pawelk28
08.06.09, 18:17
Do założenia tego wątku skłonił mnie "wątek przeklęty" malablu.
Ale ulżę sobie tutaj.
Od roku mieszkam w nowym miejscu. Mieszka tu wiele rodzin z dziećmi
w różnym wieku, chociaż nikt nie ma dzieci, których różnica wieku
byłaby tak mała(2 lata). I ja nie wiem jak Ci ludzie to robią, że
wszędzie zawsze jest cicho. Tamte dzieci bawią się w ogródkach,
jeżdzą rowerami, spacerują...ale wszystkie szaleństwa i piski są w
granicach normy.
A u nas ? Masakra jakaś od rana do nocy !
Nie wiem czemu te moje dzieci są takie hałaśliwe, czemu ja czasem
się niemiłosiernie wydzieram (sama na siebie)...ale normalnie mi
wstyd co Ci wszyscy ludzie sobie o nas myślą. Przecież nie jestem
nienormalna, znam zasady współżycia społecznego, staram się jak
tylko mogę...
Moje dzieci biegają piszcząc. Lepsze to niż płacz i jęczenie. Moje
dzieci śpiewają w wannie. Moje dzieci wydzierają się w niebogłosy
podczas wygłupów z tatusiem albo i bez niego. I jeszcze te cholerne
plastikowe pudła z zabawkami na panelach, z których nie wyciągają
zabawek pojedyńczo - tylko wywalają wszystko jak leci.Kiedy odnoszę
młodego do góry za karę i zamykam "bramkę" to wali w nią i szarpie
tak, że cały dom się trzęsie. Jednym zdaniem rumor i łoskot cały
Boży dzień. A ja w tym wszystkim ulatana i spocona jak koń po
westernie i wystarczy tylko jedna iskra...
Kiedyś tak nie było. Kiedyś denerwowałam się jak widziałam
rozwydrzone cudze dzieciaki. Zawsze mi to przeszkadzało. Ale ja już
nie daję rady.
Pocieszam się tylko tym, że to nie hałas histerii i rozpaczy a
przeważnie dobrej zabawy. No i jak ich wtedy ustawiać ?
Moje dzieci są niewyżyte, pomimo, że młody chodzi do przedszkola a
tam hulaj dusza. Że mają swój ogródek ze wszystkimi atrakcjami,
piaskownicami i towarzystwem. No nie mogę nad tym zapanować i mi
strasznie wstyd.
Wstyd mi za każdym razem rano, kiedy słyszę te pudła plastikowe i
myślę, że pobudzili sąsiadów z lewej.
Wstyd mi, kiedy się kąpią i śpiewają albo wydzierają się "sto lat" i
myślę, że obudzili niemowalaka po prawej...
A już najbardziej mi wstyd, kiedy puszczają mi nerwy i się
drę "młody do kąta, już !"... To tak wrednie brzmi (eh...)
Kiedy to się skończy ??????!!!!!!!!!!!!
Kiedy będę mogła włączyć telewizor, żeby usłyszeć co się dzieje na
świecie od początku do końca ? Bez jazgotu,"mamo kupę" i setki
pytań... No kiedy ?!
Kiedy ktoś mi zacznie pomagać na tym zadupiu na którym
siedzę ????!!!!!