ma ktos rade?

18.03.09, 19:13
moja corka ma 4,5 roku.
od dluzszego czasu mamy w domu wojne. jezeli corka czegos nie
dostanie- i nie chodzi tylko o materie, ale rowniez jesli nie
dostanie np. mojej zgody zaczyna plakac (czytaj: ryczec) i
terroryzuje mnie slowami typu: "...bo jak nie to zaczne tak
krzyczec, ze uszy wszystkich beda bolaly" albo: "..bo jak nie, to
powiem, ze jestes niemila" Nigdy sama nie przyzna, ze nie ma racji
ani sama z siebie nie przeprosi. zaczyna wtedy, ze zawsze ona musi,
albo, ze zawsze tylko sama, albo odwrotnie, ze ona to nigdy...
i nawet kiedy "groze" jakas kara nie okaze skruchy, zebym zmienila
zdanie, tylko zaczyna:"no to ja...." i po prostu pyskuje w twarz!
czesto uderza we wrzask z przyczyn ode mnie niezaleznych, np. nie ma
jej ulubionych bulek w piekarni, ani skonczyl sie aktimel- robi
awanture z powodu ode mnie niezaleznego i ktorego nie moge zmienic...

juz lzy same mi plyna z bezradnosci, bo ostatnio moje drugie
niespelna dwuletnie dziecko podeszlo do mnie i tak z niczego
powiedzialo: "jestes niemila" - nie mialo to wogole sensu- przyszlo
nagle od zabawy, powiedzialo mi to w twarz i poszlo sie dalej bawic!
Zalamka na calej linii. zawiodlam jako matka i nie mam pomyslu ani
rady jak to wszystko odkrecic.
moi rodzice twierdza, ze dzieci maja na wszystko pozwolone i
dlatego, moj maz mysli raczej, ze jestem za "ostra"....
a przedszkolanki moja, ze moja corka to aniolek!
moze ktos mi cos podpowie, prosze!!!
    • mruwa9 niezla terrorystka 18.03.09, 21:03
      a gdybys zaczela od tego, zeby przestac bac sie wlasnego dziecka i
      postawic dom na nogach, jasno okazujac, kto jest w domu doroslym, a
      kto dzieckiem?
      Co robisz, jak reagujesz na te wrzaski corki?
      • epreis Re: niezla terrorystka 18.03.09, 21:25
        no właśnie...
        dużo zależy od twojej reakcji, u nas krzyk jest totalnie olewany - ja głuchnę wtedy.

        rozumiem, ze problemy zaczęły się po urodzeniu młodszej latorośli- oczywiście dużo więcej pozwoliłaś starszej w poczuciu winy, ze ją zaniedbujesz? pytam bo mam podobnie.
        aczkolwiek nie na taką skalę jak jest u ciebie...
    • mama_misi Re: ma ktos rade? 18.03.09, 21:51
      Moja córka raczej z tych grzecznych ale gdy próbuje gierek emocjonalnych typu
      "jesteś niemiła", nie dyskutuję, robię smutną minę i odpowiadam, "bardzo mi
      przykro, że tak mówisz/robisz" I zwyczajnie ją olewam. To działa lepiej niż
      jakakolwiek kara. Mała zawsze przeprasza bylebym tylko się nie smuciła. Może to
      jakiś pomysł? Wciąganie się w dyskusje powoduje tylko ciąg dalszy pyskówki.
    • semi-dolce Re: ma ktos rade? 18.03.09, 22:44
      Proszę bardzo, możesz krzyczeć do woli, ale i tak nie wolno ci tego i tego.

      Proszę bardzo, mów, że jestem niemiła, ale i tak nie wolno ci...
    • pora-zka Re: ma ktos rade? 18.03.09, 22:52
      Kiedy corka grozi, ze zacznie krzyczec mowie spokojnie, ze moze
      sobie krzyczec, ale jej krzyk i tak niczego nie zmieni. I ona
      krzyczy a ja ide sobie. niestety ona przybiega za mna, staje
      bliziutko i wrzeszczy...
      kiedy mowi mi, ze "jestem niemila" juz czasem niewytrzymalam i nie
      umialam powstrzymac lez, niestety (!!!!) to nie wywolalo slowa
      przepraszam. pewnie za duzo z nia dyskutuje, zwykle mowie na koniec,
      ze na jej miejscu zamiast dalej pyskowac, postanowilabym poprawe i
      przeprosila mame, i ona wtedy mowi przepraszam. ale nie minie dlugi
      czas kiedy wszystko zaczyna sie na nowo.
      ja nie jestem ulegla, maz mowi, ze corka po mamie taka uparta!
      tylko, ze moj maz chyba nie rozumie skali problemu a ja jestem juz w
      rozpaczy i nie wiem co mam robic...
      mlodsze od kilku dni tez o byle co wrzeszczy, kiedy odchodze i nie
      reaguje przybiega do mnie i chce uderzyc lub ugryzc! ..i to jest cos
      niemozliwego, bo ja nie bije dzieci i zawsze im powtarzam, ze tak
      nie wolno, bo to innych boli (moi rodzice powiedzieli: "bo powinnas
      raz przylac i od razu byloby lepiej") ale czy to nie jest samo dno
      bezradnosci?!?!?
      • semi-dolce Re: ma ktos rade? 18.03.09, 23:19
        Płaczesz bo czterolatka powiedziała ci, że jestes niemiła??

        A to nie jest przypadkiem tak, że ogólnie masz jakies problemy, źle się czujesz
        i jesteś nadwrazliwa?
      • wiedzma15 Re: ma ktos rade? 19.03.09, 08:11
        dwuletnie dziecko powiedziało ci że jesteś niemiła i się popłakałaś... a czy jesteś pewna że zrozumiało co powiedziało?

        na starszą córkę proponuję , tak jak i inne mamy - ogłuchnąć, niech krzyczy, a ty stanowczo stój na swoim stanowisku, rozumiem że cię denerwuje, że ci wrzeszczy do uszu, konsekwentnie przeczekuj aż sama zobaczy, że jej krzyk na ciebie nie działa

        może to głupia rada, ale zacznij od siebie, poproś męża, albo rodziców, albo kogokolwiek żeby został z dziećmi na całydzień a ty idź na spacer, między ludzi, popatrz sobie na tych szczęśliwych, ale i na tych na samym dnie rozpaczy, a potem spróbuj się gdzieś uplasować ze swoim problemem... sama stwierdzisz, że jest on do rozwiązania, tylko ty może jesteś przemęczona i brak ci dystansu


      • mruwa9 Re: ma ktos rade? 19.03.09, 08:27
        jesli przychodzi i zaczyna ci wrzeszczec nad uchem, oznajmiaj, ze
        tego nie akceptujesz, wyprowadz ja do osobnego pokoju i oswiadcz ,
        ze moze wrocic (albo ty do niej przyjdziesz), gdy sie uspokoi. I
        nagradzaj ja swoja uwaga i obecnoscia, gdy jest grzeczna, a zle
        zachowania ingoruj lub wyprowadzaj dziecko do innego pokoju. Nie
        jest przypadkiem tak, ze jesli mala jest grzeczna i zachowuje sie
        poprawnie, to jest olewana, a dopiero zle zachowanie przyciaga uwage
        was, rodzicow? Czyli oplaca sie byc niegrzecznym, bo wtedy na pewno
        bedzie reakcja, a bycie grzecznym jest karane brakiem uwagi rodzicow?
      • a.nancy Re: ma ktos rade? 19.03.09, 10:24
        > krzyczy a ja ide sobie. niestety ona przybiega za mna, staje
        > bliziutko i wrzeszczy...
        > kiedy mowi mi, ze "jestem niemila" juz czasem niewytrzymalam i nie
        > umialam powstrzymac lez, niestety (!!!!) to nie wywolalo slowa
        > przepraszam.

        alez ona wlasnie CHCE ci zrobic przykrosc! doskonale wie, jak to osiagnac, i
        manipuluje.
        a ty czego ryczysz, skoro wiesz dobrze, ze slowa "jestes niemila" nie sa prawda,
        tylko manipulacja? na tym etapie nie ma co plakac, dyskutowac, tlumaczyc. zimna
        obojetnosc. ewentualnie: "tak, jestem niemila, i nie mam zamiaru byc mila dla
        kogos, kto ciagle wrzeszczy" - po czym totalna olewka.
    • gosiakd1 Re: ma ktos rade? 19.03.09, 08:27
      Moja 3-latka odstwaia podobne "numery". Kiedy krzyczy i wrzeszczy,
      bo czegos nie dostała i mówi, ze mnie nie lubi czy nie kocha ja
      odpowiadam: a to nie kochaj ale mamusi jest baaardzo smutno-
      odwracam sie na pięcie i idę do swojej roboty. Za chwilę przybiega i
      mówi "mamusiu, pseplasam, tylko się nie smuć".
      Wiesz, mi tez się wydaje, że na wiele dziecku nie pozwalałam i nie
      mam pojęcia, skąd wzięło się takie zachowanie.
      Myślę, że, tak, jak pisały poprzedniczki, najlepiej będzie takie
      zachowania ignorować. Jak zobaczy, że jej wrzaski i odzywki nie
      robia na Tobie większego wrażenia z czasem powinna przyjśc poprawa.
      • wsb123 Re: ma ktos rade? 19.03.09, 08:36
        e mam to samo to taki etap w zyciu trzeba przeczekac a jednczesnie interweniowac
        ja mam to samo
        z 5 latkiem
        jak jestesmy w dwojke to jest mexyk krzyki wrzaski dokladnie jak mowisz teraz od
        wczoraj jestem z mlodym sam bo zona pojechala rodzic
        i normalnie nie to samo dziecko
        sam sie umyl, ubral, zasnal najadl, zero zgrzytow, w nocy sie nie budzil i spi
        jak zabity, zadnej histerii, spi jak zabity smile
        wiec nie wiem o co chodzi
        fakt jestem spokojny aczkolwiek b konsekwentny jak sie z nim umawiam ze np
        ostatnia gra na kompie to faktycznie jest ostatnia i nie daje sie namawiac jak
        mama jeszcze jedna proszzzze - nie u mnie ostatnia znaczy ostatnia i dziala w 100%
        ale jak ja cos obiecam to tez staram sie dotrzymac slowa
        a jak juz go cos bierze jakas szajba maxymalna to ignoruje od razu dziala smile
        • pora-zka Re: ma ktos rade? 19.03.09, 10:25
          Pewnie macie racje, ze jestem nadwrazliwa. Maz tez sie smieje, ze
          placze z powodu czterolatki, ale ja po prostu nie wiem jak dalej...
          wlos sie jezy na mysl co bedzie w wieku dorastania, kiedy ja sobie
          juz z czterolatka nie moge poradzic sad
          dwulatek oczywiscie nie wie co mowi, ale to takie przykre kiedy
          papuguje wszystko co zle po swojej siostrze..
          ale wiecie co jest najgorsze? - ja naprawde staram sie nie reagowac
          na wrzaski corki, robie wszystko o czym piszecie, odstawiam do
          innego pokoju i mowie, ze jak sie uspokoi to moze do nas wrocic, ale
          ona jeszcze nigdy nie zostala sama do uspokojenia, wraca z jeszcze
          wiekszym wrzaskiem, czasem zachowuje sie jak w amoku i na nic juz
          nie reaguje. Ja tez nie reaguje... kiedys ryczala tak dlugo, ze az
          ze zmeczenia zasnela! .. i nie myslcie o nie, ze ja to czegos
          nauczylo! NICZEGO ja to nie nauczylo! i to jest wlasnie moj problem,
          moge nie reagowac i zostawic ja wrzeszczaca ale on nie wyciaga z
          tego wlasciwych wnioskow, ...a glupia NIE jest!

          ...mam wrazenie ze mamy prawdziwa wojne.. o wladze! preciez to nie
          jest normalne!
          • mruwa9 pora-zka,odwracajac kota ogonem 19.03.09, 12:07
            a jak reagujesz na DOBRE zachowanie corki? Ile czasu spedzacie
            wspolnie, codziennie, na czynnosciach i zabawach, ktore sa dla Was
            mile? Co lubicie robic wspolnie, co sprawia Wam frajde?
            • pora-zka Re: pora-zka,odwracajac kota ogonem 19.03.09, 13:43
              lubimy razem czytac ksiazki, budowac z klockow lego, bawic sie w
              doktora, moja corka bardzo lubi ksiazeczki dla przedszkolakow z
              lieterkami czy pierwszymi zadaniami matematycznymi, a kiedy mlode
              spi gramy razem w gry planszowe co razem z mloda byloby
              niemozliwe ...
              niestety zawsze ja musze cos zaproponowac, corka sama z siebie zadko
              to robi... najlepiej chodzic z kata w kat albo lezec na lozku i
              rozmawiac sama ze soba.
              ostatnio stwierdzilam, ze chyba ma za duzo zabawek i nie moze sie
              zdecydowac w co sie bawic, wiec obiecalam, ze skoro sie nie bawi, to
              jutro po przedszkolu zabawki znikna - i bede konskekwentna i zaniose
              czesc do piwnicy, pewnie bedzie ryk ale z drugiej strony moze cos
              pomoze...
              • a.nancy Re: pora-zka,odwracajac kota ogonem 19.03.09, 15:08
                > najlepiej chodzic z kata w kat albo lezec na lozku i
                > rozmawiac sama ze soba.

                przeszkadza ci to?

                > ostatnio stwierdzilam, ze chyba ma za duzo zabawek i nie moze sie
                > zdecydowac w co sie bawic, wiec obiecalam, ze skoro sie nie bawi, to
                > jutro po przedszkolu zabawki znikna

                kto daje i odbiera ten sie w piekle poniewiera wink
                a od kiedy to dzieci maja OBOWIAZEK sie bawic?

                > pewnie bedzie ryk ale z drugiej strony moze cos
                > pomoze...

                pomoze NA CO?
              • jola_ep Re: pora-zka,odwracajac kota ogonem 19.03.09, 16:14
                > ostatnio stwierdzilam, ze chyba ma za duzo zabawek i nie moze sie
                > zdecydowac w co sie bawic, wiec obiecalam, ze skoro sie nie bawi, to
                > jutro po przedszkolu zabawki znikna - i bede konskekwentna i zaniose czesc do piwnicy

                A po co tak?
                Ja powiedziałam mojej córze, że ma za dużo zabawek, trudno jej się zdecydować co wybrać, ma problem ze sprzątaniem, w szafie nam się zabawki nie mieszczą, więc część idzie do pudła. Kupiłam wielkie, kolorowe pudło. Razem wybraliśmy to, co odkładamy. Pudło poszło na szafę w dziecięcym pokoju. A potem jeśli chciała coś z niego wyjąć, to miała dać coś innego na wymianę. Przez jakiś czas ten system działał świetnie. A potem przestał być potrzebny.

                Przy okazji dasz dziecku szansę na jakieś decydowanie.

                Pozdrawiam
                Jola
              • majgoska Re: pora-zka,odwracajac kota ogonem 19.03.09, 16:16
                Ja ze starszą córką przerabiałam to samo. Ale nie było tego żeby
                mała wyszła z wrzaskiem i bez przeprosin ze swojego pokoju. Zasada
                była taka, że nie może przekroczyć progu swojego pokoju, aż się nie
                uspokoi, jeśli to zrobiła zamykałam drzwi i trzymałam za klamkę z
                drugiej strony, żeby się nie wydostała. Więc aby nie być zamykaną w
                odosobnieniu nauczyła się, że nie może wychodzić z pokoju z rykiem,
                czasami siedziała na samym progu, ale wiedziała, że go nie może
                przekroczyć, bo zaraz ją zamknę, a drzwi otwierałam dopiero wtedy,
                kiedy wracała na tapczan, na którym miała siedzieć. Kiedy się trochę
                uciszała pytałam ją, czy już jest gotowa przeprosić, jeśli nie, to
                nie, jeśli tak, podchodziłam do niej, a ona przepraszała. Ważne żeby
                dziecku pomóc się przełamać, kiedy jest już gotowe na przeprosiny, a
                nie ulegać, gdy zaczyna mięknąć, a jednocześnie liczy, że jeszcze na
                swoim postawi.
                Na szczęście większość z tych awantur przerabiałyśmy pod nieobecność
                męża, który też uważał, że jestem zbyt ostra. Pewnego dnia naszedł
                nas w trakcie awantury. Widząc, że mała ryczy w swoim pokoju, a ja
                na to nie reaguje, rzucił niepochlebny komentarz na temat moich
                metod wychowawczych i poszedł ratować córeczkę: "Co byś chciała
                Olusiu? Co mam zrobić, żebyś przestała płakać?" A tu głośne CHLAP.
                Córunia walnęła ukochanego tatusia w twarz. Mąż wystartował z jej
                pokoju jak zmyty, ja pękałam w duchu ze śmiechu, a mała wyła kolejne
                kilkanaście minut. Na koniec ukochała i przeprosiła mnie, a potem za
                moją namową tatusia. A z mążem miałam już spokój w tym temacie.
                Jeśli chodzi o zabawki, to ja wszystkie posegregowałam w
                plastikowych koszyczkach (3,50zł za sztukę) i pudłach i
                popostawiałam na meblościance(obyło się bez wynoszenia na strych).
                Ściągam tylko jeden zestaw i zasada jest taka, że maluchy muszą po
                zabawie wszystko posprzątać, dopiero mogą dostać inny zestaw.
                Przedtem do ich pokoju nie szło wejść, dziewczynki chodziły
                znudzone, a ja trzy razy w tygodniu segregowałam to wszystko po dwie
                godziny dziennie, raz w miesiącu wywalałam reklamówkę poniszczonych
                zabawek i miałam wszystkiego dość, tego bałaganu i faktu, że zabawki
                kupione za nie małe pieniądze nie są szanowane. Teraz dziewczynki
                cieszą się, jak dostaną zestaw, którego nie widziały przez tydzień
                albo dłużej i umią szanować te zabawki. Skończyło się kupowanie
                zabawek, bo po prostu nie ma już w domu miejsca na nowe i
                koniec.
                A jeśli chodzi o niepochlebne teksty to ja często słyszałam:"już
                ciebie nie kocham ani nie lubię", a ja jej na to z uśmiechem: "A ja
                ciebie lubie i kocham, a jakbyś się czuła, gdybym Ci tak powiedziała
                jak ty mi?", nie czekałam na odpowiedź i robiłam swoje z zupełną
                obojętnością. Nie pozwoliłam, aby dziecko nauczyło się manipulować
                moimi emocjami, a wzbudzanie poczucia winy w dziecku (przez
                uwydatnianie mojej krzywdy)za te słowa też mi nie odpowiadało, bo
                dzieci słabo sobie radzą z poczuciem winy, raczej należy nauczyć je
                brania odpowiedzialności za swoje zachowanie.
                Dziecko nie buntuje się na Ciebie, ale na Twoją władzę, jaką masz
                nad nim - wszyscy psychologowie o tym powtarzają i warto o tym
                pamiętać i nie brać sobie takich sytuacji do siebie.
                Pozdrawiam
    • jola_ep Re: ma ktos rade? 19.03.09, 16:11
      1. To normalne, że dziecko które jest aniołkiem w przedszkolu gdzieś musi odreagować stres. Nie chodzi o to, że mu przedszkolu źle smile Ale tam dużo się dzieje, jest dużo wrażeń, organizm jest w stanie gotwości (co nazwywa się właśnie stresem), a w dodatku dziecko-aniołek musi jeszcze zachowywać się grzecznie... To normalne, że odreguje w domu. Przyjmij to jako swego rodzaju konieczność. Im bardziej grzeczne w przedszkolu, tym bardziej nieznośne w domu.

      2. Nie umie się sobą zająć? To normalne. W przedszkolu ma ciągle zorganizowany czas. Teraz albo ma ochotę nic nie robić, albo brakuje jej pomysłów, bo czeka, aż ktoś pokieruje zabawą.

      3. Niegrzeczna przy mamie? Normalne. Jedna z bliskich dziecku osoba staje się "poligonem doświadczalnym" uczuć. Najczęściej pada na matkę wink Ją się najbardziej nienawidzi, ale też najbardziej kocha.

      4. Pokochaj siebie. Nie szukaj potwiedzenia tego, że jesteś osobą wartością u innych, a już najmniej u dzieci. Mówią, że Ciebie nienawidzą? Że jesteś zła? Przecież wiesz, że tak naprawdę jesteś dobrą matką (wystarczająco dobrą), a Twoje dzieci Ciebie kochają. A że w tym akurat momencie nie bardzo? To tylko przejściowe zawirowania na powierzchni wink (moje dzieciaki niedawno chciały mnie sprzedać na Allegro, tak im podpadłam wink )

      5. Cztery lata to okres nierównowagi. Troszkę to przypomina to, jak czują się niektóre kobiety pod koniec cyklu wink

      6. Dziecko się nie słucha, bo jego zadaniem jest się buntować. To naturalny mechanizm prowadzący do tego, że jako osoba dorosła będzie sam podejmować decyzje niezależne od rodziców. Proces oddzielania się trwa stopniowo.

      7. Ma prawo do zazdrości o młodsze rodzeństwo.

      8. Nie warto walczyć o drobiazgi. Ustal co jest najważniejsze, a w czym możesz iść na kompromis. Nie bój się wtedy zmienić swojej pierwotnej decyzji pod wpływem dziecka, o ile jego argumenty wydadzą Ci się sensowne, a w dodatko negocjacje zostaną przeprowadzone spokojnie. Na wrzaski należy głuchnąć.

      9. Ignorowanie to złe słowo. Lepszym jest "przyjąć ze spokojem". Zrozumieć całą burzę uczuć, które targają dzieckiem. Przyjąć, że dla niego ten problem jest problemem ważnym. Może nawet powiedzieć mu o tym: "ale się zderwowałaś... rozumiem to... ". Opisać jego uczucia. Krótko. A potem spokojnie poczekać, aż się uspokoi. Ty masz być skałą, na której można się oprzeć, więc nie możesz mięknąć tylko dlatego, że dziecko wrzeszczy. Ale ono ma pełne prawo wrzeszczeć w domu. No bo gdzie? W przedszkolu? wink Z czasem nauczy się inaczej wyrażać swoje uczucia.

      Pozdrawiam
      Jola
      • pora-zka Re: droga Jolu 20.03.09, 14:04
        Droga Jolu!
        bardzo dziekuje, od razu poczulam sie lepiej!
        Generalnie wszystko to jest jasne i od dawna o tym wiem, a i tak
        daje sie swojej czterolatce wyprowadzic z rownowagi!
        Wspomnialas o poczuciu wartosci i dalo mi do myslenia - to wcale nie
        jest tak, ze ja siebie nie kocham, ale masz racje z ta akceptacja -
        wlasnie wyprowadzilismy sie za granice, obcy swiat, obcy ludzie i
        ja - ta z Polski! Ale przeciez ani nie kradne ani nie pije- dlaczego
        mam sie czuc odpowiedzialna za innych!?!

        I masz racje, to ja mam byc skala dla dzieci i postanawiam od dzis
        wziac sie w garsc! Koniec z podniesionym glosem, koniec wojny o
        drobiazgi, pelen spokoj i konsekwencja i wszystko bedzie jak dawniej!
        Dzieki!
    • koralik12 Re: ma ktos rade? 19.03.09, 19:15
      Jak moje dziecko tak wrzeszczy to go informuję że nie rozmawiamy na wrzeszcząco.
      Często pomaga taka informacja i ignorowanie krzyku ale jak nie przestaje to mu
      mówię że mnie jego zachowanie denerwuje i jak nie przestanie to będę na niego
      zła. Nie lubi jak się na niego złoszczę bo wtedy nie mam ochoty odpowiadać na
      jego różne dociekliwe pytania i mówię poddenerwowanym głosem. Zwykle się
      uspokaja jak go ostrzegę że mnie wkurzają jego wrzaski a jak się nie uspokoi to
      w końcu i ja nakrzyczę i jestem zła. I to jest kara.
      Potem przeprasza że się źle zachował.
      Jakby groził że będzie krzyczał aż mi uszy pękną to tez bym zagroziła ze jak tak
      będzie krzyczał to potem nie będę miała ochoty z nim się bawić ani rozmawiać. A
      usłyszenie że jestem niemiła nie zrobiłaby na mnie wrażenia, powiedziałabym że
      jak ktoś się tak zachowuje to nie jestem dla niego miła.
    • kura17 Re: ma ktos rade? 21.03.09, 20:37
      a ja napisze troche o przepraszaniu, bo mialam u siebie podobny problem. synek
      ma teraz 4 lata. w zasadzie "od zawsze", gdy cos "przeskrobal" mial problemy z
      przepraszaniem. w rozmowie bylo jasne, ze wie, iz zrobil zle (czasem zostal
      ukarany), widac bylo skruche, ale kategorycznie odmawial przeproszenia, nawet
      powiedzenia slowa "przepraszam". mialam wrazenie, ze on to przepraszanie
      traktuje gorzej, niz kare (czasem wybieral kare w sytuacji "albo przeprosisz,
      albo bedzie kara"). jakby bylo dla niego ponizajace, kompromitujace, jakby
      odbieralo mu godnosc. i zaczelam sie nad tym zastanawiac, patrzec, jak my w domu
      sie zachowujemy. wyszlo mi, ze nie mamy problemu z przepraszaniem sie, ale
      poniewaz i okazji do tego niewiele, moze maly nie rozumie, ze to cos normalnego,
      a nie ponizajacego.
      i zgodnie z zasada, zeby dawac dobry przyklad, zaczelam ja sama odgrywac troche
      teatralnie wszelkie przeprosiny. jak sie zapomnialam i krzyknelam na ktores z
      dzieci - przepraszalam, mowilam im, ze maja racje, ze nie powinnam krzyczec
      (starszy czasem mowil "nie krzycz!"), jak cos zrobilam niechcacy, to tez
      przepraszalam glosno, wyraznie, dodajac, ze jak sie cos zrobi nawet
      nienaumyslnie, to trzeba przeprosic, bo przeciez nam przykro, ze komus cos
      zrobilismy.
      z mezem tez przepraszalismy sie wylewniej i bardziej na widoku. i zawsze
      pamietalam, zeby po przeprosinach syna (bardzo wymuszonych), dac mu buziaka,
      powiedziec, ze ok, ze "wybaczam". i swoje przeprosiny tez konczylam jakims
      fizycznym kontaktem, przytuleniem, poglaskaniem, buziakiem.
      jednoczesnie caly czas wymagalam przeprosin od syna za zle zachowanie. czasami
      jakby sama je "robilam" - jak starszak potarmosil mlodszego i nie chcial
      przeprosic, to bralam reke starszaka, glaskalam na sile po glowie mlodszego "na
      przeprosiny" i mowilam do mlodszego "popatrz, brat cie przeprasza, przykro mu,
      ze ci zrobil krzywde. my tez go poglaszczemy". i tak robilismy.

      i wiesz cos??? cos zadzialalo. od jakiego czasu starszy synek przeprasza bez
      problemu, ba, nie trzeba mu mowic, zeby przepraszal! sam to robi, gdy zwroce
      uwage, ze robi zle. czasem wystarczy, ze powiem "groznie" jego imie - przeprasza
      od razu (bo doskonale wie, ze lobuzuje wink. zeby bylo smieszniej, mlodszego
      prawie zawsze przeprasza tak, jak ja to wczesniej na nim wymuszalam - glaskaniem
      go po glowie smile

      widze wyraznie, ze u nas dawanie przykladu (przejaskrawione czasem bardzo)
      zadzialalo. synke zrozumial, ze w przeprosinach nie ma nic upokarzajacego dla
      przepraszajacego i teraz przychodzi mu to naturalnie. bardzo mnie to cieszy, bo
      ten jego strach, czy niechec do przeprosin, jakos mnie martwily. moze
      niepotrzebnie, bo teraz widze, ze pewnie wynikaly z przekreslenia znaczenia i
      odbioru slowa "przepraszam".

      moze tez sprobuj podobnie?
      zycze powodzenia! smile
Pełna wersja