Dodaj do ulubionych

Ojciec i syn

25.11.08, 18:45
Po klótni (poszlo o kiepskie oceny w szkole), z domu wyprowadza się siedemnastoletnie dziecko. Idzie do dziadków, którzy wysłuchują dziecko, ale nie dzwonią do ojca, nie próbują dowiedzieć się, o co poszlo, nie wysłuchują drugiej strony, ot dali dziecku pokój. Czy to normalne? Dodam, że dziecko nie ma mamy, mieszka z ojcem, jego żoną i przyrodnim bratem, ale rzecz sie dzieje, kiedy tych ostatnich nie ma w domu. Kolejnego dnia dziecko dzwoni do żony swojego ojca i umawia sie z nia, ze wezmie jakies swoje rzeczy z domu, jak ojca nie będzie w domu (w momencie wyprowadzki zabrał książki do szkoły i sporo ubrań). I tak się dzieje. Co ojciec powienien zrobić w takiej sytuacji? Dodam, ze do tej pory relacje ojca z rodzicami (dziadkami dziecka) były właściwe.
Obserwuj wątek
    • alfa36 dadam 25.11.08, 18:46
      Zadałam to pytanie na emamie, ale chyba tu jest jego miejscesmile
    • kol.3 Re: Ojciec i syn 25.11.08, 19:05
      Najpierw trzeba by się dowiedzieć jakie są przyczyny złych stopni
      dzieciaka w szkole. Wiek jest strategiczny - matura blisko. Czy
      dziecko odnajduje się w nowej rodzinie, jakie są relacje z ojcem,
      macochą, czy sytuacja rodzinna nie jest przyczyną złych stopni.
      Wygląda na to, że dziadkowie wiedzą, że dziecku jest źle w rodzinie
      i dlatego przyjmują je do siebie, nie mówią nic ojcu, bo może ma złe
      stosunki z synem i to z tego powodu syn źle się uczy.
      Tu nie są ważne stosunki dziadkowie-ojciec, tylko dziecko.
      • alfa36 Re: Ojciec i syn 25.11.08, 21:42
        Dziecko zostało półsierotą w wieku 6 lat. W wieku 11 lat ojciec ponownie sie ożenił. Dzecko w pełni aceptuje macochę, choć z biegiem lat stosunki zrobiły się chłodniejsze. W szkole podstawowej dziecko uczyło się z doroslymi i wtedy oceny byly dobre. potem róznie: kiedy było bardziej pilnowane było nieźle, kiedy był luz bylo zle. Dziecko zostawione samo sobie (w tym roku ojciec praktycznie nie widuje się z chodzącym do szkoły na popołudniu dzieckiem) uczy się, krótko mówiąc, kiepsko, do tego syn boi się ojca, dlatego kłamie, stąd ta opisana wczśniej kłotnia. Ze strony ojca wygląda to tak, że stwarza sie dziecku warunki do nauki, a ono nie uczy się.
        • 13monique_n Re: Ojciec i syn 25.11.08, 23:06
          Ale czy ojciec umie porozmawiać z synem? Dlaczego syn wolał go okłamać, zamiast
          przyjśc z kłopotem do niego? Czy tu nie chodzi o pretensje pt. "ty niewdzieczny
          gó...arzu, ja tu sobie dla ciebie flaki wypruwam, a ty tak mi sie odwdzieczasz?"
          Niestety, nie jest to skuteczna forma komunikowania się z nastolatkiem i
          zachęcania go do zmiany postawy. A zatem - jak jest?
          • makurokurosek Re: Ojciec i syn 26.11.08, 21:27
            bo łatwiej jest kłamać i stworzyć świat wyidealizowany dla rodziców niż w żyć w
            tym świecie. Sama jako nastolatka i zresztą teraz jako dorosła kobieta też (
            choć staram sie tego nie robić)stworzyłam świat dla rodziców, co prawda w moim
            przypadku nie chodziło o oceny, ale wydaje mi sie ze powód tak naprawdę jest ten
            sam strach przed zawodem rodziców, brak dobrych relacji. W moim przypadku
            teoretycznie wszystko było ok, relacje z rodzicami też nie najgorsze, ale jednak
            wizja tych ich min gdy ich zawodzę powodowała, że wolałam prowadziłam podwójne
            życie niż pozwolić się poznać. Dziadkowie zareagowali najgorzej jak sie dało,
            oczywiście mogli udzielić schronienia ale powinni nakłonić chłopaka do szczerej
            rozmowy. W tym przypadku radziłabym dobrego psychologa.
        • srebrnarybka Re: Ojciec i syn 26.11.08, 21:05
          W szkole podstawowej dziecko uczyło się z doroslymi i wtedy oceny
          > byly dobre. potem róznie: kiedy było bardziej pilnowane było
          nieźle, kiedy był
          > luz bylo zle. Dziecko zostawione samo sobie (w tym roku ojciec
          praktycznie nie
          > widuje się z chodzącym do szkoły na popołudniu dzieckiem) uczy
          się, krótko mów
          > iąc, kiepsko, do tego syn boi się ojca, dlatego kłamie, stąd ta
          opisana wczśnie
          > j kłotnia. Ze strony ojca wygląda to tak, że stwarza sie dziecku
          warunki do nau
          > ki, a ono nie uczy się.

          - a jak się ma uczyć, skoro nigdy nie wymagano od niego samodzielnej
          pracy i uczył się tylko wtedy, kiedy był pilnowany? Dlaczego ojciec
          sądził, że 17latek sam z siebie będzie się uczył samodzielnie,
          jeżeli nigdy nie był w to wdrożony? Cóż, mszczą się obecne trendy,
          by odrabiać lekcje z dziećmi czyli w praktyce za dzieci. Co zrobić?
          Nie wiem, obawiam się, że już mocno za późno. Ae spróbować nauczyć
          syna samodzielnej nauki.
    • dorotakatarzyna Re: Ojciec i syn 26.11.08, 11:25
      Pytanie, czy siedemnastolatek to jeszcze dziecko?
      W mojej rodzinie zdarzyło się tak, że za jakieś przewinienia rodzice wyrzucili
      szesnastolatka z domu. Przygarnęła go sąsiadka. Dwukrotnie starsza, mężata i
      dzieciata, patologia. Skonczyło się tak, że młody mając siedemnaście lat sam
      został ojcem dziecka tejże pani. Obecnie ma lat 30, pani coś z 46, mają troje
      dzieci, i klepią biedę.
      Myślę, że lepiej żeby chłopak wyprowadził się do dziadków, niz trafił na ulicę.
      Może dziadkowie uchronią go przed jakimś większym błędem. Może przemyśli i wróci
      do ojca.
      Co powinien zrobić ojciec... Zaakceptować, że nie każdy jest geniuszem. Że każdy
      ma prawo do gorszych ocen, bo to nie koniec świata. Dać dziecku prawo do
      popełniania błędów i uczenia się na nich. I przede wszystkim postarać się nie
      stracić kontaktu z synem.
    • lila1974 Re: Ojciec i syn 26.11.08, 11:38
      Myślę, ze owemu synowi potrzebny jest ojciec jak kani deszcz - nie
      ojciec, który tylko stwarza warunki i daje kasę. Najważniejszy jest
      ojciec, któy daje uczucia, czas, zainteresowanie ... o co nie jest
      łatwo, bo się pracuje, bo syn chodzi późno do szkoly ... bo ...
      Jeśli się jednak chce z kimś być i mieć z nim dobre układy to się
      trzeba nim interesować.

      Chłopak ma własciwie tylko tatę, bo jaka by nie byłą macocha, to
      jednak chłopak czuje, że jej synem nie jest, ona ma swoje dziecko.

      Na miejscu ojca przełknęłabym dumę i pojechała do syna pogadać -
      nie rozliczać, wylewać żale na niewdzięczność młodego, ale tak od
      serca. Myślę, ze tego właśnie chłopakowi brak.
      • allija Re: Ojciec i syn 26.11.08, 14:48
        Nie zgodze sie, że chlopiec teskni za uczuciem i pragnie ojca, juz
        nie teraz. Sama mam synow w tym wieku i to juz troche za poźno na
        wspólne wedkowanie czy narty. Jakies 3-4 lata temu tak ale teraz
        kontakty synów z ojcami troche rozluźniaja się na rzecz kolegów
        raczej. Potrzebna jest rozsadna, mądra kontrola i czuwanie z daleka
        zeby przez głupote nie popadł w jakies tarapaty, to przy
        wcześniejszych właściwych kontaktach, jesli nigdy nie były za dobre
        to nie wiem. Myslę, że ojciec powinien pogadac z synem ale nie jak z
        dzieckiem tylko dorosłym człowiekiem bo wlasciwie 17 lat to juz
        dorosly chlowiek a za chwile ojciec w ogóle nic nie bedzie mogł
        zrobic jesli syn zadecyduje inaczej. Powinien przedstawic mu jasno
        jakie beda konsekwencje jego postepowania takiego lub innego, jak
        moze wygladac jego przyszłość jeśli przestanie sie uczyc,
        porozmawiac o tym co zamierza, jak on to widzi i jaka jest jego
        decyzja, co zamierza robic w przyszłości jako dorosły człowiek. I
        zaakceptować pewne decyzje, czasami jest tak, że ludzie konczą
        szkoły, zdaja mature, studia, jako dorosli ludzie.
        • lila1974 Re: Ojciec i syn 26.11.08, 16:48
          Ale z czym się nie zgadzasz?
          Bo jak na moje oko, to Twoje tematy do przerobienia między synem a
          ojcem nie wykluczają się z moimi adami dotyczącymi schowania dumy w
          kieszeń i szczerej, życzliwej rozmowy między ojcem a synem, z której
          syn będzie mógł wynieść przekonanie, że jest dla ojca ważny.

          I co to znaczy, że jest za późno?
          Nigdy nie jest za późno, by próbować naprawić coś, co się gdzieś
          kiedyś wymknęło - a szczególnie jeśli dotyczy to tak ważnej sfery
          życia jak stosunki rodzic-dziecko. Nie istotne jest, że ów syn jest
          prawie dorosły, ze ma grono znajomych i prowadzi już własciwie
          niezależne życie. Ważne jest, by czuł się kochany i akceptowany -
          tego pragnie każdy, czy jest dzieckiem, młodzieńcem, czy staruszkiem.

          Oczywiście, że rolą ojca jest pogodzić się z dorastaniem swego
          dziecka i skoro mlodemu ma być lepiej u dziadkó to czemu nie ...
          byle obaj wiedzieli, że nadal są dla siebie ważni.
          • allija Re: Ojciec i syn 28.11.08, 15:02
            nie zgadzam sie z tym, że syn potrzebuje ojca jak kania... itd.
            Kontakty nastolatka z ojcem sa zupełnie inne niz dziecka mlodszego,
            ojciec nie jest juz bezwarunkowym autorytetem a kontakty
            emocjonalne dziecka z rodzicem nieco sie rozliźniaja np. nastolatek
            woli towarzystwo kolegów od towarzystwa ojca co jeszcze niedawno
            było nie do polmyslenia. Obecne kontakty i autorytet, wiarygodność
            ojca, w duzej mierze bazuje na tym, co było do tej pory miedzy synem
            a ojcem. Ojciec powinien byc raczej mądrym doradcą którego dziecko
            potrzebuje od czasu do czasu niz osoba, której bliskosci potrzebuje
            zawsze a jej brak doprowadza do buntu np złej nauki. Syn raczej chce
            mieć swiadomość, że obok jest osoba, na która zawsze moze liczyć,
            która mu pomoże w razie czego bo to jego ojciec i wcale nie oczekuje
            bałwochwalczej miłości i akceptacji. Przeciwnie powiedziałabym.
            I tyle.
            Prynajmniej tak to jest u mnie.
            • lila1974 allija 29.11.08, 11:57
              a o czym ja piszę wg Ciebie?
              o glaskaniu po główce i ciumkaniu "kocham cię"?
        • kol.3 Re: Ojciec i syn 26.11.08, 18:49
          Tak jak piszesz może być w pełnej rodzinie. Ale ten chłopak ma w
          zasadzie tylko ojca. Ojciec powinien w sumie zastąpić mu matkę.
          Jakieś problemy muszą być. Nie wiem czy ojciec nie poświęca dużo
          czasu nowej żonie i ich wspólnemu dziecku, kosztem syna, który
          czuje się ustawiony na marginesie. Złe stopnie mogą być formą
          zwrócenia na siebie uwagi.
        • alfa36 Re: Ojciec i syn 29.11.08, 08:54
          allija napisała:

          Powinien przedstawic mu jasno
          > jakie beda konsekwencje jego postepowania takiego lub innego, jak
          > moze wygladac jego przyszłość jeśli przestanie sie uczyc,
          > porozmawiac o tym co zamierza, jak on to widzi i jaka jest jego
          > decyzja, co zamierza robic w przyszłości jako dorosły człowiek. I
          > zaakceptować pewne decyzje, czasami jest tak, że ludzie konczą
          > szkoły, zdaja mature, studia, jako dorosli ludzie.
          Właśnie jest tak, że ojciec dziecka skonczyl studia jako 40 latek. podejrzewam, ze nie chcialby (ten ojciec), żeby w przypodaku dziecka też tak bylo, stąd wieczne pretensje o naukę. Ale może musi tak być.... w koncu niedaleko pada jablko od jabloni.
          • lila1974 Re: Ojciec i syn 29.11.08, 11:58
            Klasyka nieporozumień - skoro ja zrobiłem ten błąd, to Ty masz się
            na nim nauczyć smile
            • alfa36 Re: Ojciec i syn 13.12.08, 10:19
              Po 3 tygodniach mieszaknie u dziadków, syn zaczął ojcu pisac smsy, m.in. "jak chcesz, żebym wrócił to po mnie przydź, jak mnie kochasz to po mnie przyjdź". Ojciec poza tym, że zaniósł dziadkom pieniądze na utrzymanie i skontaktowal się ze szkołą, nic nie zrobił wiecej, tzn nie probowal w tym czasie skontaktowc sie z dzieckiem. W tym też czasie syn opowiadał historie typu "wyprowadzilem się, bo ojcec mnie uderzył, muszę pracowac, bop dziadkowie nie mają pieniędzy na utrzymanie mnie". W tym tez czasie kilka dni wagarów i pyskowanie ukochanym dziadkom. Podejrzewam, że cheć powrotu do domu spowodowana jest tym, ze dziadkowie pilnują wnuka (jego nauki, wychodzenia z domu) i wykrywają jego kłamstwa, a ponoc na początku ustalili, że warunkiem mieszkanie u dziadkow jest nie kłamanie..
              • verdana Re: Ojciec i syn 13.12.08, 18:36
                Samo pisanie o 17-latku "dziecko" i traktowanie go jak dziecka (np.
                uznanie, ze dziadkowie czy ojciec maja go pilnowac przy odrabianiu
                lekcji, albo ponad glowa niemal doroslego faceta ustalać sposob
                postępowania) kazdego sprowokowaloby do ucieczki z domu. Traktowanie
                17-latka jak malucha nigdy się dobrze nie konczy. Pora przywyczaic
                się, ze w domu jest niemal dorosly człowiek, a nie "dziecko".
                • alfa36 Re: Ojciec i syn 13.12.08, 21:41
                  Dzieckiem jest się chyba zawsze dla rodziców...czy nie tak?
                  Koniec konców siedemnastolatek wrocil do domu. Pobyt u dziadkow skonczyl się kłotnią. Nastolatek nie chcial podporządkować się regułom (nie kłamstwom, nauka, porządek, wstawanie rano, itd). Co w takiej sytuacji powinien zrobić rodzic? Jak rozmawiac ze swoim dzieckiem? Tak jak wczesniej być nie może (przed pamiętną wywiadowką, nastolatek opowiadal ze smiechem, że teraz ojciec na dwa tygodnie zabierze mu kompa, komorkę, itp. po czym wszystko wroci do normy). czy jest jakaś szansa, że nastolatek zacznie w koncu podporządkowywać się regułom, że przestanie stosować psychiczny terror, na zasadzie "ja mam zawsze rację"?
                  • srebrnarybka Re: Ojciec i syn 13.12.08, 22:28
                    Dzieckiem jest się chyba zawsze dla rodziców...czy nie tak?

                    chyba tylko wtedy, jeżeli rodzice mają wadę wzroku i nie widzą, że
                    dziecko przestało być dzieckiem. A ludzie z taką przypadłością nie
                    nadają się na rodziców.
                    • alfa36 Re: Ojciec i syn 14.12.08, 11:29
                      Myślę, że nie ma co się sperać o słowo "dziecko", bo nie to jest tu problemem. Dziecko nie dziecko, mlody czlowiek chyba powinien wiedzieć, co wolno, czego nie. Pewnie popełniono tu wiele błędów (na zasadzie wynagrodzenia pólsierocie braku mamy). I teraz pytanie: czy jest szansa, że będzie lepiej, bo, ze będzie bardzo trudno zmusić siedemnastolatka do nauki, do jakichkolwiek obowiązkow w domu, nikt nie ma wątpliwości. Jak postępować z takim młodym czlowiekiem (bardzo pewnym siebie, wokól ktorego kręci się cały swiat)?Prawda jest taka, ze dziadkowie, ktorzy bezwarunkowo wierzyli wnukowi, ktory 3 tygodnie temu do nich przyszedł, teraz zdanie zmienili i powiedzieli jasno: albo chcesz z nami być i postępujesz wedlug naszych zasad, albo wyprowadzasz się. nastolatek wybrał to drugie (u ojca siłą rzeczy wiele czasu spędza sam(chodzi do szkoly na popoludniu) i robi co chce).
                      • srebrnarybka Re: Ojciec i syn 14.12.08, 11:55
                        Już wiele tygodni temu napisałam, wytykając jeden błąd, i moim
                        zdaniem sytuacja jest bardzo trudna. Dziecka nikt nie wychowywał,
                        tzn. nie wdrażał go do samodzielnego wypełniania obowiązków, tylko
                        albo dogadzał mu, żeby zrekompensować brak matki, albo zmuszał do
                        nauki nadzorem. W rezultacie wyhodowano, a nie wychowani, 17 latka,
                        który nie ma minimalnego poczucia obowiązku i odpowiedzialności za
                        siebie i obawiam się, że będzię bardzo trudno to zmienić. I
                        problemem nie jest to, żeby go na szczudłach dopchać do matury,
                        tylko,żeby zacząć go wychowywać. Moim zdaniem ciupkę za późno i może
                        dla niego samego byłoby lepiej, jak tej matury nie zda, pójdzie do
                        pracy w McDonaldzie i wtedy życie go wychowa, skoro nie zrobili tego
                        najbliżsi.
                        • alfa36 Re: Ojciec i syn 14.12.08, 14:28
                          Dokładnie też tak mi się wydaje... za późno. Ojciec teraz przyjął strategię: korki (czyli zmuszanie nadzorem do nauki). Jak dlugo to będzie trwało? kto zyska, kto straci? Na studiach już się przecież tak nie da...
                          • alfa36 Re: Ojciec i syn 14.12.08, 18:47
                            A z drugiej strony, mialam kiedys taką ciotkę i wujka, mieli 4 dzieci, żadnym się nie przejmowali (tzn, ich nauką). Dzieci wyszly na ludzi, choć żadne nie ma nawet matury. To bylo wychowywanie pod haslem" jak sobie poscielisz tak się wyspisz". Ja zawsze zarzucalam tym wujostwu, ze to przez nich te dzieci nie pokonczyly szkół (mimo, ze byly to dosc mądre dzieciaki, zresztą są mądrymi doroslymi ludzmi). Tyle, że teraz te dorosłe dzieci bardzo zwracają uwagę na edukację swoich dzieci.
                            • agusia99 Re: Ojciec i syn 05.01.09, 03:44
                              Może jest jakaś szansa na porozmawianie z synem? Ustalenie pewnych granic, zasad
                              - na jakich ma funkcjonować syn w domu? 17 lat to dużo, by się zmienić od razu,
                              ale też dużo żeby myśleć i ponosić konsekwencje tego, co się zrobiło. Za drobne
                              prace w domu syn może otrzymywać jakieś drobne pieniądze, za naukę - (nie wiem,
                              ale chyba nie) satysfakcja z poznanej wiedzy jest chyba już wystarczająca w tym
                              wieku.
                              Gorąco polecam książkę "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak
                              słuchać, żeby z nami rozmawiały" Adele Faber, Elaine Mazlish
                              podaję link:
                              alejka.pl/jak_mowic_do_nastolatkow_zeby_nas_sluchaly_jak_sluchac_zeby_z_nami_rozmawialy.html
                              Gorąco pozdrawiam i życzę udanych negocjacji,
                              Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka