Dodaj do ulubionych

Pierwsza kasa

21.02.09, 18:31
Bardzo rozsądny i wyważony tekst. Dodam jeszcze, że dawanie dziecku
kieszonkowego niweluje późniejsze naciąganie w sklepie. Ja daję Małej złotówkę
dziennie, odkąd skończyła pięć lat. Oczywiście, gros przepuszcza na
Kinderjaja, ale przestała marudzić w marketach. Coraz częściej słyszę: "Ja
tylko patsę, nie kupuję".
Obserwuj wątek
    • zufirek Wiekszej bzdury nie czytalam 21.02.09, 21:38
      Co za brednie..!Placic dziecku za sprzatanie?!nonsens.Tlumaczyc ze
      dostanie male kieszonkowe bo mama malo zarabia, ale jakby pracowala w
      Wielkiej Brytanii to by miala duzo wiecej..co wnosi takie gadanie?
      dziecko sie uczy od malego ze jego kraj jest do bani!?a gdzie
      patriotyzm?Nieprzemyslany ten tekst.nie podoba mi sie.
    • kasial42 Re: Pierwsza kasa 22.02.09, 08:16
      ja tez daje swoim cos w stylu kieszonkowego ale nie jest to
      wiele ,zazwyczaj 1zl do 2 zl. ale nigdy kosztem tego ze ma cos
      zrobic to dostanie pieniazka.
      potrafie sobie uzbierac na cos wiekszego ale wiedza tez ze jesli to
      wydadza to beda musialy czekac na to az im dam .
    • peterro9 Re: Pierwsza kasa 22.02.09, 12:08
      nei mam nic do powiedzenia na temat kasy
      ale jezeli nastepny artykul bedzie "czy bic dzieci" to tu jest odpowiedz:
      www.youtube.com/watch?v=t0dAUd5Kw4Y
    • q-ku toż to błędy kardynalne? 22.02.09, 12:37
      własnego dziecka
      - płacić za prace domowe?
      - dawać pieniadze dzieciom innych rodziców jako prezent?

      Nienawidze gdy rodzina daje pieniądze memu dziecku, burząc całą moją
      prace wychowawczą, wbrew moim planom i umowom z dzieckiem co do
      pieniędzy

      ja
      wierz że pani psycholog dzieci ma fajne i wychowane w miarę - jak my
      wszyscy rodzice tu
      ale idealne to te p[orady n ie były


      za to zostały wygłoszone z dużą pewnością siebie

      ale artykuł generalnie fajny i o waznej sprawie
      tylko rozmówcę trzeba może było uzupełnic oceną innej osoby, może
      rozsądnego rodzica??

      bo ci psychologowie...

      jakos tak myslą ze zjedli wszystkie rozumy by nas móc pouczac

      a jak widac, nie wszystko wiedzą dobrze
      • verdana Re: toż to błędy kardynalne? 22.02.09, 15:00
        Bardzo mi się ten artykuł nie podoba. Uzaleznianie tygodniowki od
        wykonania obowiązkow to faktycznie płacenie za obowiazki. Dziecko
        moze powiedzieć - nie chce tych pięciu złotych i nie bede sprzatał -
        i co wtedy? Tygodniowka powinna byc niezalezna od niczego, tylko
        wtedy ma sens, bo tylko wtedy uczy dziecka planowania wydatków.
        jesli nie wiadomo, czy rodzice nie cofną tygodniówki, zadne
        planowanie nie jest możliwe.
        Po drugie - jesli dając szesciolatkowi 5 zł. zapowiadamy, ze odtad
        ma to mu wystarczyć na gazetki, slodycze, czy inne wydatki, a my już
        mu tego nie kupimy - praktycznie pozbawiamy dziecko wielu rzeczy,
        ktore moze i powinno dostać, stać nas na nie - a nie dostanie,
        poniewaz jest skrajnie ubogie. Nie wiem, kiedy p. psycholog ostatni
        raz byla w sklepie, ale 5 zł. nie starczy nawet na dwie gazetki..
        Owszem, można w ten sposób odzwyczajac dziecko od slodyczy - ale od
        czytania?
        Przywołanie przyklady Wielkiej Brytanii to powiedzenie
        dziecku "Polska jest złym krajem do mieszkania".
        Oszczedzanie jes tcenne, ale nie z tak małych sum - zanim dziecko
        zbierze na cokolwiek to albo się zniecheci, albo nauczy się skrajneo
        skapstwa - nie kupi siostrze cukierka, sobie soku, mamie drobnego
        prezentu - wszystko pójdzie do skarbonki.
        Innymi słowy jest to instrukcja, jak przekonać dziecko, ze pieniadze
        sa w życiu najwazniejsze...
        • echtom Re: toż to błędy kardynalne? 16.04.09, 19:31
          Artykuł ma słabe punkty, ale ogólnie nie jest głupi. Ważne, że zakłada
          uświadamianie dziecku związku pieniędzy z pracą i wprowadzenie w sytuację
          finansową rodziny. Sama 10 lat temu przerabiałam dialogi typu: - Mamo, kup... -
          Nie mam pieniędzy. - To wyjmij z bankomatu. Przeszłam też fazę fascynacji
          moich dzieci poziomem życia nowobogackich, szczęśliwie zakończoną twórczą
          konkluzją: "Nie sztuka ładnie się ubrać, kiedy ma się dużo pieniędzy, sztuka
          ładnie się ubrać, kiedy ma się mało." Teraz potrafią wyszperać śliczne ciuszki
          za grosze w lumpeksach i na wyprzedażach, i jeszcze same je w domu przerobić.
          Potrafią też zrezygnować z większego wydatku dla siebie, mając świadomość, że
          miesiąc wcześniej skończył się remont kuchni. Starsze dorywczo pracują i mają
          trochę własnych pieniędzy na przyjemności, a to bardziej się ceni. Staram się
          też im przekazać, że pieniądze nie powinny decydować o życiowych wyborach, ale
          są ważne, a ich zarabianie i wydawanie jest sprawą przyjemną.
    • funstein Pierwsza kasa 24.02.09, 21:03
      moje dzieciaki mają dość dużo pieniędzy w portmonetkach,
      ale mówię im przy każdej okazji, że pieniądz to tylko
      papier a wartością jest przyjaźń, szacunek, lojalność i
      współpraca.
      Mówię im też, że jeśli poznają wartość szacunku i współpracy
      to nigdy nie zabraknie im papierków zwanych pieniędzmi.

      Każda matka chce, żeby dziecko miało dostatnie życie -
      stąd chore przywiązanie do pieniądza i próba uczenia,
      że pieniądz jest ważny. To chore i głupie podejście,
      które prowadzi do skutków odwrotnych niż zamierzone.
      Dzieci zaczynają fetyszyzować pieniądze jako coś
      wartościowego i zaczyna się festiwal próżności i pychy,
      zamiast rozsądnego gospodarowania groszem.

      Moje dzieciaki (6 i 8 lat) mają po kilkaset złotych w portfelach,
      a zanim sobie coś kupią zastanawiają się czy swoim zakupem
      nie sprawią przykrości dziecku, które nie ma na lizaka.
      To uważam za mądre podejście do pieniędzy - na wszystko je
      stać, ale wydają mniej niż te dzieci, których prawie na nic
      nie stać.

      Pieniądz nie jest dla nich celem tylko środkiem.

    • elzunia80 Pierwsza kasa 16.04.09, 17:42
      Wydaje mi się, że fajnym pomysłem jest podniesienie poziomu gry w budżetowanie
      i dawanie na dwie kupki, jedna na bierzące wydatki, a druga na coś ekstra raz
      na dłuższy czas. Druga suma wędruje np. do skarbonki i jest wydatkowana raz na
      pół roku lub na rok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka