tak sobie ostatnio przeczytałam moje posty na tym forum sprzed roku i się
uśmiałam. Po urodzeniu drugiego synka byłam w mega depresji bo był wyjątkowo
trudnym noworodkiem - serio, bywało, że żałowałam, że chciałam drugiego
dziecka. Różnica 20mcy, więc starszy też był bardzo mały i bardzo
nierozumny...Nie było fajnie, nie chciałabym do tego okresu wrócić.
A teraz - mały za chwilę skończy rok, właśnie zaczął niezdarnie człapać

Kocham go nad życie, jest do mnie bardzo przywiązany i strasznie przytulański.
Chłopcy są ze sobą zżyci,zaczynają się razem bawić. Oczywiscie do sielanki
daleko i bywa, że wrzeszczę i mam dość, ale jest teraz BEZ PORÓWNANIA i
wierzę, że może być tylko lepiej!
to tak dla wszystkich zdesperowanych i niewierzących w lepsze czasy