juspie
28.09.08, 14:37
Witam,
mój (drugi) syn niedawno skończył rok. Od urodzenia nie przespał
ładnie ani jednej nocy. Najpierw było karmienie co 1,5 godziny,
następnie koszmarne kolki i ryk przez godzinę w nocy, a potem
ząbkowanie. Do tej pory budzi się kilka razy w nocy, staram się
przeczekać jego postękiwanie ale jak się rozedrze na cały dom to do
niego idę, bo się drugi dzieciak budzi.
Młodszy syn jest tzw. trudnym dzieckiem. Ciągle jest niezadowolony,
prawie cały dzień płacze, stęka, krzyczy. Nawet gdy go noszę na
rękach to przez chwilę jest ok, a potem już się niecierpliwi.
Byłam z nim u bardzo dobrego pediatry, porobiłam wszystkie badania
(usg brzuszka, badanie moczu, stolca - wszystko w normie). Po prostu
ponoć to taki typ...
Ciągle wywala rzeczy z szuflad, włącza kurki kuchenki i piekarnika,
wrzuca śmieci do zmywarki, grzebie w koszu z odpadkami, ostatnio
wyrzucił smoka do WC i spuścił wodę (to nie pierwsza rzecz która tak
zniknęła). Moje tłumaczenia (sto razy) nic nie dają, odjedzie na
chwilę po to żeby znowu coś zbroić.
Ilość jego upadków z krzesła, taboretu jest ogromna. Nawet jak
rozetnie wargę, to za chwilę znowu wspina się na krzesło.
Ja już opadam z sił. Mąż już dawno stracił do dziecka cierpliwość,
ewidentnie faworyzuje to strasze a na młodszego krzyczy. Czasem się
zastanawiam po co ja się w to wpakowałam, mogłam sobie być wesołym i
wyspanym singlem.
Możecie mnie pocieszyć że kiedyś będzie lepiej? Że kiedyś się
wyśpię? Nie wspomnę już że przez trudną sytuację w domu ciągle się z
mężem kłócimy.