adzia_a
11.12.03, 08:26
Dzisiaj będę straszny i opowiem Wam dowcip

A właściwie mało śmieszną acz pouczającą anegdotę.
Rozchodzi mi się o basnie i morały, jakie z nich wynikają, a także o ocenę
czynów ich bohaterów.
otóż - moja córeczka zna dobrze baść Andersena o małej syrence, ale do
wczoraj znala ją w wersji unplugged. Wczoraj natomiast była w TV dobranocka
oparta na tej historii. Domi bardzo się nią przejęła. Po bajce pyta
mnie "Mamusiu, a ta czarownica to była strasznie zła, miała kły i była taaaka
brzydka". Zaczęłam się zastanawiać i dotarło do mnie, że właściwie ta
czarownica wcale zła nie była. Zaproponowała syrence czysty układ handlowy -
dam ci nogi, jak mi oddasz swój głos. Do niczego syrenki nie zmuszała...
A wiecie, któ naprawdę zachował się w sposób godny pogardy? No kto?
Księżniczka oczywiście, drugoplanowa niby postać, która nałgała, że to ona
uratowała księciu zycie...
Ale czarownica jest brzydka i ma kły, a księżniczka to subtelna
blondyneczka...
Zaczęłam to tłumaczyć Dominice, a jej oczęta robiły się coraz bardziej
okrągłe

To chyba jeszcze nie na jej główkę.
Ale powiedzcie, zastanawiacie się czasem, czy tradycyjne bajki nie są
sprzeczne z Waszym systemem wartości? Taki Kot w Butach na przykład,
cwaniaczek który kłamstwem i oszustwem załatwił swojemu pryncypałowi rajskie
życie? A np. fakt, że w prawie żadnej bajce (oprócz niektórych wersji
Kopciuszka i własnie Małej Syrenki) nie ma postaw wybaczenia wrogom
(zakładam, że wiele z nas chciałoby właśnie tę wartość przekazać dzieciom). A
to, że źli są brzydcy, a dobrzy są ładni?
Zakręciłam trochę, zdaje się, że jeszcze nie urodzę tego dzidziusia, bo mi
takie duperele w głowie

)))) Ale ciekawa jestem, czy ktoś jeszcze się nad
tym zastanawia?