec rozumiem, ale pewnych
                spraw nie mozna zostawic samym sobie. Jak tlumaczenie nie pomaga, ide dalej.. ot co

                ---------
                • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 28.08.08, 22:08
                  >Jak tlumaczenie nie pomaga, ide dalej.. ot co
                  OK, jak tłumaczenie kierowcy, by jechał wolniej nie pomaga, to
                  najlepiej wymierzyć mu na miejscu 100 batów, bo mandaty nie
                  przynoszą skutku? E, nie rozśmieszaj.

                  A zamiast tłuc dziecko po tyłku wobec braku argumentów zastanów się,
                  jak spożytkować zdolności małej. Kup jej w ciucholandzie kilka par
                  gaci, które będzie mogła do woli ciąć wzdłuż i w szerz.
                  To Ty jesteś chyba tą mądrzejszą i z większym doświadczeniem i
                  powinnas wymyślić taki sposób, by nie bić małej, skoro doskonale
                  zdajesz sobie sprawę, że nie jest to z jej strony złośliwość!!!


                  > Musialabym byc debilem roku, zeby nie zmienic podejscia do sprawy
                  Ale mnie rozśmieszyłaśbig_grin Czyli matki, które nie walą po tyłku są
                  debilkami, bo nie zmieniają podejścia do sprawy?big_grinDD Dobrebig_grin

                  > Naprawde nie rob z siebie matki idealnej i niesamowicie
                  > wyrozumialej, bo tlumaczac dziecku, ze zle zrobilo, nie
                  > przelamalas zadnych .steerotypow i zaden medal ci sie nie nalezy ;P
                  Nie przyznaję sobie żadnego medalu, bo na to nie zasłużyłam. I nie
                  kpij, bo taka forma dyskusji prowadzi do pyskówki, a tego nie lubię.
                  Lepiej przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam. Bo chyba masz
                  problemy z czytaniem ze zrozumieniemuncertain
                  • guderianka Re: lepsze bite niz zdechle 29.08.08, 09:11
                    green_land napisała:

                    > >Jak tlumaczenie nie pomaga, ide dalej.. ot co
                    > OK, jak tłumaczenie kierowcy, by jechał wolniej nie pomaga, to
                    > najlepiej wymierzyć mu na miejscu 100 batów, bo mandaty nie
                    > przynoszą skutku? E, nie rozśmieszaj.


                    W tym miejscu najwyraźniej widac , że istnieje klaps i klaps
                    Są rodzice, którzy klapsowanie stosują z wyrachowaniem i na zimno-
                    jako metodę wychowawczą-i to mnie przeraża. Nie ma nic bardziej
                    podłego niż zaplanowanie sobie, że jeśli zawiodą wszystkie metody to
                    zastosuje się przemoc fizyczną.
                    Drugi typ klapsa pojawia się spontanicznie, w wyniku emocji
                    (wściekłość, bezsilność )rodzica i nieumiejętności poradzenia sobie
                    z tymi uczuciami. Zazwyczaj wywołuje on w rodzicu kaca moralnego.
                    Dziecko wie,że zrobiło źle ale widzi też, ze rodzic nie czuje się
                    dobrze z tym co zrobił.
                    Uważam że dziecko klapsowane na zimno i z premedytacją, bez
                    jakichkolwiek oporów i wyrzutów ze strony rodzica ma zniesie bicie
                    inaczej niż dziecko, które w porywie dostało klapsa
                    • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 29.08.08, 19:40
                      Racja, jest spora różnica.
                      Niepokoi mnie jednak to, że jak dziecko, małe dziecko, bije
                      rodziców /takie 1-1,5 roczne/ to wielu uważa to za złośliwość
                      dziecięcą i twierdzą ze dziecko bije z premedytacją - i wtedy
                      reagują, bo jak to, nie może być! Ale jak im zdarzyło by się pod
                      wpływem emocji umieść rękę na malucha, to czują się
                      usprawiedliwienie częśtokroć, bo przecież "są rodzicami".


                      Najbardziej rozbrajają mnie twierdzenia, że są bite dla ich własnego
                      dobrauncertain
                  • agava00 kobieto opamietaj sie! 29.08.08, 17:44
                    green_land napisała:

                    > >Jak tlumaczenie nie pomaga, ide dalej.. ot co
                    > OK, jak tłumaczenie kierowcy, by jechał wolniej nie pomaga, to
                    > najlepiej wymierzyć mu na miejscu 100 batów, bo mandaty nie
                    > przynoszą skutku? E, nie rozśmieszaj.

                    a ty dalej na jedna modle... jakimis kosmosami sie tu probujesz posilkowac...
                    apeluje - daj juz spokoj


                    > A zamiast tłuc dziecko po tyłku wobec braku argumentów zastanów się,
                    > jak spożytkować zdolności małej. Kup jej w ciucholandzie kilka par
                    > gaci, które będzie mogła do woli ciąć wzdłuż i w szerz.
                    > To Ty jesteś chyba tą mądrzejszą i z większym doświadczeniem i
                    > powinnas wymyślić taki sposób, by nie bić małej, skoro doskonale
                    > zdajesz sobie sprawę, że nie jest to z jej strony złośliwość!!!
                    >
                    >
                    > > Musialabym byc debilem roku, zeby nie zmienic podejscia do sprawy
                    > Ale mnie rozśmieszyłaśbig_grin Czyli matki, które nie walą po tyłku są
                    > debilkami, bo nie zmieniają podejścia do sprawy?big_grinDD Dobrebig_grin
                    >
                    > > Naprawde nie rob z siebie matki idealnej i niesamowicie
                    > > wyrozumialej, bo tlumaczac dziecku, ze zle zrobilo, nie
                    > > przelamalas zadnych .steerotypow i zaden medal ci sie nie nalezy ;P
                    > Nie przyznaję sobie żadnego medalu, bo na to nie zasłużyłam. I nie
                    > kpij, bo taka forma dyskusji prowadzi do pyskówki, a tego nie lubię.
                    > Lepiej przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam. Bo chyba masz
                    > problemy z czytaniem ze zrozumieniemuncertain

                    Problemy z czytaniem to masz ty kochana. Nigdzie nie napisalam, ze tluke corke
                    za wycinanie dziur w spodniach, tylko ze dostala opiernicz po ktoryms z kolei
                    razie. Wiec nie przeinaczaj faktow.

                    Nie nadajesz sie do dyskusji.
                    Dlatego nie bede juz komentowala twoich marnych wywodow.

                    Ale pozdrawiam smile

                    ---------
                    • green_land Re: kobieto opamietaj sie! 29.08.08, 19:11
                      Skoro takie marne były, dlaczego traciłaś czas, by na nie odpowiadać?

                      Ponieważ nie jesteś w stanie spojrzeć obiektywnie na siebie, ani
                      zrozumieć sensu tego, co napisałam, lepiej stwierdzić, że nie nadaję
                      się do dyskusjismile Ubolewam na twoją strata czasusmile

    • green_land Re: lepsze bite niz zdechle 27.08.08, 23:56
      Przeczytajcie chociaż jedną książkę-dialog Eichelbergera, Samsona i
      Jasińskiej /Sosnowskiej/.
      Naprawdę warto.
    • cathy1976 zwolenniczkom klapsów ze szczerego serca życzę 28.08.08, 10:32
      żeby mąż przy okazji różnicy zdań też im przyłożył.
      a najlepiej żeby profilaktycznie lał- w końcu gęba nie szklanka,
      prawda?

      uważacie, że dzieci trzeba wychowywać? I że w związku z tym macie
      prawo je bić?

      na tej samej zasadzie arabscy mężowie (zresztą nie tylko arabscy)
      biją swoje żony- bo uważają, że jako mądrzejsi mają do tego prawo.
      A nawet obowiązek! I co więcej- robią to dla DOBRA tych kobiet! I
      dal dobra społeczeństwa.

      zagadką dla mnie jest, jak można uważać, że KOGOKOLWIEK można bić!
      I jeszcze uważać, że bicie jest dobre w skutkach! I jeszcze
      znajdować sobie jakieś pseudo- psychologiczne usprawiedliwienia! A
      prawda jest taka, że przestępcy rekrutują się w lwiej części z
      domów, gdzie byli bici, a nie z domów, gdzie rodzicie dbali o
      nietyokalność cielasną. Przemoc rodzi przemoc.

      Dodam jeszcze, na koniec, że życzę również, żeby to bite dziecko za
      50-60 lat, też wam przywaliło w tyłek, bo już będziecie
      zdziecinniałymi staruszkami, które nie pojmują świata. I tylko
      klaps jest w stanie ogłupiałą matkę otrzeźwić i sprawić, że nie
      wlezie pod samochód.
      • vharia Re: zwolenniczkom klapsów ze szczerego serca życz 01.09.08, 13:04
        Taaaak, ja też tak nienawidzę przemocy i taka pokojowa i wrażliwa
        jestem, że jak widzę agresywnego debila, to mu życzę,
        żeby mu ktoś nogi poprzetrącał,
        żeby mu mordę obił,
        żeby mu we wrzątku d**** wymoczyli,
        żeby mu ten durny łeb kołkiem rozwalili,
        żeby mu łapy połamali,
        i żeby dostał taki omłot, żeby mu się odechciało.
        Amen.
        • woman-in-love Re: zwolenniczkom klapsów ze szczerego serca życz 02.09.08, 20:25
          teraz nawet zwierzęta nie są "zdechłe" - - - a co dopiero dzieci - jeden z
          komunałów do szybkiego zapomnienia. Podobnie jak "widziały gały" albo "cierp
          ciało" - kiepski spadek po poprzednich pokoleniach.
    • mariken do poczytania 28.08.08, 11:59
      Uczcie dziecko dyscypliny miłością

      Dobre wychowanie jest drugą ważną nauką, którą przekazujesz dziecku. Pierwszą
      jest miłość. Pierwotnym znaczeniem słowa „dyscyplina“ jest „nauka“- nie „kara“.
      A celem tej nauki jest samokontrola - żeby pomóc dziecku dowiedzieć się i
      nauczyć znaczenia stwierdzeń: „Tu muszę przestać“, „Mogę to zrobić sam“.

      Cztero- czy pięcioletnie dziecko znające swoje własne granice jest dzieckiem
      bezpiecznym. Wie, że może się kontrolować, i to napełnia je dumą. Dziecko, które
      nie zna tych granic, będzie stale się drażnić, chcąc rozpaczliwie, żeby ktoś
      powiedział: „Nie! Przestań!”. Zgodnie z tym, co Selma Fraiberg napisała w swojej
      książce „Magiczne lata”, dziecko, którego się nie uczy właściwego zachowania,
      czuje się niekochane. Jak Ty, jako rodzic, możesz zadbać o taką naukę? Mówiąc
      dziecku - słowami lub działaniami: „Za każdym razem, gdy będziesz źle
      postępował, będę musiała kazać Ci przestać - aż będziesz potrafił przestać sam.”.

      Bicie nie jest rozwiązaniem

      Tego typu oddziaływań wychowawczych już się nie toleruje. Takie postępowanie nie
      jest godne szacunku. Dziecko rzadko się uczy, gdy zadaje mu się fizyczny gwałt,
      a jeżeli już, to tylko ukrywać swoje uczucia i gniew. Aż nazbyt prawdopodobnym
      skutkiem takiego podejścia będzie wzięcie przez dziecko odwetu i wyładowanie
      swojego gniewu później. Selma Fraiberg pisze w swojej książce: „Żyjemy w
      społeczeństwie pełnym przemocy. Ucząc nasze dzieci, że przemoc jest sposobem na
      rozwiązywanie nieporozumień, hodujemy - jako rodzice - w ich umysłach przemoc
      jako sposób na życie. Czy chcemy tego? Ponadto, kary fizyczne uchodzić nam będą
      bezkarnie tylko dopóty, dopóki będziemy więksi i sprytniejsi od naszego dziecka.
      Tym niemniej większość z nas tak była traktowana w okresie dorastania. Wskutek
      tego trudno nam jest nie reagować karą, gdy tracimy panowanie nad sobą. Moja
      matka zwykła stosować małą witkę z krzaka, którą sami musieliśmy wybrać. Zawsze,
      gdy mnie to spotykało, zarówno ona jak i ja płakaliśmy cały czas. Było to dla
      nas obojga tylko i wyłącznie traumatyczne przeżycie. Przysięgałem, że nigdy tego
      nie zrobię swoim własnym dzieciom. A jednak, gdy były naprawdę „niegrzeczne”,
      nieraz ulegałem pokusie przemocy. Często zdarza się, że przy okazji dostrzeżenia
      niewłaściwego zachowania naszego dziecka, denerwujemy się, tracimy panowanie nad
      emocjami, jesteśmy przesadni. Czy to jest naszym celem? Mój 5-letni wnuczek
      powiedział ostatnio do swojej mamy (czyli mojej niesfornej córki): „Mamusiu,
      lepiej porozmawiajmy o tym, kiedy się uspokoisz.” Dlatego właśnie, gdy dziecko
      traci panowanie nad sobą i należy je przywołać do porządku, bardzo ważne jest,
      aby rodzic pozostał spokojny i opanowany, i żeby zawsze pamiętał, że celem jest
      nauka a nie kara sama w sobie.”

      Wyznaczanie granic krok po kroku

      Trudno jest rodzicom poradzić sobie z problemem dyscypliny. Trudno jest rodzicom
      pracującym poza domem wyznaczać granice, gdy cały dzień ich nie było. Wielu
      rodziców przebywających w domu uważa, że powinni „używać słów” zamiast
      wyznaczania i trzymania się ustalonych granic. Może i oni pragną uniknąć
      konfrontacji, która jest nieuchronna, gdy wyznaczysz granice. Utrzymanie
      dyscypliny jest szczególnie trudne, gdy rodzice są zestresowani. Kiedy czujesz,
      że nie panujesz nad sobą, uświadamiasz sobie gniew, jaki żywisz do dziecka, a to
      przerażające. Jak radzić sobie z dyscypliną w takiej sytuacji?

      Oto parę wskazówek:
      Pomocne jest wcześniejsze ustalenie, co podlega dyskusji, a co nie. Na przykład
      bezpieczeństwo nie podlega dyskusji. Jeżeli to ustaliłeś, łatwo jest określić
      jasne zasady i konsekwencje, i być stanowczym. Jeżeli chodzi o sprawy
      podlegające dyskusji, to pozostaw sobie dyscyplinę na rzeczy istotne. Mówienie
      nieustannie „nie” sprawia, że wydają się one błahe. Ciekawiej jest obserwować,
      jak mama się denerwuje i cierpi konsekwencje. Bądź spokojna, ale nieustępliwa.
      Jeżeli to możliwe, bądź konsekwentna. Jeżeli nie, nie powtarzaj tego samego w
      kółko. Gdy dziecko traci panowanie nad sobą i potrzebuje dyscypliny, spróbuj
      zaradzić tej sytuacji, izolując dziecko. Jak tylko przełamiesz ten cykl, szybko
      usiądźcie i zbliżcie się znów do siebie. Wyjaśnij, dlaczego postąpiłaś w ten
      sposób. Powtórz słowa „aż będziesz sam potrafił przestać”. Podsuń mu pomysły,
      jak to zrobić. Haim Ginott zalecał częściowe przekazywanie odpowiedzialności na
      dziecko już przed 4-tym rokiem życia: „Jestem zła, gdy to robisz. Nie chcę się
      złościć na Ciebie. Może masz jakieś pomysły, jak Ci pomóc żebyś tego nie robił,
      zanim coś się stanie?”. Jeżeli dziecko ma jakiś pomysł, konieczne wypróbuj go -
      i pochwal, jeżeli zadziała. Pomaga też zastanowienie się, co może się kryć za
      zachowaniem dziecka, jeżeli się ono powtarza. Zapytaj siebie: „Co ono mówi?”. W
      niektórych przypadkach dane zachowanie jest normalne. Na przykład kłamanie i
      podkradanie jest typowe dla 4- i 5-latków. Kłamanie odzwierciedla pragnienie
      sprostania wymyślnym życzeniom, które stanowią kłamstwa. Podkradanie jest
      częścią pragnienia dziecka, żeby być „tak jak” osoba, której coś kradnie. Nie
      oznacza to oczywiście, że nie powinno się uczyć dziecka właściwego zachowania.
      Ale zrozumienie jego ukrytych celów może dać Ci równowagę, której potrzebujesz,
      żeby nie przesadzić ze swoją reakcją. Zaś właściwa interpretacja zachowania
      dziecka może być dla niego skuteczniejszą karą niż jakakolwiek inna forma
      dyscypliny: „Wiem, że chciałbyś żeby to było prawdą, i ja też bym chciała żeby
      tak było. Ale Ty i ja wiemy lepiej.”. Kiedy już jest po wszystkim, wyważ
      negatywy z prawdziwym pozytywem: „To wspaniale mieć już to za sobą, tak żebyśmy
      znów mogli być razem. Nie znoszę gniewać się na Ciebie.”. Ponad wszystko,
      pamiętaj że Twoje zachowanie jest przykładem na to, jak może ono samo siebie
      kontrolować. To olbrzymia odpowiedzialność.

      Dr med. T. Berry Brazelton
      • green_land Re: do poczytania 28.08.08, 12:47
        W tej dyskusji wypowiedzi osób, które przyznają się do bicia/klapsów są
        najczęściej agresywne... Co tu jeszcze tłumaczyć?
        • mariken niestety 28.08.08, 16:15
          i jeszcze coś,
          chociaż do końca nie wierzę, że to do was trafi, dyscyplinujące mamusie:
          www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/
          • urbanflow7 Re: niestety 29.08.08, 15:28
            Klapsy nie są dobre na wszystko! To najprostsze rozwiązanie jeśli nie mamy
            inncyh metod na nasze dziecko! Są metody wymagające większego zaangażowania a
            klapsa przyłożysz i sparawa załatwiona!
            • gazdziikowa Re: niestety 30.08.08, 15:38
              Klapsy mogą się zdarzać, ale żeby to była metoda wychowawcza?
              A jak sobie radzi kierownik z pracownikiem Janem Kowalskim, mówi: niech pan
              przyjdzie na dywanik, muszę panu wymierzyć klapisk za zniszczenie samochodu czy
              obetniemy panu pensję? Nawet gdyby było to muśnięcie ręką po tyłku to jest to i
              tak upokarzające.
              • kornelia111 Re: niestety 30.08.08, 17:53
                Wyobraźmy sobie kierownika muskającego Kowalskiego ręką po tyłku. ;D
                • gazdziikowa Re: niestety 30.08.08, 19:09
                  prawda, że Kowalski więcej by do takiej pracy nie wrócił smile))
                  • trocheprawdy Re: niestety 31.08.08, 17:13
                    Zalezy na jakiego Kowalskiego by trafilo. Niejeden nie tylko by
                    wrocil,ale pozwolilby sobie zrobic gorsze rzeczy z dupa ,to tylko
                    kwestia ceny ;P
    • agaguru pytanie do zwlenniczek klapsow 08.09.08, 16:05
      Z zamieszczonych postow wydaje mi sie, ze Wasze pociechy to glownie
      male dzieci. Bol spowodowany klapsem ma byc przestroga przed zlym
      zachowaniem, nieposluszenstwem, itd.
      Nikt z nas raczej nie wierzy, ze dziecko w wieku 6 lat stanie sie
      aniolem. Bardziej logiczne jest, ze im wieksza pociecha tym wiecej
      problemow: wieksza wyobraznia, wplywy z zewnatrz, szkola, tv,
      podworko.
      Wiec pytanie brzmi jakie macie plany wychowawcze na przyszlosc? jak
      dziecko bedzie mialo 8, 10, 12, 15 lat, jak tylek stanie sie za duzy
      i za twardy, ze raczej reke sie nadwyrezy niz pupa zaboli?
      • green_land Re: pytanie do zwlenniczek klapsow 08.09.08, 21:33
        Mi zwyczajnie jest przykro, gdy słyszę jak matki tłumaczą, że muszę
        bić /dawać klapsy/ swoje dzieci, bo czasami nie ma innego wyjściasad
        I jednocześnie oburzają się na przykład, że to podobnie jakby ich
        mąłżonek stwierdził, że coś zrobiły źle i walnął je w gębęuncertain
        Uwazają swoje dzieci na swoją własność, nie mają szacunku dla nich,
        poszanowania ich, dziecięcej, godności. Dlaczego odbieracie godność
        swoim dzieciom?

        Pragnąc miłości obrywają cięgi, bo biedny rodzic nie chce
        zrozumieć, że j a k i e k o l w i e k bicie jest złe.

        Zaraz odezwą się głosy, ze nazywam ich tępymi i głupimi. Szkoda
        tylko, że nie pomyślą że to oni biją swoje dzieci, młodsze, słabsze,
        uzależnione od nich. Ciekawe, czy gdyby stanęli na przeciw mnie też
        walnęli by mnie w tyłek albo w łeb za "chamstwo" odmiennego zdania.
        Pewnie nie, bo przecież istnieje ryzyko, że oddam albo podam do
        sądu...


        Dzieci nie są złośliwe, nie są złe. One patrzą na nas, dorosłych i
        uczą sie od nas. Bynajmniej nie tego, czego chcielibyśmy, ale to,
        co pokazujemy własnym zachowaniem. Krzyczymy na żonę/męża? I one
        będą podnosiły głos! Kopniemy psa, i one będą to robiły! Tak trudno
        pojąć, że jesteśmy ich WZOREM do naśladowana? Przecież sami ich tego
        uczymy, a potem mamy pretensje ze się nauczyły!

        Naprawdę można bez bicia i klapsów. Chciałybyście, by wasz ukochany
        mąż /kochanek, konkubent, narzeczony/ bił Was tylko dlatego, ze coś
        mu się nie spodoba, że przysłowiowa zupa była za słona? Jesteście
        takie mądre doświadczeniem życiowym, ze uczycie się od razu i
        zapamiętujecie do samej śmierci? Więć dlaczego od swoich dzieci, na
        które czekałyście 9 miesięcy oczekujecie, że będą posłuszne jak psy?
        Że zapamiętają od razu i na zawsze?
        Nie bijcie dzieci, nie dawajcie im klapsów;;crying Proszę...

        Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam. Nie to było moją intencją.
        Może choć jedna z Was zawaha się następnym razem,zanim podniesie
        rękę na swoje dziecko...
        • szymama Re: pytanie do zwlenniczek klapsow 09.09.08, 20:27
          mnie tez to dziwi, ze przez 9 mies ciazy wiekszosc ma w brzuchu
          dzidziusia, fasolke, a po urodzeniu...to juz jest wredne, zlosliwe
          dziecko, ktore trzeba bic, zeby wychowac.
          Dla mnie bicie to zenada.

          Kocham= nie bije!!!
        • svierkov Re: pytanie do zwlenniczek klapsow 10.09.08, 10:08
          zgadzam się z tobą, JAKIEKOLWIEK BICIE JEST PRZEMOCĄ, deptaniem,
          deprecjonowaniem, pozbawianiem godności. I czas najwyzszy, żeby to
          nie podlegało dyskusjom. Ongiś uważano, że dzieci powinno się myć
          tylko raz w tygodniu, dziś już nikt tak nie myśli. Mam nadzieję, że
          z przemocą (klaps jest przemocą) będzie kiedyś podobnie. szanujmy
          swoje dzieci bo tylko tak możemy je nauczyć szcunku do nas i innych
          ludzi. Klaps, klapsik, czy jak by tego łagodniej nie nazwać jest
          lekcją agresji. A przecież nie agrasji chcemy uczyc nasze dzieci?
    • mama-ola Re: lepsze bite niz zdechle 10.09.08, 14:05
      trocheprawdy napisał:

      > Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
      > nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
      > zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba jednak
      > za malo jest takich "skutecznych matek".

      Kibole demolujacy stadiony i mordujacy sie nawzajem, gwalciciele,
      nieletni mordercy, oprawcy zwierzat i inni sadyści...
      ... rekrutują się z domów, gdzie się ręki na dziecko nie podnosi?
      Serio masz takie skojarzenie?
      Współczuję bezmyślności ;-(
      • trocheprawdy Re: lepsze bite niz zdechle 10.09.08, 16:58
        mama-ola napisała:

        > trocheprawdy napisał:
        >
        > > Jak czytam o kibolach demolujacych stadiony i mordujacych sie
        > > nawzajem,mlodych gwalcicielach,nieletnich mordercach,oprawcach
        > > zwierzat i innych sadystach to dochodze do wniosku,ze chyba
        jednak
        > > za malo jest takich "skutecznych matek".
        >
        > Kibole demolujacy stadiony i mordujacy sie nawzajem, gwalciciele,
        > nieletni mordercy, oprawcy zwierzat i inni sadyści...
        > ... rekrutują się z domów, gdzie się ręki na dziecko nie podnosi?
        > Serio masz takie skojarzenie?
        > Współczuję bezmyślności ;-(

        Hmmm a gdzie ty to w tym tekscie wyczytalas????? Ja pisalam o
        skutecznym wychowaniu i nigdzie nie napisalam,ze bijac dziecko
        skutecznie sie je wychowuje. Ja tylko dopuszczam mozliwosc dania
        klapsa w niektorych sytuacjach,ale nie popieram bicia jako metody
        wychowawczej. Ta w/w grupa pochodzi tak samo z normalnych rodzin jak
        i patologicznych i laczy ja jedno. Rodzice ich nie wychowali!!!!!


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka