Dodaj do ulubionych

sześciolatek sam na dworze?

02.09.08, 20:21
Powiedzcie mi od którego roku puszczacie dzieci same na podwórko żeby mogły
bawić się z innymi dziećmi. Ja mam sześciolatka i o tyle dobrze, że mam
ogrodzone podwórko z kawałkiem ogródka i piaskownicą i wychodzi czasami sam na
podwórko pobawić się ale ja i tak co chwilkę zerkam przez okno co robi. A
widzę że inne dzieci mieszkające w okolicy biegają po ulicach w samopas przez
nikogo nie pilnowane nawet trzylatki. I powiedzcie mi czy to ja jestem
nienormalna i trzymam dziecko "na łańcuchu" nie pozwalając dziecku biegać
razem z tamtymi dzieciakami czy po prostu tamci rodzice są nieodpowiedzialni ?!?
Obserwuj wątek
    • aniaturek0409 Re: sześciolatek sam na dworze? 02.09.08, 20:25
      Dodam jeszcze, że mały ma kontakt z dziećmi tylko w przedszkolu, bo po prostu
      nie znam w okolicy matki, która nie wypuszczała by sześciolatka bez opieki. Stąd
      zastanawiam się kto tu źle robi.
      • asiaiwona_1 Re: sześciolatek sam na dworze? 02.09.08, 20:29
        Ja mam 6-cio latkę i nie wyobrażam sobie puścić jej na dwór samej. I
        nie sądzę, żeby to była tylko kwestia miejsca zamieszkania (w-wa).
        Po prostu uważam, że jest jeszcze za mała na chodzenie samej po
        dworze. I z tego co wiem, to inne mamy dzieci jej grupy też tak
        uważają. Jest jedna dziwczynka która gdzieś od 2 lat chodzi sama do
        przedszkola i ogólnie "wałęsa" się sama lub z młodszym
        rodzeństwem po okolicy (w tym nawet na ruchliwych przejściach
        ulicznych) - ale niestety jest to rodzina z problemem alkoholowym i
        myślę, że dla tych rodziców to nie jest problem crying
        • nangaparbat3 Re: sześciolatek sam na dworze? 02.09.08, 23:21
          Szescioletnie dziecko na pewno moze i powinno bawic sie na bezpiecznym podworku
          bez ciagłego zerkania - wystarczy spojrzec od czasu do czasu. I powinno na tym
          podórku spedzac jak najwiecej czasu.
        • eliza_b Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 10:29
          SWOJĄ 6 LATKĘ PUSZCZAM NA DWÓR OD PRZESZŁO ROKU CZASU.Mieszkamy na
          osiedlu ogrodzonym i zaznaczam, ze nie mamy problemu alkoholowego,
          ani nie borykamy sie z patologią. Wiem, że czasy sie zmieniły odkąd
          ja mialam 5 lat i biegałam z bratem pod blokiem. Ale nie daję sie
          zwariowac. Córcia na zegarku sie nie zna, ale Jej założyłam na czas
          wyjscia na dwór. "Meldowała" mi się co 15 min. w domu. I bardzo Jej
          się spodobała taka samodzielność. Bardzo też chciała sama biegac po
          podwórku, poniewaz ma tu kolezanki w swoim lub młodszym wieku też
          bawiace sie bez opiekunów. Teraz jest w stanie pójsc sama do sklepu
          osiedlowego przemierzajac jedną ulicę. Bardzo mnie cieszy - kiedy i
          Ona jest dumna ze swojej samodzielności.
    • ik_ecc Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 02:52
      aniaturek0409 napisała:

      > Ja mam sześciolatka i o tyle dobrze, że mam
      > ogrodzone podwórko z kawałkiem ogródka i piaskownicą i wychodzi
      > czasami sam na
      > podwórko pobawić się ale ja i tak co chwilkę zerkam przez okno co
      > robi.

      Jestem pod wrazeniem! Masz ogrodzone podworko i 6-latka na pare
      minut SAMEGO puszczasz? O cholera. smile

      Moja corka sama chodzi do ogrodu (ogrodzonego) gdzie ma piaskownice,
      zjezdzalnie i kilka innych zabawek od czasu gdy zaczela chodzic...
      Woli chodzic ze mna, ale generalnie ma swobode, wchodzi i wychodzi
      kiedy chce oraz robi tam co chce. Bramki sama nie otworzy, w
      ogrodzie sa 2 psy, ktore narobilyby rumoru gdyby ktos tylko podszedl
      do plotu.

      > A
      > widzę że inne dzieci mieszkające w okolicy biegają po ulicach w
      > samopas przez
      > nikogo nie pilnowane nawet trzylatki. I powiedzcie mi czy to ja
      > jestem
      > nienormalna i trzymam dziecko "na łańcuchu" nie pozwalając dziecku
      > biegać
      > razem z tamtymi dzieciakami czy po prostu tamci rodzice są
      > nieodpowiedzialni ?!

      Zalezy od ulicy, zalezy od dzieci. Gdyby dzieci byly ok i bylo ich
      sporo i ulica nie bardzo ruchliwa, to bym puszala. U siebie puszczam
      3-latke z 3 dziewczynkami w wieku 8, 9 i 10 lat.

      Tak na zdrowy rozum dziecko, ktore nawet samo nie moze poszalec we
      wlasnym ogrodu bez ciaglego nazdoru, nigdy nie nauczy sie
      samodzielnosci.
    • mw144 Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 08:10
      Do własnego ogrodu i placu zabaw chodzi sam odkąd skończył 1,5 roku,
      na ulicę jako taką nie wypuściłabym nawet 6-latka. Czasem idzie się
      bawić z dzieciakami ale pod "opieką" zaufanej 10-latki.
      • guderianka Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 08:25
        Córka miała 6lat gdy zaczęła wychodzić sama na podwórko. Mamy
        ogrodzony plac zabaw i początkowo mogła sie poruszac tylko po nim, z
        czasem pozwalałam na wyjście poza plac-na okoliczne drzewa i
        trawniki. Na naszym podwórku to norma-dzieci ok 6 roku życia są już
        same, czasem są dzieci np. 5 letnie wraz z młodszym rodzeństwem
        (3latka). Mamy dość kameralną atmosferę- rodzice , babcie i inni
        dorośli znają inne dzieci, zawsze spojrzą, zawołają, upomną jeśli
        trzeba
    • mruwa9 Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 08:59
      zalezy od dojrzalosci dziecka i od okolicy, w jakiej sie mieszka.
      Nawet od tak banalnej rzeczy, jak obecnosc domofonu ( na jakiej
      wysokosci jest zamontowany, czy dziecko, w razie potrzeby, dosiegnie
      do dzwonka), na ktorym pietrze sie mieszka (koniecznosc korzystania
      z windy - jak sie mieszka na 3-4.pietrze, dziecko moze maszerowac po
      schodach, jak sie mieszka na 15. pietrze, to juz tak srednio),
      bliskosc placu zabaw, ruchliwej ulicy, etc... Moj syn zaczal
      wychodzic na dwor sam wlasnie w wieku niespelna 6. lat, ale mialam
      go caly czas na oku , zerkajac przez okno. U dziadkow mam opory,
      zeby puszczac go samego w wieku 9 lat (daleko plac zabaw, a pod
      domem bardzo ruchliwa ulica). teraz moje najmlodsze, 3.5 letnie
      dziecko, od co najmniej roku bawi sie wiekszosc czasu na dworze, bez
      mojego histerycznego nadzoru i tez jest ok (wlasny do, wlasny ogrod,
      choc nieogrodzony, okolica spokojna, a dziecko wystarczajaco madre).
      • grzalka Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 10:08
        moja sześciolatka chodziła sama na podwórko pod blokiem
    • lila1974 Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 10:27
      Moim zdaniem to kwestia bezpiecznego podwórka i roztropności dziecka.
      Nasze podwórko uważam za bezpieczne - daleko od ruchu samochodów,
      okalają go 4 budynki, spokojna dzielnica, dzieci nie są anonimowe.

      Zanim zdecydowałam się wypuścić córkę z domu samą na dłużej,
      pozwalałam jej zostawać na chwilkę z koleżankami i z oddali
      obserwowałam, czy pamieta o zakazie opuszczania podwórka. Nie wolno
      jej było odchodzić gdzies poza moje pole widzenia (czyli nawet przed
      klatkę, gdzie nie mam okna).

      Ponieważ nigdy nie zawiodła mojego zaufania, to w zeszłym roku w
      wakacje pozwoliłam jej na samodzielne wypady podwórkowe. Do 6 lat
      brakowało jej 2 miesięcy.

      Mamy za sobą również rozmowy dotyczące bezpieczeństwa - samochody,
      agresywne dzieci, zaczepiający nieznajomi oraz moje akcje
      dywersacyjne mające na celu sprawdzenie, czy Konstancja skusi się i
      odejdzie.

      Przekonałam się, że potrafi odmówić nawet wówczas, gdy wszystkie
      dzieci biegną na karuzelę za blok lub dzwoni domofonem i pyta o
      zgodę.

      Teraz jeszcze musimy ją nauczyć pilnowania zegarka, bo na czuja
      jeszcze 15 minut nie potrafi wyłapać smile
    • aniaturek0409 Re: sześciolatek sam na dworze? 03.09.08, 22:27
      Ja nie pisałam o tym że boję się go wypuścić na podwórko, i że w wieku sześciu
      lat zaczęłam go wypuszczać na to podwórko i że tylko na chwilę. Spędza na tym
      podwórku dużo czasu i to od dawna. Często wychodzę razem z nim i wspólnie się
      bawimy, a czasami idzie sam i to że co chwilę zaglądam co robi, to wcale nie
      przeszkadza mu w samodzielności, bo on nawet nie wie o tym, że go kontroluję, bo
      nie widzi tego, że co chwilę zaglądam do okna. Z jego 12-letnia kuzynką jak do
      nas przyjedzie też nie mam oporów puścić go na plac zabaw, który znajduje sie
      ulicę dalej, wiem, że się nim dobrze zaopiekuje. Ulica przy moim domu wcale nie
      jest bardzo ruchliwa, bo jest to jednokierunkowa ulica przez którą przejeżdża ok
      100 samochodów dziennie, ale kiedyś byłam świadkiem jak samochód z piskiem opon
      zatrzymał się dosłownie kilka centymetrów przed dziewczynką, która zza budynku
      wtargnęła na ulicę, bo dzieciaki bawiły się w berka.Innym razem widziałam jak
      dzieciaki przywiązały sobie sznurek do gałęzi i spuszczali się po tym sznurku z
      tego drzewa w dół, no i któregoś razu chłopczyk połamał sobie nogę na tym
      drzewku (w kolanie i stopie), bo spadł trzy metry w dół. Najtragiczniejszy
      wypadek był dwa lata temu jak chłopczyk w wieku pięciu lat poszedł z starszym o
      trzy lata kolegą pobawić się z innymi dziećmi. No i ten pięciolatek po
      przeciwnej stronie ulicy zobaczył kolegę z przedszkola i chciał do niego podbiec
      i też wybiegł zza budynku wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu dostawczego.
      Zginął na miejscu. Wszyscy potem tłumaczyli, że przecież taki rezolutny był,
      zawsze rozglądał się jak przechodził przez ulicę. i psioczyli na tego
      nieszczęsnego kierowcę i na wszystko dookoła. I teraz powiedzcie kto jest winien
      tym wypadkom, sąsiedzi? kierowcy? dzieci? czy rodzice? Bo ja uważam, że rodzice,
      którzy pod pretekstem samodzielności dziecka wypychają dzieciaki na dwór w
      samopas, tak naprawdę chcą mieć święty spokój, żeby dziecię za bardzo nie
      marudziło im w domu nad głową, a potem jak dziecku stanie się krzywda to wszyscy
      wokół winni tylko nie oni sami. Ja go nie puszczam do innych dzieci poza
      podwórko i przez najbliższy czas też nie wypuszczę, bo potem jakby stało się
      nieszczęście to nie wybaczyła bym sobie, że nie chciało mi się upilnować jakby
      nie patrzeć jeszcze niezdającego sobie do końca sprawy z konsekwencji swoich
      czynów chłopczyka.
      • ankagoz Re: sześciolatek sam na dworze? 04.09.08, 07:53
        A ja zaczełam puszczać, bo miałam dość słuchania plotek i co mojemu
        dziecku się oberwało od obcej baby bo nie chciała dać hulajnogi jej
        małej. Gdybym była pewnie by tego nie było.
    • karolciaa23 Re: sześciolatek sam na dworze? 20.09.08, 15:16
      jestem matką 6 letniej wiktori i od wakacji postanowilam wypuszczac ja sama na
      dwor i po miesiacu przyszedl do mnie dzielnicowy z informacja ze dzieci do lat 7
      musza byc na dworz pod opieka doroslych uwazam ze jest to chore ale coz nie
      wypuszczam juz corki na dwor samej
      • nikaewa Re: sześciolatek sam na dworze? 20.09.08, 23:28
        mieszkam na przeciwko policjanta a jego córka biega bez nadzoru
        dorosłego odkąd skończyła 5 lat....u innych widzą u siebie -nie ,
        moja też biega sama ( 4-lata) , ale mam ogrodzone podwórze ( wyzsze
        od niej) a sama nie otworzy bramki, a pozatym córka nauczona ,żeby
        nie wychodzić jak chce iść nawet do sasiadów ( pomiędzy podwórkami
        dla dzieci osobne przejście ) to sie pyta mnie czy może iść i
        sasiadku czy pozwala jej na podwórko wejść (coś jakby domofon ale
        przy bramkach) kiedy puszczać to zalezy od dojrzałości dziecka i
        warunków jesli dorosły jest pewny , ze dziecko bezpieczne to czemu
        nie ...oraz od tego czy na tym podwórzu / placu zabaw itp. jest
        bezpiecznie ( jestem na tym tle przewrażliwiona , bo wiele razy
        czytałam o studniach itp.)nie mozna ogólnie napisać od jakiego wieku
        puszczać bo to zalezy od dziecka i od miejsca gdzie by miało
        biegać , ocenić powinnismy same i to bardzo krytycznym okiem
        najlepiej , co trzeba nauczyc dziecko , sprawić mu odp. warunki bez
        niebezpieczeństw i dopiero zadecydować czy juz czas na taka poniekąt
        samodzielnośc dziecka, acha wazne tez jest jacy ludzi "kręca się" w
        poblizu, bo nie zawsze mozna obcym ufać ...pozdrawiam
        • hanna26 Re: sześciolatek sam na dworze? 20.09.08, 23:52
          Nie wyobrażam sobie, żebym moją najstarszą córkę (5,5 roku) puściła samą na plac zabaw. Dla mnie to kompletny brak wyobraźni, ale cóż - nie moje dziecko, nie moja sprawa. Jest plac zabaw, który widać z okna, ulica daleko, ale on jest nieogrodzony, co i rusz kręcą się tam jakieś pijaczki, przechodzi starsza młodzież itd. Jednak nawet gdyby był ogrdzony też bym nie puściła. Po prostu uważam, że dziecko w tym wieku jest zbyt małe, żeby bezpiecznie bawić się bez dozoru, opieki kogoś dorosłego. I jeżeli coś się stanie, to pierwsze pytanie policji brzmi: "Pod czyja opieką było dziecko?"
    • asia_i_p Re: sześciolatek sam na dworze? 22.09.08, 08:30
      Zależy, zależy, zależy ... Zależy gdzie mieszkasz, jaki
      sześciolatek, jacy koledzy. Ja w tym wieku chodziłam sama na
      podwórko, moja siostra też, przyrodnie siostry, choć warunki
      teoretycznie lepsze - spokojna ślepa uliczka na mini osiedlu, kilka
      domków jednorodzinnych w porównaniu do blokowiska u mnie i kamienicy
      śródmiejskiej w przypadku siostry - już nie, bo były narwane i nie
      dało się im zaufać. Zależy też jaką masz szybkość reakcji - jak
      szybko jesteś w stanie dobiec, jeśli coś się dzieje. Tak na zdrowy
      rozsądek to powinien wychodzić, bo już niedługo do szkoły i musi się
      nauczyć budować relacje z ludźmi z dala od matki, ale rozumiem, że
      się boisz i że to do końca nie są bezpodstawne obawy. To jest
      właśnie najgorsze, że one nie są tylko paranoją nadopiekuńczej matki
      i że w pewnym momencie trzeba dziecku dać się oderwać w i e d z ą c,
      że nie będzie 100-procentowo bezpieczne. I sześć lat to chyba czas,
      żeby ten proces zacząć. W moim przypadku - byłam ciapowata -
      zastosowano dozór nieświadomy - ja myślałam, że bawię się sama, a w
      oknie ktoś czatował, myślałam, że idę do sklepu sama, a byłam
      śledzona. To dawło lepsze pojęcie czego się po mnie spodziewać niż
      zwykłe pilnowanie.
    • karolina_244 Re: sześciolatek sam na dworze? 22.09.08, 09:21
      Tak czytam wasze wypowiedzi to, że 6 latek sam chodzi lub nie chodzi
      na podwórko to nic
      Kiedy ja chodziłam do pracy zostawiałam synka o męża siostry syn w
      tedy miał prawie 4 latka ona ma synka starszego rocznikowo o rok?
      Mimo mojego spokoju ze oddałam dziecko w dobre ręce dowiadywałam
      się od ludzi ze moje dziecko chodzi samo po podwórku szok jak
      zwróciłam uwago usłyszałam ( a co byś chciała dziecko całe Zycie na
      smyczy trzymać) dodam ze po podwórku jeżdżą auta do ulicy ma 500
      metrów.. Jej synek od tylko, kiedy zaczął chodzić był na dworze sam….
      Niestety ani prośby ani groźby nie pomagały cały czas słyszałam to
      samo
    • aniko16 Re: sześciolatek sam na dworze? 23.09.08, 13:53
      Nie wyobrażam sobie ograniczać 6 latka do kawałaka ogrodzomnego
      ogrodu z piaskownicą. Mój synek w tym wieku sam chodził do kolegi
      mieszkającego na tym samym osiedlu (ogrodzone) razem bawili się,
      jeździli rowerami, na wewnętrznej drodze, kolega przychodził do
      niego itp. Na pewno nie zgodziłby się na samotną zabawę na tyłach
      domu.
      • askazbielan Re: sześciolatek sam na dworze? 15.01.09, 22:18
        chyba przesadzamy...i to ostro...jak mieliśmy 6 lat, to nikt się tak
        nami nie przejmował. Na podwórku byliśmy od 16.00 do 21.00, nie
        mieliśmy gier komputerowych a w TV były dwa, może 3 programy.
        Zdecydowanie za bardzo się trzęsiemy nad swoimi dziecmi. Kiedy
        miałam 6 lat, dodatkowo opiekowałam się młodszą siostrą! wychowujemy
        nasze dzieci na niesamodzielnych lalusiów...ech, życie. Pozdrawiam.
        Aska
        • miacasa Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 00:25
          kiedy miałam 6 lat, po osiedlowej ulicy nie jeździli naćpani dresiarze, nie
          rozbijali się na latarniach samochodami ojców małolaci, nie ma czego porównywać
          czasy i ludzie nie ci sami
          • fogito Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 09:26
            Wszystko dobrze dopóki nie zdarzy się wypadek. A potem to lament i
            łzy.
            • andaba Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 10:28
              Jest różnica między puszczeniem dziecka na "podwórko" wokół blokowiska, a na własne, ogrodzone podwórko koło domu.
              W pierwszym wypadku nie wiem, czy puściłabym sześciolatka (zależałoby od warunków i dziecka) w drugim wypuszczam dzieci półtoraroczne. I zerkam co jakiś czas. Sześciolatka wołam jak pora iść spać smile
              • miacasa Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 10:31
                dyskusja raczej dotyczy wypuszczenia dziecka poza ogrodzony przydomowy teren bo
                ten wystarczy bezpiecznie uporządkować
                • amok914 Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 11:24
                  a ja mieszkam w duzym miescie ale na jego obrzezach a dokladnie w
                  leszowej uliczce po ktorej jezdza 3 samochody dziennie winkPuszczam
                  swoje dziecko na nasze ogrodzone podworko odkad skonczylo 2 lata a
                  jak mialo ok 4 puszczalam je do kolezanek i kolegów na koniec
                  uliczki albo na rower i nic sie im nigdy nie stalo moze dlatego ze
                  wszyscy sie znaja i wrazie co zareaguja.
                  • fogito Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 12:22
                    wiara czyni cuda ;0
          • kurczak1 Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 14:09
            Kiedy miałam 6 lat obok domu na wsi jezdzili niedorośli wlasciciele
            zdezelowanych jawek i ciągniki rolnicze prowadzone przez podpitych
            kierowcow. Czasy są zawsze takie same
          • kurczak1 Re: sześciolatek sam na dworze? 16.01.09, 14:24
            Mój młody ma 8. Od dawna sam wychodzi ze szkoły. Jak trzeba leci do
            pobliskiego sklepu. Po podwórku (wspólne nieogrodzone) lata sam od 3
            lat. Zreszta, latają tam i takie 3-letnie. Ważne jest nauczyć
            dziecko pewnych zachowań. I nie zakładać że takich sytuacji nie
            bedzie. Chodzi o sytuacje awaryjne. Chłopczyk z tego waatku, który
            wpadł pod auto, nie mial zakodowanych zachowań koło ulicy. Ja
            nieustająco trenuję syna w tematach: zgubienie się, ulica, kontakt z
            obcymi, itp. Rodzice zakładają, że dziecko się nie zgubi w
            hipermarkecie a potem rozpacz. Mój wie gdzie ma czekać w razie
            czego. Wie kogo poprosic o telefon, zna mój nr. Uczy sie tez radzić
            sobie z rówieśnikami na podwórku. To ważna nauka. A poza tym dziecko
            prócz zajeć zorganizowanych i czułej opieki matki potrzebuje do
            rozwoju zwyczajengo powiszenia na trzepaku przed blokiem, połazenia
            po drzewach i płotach (jasne że krzyczę, ale to w końcu gimnastyka)
            pomoczenia się w śniegui, ponudzenia się zwłaszczaa w czasie wakacji
            i ferii. A to można robić tylko samemu (wentualnie z kolegą
            najbliższym)
            • mama303 Re: sześciolatek sam na dworze? 17.01.09, 21:44
              kurczak1 napisała:

              > Zreszta, latają tam i takie 3-letnie. Ważne jest nauczyć
              > dziecko pewnych zachowań. I nie zakładać że takich sytuacji nie
              > bedzie. Chodzi o sytuacje awaryjne.

              No ale przeciez nie można ufać w to, że oto trzylatek /a i nie jeden
              sześciolatek/jest już nauczony różnych zachowań i ma opracowane
              różne sytuacje awaryjne. Tzn. nam sie może wydawać, że on już taki
              wyuczony i taki rozsądny. Ale to tylko dziecko.
    • elkas3 Re: sześciolatek sam na dworze? 18.01.09, 15:45
      Ostatnio przyszli do nas policjanci. Szukali 8 lub 9-letniego chłopca, który
      uciekł przed zboczeńcem do klatki naszego bloku. Ktoś zauważył zboczeńca,
      złapał, wezwał policję. Było przestępstwo, tylko nie było dziecka. Serce by mi
      stanęło, gdybym miała świadomość, że moje 7-letnie dziecko chodziło w tym czasie
      samo po podwórku. Nie chodzi samo i długo jeszcze nie będzie, a innym dzieciom
      życzę więcej szczęścia niż temu które u nas uciekało. Nie wiem czy policjanci je
      odnaleźli.
      • heca7 Re: sześciolatek sam na dworze? 18.01.09, 22:40
        Moja niespełna 7-letnia córka w ogrodzie bawi się sama. Tzn w towarzystwie
        rodzeństwa młodszego. Czasami chce pojeździć na rowerze poza ogródkiem.
        Mieszkamy przy prawie ślepej uliczce, która łączy się z inną jeszcze mniej
        uczęszczaną, też gruntową. I tam jeździ sama.Ale po tej uliczce samochody jeżdżą
        z szybkością biegnącego człowieka. Dalej, do sklepu, szkoły jeszcze bym nie
        puściła. Po ulicach jeżdżą autobusy. Poza tym trzeba przejść przez niewielki
        rzadki lasek ale jednak. Zdarzają się tam panowie prezentujący swoje wdziękiwink
    • camel_3d Re: sześciolatek sam na dworze? 18.01.09, 21:46
      ja mysle, ze przez te wszystkie medxia i historie o porwanych dzieciach robimy
      sie przewrazliwieni.
      my jako dzieci biegalismy latem do 23 po parku..a teraz o 18 juz nie widze
      zadnego dziecka w parku..hmmm

      druga rzecz to oczywiscie samochody, ruch itd.. mieszkam w centrum miasta i
      szczerze wmiac ..beda problemy z wypusczeniem 6 latka na ulice...szkoda....
      • fogito Re: sześciolatek sam na dworze? 18.01.09, 23:06
        Za moich czasów też się biegało samopas od dziecka i w efekcie co
        roku jakiś dzieciak ginął w rzece. Do tej pory się zastanawiam jak
        nas mam mogła puszczac samopas nad rzekę Wartę, która jest bardzo
        niebezpieczna. Parę razy się topiliśmy i chyba tylko Anioł Stróż nas
        przez to dzieciństwo przeprowadził.
        • camel_3d Re: sześciolatek sam na dworze? 19.01.09, 12:38
          caly czas dzieciaki gina w rzekach... jak nie 6 latek to 10 latek..kiedys
          wyjdzie sam...
          szczerze mowiac to z mojej grupy i z moich znajomych nikt si enie utopil.

          a nad rzeke chodzilismy sami od 8 roku zycia (oczywiscie nielegalnie) smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka