mam bardzo bardzo podobną sytuacje...tylko ze ja bardzo młodo wyszłam za mąz <18 lat> po zaledwie 4 mesiacach znajomosci...teraz juz jestem 2 lata po slubie mam dziecko..i nie mam siły żyć...mój mąz mysli tylko o sobie wiecznie go nie ma na w domu...bo mówi ze nie chce mu sie siedzieć ponieważ nie ma co robić...

( gdy powiem mu żeby wzioł dziecko to pyta sie dlaczego? normalnie rece mi opadaja ...jest wiele wiecej sytaucji ..dodam ze mąz popija i mieszkam za granica..

mąz wie ze nic nie zrobie

wiele razy juz z nim o tym rozmawiałam...wiele razy juz sie pakowałam do domu...ale cóz jakoś sie wszystko układa a potem wewnatrz duszy załuje ze nie wyjechałam

mam dość zycia jestem skazana na udreke ...czesto sie kłocimy<codziennie>...nie wiem co juz robic chciała bym wyjechac do polski ale nie umiem...

boje sie ze nie bede miała na utrzymanie a mam małe dziecko wiec pieniadze sa potrzebne

a przed słubem tak jaki to on nie kochany był..tylko ze teraz widze ze miał wady na ktore nie zwracałam uwagi