Przedszkole moich marzeń..........................

03.12.03, 13:24
Zamieściłam ten sam wątek na "przedszkolu", bo nie wiem czy żle dziecko
wychowałam, czy zle wybrałam przedszkole..........


Bardzo zazdrościłam, każdemu kto potrafi tu pisać o swoich problemach, nie
problemów oczywiście ale otwartości, może tak jest łatwiej żyć jak się
napisze, i ja też postanowiałam napisać i może jakoś mój problem będzie
lżejszy.

Postanowiłam napisać o przedszkolu moich marzeń, ale czy tak jest.........
Moja 5-letnia córka poszła w tym roku do "przedszkola moich marzeń", ale
rzeczywistość okazała się brutalna, dzieci jej nie zakceptowały, i kogo mam
za to winić siebie, nauczycieli czy ... no właśnie nie wiem kogo.
Marta zaczęła chodzić do przedszkola w wieku trzech lat, było to przedszkole
prywatne, bardzo miła dyrekcja i panie, ale ciągle chorowała i w ciągu dwóch
lat była chyba ~12 dni. W tym czasie nie było żadnych problemów, miała
koleżanki i bardzo lubiła chodzić do przedszkola. Ponadto dużo wyjeżdżamy i
nawet na dość długo i nigdy nie miała problemów z nawiązywaniem znajomości.
Jest dzieckiem bardzo zgodnym, ufnym, koleżeńkiem, wszystkim może się
podzielić i zawsze mi się wydawało, że jest lubiana.
W tym czasie zawsze miałam marzenie, aby moje dziecko poszło do innego
przedszkola, przedszkola moich marzeń, zabiegałam o to dwa lata i wreszcie
się dostała i szok - dzieci jej nie lubią, może to zaostro napisałam, ale
opowiada jak koleżanki się z niej śmieją - bo narysoawła konia ze skrzydłami
i powiedziała, że to jest pegaz. Zawsze jak po nią przychodzę siedzi sama
przy stoliku i coś rysuje, na spacery zawsze ustawiana jest z jakimś
chłopcem. I co mam jej odpowiedzieć jak mówi, że Zuzia mówi do niej takim
głosem, że widać że jej nie lubi. Skąd dziecko wie jaki głos o tym
świadczy? Jest w przedszkolu dopiero 9 dni, może to też nasza wina, ale
często choruje, więc wrzesień spędziłyśmy w Rabce, później nie mogła chodzić
ze względu na młodszego synka, który miał operację i nie mógł zachorować.
Czy sądzicie, że 9 dni to za mało, aby podejmować jakieś decyzję?

Ja uważam, że to nauczyciel powinnien nowemu dziecku pomóc w
zaklimatyzowaniu, zachęcić dzieci które się znają do zabawy z nową osobą,
zwrócić na nią uwagę? Czy ja jestem normalna? Ale jak chodziłam do szkoły to
tak było, tylko to było dawno temu, a raczej bardzo dawno temu.
Jest to przedszkole katolickie co podkreśla się na każdym kroku i jakoś mi
się to wszystko nie zgadza?
Na moje pytanie jak córka radzi sobie w przedszkolu Pani odpowiada, jest
mało samodzielna, i nic pozytywnego. Ani, że umie czytać, liczyć - nie wiem
co jeszcze, ale coś pozytywnego i ani słowa, że ma kłopoty z dziećmi,
dopiero od córki dowiaduję się, że dzieci się z niej śmieją.
Co mam powiedzieć mojemu dziecku, "że Zuzia jest głupia bo nie wie co to
pegaz", "że generalnie na świeci to ludzie mało się lubią", "albo, że z
reguły to się kogoś lubi za "coś"".
Jutro idę na spotkanie z Panią i już sama nie wiem co mam jej powiedzieć, że
to moja wina, bo uczyłam córkę, że świat jest różowy, czy uświadomić Pani,
że jest głupia i nie wie, jak zaregaować na konia ze skrzydłami.
Może to wszytko napisała trochę za ostro a zarazem żartobliwie - koń ze
skrzydłami - ale sama już nie wiem co mam zrobić?
A może powinnam dzieciom z przedszkola ufundować jakąś imprezkę, aby moją
córkę polubiły za "coś". Poradzcie coś? Chyba nie nadaję się na matkę, za
emocjonalnie podchodzę do porażek? Pozdrawiam Bogusia
    • kasia1m Re: Przedszkole moich marzeń..................... 03.12.03, 13:34
      Nie wiem co Ci poradzić, ale ja po czymś takim napewno zabrałabym swoje dziecko
      z tego przedszkola i poinformawała o tej sytuacji jego dyrektora.
    • mamongabrysi Re: Przedszkole moich marzeń..................... 04.12.03, 21:55
      A dlaczego to przedszkole jest "przedszkolem twoich marzeń"? I czy koniecznie
      przeniesienie tam dziecka? A w czym to przedszkole jest lepsze od starego?
      Nie chcę Ci "dowalać" ale wydaje mi się, ze wszelkie zmiany szkół i
      przedszkoli są dla dzieci bolesne i jeśli nie ma konieczności nie należy ich
      zmieniać.
      Pozdrawiam
      Ania
      PS A z wychowawczynią chyba porozmawiałabym dłużej. I jeszcze jedno: pomysł
      przekupienia dzieci imprezą chyba nie jest najlepszy - z imprezy skorzystają a
      potem i tak zrobią swoje. Wybacz, ale czy sądzisz, że nie mają za co lubić
      Twojej córeczki???
    • mader1 Re: Przedszkole moich marzeń..................... 05.12.03, 00:10
      Napisze, co mysle a mam juz dwoje dzieci wrazliwych, madrych,
      poprzedszkolnych smile Nie dziwie sie, ze sie denerwujesz, kazda mama denerwuje
      sie z takich powodow - ja tez mam takie momenty za soba. Ad rem :
      usprawiedliwiajac Twoja coreczke :
      - duzo choruje i byc moze jest przez to mniej samodzielna i to nie jej ani
      twoja wina - za to czesciej z Toba jest, wiec wiecej wie.Uscislij, co Pani
      przez to rozumie- moze chodzi jej tylko np. o zawiazywanie butow i wystarczy
      kupic z rzepami, albo nauczyc wiazac.Czasem dorosli niepotrzebnie
      naduzywaja wielkich slow.
      - przenioslas ja do innego przedszkola - dzieci tam znaja sie juz pare lat,
      przyjaznia sie, sa w jakis grupkach - trudno wejsc w taka zastana
      rzeczywistosc w ciagu 9 dni - nawet doroslemu.
      -jej brat mial operacje - dzieci bardzo to przezywaja i sa przez jakis
      czas przygaszone
      Powinnas o tym powiedziec Pani. Powinnas powiedziec, ze Twojej coreczce jest
      trudno z powodu chorob,braciszka, nowego miejsca.Potem codziennie powinnas
      pytac jakie zabawy odbywaly sie w przedszkolu i w jakich Twoja coreczka
      uczestniczyla. Co Pani proponuje...
      Ze swoja coreczka musisz tez porozmawiac.Chrzescijanie , jak inni ludzie, nie
      moga zaklamywac rzeczywistosci.A rzeczywistosc jest taka, ze najpewniej i
      najbardziej autorytatywnie wypowiadaja sie ludzie i dzieci o ciasnych
      horyzontach sad Taki , co wie malo, najczesciej uwaza, ze wszystko
      wie.Nieraz Twoja corka sie z tym spotka i nie ma co jej oszukiwac. Ty tez
      sie z tym spotykasz- podaj coreczce przyklady.Moze wtedy poprosic Pania o
      roztrzygniecie sporu- podpowiedz Jej to, albo... nie przejmowac sie (latwo
      powiedziec) glupimi. Co ja bym zrobila?
      Oprocz porozmawiania z Pania, zapytalabym coreczke, czy kogos lubi - czy
      ONA kogos lubi- w tym przedszkolu.Czy uwaza, ze ktos jest milszy? I takie
      dziecko zaprosila na wspolna zabawe. Zmusi to takze Twoja coreczke do
      rozejrzenia sie wokolsmileByc moze nie przeszkadza jej stanie z chlopcem.Mojej
      mlodszej nie przeszkadzalo smile
      To nie jest zle, ze potrafi pobawic sie sama, jezeli nie widzi nikigo
      przyjaznego.Jest niezalezna, nie blaga o uwage smileTo dobry poczatek.
      Jezeli nie znajdzie nikogo, kogo polubi, jezeli nie bedzie lubila Pani i
      dzieci, zabierz ja stamtad. Tym bardziej, ze sporo choruje.Puscisz ja potem do
      zerowki do szkoly (prywatnej np.) Pamietaj, ze nawet w dobrym przedszkolu
      moze byc kiepski naauczyciel, czy nieprzyjemna grupa.
      W szkole tez trafiaja sie dobre i zle klasy !
      Napisz, jak Ci poszlo
    • mimarzena Re: Przedszkole moich marzeń..................... 05.12.03, 12:28
      Ja też myslę, że powinnas dać córeczce wiecej czasu. Niektóre dzieci od razu
      wchodzą w grupę rówieśniczą, są przebojowe, otwarte, a inne potrzebują więcej
      czasu, co nie znaczy, że są gorsze. Dorośli też są różni, nie każdy
      jest "duszą" towarzystwa. Jeżeli pani przedszkolanka nie będzie się jej
      czepiać i na siłę ciągnąć do dzieci, to myślę, że powoli Mała sama się
      wciągnie. A lepiej, aby miała takie doświadczenia teraz niż dopiero w szkole.
      Powodzenia.
    • matrasza Re: Przedszkole moich marzeń..................... 05.12.03, 13:58
      Bogusiu, tak się zastanawiam czy to aby nie za wcześnie na takie drastyczne
      przemyślenia. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla Twojego dziecka jest to
      dramatyczna sytuacja, ale to jest trochę normalne, że dzieci które już od kilku
      miesięcy dobrze się poznały, połączyły w grupy, znalazły przyjaciół, mają swoje
      tajemnice, itd, itp, że traktują Twoją córkę trochę jak intruza. Jest kimś
      nowym, kto - co zupełnie normalne - nie czuje się zbyt pewnie na świeżym dla
      siebie gruncie, a dzieci w przedszkolu wręcz przeciwnie - są bardzo pewne
      siebie, bo po prostu czują się już u siebie. Zawsze najtrudniej jest być tym
      ostatnim dołączającym do już istniejącej grupy i trochę czasu musi potrwać
      zanim inne dzieci Ją poznają, a tym samym i polubią.
      Życzę Tobie i Twojej córci pomyślnego rozwiązania tej sytuacji, ale jak jeszcze
      raz powtórzę pomoże tu chyba tylko czas (bo przecież nie można sprawić aby ktoś
      na siłę nas polubił, albo jeszcze nas nie znając). Także 9 dni to z pewnością
      troszkę za mało.
      Pozdrawiam serdecznie
      Marta+Franek
    • judytak Re: Przedszkole moich marzeń..................... 05.12.03, 15:42
      Powiedziałbym, bez paniki.
      To, że dziewczynka pięcioletnia ma okresy "nikt mnie nie lubi", chyba jest
      normalne. Moja córka miała to średnio raz na dwa tygodnie, bywało, że przez
      tydzień codziennie, bywało, że przez miesiąc wcale. A tak w ogóle, to była
      lubiana średnio w normie (czyli: raz się z jedną lubiła, a z drugą nie, a raz
      odwrotnie...)W przedszkolu dzieci są jeszcze małe, a dziecko, które w domu się
      przyzwyczai, żeby brać wszystko, co słyszy, na poważnie, musi się przestawić
      trochę.

      To samo z pegazem: jak ktoś narysuje coś dziwnego, i jeszcze do tego jakoś
      dziwnie to nazwie (czego dzieci przedtem nie widziały, nie słyszały), no to się
      śmieją. Naturalna reakcja. Trzeba uczyć dziecko, co można wtedy robić: można
      razem się śmiać, no rzezcywiście, ten pegaz, to śmieszna istota (a nie?), można
      pójść razem z Zuzią do pani, żeby pani potwierdziła, że koń ze skrzydłami
      nazywa się pegaz (chyba nie zaprzeczy?), można opowiedzieć, że ja to widziałam
      w domu w takiej książce, mogę jutro przynieść i ci pokazać itp. itd.

      Jak to skąd dziecko ma wiedzieć, jakim głosem mówi ten, kto nas nie lubi???
      Przecież dzieci mają najczulsze na świecie antenki do łapania sygnałów
      niewerbalnych. Wrodzone antenki. Tego nie trzeba się uczyć. A to, że jakaś tam
      koleżanka mnie chwilowo nie lubi, nie jest tragedią - tego właśnie się dziecko
      uczy w przedszkolu, i dlatego w szkole już może się zajmować nauką, a
      nie "rozgryzaniem" zachowania koleżanek.

      Ja swego czasu też ciągle siedziałam i rysowałam w przedszkolu. Nie powiem, że
      jest to pozycja ekscytująca, ale też lepsze to, niż siedzenie w domu i
      rysowanie. Pozwala oswoić się z sytuacją, uczyć się chociażby przez obserwację.
      Ja też byłam pierwszym dzieckiem, do przedszkola poszłam, jak miałam cztery
      lata, i zmieniłam też przedszkole (przeprowadzka). Ale w szkole już nie widać
      było po mnie "odstawania od grupy".

      Jeśli już wybrałaś to przedszkole, staraj się go "oswoić". Każde przedszkole
      (szkoła, miejsce pracy etc.) ma swoje dobre i złe strony. Nie ucz dziecka, że
      można zawsze uciekać przed problemami. Nie namawiam do oślej upartości, ale do
      tego, żeby nie poddać się bez walki, i żeby ucieczkę (tzn. zmianę przedszkola)
      traktować jako ostateczność, i żeby w razie jednak zmiany nie liczyć na cuda,
      bo cudów nie ma.

      Życie jest piękne i pełne wyzwań.
      Pozdrawiam
      Judyta
    • bogusiabj Re: Przedszkole moich marzeń..................... 06.12.03, 00:06
      Wielkie dzięki za dobre rady.
      Ja też uważam, że te dni to mało aby podejmować decyzję, zostawić czy zabrać.
      Jednak nie chciałabym aby tak było nadal, chciałabym to zmienić i dlatego ta
      moja rozmowa z Panią. Mam już ją za sobą, ale sama nie wiem jakie wyciągnąć z
      niej wnioski. Pani uważa, że Marta jest za mało uspołeczniona (co to zanczy?),
      uspołecznienie następuje w wieku 4lat, a czy później już nie?
      Ustaliłyśmy, że pomoże mi, a ja jej. Mam zorganizować dzieciom (tzn Marta)
      imprezę w przedszkolu. Niestety nie mogę dosłownie napisać co chcę zrobić, bo
      się może wydać o jakie przedszkole chodzi, a nie byłoby to dla mnie z
      korzyścią. To ma zintegrować dzieci - ale czy tak będzie? Czy to jest dobry
      pomysł?
      Pani sugeruję imprezę dla wszystkich, aby nie wybierać tylko tych dzieci które
      Marta lubi, bo mogą mieć inne zainteresowania, więc i tak będą nici z wspólnej
      zabawy, z tym się zgadzam. Tylko czy to jest ta droga?

      Zorganizuję "imprezkę integracyjną" bo jestem otwarta na wszystkie propozycje
      i pomysły. Ale czy to dobry pomysł?
      To przedszkole jest razem ze szkołą, a więc czeka mnie jeszcze kilka lat w tym
      towarzystwie. Może rodziców powinnam zaprosić na kawę?

      Myślę, że więcej śmiechu by się przydało. Życzę już wszystkim Wesołych Świąt -
      uwielbiam życzenia bożonarodzeniowe i myślę, że od 6 grudnia już można sobie
      życzyć I Wam i Waszym pociechom już życzę i mam nadzieję, że zrobię to jeszcze
      mnóstwo razy. Pozdrawiam Bogusia
Pełna wersja