Dodaj do ulubionych

Zbuntowana nastolatka...

03.02.09, 15:31
Na codzień w szkole nie potrafi odpowiadać bo sie denerwuje za to w
domu nadrabia pyskówką do rodziców.Nie uczy się i najchętniej
skończyła by edukację na gimnazjum a tu czas płynie i wybór szkoły
powinien być dokonany,ona jednak nie widzi sie w żadnym zawodzie.Bez
przerwy operuje 2 komórkami ( w jednej ma tanie smsy a w drugiej
rozmowy)nie czyta lektur robi to za nia mama bo inaczej pewnie nie
była by jeszcze nawet w gimnazjum.Rodzice są u kresu wytrzymałości i
nie potrafią do niej dotrzeć.Jak już bardzo jej gderają to zaczyna
sie gadka o śmierci,że jej szkoła nie potrzebna bo długo nie
pożyje.Ostry makijaż,wyjścia kiedy i gdzie chce nie pyta o nic a
zakazy i upomnienia ma głeboko gdzieś.Jak postępować z taką
osobą,gdzie sie zwrócić?
Obserwuj wątek
    • lubie_gazete Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:33
      Jesteś jej matką? Nauczycielką?
      • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:34
        Siostrą sad
        • lubie_gazete Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:36
          A istnieje podejrzenie brania narkotyków/puszczania się?
          • nadrugiemiania Gazeta 03.02.09, 15:42
            Oświeć mnie bo chyba tępa jestem:co ma do pytania "gdzie szukać
            pomocy" - puszczanie się?
          • madameblanka Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:42
            no ale co ma puszczanie się do pyskowania - chodzi ci skąd ma dwie komórki? hmmm
            może daje lekcje francuskiego wink
            Ćpa po szkole, i do domu trafia nabuzowana? Bo szkole sie boi pyskować.
            • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:46
              No wiec co do tych komórek; jedna dostała od rodziców jakiś czas
              temu,a drugą ja dałam rodzicom aby tata mógł mieć kontakt z domem
              (wtedy pracował jeszcze) gdy jest dalej na wyjeździe.Ona wzieła
              sobie obydwie i uważa że tak ma być.
              • marzeka1 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:49
                "Ona wzieła
                sobie obydwie i uważa że tak ma być. "- błąd, skoro zaakceptowaliście, że tak ma
                być, to teraz tak jest. Komórki kosztują, dwie- tym bardziej. Dlaczego uważacie,
                ze skoro ona ma was i wszystko w nosie, należą się jej jakieś przywileje?
                • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:55
                  To właśnie jest problemsad rodzice jej za bardzo pobłażali gdyż
                  jest "późnym" dzieckiem.Miedzy nami jest 17 lat różnicy,a średnią 12
                  lat.W dodatku często chorowała w dzieciństwie.Teraz pannica jest 2
                  razy taka jak mama i obawiam sie ze mama nawet nie chce sprawdzać co
                  by było gdyby jej czegoś zabroniła.czasem ma takie napady szału ze
                  zachowuje sie jak by miała coś z głową,płacze na cały głos ,krzyczy,
                  rzuca rzeczami,no poprostu koszmar.Chciała bym jakoś im pomóc ale
                  pojecia nie mam od czego zacząć,nie jestem psychologiem zresztą
                  młoda na moje rady jak i rodziny jest oporna.
                  • lolinka2 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 22:59
                    ja byłam taka, z tym jednym wyjątkiem że do tego wszystkiego uczyłam
                    się najlepiej w klasie przez cały czas.

                    Objawy zdiagnozowano po latach jako zaburzenia afektywne
                    dwubiegunowe.
              • madameblanka Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:56

                no chyba kroi się tu "ballada o Januszku"...
                brak stanowczości zrobił swoje. Ja wiem że jak bym szantażowała w jakikolwiek
                sposób rodziców, to by mi pokazali drzwi i wiem że by to zrobili. Dlatego nie
                przyszło mi to nawet do głowy.
                Może czas na stanowczość, niech nie myśli że będzie tak jechała po rodzicach jak
                po łysej kobyle.
                • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 16:07
                  Też mi to przyszło do głowy tzn ta balladasad Rodzice nie mieli z
                  nami takich problemów więc tera tym bardziej nie wiedzą co robić.O
                  zabraniu jej komórek słyszę już od jakiegoś czasu wiec jak mama mówi
                  że to zrobi ja już nawet nie pytam kiedy.Ta sytuacja jest o tyle
                  straszna że to ona ma z nimi mieszkać a nie potrafi kompletnie nic
                  ani ugotować ani podstawowego prania zrobić.Nie ma żadnych
                  obowiazków,mama sobie moze mówić a ona i tak robi co jej sie
                  podoba.Nie mogę już na to patrzeć.Z kolei nie wiem czy czekanie
                  aż "wyrośnie" z tego ma jakikolwiek sens.
                  • marzeka1 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 16:15
                    A niby JAK ma wyrosnąć, skoro wszystko jej uchodzi płazem??? Mam w domu
                    nastolatka, to niełatwy wiek ani dla niego samego, ani dla nas, ale zachowania
                    siostry i TOLEROWANIE ich przez rodziców robią swoje. U mnie działa zasada kij i
                    marchewka (proszę kija nie rozumieć dosłownie!), syn wie, że każdy musi nauczyć
                    się w normalny sposób funkcjonowania w domu, nic nie załatwi z nami, próbując
                    krzyczeć, wymuszać czy szantażować (próbował). Moim zdaniem- skoro rodzice
                    ulegają, więc nic się zmieni, płacą dalej za 2 komórki, panienka ma wszystko w
                    dupie i wszystko uchodzi jej płazem. Mnie zwyczajnie jako rodzicowi nie
                    chciałoby się być służącą swojego dziecka.
                • echtom Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 16:32
                  > no chyba kroi się tu "ballada o Januszku"...
                  > brak stanowczości zrobił swoje.

                  Wiesz, to bardziej skomplikowane. "Produkt końcowy", czyli dorosły człowiek to
                  mix wychowania, środowiska i cech osobowości. Teściowie mojej koleżanki też
                  niczego nie wymagali od swoich 2 synów. Jej mąż jest świetnym, poukładanym
                  facetem, z młodszym mają kłopoty do dziś (30 lat). Ożenił się z energiczną
                  babką, która go zmusiła do skończenia szkoły i podjęcia pracy, ale kłopoty się
                  nie skończyły - a to samochód rozbije, a to wda się w jakieś podejrzane interesy
                  itp. Z tego, co piszesz, wnioskuję, że młoda ma 15-16 lat i trudno wyrokować,
                  czy tak jej zostanie, czy z tego wyrośnie. Ja w ubiegłych latach opisywałam na
                  forum koszmarne szkolne kłopoty ze średnią córką. Cudem dotarła do liceum, do
                  ideału jeszcze daleko, ale ostatnio napomyka, że rozważa pójście na studia, więc
                  jest nadzieja, że coś powoli się przejaśnia w zbuntowanym małym łebku.
                  Stanowczość nie zaszkodzi, ale może czasem warto potraktować nastoletnie dziecko
                  jak człowieka? Pogadać o tym, co go interesuje, jakie ma plany na przyszłość
                  (nawet jeśli wydają się nam beznadziejnie głupie i niedojrzałe). Same szlabany w
                  tym wieku nie wystarczą, bo nastolatek jest zbyt sprawny i samodzielny, by dać
                  się spacyfikować (zamkniesz w pokoju, to wyjdzie oknemsmile) Może spróbować zmienić
                  taktykę i zainteresować się tym, co jest dla niej ważne, by nawiązać kontakt?
                  Jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzismile
                  • f.l.y Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 19:09
                    wezwijcie Supernianię wink starsze 'dzieci' też naucza grzeczności smile
          • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 15:42
            Na szczęście nie,to jest mała miejscowość i wszyscy wiedzą wszystko
            wiec dotarło by to do rodziców.Poza tym mama ma kontakt ze szkołą i
            pedagogiem szkolnym.Główny problem to postępowanie młodej w stosunku
            do rodziców,oni nie są już młodzi i widzę ze nie radzą sobie z
            nią.Mama nawet chciała rozmawiać zemną i drugą siostra na ten temat
            ale młoda wróciła i temat sie urwał.
          • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 16:09
            nie wiem czemu gdzieś zjadło moją odp wcześniejszą (nie ma takiej
            opcji)
            • roksanaa22 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 19:20
              Zabrałabym obie komórki,nie dawała kasy,komputer(o ile jest).
              I oznajmiła to w spokojnej rozmowie,że będzie tak bo ... i będzie to
              trwało do poprawienia stopni/zachowania itepe.Dodałabym że mi bardzo
              przykro z powodu tej sytuacji.
              Będzie złość,płacz,krzyk.Trzeba przeczekać i zobaczyć co będzie...
              Można też zgłosić się o porady do szkolnego psychologa o ile jest
              sensowny jeśli nie to szukać porad u specjalistów.
              • oli.nek Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 20:54
                rozwiązanie jest bardzo proste. mama powinna już przestać mówić. już 'namówiła'.
                a powinna zacząć działać. pierwszy krok to od razu zabranie komórek. i nie
                przejmowanie się ewentualnymi histeriami. to do mnie nie przemawia. że ni
                podejmę działań, bo mi dziecko zacznie histeryzować. a niech szaleje. mnie to
                nie wzrusza. ja robię swoje. wszystko ma prowadzić do tego, by wszystkim było
                lepiej. zabronić innych przywilejów. nauczyć szacunku. zagonić do pomocy przy
                gotowaniu i sprzątaniu. na początek pewnie będzie potrzebna zasada kija i
                marchewki czyli coś za coś. nic za darmo. siostra ma wszystko a nic od siebie
                nie daje. z jednej strony rządzi, z drugiej jest pasożytem. i co śmieszniejsze
                lub najsmutniejsze, to pewnie ona sama się z tym najgorzej czuje.

                no i nagradzać za coś dobrego. i spędzić czas tylko z siostrą - rodzice i córka.
                niech coś razem z robią co ona lubi, niech gdzieś pojadą etc. niech ją poznają.
    • nangaparbat3 Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 22:35
      "Ta osoba" jest Twoją młodszą siostrą, rozumiem, ze ma 15 lat, i zupełnie się
      pogubila.
      Zaniepokoiły mnie napady wścieklosci - mogą (choc nie muszą) oznaczac, ze bierze
      narkotyki, zdarzaja sie też w przebiegu depresji.
      Byc moze zadna z tych rzeczy nie ma miejsca, ale rownie możliwe, ze obydwie.
      Pietnascie lat to okropnie trudny okres w zyciu człowieka, niektorzy psycholodzy
      twierdzą, ze w ogole jeden z najgorszych momentów. Twojej siostrze potrzeba z
      jednej stronych jasnych wymagań, zasad i granic, z drugiej - duzo wsparcia i
      zrozumienia. Ona juz przestaje byc "grzeczną dziewczynką", staje sie kobietą, to
      trudne i dla niej samej, i dla Waszych rodziców. Szczerze mówiac nie wyobrazam
      sobie, by dziewczyna w tym wieku wychodzila nie wiadomo dokad - to po prostu
      niebezpieczne i dobrze byloby z nia o tym pogadac - ale NIE GDERAC! Jeszcze tak
      nie bylo, zeby gderaniem załatwic cokolwiek.
      Trzeba by - po pierwsze rozmawiac z siostrą. Słuchac jej, tego co ona ma do
      powiedzenia, nie komentujac, nie prostujac od razu. Bardzo trudne, ale dziala:
      trzeba akceptowac ja sama i jej emocje, pragnienia, leki - ale tez w razie czego
      wyjasniac, ktore jej zachowania sa nie do przyjęcia i dlaczego. Nie oburzac się,
      ale proponowac inne rozwiazania. Obawiam się, ze taka postawa to dla rodzicow za
      duze wyzwanie - ale moze Tobie lub sredniej siostrze sie uda?
      Poza tym - koniecznie trzeba pojsc do szkoły i dowiedziec się, jak ona tam sie
      zachowuje. Warto tez pójsc z nia do poradni pedagogiczno-psychologicznej, żeby
      sprawdzili, czy nie trzeba fachowej pomocy. Żeby czegos nie przegapic.
      W dziewczynkach w tym wieku jest często bardzo duzo wścieklosci, ale głebiej -
      przerażajaca samotnośc, niepewnosc, zagubienie.
      I polecam bardzo książkę "Ocalic Ofelię".
      • sir.vimes Nangaparbat 04.02.09, 10:47
        te napady wściekłości to może być bezsilność. Może dziewczyna jest
        nieakceptowana w grupie, kumuluje w sobie złość, żal, smutek i ulewa się
        wściekłością.

        Dzieci w tym wieku często bezwiednie uważają , ze rodzina "czyta" w nich, wie
        wszystko telepatycznie (a przynajmniej powinna).
        • nangaparbat3 Re: Nangaparbat 04.02.09, 16:29
          Moze tak byc.
          Wszystko moze byc - tylko trzeba jej dac szansę powiedziec.
    • nangaparbat3 a tu link 03.02.09, 22:36
      www.lideria.pl/sklep/opis?nr=7172&id_rec=8779&ocena_rec=1&page=0
    • mathiola Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 22:42
      Może nie znam się na nastolatkach ale pytanie nasuwa mi się takie: skąd ona ma
      dwie komórki i dlaczego jej matka czyta za nią lektury?
    • mathiola Re: Zbuntowana nastolatka... 03.02.09, 22:44
      aha, już wiem skąd ma, bo doczytałam. Uważam, że na zbyt dużo jej
      pozwalaliście/pozwalacie.
      • czar_bajry Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 00:22
        Za dużo jej rodzice pozwolili i laska weszła im na głowę a jak jeszcze zobaczyła
        że może nimi kręcić gadając o śmierci to już raj na ziemi poczuła. I doskonale
        wiem co mówię mając dwie córki w odpowiednim wieku tzn. 16 i 20 lat, starsza już
        wyrosła ale młodsza tylko ciuchy, makijaż, chłopcy, koleżanki i sama zabawa
        generalnie najlepiej same przyjemności a zero obowiązków.Każda z nich miała
        okres pt. "jakie to życie gów... i najlepiej z tym skończyć" ew. może z domu
        prysnąć, ale jak zarobiła w ten pusty łeb, i przekonała się jak to naprawdę może
        być "jak życie dokopie" tzn. przybyło drastycznie obowiązków aby głupie pomysły
        wyparowały a ubyło przyjemności bo widocznie za dużo czasu wolnego miała, to
        szybko rozum powracał. Młodsza nadal się buntuje strzela fochy i pyskuje, stroi
        się itp. ale wie że są rzezy gdzie nie ma zmiłuj i jak "starzy" tzn. ja i mąż
        mówimy nie to znaczy nie. Chciała włosy na czarno a mnie akurat nie było to
        mówię jak wrócę za tydzień to pogadamy ale po co czekać jak można samemu, no to
        wróciłam do fryzjera zawlokłam i kolor ściągnięty a czerwone pasemka które miała
        wcześniej za pozwoleniem zrobione obcięte. I teraz wie że nic po swojemu.
        Oczywiście nie same zakazy obowiązują i też ma dużo swobody ale są zasady
        których łamać jej nie wolno.
        A może siostra autorki do emo się zalicza to takie modne terazsmile
        • lolinka2 Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 01:12
          czr_bajry - trollujesz, prawda? powiedz, że dzieci w normalnym domu
          nie mają aż tak przerąbane? Nie odbieraj mi wiary w ludzi...

          jest jeszcze taka opcja że ...

          czar_bajry napisała:
          I doskonale
          > wiem co mówię mając dwie córki w odpowiednim wieku

          ... że w ogóle nie wiesz co mówisz, poruszasz się w tym arcydziele
          pseudowychowawczym jak dziecko we mgle, walcząc z objawiającą się
          kobiecością swoich córek (jakieś nieuświadomione zaburzenia na tym
          tle?). Natomiast lekceważenie tekstów dziecka o śmierci uznaję za
          szczyt chamstwa, buractwa i drobnomieszczaństwa, a także
          skandalicznej ignorancji i zwykłej głupoty. I akurat ja naprawdę WIEM
          co mówię w tym temacie.
          • nangaparbat3 Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 08:30
            Akurat obawiam się, ze ona nie trolluje.
            NAstolatki są moze najgorzej traktowana grupą wiekową w Polsce, naprawde tak uwazam.
            Zobacz, ile jawnej nienawisci do dziewczyny jest w postach w tym wątku - i tak
            jest w kazdym, gdzie mowa o nastolatkach.
          • czar_bajry Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 11:04
            Nie nie trolluje ale też nie znęcam się nad własnym dzieckiem i jeżeli naprawdę
            nie rozumiecie że dzieci muszą znać zasady a szczególnie nastolatki to trudno
            potem tylko można się dziwić skąd tyle samobójstw wśród młodzieży i taki brak
            niedojrzałości jak są przyzwyczajone że wszystko im wolno i nie ma żadnych
            zakazów a nagle życie pokazuje że jest zupełnie inaczej i a dzieciak zupełnie
            nie może sobie z tym poradzić.
            I dla jasności nie katuje własnych dzieci ale każdemu z nich zdarzyło się
            dostać klapsa, moje dzieci są zadowolone z życia i bardzo dobrze się rozumiemy
            ale zawsze z nastolatkiem są jakieś zgrzyty i raczej to Ty lolinka nie wiesz o
            czym mówisz.
            A z kobiecością moich córek nie mam żadnego problemu, jestem jeszcze przed
            40-stką i dość młodo się czuję. Sama jeszcze dobrze pamiętam jak to jest być
            nastolatką i zapewniam Cię że moje córki mają czas na zabawę randki i wszystko
            to co się wiąże z wiekiem ale mają też swoje obowiązki bo ja nie mam zamiaru być
            matką polką i służącą we własnym domu i wychodzić z założenia że wszystko się
            dzieciom należy i na wszystko trzeba dać zgodę. Chcą kolczyki w pępku proszę
            bardzo, farbują włosy ok pogadamy ale nie mogą (mówię o młodszej) same
            decydować o np. farbowaniu włosów i o drastycznych zmianach w swoim wyglądzie,
            wyobraź sobie że ona chodzi jeszcze do gimnazjum a nie jest to miejsce na rewie
            mody. Ponadto młodsza gra w filmach i reklamach i tam może sobie używać do woli,
            tak więc widzicie obrończynie niezależności że nie jest tak źle.
            • lolinka2 Re: Zbuntowana nastolatka... 05.02.09, 15:11
              ja nie jestem obrończynią niezaleznośći - dzieci są i powinny być w
              jakimś stopniu zależne od rodziców, dwa - żyjemy w jakichś
              społecznościach i to też powoduje wzajemną zalezność

              Jestem i będę natomiast obrończynią ludzkiej godności i szacunku.
              Tekst "zarobi w ten pusty łeb" jest tego jawnym zaprzeczeniem.
        • nangaparbat3 Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 08:27
          Naprawdę uwazasz, ze jak Twoje nastoletnie dziecko "zarobi w ten pusty łeb" i
          zrozumie, ze "nic po swojemu", to juz wszystko OK?
          • majka150 Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 10:39
            To prawda że siostra ma zbyt wiele swobody,rodzice tez do tego
            doszli.Naprawdę biorę sobie do serca wasze rady bo samam mam syna w
            wieku 10 lat i wiem ze czeka mnie taki okres niedlugo nie chciała
            bym popełnić podobnych błędów.Ale wracając do tematu siostry,to
            ciężko będzie pomóc na odległosć.Ani ja ani druga siostra nie
            mieszkamy już z rodzicami,ja od ponad dziesieciu lat siostra od
            3.Narkotyki wykluczam natomiast prawdopodobna jest ta depresjasad bo
            przy takim napadzie po podaniu leku uspokajającego przechodzi.Mama
            konsultowała sie z psychiatra w tym temacie.sytuacja pogorszyła sie
            po pobycie siostry w sanatorium w ubiegłym roku(jest alergikiem)mam
            wrazenie ze naśladuje dodę w zachowaniu,ten jej śmiech i tp.Nawet
            chciałam żeby poszła do średniej szkoły tu gdzie ja mieszkam i
            zamieszkała u mnie ale ona kurczowo trzyma sie mamy bo wie ze ja nie
            odrabiała bym za nią lekcji.A mama jej pomaga we wszystkim a i
            wyręcza bo jak twierdzi chce wby ona jakoś tę szkołę skończyłasad
            cieżkie to wszystko.
            • sir.vimes Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 11:02
              Jeżeli sama czujesz, że to może być depresja nie sądzisz, ze dziwnie brzmi
              sugerowanie , że problemem jest "nadmiar swobody"?
              • titta Re: Zbuntowana nastolatka... 10.03.09, 23:32
                Alez nadmiar swobody jak najbardziej moze byc przyczyna depresji.
                Depresja to nie choroba wirusowa, nie roznosi sie droga kropelkowa.
                W wiekszasci przypadkow ma sie ja jak czlowiek nie robi tego co
                powinien (tylko tkwi w miejscu i uzala sie nad soba).
        • sir.vimes Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 11:01
          "Każda z nich miała
          okres pt. "jakie to życie gów... i najlepiej z tym skończyć" ew. może z domu
          prysnąć, ale jak zarobiła w ten pusty łeb, i przekonała się jak to naprawdę może
          być "jak życie dokopie" tzn. przybyło drastycznie obowiązków aby głupie pomysły
          wyparowały a ubyło przyjemności bo widocznie za dużo czasu wolnego miała, to
          szybko rozum powracał. "

          No popatrz, a dla mnie dorosłe życie to kąpiel w szampanie w porównaniu z
          nastolatkowym weltshmertzem - i mam dużo więcej przyjemności a obowiązki - cóż,
          sama je wybieram, sama je sobie narzucam. I dzięki temu robię co lubię. Nie ma
          porównania.

          Wyprowadziłam się z domu bardzo wcześnie - i nie zarobiłam "w pusty łeb" tylko
          przekonałam się, że niesłychanie przyjemnie jest być dorosłą.
          • czar_bajry Re: Zbuntowana nastolatka... 04.02.09, 16:38
            Nie mówimy tu o normalnych relacjach tylko o chorym układzie gdzie matka za
            wszelką cenę broni niezależności swojego dziecka a sprowadza się to do
            wymuszonej zgody na każde zachowanie dziecka i wyręczanie go w jego obowiązkach
            bo pomijając wszystko inne to nauka jest chyba obowiązkiem.
        • yoko0202 Re: Zbuntowana nastolatka... 06.03.09, 08:48
          czar_bajry napisała:

          > ale jak zarobiła w ten pusty łeb, i przekonała się jak to naprawdę
          może być "jak życie dokopie" tzn. przybyło drastycznie obowiązków
          aby głupie pomysły wyparowały a ubyło przyjemności bo widocznie za
          dużo czasu wolnego miała, to szybko rozum powracał.

          > I teraz wie że nic po swojemu.

          napisz proszę, że żartowałaś...
    • joalicja Re: Zbuntowana nastolatka... 05.02.09, 10:42
      Bardzo ładnie, że rodzice widzą, że młoda jest rozpuszczona. Ale
      brakuje im konsekwencji. Straszą, ze zabiorą komórki a nigdy to nie
      następuje. Młoda się przyzwyczaiła, że "Starzy" tylko straszą i tego
      co gadają nie traktuje poważnie. A doła może mieć, bo sporo
      piętnastolatków odczuwa ból istnienia. W moim przypadku pomogło
      dokręcenie śrubki przez rodziców tak, żeby nie mieć za dużo czasu na
      myślenie.
      No i przydała by się życzliwa uwaga rodziców, nawet jeśli to, czym
      interesuje się ich córka wydaje im się głupie...
      • verdana Re: Zbuntowana nastolatka... 08.02.09, 23:55
        A ja zawsze myślałam, ze myslenie to pozyteczna rzecz.
        Naprawde - dwie komorki to straszne. kazdy, kto posiada dwie komorki
        automatycznie jest zdemoralizowany....
        dziewczyna potrzebuje fachowej pomocy, bo moze nie ma depresji, ale
        zdrowa tez nie jest. I nie dlatego, ze rozpuszczona, choc może i
        trochę tak, ale dlatego, ze ma 15 lat i nie radzi sobie z zyciem.
        Wobec tego, ze tez mam znacznie mlodsze dziecko i dwoje starszych
        pozwole sobie zacytowac rade dobrego psychologa - niegdy nie
        pozwolić, aby dziecko miało nie rodzeństwo, ale dwie pary rodzicow.
        Siostra czy brat mają być rodzenstwem, a nie kolejną osoba do
        sztorcowania mlodszego rodzenstwa.
        Tym bardziej, ze niemal zawsze starsze rodzenstwo wychowujace
        mlodsze jest beznadziejnie restrykcyjne. Chce wychowac siostre na
        ideał, a matka przeszkadza.
        Znam to, znam. Regularnie przyoluję starszych do porzadku - nie oni
        mają wychowac moje dziecko. Gdyby im pozwolic, najmlodszy, w wieku
        14 lat nie moglby glosniej odetchnąć. A rozpuszczony zdecydowanie
        nie jest i ma tylko jedną komorkę.
        • agus09 Re: Zbuntowana nastolatka... 11.02.09, 12:24
          zgadzam sie z verdana w zupełności nie ma nic gorszego niż
          wychowywanie przez starsze rodzeństwo, ktore uważa , że pozjadało
          rozumy i tylko sztorcuje. A po ztym uważają ze mlodzsa siostra czy
          brat powinni sie zochzowywąc jak oni sami. Strasznie mnie denerwują
          tekszt typu" ja w jej wieku nie miałam chłopaka, ja jej wieku
          jeszce sie nie malowałam itp". Starsze rodzeństwo często NIETOLERUJE
          innych poglądów czy zachowań u młodszego rodzeństwaniż maja sami,
          nawet jesli są one pozytywne. Na wiązując do tematu myśle, że
          powinnaś z siostrą porozmawiać, ale na stopie koleżeńskiej nie
          atakując jej nie oceniając, nie krytykujac. Nie koniecznie na temat
          z wiązany z nią samą, żeby zobaczyła, że nie jesteś jej wrogiem.
          Sprubuj nawiazać z nią kątakt. Myśle,może się myle, że problem nie
          tkwi tylko w tym ze matka ja rozpuściła, ale że jest traktowana
          zgóry jako zła osoba. A ona przez to czuje sie beznadziejnie, może
          jest nie tolerowana w szkole. Musicie najpierw dotrzec jaki jest
          problem z nią co tkwi w jej głowie. Teraz jest w bardzo trudnym
          wieku buntu zalu do całego świata. Dzisejszej młodzieży jest
          trudniej niż nam dlatego iż ich rówieśnicy żyją na zupełnie innym
          poziomie niż. Dzisiaj bardzo liczy sie jak wygaądasz, jak się jest
          ubranym. za moich czasów dziewczyny do szkoły nie przychodziły
          wymalowane i z tipsami itp. dlatego musimy zrozumieć, że
          nastolatkiem jest barzdo trudno. Ciężko jest dorównać rówieśnikom.
          Rywalizacja w śród nich jest barzdo duża. Dlatego postaraj sie z
          siąstrą porozmawiać nie okazuje ,że jest zła i nie dobra tylko, że
          jej zachowanie jest. W tym wieku barzdo dużo osób czuje sie zle sami
          ze sobą. Okaż jej ze jesteś po jej stronie, ale jej zachowanie Ci
          sie nie podoba. Ona potrzebuje tolerancji i miłości nawet jeśli żle
          postępuje nie może się czuć odrzucona. Myślę że Twojej mamie brakuje
          cierpliwości i niestety ona nie zmieni swojego zachowania wobec
          Twojej siostry.
          • lili-pop Re: Zbuntowana nastolatka... 06.03.09, 10:16
            Przejdzie. Wiem,bo byłam taka sama. Szkołę
            opuszczalam,ciągle "deprecha", myśli o śmierci, nawet ucieczka z
            domu i powiem jedno PRZESZŁO. Z dnia na dzień! Jako siostra spróbuj
            zabrać ją gdzieś- do kina, gdziekolwiek gdzie zwykle nie chodzi a
            napewno by się jej spodobało. Musisz coś wymyśleć, żeby zobaczyła te
            radosne aspekty życia bo póki co na włąsne życzenie ich nie zauważa.
            A rodzice,którzy czytają za nią lektury robią największy błąd pod
            słońcem.
            Moja mama ,choć bardzo wymagająca,gdy zrobiłam sobie okres buntu
            poprostu odpuściła- nie uczysz się,Twoja sprawa. I w momencie,gdy
            zbliżyła się ostatnia klasa przed LO a ja miałam 10 zagrozeń
            ocknełam się i w miesiąc ze wszystkiego wyszłam z dobrymi ocenami.
            A teraz studiuję, jestem ustatkowana, spokojna...
            Rodzice muszą dać jakieś granice ale też pozwolić latorośli uczyc
            się na błedach. Na tym polega dorastanie.To jest wiek, w którym nikt
            niczego jej nie nauczy ona musi sama zrozumieć.
    • wsb123 Re: Zbuntowana nastolatka... 06.03.09, 19:37
      szkola prowadzona przez zakonnice?
    • tarzan3ltd Re: Zbuntowana nastolatka... 07.03.09, 12:26
      Problem może być złożony. Po pierwsze; dziewczyna ma silną depresje.
      Wskazana jest rozmowa z psychologiem.Po drugie rodzice popełnili
      wiele błędów wychowawczych i to teraz się uwidacznia.Kary i grożby
      nic tu nie pomogą a nawet mogą pogorszyć sytuacje.Po trzecie
      dziewczyna jest teraz pod dużym wpływem środowiska szkolnego i to
      też nie pomaga.Wspópraca rodziców z pedagogiem i psychologiem może
      dać dobre efekty
    • semi-dolce Re: Zbuntowana nastolatka... 07.03.09, 16:17
      Nie bardzo rozumiem po co zabierać jej te telefony? Po prostu należy przestać za
      nie płacić, a młodej dawać rachunki, niech sobie płaci z kieszonkowego sama.

      Nie umie nic ugotować ani zrobić do jedzenia? Tez proste - przestać jej gotować
      i podawać jedzenie. Robić zakupy i wkładać do lodówki. I tyle. Jak jej nikt nie
      poda i nie ugotuje, to się sama nauczy.

      To samo dotyczy prania - jak sobie nie upierze, nie rozwiesi i ewentualnie nie
      uprasuje, to będzie chodziła w brudnym. Sprzątanie - jak sobie w pokoju nie
      posprząta to będzie miała bałagan. Szkoła - jak się nie nauczy, to nie zaliczy.
      Co to za czytanie lektur za dziecko? Jak nie przeczyta, to nie będzie umiała.
      Tyle. Jak nie zda do następnej klasy, to nie zda, to jej szkoła, to ona ponosi
      konsekwencje swojego postępowania. Mama już szkołę skończyła.

      A poza tym co z tego, że nie widzi się w żadnym zawodzie? No ja w tym wieku tez
      się nie widziałam. Niech idzie do ogólniaka, a zawód wybiera za parę lat.

      I nie gderać, gderanie nic nie da. Być konsekwentnym. Nie wyręczać. Pozwolić na
      samodzielność i ponoszenie konsekwencji swoich własnych decyzji.
    • vharia Re: Zbuntowana nastolatka... 11.03.09, 00:44
      A jaki ma być stan psychiczny osoby, która właściwie nie robi nic
      konstruktywnego i rozwijajacego???
      Samoocena człowieka opiera się także na tym, jak sam widzi, że
      pokonuje trudności i zadania. Nastolatek nie mający obowiązów
      (ŻADNYCH!!!! nawet lekcje zrobi mama) tak naprawdę widzi swoją
      miernotę, bezużyteczność, uzależnienie od otoczenia,
      bezproduktywność. Nawet, jeśli delaruje zachwyt takim stanem rzeczy
      i zaprzecza temu, to ostatecznie popada w przygnębienie lub złość.
      Świętą prawdę napisała tu jedna dziewczyna (objechana za pozostałą
      część swej wypowiedzi, czyli za "walnięcie w pusty łeb" czy coś
      tam): trzeba dać adekwatną do wieku ilość obowiązków. W tym wieku
      trzeba już podjąć odpowiedzialność za konkretne zadania.
      W obecnym stanie tego się nie da pewnie zrobić od ręki, ale to
      głównie z powodu rodziców, którzy najwyraźniej są na to kompletnie
      nieprzygotowani...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka