Dodaj do ulubionych

Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu?

17.01.09, 22:03
Dziewczyny pomozcie!! Moja corcia po 2 dniach w zlobku zalapala
angine i goraczka meczy ja juz 4 dzien. Ja nie spie, nie jem i
jestem caly czas spieta. Wpatruje sie w nia i ciagle pytam co ja
boli. Serce mi peka bo mala nie chce jesc bo ja boli gardelko.
Moje pytanie do Was doswiadczonych juz Mam brzmi czy gdy przyjdzie
na swiat drugie dziecko to nie bede AZ TAK tego wszystkiego
przezywac? To co teraz sie ze mna dzieje to MASAKRA.
Z gory przepraszam za zawracanie glowy (non stop).
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 17.01.09, 22:41
      na mur beton big_grin Nad pierwszym dzieckiem trzęsłam się, sprawdzałam czy oddycha,
      płakałam jak chorowało, jak wariat jakiś big_grin przeszło mi wraz z urodzeniem się
      kolejnych potomków. Nawet szpital chyba mnie już aż tak nie rozbija..
      • lilly80 Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 17.01.09, 22:46
        Dzieki kochana. Nawet nie wiesz jak bardzo mi dzis pomoglas.
    • smilodona Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 17.01.09, 22:52
      Przy drugim dziecku nabrałam dystansu do wielu rzeczy (sterylizacja
      butelek, rozszerzanie diety, zostawianie dziecka u dziadków
      itp.)...ale do chorób nie udało mi sie nabrac dystansu; za każdym
      razem przezywam je tak samo sad Przejmuję się tym i zamartwiam
      niestrudzenie od 5 lat.

      Wiem, wiem, nie pocieszyłam Cię...
      • doros1 Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 17.01.09, 23:52
        Podpisuję się , niestety( chyba Cię nie pocieszę), pod Smilodoną sad. Przy
        drugim dziecku wyleczyłam się z perfekcjonizmu, z pokorą znoszę ataki furii raz
        4-latka raz 2 latka. Ale za cholerę nie umiem wyluzować gdy chorują. Wstaję
        często w nocy(nawet gdy chłopcy nie kwękają) i nasłuchuję czy oddychają,czy nie
        płytko i szybko, badam tętno, mierzę temperaturę ....normalnie czubek sad.Ale
        może to wynika z przykrych doświadczeń z ostatniego roku...starszy obserwowany
        jest w kierunku astmy oskrzelowej, ma poinfekcyjne zapalnie mięśnia
        sercowego.......a w dalekiej rodzinie zmarło 6-cio m-cze niemowlę ...miało
        "tylko" katarek sad..
        Panikuję, wyolbrzymiam problem choroby, sama jestem już zmęczona tym swoim
        zachowaniem.
    • malabru Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 17.01.09, 23:52
      Tak naprawdę to trudno stwierdzić, bo dużo zależy od Twojego usposobienia.
      Ja np. pod wieloma względami (głównie zdrowotnymi) byłam dość wyluzowana od
      samego początku, ale to chyba dlatego, że mam mamę pediatrę i odkąd pamiętam
      byłam uczona, że gorączka czy choroba to nie koniec świata i można sobie z tym
      spokojnie poradzić.
      W innych kwestiach zdecydowanie wyluzowałam. Np. przestałam prać ubranka w
      proszku dla dzieci, nie kupuję oliwek, mydełek itp. Nie przewijam niemowlaka 15
      razy dziennie a szczególnie w nocy.
      Przestałam się też przejmować wieloma radami w stylu:
      - nie śpij z dzieckiem, bo się przyzwyczai,
      - nie noś za dużo na rękach
      - nie dawaj smoczka bo będzie miało krzywy zgryz
      - ustaw dziecku godziny spania...
      tych rad jest cała masa, a teraz wiem, że każde dziecko jest inne a i na
      odzwyczajenie od spania z rodzicami czy ciągnięcie smoczka są dobre metody,
      które nie frustrują ani dziecka ani rodziców.

      A tak zmieniając trochę temat, to czy Twoja córeczka jest na jakimś antybiotyku?
      Mój syn w wakacje złapał anginę i musieliśmy po dwóch dniach zmienić mu
      antybiotyk, bo po 4 dawkach leku temperatura ciągle mu rosła do ponad 39C.
      Anginę leczy się zwykle antybiotykiem ze względu na ryzyko powikłania
      prowadzącego do zapalenia uszu.
    • mbkow Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 18.01.09, 00:43
      nabralam dystansu tak ogolnie. ale choroby to choroby, do tego dystansu sie nabiera, jak dzieko zaczyna chorowac mniej wink moj drugi synek byl wczesniakiem i od razu sie cieszylam, ze jest drugi z kolei. wiedzialam, ze gdyby byl pierwszy, to bym swirowala i pewnie spala w samochodzie pod szpitalem wink
      lilly80, nie rob takich rzeczy jak "nie jem, nie spie". sporoboj przegonic te strachy, bo one robia z Ciebie matke skoncentrowana na swoich lękach. zamartwaisz sie, nie jesz, nie spisz, a tu malenstwo w brzuchu juz tak samo wazne jak chora corcia. a corcia tez widzi i czuje, co sie z Toba dzieje... pewnie lekki wkurw Cie bierze, jak sie to czytasz, ale tak jest. mnostwo 'zaciskania zebow'.
      super, ze sie tym dzielisz i chcesz cos z tym zrobic. jezeli Ci to pomaga, to pisz!
      trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie corci i za Ciebie wraz z niespodzianka!!!
      • lilly80 Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 09:38
        bardzo mi pomoglyscie.
        Apropos mojej corci to jest ona na Augmentinie i dzis wlasnie mija 5
        dzien przyjmowania a temperatura przed chwila mierzona wynosi 37,6
        wiec nie wiem juz o co chodzi, aczkolwiek robilismy najpierw
        antybiogram i Augmentin okazal sie lekiem trafionym.
        • malabru Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 11:22
          WOW antybiogram!
          Super! Gratuluję dobrego lekarza. Słowo, piszę jak najbardziej poważnie. Rzadko
          się zdarza, przynajmniej w moim otoczeniu, aby lekarz zlecał antybiogram. W
          takim razie nic się nie martw. A 37,6 to nie jest żadna temperatura. Naprawdę.
          To zaledwie stan podgorączkowy. Temperaturą to należy się martwić jak przekracza
          38,5. Wszystko poniżej u małych dzieci nie kwalifikuje się jeszcze do podania
          leku przecigorączkowego.
          37 z kreskami to dziecko może mieć też po intensywnej zabawie albo po dniu
          pełnym wrażeń. Więc bądź dobrej myśli smile
          • anna_sla Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 12:10
            a co to jest antybiogram??
            • lilly80 Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 12:13
              anna_sla napisała:

              > a co to jest antybiogram??
              >

              Antybiogram, badanie laboratoryjne, mające na celu określenie
              wrażliwości obecnych w próbce bakterii na antybiotyki. Bakterie z
              pobranych wydzielin, np. z plwociny, hoduje się na specjalnych
              pożywkach i bada się ich wzrost w obecności różnych antybiotyków.
              Antybiogramy wykonuje się przy ciężkich lub nawracających
              infekcjach. Coraz więcej szczepów bakterii jest odpornych na
              niektóre antybiotyki, wskutek często niepotrzebnego ich stosowania.

            • lilly80 Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 12:28
              To fakt pediatre mamy super a poza tym (na moje szczescie i spokoj)
              mieszka pietro wyzej. Zreszta pracujemy (my z mezem i nasz pediatra)
              w tym samym szpitalu.
              • malabru Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 15:09
                ooo, a czym się zajmujesz?
                • lilly80 Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 17:15
                  Ja pracuje w biurze, a moj maz jest rehabilitantem.
                  • malabru Re: Dziekuje dziewczyny, jestescie WIELKIE 18.01.09, 23:58
                    Myślałam, że może wykonujesz jakiś zawód medyczny lub pokrewny, bo Twoje
                    wytłumaczenie antybiogramu brzmiało bardzo profesjonalnie smile
    • pocholita Re: Czy przy drugim dziecku nabieramy dystansu? 18.01.09, 23:54
      wyluzuj, przy drugim będzie lepiej smile))
    • mbkow apropos goraczki... 19.01.09, 09:47
      kuzynka urodzila coreczke i do 3 roku jej zycia mieszkali w niemczech. ok.2 roku
      zycia zdarzyla sie malej bardzo wysoka goraczka, okolo 40st. lekarz zalecil,
      zeby jej nie zbijac, nie karmic, skoro mala nie ma apetytu, dac organizmowi
      samemu powalczyc. trwalo to chyba 4 dni i minelo. dla mnie szok. sama nie
      wytrzymuje i zbijam, jak zdarza sie temperatura ok.39.0. ale na pewno dalo mi to
      do myslenia, bo u nas generalnie lekarze nie daja samemu dziecku powalczyc, od
      razu wjezdza masa lekarstw.
      • ula27121 Re: apropos goraczki... 19.01.09, 09:57
        Moja lekarz dawała powalczyć w zeszłym roku i skończyło się szpitalnym
        maratonem. A zaczęło się od kataru....gorączki zbyt wysokiej w ogóle nie było. A
        ten katar trwał i trwał....Teraz zmieniłam pediatrę, mam do niej zaufanie i
        rzeczywiście ostatnie zapalenie oskrzeli przeszłyśmy bez leków. Dobry,
        doświadczony i współpracujący z rodzicem pediatra to skarbsmile
        • lilly80 Re: apropos goraczki... 19.01.09, 10:22
          wiem ze goraczka to objaw walki organizmu, ale czlowiek panikuje i
          podaje cos na zbicie. Wczoraj na ten stan podgoraczkowy nic nie
          podalam i wieczorem temperstura byla juz normalna. Rano mala
          wygladala super - jak zdrowa dziewczynka, zjadla sniadanie z
          apetytem i podalam jej antybiotyk, po 2 godzinach od podania znowu
          ma zmeczone spiace oczy i tylko siedzi mi na kolanach i sie tuli.
          Czy to mozliwe ze to ten augmentin ja tak zamula? mamy go podawac do
          jutra. szkoda mi malej serce peka jak na nia patrze.
          • malabru Re: apropos goraczki... 19.01.09, 10:39
            To frustrujące, gdy się patrzy na chore dziecko, wie, że zrobiło się wszystko co
            można i że trzeba czekać, bo więcej się zrobić nie da.
            Chciałoby się już mieć tę chorobę z głowy a w domu zdrowe uśmiechnięte dziecko...

            Ja nie mam takich doświadczeń z augmentinem. Jakoś nie zaobserwowałam ospałości
            po tym leku, ale też nie zastanawiałam się nad tym specjalnie. Zwykle takie
            zachowanie składałam na karb rosnącej gorączki.

            A co do panikowania przy gorączce, to mój mąż kiedyś mnie szczerze ubawił.
            Natalka jeszcze jako kilkumiesięczne dziecko dostała wysokiej gorączki. Ponad
            39, Już dokładnie nie pamiętam ile. Temperatura skoczyła jej nagle. Obudziła się
            w nocy rozpalona. Podaliśmy jej lek na zbicie gorączki, ale mój mąż się
            strasznie zestresował i pobiegł do kuchni. Myślałam, że chciał zrobić Natalce
            zimny okład na czoło ze ścierki, a on wrócił z mrożoną rybą i chciał jej tą rybą
            brzuch obłożyć... Dopiero by jej zafundował szok termiczny smile
            Ostudziłam jego zapędy i zaniosłam Natalkę pod prysznic. Po piętnastu minutach
            temperatura spadła o ponad stopień i chłop mi się wyluzował. Ale tej ryby to nie
            zapomnę do śmierci.
            • ula27121 Re: apropos goraczki... 19.01.09, 16:20
              Ryba rewelacja!!!
              Ale się ubawiłamsmile
              • dzolinek Re: apropos goraczki... 22.01.09, 17:51
                ja generalnie jestem spokojną osobą i mało co jest w stanie
                doprowadzić mnie do paniki (do nerwów to moje dzieci są w stanie jak
                najbardziejsmile)). Ale na samym początku zdecydowanie spokojniejsza
                byłam przy pierwszym dziecku, a przy drugim jakoś straciłam całą
                pewność i spokój. Ale to na początku. Jeśli chodzi o choroby, to
                moje dzieci - obaj urodzeni przez cesarskie cięcie - dają nam do
                wiwatu. Jeden i drugi ma za sobą dwukrotne pobyty w szpitalu z
                zapaleniami krtani(kto przeżył, to wie o czym piszęsmile) i zapaleniem
                płuc. Mój młodszy synek tak często choruje, że już nikt w domu tego
                nie przeżywa. Prawie non stop jest na inhalacjach. Na szczęście mamy
                w domu inhalator, więc już nie musimy jeździć do szpitala.
                Szczerzę mówiąc czasami aż mam takie myśli, że chyba powinnam sie
                bardziej przejmowaćsmile
                • gonia101 Re: apropos goraczki... 22.01.09, 22:35
                  ja do gorączki też miałam mozna powiedzieć takie "lajtowe"
                  podejscie, wyznawałam zasadę "organizm walczy z chorobą" itp.itd.
                  Tak było do listopada ubiegłego roku, kiedy to mój syn przy
                  temperaturze 37,6 dostał drgawek. Nikomu nie życzę takich przezyć i
                  tego widoku... teraz jestem juz ostrożniejsza i według zaleceń
                  szpitalnych które dostaliśmy zbijam temperaturę już przy 37,5.

                  krtań też już przerabialiśmy i nocne pogotowia przyjazdy...

                  ech dzieci...
                  • jj555 Re: apropos goraczki... 04.02.09, 13:55
                    Ja tak samo. Od czasu, gdy mała dostała drgawek od temperatury, na
                    samą myśl, że może być chora ciarki mi po plecach przechodzą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka