pora-zka
18.03.09, 19:13
moja corka ma 4,5 roku.
od dluzszego czasu mamy w domu wojne. jezeli corka czegos nie
dostanie- i nie chodzi tylko o materie, ale rowniez jesli nie
dostanie np. mojej zgody zaczyna plakac (czytaj: ryczec) i
terroryzuje mnie slowami typu: "...bo jak nie to zaczne tak
krzyczec, ze uszy wszystkich beda bolaly" albo: "..bo jak nie, to
powiem, ze jestes niemila" Nigdy sama nie przyzna, ze nie ma racji
ani sama z siebie nie przeprosi. zaczyna wtedy, ze zawsze ona musi,
albo, ze zawsze tylko sama, albo odwrotnie, ze ona to nigdy...
i nawet kiedy "groze" jakas kara nie okaze skruchy, zebym zmienila
zdanie, tylko zaczyna:"no to ja...." i po prostu pyskuje w twarz!
czesto uderza we wrzask z przyczyn ode mnie niezaleznych, np. nie ma
jej ulubionych bulek w piekarni, ani skonczyl sie aktimel- robi
awanture z powodu ode mnie niezaleznego i ktorego nie moge zmienic...
juz lzy same mi plyna z bezradnosci, bo ostatnio moje drugie
niespelna dwuletnie dziecko podeszlo do mnie i tak z niczego
powiedzialo: "jestes niemila" - nie mialo to wogole sensu- przyszlo
nagle od zabawy, powiedzialo mi to w twarz i poszlo sie dalej bawic!
Zalamka na calej linii. zawiodlam jako matka i nie mam pomyslu ani
rady jak to wszystko odkrecic.
moi rodzice twierdza, ze dzieci maja na wszystko pozwolone i
dlatego, moj maz mysli raczej, ze jestem za "ostra"....
a przedszkolanki moja, ze moja corka to aniolek!
moze ktos mi cos podpowie, prosze!!!