Dodaj do ulubionych

Babcia i wnuk - relacje

29.03.09, 18:21
Mam taki ból. Od dośc dawna. Nie bardzo wiem, jak wspołtworzyć, tworzyć relacje między moja mamą i moim synem. I w jakii sposób w tym uczestniczyć, i jak sprawić, aby sie staly w miarę zdrowe. Bo teraz z pewnością nie są.
O co chodzi. Z racji charakteru mojej pracy dośc często musze wyjeżdzać i zostawiac dziecko pod opieką mojej mamy. Po każdym takim pobycie u mnie mojej mamy wysłuchuję narzekania zarówno ze strony syna, jak i mamy. Rozumiem narzekania każdej ze stron i po części i mamie, i synowi przyznaję rację. ALE. Zupełnie nie mam pomysłu, jak sprawić, aby te ich spotkania były mniej traumatyczne. Bo mimo wszystko chcę, aby syn miał babcię, ale nie chcę aby ich relację były "na siłę".
Syn: czuje swoją intelektualna przewagę nad babcią, więc wszelkie uwagi ze strony babci na tematy merytoryczne dotyczące lekcji - lekcewazy. Mało tego - potrafi skwitować odpowiednim tonem. Uwagi babci na temat porządku w pokoju - ok, niechętnie , ale czasami wykonuje. Rozumiem jego opór, bo jesli chodzi o mnie, to ja się nie wtrącam w to, co ma w swoim pokoju. Jak dla mnie, może syfem zarosnąć po uszy, i mnie to nie rusza. Bo dawno stwierdziłam, ze denerwowanie sie z tego powodu nie ma najmniejszego sensu. Babcia ma inaczej, i cały czas prostuje mlodego. W rezultacie - w domu wybucha prawie że bomba atomowa.
Babcia: wszystko ma miec według rozkładu, po kolei, z zegarkiem w reku itp. Wystarczy , że się młodego zapyta, czy oddal książke do biblioteki, a mlody po wie, że ...zapomniał - awantura na maksa. Po czym , babcia sie nie odzywa do młodego. a jak ja wracam, to on mnie sie pyta zdezorientowany, o co babci chodzi, ze w pierwszym dniu było wszystko fajnie,a w drugim już ani slowem się nie odezwała.
Musze wtedy lawirować jakoś, mówiąc, ze babcia mogła źle sie czuć i tp. Co mnie też potwornie irytuję, bo tak naprawdę przecież wiem, w czym jest problem.
Kurczę, nie mam pomysłu jak sprawić, aby ich relacje były w miarę NORMALNE. ?
Ręcę czasami opadają, naprawdę.
Macie jakies pomysły?

Aha, syn własnie kończy podstawówkę.
Obserwuj wątek
    • oldrena1 Re: Babcia i wnuk - relacje 29.03.09, 21:00
      mariefurie napisała:
      > Musze wtedy lawirować jakoś, mówiąc, ze babcia mogła źle sie czuć i tp. Co mnie
      > też potwornie irytuję, bo tak naprawdę przecież wiem, w czym jest problem.

      Dlaczego więc lawirujesz? Nie lepiej uczciwie powiedziec synowi, że babcia ma inne wymagania niż Ty i łatwiej się irytuje bałaganem, zapominalstwem etc.? A reaguje milczeniem, bo czuje się urażona (bo chyba tak jest, hm?). Jest urażona tonem, jakim się syn do niej odzywa i czuje się lekceważona przez niego.
      Duży chłopak jest, może powściągac nieładne odzywki.
      Twoja mama jest też już duża dziewczynka, więc może dałoby się z nią pogadac od serca, że nie warto zatruwac sobie stosunków z wnukiem takim sztywnym trzymaniem się rozkładu dnia co do kwadransa. Niech spróbuje czerpac przyjemnośc z przebywania z wnukiem, póki ten nie zmieni się w zbuntowanego młodzieńca smile

      > Kurczę, nie mam pomysłu jak sprawić, aby ich relacje były w miarę NORMALNE. ?

      Myślę, że Ty nie jesteś odpowiedzialna za relacje między babcią i wnuczkiem, lecz oni oboje. Tylko i wyłącznie. Ze wskazaniem na babcię, jako osobę dorosłą.
      A ja przed wyjazdem pewnie zostawiłabym im książkę życzeń i zażaleń, bo nie miałabym ochoty wysłuchiwac po powrocie wzajemnych żali dwójki dzieci.
      • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 29.03.09, 21:14
        Wszystko sie zgadza. Problem w tym, ze moje dziecko, nigdy nie pozwala sobie na
        takie odzywki w stosunku do mnie, jak do babci.
        Ja - nie mam problemu z synem. Problem ma babcia. A ja mam o tyle - że mi truje
        potem na potęgę, jakiego to ja potwora wychowuję.
        Lawiruję - bo własnie mówię (zresztą nie musze, bo przeciez sam to widzi), że
        babcia co innego wymaga niż ja.
        Mam zupełnie inne metody wychowawcze niż babcia. W inny sposób z nim zawsze
        rozmawiałam i rozmawiam. U niej to jest na zasadzie rozkazów wszystko, czego
        moje dziecko organicznie nie toleruje, i budzi to w nim naturalny sprzeciw i
        opór. I czasami, może, nadmiarową reakcję. Tu jest własnie konflikt. Szczerze
        mówiąc, bardziej mi dzieciaka jest szkoda, niż babci.
        A co do książki zażaleń- syn się pyta tylko - dlaczego babcia to i tamto, bo on
        jej nie rozumie. A mama z kolei sama serię zażaleń do mnie - że złą matką
        jestem, a syn to potwór rośnie.
        No i jak tu być aby wszystkim dogodzić. Mordęga...
        • oldrena1 Re: Babcia i wnuk - relacje 29.03.09, 21:35
          Przykro mi, ale nie mam żadnej dobrej rady. Wygląda na to, że Twoja mama nie ma sobie nic do zarzucenia. Winna jesteś Ty i potencjalny potwór. Sytuacja o tyle trudna, że mamy nie wychowasz. Można jej jedynie uświadomic, że to zmiana jej zachowania może poprawic sytuację. Ale czy ona zechce cos zmienic?
          Na zarzuty o bycie złą matką, to pewnie umiesz spokojnie odpowiedziec. Czy Twoja mama wie, że takie słowa są krzywdzące, niesprawiedliwe i w niczym Ci nie pomagają? I jak to się stało, że _ona_ wychowała córkę nieprzygotowaną do bycia dobrą matką? suspicious Chyba trzeba jej współczuc niepowodzenia wychowawczego. Przepraszam za złośliwosc, ale nie mogłam sie powstrzymac.

          Mnie by chyba w pewnym momencie "nadojeło" i poszukała innej opieki nad synem. Nie jestem jednak pewna, czy mogę to komukolwiek polecic, nie znając wszelkich niuansów w stosunkach rodzinnych.
          • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 29.03.09, 21:45
            >>I jak to się stało, że _ona_ wychowała córkę nieprzygotowaną do bycia dobrą
            matką? suspicious

            To pytanie jej zadaję cały czas. wink Ale mama ma ponad trzydziestoletni staż
            nauczycielski. Ot. Nie posporisz, choć i nadojeło wink


            Co do innej opieki, juz myślałam. Nawet sam młody powiedział, ze przeciez nic
            sie nie stanie jak przenocuje sam jedna noc w tygodniu. I nawet zostawiłabym
            jego samego, ale tutaj z kolei babcia sie buntuje, ze chyba nienormalna jestem
            aby 12-letnie dziecko zostawiac na noc same. No i kółko zamkniete.
            No nic. Dzięki za wsparcie. Chyba to nie jest jednak tematycznie odpowiednie
            forum. Cos musze pomysleć jeszcze w tej sprawie. Bo nadojełowinkjak cholera.
            • camel_3d Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 17:59
              > ale tutaj z kolei babcia sie buntuje, ze chyba nienormalna jestem
              > aby 12-letnie dziecko zostawiac na noc same. No i kółko zamkniete.


              i ma racje..bo nie wolno zostawic ci 12 latka w domu bez opieki.
              Jezeli cos sie stanie..to zostaniesz pociagnieta do odpowiedzialnosci karnej...
              mysle, ze tego nie chcesz
    • paszczakowna1 Re: Babcia i wnuk - relacje 29.03.09, 23:56
      > Syn: czuje swoją intelektualna przewagę nad babcią, więc wszelkie uwagi ze stro
      > ny babci na tematy merytoryczne dotyczące lekcji - lekcewazy. Mało tego - potra
      > fi skwitować odpowiednim tonem.

      Sytuacja, w której dwunastolatek z powodu 'przewagi intelektualnej' (prawdziwej
      czy wyimaginowanej) traktuje bez szacunku własną babcię, jest, IMHO,
      niedopuszczalna. I powinnaś to synowi dobitnie dać do zrozumienia. To tak po
      pierwsze.

      Po drugie, czy babcia dałaby się przekonać, by nie wkraczać w tematy lekcji i
      pokrewne? Stary, excuse le mot, koń chyba nie potrzebuje nadzoru przy odrabianiu
      lekcji? (Zakładam, że nie ma mowy o kłopotach w nauce.) Punkt zapalny by zniknął.

      > Babcia: wszystko ma miec według rozkładu, po kolei, z zegarkiem w reku itp. Wys
      > tarczy , że się młodego zapyta, czy oddal książke do biblioteki, a mlody po wie
      > , że ...zapomniał - awantura na maksa. Po czym , babcia sie nie odzywa do młode
      > go. a jak ja wracam, to on mnie sie pyta zdezorientowany, o co babci chodzi, ze
      > w pierwszym dniu było wszystko fajnie,a w drugim już ani slowem się nie odezwa
      > ła.

      Dziwna historia. Pytanie dość wścibskie, czy Twoja mama nie przechodzi czasem
      menopauzy?
      • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 22:53
        Stary, jak rzekłaś, koń, oczywiście nie potrzebuje pomocy ani nadzoru przy
        odrabianiu lekcji. ja w każdym razie tego nie robię. Szkoła- to jest jego
        sprawa, nie moja. Ja muszę pracowac, on - uczyc się. I sprawa jest jasna.
        Bardziej babcia ma potrzebę kontrolowania wszystkiego,a dziecko się sprzeciwia
        po prostu.
        O braku szacunku do babci nie ma mowy, choc nie ukrywam, nie mam pojęcia jak
        "dobitnie" miałabym wyklarowac synowi, ze babcię trzeba słuchac mimo wszystko.
        Pytanie: czy zawsze trzeba? bez dyskusji i sprzeciwu? tylko dlatego, że to babcia?
        Co do wścibskiego pytania - babcia po prostu taka jest. Zawsze była.
        A moje dziecko nie ma pojęcia, co to znaczy "nie odzywac" się do kogos bliskiego
        lub miec "ciche dni" i rodzi to w nim ewidentnie poczucie winy, kiedy jest taka
        reakcja ze strony babci.
        czuję sie troche jak między młotem a kowadłem, bo czuję że ona swoim zachowanie
        krzywdzi moje dziecko (pomińmy, świadomie czy nie), a też widzę, że ona ma żal,
        że czuje się nierozumiana, kiedy podnoszę w rozmowie z nią ten temat.
        • paszczakowna1 Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 13:05
          Proponowałabym zatem powiedzieć babci jasno i wyraźnie, że żadnego nadzoru w
          nauce sobie nie życzysz, bo uważasz to za antywychowawcze. I niech syn też o tym
          wie. I nie mów, że babci 'nie da' się powiedzieć - powiedzieć się da, co
          najwyżej nie posłucha.

          A docelowo, to zastanów się, czy syn nie jest już na tyle odpowiedzialny, żeby
          zostawać sam na ten jeden dzień. Ewentualnie pod dyskretnym nadzorem sąsiadki. A
          mamie swojej powiedz zwyczajnie, że stary układ denerwował ją, syna i pośrednio
          ciebie, więc uległ zmianie. Ty tu rządzisz, nie mama.
          • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 18:34
            paszczakowna1 napisała:

            > Proponowałabym zatem powiedzieć babci jasno i wyraźnie, że żadnego nadzoru w
            nauce sobie nie życzysz, bo uważasz to za antywychowawcze. I niech syn też o tym
            wie.

            Mówiłam. Syn wie i ja wiem.


            >>>I nie mów, że babci 'nie da' się powiedzieć - powiedzieć się da, co
            > najwyżej nie posłucha.


            Nie da się w takim sensie, że się obraża. A róznice zdan mamy taką, że ja
            uwazam, ze nie musze dosc duzemu juz dziecku w niczym uslugiwac. Ani ochoty nie
            mam, ani czasu aby mu tyłek za przeproszeniem wycierac. Babcia uwaza, ze mnie
            sie tylko wydaje, ze on jest samodzielny, a tak naprawde nie jest, wiec
            potrzebna jest kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola i takie tam inne
            inspiracje makarenkowskie. wink
            >
            > A docelowo, to zastanów się, czy syn nie jest już na tyle odpowiedzialny, żeby
            zostawać sam na ten jeden dzień. Ewentualnie pod dyskretnym nadzorem sąsiadki.


            Jest na tyle odpowiedzialny, ze moze zostac sam. Wiem o tym.
            Próbowałam tez babci powiedziec, kiedy nie prosiłam jej o pomoc ( by przyszła)
            przed wyjazdem, o sie ugadałam z młodym, ze zostanie sam. Ale dostałam
            wieczorem dobitnego sms-a od bbabci : "czy mogłabym wiedziec i której mam
            przyjsc jutro?" To np odpowiadam, ze ex przyjedzie po południu, wiec sie młodym
            zajmie itp, ale zaraz słysze odpowiedz nie znosząca sprzeciwu...
            ah, nie chce mi sie gadac. sorki.
            Mało tego, do exa potrafi zadzwonic i zrobic mu awanture.

            > A mamie swojej powiedz zwyczajnie, że stary układ denerwował ją, syna i
            pośrednio ciebie, więc uległ zmianie. Ty tu rządzisz, nie mama.

            - Obrazi się, jesli tak powiem.
            Musiałabym zdecydowac cos takiego: chronie dziecko, kosztem utraty (zaprzestania
            lub ograniczenia, co i tak już ma poniekąd miejsce- te ograniczenia) kontaktów z
            mamą.
            Nie chcę tego.
            • chalsia Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 22:50
              > > A mamie swojej powiedz zwyczajnie, że stary układ denerwował ją, syna i
              > pośrednio ciebie, więc uległ zmianie. Ty tu rządzisz, nie mama.
              >
              > - Obrazi się, jesli tak powiem.
              > Musiałabym zdecydowac cos takiego: chronie dziecko, kosztem utraty (zaprzestani
              > a
              > lub ograniczenia, co i tak już ma poniekąd miejsce- te ograniczenia) kontaktów
              > z
              > mamą.
              > Nie chcę tego.

              no ale nie da się zjeść ciastko i je dalej mieć. Musisz w końcu zdecydować CZYJE
              samopoczucie i uczucia sa dla Ciebie wazniejsze - Twojego syna czy matki.
              IMHO - ważniejsze jest w tym układzie dziecko, nawet jesli wiąże się to z
              konfliktem z własnym rodzicem.
              Nie do pomyślenia dla mnie jest, że w sytuacji, gdy miałas ustalone, że syn
              zostanie sam w końcu dla świetego spokoju matki (a nie swojego syna)
              przyzwoliłaś na jej przyjście.
              • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 23:30
                chalsia napisała:

                >
                > no ale nie da się zjeść ciastko i je dalej mieć. Musisz w końcu zdecydować
                CZYJE samopoczucie i uczucia sa dla Ciebie wazniejsze - Twojego syna czy matki.
                \
                Ważniejsze - syna. Ale matki też ważne. Dlatego się miotam.


                > Nie do pomyślenia dla mnie jest, że w sytuacji, gdy miałas ustalone, że syn
                zostanie sam w końcu dla świetego spokoju matki (a nie swojego syna)przyzwoliłaś
                na jej przyjście.

                Dla mnie tez nie, ale jednak to robię.
                Zbyt duża presja. Mojej mamie nie wystarczy powiedziec: dam sobie radę, nie
                przychodz, wszystko sama zorganizuje.
                No nie wystarczy i już. A nawet jak tak powiem, to i tak przyjdzie.
                • chalsia Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 23:55
                  > Ważniejsze - syna. Ale matki też ważne. Dlatego się miotam.

                  skoro syna ważniejsze, to nie masz się o co miotać, tylko konsekwentnie i z
                  poczuciem pewności wprowadzać w czyn działania idące w tym kierunku (dobra dziecka).

                  > Dla mnie tez nie, ale jednak to robię.
                  > Zbyt duża presja. Mojej mamie nie wystarczy powiedziec: dam sobie radę, nie
                  > przychodz, wszystko sama zorganizuje.
                  > No nie wystarczy i już. A nawet jak tak powiem, to i tak przyjdzie.

                  wystarczy, tylko Ty na końcu pękasz i odpuszczasz.

                  Mam znajomą, która ma rownie toksyczną matkę jak Ty i tez przez większą część
                  życia swojego i jej dziecka dawała sobą manipulować (matka wzbudzała w niej
                  poczucie winy i ona lda świętego sposkoju odpuszczała). Na szczęscie - dla
                  dziecka - udało jej się dojśc już do tego, że odebrała swojej mamie klucze od
                  swojego domu, a jak ta przyjedzie nie proszona, to potrafi już powiedzieć jej,
                  że umawiały się inaczej i powinna wócić do domu, ewentualnie odwozi ją.
                  Oczywiście, że takie sytuacje nadal są b. nieprzyjemne dla znajomej, matka
                  oczywiście wtedy pomstuje na nią i wygaduje teksty w stylu "wyrodna córka,
                  okropna matka dla wnusia", etc", nawet się obraża. W efekcie przez jakiś czas
                  nie przyjeżdża nie proszona. A to akurat jest z korzyscią dla dziecka znajomej.
                  Jej sytuacja jest o tyle trudniejsza, że ona ma małe dziecko, a Twój syn to
                  nastolatek, więc pewne sprawy łatwiej jest wyjasnić np. zmniejszenie
                  częstotliowści kontaktów z babcią.

                  Jak syn może zostać sam na jedną noc, to po pierwsze nie informuj o tym mamy, a
                  jakby co - zorganizuj mu nocleg u zaprzyjaźnionej rodziny/kolegi.

                  Dobry też byl pomysl chyba Verdany z tym spisaniem, co babcia i syn może a czego
                  nie.

                  tak sobie myślę, że przydałaby Ci się lektura o sposobach postępowania z
                  toksycznymi rodzicami.
    • allija Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 12:08
      Myślę, że te relacje musiały byc od dawna zkłócone czy też moze nie
      zostały zbudowane. Ciężko jest teraz cokolwiek zrobić, mama pewnie
      jest "niereformowalna", jak to zwykle z osobami starszymi bywa a syn
      wchodzi w coraz gorszy pod tym wzgledem wiek i też ciężko mu bedzie
      przetłumaczyc żeby szedł na ustepstwa.
      U mnie relacje miedzy dziadkami a wnukami od poczatku były bardzo
      dobre, dziadkowie bardzo kochający wnuki, poswiecający im dużo czasu
      i uwagi, przy tym madrzy życiowo ludzie, babcia zawsze wiedziała jak
      osiagnąć to co chce bez krzyków, nakazów i karcenia. Synowie bardzo
      długo, nawet w gimnazjum jeszcze, lubili wyjeżdżać do dziadków na
      tydzień-dwa wakacji.
      I przykład z opowiadań mojej koleżanki, w której domu babcia biega
      za nastoletnim wnukiem ze szmatą wyzywając go i wnuk odpłacajacy jej
      tym samym.
      Moim zdaniem, nie lawiruj, porozmawiaj szczerze z synem i wytłumacz
      mu jaki masz problem z babcią, także to, że babcię raczej trudno juz
      zmienic, że liczysz na jego odpowiedzialność, ze to twoja mama i nie
      chcesz sprawiac jej przykrości, bólu, o szacunku należnym starszym
      osobom i w tym stylu. Po prostu powiedz że babcia jest jaka jest a
      wy nie macie wyjscia, 13 latek powinien zrozumieć.
    • camel_3d Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 17:55
      nie wiem jak wygladaja twoje rozmowy z synem, ale jezeli mu przyznajesz racje...
      to na pewno inaczej nie bedzie sie zachowywal.

      masz racje, ze takie "super" punktualnei ulozone zycie moze byc dla dziecka
      irytujace, kiedy ma w domu bajzel w pokoju i wszystkim to wisi...

      On wie ze to ty jestes matka i ty masz cos do powiedzenia, a nie babcia...
      Dobrze by bylo gdybys mu wyjasnila, ze babcia jest osoba, ktora ci ezastepuje i
      ma jej sluchac i szanowac jakbys to byla TY...a za brak szacunku i glupie
      odzywki powinnas go ukarac tak jak gdyby do ciebie sie tak odnosil.

      Co do babci... pewnie tez przegina z awanturami..ale moze twoj syn je prowokuje
      glupimi odzywkami..jazeli nie..tylko babcia wybucha sama z siebei to juz inna
      rzecz ..i wypadaloby pogadac z babcia.
      • meaby Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 21:39
        mam co prawda siedmiolatkę
        ale babcię podobną wink

        od małego mała wie, że babcia to babcia
        czyli:
        - ma inne zasady niż mama bo nie wszyscy są tacy sami
        - trzeba ją szanować bo każdego należy szanować szczególnie starsze osoby
        - córka juz teraz w miarę dobrze radzi sobie w tej relacji mówiąc np.
        "a wiesz co babcia myśli na ten temat ....!!"

        Jednego do końca nie może pojąć mianowicie:
        "Mamusiu, Babcia znowu się rządzi !"
        wink
        Kwituję: "Córciu, niektóre babcie tak już mają"
        wink

        A może zaproś ich obydwoje nich siądą, ponarzekają na siebie nawzajem przy Tobie
        i potem powiedz:
        albo się dogadacie albo ja będę musiała zmienić pracę
        a tego bardzo nie chciałabym robić

        nie wiem, napisałam to co mi przychodzi na myśl
        pzdr
        • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 23:07
          Mój syn kiedy miał siedem lat był najcudowniejszym wnukiem , że az dziw, cytuję
          :" ze dziecko, mając takich (w domyśle - nie teges) rodziców, jest takie
          słodkie, grzeczne i mądre i cudne itp itp.
          jak dla mnie - moje dziecko się nie zmieniło od tamtego czasu, na pewno nie na
          gorsze, z p. widzenia babci - owszem.
      • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 30.03.09, 23:01
        rozmowy z synem wyglądają tak, że nie bardzo wiem, co mu powiedziec. Bo w duchu
        przyznaje jemu rację, ale powiedziec mu tego wprost nie mogę i nie mówię. Jedyne
        na co mnie sta, to teksty w stylu : babcia starszy człowiek, trzeba szanowac,
        może się gorzej czuła i blablabla. Co jest kompletnie bez sensu. Bo problemu nie
        rozwiązuje.
        Co do dziecka natomiast, zeby była jasnosc. Jest to naprawdę grzeczne dziecko.
        Żaden tam trudny wiek itp. To że jest troche roztrzepany (to fakt), zapominalski
        itp nie upowaznia nikogo do przyklejania mu etykietek np. kłamcy,lenia itp.
        Naturalnym wydaje sie jest, ze się dziecko broni.
        Rozmowy z babcia nic nie dają. Kończą sie bowiem jej płaczem, urażoną ambicją i
        nie odzywaniem sie przez nastepny tydzień.
        • babcia47 Re: Babcia i wnuk - relacje 02.04.09, 19:07
          no to musisz podjąć "męską decyzję" i powaznie rozmówić się z babcia
          bez oglądania sie na jej fochy, zale itd. Babcia nie ma prawa Toba
          dyrygować i ustawiać Tobie życia, bo w sumie do tego sie sprowadza
          cała sytuacja..babcia próbuje wprowadzić swoje porzadki i naprawić
          Twoje "zaniedbania"!! W tym całym konflikcie próbujac chronic babci
          dobre samopoczucie w rezultacie możesz stracić zaufanie, autorytet i
          miłość u syna..a to jemu jesteś potrzebna przede wszystkim. Mamy juz
          nie naprostujesz za to możesz "zwichnąć" syna. Ja mam podobną mamę
          jezeli chodzi o charakter i zapedy..niestety próbowała stosować
          szantaz emocjonalny i uczuciowy..a nawet finansowy (co wysmiałam),
          narzucać swoją wolę mi i wnukom..było sporo rozmów, żalów z jej
          strony i nieodzywania się..troche udało mi sie przyhamować ale
          zostało to poprzedzone dośc drastycznym ograniczeniem kontaktów..a
          co ciekawsze dalej muszę baardzo jej pilnować i dorosłe juz wnuki
          tez..bo wystarczy tylko troche sie zagapic, poluzowac..a juz próbuje
          przejąć kontrolę. Pogadaj z mamą powiedz, ze nie ma prawa rządzić
          sie w Twoim domu, że sama podej mujesz decyzję odnośnie syna, jeżeli
          chce zachowac z Wami kontakty ma się dostosowac do Twoich reguł..i
          nie miej w stosunku do niej wyrzutów sumienia..bo jezeli nie
          zapanujesz nad nia to z czasem w miarę gdy będzie starszy, możesz
          stracić dziecko!!
    • lila1974 Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 30.03.09, 21:49
      Nie jest nastawiona na słuchanie tylko na rozkazywanie - jakoś
      sukcesó nie wróżę - babcia nie ustąpi na jotę, bo przecież ona na
      wychowaniu zęby zjadła.
      • verdana Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 31.03.09, 09:53
        Myślę, ze problem jest własnie w tym, ze boisz się powiedzieć
        synowi, co naprawde myslisz.
        Teoretycznie zgadzam się, ze syn powinien być posluszny babci, kied
        ona go pilnuje. Ale w praktyce tak się nie da - dziecko, od ktorego
        nagle wymaga się zupełnie czego innego, niż zwykle, ma zachowywać
        się zupenie inaczej - albo nie jest tego w stanie zrobic, albo co
        gorsza - podporzadkuje się poleceniom, z ktorymi się kmpletnie nie
        zgadza. uczenie 12-latka, ze ma słuchać zawsze i ze nie może mieć
        własnego zdania, to groźna taktyka. To już nie 3-latek, ktory
        powinien podporzadkowac się poleceniom dorosłych, którzy wiedza
        lepiej. W dodatku - czego jakoś nikt tu nie zauwazył - babcia stale
        podwaza Twoje polecenia i kompetencje, a to doprowadza do szału
        nawet idealne i potulne dziecko. Pamiętam to z dzieciństwa.
        Myslę, ze powinnaś powiedzieć synowi, co musi robic (odpowiadac
        grzecznie, wracać o okreslonej porze), a czego nie musi - odrabiać
        lekcji z babcią, sprżatac pokoju na blysk.
        To samo powinnaś powiedzieć babci - ze tego i tego dziecko nie
        będzie robiło. Może nawet wywiesić kartkę z obowiazkami dziecka i z
        tym, czego nie musi robić. Nie wróżę ustania awantur, ale
        przynajmniej syn będzie wiedział, kiedy ma rację , a kiedy przegina.
        • mariefurie Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 31.03.09, 18:51
          verdana napisała:

          > Myślę, ze problem jest własnie w tym, ze boisz się powiedzieć
          > synowi, co naprawde myslisz.


          Ale co mam synowi powiedziec.? wiesz, młody, nie zgadzam sie z babcią, olej , co
          ona mówi. Tak?
          Mówię, owsze, ale to sa takie komentarze bardzo zachowawcze. Takie własnie
          lawirowanie.
          A czasami nawet bardzo wprost : mlody, morda w kubeł i wykonujesz co babcia
          kazała. Bez dyskusji.
          Pół godziny temu dzwoniłam do niego i pytam, jak tam dzien z babcia minął. Mówi:
          no, wiesz, statystycznie rzecz biorąc, nie najgorzej.
          wink

          tYLE tylko, że we mnie samej budzi sprzeciw uczenia dziecka takich zachowań, bo
          jezeli mówię, aby babcie traktowac w "specyficzny" sposob, to jakie ja odruchy w
          dziecko wyrabiam? Jakąś dwulicowosc, kombinowanie i fałsz. A nie chcę tego. To
          jest na tyle układne dziecko, ze mi powie, ok, zrobię co babcia chce, byleby
          była zadowolona. Ale on tak potrafi w jednym tygodniu, w nastepnym juz "pęka" i
          się buntuje. I ja go bardzo dobrze rozumiem.




          > Teoretycznie zgadzam się, ze syn powinien być posluszny babci, kied ona go
          pilnuje. Ale w praktyce tak się nie da - dziecko, od ktorego nagle wymaga się
          zupełnie czego innego, niż zwykle, ma zachowywać się zupenie inaczej - albo nie
          jest tego w stanie zrobic, albo co gorsza - podporzadkuje się poleceniom, z
          ktorymi się kmpletnie nie zgadza. uczenie 12-latka, ze ma słuchać zawsze i ze
          nie może mieć własnego zdania, to groźna taktyka.

          --Bardzo groźna, zgadzam sie. I chce tego za wszlka cene uniknkac.
          Choc tez moze powinnam wspomniec, ze syn jest na tyle niezalezny (o ile w tym
          wieku mozna byc niezaleznym), że nauczycielki w szkole tez "ustawia". No tak
          chłopak ma i juz. I łamanie tego, uwazam za łamanie mu kregosłupa. Jak to piszę,
          az czuję ten "chrust". Wiem, ze bedzie miał przez to trudniej w zyciu, ale nie
          mam zamiaru pajaca jakiego wychowywac. Od małego był traktowany jak myśląca
          istota. I tak mu zostało.





          W dodatku - czego jakoś nikt tu nie zauwazył - babcia stale
          > podwaza Twoje polecenia i kompetencje, a to doprowadza do szału
          > nawet idealne i potulne dziecko.

          ---Babcia uwaza co innego. Ze to JA podważam.
          Zapomina tylko, ze to ja jestem matką, nie ona.
          To, ze ona podwaza moje kompetencje wychowawcze przy dziecku, ja się tego nie
          boje. Bo mam z dzieckiem bardzo dobry kontakt. To do mnie przychodzi i mówi o
          kłopotach, ze go chłopaki potłukli, ze nauczycielka nie teges czy ze dziewczyna
          dzis na niego nawet nie spojrZała. wink






          > Myslę, ze powinnaś powiedzieć synowi, co musi robic (odpowiadac
          > grzecznie, wracać o okreslonej porze), a czego nie musi - odrabiać
          > lekcji z babcią, sprżatac pokoju na blysk.
          > To samo powinnaś powiedzieć babci - ze tego i tego dziecko nie
          > będzie robiło. Może nawet wywiesić kartkę z obowiazkami dziecka i z tym, czego
          nie musi robić. Nie wróżę ustania awantur, ale
          > przynajmniej syn będzie wiedział, kiedy ma rację , a kiedy przegina.
          Dzieki wielkie. Spróbuję tak.

          Dziekuję też wszystkim za podpowiedzi i uwagi, i pomysły.


          • chalsia Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 31.03.09, 22:54
            > tYLE tylko, że we mnie samej budzi sprzeciw uczenia dziecka takich zachowań, bo
            > jezeli mówię, aby babcie traktowac w "specyficzny" sposob, to jakie ja odruchy
            > w
            > dziecko wyrabiam? Jakąś dwulicowosc, kombinowanie i fałsz. A nie chcę tego. To
            > jest na tyle układne dziecko, ze mi powie, ok, zrobię co babcia chce, byleby
            > była zadowolona. Ale on tak potrafi w jednym tygodniu, w nastepnym juz "pęka" i
            > się buntuje. I ja go bardzo dobrze rozumiem.

            sama - wbrew sobie - uczysz swojego syna tego, co sama robisz. Sama działasz tak
            by to twój rodzic był zadowolony Twoim kosztem, i tego uczysz syna - zebyś Ty
            była zadowolona (bo bedziesz jak ustąpi babci), mimo, że to jest wbrew niemu.
            • mariefurie Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 31.03.09, 23:39
              chalsia napisała:


              >
              > sama - wbrew sobie - uczysz swojego syna tego, co sama robisz. Sama działasz
              tak by to twój rodzic był zadowolony Twoim kosztem,

              -no niestety, tak działam. tym niemniej jak dotąd i tak nie znalazlam sposobu
              aby mojego rodzica zadowlocic.

              i tego uczysz syna - zebyś Ty
              > była zadowolona (bo bedziesz jak ustąpi babci), mimo, że to jest wbrew niemu.

              - moje zadowolenie synem nie ma związku z tym czy on ustąpi babci czy nie. I on
              o tym wie. Niezadowolenie, jesli już, jest wyłącznie z powodów obiektywnych -
              czyli,- jezeli cos zabagnił, coś naskrobał itp. O czym on tez wie.

              A to że sytuacja ogólnie jest jak dla mnie - patowa, to fakt.
              Bo sobie po prostu z tym akurat problemem nie radzę.
              • chalsia Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 31.03.09, 23:57
                > -no niestety, tak działam. tym niemniej jak dotąd i tak nie znalazlam sposobu
                > aby mojego rodzica zadowlocic.
                >

                Kobieto, Ty jestes dorosła i nie masz za zadanie ani powinności zadowalania
                swojego rodzica. To Twoje zycie, które masz przezyc dla siebie i dziecka a nie
                dla swojej mamy.
                Czas się odpępnić smile
                • mariefurie Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 01.04.09, 00:08
                  chalsia napisała:

                  > Czas się odpępnić smile

                  Na tyle byłam uparta , że ja sama się "odpępniłam" jak mialam 17 lat niecałe.
                  Ale jak nie gora do mahometa, to mahomet... czy jakos tak wink

                  Wiem, w czym jest problem i wydaje mi sie, ze nawet wiem co mogę zrobić,
                  ale....no nie mogę ja tak. Jak powinnam.


                  Mówisz o swojej znajomej. No jakoś tak podobnie jest. Ale na boga kluczy nigdy
                  nie dawałam do mieszkania. Ba! Mieszkanie kupiłam w mozliwie najdalszej częsci
                  miasta od mamy, mimo ze miałam mozliwosc kupienia lepszego, ale ... 10 min od
                  mamy. Zrezygnowałam. Bo jak sobie wyobraziłam te niespodziewane wizyty codziennie...

                  Wiem, żałosne to jest.
                  • chalsia Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 01.04.09, 00:26
                    > Na tyle byłam uparta , że ja sama się "odpępniłam" jak mialam 17 lat niecałe.

                    Nie Marie, Ty sie wtedy nie odpępniłaś, tylko wyprowadziłaś

                    > Wiem, w czym jest problem i wydaje mi sie, ze nawet wiem co mogę zrobić,
                    > ale....no nie mogę ja tak. Jak powinnam.

                    ależ oczywiście, że możesz, tylko uwierz w to, że nie czynisz matce w ten sposób
                    krzywdy rzeczywistej. To jest jedynie jej krzywda postrzegana. Ona się nie
                    zmieni, jedyne co może zmienic sytuację, to zmiana Twojego zachowania. Szkoda
                    syna na Twoje skrupuły (wyimaginowane zresztą, bo wmówione Ci przez Twoją mamę).

                    No tak pragmatycznie - CO się złego stanie mamie, jak podejmiesz działania by
                    nie panoszyła się w Twoim domu wbrew Twojej woli? Najwyżej się obrazi. Ale to po
                    jakimś czasie przechodzi, bo takie osobowości muszą mieć widownię.
          • verdana Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 02.04.09, 16:41
            Nie wiem, czy wyrabiasz w dziecku złe odruchy. Możesz przecież
            zwyczajnie powiedzieć to, co tu piszemy - ze sa różne metody
            wychowawcze, dostosowac się do wszystkich nie sposób, Ty babci już
            nie zmienisz, ona się tez nie zmieni. Że rozumiesz jego złość, ale
            nic się na to nie poradzi, ciebie to tez złosci - niech sam wymysli
            cos, by wszystkim było lżej.
            Mniej wychowanie, wiecej zwyczajnej rozmowy - to moje hasło dnia.
            • mariefurie Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 02.04.09, 16:52
              Alez ja nie mówię o wychowaniu (tresurze jakiej).
              Ot, zwyczajnie, chciałabym, aby wszystkim bylo dobrze wink Może naiwnie.
              Oczywiscie, ze rozmawiam z synem. Ale przeciez nie bede mu opowiadac wszelkich
              zawiłosci rodzinnych trzy pokolenia wstecz, aby on zrozumiał skąd i dlaczego
              babcia tak reaguje a nie inaczej.
              wiem, ze babci nie zmienię, dlatego chce zmienic swoje nastawienie i syna tez.
              ale tez, nie chciałabym aby ta nasza zmiana (moja i syna) odbyła się naszym
              potężnym kosztem. O ile ja jeszcze jakos sobie poradze, bo w ciągu 35 lat
              nauczyłam się juz, o tyle syna swojego nie chce na taką "naukę" skazywać.

              Jestem altruistką... ale nie bez granic. smile
              • verdana Re: Babcia nauczycielka - to tłumaczy wiele 02.04.09, 17:01
                A ja tam opowiadam zawiłosci rodzinne trzy pokolenia wstecz, łącznie
                z danymi kompromitującymi (dziadunio np. mature oblał, babunia miała
                poprawke z chemii, a dziedeczny wujaszek siedział w mamrze).
                Baaardzo to cenne dla wychowania mlodziezy - zrozumieć wlasnie,
                DLACZEGO tak się reaguje.
                Gdyby moje dzieci nie wiedziały, dlaczego ich babcia kontroluje
                kazdy ruch calej rodziny (kiedy idziesz, gdzie idziesz, o ktorej
                będziesz), juz dawno babcię by udusiły. A tak tylko narzekaja - ale
                sa w stanie zrozumieć. I lepiej im z tym.
    • pam_71 Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 16:04
      To ja dorzucę jeszcze mały szczegół wink Bo My też "babcię-
      nauczycielkę" mam i to w okresie menopauzy wink Moje dzieci młodsze
      co prawda i łatwiej "słuchają Babci" ...
      Zastanawiam się czy to Syn śpi u Babci czy Mama przyjeżdża do Was?
      Niby mała rzecz a jednak bardzo istotna.
      Bo o ile "moja Mama u Nas" może wytrzeć kurze i wywiesić pranie to
      jednak nie pozwalam na narzucenie sobie grafiku mycia balkonu czy
      schodów wink (bo to mój zasyfiony balkon i jak przyjdzie pora to sama
      umyję a nie pod dyktando Babci wink) ... Muszę byc jednak
      konsekwentna i gdy ja (ew. moje dzieci) wkraczaja na Jej teren to
      raczej karygodnym postępkiem będzie pozostawienie brudnych skarpetek
      na pralce w łazience czy porozwalane gazety lub spodnie rzucone w
      kąt (nawet jeśli po obiedzie będę czytała dalej lub spodnie i tak
      rano założę na tyłek) ... to Jej dom i jej rules wink
      Nawet jeśli Młodego skręca w środku, a jest u Niej ... powinien
      się "dostosować". Nic mu się nie stanie jeśli spodnie odwiesi do
      szefy wink
      Pozdro
      Pam
      • pam_71 Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 16:06
        PS: Nie jestem przesadnie uporządkowana .. ale i tak wiem, że
        totalna rozpierdzielucha w domu może męczyć wink
        • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 18:22
          Z ta totalna rozpierduchą to bez przesady. Pedantką, owszem, nie jestem, ale nie
          traktuje tez domu własnego jak muzeum. A pokoj syna mnie w ogole nie
          obchodzi.No, ok, do pewnego stopnia nie obchodzi. Moze tam nawet miesieczny kurz
          lezec na polkach, oby tylko ogryzki z butami nie pałętały się razem z pościelą smile))
      • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 18:19
        Nie, to babcia przyjezdza do nas.
        Sprzątania u mnie w domu jej oduczyłam. Długo to trwało. Ale się udało. Teraz
        jak przyjezdza, to co najwyzej poodkurza. I dobrze. Nie lubie jak ktos mi sie w
        domu rządzi, ustawia, przestawia pojemniczki wg swojeo widzi misie, układa moje
        papiery (np z czeterech kupek robi jedna, rrrrrrr ;/ ) itp, bo szlag mnie trafia
        kiedy nic nie moge potem znalezc.
        Natomiast jak syn rzuca spodnie byle jak obok łózka, a nie rozwiesi ładnie na
        krześle wink jak to byc powinno , czy do szafy, to babcia potrafi go z łózka
        wyciągnac spiącego i kazac to zrobic. Ale ok, to jakos toleruje. Z tą róznica,
        ze mnie stac aby powtarzac mu w kolko: skarpetki wrzucasz do kosza na brudy, a
        nie obok pralki czy tez nie wpychasz pod łózko wink brudne gacie itp. Ona go
        wyzywa zaraz od brudasow , syfiarzy i innych takich, i TO mnie sie nie podoba..
        Nie to, ze zwraca mu uwage, tylko jak go etykietuje.
        • meaby Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 22:11
          a wiesz co mnie ciekawi?
          jaka jest relacja między Tobą a ową Babcią?
          bo mi wciąż tu śmierdzi jakąś nieszczerością

          skoro chłopiec grzeczny ułożony....

          i druga mysl
          dac Babci zajęcie jak jest u was
          • meaby Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 22:12
            a co na to mąż? ojciec dziecka?
            gdzie on daje spodnie?
            jakie ma zdanie na ten temat?

            uważam że dałaś sporo forów młodemu skoro jeszcze spodnie rzuca na łóżko
            • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 23:26
              meaby napisała:

              > a co na to mąż? ojciec dziecka?
              > gdzie on daje spodnie?
              > jakie ma zdanie na ten temat?

              Ex jak był mężem, jako jedyny jakos z babcia sobie radził. Jak ona zawodziła
              spiewke to jej czekolade pod nos podsuwał i mówił zeby sie nie wygłupiała wink
              >
              > uważam że dałaś sporo forów młodemu skoro jeszcze spodnie rzuca na łóżko

              To jakis dramat straszny? Przez te spodnie na łóżku grozi mi ze wychowam może
              kalekę emocjonalnego czy jak albo półgłówka jakiego?
              No serio pytam.
              • chalsia Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 00:38
                > To jakis dramat straszny? Przez te spodnie na łóżku grozi mi ze wychowam może
                > kalekę emocjonalnego czy jak albo półgłówka jakiego?
                > No serio pytam.

                mało fajnego kandydata na partnera. A kobiety sa coraz bardziej wymagające dla
                mężczyzn i coś co 20 lat temu było akceptowana, teraz juz nie jest (albo nie
                będzie w najbliższej przyszłosci)
                • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 06:30
                  Bedę miała chwilke dłuzszą wolną, to napiszę Ci maila, jeśli można.
                  • chalsia Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 10:09
                    można
                • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 06:33
                  Ma taki charakter, o urodzie nie wspomne wink, że będzie miał czym nadrabiać ttego
                  typu niedociągnięcia wink.
              • meaby Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 13:25
                pytam, bo po prostu moja teściowa chyba tez tak wychowywała
                teraz ciuchy ślubnego leżą wszędzie
                ;D ;D
                a skarpety w łazience w kólkę zwinięte pod umywalką
                ;-D ;-D
                i rzeczywiście
                zakładając że zwróce mu delikatnie uwagę to sprzątnie i jest ok
                ale żeby sam z siebie
                ??
                • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 13:50
                  Nie wiem jak tesciowa wychowywała exa. Pewnie tez podobnie . Bo jego ciuchy były wszedzie. Stąd w pewnym momencie zrezygnowałam z tej walki, bo ojciec dawał odpowiedni wzorzec. A ja nie miałam ochoty byc sprzątaczką na etacie we własnym domu. Kiedyś, w ramach odruchów wychowawczych, wywaliłam cały ten majdan przez okno wprost na chodnik. Jeden i drugi poszli zbierac na oczach rozziawionych gąb sąsiadów z bloku.
                  Nie pomogło. Więc odpuściłam. Dla mnie to przestał być problem. Nie ma sensu walczyc z wiatrakami.
                  Poza tym ja mam inną teorię na ten temat.
                  czy jęsli wychowam idelanego panicza, czy myślicie że córka którejkolwiek z was , w przyszłości, spełni wymagania tak idelanewgo potencjalnego partnera? Nie sądzę. Bo będzie pedantyczny, akuratny, mądry , zaradny, przystojny, szarmancki, wykształcony, bogaty, pewny siebie i tratatata... czy którakolwiek chciałaby miec przy sobie takiego ideała? Może by i chciała, ale czy taki ideał chciałby na zone partnerkę mniej idealna niz on sam? A czy ten idealny panicz bedzie w stanie sobie znaleźć partnerkę? Tez nie sądze, bo wymagania będzie miał adekwatne.
                  A gdzie znajdzie takie kandydatki na partnerki? Która z was jest taka idealna? No, która?

                  Inna sprawa, dla jednych jest wazne, aby dziecko było posłuszne , ukladne, uporządkowane, kokardki we włoskach, różowe sukieneczki i dygnięcia na rozkaz, a dla innych - te akurat cechy będą najmniej istotne.

                  Teraz wywołam totalne zgorszenie wink. w czasach idylli, to ja nawet buty exowi czyścilam i skarpetki prasowałam. Bo chciałam! A co?! On za to co innego mi dawał, co bylo dla mnie cenniejsze, niz jego czyste buty, o które sam miałby dbać.
                  I na pewno to, że też rzucał spodnie na łózko, nie było powodem rozstania.
          • mariefurie Re: Babcia i wnuk - relacje 31.03.09, 23:23
            meaby napisała:

            > a wiesz co mnie ciekawi?
            > jaka jest relacja między Tobą a ową Babcią?
            > bo mi wciąż tu śmierdzi jakąś nieszczerością
            >

            Niezręcznośc jeśli tak to mozna nazwac polega na tym, ze ja te wszystkie metody
            wychowawcze znam, bo były przerabiane na mnie, jako na najmłodszym dziecku. I za
            chiny ludowe ich nie akceptuje. Ani jak były na mnie praktykowane, ani teraz na
            moim synu.
            • chalsia Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 00:35
              > Niezręcznośc jeśli tak to mozna nazwac polega na tym, ze ja te wszystkie metody
              > wychowawcze znam, bo były przerabiane na mnie, jako na najmłodszym dziecku. I z
              > a
              > chiny ludowe ich nie akceptuje. Ani jak były na mnie praktykowane, ani teraz na
              > moim synu.

              to nie jest niezręczność. Jestes córką toksycznej matki i dlatego nadal
              zezwalasz na takie zachowania (mimo, że ich nie akceptujesz).
              Dokładnie to samo było z tą moją znajomą, o której pisałam.

              Zupełnie poważnie - albo poczytaj o tym jak sobie radzić z tym problemem albo
              idź na kilka sesji z psychoterapeutą - to Ci pomoże znależć siłe wewnętrzną do
              przeciwstawienia się matce.
              • meaby Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 13:27
                tez tak myślę - warto
                byłam na takiej sesji nie jednej
                nauczyłam się sprzeciwiać i wyrażać głośno swoje zdanie wobec
                kochanej mamusi
                wink
                u mnie dzieci w domu za dużo do powiedzenia nie miały
                pzdr
    • delecta Re: Babcia i wnuk - relacje 01.04.09, 18:30
      mariefurie napisała:
      "Syn: czuje swoją intelektualna przewagę nad babcią" - no wybacz, to
      jakim cudem Twoja mama mogła pracować jako nauczyciel, skoro
      intelektem nie sięga dwunastolatkowisad

      Wierzę, ze może być marudna, obrażalska, upierdliwa itp. Ale z tymi
      cechami (i wspomnianym wyżej niespecjalnym intelektem jakoś nadawała
      się do pilnowania małego dziecka. A taką kolejkę chętnych do opieki
      nad dzieckiem miałaś i masz?

      Żal mi Twojej mamy.
      • babcia47 Re: Babcia i wnuk - relacje 02.04.09, 19:32
        autorka nigdzie nie wspomniała o tym jaki zawód babcia
        wykonywała..inna forumka użyła okreslenia babcia-nauczycielka w
        kontekście pouczajacej wszystkich i czujacej powołanie by ich zycie
        przerabiać wg własnego uznania..wnuk nie jest też juz małym
        dzieckiem..ja w jego wieku miałam juz kolejnego adoratora i za sobą
        pierwszą samodzielna podróż koleja..ale to były inne czasy..nic tez
        autorka nie wspomina o tym, ze mama jej dziecko wcześniej
        wychowywała czy pilnowała..sądzę, ze raczej nie bo wtedy jej
        obyczaje i wymagania nie byłyby dla wnuka czymśś dziwnym i
        obcym..obecnie, z tego co autorka pisze równiez narzuca sie ze
        swoją "pomocą" nawet wbrew jej woli i chęci, wykorzystując szantaz
        emocjonalny i to, ze córka nie jest w stanie sie jej
        przeciwstawić..Są takie toksyczne osoby, rodzice, co wiem z własnego
        doświadczenia, bo z takim egzemplarzem borykam się blisko pół wieku,
        z czego ponad połowe na swoim jako dorosła, dzieciata i samodzielna
        finansowo osoba..i do dzis mam z nia problem, choć sam jestem juz
        babcia..dlatego mi wcale nie żal mamy autorki..najbardziej żal mi
        syna i jak to może wpłynąc na jego wychowanie, poczucie
        bezpieczeństwa, włąsnej wartośści..bo epitety powtarzane przez
        babcie na okragło wcześniej czy póżniej skłonią do buntu..a co
        gorsza do coraz wyraźniejszej agresji..co moze się utrwalić i
        przenieśc na zachowanie wobec innych, obcych i bliskich osób

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka