Mówcie co chciecie ale ja tego nie wiem. Mój syn od roku wrzeszczy o
wszystko. Dam cos ryk, nie dam ryk. Zfasze światło ryk, nie zgaszę
ryk. Nie mam juz siły. Do tego przyniósł z przedszkola dziwny
zwyczaj uderzania we mnie głową. W bok, w ręke czasem jak leci. Nie
mam siły. Oboje z mężem nie wiemy co dalej. Psycholog powiedziąła,
że to normalnie rozwijające się dziecko. Ale ja juz wymiekam. Nie
chcę powoli byc rodzicem. Chyba jestem bezradna. Pomóżcie może macie
jakies swoje metody. Odpowiem na każde pytanie. Tylko załatwcie mi
godzine spokoju bez ryku.