joannaiwa
27.11.08, 21:38
Własnie przeczytałam książkę o takim tytule i jestem w szoku! To autentyczna historia rodziny z Wielkiej Brytanii, która niemal została zniszczona przez najbliższą przyjaciółkę matki - psychomaniakalną oszustkę i manipulatorkę. Przyjaciółka najprawdopodobniej zazdroszcząc udanego życia rodzinnego i grzecznych dzieci przez ponad rok rzucała podejrzenia na 7 letnią córkę o kradzieże, niszczenie rzeczy, groźby wobec osób trzecich (aranżowała sytuacje, które potwierdzały te podejrzenia, podrzucała spreparowane listy, niszczyła rzeczy itd). Głupota tych rodziców jest porażająca, bo nigdy nie przyłapali córki na gorącym uczynku, a jednak uwierzyli w jej winę. Co więcej - zaczęli ją nieustannie podejrzewać, kontrolować, przeszukiwać i w końcu córka zaczęła się do wszystkiego przyznawać, a gdy pytali ją o szczegóły odpowiadała nie wiem. W sprawę zaangażowana była policja, szkoła, opieka społeczna, inni rodzice - i nikt nic nie wykrył!!! Gdyby manipulatorka nie przyznała się sama, to najprawdopodobniej w końcu odebrali by rodzicom dzieci (manipulatorka została skazana na 3 lata więzienia). W książce uderzyły mnie dwa fragmenty:
- w pierwszym matka pyta córkę, dlaczego przyznawała się do rzeczy, których nie robiła, a córka odpowiada "Mamusiu, myślałam, że to wszystko robiłam przez sen";
- drugi to słowa matki: "Zastanawiałam się, ile razy dorośli zakładają winę dziecka tylko dlatego, że dzieci potrafią być czasem złośliwe i działać z premedytacją. Wiemy też, że tak bywa, ponieważ dzieci nie potrafią dobrze ocenić sytuacji i próbują zatuszować swoje błędy kłamstwami. Wiemy o tym wszystkim, więc od razu wyciągamy wnioski. Luke (przyp.: młodszy brat 5-latek, który już wcześniej sygnalizował że tylko przyjaciółka np. odnajduje te listy) miał całkowitą rację, gdy powiedział -nikt nigdy nie słucha dzieci. Najwyraźniej nie robią tego nawet ich matki."
Koszmarna historia - ku przestrodze.