Dodaj do ulubionych

Attachment Parenting w Polsce, pytanie

01.05.09, 10:13
Attachment parenting czyli rodzicielstwo bazujące na zasadzie
łączności z dziećmi, rodzicielstwo świadomej bliskości,
rodzicielstwo towarzyszące.
www.attachmentparenting.org/principles/principles.php
Pierwsze pytanie mam takie, czy w Polsce jest jakas strona ktora w
wyczerpujacy sposob zajmuje sie tym tematem? (bo mi nie udalo sie
tego znalezc sad) I jak Polskie mamy odnosza sie do tego nurtu (moze
jest jakies Forum tematyczne wogole?

Czy jakies mamy ktore wychowuja swoje dzieci w tym nurcie moglbyby
powymieniac sie tu spostrzezeniami smile

Ja na poczatek mialabym pytanie do mam spiacych ze swoimi maluchami-
kiedy mniej wiecej przychodzi moment, ze dziecko jest gotowe do
samodzielnego spania (bez lez i walki jakiejkolwiek oczywiscie).
Drugie pytanie- czy to typowe, ze gdy mnie nie ma w lozku (a ja juz
uspilam i chcialabym dolaczyc za jakas godzinke) moja mala wybudza
sie i 'nawoluje'. Zasypia ponownie z momentem kiedy wracam i ja
przytulam, i tak biegam tak i spowrotem smile, co z tym ewentualnie
zrobic?.

Na zakonczenie dodam, ze wspolne spanie, dostosowywanie sie do
potrzeb dziecka, a nie dziecko do moich potrzeb, noszenie w chuscie
i morze fizycznej bliskosci uczynily ze mnie straszliwie szczesliwa
mame, moja corka takze wyglada na uszczesliwiona- pelna harmonia -
BEZ PLACZU!! smile
Obserwuj wątek
    • landri83 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 01.05.09, 17:21
      Wydaje mi sie, ze w Polsce lepiej znana jest koncepcja kontinuum, z ktorej z tego co wiem poniekad wywodzi sie attachment parenting. Wyszla po polsku ksiazka Jean Liedloff "W glebi kontinuum", polecam. Ja tez nosze w chuscie, spie z corka i wiele rzeczy robie razem z nia. Ma teraz prawie 9 miesiecy. Ta bliskosc wzmocnila przede wszyskim mnie w roli matki smile Co do nawolywania z lozka - u nas tez sie zdarzalo, jednak wynikalo to najczesciej z tego, ze nie odczekalam wystarczajaco dlugo az corka zapadnie w sen gleboki. Teraz czekam troche dluzej jak juz niby spi i nie ma tego problemu.
      • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 01.05.09, 18:13
        Poszukam sobie z Google info o Koncepcji Kontinuum, a poki co
        dziekuje za rade odnosnie nawolywania, juz dzis wieczorem wyprobuje,
        trzymaj kciuki tongue_out

        pozdr
        Aga
    • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 01.05.09, 22:23
      Chyba moge powiedziec, ze my tak wlasnie wychowujemy nasze dziecko i
      nie wyobrazam sobie po prostu zeby moglo byc inaczej. Jezeli chodzi
      o spanie to mala spi z nami od urodzenia (za 3 miesiace konczy 2
      latka). Jak byla jeszcze niemowlakiem to tez budzila sie co chwile i
      tak latalam ja usypiac po kilka razy zanim sama sie polozylam, ale
      wynikalo to z tego, ze ogolnie budzila sie w nocy bardzo czesto na
      piers. W pewnym momencie, juz na tyle dawno, ze tego nie pamietam,
      mala przestala sie tak budzic i zasypia ok. 20:30, a ja klade sie do
      lozka ok. 23. Co wiecej pare miesiecy temu zaczela wyganiac nas z
      pokoju i zasypia sama, a wiec my wychodzimy z jej pokoju o 20.
      Czasami ma ochote pospac w swoim lozeczku i wtedy zasypia tam, ale w
      nocy przechodzi do nas. Budzi sie nadal na piers, ale oczywiscie juz
      nie tak czesto - zazwyczaj 2 razy w nocy.
      Co do tego co napisalas na koncu to widze ogromne roznice miedzy
      dziecmi wychowanymi ta metoda, a wychowanymi tradycyjnie.
      Niesamowita bliskosc, harmonia, wzajemny szacunek, zaufanie,
      sluchanie wlasnego instynktu, a nie poradnikow, to chyba najlepiej
      opisujace ta metode slowa. smile pozdrawiam serdecznie
      • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 01.05.09, 23:14
        No wlasnie Anette, ja takze nie wyobrazam sobie wychowywania mojej
        malej w inny sposob, i ta bliskosc to cos nie do opisania smile.
        Juz zanim Sara sie urodzila wiedzialam, ze bede sluchala swojego
        instynktu, a nie sugerowala sie 'poradnikami', choc musze przyznac,
        ze pewne rzeczy ktore upewnily mnie w mojej decyzji byly klasycznie
        poradnikowe smile. Po pierwsze to ksiazka ''Noc bez placzu'' (Sara w
        pierwszych tygodniach zycia byla kolkowa i byly problemy ze spaniem
        ogolnie), po drugie - nasza forumowa kolezanka- Mruwa9, wciaz tu
        zawziecie walczaca w imie wychowywania w bliskosci smile

        Zdaje sobie sprawe, ze te nawolywania z sypialni sa zwiazane z tym
        jak jestesmy ze soba zwiazane, wlasnie teraz ja uspilam (zasypia na
        piersi) i odczekalam dluzej niz zwykle zanim sie wymknelam z pokoju
        (zobaczymy kiedy znow mnie 'zawola') smile. W miedzyczasie kilka razy
        sie wybudzala, i nawet nie tyle, ze poszukiwala utraconej piersi,
        ale wygladalo to raczej, jakby sie upewniala, ze jestem (otwiera
        oczka rozglada sie, kiedy mnie zobaczy, a ja ja przytule znow zapada
        w sen).
        Nie twierdze, ze jest to problem, ale fajnie by bylo miec te kilka
        godzin przed zasnieciem na 'swoje sprawy' smile, optymizmem mnie
        napelnily wasze posty z info, ze DA SIE smile.

        Co do piersi w nocy, to tez wydaje sie, ze Sara budzi sie czesciej
        niz dzieci butelkowe czy piersiowe, ale spiace oddzielnie, ze
        wzgledu na dostepnosc, ale karmiac ja na lezaco nawet sie porzadnie
        nie wybudzam na te jej posilki. Podaje piers i spie dalej, a ona
        sobie je smile.

        Nie znalazlam nic specjalnego wpisujac w google ''koncepcja
        kontinuum'' sad.
        W jezyku angielskim sa fora gdzie rodzice wychowujacy dzieciaki w
        tym nurcie wymieniaja sie radami czy po prostu gadaja o swoich
        dzieciach, rodzinnym lozu czy innych z AP zwiazanych sprawach, a u
        nas nic?

        Pozdrawiam
        Aga



        • landri83 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.05.09, 08:44
          Jest na forum duzo watkow na ten temat, poszperaj smile
          szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=kontinuum&y=0&x=0
          Teraz nie moge znalezc, ale w jednym z nich jest link do rapidshare z ksiazka Liedloff, ja wlasnie tak ja czytalam, bo kupic strasznie trudno.

        • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.05.09, 12:14
          Tutaj masz linka do ksiazki "W glebi kontinuum"
          www.loveindustry.pl//files/book.pdf smile
          Jest jeszcze jedna wspaniala ksiazka ktora polecam, ale czytalam ja
          w UK po angielsku i nie wiem czy jest polskie
          wydanie "Three in a Bed : The Benefits of Sharing Your Bed With Your
          Baby?" Deborah Jackson.
          • dzikiedzieci Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 30.05.09, 20:33
            zapraszam na www.dzikiedzieci.pl

            to jest polska strona o attachment parenting

            na razie "bardzo młoda" bo urodziła się 1 grudnia 2008 roku smile

            o spaniu można w Polsce poczytać w książce Searsów "Zasypianie bez
            płaczu"

            po więcej dobrych książek zapraszam na stronę smile))
            • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 01.06.09, 20:07
              Przy okazji tematu... czy nie jest trochę niewygodnym spanie w
              kilkulatkiem w łóżku małeńskim? Jakoś nie wyobrażam sobie wyspania
              się w takiej opcji na dłuższą metę. Kiedy mam obok siebie małego -
              np. w czasie jego choroby - to przestawiam się automatycznie na
              czuwanie i o prawdziwym śnie nie ma mowy. Nigdy nie stosowałam
              żadnych drastycznych metod, ale synek wyprowadził się z naszej
              sypialni kiedy miał około roku i nie było żadnych płaczów ani
              histerii. Ze mną w łóżku spał może około 2-3 miesięcy a póżniej w
              kołysce obok naszego łóżka. Mąż nigdy się dobrze nie wyspał kiedy
              dziecko lądowało w łóżku z nami. Ciekawa jestem jak znoszą to w
              sensie fizycznym i psychicznym wasi partnerzy.
              • kanna Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 10:25
                Cóż, w tym podejściu na pierwszym miejscu są potrzeby dziecka.
                Potrzeby partnera sa gdzieś daleeeeko z tyłu. jak sadzę.
                • jola_ep Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 12:03
                  > Cóż, w tym podejściu na pierwszym miejscu są potrzeby dziecka.
                  > Potrzeby partnera sa gdzieś daleeeeko z tyłu. jak sadzę.

                  Nie.
                  Moim zdaniem w tym podejściu chodzi o to, że potrzeby dziecka uznaje się za WAŻNE.

                  W naszej cywilizacji przyjęło się, że najważniejsze jest zaspokojenie potrzeb materialnych dziecka. Te inne są nieco z boku.

                  Proszę, nie obrażajcie się na mnie z góry smile
                  Wiem, że każda matka stara się zaspokoić wszystkie potrzeby dziecka, także te związane z poczuciem bezpieczeństwa, przytulaniem, bliskości itd. itp. I wierzę, że to robicie smile

                  Tylko problem w tym, że to MY decydujemy w pewnym sensie o tym, jakie są te potrzeby dziecka. Robimy to, świadomie lub nie, przenosząc na nie nasze potrzeby, odczucia, to co wyczytamy i usłyszymy. Dlatego tak łatwo przychodzi nam uznanie, że w nocy dziecko powinno spać i jesteśmy skłonni "uczyć" je tego np. tak:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=95830229&a=96084059
                  "Płakała, oj długo potrafiła płakać, dławiła się, mało tego,
                  często doprowadzała się do wymiotów. ", " Był wrzask, wycie, zachodzenie się, ale dałam rade.", "Łatwo nie będzie, musisz uzbroić się w cierpliwość i mieć duuuuuużo sił, żeby znieść taki płacz."
                  Było trudno (matce), ale udało się. W tym wszystkim jest wiara w słuszność swojego postępowania. Spokojny sen w nocy jest ważny dla dziecka. Z taką wiarą łatwiej znaleźć siły na "naukę"

                  Dzieci uczą się szybko, nie mają wyrobionych nawyków, łatwiej im przychodzi dostostosowanie się do istniejących warunków. Nauczą się uncertain

                  Tylko gdzie w tym wszystkim są potrzeby dziecka?

                  Nie znam Attachment Parenting. Ale spałam z dziećmi, gdy zaczęły się budzić w nocy, podążałam za ich potrzebami, uczyłam się ich słuchać. Dlatego nie odstawiłam mojej córki, gdy miała 2 lata, choć byłam tego bardzo bliska. Pół roku później sama dojrzała do rozstania z piersią. Wypisałam ją z przedszkola, gdy w końcu przejrzałam na oczy. Rok później chodziła w radosnych poskokach. Nie zmuszałam/zachęcałam do wyjazdu na kolonie, bo dzieci powinno się usamodzielniać itd. itp. Pojechała parę lat później i była zachwycona. Do wszystkiego dorastała w swoim tempie. Które zresztą jest nieco inne od tempa jej brata smile

                  Gdzie w tym wszystkim są potrzeby partnera?
                  Pytałam mojego męża, czy bardzo cierpiał z powodu lokatora w łóżku. Odpowiedział: "jeśli tylko ty się wyspiałaś...". To po latach. W trakcie nie mruknął ani słowem wink
                  U mnie to było tak: moje dziecko spało w łóżeczku przesypiając noce przez jakieś 8 miesięcy swojego życia. Pierwsze parę miesięcy budziła się parę razy na karmienie. Norma. Ja wstawałam, wyjmowałam, karmiłam. Mój mąż nie mógł mnie w tym zastąpić wink Owszem, mógł ją wyciągać z łóżeczka i mi podawać. Ale wtedy nie spały by dwie osoby. PO CO? Zbyt go kochałam, aby on też się nie wyspiał...

                  A w tym ósmym miesiącu córa zaczęła nagle się budzić dużo częściej. Walczyłam. Odkładałam. W którymś momencie nie wytrzymłam. Wzięłam ją do nas. Spała z boku. Mój mąż, ja w środku, ona z brzegu. Miała swoją kołderkę. Łóżko było szerokie. Ja nie tylko nauczyłam się z nią spać, ale weszłam w ten sam rytm snu co ona. Budziłam się, gdy ona się budziła. Spałam twardo, gdy ona spała. Doszło do tego, że jeśli słyszałam jej mruczenie, gdy zasypiałam wieczorem to myślałam: "niech przyśnie, łatwiej mi będzie wstawać, gdy już zasnę".

                  Teraz pewnie od początku spałabym z dzieckiem. Po co mi było to wstawanie na początku... Nie byłabym tak koszmarnie niewyspana.

                  Rozważmy:
                  Śpimy razem. Jesteśmy razem: mój mąż i ja. W pokoju jest łóżeczko, a dziecko nie musi zasypiać z nami (domyślacie się?). Mamy zaspokojne swoje potrzeby. Pewnie, że wygodniej bez dziecka. Ale dzieci z założenia nie są wygodne wink Dziecko spędza noc, czując nasze ciepło, rytm naszych oddechów. Ja wyspiam się, bo nie muszę wstawać. Jestem więc milsza dla męża i bardziej skłonna poświęcić swój sen wieczorem na bycie razem. Jemu może jest mniej wygodnie. Ale spokojnie godzi się na te niedogodności, bo nas kocha, widzi, że tak jest mi łatwiej. Bo kocha swoje dziecko.

                  Może do tego potrzebna jest pewna dojrzałość. Matki, aby zaakceptowała fakt, że teraz jest matką, nauczyła się czerpać siłę i radość z bycia z dzieckiem, a jednocześnie aby nadal równie mocno kochała swojego partnera. Ojca, aby zaakceptował fakt, że nie są już tylko we dwoje, że jego partnerka nie będzie zaspokajać tylko jego potrzeb wink Może teraz jest troszkę z boku, ale przecież jest niezmiernie ważny dla swojego dziecka. A na razie wspiera ten układ matka-dziecko. (w karmieniu piersią trudno o równouprawnienie)

                  Gbybym "uczyła" dziecko samodzielnego spania, to dla mnie jej potrzeby "byłyby daleko z tyłu". Gdyby mój mąż nie zgodził się na lokatora, to oznaczałoby, że dla niego moje "potrzeby były daleko z tyłu". Gdybym wzięła dziecko do naszego łóżka, a mojego męża wysłała na tapczan w drugim pokoju, to jego potrzeby "byłyby daleko z tyłu".

                  Wspólne łóżko w naszej sytuacji było układem, który najlepiej zaspokajał potrzeby CAŁEJ naszej rodziny smile

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • kanna Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 14:24
                    hmmm...

                    Moja córeczka ma 4 lata z kawałkiem. Zasypia rózne - raz w swoim
                    łóżeczku, raz ze mną, raz u męża na kolanach, czasem na kanapie. W
                    nocy czasami sie budzi i przychodzi do nas - włazi miedzy mnie i
                    męża i spi. mamy łóżko dostępne z obu stron.
                    Nie odprowadzam jej, nie namawiam do wracania do jej łóżka.
                    Rozumiem, że potrzebuje spac z nami.
                    Czasem rano dochodzi tez synek - miłośnik swojego łóżka - i się
                    przewalamy we czwórkę. To jest fajne i miłe.

                    Ale fajny i miły jest też poranny seks, ktorego zostajemy z mężem
                    pozbawieni... uncertain
                    • jola_ep Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 14:32
                      Zawsze można spróbować wypchnąć towarzycho z łóżka... Odprowadzić, przytulić, uśpić, cichutko wrócić...
                      Albo pogodzić się, cieszyć się z tego, co się ma i czekać, aż podrosną...

                      Podobno nastolatki nie powinny nawet się domyślać, że rodzice TO robią (jeszcze) - był taki wątek swego czasu. A że chodzą póżno spać to pozostanie radość z tego porannego smile

                      Pozdrawiam
                      Jola
                    • basiak36 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 19:48
                      >
                      > Ale fajny i miły jest też poranny seks, ktorego zostajemy z mężem
                      > pozbawieni... uncertain
                      >

                      Dzieki temu mozna poszukac bardziej ciekawych miejsc na seks niz w kolko tylko
                      lozkosmile)
                      • ciociacesia szczerze nie cierpie tej rady 03.06.09, 14:38
                        wrecz wysypki dostaje jak ja słysze.
                  • semi-dolce Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 04.06.09, 12:28
                    > Może do tego potrzebna jest pewna dojrzałość. Matki, aby zaakceptowała fakt, że
                    > teraz jest matką, nauczyła się czerpać siłę i radość z bycia z dzieckiem, a je
                    > dnocześnie aby nadal równie mocno kochała swojego partnera. Ojca, aby zaakcepto
                    > wał fakt, że nie są już tylko we dwoje, że jego partnerka nie będzie zaspokajać
                    > tylko jego potrzeb

                    Piękne, święte słowa.
              • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 18:59
                fogito napisała:

                > Przy okazji tematu... czy nie jest trochę niewygodnym spanie w
                > kilkulatkiem w łóżku małeńskim? Jakoś nie wyobrażam sobie wyspania
                > się w takiej opcji na dłuższą metę.<

                My z mezem, akurat dzieki temu, ze mala spi z nami zaczelismy sie
                wysypiac smile, bo mala juz w nocy nie placze, ja sie nie krece po
                pokoju, nie ma zamieszania.
                No, ale Sara to nie kilkulatek, a 7 miesieczniak. Urzadzilismy to
                sobie tez tak, ze do jednego lozka szerokosc 160cm, dostawilismy
                drugie takie samo i na tych ponad 3 metrach spimy baaardzo wygodnie
                z nasza corka.
                Trudno przewidziec kiedy dane dzieko jest gotowe do spania w
                oddzielnym lozku (warto probowac co jakis czas czy to juz smile), rozne
                dzieci w roznym wieku, a sa take takie ktore do lozka rodzicow nie
                pala sie zupelnie, anielsko spiac we wlasnyh lozeczkach od poczatku.

                Z tego co ostatnimi czasy czytalam na forach AP, i w
                ksiazce ''Attachment Parenting Book'' W.Sears-a, ZWYKLE dzieje sie
                to wlasnie okolo 2 roku zycia +/-.

                DZIEKUJE DZIEWCZYNY ZA LINKA DO ''W glebi kontinuum'', przeczytane,
                uwielbione tongue_out.

                > Ciekawa jestem jak znoszą to w
                > sensie fizycznym i psychicznym wasi partnerzy.>

                No tak sie zlozylo, ze moj maz ma do wychowania takie samo podejscie
                jak ja, czyt. nic na sile i morze cierpliwosci, czasu i zrozumienia.
                Do tego podobniez mam dar przekonywania i zarazam malzonka
                entuzjazmem dot AP.
                Wspolne spanie jest przez mojego meza widziane jako naturalna kolej
                rzeczy przy dziecku, ktore bez tej nocnej dawki bliskosci zapewne
                budziloby sie co 30 min z placzem.
                A co do chwil intymych, coz ... po prostu stalismy sie
                kreatywni wink, co akurat na nasz zwiazek wplynelo bardzo pozytywnie.

                Bardzo dziekuje za linka do AP strony - ''DZIKIE DZIECI'', gratuluje
                i bardzo sie ciesze, ze juz jest smile.

                Jolu, dziekuje Ci za Twoj post, bardzo lubie czytac Twoje
                wypowiedzi, tak madre i wywazone.

                AP w glowniej mierze opiera sie na zaufaniu swojemu instynktowi, na
                sluchaniu potrzeb dziecka i reagowaniu na nie, bez prob walki.
                Polega na budowaniu wiezi, a nie forsowaniu ku bezwzglednemu
                podporzadkowaniu.

                Wlasnie to staram sie robic, i zazdroszcze Twym dzieciom tego, ze w
                taki sposob byly wychowywane, ja nieststy nie.
    • ik_ecc Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 14:22
      Twoje dziecko ma pol roku - norma ze sie wybudza gdy odchodzisz -
      ciagle jest z Toba silnie polaczone i uzywa Ciebie jako "wzor do
      oddychania". Z czasem nabierze wiekszej pewnosci we wlasnym spaniu i
      nie bedzie sie tak budzic. Mozesz sprobowac puscic jakis szum do
      zamaskowania dzwiekow albo klasc ja na osobnym materacu (dwa materace
      obok siebie, ale kiedy zasypiacie Ty jestes na jednym ona na drugim -
      moze mniej czuc jak sie odsuwasz). Ale, ogolnie, tak, norma.

      Dziecko dojrzewa do samodzielnego spania ok 2-3 roku zycia. Moja
      corka na 3 urodziny dostala swoj umeblowany pokoj i wyprowadzila sie
      tam z usmiechem na dziobie. Od czasu do czasu do nas przychodzi nad
      ranem - zawsze ja witamy z otwartymi ramionami. Nie ma histerii i
      placzu.
      • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 16:57
        Nie do końca mnie to przekonuje. Moje dziecko poszło spać do swojego
        pokoju bezboleśnie w momencie ukończenia roku, bo wtedy właśnie się
        przeprowadziliśmy i polepszyły się warunki lokalowe. Zero płaczu i
        histerii. Więc chyba nie ma jakiejs magicznej daty dojrzenia do
        tego... Prawdopodobnie mogłam to zrobić wcześniej, tyle, że
        brakowało nam pokoju.
        Nigdy nie pozwalałam się dziecku wypłakiwać i zawsze wstawałam gdy
        płakał a w razie konieczności zabierałam go do łóżka rodziców.
        Jednakże on budził się stopniowo coraz rzadziej i w wieku 2 lat
        przesypiał już całe noce.
        Wydaje mi się, ż pomiędzy obiema ekstremalnymi opcjami - śpimy
        wszyscy razem do 18-stki albo czekamy aż się niemowlak wypłacze -
        jest jeszcze sporo miejsca na zdroworozsądkowe podejscie do sprawy i
        wyprowadzenie dziecka do własnego łóżeczka lub pokoju dużo wcześniej
        niż w wieku 2-3 lata.
        I odnoszę wrażenie, że jednak tatusiowie nie podzieliliby entuzjazmu
        w kwestii spania z kilkulatkiem w łózku. Sama obawiałabym się też,
        że dziecko stanie się całkowicie ode mnie zależne a to nie sprzyja
        przeciez nauce samodzielności.
        Poza tym rodzice powinni mieć takie sfery życia, którymi się z
        dzieckiem nie dzielą i do których dziecko nie ma wstępu.
        • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 19:16
          Fogito otu nie chodzi o czekanie do x roku zycia, tylko wlasnie
          sluchanie swojego dziecka i jego potrzeb. Skoro Twoje dziecko
          przeprowadzilo sie chetnie jak mialo rok, to znaczy ze bylo na to
          pewnie gotowe i wlasnie o to chodzi w AP.

          > Wydaje mi się, ż pomiędzy obiema ekstremalnymi opcjami - śpimy
          > wszyscy razem do 18-stki albo czekamy aż się niemowlak wypłacze -
          > jest jeszcze sporo miejsca na zdroworozsądkowe podejscie do sprawy
          i
          > wyprowadzenie dziecka do własnego łóżeczka lub pokoju dużo
          wcześniej
          > niż w wieku 2-3 lata.

          Nie wiem dlaczego, ale mam wrazenie, ze AP nazywasz takim wlasnie
          ekstremum co wskazuje na to, ze niewiele o nim wiesz. Tak jak
          napisalam wyzej - chodzi o sluchanie potrzeb dziecka, a nie na
          trzymaniu go na sile przy rodzicach.

          > I odnoszę wrażenie, że jednak tatusiowie nie podzieliliby
          entuzjazmu
          > w kwestii spania z kilkulatkiem w łózku. Sama obawiałabym się też,
          > że dziecko stanie się całkowicie ode mnie zależne a to nie sprzyja
          > przeciez nauce samodzielności.

          A dlaczego niby tatusiowie mieliby miec inne zdanie niz matki? Tak
          samo jak sa matki zwolenniczki spania razem, tak samo sa i ojcowie.
          Wszystko zalezy od podejscia.

          Sama obawiałabym się też,
          > że dziecko stanie się całkowicie ode mnie zależne a to nie sprzyja
          > przeciez nauce samodzielności.

          Wrecz przeciwnie. Wsluchiwanie sie w potrzeby dziecka i ich
          zaspokajanie sprawia, ze dziecko czuje sie bardzo bezpiecznie, ma
          zaspokojone wszystkie potrzeby i jest przez to odwazniejsze i
          bardziej samodzielne.

          > Poza tym rodzice powinni mieć takie sfery życia, którymi się z
          > dzieckiem nie dzielą i do których dziecko nie ma wstępu.

          Owszem, powinni, nikt temu nie przeczy smile
          • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 20:11
            Ja też słucham potrzeb dziecka i dlatego często gęsto potrzeby męża
            są na drugim planie z czego on oczywiście nie jest zadowolony.
            Pomimo, że swojej metody nie nazwałabym AP, to jednak często jestem
            określana mianem nadopiekuńczej mamuśki. Może nie dosłownie, ale w
            tym właśnie znaczeniu. Sama też to zauważam i dlatego wydaje mi się,
            że stawianie jedynie potrzeb dziecka na pierwszym planie nie jest
            zawsze najlepszą opcją. Rozumiem potrzebę nieustannej opieki nad
            niemowlakiem i wręcz spania z nim w jednym łóżku, ale 2-3 latek to
            juz chyba za daleko posunięta nadopiekuńczość. Skłaniałabym się
            raczej ku pochyleniu się nad potrzebami całej rodziny, bo zadowoleni
            rodzice to zadowolone dzieci. I zapewne matki w takiej opcji sa
            zadowolone, ale już panowie pewnie w mniejszym stopniu. Może gdyby
            jakiś się wypowiedział to rzucił by światło na odczucia tej drugiej
            strony.
            I owszem rozumiem, że sa ojcowie, którzy uwielbiaja spać z dziećmi,
            ale są też tacy, którym trudno jest się wyspać w takim tłumie i
            potem iść do pracy na dziecięć godzin. Co nie zmienia faktu, że
            nadal kochają swoje dzieci.
            A co do zaspokajania wszystkich potrzeb dziecka, to my to robimy już
            od pięciu lat i czujemy się czasami jak służący Jaśnie Pana surprised
            • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 20:25
              >Sama też to zauważam i dlatego wydaje mi się,
              > że stawianie jedynie potrzeb dziecka na pierwszym planie nie jest
              > zawsze najlepszą opcją.<

              W ideologii AP nie ma czegos takiego jak - ''stawianie jedynie
              potrzeb dziecka na pierwszym planie'', nie ma tez 'przymusu spania z
              dziecmi'. Podkreslane jest to by brac pod uwage potrzeby wszystkich
              czlonkow rodziny, gdyz dopiero wtedy taki sposob wychowania dziala i
              ma sens.
              Wsrod moich znajomych praktykujacych lozko rodzinne, nie ma nikogo
              kto robilby to wbrew malzonkowi.
              Na szczescie jest wiele rodzin gdzie dobro dzieci jest priorytetem
              nie tylko dla matki, ale takze dla ojca smile.Bo przeciez to oni we
              dwoje pewnego dnia beda zbierac owoce wychowania z bliskosci.

              BTW, czolowa postac AP- Dr W. Sears, to mezczyzna smile
            • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 20:32
              Ja tylko jednego nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem - dlaczego
              kobiety tak bardzo przezywaja i lituja sie nad biednymi tatusiami,
              ktorzy musza: spac w tlumie, nie wysypiac sie, spac w osobnym lozku
              itd. Czy wspolne spanie jest takim nieodlacznym elementem
              malzenstwa, ze bez niego malzenstwo nie istnieje? Sa malzenstwa,
              ktore spia cale zycie osobno, bo tak im jest wygodnie (znam wiele),
              ale kochaja sie, sa dla siebie czuli i ich zycie seksualne wcale na
              tym nie ucierpialo. Tatus, ktory zali sie, ze dziecko zajelo jego
              miejsce jest dla mnie smieszny, bo to wlasnie dziecko wymaga
              najwiecej czulosci i ono potrzebuje matki bardziej do spania
              (chociazby z racji karmienia piersia, potrzby bliskosci, leku
              separacyjnego itd.) niz biedny tatus.
              My spimy z nasza prawie dwulatka od urodzenia. Mamy duze lozko 2mx2m
              i jest nam bardzo dobrze. Jak tatus jest bardziej zmeczony to
              przenosi sie na drugie lozko i nie robi z tego tragedii, bo: jest
              doroslym czlowiekiem i rozumie potrzebe dziecka bycia przy matce (a
              mala nadal ssie piers), bo, tak samo jak ja, nie ma serca wygonic
              dziecka do osobnego lozka kiedy my spimy smacznie razem, bo bliska
              jest nam OBOJGU idea lozka rodzinnego i AP, bo nasze zycie intymne
              na tym nic nie cierpi, gdyz mala chodzi spac o 20 a my o 23.
              Dodam, ze mala ma swoje lozeczko i czasami ma ochote na nim spac.
              Kladzie sie wtedy w lozeczku i w nim zasypia, a potem przechodzi w
              nocy do nas. Mysle, ze coraz czesciej bedzie spala w swoim lozku i w
              sposob naturalny, w swoim czasie, sie od nas wyprowadzi.
              • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 20:45
                Pieknie to ujelas Atenette smile.
                Na szczescie moj maz jest jednym z tych, ktorzy nie uwazaja sie juz
                za chlopcow i uznaja potrzeby dziecka za wazniejsze, lub rowne
                swoim, ufff wink
                Za meczennika, bidulki takze sie nie uwaza smile
                • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:14
                  I właśnie to uznawanie potrzeb dziecka za ważniejsze wydaje mi się
                  zachwianiem zdrowych proporcji.
                  • jola_ep Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 08:43
                    > I właśnie to uznawanie potrzeb dziecka za ważniejsze wydaje mi się
                    > zachwianiem zdrowych proporcji.

                    Dlaczego? Jeśli dziecko potrzebuje butów na zimę, bo ze starych już wyrosło (potrzeba dziecka) i tata potrzebuje butów na zimę, bo znudził mu się stary model (potrzeba ojca), to którą uznasz za ważniejszą?

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 16:09
                      Myślałam, że rozmawiamy o potrzebach emocjonalnych każdego z
                      członków rodziny...
                      • jola_ep Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 16:45
                        > Myślałam, że rozmawiamy o potrzebach emocjonalnych każdego z
                        > członków rodziny...

                        Użyłam porównania.
                        Potrzeby materialne jest nam łatwiej zrozumieć (czasem).

                        Pozdrawiam
                        Jola
              • basiak36 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 21:25
                Tatus, ktory zali sie, ze dziecko zajelo jego
                > miejsce jest dla mnie smieszny, bo to wlasnie dziecko wymaga
                > najwiecej czulosci i ono potrzebuje matki bardziej do spania
                > (chociazby z racji karmienia piersia, potrzby bliskosci, leku
                > separacyjnego itd.) niz biedny tatus.

                Dokladnie. Mnie by tez smieszylo gdyby nagle moj maz okazal sie biednysmile Na
                szczescie jest dorosly, decyzje o rodzicielstwie podjelismy swiadomie z calym
                bagazem z jakim sie pojawia i jesli juz to nasze malzenstwo zyskalo na tym ze
                odpowiadamy na potrzeby dzieci, nie tylko na wlasnesmile
                • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 21:37

                  W miedzyczasie jeszcze jedno mam pytanko dziewczyny.

                  W jaki sposob zabiezpieczalyscie lozko, by maly pelzak (lazik) z
                  niego nie spadl?.
                  Sarah zaczyna pelzac, a ja zaczynam sie zastanawiac smile
                  • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 21:40
                    My spimy na materacu, na ziemi, wiec jest bezpiecznie. Wczesniej,
                    jak spalismy na lozku to mala spala miedzy nami, albo od strony
                    sciany wiec nie bylo obawy o to ze spadnie. Do tego mielismy
                    nalozona na wszelki wypadek barierke na lozko.
                    • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:25
                      W nocy mala tez spi mdzy nami, ale boje sie o to, ze moze sie
                      przemiescic jak nas w lozku nie ma jeszcze.
                      • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:40
                        No wlaśnie dlatego zmieniliśmy lóżko na materac. Mieliśmy tą
                        blokadą, małą kładliśmy jak najbliżej ściany, mieliśmy włączoną
                        nianię i na każdy szmer lecieliśmy sprawdzić, czy nie wstaje. To
                        było strasznie mączące i skonczył sie cały problem kiedy zaczęliśmy
                        spać na materacu.
                  • basiak36 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:33
                    My mamy cos takiego:
                    www.mothercare.com/Mothercare-soft-fold-down-bed-guard/dp/B000TEVNDU/sr=1-1/qid=1243974806/ref=sr_1_1/278-4257463-2637552?_encoding=UTF8&m=A2LBKNDJ2KZUGQ&n=42870041&mcb=core
                    • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:41
                      No właśnie my też to mieliśmy wcześniej.
                  • semi-dolce Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 04.06.09, 12:33
                    My też śpimy na materacu. Młody wstaje wcześniej niz my i sobie wychodzi bez
                    problemu, raczkuje po pokoju i sie bawi.
              • fogito Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 22:42
                Ale kto się lituje? Ja też nie lubię spania w tłumie, bo
                najzwyczajniej w świecie trudno mi się wyspać przy wiercącym się
                kilkulatku.
                Dla mnie wspólne spanie z mężem w jednym łóżku, bez świadków w
                postaci dziecka, jest nieodłącznym elementem małżeństwa i
                podstawowym wzorem jaki chcemy przekazać dziecku.
                Poza tym sformułowania jakie padły - 'biedny
                tatuś', 'litosc', 'chłopiec' itp. swiadczą raczej o pogardliwym
                stosunku do współmałżonka i ewidentnie świadczą o odepchnięciu taty
                a dalszy plan.
                Niewątpliwie dziecko potrzebuje czułości, ale kilkulatek nie jest
                niemowlęciem, które trzeba karmić w nocy piersią. Wydaje mi się, że
                to matkom jest trudniej rozstać się z dziećmi niz dzieciom z
                matkami wink
                Myślę, ze jednak w niektórych przypadkach dobrze jest odwołac się do
                zdrowego rozsądku.
                • atenette Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 08:37

                  > Ale kto się lituje? Ja też nie lubię spania w tłumie, bo
                  > najzwyczajniej w świecie trudno mi się wyspać przy wiercącym się
                  > kilkulatku.

                  Mój mąż OKROPNIE!!!! chrapie i wierci się w nocy. Spanie z nim to
                  jest dopiero męka dla mnie, ale nie wyganiam go z tego powodu z
                  łóżka (no dobra, może czasem wink).

                  > Poza tym sformułowania jakie padły - 'biedny
                  > tatuś', 'litosc', 'chłopiec' itp. swiadczą raczej o pogardliwym
                  > stosunku do współmałżonka i ewidentnie świadczą o odepchnięciu
                  taty
                  > a dalszy plan

                  Żeby było jasne - nie pisałam o swoim mężu, wydaje mi się, że jasno
                  się wyraziłam smile.
                  • fogito Re: atenette 03.06.09, 16:25
                    Skoro nie pisałaś o swoim mężu to o czyim? Znasz jakiś biednych
                    chłopców nad którymi się trzeba litować? Ja nie znam.
                    • atenette Re: atenette 03.06.09, 17:18
                      Ojej przecież przytaczam tu słowa mam (no może troche
                      podkoloryzowane), które wyganiają dzieci ze swoich łóżek, bo mąż nie
                      może się wyspać, bo mu niewygodnie, bo uważa, że miejsce dziecka
                      jest w jego łóżeczko, a wyłączne prawo do żony w nocy ma on. Takich
                      właśnie mężów określam "biednymi chłopcami", którzy nie dorośli do
                      roli ojca i bynajmniej nie uważam, że trzeba się nad nimi litować.
                      Cholerka czy ja tak niejasno piszę smile?
                      • fogito Re: atenette 03.06.09, 19:18
                        Piszesz wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, że popadasz w przesadę.
                        Nie trzeba wyganiać dziecka z małżeńskiego łóżka, żeby przyzwyczaić
                        go do spania we własnym. I dorośnięcie do roli ojca nie polega na
                        biernym akceptowaniu - w tym wypadku - nadopiekuńczości matki, ale
                        do wprowadzania równowagi w wychowaniu dziecka. Bo matki z racji
                        swojej natury zagłaskałyby kotka na śmierć.
                        A co do praw - to matka też ma prawo na odetchnięcie w nocy od bycia
                        matką. Na poczytanie książki w łóżku i na zrobienie czegokolwiek bez
                        zastanawiania się czy dziecko jej spadnie z łózka czy tez obudzi je
                        światło albo rozmowa z mężem.
                        Sorki, ale jakos brak mi w tym zdrowego podejścia do życia.
                        • jola_ep Re: atenette 03.06.09, 19:49
                          Przecież nie chodzi o to, aby dziecko wręcz na siłę swoją opiekuńczością związać w małżeńskim łożu! Jak chce/potrafi spać samo, to czemu nie? Nikt mu tego nie broni. Przecież ma swoje łóżko.

                          Ja też wolałabym spokojny sen przez całą noc w towarzystwie mojego ukochanego męża. On też by tak wolał.

                          Cóż jednak, gdy dziecko nie chce spać samo? Aby móc liczyć na przespaną noc, wypadałoby je też nauczyć samodzielnego usypiania. Są w zasadzie trzy wyjścia:
                          - wpróbować znaną, "sprawdzoną" metodą w której dziecko zostawiamy samo na naukowo określoną ilość minut, ono ryczy, a nam jest ciężko. Ale przecież przespana noc jest tego warta.

                          - cierpliwe uspokajanie, odkładanie, wyjmowanie itd. - jak trzeba to i 100 razy w ciągu nocy

                          -wziąć go do siebie.

                          Nie miałam sumienia na pierwszą metodę. Wypróbowałam drugą... Po dwóch tygodniach nieprzespanych nocy wymiękłam i wzięłam małego do nas. W końcu pracowałam i wypadałoby zachować w niej jakąś tam przytomność umysłu. Do dziś pamiętam jak mój synek sapnał uszczęśliwiony, odwrócił się do mnie pleckami i spokojnie zasnął smile Miał wtedy jakieś 8 miesięcy. Niecały rok później dostał swoje dorosłe łóżko w dziecięcym pokoju. W dodatku bez problemu sam w nim zasypiał smile

                          > Nie trzeba wyganiać dziecka z małżeńskiego łóżka, żeby przyzwyczaić go do spania we własnym.

                          A co proponujesz? Zwracam uwagę, że moja dwójka przez pierwsze 8 miesięcy życia spała w swoich łóżeczkach, nawet przesypiała całe noce. Co, jeśli nagle im się "odkręca", pojawia się np. etap lęku separacyjnego?

                          > biernym akceptowaniu - w tym wypadku - nadopiekuńczości matki

                          Skąd wiesz, że to nadopiekuńczość?

                          > Bo matki z racji
                          > swojej natury zagłaskałyby kotka na śmierć.

                          Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?

                          > A co do praw - to matka też ma prawo na odetchnięcie w nocy od bycia matką.

                          Ano ma. I często właśnie wspólne łóżko jest doskonałym sposobem na odpoczynek w nocy...

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • fogito Re: atenette 03.06.09, 20:13
                            jola_ep napisała:

                            > Przecież nie chodzi o to, aby dziecko wręcz na siłę swoją
                            opiekuńczością związa
                            > ć w małżeńskim łożu! Jak chce/potrafi spać samo, to czemu nie?
                            Nikt mu tego nie
                            > broni. Przecież ma swoje łóżko.

                            Problem polega na tym, że dziecko trzeba nauczyć spac samo. A to
                            wymaga trochę wysiłku ze strony rodzica i dużo cierpliwości.
                            Pozostawienie tej kwetii dziecku to czyste wygodnictwo i objaw
                            lenistwa.

                            > Cóż jednak, gdy dziecko nie chce spać samo? Aby móc liczyć na
                            przespaną noc, wy
                            > padałoby je też nauczyć samodzielnego usypiania. Są w zasadzie
                            trzy wyjścia:
                            > - wpróbować znaną, "sprawdzoną" metodą w której dziecko zostawiamy
                            samo na nauk
                            > owo określoną ilość minut, ono ryczy, a nam jest ciężko. Ale
                            przecież przespana
                            > noc jest tego warta.
                            >
                            > - cierpliwe uspokajanie, odkładanie, wyjmowanie itd. - jak trzeba
                            to i 100 razy
                            > w ciągu nocy
                            >
                            > -wziąć go do siebie.
                            >
                            > Nie miałam sumienia na pierwszą metodę. Wypróbowałam drugą... Po
                            dwóch tygodnia
                            > ch nieprzespanych nocy wymiękłam i wzięłam małego do nas.

                            Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Ja też nie miałam sumienia
                            zostawiać płaczące dziecko i dlatego na przemian z mężem spędzaliśmy
                            sporo czasu przy łóżeczku dziecka czekając az zaśnie. Ja nie
                            wymiękłam, chociaż bywałam bardzo zmęczona. I tu dochodzimy do sedna
                            sprawy. Spanie z dzieckiem to wygoda dla rodziców i dlatego tak
                            długo dzieci śpia z rodzicami, bo nie ma kto ich nauczyć spac
                            samodzielnie. Bez płaczu oczywiście smile


                            > A co proponujesz?

                            Jak wyżej. Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja - dla dobra
                            dziecka oczywiście smile I w tym momencie - podczas nauki - odkładamy
                            potzreby własne na półkę i zapominamy, że też musimy wypocząć.
                            Procentuje to później.


                            Zwracam uwagę, że moja dwójka przez pierwsze 8 miesięcy życia
                            > spała w swoich łóżeczkach, nawet przesypiała całe noce. Co, jeśli
                            nagle im się
                            > "odkręca", pojawia się np. etap lęku separacyjnego?

                            Jak się pojawia lęk separacyjny - u nas pojawił się po pobycie na
                            OIOM'ie (wiek 2 lata) - to wtedy spędzamy z dzieckiem jeszcze więcej
                            czasu podczas układania go do snu i podczas ewentualnych przebudzeń.
                            Mój syn po wyjścu ze szpitala zasypiał tylko na brzuchu taty, ale
                            potem był odkładany do łóżeczka w swoim pokoju. Gdy się budził
                            siedziałam przy nim tak długo aż usnął. Po miesiącu nie było śladu
                            po lęku, bo Mały przyzwyczaił się, że zawsze jesteśmy, kiedy nas
                            potrzebuje.

                            > Skąd wiesz, że to nadopiekuńczość?

                            Bo sama jestem nadopiekuńcza i rozpoznaje symptomy wink Gdyby nie mój
                            mąz, który jest głosem rozsądku to nosiłabym syna w torbie jak
                            kangurzyca big_grin

                            > > Bo matki z racji
                            > > swojej natury zagłaskałyby kotka na śmierć.
                            >
                            Jak wyżej. Takie właśnie jesteśmy w większości. Obserwacje własne i
                            forumowe. Problemy przychodzą, gdy dzieci przemieniają się w
                            nastolatki.


                            > > A co do praw - to matka też ma prawo na odetchnięcie w nocy od
                            bycia matk
                            > ą.
                            >
                            > Ano ma. I często właśnie wspólne łóżko jest doskonałym sposobem na
                            odpoczynek w
                            > nocy...


                            Jest - pod warunkiem, że dzieciątko śpi smacznie w pokoju obok albo
                            przynajmniej we własnym łóżeczku wink

                            > Pozdrawiam
                            > Jola

                            też pozdrawiam
                            • jola_ep Re: atenette 03.06.09, 21:35
                              > Problem polega na tym, że dziecko trzeba nauczyć spac samo. A to
                              > wymaga trochę wysiłku ze strony rodzica i dużo cierpliwości.

                              Problem polega na tym, że tak trudno niektórym dostrzec, że jeśli ta nauka zostanie przeprowadzona we właściwym czasie, to nie będzie wymagała ani wielkiego wysiłku, ani wielkiej cierpliwości.

                              > Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Ja też nie miałam sumienia
                              > zostawiać płaczące dziecko i dlatego na przemian z mężem spędzaliśmy
                              > sporo czasu przy łóżeczku dziecka czekając az zaśnie. Ja nie
                              > wymiękłam, chociaż bywałam bardzo zmęczona. I tu dochodzimy do sedna
                              > sprawy.

                              Nie. Ty tego sedna nijak nie potrafisz dostrzec.
                              Sedno tkwi w tym, że gdy się męczyłaś, wytrwale razem z mężem czuwaliście itd. itp. my się wygodnie wysypialiśmy.

                              W odpowiednim momencie odstawiłam młodego na samodzielne spanie, a on przyjął to z pełnym zrozumieniem i entuzjazmem.

                              Dlaczego sądzisz, że rodzicielstwo musi polegać na cierpiętniczym unikaniu wygody?

                              > Jak wyżej. Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja - dla dobra
                              > dziecka oczywiście smile I w tym momencie - podczas nauki - odkładamy
                              > potzreby własne na półkę i zapominamy, że też musimy wypocząć.
                              > Procentuje to później.

                              Wspólne spanie też procentuje później big_grin

                              Wzięłam mojego młodego do naszego łóżka z czystej wygody. Ale dopiero to uszczęśliwione sapnięcie, ten spokojny sen uświadomił mi, jak to odczucie mojej bliskości było dla niego ważne. Widocznie dla niego wtedy noc była zbyt długim okresem na samotność. Tak jak noworodki jedzą niezależnie od pory dnia, tak on jeszcze potrzebował mnie niezależnie od pory dnia. I tak jak kiedyś uczono przedwcześnie dzieci, że muszą robić przerwy w jedzeniu, tak możemy przedwcześnie uczyć je samotnych nocy. Zanim do tego dorosną i dojrzeją.

                              Po co sobie utrudniać macierzyństwo? Każda nauka podjęta w odpowiednim okresie jest łatwiejsza. To jak z nauką czystości. Czy jeśli nie uczyłaś dziecko siadania na nocnik w pierwszym roku życia, to jesteś leniwa, czy to raczej wyraz Twojej mądrości i zrozumienia rozwoju dziecka?

                              Dzieci są różne. Jedne usypiają w miarę łatwo, inne trudno. Przy jednych wystarczy posiedzieć trochę w nocy, innym to za mało.

                              > Bo sama jestem nadopiekuńcza i rozpoznaje symptomy wink Gdyby nie mój
                              > mąz, który jest głosem rozsądku to nosiłabym syna w torbie jak
                              > kangurzyca big_grin

                              Skąd wiesz. Może właśnie tego potrzebowało?
                              Moje pierwsze dziecko wymagało mnie bardzo wiele. Źle spała w nocy, chciała być ze mną non-stop, przytulona nieustannie. Żałuję, że nie wpadłam wtedy na pomysł chusty. Ale zaufałam swojemu instynktowi i nosiłam, przytulałam, byłam przy niej. Moje koleżanki z pracy wspominają ją jak przychodziłam z nią do pracy, a ona była cichutka i wtulona we mnie. Miała masę lęków, głównie związanych z bujną wyobraźnią. Taki typ wrażliwca, co wszystko przeżywał. Bardzo się martwiłam, że nie będzie samodzielna. Ale wypraktykowałam, że jeśli nasyciłam ją swoją bliskością, to ona tym chętniej porzucała mnie i ruszała na poznanie świata. Jeśli próbowałam usamodzielniać na siłę, ona jeszcze bardziej desperacko wczepiała się we mnie.

                              Dopiero gdy poszła do szkoły ze zdumieniem zauważyłam, że to śmiała, samodzielna osoba.

                              Nie chodzi jednak o to, aby na siłę wiązać dzieci ze sobą. Najważniejsza jest umiejętność wsłuchania się w ich potrzeby. Jestem typem kwoki i owszem, zdarzało mi się z tym walczyć. Gdy one huśtały się wysoko, a ja przymykałam oczy wink Ale uczyłam się odgadywać ich potrzeby i podążać za nimi. I wtedy, gdy chciały w nocy wleźć do nas, i wtedy mój synek mając 3 lata nie chciał już, aby go przytulać przed snem. To działa w obie strony smile

                              > Problemy przychodzą, gdy dzieci przemieniają się w
                              > nastolatki.

                              Jakie problemy? Mam już jedną nastolatkę. Nie widzę ich.
                              Myślę, że trudno będzie raczej tym, którzy nauczyli się narzucać dzieciom swoją władzę, swoje poglądy na to, co słuszne, a co nie. Zaś umiejętność słuchania procentuje właśnie w tym okresie.

                              Pozdrawiam
                              Jola
                              • fogito Re:jola_ep 03.06.09, 21:52
                                Hmmm. Czytając o niektórych perturbacjach ze snem w opcji AP wydaje
                                i się, że u nas to poszło całkiem gładko i bez stresu. Mały
                                przesypia całe noce już od 3 lat i wszyscy sa zadowoleni i wyspani.
                                Co do nocnika, to myśmy zaczęli uczyć siadania zbyt późno i
                                skończyło się na kłopotach ze zrobieniem kupy. Gdybym miała drugie
                                dziecko zaczęłabym o wiele wcześniej czyli własnie w pierwszym roku
                                życia. Czasami później nie oznacza lepiej.
                                A co męczenia - to ja się wolę pomęczyć pół godzinki przy łóżku
                                dziecka niż 8 godzin spać na krawędzi tongue_out
                                • jola_ep Re:jola_ep 03.06.09, 22:09
                                  > i się, że u nas to poszło całkiem gładko i bez stresu.

                                  Tak jak pisałam: są różne dzieci. Jedne zasypiają łatwo i śpią mocno, inne budzą się z byle powodu, albo zasypiają z trudem. Jakby broniąc się przed snem. Ja widziałam tę różnicę u moich dzieci już od ich pierwszych dni życia, nie jest to więc tylko efekt wychownia.

                                  Sam dr Sears, który jest znanym propagatorem wspólnego spania z dziećmi pisał, że u podstaw takiego podjeścia legło jedno z jego dzieci. Wyjątkowo mocno opierało się próbom nauczenia go samodzielnego spania.

                                  > Co do nocnika, to myśmy zaczęli uczyć siadania zbyt późno i
                                  > skończyło się na kłopotach ze zrobieniem kupy.

                                  Tzn. kiedy? U nas kłopotów nie było.
                                  Ja nastawiałam się na naukę gdzieś w okolicy 2 lat (po doświadczeniach ze starszą). Ale mój synek zaskoczył mnie kiedyś, bo latając na golaska przy okazji zmiany pieluszki, zastanowił się chwilkę, a potem poleciał i ... nasikał na podłogę w łazience wink Przyśpieszyłam więc całą naukę.

                                  > Gdybym miała drugie
                                  > dziecko zaczęłabym o wiele wcześniej czyli własnie w pierwszym roku życia.

                                  Próbuj smile Ja nie zmieniłabym swojego podejeścia.

                                  > Czasami później nie oznacza lepiej.

                                  Nie chodzi tyle o "później" ile "we właściwym momencie"

                                  > A co męczenia - to ja się wolę pomęczyć pół godzinki przy łóżku
                                  > dziecka niż 8 godzin spać na krawędzi tongue_out

                                  Półgodzinki? Kobieto. To trudno męczeniem się nazywać wink

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                • aagnie.szkaa Re:jola_ep 03.06.09, 22:36
                                  CZY mozesz podac zrodlo Twej wiedzy odnosnie AP?
                                  • aagnie.szkaa Re:jola_ep 03.06.09, 22:40

                                    Pytanie o zrodlo wiedzy bylo do Fogito.
                              • aagnie.szkaa Re: atenette 03.06.09, 22:18
                                Jolu, jestes niesamowita.
                                UWIELBIAM CIE CZYTAC
                                Jako niedoswiadczona matka, dziekuje za kazde Twoje slowo smile
                                • ciociacesia dołaczam 04.06.09, 09:11
                                  sie do czołobitnego fanklubu smile
                        • atenette Re: atenette 03.06.09, 20:41
                          Wiesz co - wydaje mi się, że nasza dyskusja do niczego nie prowadzi,
                          bo masz bardzo silnie ugruntowane (nie wiem skąd) stereotypy o AP,
                          czyli: jest to nadopiekuńczość matki, potrzeba bardziej matki niż
                          dziecka, utrapienie dla ojca i nie prowadzi to do niczego dobrego,
                          tylko do tego, że wyrośnie rozwydrzone dziecko, które będzie
                          rządziło całym domem i znęcało się nad nauczycielami (to tak w
                          uproszczeniu). Ponieważ już mi się zwyczajnie nie chce Ciebie
                          przekonywać (zresztą nie jest to moim celem, bardziej wytłumaczenie
                          idei AP innym osobom) to napisze tylko, troche podsumowaując AP u
                          nas:
                          - dziecko śpi z nami od urodzenia i obojgu nam z tym dobrze. W
                          chwili obecnej dojrzewa do tego aby spać sama i coraz częściej śpi w
                          swoim łóżeczku - nikt jej tego na siłe nie uczył, nikt jej nie
                          zmuszał, sama do tego dojrzała i dojrzewa. Nie zgadzam się ze
                          stwierdzeniem, że dziecko TRZEBA nauczyć spać samodzielnie.
                          - nikt nigdy nie uczył jej samodzielnego zasypiania, po prostu
                          króregoś dnia, po wspólnym czytaniu bajek zaczęła nas wyrzucać z
                          pokoju i zasypiać sama
                          - nadal karmię ją piersią i nie mam zamiaru jej na siłę odstawiać,
                          bo to najlepsze i najbardziej naturalne co mogę jej dać. Większośc
                          dzieci odstawia się samo między 2 a 3 rokiem życia.
                          - przez pierwsze miesiące nosiłam ją w chuście, bo mała płakała w
                          wózku i chciała być blisko mnie, a ja dzięki temu miałam ręce wolne
                          i mogłam robić wiele rzeczy, które inaczej nie byłyby możliwe.
                          Pewnego dnia dorosła do wózka i bardzo go polubiła smile
                          - bardzo żałuję, że nie wprowadzałam nowych pokarmów metodą BLW, mam
                          nadzieję, że nadrobię to z drugim dzieckiem smile

                          I podsumowując - jesteśmy szczęśliwą, kochającą się i szanującą
                          rodziną. Mała jest bardzo pogodnym, odważnym i wyjątkowo grzecznym
                          dzieckiem. Nie wiem na razie co to bunt dwulatka, bicie rodziców czy
                          rówieśników. Mała chętnie bawi się z innymi dziećmi, dzieli
                          zabawkami i opiekuje młodszymi dziećmi. Może trafił mi się taki
                          egzemplarz, ale głęboko wierze, że nasz wzajemny szacunek i
                          słuchanie potrzeb dziecka owocuje i będzie owocował.
                          Pamiętajmy, że okres niemowlęctwa i dzieciństwa, kiedy to dziecko
                          tak bardzo potrzebuje rodziców minie tak, że nawet tego nie
                          zauważymy i jeszcze zapragniemy, żeby dziecko wlazło nam rano do
                          łóżka i przytuliło się do nas mocno wink. Dla mnie i mojego męża nie
                          jest to żadne wyrzeczenie jeżeli nawet przez ten czas postawimy
                          potrzeby dziecka ponad naszymi, bo jest to istota, którą my
                          zaprosiliśmy na ten świat, my za nią odpowiadamy i my ją kochamy.
                          Mamy taką filozofię, a nie inną i dobrze nam z nią. Amen smile

                          geriatricmama.files.wordpress.com/2009/04/final_atparent.jpg
                          • fogito Re: atenette 03.06.09, 21:11
                            Nie ma żadnych stereotypów na temat AP, bo nigdy wcześniej nie
                            słyszałam o tej metodzie. Wnioski wysnuwam z postów mam stosujących
                            ową metodę.
                            Zgadzam się prawie ze wszystkim poza akcjami ze spaniem i
                            absurdalnymi zamianami łóżek na materace surprised
                            A dziecko TRZEBA uczyc wielu rzeczy w życiu. Samodzielne spanie to
                            dopiero początek tej nauki.
                            I szkoda, że tatusiowie nie wypowiadają się w tej kwetii. W każdym
                            razie życzę powodzenia i od siebie polecam naukę zasypiania bez
                            płaczu. ALe to tylko dla wytrwałych wink
              • mgla_jedwabna Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 10.06.09, 00:29
                "Ja tylko jednego nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem - dlaczego
                > kobiety tak bardzo przezywaja i lituja sie nad biednymi tatusiami"

                Bo pokutuje mit, że mężczyzna ma większe potrzeby seksualne niż kobieta. Natomiast kobieta powinna się poswiecać dla dzieci, swoje potrzeby spychając na margines. Z tym mitem doskonale zgadza się wykrzywiona wizja AP, w której tatuś po cichu się zżyma na "przyzwoitkę" w łóżku, natomiast mamusi do szczęścia potrzebne jest głównie towarzystwo potomka i za nic ma ona niewygody, takie jak spanie w tłumie, nie wysypianie się bądź też odstawienie męża na tapczan.
            • mama303 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 21:35
              fogito napisała:

              > Może gdyby
              > jakiś się wypowiedział to rzucił by światło na odczucia tej
              drugiej
              > strony.

              Mój sie nie wypowie bo nie grasuje na forach ale najlepiej lubi
              wyspać się sam smile Na brak seksu raczej nie narzeka, ja tez - nie.
              A córka tez śpi sama ale dośc długo spała ze mną /albo pół na pół
              tzn troche sama, troche ze mną. Czasem spała z tatą /bo akurat miała
              taką potrzebę albo ja byłam chora/
              Generalnie dochodze do mniosku, że chociaz każde z nas ma swoje
              łóżko to panuje u nas dość duża dowolność w tej kwestii smileNie
              napinamy się że dziecko ma koniecznie spać osobno a my koniecznie -
              razem.
              To tak troche na marginesie AP wink
              • fogito Re: mama303 02.06.09, 22:57
                Mnie nie chodzi o sam sex jako taki, bo kochać to się mozna i na
                pralce. Chodzi mi raczej o budowanie więzi miedzy rodzicami i
                przekazanie dziecku prawidłowego wzorca kochajacych się rodziców.
                Tzn. mama z tatą się kochają, śpia ze soba i dlatego maja dzieci.
                Dziecko jest doskonałym obserwatorem i szybko wyczuwa rozkład sił w
                rodzinie. Rodzice powinni stanowić dla dziecka bazę i odniesienie.
                To oni rządza w domu i oni decyduja co jest najlepsze dla dziecka.
                Jeśli wieczorami odbywaja się wędrówki ludów, bo raz jedno śpi tu a
                raz tam, to nie ma jasnego przekazu kto jest kim w rodzinie i jakie
                miejsce zajmuje. To dziecko zaczyna decydować gdzie połozy się tata
                i o której pozostali pójda spać. A rodzice ograniczają się do
                chodzenia na paluszkach, coby się pan i władca nie obudził.
                Przerysowuję oczywiście, ale jest to model rodziny w którym rządzi
                dziecko i który często można obejrzeć w programach typu "nianiu na
                pomoc".
                Ja oczywiście też zbliżam się niebezpiecznie do tego modelu, bo jak
                każda matka jestem kwoką i najchętniej spałabym z synem do
                przysłowiowej 18stki. Staram się jednak panowac nad swoją
                nadopiekuńczością w imię dobra dziecka, które wcale tej opieki 24/7
                nie potrzebuje.
                • basiak36 Re: mama303 02.06.09, 23:28
                  > Dziecko jest doskonałym obserwatorem i szybko wyczuwa rozkład sił w
                  > rodzinie. Rodzice powinni stanowić dla dziecka bazę i odniesienie.
                  > To oni rządza w domu i oni decyduja co jest najlepsze dla dziecka.

                  Niezupelnie. Nie jestem zwolennikiem rzadzenia, a raczej dialogu jesli chodzi o
                  podstawowe potrzeby dziecka. Ja mam potrzeby i dziecko je ma tez. Ja jestem
                  dorosla i potrafie wiecej zrozumiec.
                  Nie widze potrzeby patrzenia na to pod katem sil w rodzinie. Dziecko chce byc
                  czescia rodziny i nie trzeba nim rzadzicsmile Tak samo dziecku nalezy sie szacunek
                  i branie pod uwage jego potrzeb. Co nie oznacza braku konsekwencji i zasad, np
                  moj 6 latek moze sobie prosic o playstation, ja uwazam ze tego nie potrzebuje, itp.
                  Mama z tata sie kochaja i spia razem, a dziecko male ma instynktowna potrzebe
                  bezpieczenstwa w nocy, a bezpiecznie jest tylko przy mamie i tacie. No i z
                  czasem z tego wyrasta. I ma swietny wzorzec kochajacej sie rodziny.
                  Moj 6 latek juz nie potrzebuje zeby go usypiac, nie przylazi do nas w nocy, i
                  ciesze sie ze nie przyspieszalam tego. Ale u nas wszystko dziala raczej na
                  zasadzie rozmowy i tlumaczenia, niz rzadzenia.
                  • fogito Re: mama303 03.06.09, 07:09
                    Pisząc o rządzeniu mam na myśli pozostawienie rodzicom decyzji co
                    jest dla dziecka najlepsze. I nie chodzi mi tu o wrzaski i rozkazy
                    tylko o madre przewodnictwo w stadzie. Takie, które pozwala czuc sie
                    dziecku bezpiecznie.
                    A kilkulatek czuje się bezpiecznie śpiac w pokoju obok i moim
                    skromnym zdaniem wcale mu do tego bezpieczeństwa nie jest potrzebne
                    pakowanie się do łóżka rodziców. Jeśli dziecko otrzymuje odpowiednią
                    dawkę miłości w ciagu dnia, to nie szuka jej w nocy.
                    • donkaczka Re: mama303 03.06.09, 08:08
                      wiesz co, ja tak z zalozenia nie wiem, co jest dla dziecka najlepsze
                      nie wymyslam z gory i nie wtlaczam dziecka w ramki moich wyobrazen, jak jego
                      rozwoj i zachowanie wygladac powinno
                      obserwuje, przetrawiam i stosuje wyniki moich przemyslen

                      moje dzieci tez okolo roku wyskakiwaly do swoich pokojow, dokladniej okolo 15
                      miesiaca
                      powod? lepiej spaly, bez budzenia
                      dlaczego wtedy? nie wiem, wiekszosc decyzji podejmuje na intuicje, moj maz sie
                      czasem pyta dlaczego tak? a ja nie wiem, czuje po prostu ze to dobry moment na
                      samodzielne spanie/nocnik/zabranie smoczka itp
                      i nigdy, przenigdy nie mialam z nimi problemow przy jakichkolwiek zmianach,
                      wszystko szlo plynnie i naturalnie
                      i to jest chyba idea AP glownie

                      a teraz 3 latka wraca do nas
                      i pozwalamy jej spac z nami
                      moze sie czuje troche niedopieszczona, bo ma dwojke mlodszej konkurencjie w
                      ciagu dnia, nie wiem
                      a moj maz sam mowi, ze lubi spac z nia, tak fajnie sie wtula, trzacha nas rano
                      "obudz! obudz! nalesnika! kakauko! sniadanko!"
                      na seks znajdzie sie pora wink
                      na przytulanie tez, w nocy i tak spimy osobno, ja z mlodym, tata z corka, nad
                      ranem wykopujemy mala zeby brata zabawiala, a my sie tulimy i ziewamy i calujemy
                      - a corka sie miedzy nas wciska
                      i lubie takie poranki
                      w weekendy przynosimy srednia i wtedy juz na maksa jest wesolo
                      wszystko zalezy od rodzicow, a i plony my zbierzemy

                      chetnie poczytam jakie sa nasze dzieci za lat kilka, jakie sa efekty takiego
                      wychowania

                      a to co przytoczyla jola_ep - straszne
                    • basiak36 Re: mama303 03.06.09, 08:56
                      > A kilkulatek czuje się bezpiecznie śpiac w pokoju obok i moim
                      > skromnym zdaniem wcale mu do tego bezpieczeństwa nie jest potrzebne
                      > pakowanie się do łóżka rodziców. Jeśli dziecko otrzymuje odpowiednią
                      > dawkę miłości w ciagu dnia, to nie szuka jej w nocy.

                      Jest dokladnie na odwrot i wszystkie inne ssaki o tym wiedza i trzymaja sie
                      razem w nocysmile Tylko my ludzie sztucznie separujemy swoje dzieci, zamiast
                      pozwolic im aby spokojnie do separacji dorosly.
                      Moje decydowanie o tym co dla dziecka najlepsze az tak daleko nie siega abym
                      decydowala ile ciepla potrzebuje. Akurat w tym decyduje moje dziecko, ja jestem
                      od tego aby cieplo i bezpieczenstwo zapewnic.
                      Podobny model wynioslam z domu, rodzice pozwalali nam decydowac kiedy bedziemy
                      gotowi do samodzielnosci, szanowali nasze potrzeby, nie rzadzili,niemniej w domu
                      panowaly okreslone zasady w tym jak funkcjonowala nasza codziennosc. Dzieki temu
                      nigdy ja i brat nie mielismy potrzeby buntu, bo zawsze byl dialog.
                      I nie bylo to wychowanie 'bezstresowe', rodzice zawsze stawiali nam odpowiednie
                      wymagania, nie wyreczali nas w naszych sprawach itp.

                      To bardzo dlugi czas dla malego dziecka, te 10h samotnie w nocy..
                      Niemniej przychodzi moment ze przestaja szukac mamy i taty w nocy, zwykle
                      wlasnie okolo 6 roku zycia.

                      ------------------------------------------
                      "Adults always have their way, and children always get the
                      blame" C.Gonzales
                      • fogito Re: mama303 03.06.09, 16:06
                        Pozostałe ssaki to raczej krótko śpią razem, bo ich maluchy szybko
                        dojrzewają wink
                        Co do owej separacji... niepokoi mnie jedno, że dzieci zapewne sa
                        wcześniej gotowe do separacji z rodzicami niż rodzice z dziećmi. Ja
                        rozumiem, że spanie z dzieckiem sprawia dużą przyjemność, bo mnie
                        tez sprawia. Wydaje mi się jednak, że zbytnie skupianie się na
                        potrzebach dziecka napędza klientów do programu super niania.
                        Poza tym dziecko jak śpi to nie czuje upływającego czasu smile więc dla
                        niego może być to tylko chwilka.
                        Mój przestał szukac mamy i taty jak miał dwa lata. Czy był bardziej
                        dojrzały i samodzielny? Może. A może po prostu do poczucia
                        bezpieczeństwa wystarcza mu obecnośc rodziców w pokoju obok.
                        • basiak36 Re: mama303 03.06.09, 16:25
                          fogito napisała:

                          > Pozostałe ssaki to raczej krótko śpią razem, bo ich maluchy szybko
                          > dojrzewają wink

                          Niezupelnie, caly czas trzymaja sie stadnie, szczegolnie w nocysmile Razem
                          bezpieczniej i cieplejsmile

                          Ja
                          > rozumiem, że spanie z dzieckiem sprawia dużą przyjemność, bo mnie
                          > tez sprawia. Wydaje mi się jednak, że zbytnie skupianie się na
                          > potrzebach dziecka napędza klientów do programu super niania.

                          Czy ja wiem? Dlaczego zbytnie? W moim domu wazne sa moje potrzeby, potrzeby meza
                          i dzieci.

                          > Mój przestał szukac mamy i taty jak miał dwa lata. Czy był bardziej
                          > dojrzały i samodzielny? Może. A może po prostu do poczucia
                          > bezpieczeństwa wystarcza mu obecnośc rodziców w pokoju obok.

                          Wszystko zalezy od dziecka. Moj syn zaczal przychodzic do nas w nocy jak mial
                          3.5 lat, wczesniej spal sam. Nie chodzi o to zeby wykonywac jakas 'norme' i
                          trzymac dziecko w sypialni dla zasady, po prostu odpowiadamy na to co dziecko do
                          nas mowismile Jesli mnie prosi o lody przed obiadem, mowie nie,jesli przychodzi w
                          nocy zeby sie przytulic, nie odmawiam.
                    • jola_ep Re: mama303 03.06.09, 08:58
                      > Pisząc o rządzeniu mam na myśli pozostawienie rodzicom decyzji co
                      > jest dla dziecka najlepsze. I nie chodzi mi tu o wrzaski i rozkazy
                      > tylko o madre przewodnictwo w stadzie. Takie, które pozwala czuc sie dziecku bezpiecznie.

                      Mądre przewodnictwo oznacza, że bardzo dobrze znasz swoje dziecko, potrafisz je wysłuchać i zmienić swoją decyzję pod wpływem tego, co ci przekaże.

                      To wbrew pozorom jest bardzo trudne.

                      > A kilkulatek czuje się bezpiecznie śpiac w pokoju obok

                      Co jeśli się nie czuje, ale Ty sądzisz, że tak powinno być? Odbierasz jego prośbę o wspólne spanie/towarzyszenie mu jako fanaberię. Oczywiście nie można przedkładać potrzeb dziecka nad potrzeby dorosłych, więc mu odmawiasz. A on właśnie przeżywa swój pierwszy dziecięcy strach, w którym został opuszczony...

                      > Jeśli dziecko otrzymuje odpowiednią
                      > dawkę miłości w ciagu dnia, to nie szuka jej w nocy.

                      Noc to taka pora, gdy wyłażą z zakamarków wyobraźni różne lęki, przytułumione przez wrażenia z całego dnia. Dwu-trzylaki boją się ciemności, nieco starsze potworów i duchów, potem przyjdzie pora na złodzieja itd. itp. Wszystko, co usłyszą w ciągu dnia, wyobraźnia przerabia i wraca ze zdwojoną siłą w nocy. Dobrze jest wtedy poczuć, że ktoś daje nam bezpieczeństwo, także w nocy.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                  • bri Re: mama303 16.06.09, 19:58
                    Pamiętam taką scenkę z programu o wychowywaniu dzieci. Rodzice
                    zgłosili się do niego, bo ich 3 czy 4-letnia córka nie chciała sama
                    spać i urządzała dzikie histerie, kiedy matka opuszczała jej łóżko.
                    W pokoju były kamery, i dzięki nim mama mogła zaobserwować zabawę
                    córki. Kiedy matka wychodziła zaczajała się za drzwiami, patrzyła co
                    tamta robi, nastrajała się do wrzasku i dopiero po chwili zaczynała
                    koncert. Matka przez cały czas była przekonana, że córka budzi się z
                    płaczem, bo umiera ze strachu albo śnią jej się koszmary.
                • atenette Re: mama303 03.06.09, 08:34
                  Patrzysz na to zapewne z perspektywy osoby, która wyprowadza się z
                  sypialni małżeńskiej (lub wyprowadza mężą wink) kiedy nastąpi jakaś
                  kłótnia i ciche dni. Wtedy oczywiście dziecko widzi i czuje, że
                  dzieje się coś niedobrego. Inaczej ma się sytuacja kiedy każdy ma
                  dowolność tego gdzie śpi i nie ma z tym związanego żadnego przymusu.
                  Podam Ci przykład mojej koleżanki - jej rodzice od zawsze śpią w
                  osobnych pokojach (o zgrozo! smile), bo tak im wygodnie i lepiej się
                  wysypiają, ale nikt, włącznie z nią samą nie ma wątpliwości, że to
                  bardzo kochające się, szanujące się i czułe dla siebie małżeństwo.

                  > To oni rządza w domu i oni decyduja co jest najlepsze dla dziecka.
                  > Jeśli wieczorami odbywaja się wędrówki ludów, bo raz jedno śpi tu
                  a
                  > raz tam, to nie ma jasnego przekazu kto jest kim w rodzinie i
                  jakie
                  > miejsce zajmuje.

                  Widzisz i tu się różnimy, bo ja nigdy nie użyłabym słowa "rządzą" w
                  odniesieniu do jakiegokolwiek członka rodziny. U nas w rodzinie jest
                  DIALOG, podejmujemy decyzje razem i respektujemy swoje potrzeby, co
                  nie oznacza, że nie wychowujemy swojego dziecka i nie stawiamy mu
                  granic. U nas nikt nie rządzi - ani my, ani dziecko, co (jeżeli już
                  sprowadzasz miejsce spania do miejsca w rodzinie) wspaniale właśnie
                  wyraża się we wspólnym spaniu - jesteśmy równi, jesteśmy razem,
                  rozumiemy potrzebę dziecka bycia z nami i spania z nami tak samo jak
                  rozumiemy swoje potrzeby.

                  > Ja oczywiście też zbliżam się niebezpiecznie do tego modelu, bo
                  jak
                  > każda matka jestem kwoką i najchętniej spałabym z synem do
                  > przysłowiowej 18stki. Staram się jednak panowac nad swoją
                  > nadopiekuńczością w imię dobra dziecka, które wcale tej opieki
                  24/7
                  > nie potrzebuje.

                  I znowu wychodzi tutaj brak zrozumienia AP. Tak jak pisałam wyżej w
                  AP nie chodzi o tym żeby na siłę trzymać dziekco przy mamie, zmuszać
                  go do wpsólnego spania i trzęść się nad nim na każdym kroku. Chodzi
                  o słuchanie dziecka i respektowanie jego potrzeb. Nie jest żadną
                  zasadą wspólne spanie w AP, ale tak się najczęściej dzieje, bo tego
                  potrzebuje większość niemowląt. Potem dzieciaki wyrastają w różnym
                  czasie z tego wspólnego spania (jedne jak mają rok, inne jak mają 3)
                  i nikt je na siłe w rodzinnym łóżku nie trzyma. Nie ma to żadnego
                  związku z nadopiekuńczością gdyż nie śpimy z dzieckiem aby się nim
                  opiekować i pilnować go przez całą noc, ale dlatego, że to dziecko
                  ma potrzebę być przy nas i spać z nami. I tak jak pisałam - dziecko
                  ma swoje łóżeczko i wolną drogę, żeby się do niego przenieść z czego
                  korzysta jeżeli ma taką ochotę.
                  • fogito Re: atenette 03.06.09, 16:20
                    Nie wyprowadzamy się z sypialni jak następuje kłotnia więc nie
                    trafiłaś.
                    Nie podoba mi się opcja dowolności spania, bo powiem szczerze wydaje
                    mi się poprostu dziwaczna i nienaturalna.
                    Ja zdecydowanie wolę jak ster rządzenia w domu dzierżą rodzice a nie
                    dzieci. Bo jak zaczynaja rządzić dzieci to następuje chaos. Wczoraj
                    oglądałam 'nianiu na pomoc', gdzie kilkulatkowie całkiem nieźle
                    rządzili matką. Przykry widok.
                    Podejmowanie decyzji z dzieckiem też wydaje mi się nienaturalne i na
                    pewno psycholodzy mieli by tu sporo do powiedzenia. Są tematy i
                    decyzje, których z dzieckiem się nie omawia tylko informuje o
                    przebiegu konkretnych działań. Dziecko niezależnie jak byśmy go nie
                    traktowali nigdy nie będzie równoprawnym partnerem do podejmowania
                    decyzji. Co nie zmienia faktu, że trzeba mieć jego dobro na uwadze
                    podczas ich podejmowania.
                    • basiak36 Re: atenette 03.06.09, 16:32
                      fogito napisała:


                      > Ja zdecydowanie wolę jak ster rządzenia w domu dzierżą rodzice a nie
                      > dzieci. Bo jak zaczynaja rządzić dzieci to następuje chaos.

                      To co opisujesz to dwie rozne skrajnosci, rzadzacy rodzice lub rzadzace dzieci.
                      A posrodku jest cala masa roznych rozwiazan.
                      Bo dziecko ktore rzadzi domem i ktoremu wszystko wolno bedzie bardzo zagubione,
                      tak samo bedzie zagubione kiedy przyzwyczajone do rzadzacych rodzicow pewnego
                      dnia bedzie mialo dorosnac i sie usamodzielnic i podjac samodzielna decyzje.
                      Mozna miec zasady w domu, a przy tym szanowac podstawowe potrzeby dziecka. Mozna
                      okazywac dzieciom szacunek zachowujac autorytet rodzica. Tak samo mozna przyznac
                      sie do bledu jako rodzic. Nie mowie mojemu 6 latkowi 'nie kupie ci Nintendo DS i
                      juz', tylko tlumacze mu dlaczego nie jest to dobry pomysl. Nie rozkazuje mu aby
                      robil zadanie domowe, ale siadam z nim i niby robimy razem, ale tak naprawde ja
                      tylko wspieram go w trudniejszych momentach a wszystko robi sam, i staram sie
                      zeby wiedzial dlaczego sie uczy i dlaczego fajnie jest sie uczyc. A nie dlatego
                      ze ja rzadze i nakazuje.
                      Musze byc stanowcza np w sprawach tv, etc. Ale na zasadzie normalnej rozmowy,
                      dzieci lepiej wtedy reaguja na sugestie.
                      • fogito Re: atenette 03.06.09, 19:29
                        Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Mnie jedynie powalają te
                        akcje ze spaniem, kiedy to albo rodzice wędruja albo dziecko. Dla
                        mnie skrajnością jest zamiana małżeńskiego łóżka na materac, coby
                        dziecko nie spadło. Gdyby koś nie miał pieniędzy na łóżko to
                        zrozumiałabym spanie na materacu. I gdyby ktoś mieszkał tylko w
                        jednym pokoju to też zrozumiałabym, że wszyscy śpią razem. Ale w
                        takiej sytuacji postawiłabym łóżeczko dziecka obok łóżka rodziców
                        albo położyłabym materac w pokoju dziecka coby nie spadło. Dla mnie
                        to jest właśnie drugi biegun ekstremalnych zachowań, gdzie wszystko
                        zaczyna się kręcić wokół dziecka zupełnie bez powodu.
                        • basiak36 Re: atenette 03.06.09, 21:43
                          fogito napisała:

                          Dla mnie
                          > to jest właśnie drugi biegun ekstremalnych zachowań, gdzie wszystko
                          > zaczyna się kręcić wokół dziecka zupełnie bez powodu.

                          To tak jakby mowic ze kupowanie wozka czy chusty czy innych akcesoriow dla
                          dziecka to ekstremalne zachowania bo oznaczaja ze swiat zaczyna sie krecic wobec
                          dziecka. Czyli trzeba udawac ze dziecka nie ma zeby nie wyszlo ze swiat sie
                          kreci wokol dziecka?
                          A co jesli chce sie dziecko nauczyc ze trzeba brac pod uwage uczucia i potrzeby
                          innych?
                          Jak dla mnie to dziala, bo widze jak moj starszy syn kopiuje nasze zachowania. U
                          znajomych gdzie niemowle bylo uczone samodzielnego usypiania i plakalo, starsze
                          rodzenstwo nauczone jest ignorowania placzu tego dziecka. Moj syn natomiast jak
                          slyszy ze jego malej siostrze cos sie dzieje, bo placze (np uderzyla sie) od
                          razu odruchowo do niej biegnie i chce ja przytulic.
                          • fogito Re: basiak36 03.06.09, 22:06
                            Chodzi mi o przekraczanie granicy zdrowego rozsądku, czyli nadmierna
                            troskliwość, której efektem jest kilkulatek ciągle śpiacy w sypialni
                            rodziców. Przesadzić można również z zakupami dla dziecka i znam
                            takich przypadków masę.
                            Przesada w żadnej dziedzinie nie jest dobra.
                            I powtarzam po raz kolejny ja nauczyłam dziecko spania we własnym
                            pokoju i łóżku bez żadnych płaczów.
                            • basiak36 Re: basiak36 03.06.09, 23:13
                              fogito napisała:

                              > Chodzi mi o przekraczanie granicy zdrowego rozsądku, czyli nadmierna
                              > troskliwość, której efektem jest kilkulatek ciągle śpiacy w sypialni
                              > rodziców.

                              Ale kto wyznacza te granice i na jakiej podstawie? Kto powiedzial ze kilkulatek
                              nie ma prawa sie bac w nocy?
                              Zastanawia mnie to tworzenie norm, nie bardzo wiem na jakiej podstawie.. Kiedys
                              myslalam dokladnie tak samo jak Ty, uczylismy syna zeby spal sam u siebie,
                              nauczyl sie. A potem jak mial 3.5 roku, chcial przyjsc do nas. I ciesze sie ze
                              wtedy zakonczylam te dziwna nauke, w sumie tak naprawde do dzis nie wiem czego
                              chcialam go nauczycsmile Bo na pewno nie chce zeby myslal iz mama i tata sa
                              wszechwiedzacy i nieomylni.
                              ------------------------------------------
                              "Adults always have their way, and children always get the
                              blame" C.Gonzales
                              • fogito Re: basiak36 04.06.09, 10:28
                                Granic rozsądku nic nie wyznacza poza rozsądkiem smile
                                Kilkulatek ma prawo bać się w nocy i ma prawo przyjść do rodziców. A
                                oni powinni umieć go uspokoić i zapewnić bezpieczeństwo. Wpakowanie
                                go do własnego łóżka i zamknięcie oczu to pójście na łatwiznę.
                                Dziecko powinno czuć się bezpiecznie we własnym łóżku.
                                Może tata i mama nie są nieomylni, ale kilkulatek tak właśnie myśli.
                                • aagnie.szkaa Re: basiak36 04.06.09, 11:14
                                  fogito:
                                  Moje dziecko zawsze bedzie mialo otwarta droge do naszego lozka, tak
                                  samo jak do moich ramion.
                                  Na wszystko przyjdzie czas, do wszystkiego dojrzeje, nauka
                                  samodzielnego spania w oddzielnym lozeczku nie jest moim priorytetem
                                  wychowawczym.
                                  Priorytetem jest zapewnienie dziecku poczucia bezpieczenstwa i
                                  zbudowanie trwalej, stabilnej wiezi. Owa wiez to najsilniejsze,
                                  najskuteczniejsze narzedzie wychowawcze i podstawowa potrzeba malego
                                  dziecka.
                                  Rodzinne spanie sprzyja budowaniu bliskosci,i sprawdza sie w mojej
                                  rodzinie, wiec bede to robic.
                                  Twoje posty to czepialskie chwytanie sie szczegolow, proponuje, bys
                                  zalozyla sobie watek pt. np. ''nieznosze kiedy rodzice spia ze
                                  swoimi dziecmi, ratunku'', i wtedy bedziesz miala wieksze pole do
                                  popisu.
                                  Rozmowa odbiegla daleko od tematu, ktorym jest Attachment
                                  Parenting, bo jak juz dziewczyny wczesniej pisaly- AP, TO NIE TYLKO
                                  LOZKO RODZINNE!, wspolne spanie z dziecmi nie jest warunkiem, ktory
                                  nalezy spelnic, by stac sie AP.
                                  • fogito Re: agnieszka 04.06.09, 15:30
                                    Skoro jest to kółko wzajemnej adoracji to faktycznie nie powinnam
                                    się wypowiadać smile
                            • fizula Re: Fogito 04.06.09, 00:56
                              fogito napisała:
                              > I powtarzam po raz kolejny ja nauczyłam dziecko spania we własnym
                              > pokoju i łóżku bez żadnych płaczów.

                              Jak ja lubię takie oceny wszystkich dzieci świata na podstawie
                              jednostkowego swojego dziecka. Wychowaj jeszcze kilkoro
                              dzieci i wtedy mi opisz, czy każde z równą chęcią i spokojem bez
                              płaczu usypia we własnym łóżku na skutek Twoich nauk. Żadne z mojej
                              trójki dzieci nie miało takiej potrzeby by spać samo przed 2-3 rokim
                              życia, żadne też nie umiało spokojnie zasypiać samo, ani nawet nie
                              wykazywało najmniejszych predyspozycji w tym kierunku wówczas.
                              Zapewne gdybym miała jeszcze kilkoro, każde nauczyło by mnie jeszcze
                              wielu innych rzeczy, a na pewno większej pokory i zrozumienia.
                              Fogito, żebym miała jeszcze jasność sytuacji: a jak karmiłaś swoje
                              dziecko? Bo do takiego "usypiania na dystans" bez przytulenia bardzo
                              pasuje mi butelka bądź tłumik czyli smoczek-uspokajacz. Jak się
                              dziecko takowym spacyfikuje, to rodzic niepotrzebny i przytulanie
                              też niepotrzebne.

                              > Chodzi mi o przekraczanie granicy zdrowego rozsądku, czyli
                              nadmierna
                              > troskliwość, której efektem jest kilkulatek ciągle śpiacy w
                              sypialni
                              > rodziców.

                              Nawet kilkulatek może czasami tego potrzebować. Twojemu wystarczało
                              przebywanie rodzica w okolicy łóżeczka, innym dzieciom to nie
                              wystarczy i przyprawi ich to o prawdziwą rozpacz, że rodzic nie jest
                              skłonny przytulić, a wyłącznie trzymać na dystans kratek łóżeczka.
                              Czasem dzieci przeżyją tak bardzo rozstanie z rodzicami bądź zwykły
                              okres lęku separacyjnego, że wyłącznie przytulenie, wtulenie jest w
                              stanie je pocieszyć, uspokoić.
                              Mój mąż jednym głosem ze mną się zawsze wypowiada, że spanie z
                              malutkim dzieckiem jest dobre dla całej rodziny. I pożyciu
                              małżeńskiemu też nie zaszkodzi: dla chcącego nic trudnego. Mój mąż
                              na równi ze mną polubił wspólne spanie, a jak bardzo doceniamy
                              dzięki temu spanie bez dzieci, gdy mamy taką możliwość.
                              Osobiści bardzo nie lubię spacerować po nocy po domu w poszukiwaniu
                              łóżeczka i pokoju dziecka- wytrąciło by mnie to ze snu zupełnie,
                              dopiero wtedy byłabym zmęczona i zniechęcona. Gdy maluch często się
                              budzi w nocy najlepszym rozwiązaniem jest mieć go blisko przy sobie
                              i uspokajać samą swą obecnością, a i często piersią, której
                              potrzebuje. Po 2-3 roku życia rytm snu dziecka się zmienia, wiele
                              dzieci wówczas zaczyna przesypiać całe noce,czuje się pewniejsze,
                              lepiej rozumie, że rodzic jest obecny w domu nawet, gdy go nie widzi.
                              "Kiedy dziecko powinno chodzić i mówić? Wtedy, kiedy chodzi i mówi.
                              Kiedy się powinny wyrzynać ząbki? Akurat wtedy, kiedy się
                              wyrzynają. I ciemiączko wtedy powinno zarosnąć, kiedy właśnie
                              zarasta. I niemowlę tyle godzin spać powinno, ile mu potrzeba, aby
                              było wyspane" itd. To Janusz Korczak taką myśl wyraził- jakby żywcem
                              z AP. No i chyba można by powiedzieć za nim: Kiedy dziecko
                              powinno samo spać? Wtedy kiedy samo będzie potrafiło spać.
                              Przesadą jest dla mnie kursowanie po nocy od swojego do dziecięcego
                              łóżka i podawanie tego za idealny model. Przesadą jest dla mnie
                              uczenie dziecka oddzielnego zasypiania, kiedy potrzebuje obcności
                              rodziców i woła ich wiele razy w nocy, bo zwyczajnie się boi i nie
                              umie sobie samo poradzić ze swoim strachem, samotnością.
                              Zapewne AP idealnym modelem też nie jest, ale na pewno bardziej
                              naturalnym i zrozumiałym dla dziecka niż Twoje nocne spacery po
                              domu.
                              • fogito Re: fizula 04.06.09, 10:20
                                Nie wiem, czy zauważyłaś, ale większość tutaj jest matkami jednego
                                dziecka i często nie ma ono jeszcze roku wink
                                Gdybym miała więcej dzieci to też zastosowałabym tę metodę co przy
                                pierwszym dziecku.
                                Dziecko karmiłam piersią do 10 miesiąca życia, kiedy to Mały sam się
                                odstawił. Nie wiem co to znaczy usypianie na dystans. Kiedy się
                                dziecko usypia w jego własnym pokoju można je przytulać bez reszty i
                                my tak tez robiliśmy smile A smoczka używałam czasami jeszcze wtedy
                                kiedy mój synek spał ze mną, bo miał tak silny odruch ssania, że
                                zaczął traktować pierś jak smoka i ciamkał po trzy godziny. I nie
                                przeceniaj roli smoczka - dzieci wypluwja i tak samo wrzeszczą.

                                Ja nie wędruję po nocy, chociaz zdarzy mi się wybudzić i sprawdzić,
                                czy syn jest przykryty. To naturalne i nie widzę w tym nic dziwnego.
                                Ja bym miała też więcej zaufania do dziecka. Jeśli wszystko jest ok
                                i dziecko nie jest chore to nie budzi się kilkanaście razy w nocy i
                                nie nawołuje rodziców. Dziecko musi czuć się bezpiecznie we własnej
                                sypialni i to trzeba wypracować. Jeśli jego własne łóżko będzie mu
                                się pozytywnie kojarzyło to będzie chętnie w nim spał.
                                Nie chce mi się tego samego w kółko powtarzać, ale im dłużej czytam
                                tym większe mam przeświadczenie, że taka opcja jest najwygodniejsza
                                dla rodzica. A dziecko ma po prostu nawyk i trudno go zmienić tak
                                jak to zwykle bywa z utrwalonymi nawykami.
                                • donkaczka Re: fizula 06.06.09, 16:48
                                  no wiesz, akurat wiekszosc dyskusji i argumentow pochodzi od mam doswiadczonych,
                                  a ze mlode mamy sie wlaczaja to dobrze, ze idee im pasuja
                                  • fogito Re: fizula 07.06.09, 13:34
                                    donkaczka napisała:

                                    > no wiesz, akurat wiekszosc dyskusji i argumentow pochodzi od mam
                                    doswiadczonych
                                    > ,
                                    > a ze mlode mamy sie wlaczaja to dobrze, ze idee im pasuja
                                    >

                                    A czy mamy doświadczone to tylko te, które mają więcej niż jedno
                                    dziecko albo te, które mają już nastoletnie dzieci? A może te po
                                    30stce albo jeszcze starsze? A może babcie? I czy młode mamy to te,
                                    które mają dwadzieścia kilka lat czy też te starsze z jedynakami w
                                    domu? Może trzeba uściślić kto ma patent na dobre rady a kto
                                    powinien czytać i się uczyć smile
                                    • ciociacesia Re: fizula 15.06.09, 09:55
                                      na pewno mama jedynaka nie jest uprawniona do stwierdzen ze kazde dziecko mozna
                                      cos tam, bo moje mozna było
                                      • fogito Re: fizula 15.06.09, 12:21
                                        ciociacesia napisała:

                                        > na pewno mama jedynaka nie jest uprawniona do stwierdzen ze kazde
                                        dziecko mozna
                                        > cos tam, bo moje mozna było

                                        a czy ja tak gdzieś napisałam? Zacytuj, bo nie pamiętam. Zresztą co
                                        do spania to prawda, że każde dziecko nauczy się samo spać, jeśli
                                        tylko rodzice mu na to pozwolą i wykażą minimum cierpliwości wink
                                        • ciociacesia no i po co mam cytatu szukac jak sama piszesz 15.06.09, 15:41
                                          w tym samym poscie smile
                                          tylko ze temu akurat nikt nie przeczy. spór trwa o to w jakim wieku i w jaki
                                          sposób ta nauka sie odbywa
                                          • fogito Re: no i po co mam cytatu szukac jak sama piszesz 15.06.09, 16:12
                                            Napisałam to specjalnie dla ciebie, bo nie chciałam, żebyś się
                                            męczyła szukając wink
                    • jola_ep Re: atenette 03.06.09, 17:01
                      > Ja zdecydowanie wolę jak ster rządzenia w domu dzierżą rodzice a nie dzieci

                      Nie lubię takiego podejścia. Życie w rodzinie nie polega na "rządzeniu". Ja nie "rządzę" dziećmi, tylko je wychowuję.

                      To nie jest tak, że albo rządzą rodzice, albo dzieci. Pośrodku jest postawa: "zanim podejmę decyzję, wysłucham ciebie".

                      > gdzie kilkulatkowie całkiem nieźle
                      > rządzili matką

                      No i? Przecież nikt tu tego nie poleca.

                      > Podejmowanie decyzji z dzieckiem też wydaje mi się nienaturalne

                      Dzisiaj kupowaliśmy buty dla młodego. Wybrałam sklep, gdzie są dobre jakościowo buty. Pani przedstawiła parę modeli. Syn wybrał te, które mu odpowiadają. Zaproponowałam, aby przymierzył inne. Wyjaśniłam, dlaczego te, a nie tamte (bardziej przewiewne). On wybrał ostatecznie model, ja zatwierdziłam. Rok temu kupiliśmy w podobny sposób buty, których mu długo odmawiałam (nie bardzo mi odpowiadał kolor, cena była też nieco za wysoka), zanim zdecydowałam się je kupić. Miał chłopak rację. Jestem z tych butów wyjątkowo zadowolona (trwałe, lekkie, skórzane, noga się nie poci itp.)

                      Przygotowując dzieci do samodzielności uczymy je podejmować decyzje. A można to zrobić tylko włączając je w ten proces i pokazując, że liczymy się z ich zdaniem - o ile potafią je odpowiednio umotywować smile (na początku wymaga to raczej od nas umiejętności słuchania i zrozumienia tego, co próbuje nam przekazać)

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • atenette Re: atenette 03.06.09, 17:19
                        Dobrze napisane!
                    • atenette Re: atenette 03.06.09, 17:14

                      > Ja zdecydowanie wolę jak ster rządzenia w domu dzierżą rodzice a
                      nie
                      > dzieci. Bo jak zaczynaja rządzić dzieci to następuje chaos.
                      Wczoraj
                      > oglądałam 'nianiu na pomoc', gdzie kilkulatkowie całkiem nieźle
                      > rządzili matką. Przykry widok.

                      Ja naprawde nie rozumiem dlaczego ty cały czas mówisz o rządzeniu -
                      rządzą rodzice, rządzą dzieci itd. U nas, tak jak mówiłam nikt nie
                      rządzi. Cały czas pisze Ci, że chora jest sytuacja gdzie rządzą
                      dzieci jak i tak samo chora jest sytuacja gdzie jedyne słuszne
                      zdanie mają rodzice, a ty cały czas piszesz o superniani i
                      problemach z dziecmi, które rządzą całym domem.

                      > Podejmowanie decyzji z dzieckiem też wydaje mi się nienaturalne i
                      na
                      > pewno psycholodzy mieli by tu sporo do powiedzenia. Są tematy i
                      > decyzje, których z dzieckiem się nie omawia tylko informuje o
                      > przebiegu konkretnych działań. Dziecko niezależnie jak byśmy go
                      nie
                      > traktowali nigdy nie będzie równoprawnym partnerem do podejmowania
                      > decyzji. Co nie zmienia faktu, że trzeba mieć jego dobro na uwadze
                      > podczas ich podejmowania.

                      Ojej no przecież naturalnie, że ważne decyzje podejmują rodzice,
                      rodzice są rodzicami, a nie kumplami i są od tego żeby wychowywać i
                      wskazywać drogę. Przecież cały czas piszemy Ci o szanowaniu potrzeb
                      dzieci o wsłuchiwaniu się w to czego poterzbują, a nie robieniu tego
                      co dziecko sobie zażyczy i spełnianiu wszystkich jego kaprysów.
                      Podam Ci głupi przykład, który w pewnym sensie obrazuje sposób
                      wychowania:
                      1. plac zabaw, matka mówi do dziecka "idziemy do domu", dziecko
                      wpada w histerię, chce jeszcze chociaż raz zjechać na zjeżdżalni,
                      matka ciągnie je za ręke w stronę domu nie przejmując się protestami
                      dziecka - to jest wg mnie RZĄDZENIE
                      2. ten sam plac zabaw, matka chce/musi wracać do domu, podchodzi do
                      dziecka i tłumaczy dziecku DLACZEGO trzeba iść do domu. Dziecko chce
                      jeszcze raz zjechać na zjeżdżalni i matka się zgadza szanując
                      prostą, bo prostą potrzebę dziecka. Podejmuje za niego decyzję (bo
                      dziecko jeszcze chce zostać), ale jednocześnie traktuje je z
                      szacunkiem.

                      A co do spania jeszcze i tego, co często widać w programach typu
                      superniania. Najbardziej buntują się przeciwko samodzielnemu spaniu
                      tego dzieci, które były wyrzucane z łóżka rodziców i zmuszane do
                      samodzielnego spania. Na początku wszystko wygląda pięknie, mamy
                      cieszą się, że ich dziecko śpi bez problemu samo, a nagle wszytko
                      się odwraca do góry nogami i dziecko co noc wchodzi rodzicom do
                      łóżka i nie chce samo spać. Dzieci, które śpią na początku z
                      rodzicami chętnie przenoszą się do swoich pokoi, tym bardziej, że
                      nikt nie robi problemu kiedy nagle odczują (na noc, dwie noce)
                      potrzebę powrotu i wtulenia się w nocy w ramiona mamy i taty.

                      • fogito Re: atenette 03.06.09, 19:44
                        Używam słowa rządzić, bo z niektórych postów wynika, że ewidentnie
                        rządzą dzieci i ich potrzeby sa na pierwszym miejscu. Czytałam
                        kiedys taki mądry tekst, że kiedyś to dzieci dostosowywały się do
                        rodziców i sytuacji panujacej w domu a teraz to rodzice dostosowuja
                        się do potrzeb dziecka. Nastąpiło całkowite odwrócenie, które
                        obawiam się nie przynosi na dłuższą metę pozytywnych efektów.
                        Rodzice i generalnie dorośli tracą autorytet i mamy potem akcje pod
                        tytułem uczeń znęca się nad nauczycielem.
                        Mój syn ma 5 lat i jakos do tej pory nie wraca na stałe do naszego
                        łóżka. Owszem jak się obudzi w nocy, co zdarza się szalenie rzadko,
                        to przychodzi do nas. Ale ja wtedy idę z nim do jego pokoju i siadam
                        przy jego łóżku czekając aż ponownie zaśnie. Wymaga to trochę
                        wysiłku z mojej strony, ale działa. Dziecko nie ma nawyku wędrowania
                        w nocy.
                        Co do sytuacji z placu zabaw - ja też uprzedzam i też pozwalam
                        zjechać jeszcze raz, ale kilkulatki to takie sprytne istoty, że
                        bardzo szybko wyczuwają iż to przysłowiowe 'jeszcze raz' można
                        powtórzyć kilka razy. I ja nigdy nie ciągne za rękę. Po prostu
                        mówię, ze mama już idzie i syn sam przybiega bez wrzasków.
                • mama303 Re: mama303 03.06.09, 20:18
                  fogito napisała:

                  > Mnie nie chodzi o sam sex jako taki, bo kochać to się mozna i na
                  > pralce. Chodzi mi raczej o budowanie więzi miedzy rodzicami i
                  > przekazanie dziecku prawidłowego wzorca kochajacych się rodziców.
                  > Tzn. mama z tatą się kochają, śpia ze soba i dlatego maja dzieci.

                  Nie ma jednego uniwersalnego wzorca kochających sie rodziców a więzi
                  można mieć bardzo silne i jednocześnie spać w osobnych łóżkach.
                  Wyprzytulać sie można przed snem smile Można sie też odwiedzać w
                  łóżkach - bardzo fajna rzecz. No my tak lubimy obydwoje.
                  No i troche kłamliwa ta Twoja teoria, że dzieci się biorą ze
                  wspólnego spania - raczej ze wspólnego nie-spania wink


                  > To oni rządza w domu i oni decyduja co jest najlepsze dla dziecka.
                  > Jeśli wieczorami odbywaja się wędrówki ludów, bo raz jedno śpi tu
                  a
                  > raz tam, to nie ma jasnego przekazu kto jest kim w rodzinie i
                  jakie
                  > miejsce zajmuje.

                  Widze, że traktujesz ten problem spania w kategorii jakiejś
                  hierarhii pozycji w rodzinie. Ja zupełnie - nie. Nigdy nie wyrzucę
                  swojej córki z łożka jesli tylko będzie mieć taką potrzebę by być
                  blisko mnie i nie czuję, że ona rządzi w naszej rodzinie.
                  • fogito Re: mama303 03.06.09, 20:31
                    Jak więzi sa bardzo silne to małżonkowie powinni spac razem. Masz
                    silna więź z córka i dlatego z nia śpisz. Wybierasz dziecko a nie
                    męża, bo to z dzieckiem jesteś bardziej związana. To typowe dla
                    każdej matki po urodzeniu dziecka. Dla mnie też i staram sie nad tym
                    zapanowac.
                    ps. córka ma potzrebę spania z tobą. A czy ty lub mąz nie macie
                    potzreby spania ze sobą. Dziwne to wszystko dla mnie...
                    • mama303 Re: mama303 03.06.09, 20:52
                      fogito napisała:

                      > Jak więzi sa bardzo silne to małżonkowie powinni spac razem.

                      Ale odpowiedz mi i sobie - dlaczego?

                      > Wybierasz dziecko a nie
                      > męża, bo to z dzieckiem jesteś bardziej związana. To typowe dla
                      > każdej matki po urodzeniu dziecka.

                      Ależ ja nikogo nie wybieram i najchętniej spałabym sama - jestem
                      celebrytką snu smile
                      Moje dziecko natomiast miewało jeszcze nie tak dawno lęki nocne,
                      potrzebowało sie wtulić i miec mnie blisko. Jak mogła bym ją
                      wygonić? w imie czego?

                      > ps. córka ma potzrebę spania z tobą. A czy ty lub mąz nie macie
                      > potzreby spania ze sobą. Dziwne to wszystko dla mnie...

                      Córka jest dzieckiem i ma chwiejny system nerwowy. Mąż i ja jesteśmy
                      dorośli.

                      • fogito Re: mama303 03.06.09, 21:06
                        Dlatego, że jeśli więzi sa silne to ludzi śpią ze sobą, bo
                        potrzebuja bliskoścismile Jesteś dorosła więc chyba nie musze
                        tłumaczyć...
                        Skoro jednak nie czujecie potrzeby spania ze sobą, to mnie nic do
                        tego. Obawiałabym się tylko jednego, że córka powieli taki model
                        rodziny.
                        ps. i cóż to za określenie chwiejny system nerwowy surprised
                        • mama303 Re: mama303 03.06.09, 21:44
                          fogito napisała:

                          > Dlatego, że jeśli więzi sa silne to ludzi śpią ze sobą, bo
                          > potrzebuja bliskoścismile

                          Po pierwsze to jeśli tak jest i ta potrzeba bliskości ujawnia sie w
                          czasie snu???? /osobiście ja w to wątpię/to czemu zatem pozbawiasz
                          tego swoje kilkuletnie dziecko?

                          > Skoro jednak nie czujecie potrzeby spania ze sobą, to mnie nic do
                          > tego. Obawiałabym się tylko jednego, że córka powieli taki model
                          > rodziny.

                          Moją rodzinę i mój związek uważam za udany - niech powiela - życzę
                          jej tego.

                          > ps. i cóż to za określenie chwiejny system nerwowy surprised

                          A no chwiejny! wymykający sie spod kontroli - emocje często nią
                          rządzą. Moje dziecie to taki emocjonalny egzemplarz. Podobno to
                          typowe dla 6,5 latki. Jeszcze i teraz od czasu do czasu przylezie do
                          mnie w nocy sad .
                          • fogito Re: mama303 03.06.09, 21:58
                            Ale widzisz różnicę między bliskościa małżonków a bliskością dziecka
                            i rodziców...
                            Ja na pewno bym nie chciała, żeby mój syn nie sypiał z zona tylko na
                            kanapie w drugim pokoju, bo tak robili jego rodzice. Dla mnie to
                            początek końca związku uncertain
                            • mama303 Re: mama303 03.06.09, 22:45
                              fogito napisała:

                              > Ale widzisz różnicę między bliskościa małżonków a bliskością
                              dziecka
                              > i rodziców...

                              Różnice pewnie są ale dlaczego jedna musi być zaspokojona /wg
                              Ciebie - "z zasady" a druga - wręcz przeciwnie -trzeba z nią nawet
                              w/g Ciebie walczyć

                              > Ja na pewno bym nie chciała, żeby mój syn nie sypiał z zona tylko
                              na
                              > kanapie w drugim pokoju, bo tak robili jego rodzice.
                              A jakby miał wygodne super łóżeczko w swoim osobistym "męskim"
                              gabinecie??? smile

                              Tak na marginesie moi rodzice "obowiązkowo" sypiali ze sobą na
                              ciasnej kanapie /bo tak trzeba!/ i nie jeden raz wygonili mnie jak
                              chciałam do nich przyjść. Zdarzało mi się ryczeć w poduszkę bo
                              normalnie w świecie - bałam się. A jak wyniosłyśmy się z siostra na
                              swoje to pierwszą rzeczą która zrobili - to przestali ze soba spać i
                              jak twierdzą - nareszcie sie wysypiają

                              >Dla mnie to
                              > początek końca związku uncertain

                              No to My tak z Moim trwamy w tym początku końca dłuuuuugo i dobrze
                              nam ze sobą smile a inni co spali zawsze razem - się porozwodzili.
                              Jedno i drugie oczywiscie nie jest regułą wink
                              • fogito Re: mama303 04.06.09, 10:33
                                Z niczym nie trzeba walczyć surprised Dziecko to byt od nas zależny ale
                                odrębny. Trzeba dać mu korzenie ale i skrzydła, żeby mógł
                                smodzielnie egzystować. Samodzielne spanie bez histerii to pierwszy
                                kroczek do wyfrunięcia z domu. Można spać i z dziesięciolatkiem w
                                łóżku ale po co. I czy to jest zdrowy układ?
                                • jola_ep Re: mama303 04.06.09, 12:45
                                  > Trzeba dać mu korzenie ale i skrzydła, żeby mógł
                                  > smodzielnie egzystować.

                                  Skrzydła wyrastają same smile Można tylko próbować je wiązać, ale tego nikt
                                  przecież tu nie proponuje.

                                  > Samodzielne spanie bez histerii to pierwszy
                                  > kroczek do wyfrunięcia z domu.

                                  Dla mnie pierwszym kroczkiem było to, jak położyłam je na podłodze, a ono
                                  próbowało samodzielnie rozpocząć zwiedzanie. Już nie byłam całym światem, tylko
                                  bezpieczną bazą, do której zawsze mogło wrócić, jeśli tego potrzebowało. Na
                                  podładowanie akumulatorków smile Także w nocy.

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                • basiak36 Re: mama303 04.06.09, 21:32
                                  fogito napisała:

                                  > Z niczym nie trzeba walczyć surprised Dziecko to byt od nas zależny ale
                                  > odrębny. Trzeba dać mu korzenie ale i skrzydła, żeby mógł
                                  > smodzielnie egzystować. Samodzielne spanie bez histerii to pierwszy
                                  > kroczek do wyfrunięcia z domu. Można spać i z dziesięciolatkiem w
                                  > łóżku ale po co. I czy to jest zdrowy układ?

                                  Ale z tego co piszesz to trzeba dziecko usamodzielniac, bo samo inaczej bedzie
                                  spalo z nami do 10 roku zyciasmile Czy tak samo uczysz dziecko siadac i chodzic, z
                                  obawy ze inaczej bedzie lezec plackiem caly czas? Tak samo w dniu 18tych urodzin
                                  wystawisz walizki za drzwi?smile
                                  I tutaj jest caly problem: dzieci dorastaja i tak. Nie musimy tego ani hamowac
                                  ani przyspieszac. Mozemy po prostu im pozwalac zeby dorastaly we wlasnym tempie.
                                  • fogito Re: mama303 04.06.09, 21:57
                                    Tak, trzeba dziecko usamodzielniać i robic to w mądry sposób. Po to,
                                    żeby się nie trzymało maminej spódnicy do końca życia. Znam kilka
                                    takich dorosłych przykładów.
                                    Trzymanie dziecka w małżeńskim łózku to spowalnianie usmodzielniania.
                                    Idąc takim tropem myślenia należałoby wysyłac dzieci do szkoły jak
                                    będą na to gotowe a niektóre nigdy by pewnie nie były.
                                    • basiak36 Re: mama303 04.06.09, 22:24
                                      fogito napisała:

                                      > Tak, trzeba dziecko usamodzielniać i robic to w mądry sposób. Po to,
                                      > żeby się nie trzymało maminej spódnicy do końca życia. Znam kilka
                                      > takich dorosłych przykładów.

                                      Jest dokladnie na odwrot. To dzieci usamodzielniane na sile, albo trzymane na
                                      sile w domu, z niemoznoscia budowania wlasnych doswiadczen, czesto maja
                                      problemy z separacja od rodzicow w doroslym zyciu.

                                      > Trzymanie dziecka w małżeńskim łózku to spowalnianie usmodzielniania.
                                      > Idąc takim tropem myślenia należałoby wysyłac dzieci do szkoły jak
                                      > będą na to gotowe a niektóre nigdy by pewnie nie były.

                                      Najlepiej byloby je wysylac kiedy sa gotowe, niestety swiat nie jest idealny.
                                      Niemniej nie mamy takowej presji w spaniu, wszystko zalezy od naszej dobrej
                                      woli. A nauka tez moze byc dostosowana do wieku i potrzeb dziecka, ciezko o to w
                                      zwyklej szkole, owszem. Mam znajoma ktora uczy dzieci w domu, i wszyscy sa z
                                      tego bardzo zadowolenismile

                                      Czyli idac tropem Twojego myslenia, trzeba dziecko uczyc raczkowac?smile
                                      • fogito Re: mama303 05.06.09, 14:33
                                        A kto tu mówi o usamodzielnianiu na siłę? Na siłę to można tylko
                                        dziecku krzywdę zrobić. Wystarczy stworzyć odpowienie warunki i
                                        atmosferę a dziecko bez problemów zaakceptuje swoje łóżko w swoim
                                        pokoju.
                                        Co do nauki w domu. Owszem dobry pomysł jeśli się mieszka w
                                        Australii albo chce się dziecko trzymać pod kloszem. W innym wypadku
                                        posłałabym do szkoły, bo to kopalnia doświadczeń życiowych.

                                        A jeśli chodzi o raczkowanie to ja mojego syna uczyłam pod kontrolą
                                        rehabilitanta. Więc można.
                                        • basiak36 Re: mama303 05.06.09, 21:36
                                          fogito napisała:

                                          > A kto tu mówi o usamodzielnianiu na siłę? Na siłę to można tylko
                                          > dziecku krzywdę zrobić. Wystarczy stworzyć odpowienie warunki i
                                          > atmosferę a dziecko bez problemów zaakceptuje swoje łóżko w swoim
                                          > pokoju.

                                          A jakie to warunki gdzie dziecko jest samo przez 10-11h w nocy? Mis zamiast mamy?smile

                                          > Co do nauki w domu. Owszem dobry pomysł jeśli się mieszka w
                                          > Australii albo chce się dziecko trzymać pod kloszem. W innym wypadku
                                          > posłałabym do szkoły, bo to kopalnia doświadczeń życiowych.
                                          >
                                          Niestety chyba niezbyt bliski Ci ten temat. Dzieci uczone w domu maja jak
                                          najbardziej kontakt z rowiesnikami, tyle ze omija ich byc moze kopalnia
                                          doswiadczen typu spotkania z dealerami od narkotykow pod szkola i nauczyciele
                                          ktorzy wyzywaja od glupkow sad Szkola dla wielu to po prostu przygniatanie
                                          talentu i motywacji.

                                          > A jeśli chodzi o raczkowanie to ja mojego syna uczyłam pod kontrolą
                                          > rehabilitanta. Więc można.

                                          No jak ktos chce lub musismile Ale przecietne dziecko wie ze ma samo raczkowac i
                                          nie trzeba uczyc. Tak samo z innymi rzeczami. Na poczatku jest bardzo blisko
                                          mamy, z czasem sie od rodzicow stopniowo separuje, szczegolnie okolo 6 roku
                                          zycia nastepuje dosc znaczacy etap tej 'separacji' - dziecko zaczyna miec wlasne
                                          sprawy, tajemnice itp.
                                          • fogito Re: basiak 06.06.09, 10:00
                                            A ty w kółko to samo. Co to znaczy być samemu 10 godzin w nocy? Czy
                                            jak śpisz to czujesz upływ czasu? Ja nie czuuję. Może ci się coś
                                            śnić, ale normalny sen to przecież dla śpiacego chwila. Jeśli ktoś
                                            nie śpi to faktycznie może być to dla niego długo.
                                            Moje dziecko nie potrzebowało, ani nie potrzebuje żadnych zabawek do
                                            zaśnięcia. Nigdy nie bawił się pluszakami i nie ma żadnego
                                            ulubionego misia do zaśnięcia.
                                            Co do dzieci uczonych w domu to znam temat, bo w Stanach np, taka
                                            opcja jest bardzo popularna. Co do wyzwywania od głupków - to pewnie
                                            czerpiesz przykłady z własnego dzieciństwa. Mój syn chodzi do
                                            przedszkola i w przyszłym roku do szkoły, w której nikt nikogo od
                                            głupków nie wyzywa. Według mnie szkoła to zawsze lepszy wybór niż
                                            nauka w domu, bo przecież tak czy siak z narkotykami się zetknie w
                                            dorosłym zyciu np. na studiach i trzeba dziecko nauczyć, że to jest
                                            szkodliwe. Jako pracownik może też być wyzwany od głupków przez
                                            pracodawcę i chyba nie da rady wtedy uciec do mamusi z płaczem.

                                            Czasami trzeba uczyć dziecko raczkowania. I na pewno lepiej jest
                                            nauczyć je samodzielnie zasypiać niż czekać 6 lat aż do tego
                                            dorośnie, bo może się okazać, że jednak nie dorośnie. Znam z tego
                                            forum przypadki 10- 12 latków ciągle sypiających z mamami. Jak dla
                                            mnie to po prostu wychowanie przez zaniechanie, bo jakoś to się samo
                                            może kiedyś ułoży. Może ale nie musi.
                                            • jola_ep Re: basiak 06.06.09, 11:31
                                              > A ty w kółko to samo. Co to znaczy być samemu 10 godzin w nocy? Czy
                                              > jak śpisz to czujesz upływ czasu? Ja nie czuuję.

                                              Brawo smile
                                              Powiedz to malutkim dzieciom...
                                              Rytm snu jest zmienny. Z fazy głębokiej przechodzi się do fazy płytkiej i na odwrót. Pisze się, że dzieci w tej fazie płytszej wręcz wybudzają się i "kontrolują" sytuację. W takich momentach wiedzą, że czy same. Metody "uczenia spania" bazują na tym mechaniźmie, każąc aby dziecko zasypiało samo, bez obecności rodziców. W fazie wybudzenia w nocy, znajdują się w tej samej sytuacji, co przed zaśnięciem i zgodnie z teorią, powinny z powrotem same zasypiać.

                                              Jeśli śpisz, nie wyłączasz się całkowicie z otaczającego świata. Odbierasz nadal bodźce.

                                              > I na pewno lepiej jest
                                              > nauczyć je samodzielnie zasypiać niż czekać 6 lat aż do tego
                                              > dorośnie, bo może się okazać, że jednak nie dorośnie.

                                              To tak jak z raczkowaniem. Nie musisz dzieci uczyć raczkować, wystarczy, że stworzysz im do tego odpowiednie warunki. Uczymy w rzadkich wpadkach, ale nawet wtedy robimy to dopiero wtedy, gdy dziecko fizycznie jest do tego w miarę gotowe.

                                              Jak nie dorośnie do wieku 6 lat, to jaki problem? Nauczyć samodzielnego zasypiania w tym wieku jest dużo łatwiej niż w okresie niemowlęctwa.

                                              A co do 12 latków - radziłbym się raczej przyjrzeć się całości wychowania i sytuacji rodzinnej tych dzieci.

                                              Pozdrawiam
                                              Jola
                                              • fogito Re: jola_ep 06.06.09, 18:31
                                                Mam małe dziecko więc wiem jak śpi. Wiem też, że jest kilka faz snu.
                                                Ale to nie znaczy, że dziecko po przebudzeniu w nocy od razu musi
                                                biec do rodziców w panice. Jeśli czuje się bezpiecznie w swoim łóżku
                                                i w swoim pokoju to zasypia ponownie bez problemu. Wie, że rodzice
                                                są obok i nie musi tego sprawdzać co godzinę. Gdyby tak było
                                                zaczęłabym się martwić co tez dziecko takie nerwowe. Mój sym śpi w
                                                swoim pokoju od 4 lat. Od 3 lat przesypia całe noce. Wiem, że się
                                                budzi, bo słyszę jak się rusza. Sytuacja, kiedy to biegł do nas po
                                                każdym przebudzeniu miała miejsce po wyjściu z OIOM'u. I trwało to
                                                przez miesiąc, kiedy upewnił się, że rodzice zawsze są obok. Była to
                                                sytuacja nadzwyczajna i tak też ja potraktowaliśmy. Braliśmy go do
                                                łóżka i usypiał z nami. Kiedy jednak przekonał się, że nie znikniemy
                                                przestal przychodzic w trakcie przebudzeń. Miał wtedy 2 lata.
                                                I moim zdaniem każde dziecko, które jest zdrowe i nie ma problemów
                                                psychologicznych jest w stanie samo zasypiać i przesypiać całe noce.
                                                Wystarczy mu trochę w tym pomóc.
                                                • jola_ep Re: jola_ep 06.06.09, 19:05
                                                  > Mam małe dziecko więc wiem jak śpi.

                                                  Mam dwójkę dzieci. Każde śpi/spało inaczej. Choć miało jakieś elementy wspólne. Masz jedno dziecko - nie wyobrażaj sobie, że wiesz, jak śpi każde inne smile (choć oczywiście są wspólne elementy)

                                                  > Ale to nie znaczy, że dziecko po przebudzeniu w nocy od razu musi
                                                  > biec do rodziców w panice. Jeśli czuje się bezpiecznie w swoim łóżku

                                                  A jeśli nie? Jak mu wytłumaczyć, że nie potrzebuje mamy czy taty, jeśli ono POTRZEBUJE? No jak? Poczucie bezpieczeństwa buduje się z wiekiem i doświadczeniem. W dodatku jest zmienne. Różne czynniki na to wpływają. Lęk separacyjny, gdy niemowlę odkrywa, że mama jest od niego niezależna. A potem lęk przed ciemnością. Wyobraźnia. Jakieś silne przeżycia. To wszystko wychodzi w nocy.

                                                  Do tego poczucia bezpieczeństwa dziecko dorasta w swoim indywidualnym tempie.

                                                  Kiedyś mi się wydawało, że muszę uczyć. Miałam wyrzuty sumienia, bo wzięłam córę do naszego łóżka. Ile można egzystować będąc budzonym po 7 razy w nocy? Potem ją "usamodzielniałam". Wszystko szło zazwyczaj dobrze, dopóki popędzana przekonaniem, że "muszę odpępowić" nie przyśpieszałam tego procesu... Było ciężko.

                                                  Moje drugie dziecko postanowiłam niczego nie uczyć. Wzięłam do nas od 8-go miesiąca życia. Potem jak wyczułam, że pora - dostał swoje dorosłe łóżko w dziecięcym pokoju. Już miałam się zabrać za naukę samodzielnego usypiania, gdy on zaczął to robić sam.

                                                  Niczego go nie uczyłam. Nie usamodzielniałam na siłę. A on do wszystkiego dorósł w swoim tempie.

                                                  Myślę więc - z perspektywy mojego doświadczenia, że są różne dzieciaki. Jedne można nauczyć samodzielnego zasypiania bez większych problemów (jak mój syn i Twoje dziecko). Tylko po co? One same fantastycznie do tego dorosną. Nauka innych (jak moja córa) byłaby bardzo trudna i albo bardzo męcząca dla mnie (a osobiście zamiast podpierać się rzęsami wolę być wyspaną matką i żoną smile ), albo dramatyczna dla dziecka. Innej drogi nie ma. Tylko czy warto, skoro wystarczy poczekać, aby ta nauka (o ile uznamy ją za konieczną) była dużo łatwiejsza?

                                                  Bo co? Mam się szarpać, bo dziecko będzie niesamodzielne? One same do tego dorastają. Wystarczy im nie przeszkadzać za bardzo. Wystarczy ich uważnie słuchać. Uwierz mi smile Moje są - aż za bardzo - samodzielne big_grin

                                                  > i w swoim pokoju to zasypia ponownie bez problemu. Wie, że rodzice
                                                  > są obok i nie musi tego sprawdzać co godzinę.

                                                  Niemowlę np. wie? Serio?

                                                  > Gdyby tak było
                                                  > zaczęłabym się martwić co tez dziecko takie nerwowe.

                                                  No i? Moja starsza zbiera teraz owoce swojej wyobraźni na lekcji języka polskiego big_grin

                                                  > przez miesiąc, kiedy upewnił się, że rodzice zawsze są obok.

                                                  Miał dwa lata. W tym wieku można rzeczywiście upewnić go, że rodzice są obok.

                                                  > I moim zdaniem każde dziecko, które jest zdrowe i nie ma problemów
                                                  > psychologicznych jest w stanie samo zasypiać i przesypiać całe noce.

                                                  Każde dziecko. Tak. Ale nie od razu. Przy czym każde dorasta w swoim, indywidualnym tempie.

                                                  Pozdrawiam
                                                  Jola
                                                  • fogito Re: jola_ep 06.06.09, 22:58
                                                    ło matko. Gdybym miała dwójkę to też zastosowałabym tę sama metodę.
                                                    Gdybym zaczęła sypiać z jednym w łóżku to za chwilę miałabym w nim
                                                    dwójke i trzeba by nowe większe łóżko kupować.

                                                    Dziecku nic nie trzeba w nocy tłumaczyć, bo słowa są całkowicie
                                                    zbędne i właściwie wtedy jest za późno na dyskusje. Budowanie
                                                    poczucia bezpieczeństwa trwa przez cały dzień i na tym należy się
                                                    skupić.

                                                    Co do samej nauki zasypiania to oczywiście dzieci są różne, rodzice
                                                    sa różni i warunki lokalowe są różne. Ale jeśli założenie jest
                                                    jedno - dziecko ma spać samo w swoim pokoju to niezależnie od
                                                    dziecka i sytuacji można to osiągnąć bez płaczów i krzyków. Owszem
                                                    na początku jest trudno, bo komu się chce wstawać po 7 razy w nocy.
                                                    Mnie się chciało i wstawałam chociaz nigdy nie było to 7 razy.
                                                    Dizecko przyzwyczaja się błyskawicznie właściwie i jeśli nie ma
                                                    wyjątków od reguły to traktuje samodzielne spanie jako element
                                                    swojej życiowej rutyny.
                                                    W każdym razie - bo zaczynamy w kółko pisac o tym samym - ja wolałm
                                                    poświęcić kilka nocy na wstawanie niż spać z dzieckiem, które bez
                                                    przerwy się wierci i nie pozwala wyspać ani nam ani sobie.
                                                    Co do okresu niemowlęcego - już pisałam, że w pierwszym roku życia
                                                    syn spał w łóżeczku obok naszego łóżka. A dwulatkowi znacznie
                                                    trudniej jest'wytlumaczyć' że rodzice są obok niż np. czterolatkowi.

                                                    Co do dorastania - to rodzice też do pewnych decyzji dorastaja we
                                                    własnym tempie wink
                                                  • aagnie.szkaa Re: jola_ep 06.06.09, 23:06

                                                    Cyt ze strony - www.dzikiedzieci.pl

                                                    ,,Wielu z nas z utęsknieniem czeka na moment, kiedy dziecko prześpi
                                                    całą noc widząc w tym oznakę pewnej dorosłości. Jednak do trzeciego
                                                    roku życia sen dziecka różni się od snu dorosłego.

                                                    Dziecko nie przesypia całej nocy jednym ciągiem. Jest to raczej
                                                    kolejne następowanie faz głębszego i płytszego snu, a także stanu
                                                    pomiędzy snem i czuwaniem w którym dziecko szuka często matczynej
                                                    piersi, a później kontaktu fizycznego z opiekunem. Nie jest to
                                                    oznaka jakiegoś problemu a raczej prawidłowość, której podlegają
                                                    wszystkie dzieci. Te z nich, które śpią z rodzicami nie wybudzają
                                                    się tak mocno jak te, które muszą wzywać rodziców, aby przyszli ich
                                                    ukoić.

                                                    Jednak z upływem czasu między wybudzeniami dziecko śpi coraz dłużej
                                                    i przychodzi chwila kiedy rodzice mają nadzieję, że nocne pobudki
                                                    niedługo się skończą. Niestety około 7 - 8 miesiąca życia dzieci
                                                    zaczynają być coraz bardziej ruchliwe i potrzebować nocnego pokarmu.
                                                    Dodatkowo w dzień jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, że
                                                    dziecko czasami nie ma czasu się najeść. Jest to też ważny etap w
                                                    życiu dziecka i tym razem również maluch po prostu zaspokaja
                                                    potrzeby swojego organizmu.

                                                    Nadejdzie jednak dzień, kiedy dziecko prześpi całą noc jak niemowlę.
                                                    Dla jednego będzie to wcześniej, dla innego później - zawsze w
                                                    najlepszym dla niego momencie. Być może nawet kiedy Wasz trzylatek
                                                    postanowi wyprowadzić się z Waszego łóżka poczujecie żal, że to tak
                                                    szybko minęło

                                                    Warto pamiętać:
                                                    -noworodek i niemowlę potrzebuje dużo kontaktu fizycznego z drugim
                                                    człowiekiem - także w nocy
                                                    -oddech rodzica, który dziecko słyszy i czuje pomaga pamiętać mu o
                                                    tym, że samo też musi cały czas oddychać
                                                    -opiekun dziecka instynktownie układa się w pozycji, w której otacza
                                                    dziecko własnym ciałem, jest prawie niemożliwe żeby zrobił mu
                                                    krzywdę (chyba że jest pod wpływem środków odurzających)
                                                    -jeśli dziecko śpi z Wami, a mama karmi je piersią nie trzeba się
                                                    nawet budzić ponieważ dziecko może się najeść przez sen
                                                    nie ma żadnej normy dotyczącej tego, co dziecko powinno robić i jak
                                                    powinno spać
                                                    -dzieci, które w ten sposób uczą się zasypiania są później bardziej
                                                    samodzielne i niezależne
                                                    -dopóki macie dziecko pod opieką co jakiś czas będą się zdarzać
                                                    nieprzespane noce, kiedy maluch będzie chory lub będzie przeżywać
                                                    coś trudnego - to naturalna część bycia rodzicem ,,

                                                    pozdrawiam smile
                                                  • fogito Re: jola_ep 07.06.09, 08:47
                                                    A skąd takie informacje, że do 3 roku życia sen dziecka różni się od
                                                    snu dorosłego. Bardziej przekonałyby mnie rozprawy naukowe. Mój syn
                                                    przesypia ciągiem całe noce od 2 roku życia (początkowo 12 godzin
                                                    ateraz 10). A dorosły nie jest wink Poza tym każdy z nas przebudza sie
                                                    w nocy kilka razy, bo sen ma różne fazy oraz żeby sprawdzić gdzie
                                                    jest - to pozostałosc po przodkach. Ja osobiście przebudzam się
                                                    około 2-5 razy w nocy.
                                                    Ta rozprawka brzmi jak usprawiedliwienie spania z dzieckiem. Cos w
                                                    stylu nie martw się bo wszystko jest tak jak powinno.
                                                    Jakoś moje dziecko nie wpisuje się w ten schemat. I nie sądzę, żeby
                                                    było wyjątkiem.
                                                    Poz tym co to za tekst - 'dziecko prześpi noc jak niemowlę' surprised
                                                    Niemowlęta rzadko prześpią 10-12 godzin, bo co 2-3 budzą się na
                                                    karmienie.
                                                    I ja nie spałamn w nocy w czasie karmienia, bo dziecko obok mnie
                                                    zawsze wprowadzało mnie w stan czuwania. Ale pewnie dlatego, że ja
                                                    też jestem wyjatkiem wink Po 3 miesiącach spania razem wyglądałam jak
                                                    zombi.
                                                    Mój syn nayczył się spać samodzielnie właściwie jako
                                                    kilkumiesięczniak, bo przeciez już wtedy spał we własnym łóżeczku.
                                                    Jest bardzo samodzielnym i odważnym chłopakiem. I wydaje mi się, że
                                                    właśnie dlatego, ze nigdy nie miał lęku przed byciem sam w innym
                                                    łóżku czy pokoju.
                                                  • aagnie.szkaa Re: do fogito znow 07.06.09, 12:00
                                                    > Poz tym co to za tekst - 'dziecko prześpi noc jak niemowlę' surprised
                                                    > Niemowlęta rzadko prześpią 10-12 godzin, bo co 2-3 budzą się na
                                                    > karmienie.

                                                    Taki byl tytul artykulu ,,Śpi jak niemowlę - to znaczy jak?,,
                                                    Nie wkleilam calego tekstu, pomyslalam, ze jesli ktos sie
                                                    zainteresuje tym fragmentem, zajrzy do calosci.

                                                    Spojrzmy na sytuacje tak:
                                                    -rodzice sa szczesliwi spiac z dzieckiem, biora pod uwage to, ze
                                                  • aagnie.szkaa Re: do fogito znow 07.06.09, 12:02
                                                    skasowalo mi sie kawal tekstu przy wysylaniu, jak bede miala humor
                                                    to moze dopisze po raz kolejny sad
                                                  • aagnie.szkaa Re: do fogito znow 07.06.09, 12:05
                                                    ok, mam to!, odzyskalam smile

                                                    > Poz tym co to za tekst - 'dziecko prześpi noc jak niemowlę' surprised
                                                    > Niemowlęta rzadko prześpią 10-12 godzin, bo co 2-3 budzą się na
                                                    > karmienie.

                                                    Taki byl tytul artykulu ,,Śpi jak niemowlę - to znaczy jak?,,
                                                    Nie wkleilam calego tekstu, pomyslalam, ze jesli ktos sie
                                                    zainteresuje tym fragmentem, zajrzy do calosci.

                                                    Spojrzmy na sytuacje tak:
                                                    -rodzice sa szczesliwi spiac z dzieckiem, biora pod uwage to, ze
                                                    moze to trwac nawet do 3 roku zycia
                                                    -dziecko ma przez to zapewnione maximum poczucia bezpieczenstwa i
                                                    bliskosci, bo dzienna dawka sumuje sie z nocna
                                                    -wiemy juz, ze taki sposob wychowania nie hamuje wejscia w
                                                    niezaleznosc, a wrecz przeciwnie sprzyja jej
                                                    -rodzice nie traca czasu na wedrowki mdzy sypialnia a pokojem
                                                    dziecka, a daja dziecku czas na lagodne przejscie, ktore nie bedzie
                                                    wymagalo az tylu zabiegow i ewentualnego stresu
                                                    -mama wysypia sie dzieki takiemu ukladowi wysmienicie (np ja)

                                                    Jaki jeszcze widzisz problem fogito?

                                                    Akurat u mnie w domu rodzinnym dzieci nie mialy wstepu do lozka
                                                    rodzicow w imie zachowania ich prywatnosci i odrebnosci (wlacznie z
                                                    zamykaniem na klucz drzwi od ich sypialni). Ich zwiazek jest owszem
                                                    bardzo silny i trwaly (staz malzenski 35 lat), jednak zeby moj i
                                                    siostry zwiazek z rodzicami byl rownie silny to nie powiem.
                                                    Wrecz, czesto czulam sie mniej wazna, niz to co jest mdzy nimi,
                                                    jakby 'na zewnatrz'. Rodzice byli ostatnimi ktorzy dowiadywali sie o
                                                    moich problemach, trudnosciach, czy nawet sukcesach. Nie mialam
                                                    wielkiej potrzeby dzielenia sie tym z nimi.
                                                    Szanuje ich i kocham, ale wiem, ze czegos zabraklo i to baaardzo.

                                                    I nie probuj prosze podciagac tego pod jakas skrajnosc, i wyjatek,
                                                    patologi tam nie bylo, po prostu typowe wychowanie w dystansie, w
                                                    systemie rodzice rzadza i decyduja, dzieci sluchaja (teoretycznie,
                                                    bo w praktyce bunt byl na porzadku dziennym).

                                                    Dla moich dzieci chce czegos innego, a na pewno nie samotnosci we
                                                    wlasnym domu rodzinnym, i nieumiejetnosci nawiazania bliskich
                                                    relacji z wlasnymi rodzicami, a co za tym idzie z innymi ludzmi.

                                                    Moja kolezanka (jest po rozwodzie), ma 14 letnia corke (ktora jako
                                                    dziecko takze czasem spala z nia w lozku kiedy nie bylo taty w domu,
                                                    bo jak byl to nie pozwalal na to), i teraz pomimo, ze ta ma swoj
                                                    pokoj, czesto jednak przychodzi do mamy i spia razem, czasem sie
                                                    przytulaja czasem odwrocone tylkami.
                                                    Mala przychodzi do mamy z wszelkimi problemami, duzo czasu spedzaja
                                                    razem na pogaduchach itp. Poza tym corka jest niezalezna, i w szkole
                                                    bardzo lubiana i popularna. Dla mnie to niesamowite i piekne co jest
                                                    mdzy nimi. Dla Ciebie pewnie skrzywienie i patologia, bo dziewczyna
                                                    ma 14 lat! szok.
                                                    Jaki problem w tym widzisz?, jakie zagrozenia?, bo nie watpie, ze
                                                    zaraz cos wymyslisz.
                                                    Dla mnie to swietna relacja matka-corka, i sobie zycze takiej samej,
                                                    do pozazdroszczenia. Cos czego ja nigdy nie mialam i miec nie bede
                                                    ze swoja mama, niestety.

                                                    I znow apel, nie sprowadzajmy wszystkiego do wspolnego spania!. AP
                                                    to wychowywanie w bliskosci- poczawszy od dlugiego karmienia
                                                    piersia, wspolnego spania, poprzez duza wrazliwosc na placz dziecka,
                                                    po pozytywna dyscypline. To zbior, zlozone podejscie wychowawcze.

                                                    pozdrawiam
                                                  • fogito Re: do agnieszka znów 07.06.09, 13:28
                                                    A ja myślałam, że już nie chcesz ze mną dyskutować wink

                                                    Jaki widzę problem w spaniu z dzieckiem? Ano taki, że ani ja się nie
                                                    wysypiałam ani dziecko a mąż spędzał noce na kanapie. W opcji
                                                    dziecko we własnym pokoju wysypiamy się wszyscy smile

                                                    A propos twojej relacji z rodzicami - to jest to twoja relacja i nie
                                                    mnie oceniać. Ja spałam z matką w łóżku 5 lat a ojciec w innym
                                                    pokoju, dlatego, że oni się nie kochali moim zdaniem i było między
                                                    nimi sporo nieporozumień. Też kocham mamę, ale swojej relacji nie
                                                    nazwałabym bliską w żadnej mierze. I akurat wspólne spanie nic tu
                                                    nie pomogło. Moim zdaniem zaszkodziło, bo sytuacja pomiędzy
                                                    rodzicami źle wpłynęła na mnie i na moje rodzeństwo.

                                                    Co do drugiego przykładu - sytuacja po rozwodzie jest sytuacją
                                                    wyjątkową. I tak należy ją zrozumieć. Gdyby w domu byli kochający
                                                    się rodzice to nastolatka chodziłaby się do nich przytulać w dzień -
                                                    o ile by to robiła - a nie w nocy. Jej poczucie bezpieczeństwa a
                                                    także poczucie bezpieczeństwa matki zostały zachwiane i dlatego
                                                    wspólne spanie jest taką terapią na smutki i okazaniem
                                                    bezwarunkowego wsparcia.
                                                    Nie widzę w tym nic dziwnego. Gdyby jednak ta sama nastolatka spała
                                                    z obojgiem rodziców w jednym łóżku sytuacja wyglądałaby zupełnie
                                                    inaczej. I lekko mówiąc byłaby nienaturalna.
                                                  • aagnie.szkaa Re: do agnieszka znów 07.06.09, 14:44
                                                    Biorac pod uwage Twoje i moje doswiadczenia z dziecinstwa, chyba
                                                    mozemy powiedziec, ze samo spanie czy nie spanie z dziecmi, nie jest
                                                    determinujace pod wzgledem jakosci pozniejszej wiezi z rodzicami czy
                                                    ogolnej jakosci zycia.
                                                    Wszystko jest duzo bardziej zlozone, i nie mozna wysuwac daleko
                                                    posunietych wnioskow na podstawie tej tylko jednej zmiennej w
                                                    caloksztalcie wychowania smile.

                                                    Nie sadze takze, iz zwiazek moich rodzicow jest tak trwaly dlatego,
                                                    ze zawsze spia razem. Tak samo jak zwiazek Twoich rodzicow zapewne
                                                    nie rozpadl sie tylko dlatego, ze ze soba nie sypiali.
                                                  • fogito Re: do agnieszka znów 07.06.09, 18:29
                                                    I dlatego uważam, że nie ma sensu przedłużanie spania z rodzicami w
                                                    imię jakiejś idei. Jeśli komuś tak lepiej to ok. Pod warunkiem, że
                                                    wszystkie zainteresowane strony sa zadowolone. W naszym przypadku ja
                                                    śpiąc z dzieckiem byłam po prostu fizycznie wykończona i dlatego
                                                    szybko synek znalazł się w swoim łóżeczku a potem pokoju. I jedyne o
                                                    co się postarałam to bezproblemowe przyzwyczajenie go do tego. Nic
                                                    nie zrobiliśmy na siłę i wszystko odbyło się z pełnym zrozumieniem
                                                    dla potrzeb dziecka. W efekcie Mały bez płaczu zaakceptował sytuację
                                                    i od kilku lat nawet się w nocy nie budzi a jeśli już to zasypia
                                                    ponownie sam.
                                                    Jedyne moje obawy co do tak długiego spania z dzieckiem odnoszą się
                                                    do kwestii - im później tym trudniej dziecko odzwyczaić. Podobnie
                                                    jak to się ma ze smoczkiem czy butelką.
                                                    W każdym razie chyba już powiedziałyśmy wszystko na ten temat.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mama303 Re: do agnieszka znów 09.06.09, 19:43
                                                    > Jaki widzę problem w spaniu z dzieckiem? Ano taki, że ani ja się
                                                    nie
                                                    > wysypiałam ani dziecko a mąż spędzał noce na kanapie. W opcji
                                                    > dziecko we własnym pokoju wysypiamy się wszyscy smile

                                                    A ja taki problem widzę w spaniu z mężem wink Ani ja sie nie wysypiam
                                                    ani on.W opcji każdy w swoim łóżku - wysypiamy sie wszyscy. Córka
                                                    czasem nocą prowadzi wędrowny tryb życia winkJa i mąż mamy duże
                                                    wygodne łóżka - możemy sie odwiedzać. Luz.
                                                  • fogito Re: 09.06.09, 21:17
                                                    Ale zakładam, że córka przychodzi w nocy do ciebie a nie do taty. W
                                                    każdym razie zapewne psycholog miałby w tej kwestii więcej do
                                                    powiedzenia.
                                                  • mama303 Re: 10.06.09, 17:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale zakładam, że córka przychodzi w nocy do ciebie a nie do taty.

                                                    A dlaczego tak zakładasz?

                                                    >W każdym razie zapewne psycholog miałby w tej kwestii więcej do
                                                    > powiedzenia.

                                                    Myślisz, że zaprzątał by sobie głowę?
                                                    To Ty sie doszukujesz niewiadomo czego, bo to sie Twoich schematach
                                                    nie zmieściło smile
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 17:39
                                                    A jest inaczej? Chodzi do ojca spać? Martwiłabym się jeszcze
                                                    bardziej surprised
                                                    Psychologowie od dawna mają sporo do powiedzenia na temat budowania
                                                    intymnosci rodziców w sypialni albo jej braku w przypadku dzieci
                                                    śpiących w ich łóżku czy też wręcz oddzielnych sypialni.
                                                  • mama303 Re: 10.06.09, 19:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > A jest inaczej? Chodzi do ojca spać? Martwiłabym się jeszcze
                                                    > bardziej surprised

                                                    Pewnie że się zdarzało smilea czym ja mam sie martwić? Niedługo jadą
                                                    razem pod namiot - będą tam razem spać.

                                                    > Psychologowie od dawna mają sporo do powiedzenia na temat
                                                    budowania
                                                    > intymnosci rodziców w sypialni albo jej braku w przypadku dzieci
                                                    > śpiących w ich łóżku czy też wręcz oddzielnych sypialni.

                                                    Jasne, jasne. Różne mają opinie na ten temat.
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 20:13
                                                    mama303 napisała:

                                                    > Pewnie że się zdarzało smilea czym ja mam sie martwić? Niedługo jadą
                                                    > razem pod namiot - będą tam razem spać.

                                                    Mam nadzieję, że niczym. Ale żona Fritzla też o niczym nie
                                                    wiedziała.
                                                  • aagnie.szkaa Re: 10.06.09, 20:58

                                                    Fogito, to co w tej rozmowie sugerujesz, jest niesmaczne, malo, ze
                                                    niesmaczne - obrzydliwe.!!
                                                    Daj na wstrzymanie co?
                                                    Nie mam pojecia jak zdrowej, doroslej osobie moga sie takie mysli w
                                                    glowie pojawic.
                                                    Chcesz sie z nami czyms podzielic?
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 21:32
                                                    Może przykład jest z grubej rury, ale przecież najwięcej molestowań
                                                    nieletnich maja na sumieniu ich własni ojcowie. A matki potem mówia
                                                    w wywiadach, że nic nie widziały i nie słyszały.
                                                    A dzielić się nie mam czym, bo ja z ojcem nigdy w łóżku nie spałam
                                                    ani tym bardziej pod namiotem.
                                                    Jednakże w przypadku sypiania córek z ojcami obserwowałabym obie
                                                    strony uważnie.
                                                  • mama303 Re: 11.06.09, 09:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > A dzielić się nie mam czym, bo ja z ojcem nigdy w łóżku nie spałam
                                                    > ani tym bardziej pod namiotem.

                                                    Córka z ojcem pod namiotem - to istna sodoma i gomora. Tfu! wink

                                                    Syna na wszelki wypadek tez nie puść nigdy samego z ojcem na
                                                    wakacje. Wiadomo co takiemu do głowy wpadnie?.
                                                    Ciekawa jestem co Twój mąż powiadziłby na to, jakby sie dowiedział o
                                                    Twoich chorych pogladach, że drzemie w nim ukryty Fritzl wink.

                                                  • fogito Re: 14.06.09, 20:18
                                                    Mąż jest heteroseksualany więc raczej nie bałabym się go puszczać z
                                                    synem pod namiot. Chociaż sytuacja w naszym przypadku nierealna, bo
                                                    zawsze wyjeżdżamy we trójkę.
                                                    Poza tym on jest Amerykaninem i u nich takie 'chore' poglądy sa
                                                    traktowane bardzo serio. Bo u nich dziecko ma więcej praw niż u nas,
                                                    gdzie się dzieci bije i wykorzystuje seksualnie na potęgę właściwie
                                                    bezkarnie. I dlatego mąż też przejawia czujnośc w kwestii
                                                    molestowania dzieci.
                                                  • mama303 Re: 14.06.09, 22:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mąż jest heteroseksualany więc raczej nie bałabym się go puszczać
                                                    z
                                                    > synem pod namiot.

                                                    Ale może w "sprzyjajacych" warunkach wyszłoby z niego to i owo, o
                                                    czym nie wiesz. Konsekwentna już bądź - czujnośc ponad wszystko!

                                                    > Chociaż sytuacja w naszym przypadku nierealna, bo
                                                    > zawsze wyjeżdżamy we trójkę.

                                                    Cóż za zgodność! ale może któregoś roku akurat nie będziesz mogła
                                                    wyjechać jak ja teraz... albo co gorsza chłopaki będą chciali sobie
                                                    zrobić męski wypad. Nie dopuść do tego!


                                                    > Poza tym on jest Amerykaninem i u nich takie 'chore' poglądy sa
                                                    > traktowane bardzo serio.

                                                    A no to jak Amerykanin, to insza inszość wink Tylko że to Ty
                                                    wygłaszasz takie chore poglądy. A może on też ma wątpliwości i
                                                    ograniczone zaufanie do Ciebie w kwestii molestowania
                                                    dzieci...Toście sie dobrali.
                                                  • fogito Re: mama303 14.06.09, 22:53
                                                    Oczywiście, że będę miała ich na oku smile I tobie też radzę.
                                                    Fakt, dobraliśmy się i dlatego jak ja się z Małym zabawiam pod
                                                    kołdrą to mój czujny mąż mówi, że to jest niedozwolone tongue_out
                                                  • ciociacesia fogito 15.06.09, 10:27
                                                    > Mąż jest heteroseksualany

                                                    a mój nie jest pedofilem.
                                                  • fogito Re: fogito 15.06.09, 12:21
                                                    mam nadzieję smile
                                                  • ciociacesia znaczy co masz nadzieje? 15.06.09, 15:43
                                                    ze twój nie jest bi czy ze mój nie jest pedofilem? bo skoro ty mozesz z taka
                                                    pewnoscia pisac ze twój hetero to ja z jeszcze wieksza chyba moge byc pewna ze
                                                    moj naszej corki nie zmolestuje?
                                                  • martasz123 Re: 10.06.09, 21:23
                                                    > > Pewnie że się zdarzało smilea czym ja mam sie martwić? Niedługo
                                                    jadą
                                                    > > razem pod namiot - będą tam razem spać.
                                                    >
                                                    > Mam nadzieję, że niczym. Ale żona Fritzla też o niczym nie
                                                    > wiedziała.

                                                    Fogito to co piszesz jest wręcz chore. Z tego co piszesz masz chyba
                                                    jakis problem ze sobą, no albo ze swoim partnerem
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 21:37
                                                    martasz123 napisała:

                                                    >>
                                                    > Fogito to co piszesz jest wręcz chore. Z tego co piszesz masz
                                                    chyba
                                                    > jakis problem ze sobą, no albo ze swoim partnerem

                                                    Chore to było molestowanie córki przez wiele lat pod nosem jej
                                                    własnej matki. I oczywiście nikt o niczym nie wiedział. Typowe.
                                                    Nie trzeba mieć problemu, żeby brać pod uwagę taką ewentualność. Co
                                                    chwile czytam jakieś dramatyczne wywiady córek molestowanych przez
                                                    ojców od maleńkości. A matki nigdy nic nie widzą i zawsze są święcie
                                                    oburzone.
                                                  • kammik Re: 10.06.09, 21:40
                                                    Mówi się "przepraszam", a nie brnie dalej w chore insynuacje. Rozumiem, że męża
                                                    z dziećmi nigdy samego nie zostawiasz?
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 21:55
                                                    Proszę bardzo - przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony.
                                                    Ale to i tak nie zmieni satystyk.
                                                    Mam jedno dziecko, syna, który z mężem nie sypia. Gdybym miała córkę
                                                    na pewno nie pozwoliłabym jej spać samej z ojcem. Ot tak na wszelki
                                                    wypadek, żeby nie kusić losu.
                                                  • martasz123 Re: 10.06.09, 22:05
                                                    Gdybym miała córkę
                                                    na pewno nie pozwoliłabym jej spać samej z ojcem. Ot tak na wszelki
                                                    wypadek, żeby nie kusić losu.


                                                    Juz widze jakie beda oschłe relacje miedzy ojcem, a dzieckiem w
                                                    twojej rodzinie, zapewne tato bedzie bał sie przytulic swoja corke,
                                                    jezeli zna twoje zdanie na ten temat. Wspolczuje tobie, bonapewno
                                                    ciezko sie ztym zyje
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 22:14
                                                    Wcale nie ciężko, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte coby potem
                                                    nie być zaskoczonym.
                                                    Tato nie zna mojego zdania na w/w temat. Na córkę mamy niestety małe
                                                    szanse choć bardzo bym chciała. I nie martw się pozwoliłbym się im
                                                    przytulać, ale już spać na pewno nie wink Bo jednak jest pomiędzy tym
                                                    kolosalna różnica.
                                                  • martasz123 Re: 10.06.09, 22:30
                                                    Wiesz fogito nie chce z tobą dyskutowac, nadal uwazam, ze Twoje
                                                    poglądy są chore i idiotyczne.Szkoda, ze masz takie zdanie na ten
                                                    temat, bo jezeli bedziecie mieli coreczke to bedzie jej naprawde
                                                    ciezko. Ja jestem bardzo szczesliwa kiedy moje dziecko jest wlasnie
                                                    coreczka tatusia i juz po kapieli krzyczy tata luli, bo tata ją
                                                    uklada do snu (tzn usypia razem z niasmile). Ale wiesz nie czuje zadnej
                                                    obawy, ze dzieje sie jej wtedy krzywda, bo nie mam ku temu zadnych
                                                    powodow. A naprawde jestem świadoma ze takie zrzeczy sie dzieja, ale
                                                    NIE POPADAJMY W PARANOJE
                                                  • fogito Re: 11.06.09, 07:34
                                                    Gdyby było więcej takich chorych matek jak ja to może byłoby mniej
                                                    molestowanych dzieci w domach.
                                                  • kammik Re: 11.06.09, 09:27
                                                    Fogito, jeśli twój mąż ma skłonności pedofilskie, a z twojego opisu jasno to
                                                    wynika (bo chyba nie poważyłabyś się na rzucanie bezpodstawnych oskarżeń), to
                                                    może w ramach obywatelskiej czujności wyślesz go na leczenie?
                                                  • fogito Re: kamik 14.06.09, 20:20
                                                    Uderz w stół a nożyce się odezwą wink
                                                    A w ramach obywatelskiej czujności zalecam mamom więcej czujności w
                                                    tych sprawach.
                                                  • ciociacesia kochana 11.06.09, 11:25
                                                    i ty smiesz sugerowac ze w moim zwiazku zle sie dzieje bo osobno spimy?
                                                    wyobraz sobie ze moj zwiazek oparty jest na zaufaniu. tak jak nie martwie sie co
                                                    panu do głowy przychodzi jak sam spi, tym bardziej nie martwie sie ze mógłby
                                                    skrzywdzic naszą córkę. jaki sens zakładac rodzine z kims komu do konca nie ufam?
                                                  • fogito Re:ciociacesia 14.06.09, 20:25
                                                    Nic nie sugeruję. Ciągle piszę, że dla mnie spanie osobno małżonków
                                                    to początek końca. Dla mnie i w moim mniemaniu.
                                                    Cieszę się, że ufasz mężowi bezgranicznie, ale moim zdaniem taka
                                                    ufność zaślepia i dlatego o zdradzie męża to żona dowiaduje się
                                                    ostatnia podobnie jak o molestowaniu dziecka przez własnego ojca. Ja
                                                    mam ograniczone zaufanie zarówno do męża jak i do samej siebie, bo
                                                    zdarzają sie sytuacje w życiu, które potrafią człowieka
                                                    zaskoczyć. Nic ponadto nie mam na myśli.
                                                  • martasz123 do fogito 14.06.09, 21:37
                                                    Jezeli masz zaufanie ograniczone do samej siebie to i lepiej, że z
                                                    dzieckiem nie śpisz.
                                                  • fogito Re: do fogito 14.06.09, 21:50
                                                    wink Śpię jak mały jest chory, ale wtedy raczej czuwam niż śpię, bo
                                                    jedno oko mam zawsze otwarte. A ograniczone zaufanie do siebie mam w
                                                    innych kwestiach, ale nie chce mi się już nawet rozwijać tematu.
                                                  • martasz123 Re: do fogito 14.06.09, 21:57
                                                    ok, ale tu piszemy raczej na temat zaufania do męza w kwestii tego
                                                    czy skrzywdził by ( molestował) Twoje dziecko. Ty mu w tej kwestii
                                                    nie ufasz. Ja z takim człowiekiem nie mogłabym byc, a co dopiero
                                                    spac w jednym łózku,z człowiekiem ktory mogłby skrzywdzic moje
                                                    dziecko. Ale na szczescie jestem pewna, ze tego by nie zrobił i w
                                                    tej kwestii mu ufam smile
                                                  • fogito Re: do fogito 14.06.09, 22:47
                                                    Nigdzie nie napisałam, że nie ufam mężowi w kwestii skrzywdzenia
                                                    dziecka. Wiem, że tego by nie zrobił świadomie, bo jest to jego
                                                    upragniony syn. Ale jednocześnie mam do niego ograniczone zaufanie w
                                                    sensie ogólnym, bo jest człowiekiem tak jak każdy inny i wszystko
                                                    się może w życiu zdarzyć.
                                                  • ciociacesia Re:ciociacesia 15.06.09, 10:08
                                                    moje zaugfanie nie jest bezgraniczne. ufam ze mnie nie zdadzi, choc miewam
                                                    chwile zwatpienia, bo miewamy gorsze dni. ale kurcze no, wiem ze nie jest
                                                    potworem. bo człowiek który molestuje dziecko jest potworem. i tyle
                                                  • fogito Re:ciociacesia 15.06.09, 12:23
                                                    Jest potworem jak już wszyscy się dowiedzą. A najczęściej jest
                                                    kochającym wujkiem, tatusiem czy dziadkiem.
                                                  • ciociacesia Re:ciociacesia 15.06.09, 15:45
                                                    nie mogłabym zyc w takiej paranoi.
                                                    komu jak komu ale partnerowi w zwiazku musze ufac ze nie jest potworem, bo bym w
                                                    obłed popadła
                                                  • martasz123 Re: 10.06.09, 21:52
                                                    > Chore to było molestowanie córki przez wiele lat pod nosem jej
                                                    > własnej matki. I oczywiście nikt o niczym nie wiedział. Typowe.
                                                    > Nie trzeba mieć problemu, żeby brać pod uwagę taką ewentualność.
                                                    Co
                                                    > chwile czytam jakieś dramatyczne wywiady córek molestowanych przez
                                                    > ojców od maleńkości. A matki nigdy nic nie widzą i zawsze są
                                                    święcie
                                                    > oburzone.
                                                    O Boze, to czy ty nigdy nie pozwolilas sie mezowi z dzieckiem
                                                    polozyc, bo on moze ją molestowac. Wiesz masz o wiele wiekszy
                                                    problem ze sobą niz myslalam.
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 22:02
                                                    Ja mam syna, więc nie ją tylko ewentualnie jego. I chyba jest
                                                    różnica pomiędzy położeniem się na kanapie i oglądaniem bajki - na
                                                    co pozwalam - a regularnym spaniem z córką przez całą noc, o czym
                                                    wspomniała mama powyżej.
                                                    Niezależnie od wielkości mojego problemu - czymkolwiek by on nie
                                                    był - w przypadku córek sypiających z ojcami zalecałabym ostrożność.
                                                    Bo pewnym w życiu to można byc jedynie własnej śmierci.
                                                  • martasz123 Re: 10.06.09, 22:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam syna, więc nie ją tylko ewentualnie jego. I chyba jest
                                                    > różnica pomiędzy położeniem się na kanapie i oglądaniem bajki - na
                                                    > co pozwalam - a regularnym spaniem z córką przez całą noc, o czym
                                                    > wspomniała mama powyżej.
                                                    Rozumiem, ze jestes całyczas przy dziecku i ojcu jak ogladaja bajke
                                                    na tej kanapie.
                                                  • fogito Re: 10.06.09, 22:17
                                                    Nie, bo to byłaby już przesada w druga stronę.
                                                  • mama303 Re: 11.06.09, 08:53
                                                    fogito napisała:


                                                    >
                                                    > Mam nadzieję, że niczym. Ale żona Fritzla też o niczym nie
                                                    > wiedziała.

                                                    Fogito, szczerze mówiąc podejrzewałam że masz jakiś problem ze sobą
                                                    i się nie pomyliłam.
                                                    Obyś nie przeniosła swojego złego zdania o mężczyznach na synka sad


                                                  • fogito Re: 14.06.09, 20:11
                                                    Ja mam bardzo dobre zdanie o mężczyznach i dlatego sypiam ze swoim
                                                    mężem pomimo, że czasami chrapie wink I mam też więcej panów wśród
                                                    przyjaciół niż pań.
                                                    A złe zdanie mam tylko na temat spania tatusiów z córkami i mam
                                                    przerośniętymi dziećmi.
                                                    p.s. co moich problemów - największym chyba jest przewrażliwienie na
                                                    punkcie własnego dziecka smile
                                            • basiak36 Re: basiak 06.06.09, 15:05
                                              fogito napisała:

                                              > A ty w kółko to samo. Co to znaczy być samemu 10 godzin w nocy? Czy
                                              > jak śpisz to czujesz upływ czasu? Ja nie czuuję. Może ci się coś
                                              > śnić, ale normalny sen to przecież dla śpiacego chwila. Jeśli ktoś
                                              > nie śpi to faktycznie może być to dla niego długo.

                                              Nie ma co sie denerwowacsmile
                                              Co do spania, nie mysl ze kazdy, a juz tym bardziej dziecko, odczuwa wszystko
                                              tak jak Ty. I o to rozbija sie cala ta dyskusja...

                                              Mój syn chodzi do
                                              > przedszkola i w przyszłym roku do szkoły, w której nikt nikogo od
                                              > głupków nie wyzywa. Według mnie szkoła to zawsze lepszy wybór niż
                                              > nauka w domu, bo przecież tak czy siak z narkotykami się zetknie w
                                              > dorosłym zyciu np. na studiach i trzeba dziecko nauczyć, że to jest
                                              > szkodliwe.

                                              Czyli do szkoly jeszcze nie chodzismile Wejdz na jakies forum gdzie dzieci chodza
                                              do szkoly to zobaczysz co mam na mysli. Ja nie mieszkam w Polsce, wystarczy mi
                                              to co slysze od znajomych.
                                              Co do nauki o narkotykach przez kontakt z nimi, na wszystko jest odpowiedni
                                              czas, i na pewno nie jest nim wiek szkoly podstawowej. Ale nie o tym rozmowa.

                                              > Czasami trzeba uczyć dziecko raczkowania. I na pewno lepiej jest
                                              > nauczyć je samodzielnie zasypiać niż czekać 6 lat aż do tego
                                              > dorośnie, bo może się okazać, że jednak nie dorośnie. Znam z tego
                                              > forum przypadki 10- 12 latków ciągle sypiających z mamami.

                                              To ze czasem dziecko potrzebuje fizjoterapii, nie czyni tego regula.
                                              Zastanawia mnie tylko, wedlug tego co piszresz, w jakim momencie mozna pozwolic
                                              dziecku zeby samo moglo o czymkolwiek decydowac? Zeby moglo choc troche sluchac
                                              wlasnego instynktu i siebie? Czy lepiej zeby cale zycie polegalo na tym ze mama
                                              wie lepiej?
                                              W sumie dyskusja sama sie konczy bo kazdy i tak robi tak jak uwaza najlepiej.
                                              Niemniej fajnie jest podyskutowacsmile
                                              • fogito Re: basiak 06.06.09, 18:38
                                                Widocznie moje dziecko odczuwa tak jak ja. Przebudza się w nocy ale
                                                potrafi ponownie samo zasnąć. Zupełnie jak dorosły wink Więcej wiary w
                                                dziecko proponuję.
                                                Co do szkoły - nie demonizuj. Nie w każdej polskiej podstawówce są
                                                narkotyki na porządku dziennym. W szkole do której syn idzie nie ma.
                                                Szkoła jaest mała i wszyscy świetnie się znają.
                                                Wydaje mi się, że dzieci w dzisiejszych czasach mogą decydować o
                                                wielu więcej sprawach niż kiedykolwiek wcześniej. Czasami wydaje mi
                                                się jak obserwuję otoczenie, że decydują zbyt często a rodzice stają
                                                się bezwolnymi wykonawcami ich rozkazów.
                                                I tu jak we wszystkim potrzebny jest zdrowy rozsądek. Bo dziecko
                                                jest dzieckiem i nie stanie się dorosłym tylko dlatego, że my tak
                                                będziemy je traktować.
                                                • basiak36 Re: basiak 06.06.09, 21:52
                                                  Ja wsrod moich znajomych widze takie schematy:
                                                  -wczesne odstawianie od piersi, czesto na sile i na glod,
                                                  -uczenie samodzielnego spania, wlacznie z placzem i pozostawianiem dziecka w
                                                  samotnosci
                                                  -ignorowanie jakiegokolwiek placzu dziecka, marudzenia w dzien (np zabkujace
                                                  dziecko - jako metoda na to aby dziecko zrozumialo ze tylko 'dobre' zachowania
                                                  jak wesoly usmiech sa akceptowane przez rodzicow
                                                  -poddawanie calkowite woli dziecka np ktore chce autko w sklepie i drze sie o
                                                  nie, chce gre komputerowa, cokolwiek, 'zeby sie nie darlo i nie denerwowalo',
                                                  dawanie czekolady byle bylo cicho,
                                                  -pytanie dziecka czy woli pomaranczowy, czy cytrynowy, czy jablkowy czy jagodowy
                                                  czy gruszkowy sok. Jak dziecko zmienia zdanie 10 razy, czeka sie bo musi
                                                  zdecydowac. (zamiast dac do wyboru z dwoch roznych rodzajow sokow)Kelner stoi
                                                  obok i czeka. Jak przynosi wybrany sok, dziecko zmienia zdanie i rodzice
                                                  zamawiaja kolejny
                                                  -blaganie dziecka zeby zjadlo zaslodzony nalesnik, bo chcialo, ale teraz chce
                                                  czekolade, wiec trzeba dac czekolade.

                                                  Takich sytuacji widze mnostwo. Dziejszy przyklad z restauracji , grupa dzieci na
                                                  oczach luzakow-rodzicow, rozrabiala, skakala, wrzeszczala, podczas gdy ludzie
                                                  wokolo uslowali zjesc lunch. Mamusia cienkim glosem upominala, grozac ze wyjda
                                                  za chwile, i tak grozila sobie bez efektu i bez wykonywania grozby, dzieci
                                                  olewaly totalnie.

                                                  Jak dla mnie to taka mieszanina bezradnosci i ignorowania uczuc dziecka. Bo
                                                  branie pod uwage dziecko i to ze ma potrzeby, i wychodzenie tym potrzebom
                                                  naprzeciw nie oznacza ze jestesmy bezradni wychowawczo, a dzieci wlaza nam na glowe.
                                                  • fogito Re: basiak 06.06.09, 22:45
                                                    To są doskonałe przykłady na popadanie ze skrajności w skrajność. I
                                                    ja mimo wszystko nie obserwuję aż takich ekstremalnych przykładów
                                                    wśród swojego otoczenia, bo większość to jednak ludzie rozsądni.
                                                    Przypadki walki o zabawkę i wrzask do roczniaka "oszalałeś chyba"(!)
                                                    obserwuję raczej w miejscach publicznych. Nie wspominając już
                                                    publicznego okładania małych dzieci i przeklinania oraz używania
                                                    wulgaryzmów.
                                                    Ale takie zachowania podciągam pod zerowy brak szacunku dla dziecka
                                                    i nie traktowanie go jak człowieka.
                                                  • aagnie.szkaa Re: basiak 06.06.09, 22:59
                                                    cyt.fogito:

                                                    ,,Czasami wydaje mi
                                                    się jak obserwuję otoczenie, że decydują zbyt często a rodzice stają
                                                    się bezwolnymi wykonawcami ich rozkazów. ''

                                                    No to jak to jest z tym otoczeniem w koncu?
                                                  • fogito Re: agnieszka 07.06.09, 13:40
                                                    Chodzi mi o dalsze otoczenie, czyli obcych ludzi i ich dzieci wink I o
                                                    te kwiatki, kóre pojawiaja się w rozlicznych programach o nianiach.
                                                    Skąd to się bierze to nie wiem...
                                  • bri Re: mama303 16.06.09, 19:53
                                    > Ale z tego co piszesz to trzeba dziecko usamodzielniac, bo samo
                                    inaczej bedzie
                                    > spalo z nami do 10 roku zyciasmile

                                    Eee, no to się niestety zdarza. Mam przykład z własnej rodziny. Mój
                                    młodszy brat spał z rodzicami do 7 roku życia. Wyprowadził się do
                                    swojego łóżka dopiero, jak obiecali kupić mu pieska.
                            • martasz123 Re: mama303 10.06.09, 14:08
                              Ja na pewno bym nie chciała, żeby mój syn nie sypiał z zona tylko na
                              kanapie w drugim pokoju, bo tak robili jego rodzice. Dla mnie to
                              początek końca związku

                              Re: mama303


                              Jezeli zwiazek jest na tyle slaby to owszem, to bedzie koniec
                              zwiazku. Ale jezeli oboje rodzicow widzi i rozumieja to ze w danym
                              momencie najlepsze dla dziecka bedzie spanie z nim, napewno taki
                              zwiazek przetrwa.
                              • mama303 Re: mama303 10.06.09, 17:11
                                martasz123 napisała:

                                > Ja na pewno bym nie chciała, żeby mój syn nie sypiał z zona tylko
                                na
                                > kanapie w drugim pokoju, bo tak robili jego rodzice. Dla mnie to
                                > początek końca związku
                                >
                                > Re: mama303

                                To oczywiście nie moje słowa tylko fogito.
                                • martasz123 Re: mama303 10.06.09, 21:15
                                  tak, tak wiem, źle mi sie skopiowało, sorki smile
                    • basiak36 Re: mama303 03.06.09, 21:40
                      fogito napisała:

                      > Jak więzi sa bardzo silne to małżonkowie powinni spac razem. Masz
                      > silna więź z córka i dlatego z nia śpisz. Wybierasz dziecko a nie
                      > męża, bo to z dzieckiem jesteś bardziej związana. To typowe dla
                      > każdej matki po urodzeniu dziecka. Dla mnie też i staram sie nad tym
                      > zapanowac.

                      Dlaczego panowac nad czyms co jest normalne, tzn ta opiekunczosc wobec malego
                      dziecka? Panowac mozna nad tym aby w przyszlosci nie byc nadopiekunczym i nie
                      hamowac naturalnej ciekawosci swiata u dziecka.

                      Co do spania razem, my z mezem bardzo lubimy spac razem i czesto sobie
                      rozmawiamy o tym jak fajnie bedzie jak dzieci juz przestana do nas przylazic.
                      Tzn starszy syn juz nie przylazi bo z tego wyrosl.
                      A w nocy coreczka spi na jednym boku lozka a my z mezem na drugim, i jest oksmile
                      Mala zasypia u siebie, budzi sie w nocy i wtedy jest zabierana do nas.
                      • fogito Re: basiak 03.06.09, 22:08
                        I tu trzeba odróżnić opiekuńczość od nadopiekuńczości. Ale do tego
                        potrzebne byłyby wypowiedzi meskiej części społeczeństwa jako
                        bardziej obiektywne.
                        • mama303 Re: basiak 03.06.09, 22:50
                          fogito napisała:

                          > I tu trzeba odróżnić opiekuńczość od nadopiekuńczości. Ale do tego
                          > potrzebne byłyby wypowiedzi meskiej części społeczeństwa jako
                          > bardziej obiektywne.

                          Jakie tam obiektywne? Jakiś kult faceta roztaczasz - żebyś na syna
                          nie przeniosła wink
                          • fogito Re:mama303 04.06.09, 07:11
                            A według ciebie zdanie ojców w całej tej historii ze spaniem jest
                            nieważne? Chyba jednak jest, bo to ojcowie zwykle wstają rano do
                            pracy a mamy będące z dziećmi na macierzyńskim czy wychowawczym
                            dosypiaja przytulone do dziecka. Wcale się nie dziwię, z twój maz
                            śpi we własnym pokoju w takiej sytuacji. Ale czy na pewno on tego
                            chce.
                            Co do kultu faceta - proponuję szacunek na początku.
                            • aagnie.szkaa Re:fogito 04.06.09, 09:36
                              fogito:
                              ja wciaz nie moge zrozumiec skad u Ciebie takie przeswiadczenie o
                              tym, ze wszyscy mezczyzni sa przeciwni lozku rodzinnemu i ze wszyscy
                              oni cierpia bardzo, nie wysypiaja sie, badz laduja na kanapie.
                              Kazda rodzina wypracowywuje dla siebie jakis model funkcjonowania,
                              najlepszy dla niej.
                              W mojej rodzinie byla to decyzja o tym, ze TAK, spimy razem, potem
                              zlaczenie lozek, i teraz na szerokosci lozka 3,20m, trudno zarzucic
                              nam ''spanie w tloku''.
                              Dla innej bedzie to decyzja o NIE spaniu z dzieckiem. Dla jeszcze
                              innej o przeniesieniu sie matki do pokoju dziecka, badz meza na ta
                              kanape.

                              Skad pomysl, ze we wszystkich rodzinach lozko rodzinne jest
                              praktykowane WBREW woli meza?, bo mi nawet przez glowe by to nie
                              przeszlo.
                              Pozostale dziewczyny w tym watku takze pisza, ze owszem, ich mezowie
                              zgodzili sie na ta forme 'night parenting', i wszystcy sa w swoich
                              ukladach zadowoleni.
                              No to gdzie jest problem teraz?
                              To Twoje drazenie problemu nieszczesliwych mezow stalo sie juz
                              nudne, i dla mnie niezrozumiale.
                              To iz w Twojej rodzinie wspolne spanie nie wchodzilo w gre, bo Twoj
                              maz byl temu zdecydowanie przeciwny, NIE znaczy, ze tak samo jest w
                              KAZDEJ innej rodzinie.
                              Tak samo, jesli w jakiejs jeszcze innej maz rwie wlosy z glowy,
                              krzyczac - 'loze malzenskie tylko dla malzonkow', nie oznacza, ze
                              jest to norma dla kazdego mezczyzny.
                              Jej, czy to tak trudno zrozumiec?.
                              Po co to wciaz walkowac.
                            • mama303 Re:mama303 05.06.09, 19:37
                              fogito napisała:

                              > A według ciebie zdanie ojców w całej tej historii ze spaniem jest
                              > nieważne?

                              A dlaczego sądzisz że ja sądzę że zdanie mężów jest nieważne?
                              Pisałam coś takiego gdzieś?

                              > Wcale się nie dziwię, z twój maz
                              > śpi we własnym pokoju w takiej sytuacji. Ale czy na pewno on tego
                              > chce.

                              Chociaż Tobie sie to w głowie nie mieści - to on tego chce smilei
                              chciał nawet przed dzieckiem.


                              • fogito Re:mama303 05.06.09, 21:33
                                To jest gorzej niż myślałam. A może on też w dzieciństwie sypiał z
                                matka i dlatego nie potrafi spać z własną żoną surprised
                                • mama303 Re:mama303 05.06.09, 21:44
                                  fogito napisała:

                                  > To jest gorzej niż myślałam. A może on też w dzieciństwie sypiał z
                                  > matka i dlatego nie potrafi spać z własną żoną surprised


                                  Nie sypiał - podobnie jak Twój synek smile
                                  • fogito Re:mama303 06.06.09, 09:45
                                    hm... mój mąż z mamusią nie sypiał a zdecydowanie uwielbia sypiać ze
                                    swoją żoną. I mam nadzieję, że mój syn tez będzie.
                                    W każdym razie jeśli tobie to nie przeszkadza to mnie tym bardziej.
                                    • ciociacesia ja tez spie z moim od swieta 06.06.09, 11:20
                                      bo chrapie i ciezko mi sie z nim spi z roznych powodów. jesli nie wisi nade mna
                                      fakt ze rano trzeba do pracy to owszem chetnie sie z ezem przespie ale
                                      codziennie bym nie dała rady
                                      • fogito Re: ja tez spie z moim od swieta 06.06.09, 18:40
                                        mój też chrapie a jednak śpimy razem - codziennie.
                                        • ciociacesia poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 18:52
                                          ja tam wole sie wysypiac niz poswiecac w imie idei. po prostu nie lubie spac w
                                          stoperach. zreszta przez stopery tez słychac
                                          • fogito Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 19:17
                                            To kwestia przyzwyczajenia a nie poświęcenia. I ja kiepsko śpię bez
                                            męża u boku wink Poza tym nie chcę zafundować dziecku takiej sytuacji
                                            jak w moim rodzinnym domu - mama z dziećmi w łóżku a tata w innym
                                            pokoju. Dla mnie chore uncertain
                                            • ciociacesia ze mama z dziecmi dla zasady 09.06.09, 20:32
                                              to tez dla mnie dziwne. daze do sytuacji kiedy spimy wszyscy na kupie, albo
                                              kazden z osobna.
                                              tylko ze ja sie kłade spac razem z córką, bo ide wczesnie do pracy, bo karmie ja
                                              w nocy i gdybym sie kladla spac razem z mezem, to bym sie troche niewysypiała,
                                              albo przez wiekszosc nocy sama w łozku lezała. to ja juz wole od swieta z
                                              facetem na co dzien z potforem.
                                              i tak jest dobrze - ty sobie spisz z mezem, ja sobie spie bez. tylko nie imputuj
                                              mi prosze ze zle sie dzieje w moim zwiazku w zwiazku z tym
                                              • fogito Re: ze mama z dziecmi dla zasady 09.06.09, 21:15
                                                Ja ci nie imputuję, ale twoje dziecko może imputować jak najbardziej
                                                w niedalekiej przyszłości.
                                                A takiemu samotnemu facetowi to w nocy mogą różne pomysły do głowy
                                                przychodzić wink
                                                W każdym razie dla mnie taka opcja jest do zakceptowania do kilku
                                                tygodni po porodzie. Potem to już bym się bała niebezpiecznego
                                                nawyku i oddalenia małżonków.
                                                • ciociacesia własnie po porodzie 09.06.09, 21:34
                                                  spalismy we trójke i było super. niestety nic co dobre nie trwa wiecznie.
                                                  a ze w nocy pomyly przychodza to ja wiem. potem sie o nich nasłucham
                                                • mama303 Re: ze mama z dziecmi dla zasady 10.06.09, 17:19
                                                  fogito napisała:

                                                  > A takiemu samotnemu facetowi to w nocy mogą różne pomysły do głowy
                                                  > przychodzić wink


                                                  To dobrze smile Inwencja wskazana.
                                                  • ciociacesia z tymi pomysłami to jak najbardziej 10.06.09, 18:49
                                                    bo mój po nocach pracuje. wiec niech mu przychodzi na zdrowie, moze w koncu
                                                    zbijemy na nich majatek i bedziemy mogli razem spac w łozku 3x4
                                            • aagnie.szkaa Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 20:36

                                              Ja tez kiepsko bez meza u boku, ale i kiepsko, bez cory u boku by
                                              bylo.
                                              Mam uklad idealny obecnie, u jednego boku maz, a u drugiego
                                              Sarah smile.(a w nogach pies :p)
                                              No, ale na naszym metrazu to i jeszcze z jeden malec by sie wyspal
                                              spokojnie smile
                                              • fogito Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 21:19
                                                aagnie.szkaa napisała:

                                                >
                                                > Ja tez kiepsko bez meza u boku, ale i kiepsko, bez cory u boku by
                                                > bylo.
                                                > Mam uklad idealny obecnie, u jednego boku maz, a u drugiego
                                                > Sarah smile.(a w nogach pies :p)
                                                > No, ale na naszym metrazu to i jeszcze z jeden malec by sie wyspal
                                                > spokojnie smile
                                                >

                                                albo babcia z dziadkiem razem wzięci wink
                                                • aagnie.szkaa Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 21:31
                                                  zmiescic by sie zmiescili, ale wtedy to juz nie byloby az tak
                                                  wygodnie smile
                                                  • fogito Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 09.06.09, 21:40
                                                    ale integracja byłaby totalna, bo trzypokoleniowa smile
                                              • mgla_jedwabna Re: poswiecenie godne lepszej sprawy :) 10.06.09, 01:04
                                                Uważaj, bo zaraz się nasłuchasz, że o dziecko nie dbasz, ze pewnie pies zarazków naniesie, pewnie brudny, a tak w ogóle to on wam dziecko pożre!
    • ithilhin Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 02.06.09, 19:59
      Hej Agnieszko!

      bardzo zbliżoną do AP filozofię reprezentują w Polsce stowarzyszenia promujące
      noszenie w chustach (a także świadome rodzicielstwo)

      zapraszam na strony

      klubkangura.com.pl/
      nosmydzieci.org.pl/
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
      chusty.info

      pozdrawiam
      • aagnie.szkaa Re: ithilhin 03.06.09, 22:51

        nosimy, oczywiscie smile
        dluga wiazana i MT.

        dzieki za adresy stron,
        pozdr
    • fizula Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 00:10
      Świetny temat.
      Ten nurt rozwijam na moim forum dotyczącym karmienia piersią dzieci:

      Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
      No i zaczynając prowadzić to forum wcale nie wiedziałam, że to się
      tak nazywa. Obecnie mam już szerszą perspektywę, bo w domu mam i 10-
      latkę, i 6-latka, i 2-latkę, w związku z czym widzę, jak bardzo mity
      o AP przedstawiane przez Was są wyssane z palca.
      Dzieci wychowywane w ten sposób:
      *potrafią być samodzielne, śmiałe, niezależne od matki nawet
      bardziej niż te przedwcześnie wypychane spod rodzicielskich skrzydeł;
      *nie chcą wcale spać do 18-tki z rodzicami, nie chcą też ssać piersi
      do 18-tki, ponieważ ich potrzeba rozwoju, ciekawość poznawcza jest
      tak duża, że zwyczajnie nie mają na to czasu, zresztą czują się
      bezpieczne na tyle, aby się oddalić, oddzielić od rodziców i w
      dzień, i w nocy.

      > Ja na poczatek mialabym pytanie do mam spiacych ze swoimi
      maluchami-
      > kiedy mniej wiecej przychodzi moment, ze dziecko jest gotowe do
      > samodzielnego spania (bez lez i walki jakiejkolwiek oczywiscie).

      Zależy od dziecka, każde jest inne. Zazwyczaj po 2 roku życia,
      częściej po 2 i pół. Około 3 roku życia wiele dzieci ma dużą łatwość
      usamodzielnienia. Ale różne dzieci mają doświadczenia, przeżycia-
      niektórym potrzeba więcej czasu, innym nieco mniej- można próbować
      proponować dziecku i obserwować jego reakcję.

      > Drugie pytanie- czy to typowe, ze gdy mnie nie ma w lozku (a ja
      juz
      > uspilam i chcialabym dolaczyc za jakas godzinke) moja mala wybudza
      > sie i 'nawoluje'. Zasypia ponownie z momentem kiedy wracam i ja
      > przytulam, i tak biegam tak i spowrotem smile, co z tym ewentualnie
      > zrobic?.

      A w jakim wieku jest Twoje dziecię? Może w okresie uaktywniania się
      lęku separacyjnego (10-18 miesięcy)? Jeśli tak, to najlpiej
      zaakceptować, dużo stałości i bezpieczeństwa zapewniać dziecku.

      Fajny wątek :o)
      • aagnie.szkaa Re:fizula 04.06.09, 09:58
        Baaardzo lubie Twoje forum, jestem tam czestym gosciem, tylko jak
        dotad nie laczylam go z AP, ale rzeczywiscie, wszystko na spokoj,
        naturalnym rytmem, tak jak chce to zrobic smile

        Najbardziej lubie ten watek: wink (ale jeszcze duzo do czytania przede
        mna.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?v=2&f=21000&w=84789727&a=84789727&wv.x=0
    • burza4 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 22:49
      Z jednej strony piszesz jak cudowne życie wiedziesz, z drugiej
      pytasz jak oduczyć dziecko od nawoływania cię po nocy. Skoro żyjesz
      w pełnej harmonii, bez płaczu - to po co chcesz to zmienić? przecież
      tobie to przeszkadza, tylko realizując fanatyczny program nie jesteś
      skłonna tego głośno powiedzieć. Świadomie upraszczam...

      Dziecko jest gotowe do samodzielnego spania od 1 dnia życia.
      Na swój sposób podążam za potrzebami dziecka. Moja córka spała
      osobno od samiusieńkiego początku. Nie domagała się mojej obecności,
      nie płakała, nie marudziła. SPAŁA. Zasypiała przy piersi, jedząc.
      Wystarczyło ją odłożyć do łóżeczka - albo jej, albo naszego. Tylko
      po cóż mialabym narażać 2 dorosłych na niewygody i brak intymności,
      skoro dziecku było to najnormalniej zbędne?

      Jestem absolutnie przekonana, że spanie z rodzicami/bez rodzicow nie
      jest ani kwestią potrzeby ani "dojrzałości". Jest wyłącznie
      przyzwyczajeniem, dokładnie takim samym jak to, że bez jaśka nie
      usnę.

      Osobiście takie teorie uważam za chore i szkodliwe. Podobnie jak
      wychowanie bezstresowe - nadmiernie skupia się na dziecku. Niestety
      rolą rodzica jest przygotowanie dziecka do życia w realnym
      świecie - czyli takim, który jego potrzeby i rytm nauki ma głęboko
      gdzieś.
      • aagnie.szkaa Re: burza4 03.06.09, 23:02

        Nie pytalam o to jak ODUCZYC czegokolwiek, pytalam, czy to typowe.

        Reszty Twojego posta nie mam potrzeby komentowac, bo nijak ma sie on
        z rzeczywistosia, niemniej jednak gratuluje anielsko grzecznego
        dziecka smile.
        • aagnie.szkaa Re: burza4 03.06.09, 23:16

          do rzeczywistosci oczywiscie smile

          a swoja droga, smiesznie by bylo gdyby wszystkie maluchy mialy
          temperament Twojej corki, nie mielibysmy setek poradnikow dot
          problemow ze snem/zasypianiem u niemowlat smile
      • mama303 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 03.06.09, 23:04
        burza4 napisała:

        > Jestem absolutnie przekonana, że spanie z rodzicami/bez rodzicow
        nie
        > jest ani kwestią potrzeby ani "dojrzałości". Jest wyłącznie
        > przyzwyczajeniem, dokładnie takim samym jak to, że bez jaśka nie
        > usnę.

        Troche w tym racji jest - oczywiście że potrzeba może przejść w
        przyzwyczajenie /także np. w kwestii spania lub nie -z małżonkiem/ a
        odzwyczajanie nie musi być drastyczne tylko bardziej "polubowne"
        albo - proszę, wyrzuć jeszcze dziś jaśka do śmieci smile


        > Niestety
        > rolą rodzica jest przygotowanie dziecka do życia w realnym
        > świecie - czyli takim, który jego potrzeby i rytm nauki ma głęboko
        > gdzieś.


        żeby człowiek umiał rozpoznawać właściwie swoje potrzeby i nie miał
        ich sam gdzieś - musi sie tego nauczyc od swoich rodziców.
    • inguszetia_2006 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 04.06.09, 09:07
      Witam,
      Brzmi ciekawie, ale nie praktykowałam. Jest parę spraw, które mi nie
      leżą. Chusta z dzieckiem na przykład mi nie leży. Wynalazek koła
      bardzo sobie chwalę, pod postacią wózka w szczególności;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • ciociacesia a próbowałas? 04.06.09, 11:00
    • aagnie.szkaa Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 07.06.09, 15:21

      Odchodzac od tematu spania, moze pogadamy o innym aspekcie AP -
      babywearing smile.
      Moja Sarah od malego zawziecie domagala sie noszenia, i nigdy jej
      tego nie odmawialismy. Poczawszy od tego, ze do 3mca byla na rekach
      usypiana, ale nie jakies lekkie kolysanie bylo jej potrzebne, a
      zolnierski marsz! ha ha
      Potem nagle zaczela mi zasypiac na piersi i tak jest do dzis.
      Od jakiegos miesiaca noszenie malej ogranicza sie do spacerow w
      chuscie, (prace ogrodowe i male porzadki tez lubie z mala w chuscie
      wyczyniac), poza tym mala z rak sie raczej wyrywa, bo ciagnie ja na
      ziemie- faza eksploracji weszla szturmem wraz z umiejetnoscia
      pelzania.
      Do czego zmierzam - opinia o tym, ze nie nalezy dziecka nosic, bo
      sie przyzwyczai i juz z rak nam nie zejdzie, w naszym przypadku
      okazala sie totalna bzdura smile
      • phantomka Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 09.06.09, 22:16
        Ja rowniez bylam i jestem zwolenniczka spania z dzieckiem. Nie
        zastanawialam sie nawet nad tym, dlaczego tak robie, ot po prostu
        mala spala z nami od poczatku. Potem bylo tak, ze ona miala lozeczko
        przy naszym lozku i kiedy tylko chciala, wczolgiwala sie miedzy nas.
        Dzisiaj ma 3,5, przychodzi coraz rzadziej. Pamietam, ze kiedy nie
        przyszla ktorejs nocy, to oboje z niemezem obudzilismy sie myslac,
        ze cos sie stalo, bo jakos tak duzo miejsca bylo w lozkusmile Wysypiamy
        sie swietnie, bo jak chcemy spac, to zadne warunki nie sa w stanie
        nam w tym przeszkodzicsmile
        Co do chusty, to ja rowniez sie do niej nie przekonalam. Sam pomysl
        bardzo mi sie podobal, ale mialam taki strach, ze mi dziecko z niej
        wyleci i mloda chyba to czula, bo nie lubila byc w chuscie.
        Natomiast kiedy bral ja tata do chusty, to mogl ja nosic godzinami.
      • phantomka Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 09.06.09, 22:20
        acha mialam jeszcze dopisac o tym noszeniu na rekach. My rowniez
        nosilismy Marysie ile sie dalo. Usypialam ja rowniez na rekach. Nie
        mielismy z tym problemu pozniej, bo tak jak piszesz, przychodzi
        czas, kiedy dziecko zaczyna sie przemieszczac i nasze rece nie sa
        juz wtedy tak niezbedne do poznawania swiata. Natomiast malej
        zostala taka potrzeba kontaktu przy zasypianiu - musze ja trzymac za
        reke, gladzic, itd. To ma swoje plusy i minusy. Mi nie przeszkadza,
        bo i tak z nia jestem przy usypianiu, natomiast w przedszkolu jest
        to problematyczne, bo Maryska domaga sie od jednej z pan glaskania,
        co oczywiscie podchwytuja inne dziecismile
      • dzikiedzieci Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 18.06.09, 23:59
        ja chciałam tylko dodać, że podstawą AP nie jest tak naprawdę
        noszenie ani wspólne spanie tylko ATTACHMENT czyli więź
        spanie czy chusty to narzędzia, jedne z wielu, żeby tą więź budować

        jeśli chcemy stosować AP, to w relacji z dzieckiem nie kierujemy się
        tym co się powinno i musi (cokolwiek to by było) tylko słuchamy
        dziecka i patrzymy czego od nas potrzebuje

        jedno potrzebuje spać z nami przez rok a inne przez trzy lata
        jedno potrzebuje być noszone przez godzinę a drugiemu trzeba pięć

        ale każde potrzebuje rodzica, który reaguje i szacunku
        • beata2802 Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 06.12.09, 12:15
          Forum oRodzicielstwie Bliskości

          Artykuły oRodzicielstwie Bliskości
          • mrs.t Re: Attachment Parenting w Polsce, pytanie 26.05.10, 13:24
            Najblizsze forum o ROdzicielstwie Bliskosci!
            forum.gazeta.pl/forum/f,97998,Rodzicielstwo_Bliskosci.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka